pszemcio1
09.01.06, 17:17
Cholera przeraża mnie to , męczy, dobija. Za dużo muzyki w około. Naściagałem
pełno płyt , w miesiącu kupuje około 4-5 oryginałów. Nie nadążam ze
zgłebieniem tego co kupie a tu tyle jeszcze w kompie czeka. Dość mam
powierzchownego słuchania muzyki. Przed chwilą ponownie przesłuchałem dwa
pierwsze albumy z trylogii berlińskiej Bowiego i juz wiem. Tylko takich płyt
chcę, tylko z wielkimi albumami pragnę obcować. Zamiast jakichś Grayów czy
Baddly Drown Boyów - Tim buckley, zamiast jakichs Stereophonicsów - klasyczne,
pokręcone i niedocenione albumy Boo radleys, zamiast jakichś tam akustycznych
nowych, bezpłciowych, odtwórczych wypocin - piękne dźwięki Talk Talk. Nie
nadążam i dlatego postanowiłem zatrzymać ten pęd. Od dzis drastycznie
ograniczam ilośc poznawanych płyt. za to te, które poznam, poznam ze
wszystkich mozliwych stron stron. Najbardziej ograniczam słuchanie rzeczy
nowych bo jak patrzę na ostatni rok to tylko do niektórych płyt chce wrócić.
Nie warto. tak mało czasu mam...
sfrustrowany