Dodaj do ulubionych

Spock's Beard w Mean Fiddler

19.10.05, 21:18
Jak już na tym forum kilkakrotnie wspominałem, Londyńskie koncerty
prog-rockowe nie cieszą się jakąś specjalną popularnością, na ogół pojawia się
100-200 osób, do tego w dużej części dość umiarkowanie zainteresowanych
występem. Bilety na Spock's Beard zamówiłem z kilkutygodniowym wyprzedzeniem i
figurujące na nich numery 275 i 276 zapowiadały, że tym razem może być
inaczej. Rzeczywiście, tłum w salce Mean Fiddlera był jakby gęstszy i już w
kilkanaście minut po otwarciu drzwi przedostanie się do pierwszego rzędu pod
sceną było mocno utrudnione. Nie starałem się zresztą zbytnio.

Zespołu rozgrzewającego tym razem nie było (i dobrze, jak się później
okazało), za to w ramach intro z głośników zabrzmiał kilkunastominutowy kolaż
przechodzący chronologicznie przez wszystkie płyty SB od "The Light"
poczynając na "Feel Euphoria" kończąc. Bardzo udany pomysł, te posklejane
kilkutaktowe fragmenty przypomniały mi, dlaczego lubię ten zespół. Bo tak w
ogóle to etap największej fascynacji Spock's Beard mam już za sobą i te
wszystkie Morse'owskie "epiki" przestają być dla mnie rozróżnialne: "The
Water", "The Flow", "Harm's Way", "At The End Of The Day" i inne takie zlewają
mi się w jedno i choć są fajne w detalach, to wzajemne podobieństwo trochę
psuje mi przyjemność z obcowania z tą muzyką na dłuższą metę. A kolaż
eksponował detale właśnie.

W oczekiwaniu na pojawienie się na scenie zespołu zastanawiałem się, jak
rozwiążą kwestię wokalu
Obserwuj wątek

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka