Dodaj do ulubionych

Marillion mi pomaga

11.02.06, 05:24
W czym? Wiadomo w pustce po rozpadku Genesis.

Twórczość Marillion była przeze mnie ignorowana ze względu na przesadne
naśladownictwo Genesis.
Miesiąc temu kupiłem jednak 4 albuby Marillion (tu w Niemczech kosztują
chwilowo nie więcej niż 6 EUR) i delektuję się tym czego wcześniej nie znałem.
Jeszcze 15 lat ich naśladownictwo Genesis irytowało mnie do tego stopnia, że
(jak już wspomniałem) ignorowałem tę grupę zupełnie.
Dzisiaj używam ich płyt jako surogat Genesis choć zdaję sobie sprawę z tego,
że urażam tym być może ich wielbicieli.
Kiedyś słyszałem ich nawet na żywo jako przedgrupę na koncercie Manfreda
Manna. Fajnie że zaistnieli, ale gdyby nie Genesis, nie zwróciłbym chyba na
nich uwagi.
Pragnę zaznaczyć, że są to moje osobiste, subiektywne oczucia i nie zamierzam
ich nikomu narzucać.
Obserwuj wątek
    • maff1 Re: Marillion mi pomaga 11.02.06, 12:58
      no to dla uzupełnienia pustki - poszukaj płyty Casino, równie dobra.
      Grupe wspóltworzył znany z innych formacji Clive Nolan. (np.Pendragon)
      www.progarchives.com/Progressive_rock_discography_CD.asp?cd_id=2474
    • theagata Re: Marillion mi pomaga 11.02.06, 19:30
      uwielbiam Marillion od dnia w ktorym po raz pierwszy usłyszałam Fugazi
      a to było jeszcze w latach 80-tych.
      ale ja nigdy nie byłam fanką Genesis.
      natomiast bez Fisha ta grupa dla mnie nie istnieje.
      teraz mam czas powrotu do tej muzyki po wielu latach niesłuchania, przed
      tygodniem nabyłam drogą kupna wspaniałe dwupłytowe wydawnictwo koncertowe
      The Thievieng Magpie i zachwycam się tą muzyką po raz kolejny. nieustannie.

      have fun
      • grimsrund Re: Marillion mi pomaga 11.02.06, 19:50
        Koleżanka mnie słowa z ustów wyjęła :))
        • miecio4 Re: Marillion mi pomaga 11.02.06, 20:57
          grimsrund napisał:

          > Koleżanka mnie słowa z ustów wyjęła :))





          Tez byłem kiedys konserwatystą. Obecnie uważam że conajmniej płyta "Brave" z
          Hogartem jest równie dobra jak dwie pierwsze w Fishem. Skuście sie.
          • grimsrund Re: Marillion mi pomaga 11.02.06, 21:06
            Nie no, to dobra płyta jest, nie powiem, w ogóle nie mam nic do płyt z
            Hogarthem. Ale to już nie TO jest... Do Fisha solo to samo się odnosi,
            oczywiście.
            • theagata Re: Marillion mi pomaga 12.02.06, 14:34
              grimsrund napisał:

              > w ogóle nie mam nic do płyt z Hogarthem. Ale to już nie TO jest... Do
              Fisha solo to samo się odnosi, oczywiście.

              to się kolega zrewanżował i teraz mi z ustów wyjął ;))

              have fun
              • pytajnick Re: Marillion mi pomaga 12.02.06, 16:20
                theagata napisała:

                > grimsrund napisał:
                >
                > > w ogóle nie mam nic do płyt z Hogarthem. Ale to już nie TO jest... Do
                >
                > Fisha solo to samo się odnosi, oczywiście.
                >
                > to się kolega zrewanżował i teraz mi z ustów wyjął ;))

                Pierwsza solowa płyta Fisha, pomijajać jeden jedyny kawałek, bije 2/3 materiału
                F-Marillion (i h-Marillion też). Jest to płyta lokująca się - moim zdaniem - w
                pobliżu rejonów trochępoddziesiątkowych, zwanych przeze mnie niekiedy
                podsufitowymi (sufitowe jest takie "Returning Jesus" no-man czy "Agaetis Byrjun").

