ja.nusz
11.02.06, 05:24
W czym? Wiadomo w pustce po rozpadku Genesis.
Twórczość Marillion była przeze mnie ignorowana ze względu na przesadne
naśladownictwo Genesis.
Miesiąc temu kupiłem jednak 4 albuby Marillion (tu w Niemczech kosztują
chwilowo nie więcej niż 6 EUR) i delektuję się tym czego wcześniej nie znałem.
Jeszcze 15 lat ich naśladownictwo Genesis irytowało mnie do tego stopnia, że
(jak już wspomniałem) ignorowałem tę grupę zupełnie.
Dzisiaj używam ich płyt jako surogat Genesis choć zdaję sobie sprawę z tego,
że urażam tym być może ich wielbicieli.
Kiedyś słyszałem ich nawet na żywo jako przedgrupę na koncercie Manfreda
Manna. Fajnie że zaistnieli, ale gdyby nie Genesis, nie zwróciłbym chyba na
nich uwagi.
Pragnę zaznaczyć, że są to moje osobiste, subiektywne oczucia i nie zamierzam
ich nikomu narzucać.