                Szkoda że potem taki poziom był u Fisha czymś tak wyjątkowym jak sporadycznym,
                że ze wszystkich późniejszych płyt można by w sumie zebrać jedną równie mocną.
                Ale ewoluował jak koledzy z zespołu i za to mu/im chwała (nawet jeśli owa
                ewolucja doprowadziła go do czegoś tak nudnego jak ostatni album).
                • cze67 Re: Marillion mi pomaga 13.02.06, 10:25
                  Mnie na płytach Fisha zawsze raziły (oczywiście przez porównanie z twórczością
                  Marillion) niedostatki aranżacyjne. Poszczególnym utworom brakowało (mówię o
                  trzech, czterech pierwszych płytach, potem przestałem śledzić) ciągłości,
                  spójności, pomysłu, czegoś co znajdowałem właśnie na płytach jego macierzystego
                  zespołu...
                  • pytajnick Re: Marillion mi pomaga 13.02.06, 10:59
                    cze67 napisał:

                    > Mnie na płytach Fisha zawsze raziły (oczywiście przez porównanie z twórczością
                    > Marillion) niedostatki aranżacyjne. Poszczególnym utworom brakowało (mówię o
                    > trzech, czterech pierwszych płytach, potem przestałem śledzić) ciągłości,
                    > spójności, pomysłu, czegoś co znajdowałem właśnie na płytach jego macierzystego
                    >
                    > zespołu...

                    Kondycja Fisha, jego muzyki, zawsze zależała przede wszystkim od muzyków, z
                    którymi współpracował. Stąd albumy lepsze, i stąd albumy gorsze, z ostatnim na
                    czele. I stąd przewaga h-Marillion, które na dłuższą metę zdecydowanie więcej
                    dobrej muzyki nagrało w latach 90/00 niż Fish. Siła zespołu.
                    • cze67 Re: Marillion mi pomaga 13.02.06, 11:00
                      Mnie wokal Hogarta nie podchodzi jakoś...
                      • pytajnick Re: Marillion mi pomaga 13.02.06, 12:25
                        cze67 napisał:

                        > Mnie wokal Hogarta nie podchodzi jakoś...

                        Rozumiem, bo od dziecka miałem uraz i do dziś mnie jego "skrzypienie"
                        niesamowicie denerwuje, na ostatnich Marblesach znów nader często obecne.

                        Tym bardziej docenić mi wypada niektóre płyty, że mimo tego wielkiego minusa
                        (jak growling dla niektórych) ich słuchanie sprawia mi przyjemność ;)
                • ph29 Re: Marillion mi pomaga 15.02.06, 08:00
                  > Pierwsza solowa płyta Fisha, pomijajać jeden jedyny kawałek, bije 2/3
                  materiału
                  > F-Marillion (i h-Marillion też). Jest to płyta lokująca się - moim zdaniem - w
                  > pobliżu rejonów trochępoddziesiątkowych, zwanych przeze mnie niekiedy
                  > podsufitowymi (sufitowe jest takie "Returning Jesus" no-man czy "Agaetis
                  Byrjun
                  > ").

                  E, e, e. "Obiektywnie" to nie jest aż tak dobra płyta. Ale ma niezwykłą siłę
                  wywoływania bardzo intensywnych emocji. No i Fish napisał na nią najlepsze w
                  życiu teksty.
                  Przy czym, tak jak pisałeś, to jest zasługa przede wszystkim Mickeya Simmondsa,
                  podobnie jak dwie inne udane płyty są zasługą przede wszystkim Stevena Wilsona.
                  Zawsze się zastanawiam, czemu Fish nie współpracował z Simmondsem później.
                  Problemy finansowe czy trudny charakter Wielkiego Szkota? (Te problemy
                  finansowe tak czy owak z trudnego charakteru wynikały).
                  • cze67 Re: Marillion mi pomaga 15.02.06, 12:01
                    U mnie było zupełnie inaczej niż u janusza: poznałem Marillion przed
                    usłyszeniem "sterego dobrego" Genesis. O związkach między Marillion i Genesis w
                    moim wypadku napisałem nieco tutaj:
                    forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=20715&w=35194989&wv.x=1&v=2&s=0
                  • pytajnick Re: Marillion mi pomaga 15.02.06, 15:31
                    ph29 napisał:

                    > > Pierwsza solowa płyta Fisha, pomijajać jeden jedyny kawałek, bije 2/3
                    > materiału
                    > > F-Marillion (i h-Marillion też). Jest to płyta lokująca się - moim zdanie
                    > m - w
                    > > pobliżu rejonów trochępoddziesiątkowych, zwanych przeze mnie niekiedy
                    > > podsufitowymi (sufitowe jest takie "Returning Jesus" no-man czy "Agaetis
                    > Byrjun)

                    > E, e, e. "Obiektywnie" to nie jest aż tak dobra płyta.

                    Rejony podsufitowe, nie mówiąc o samym suficie (chodzi o to, że
                    najprawdopodobniej nic powyżej już nie ma, co najwyżej inne krążące pod samym
                    sufitem obiekty) to temat zbyt poważny, by przejmować się w obiektywizmem. :)
                • torquemado Re: Marillion mi pomaga 15.02.06, 14:22
                  pytajnick napisał:

                  > theagata napisała:
                  >
                  > > grimsrund napisał:
                  > >
                  > > > w ogóle nie mam nic do płyt z Hogarthem. Ale to już nie TO jest.
                  > .. Do
                  > >
                  > > Fisha solo to samo się odnosi, oczywiście.
                  > >
                  > > to się kolega zrewanżował i teraz mi z ustów wyjął ;))
                  >
                  > Pierwsza solowa płyta Fisha, pomijajać jeden jedyny kawałek, bije 2/3 materiału
                  > F-Marillion (i h-Marillion też).
                  mianowicie jakie płyty Marillion z Fishem bije jego solowa Vigil in a Wilderness
                  of Mirrors
                  • cze67 Re: Marillion mi pomaga 15.02.06, 14:25
                    torquemado napisał:

                    > mianowicie jakie płyty Marillion z Fishem bije jego solowa Vigil in a
                    Wilderness of Mirrors

                    Dobre pytanie:-) Ja także proszę o odpowiedź.
                  • pytajnick Re: Marillion mi pomaga 15.02.06, 15:29
                    torquemado napisał:

                    > mianowicie jakie płyty Marillion z Fishem bije jego solowa Vigil in a Wildernes
                    > s
                    > of Mirrors

                    Wszystkie poza Misplaced Childhood. (I mówi to wielbiciel obu okresów
                    Marillion). Ale to żaden wstyd, Vigil to Vigil.
                    • cze67 Re: Marillion mi pomaga 15.02.06, 15:37
                      pytajnick napisał:

                      > Wszystkie poza Misplaced Childhood. (I mówi to wielbiciel obu okresów
                      > Marillion). Ale to żaden wstyd, Vigil to Vigil.

                      Kolega pytajnick oczywiście może mieć swoje zdanie na ten temat, ale kolega
                      pytajnic chyba niedosłyszy:-) Ja stawiam veto tej wypowiedzi. Utwory z Virgil
                      (choć najlepsze w dorobku Fisha) nie mają jednak tej siły, nie są tak
                      znakomicie zaaranżowane, tak wewnętrznie spójne jak utwory jego macierzystego
                      zespołu. Mogą powalczyć z kilkoma słabszymi numerami Marillion, ale nie z
                      takimi killerami jak choćby Script... (chodzi mi o utwór), The Web, Forgotten
                      Sons, Fugazi, She Cameleon, Incubus, Assasing, Slainte Mhath, White Russian,
                      Hottel Hobbies/Warm Wet Circles/That Time Of The Night...
                      • pytajnick Re: Marillion mi pomaga 15.02.06, 15:47
                        cze67 napisał:

                        > Kolega pytajnick oczywiście może mieć swoje zdanie na ten temat, ale kolega
                        > pytajnic chyba niedosłyszy:-) Ja stawiam veto tej wypowiedzi. Utwory z Virgil
                        > (choć najlepsze w dorobku Fisha) nie mają jednak tej siły, nie są tak
                        > znakomicie zaaranżowane, tak wewnętrznie spójne jak utwory jego macierzystego
                        > zespołu. Mogą powalczyć z kilkoma słabszymi numerami Marillion, ale nie z
                        > takimi killerami jak choćby Script... (chodzi mi o utwór), The Web, Forgotten
                        > Sons, Fugazi, She Cameleon, Incubus, Assasing, Slainte Mhath, White Russian,
                        > Hottel Hobbies/Warm Wet Circles/That Time Of The Night...


                        No cóż, z wymienionych utworów tylko dwa-trzy mają dla mnie istotne znaczenie,
                        co sprawę wyjaśnia. :)

                        Aranżacje na Vigil podobają mi się znacznie bardziej niż w większości utworów
                        F-Marillion, to jest już ciepła, miękka produkcja lat 90., a nie np.
                        wszechobecne, ostre sople dźwięków gitary Rothery'ego (niekiedy oczywiście
                        przepiękne).
                        • cze67 Re: Marillion mi pomaga 15.02.06, 15:49
                          pytajnick napisał:

                          > No cóż, z wymienionych utworów tylko dwa-trzy mają dla mnie istotne znaczenie,
                          > co sprawę wyjaśnia. :)
                          I właściwie zamyka naszą dyskusję na ten temat:-)

                          > Aranżacje na Vigil podobają mi się znacznie bardziej niż w większości utworów
                          > F-Marillion, to jest już ciepła, miękka produkcja lat 90., a nie np.
                          > wszechobecne, ostre sople dźwięków gitary Rothery'ego (niekiedy oczywiście
                          > przepiękne).
                          Że ciepła i miękka - się zgodzę. Tylko Ty upatrujesz w tym zaletę, ja mam to za
                          wadę. Ot co.
                • pinkdot Re: Marillion mi pomaga 16.02.06, 15:00
                  > Szkoda że potem taki poziom był u Fisha czymś tak wyjątkowym jak sporadycznym,
                  > że ze wszystkich późniejszych płyt można by w sumie zebrać jedną równie mocną.

                  Tu bym się spierała, uważam (choć to opinia subiektywna i być może jestem
                  odosobniona w swoich odczuciach) że "Sunsets on Empire" jest w całości również
                  rewelacyjną płytą. Zgodzę się, że Fish miewa wzloty ( z ostanich choćby
                  "Fellini Days" i suita z "Raingods")i upadki ale nie można twierdzić, że jedyna
                  płyta jaka mu wyszła to "Vigil...".
                  • cze67 Re: Marillion mi pomaga 16.02.06, 15:11
                    Ja mam sentyment do Eternal Exile...
                    • pinkdot Re: Marillion mi pomaga 16.02.06, 15:21
                      Bo Internal Exile to utwór z wykopem, że ha;)A Shadowplay mnie powala:).
                    • ph29 Re: Marillion mi pomaga 16.02.06, 17:51
                      Pamiętam, jak czekałem, aż Beksiński zaprezentuje tę płytę w Trójce, pamiętam,
                      jak się wkurzałem, że zamiast niej grał jakieś Rain Tree Crow i jakiś inny The
                      Laughing Stock, a potem pamiętam narastające utwór po utworze rozczarowanie przy
                      słuchaniu. Jakiś tam sentyment też mam, ale nie przeszkadza mi to uważać, że to
                      słaba płyta jest.

                      Tak a propos - co sądzicie o poglądzie, że Fish odchodząc z Marillion uratował
                      jego legendę?
                      • cze67 Re: Marillion mi pomaga 17.02.06, 15:03
                        ph29 napisał:

                        > Tak a propos - co sądzicie o poglądzie, że Fish odchodząc z Marillion uratował
                        > jego legendę?

                        Nie rozumiem tego poglądu.
                  • pytajnick Re: Marillion mi pomaga 16.02.06, 18:35
                    pinkdot napisała:

                    > Tu bym się spierała, uważam (choć to opinia subiektywna i być może jestem
                    > odosobniona w swoich odczuciach) że "Sunsets on Empire" jest w całości również
                    > rewelacyjną płytą. Zgodzę się, że Fish miewa wzloty ( z ostanich choćby
                    > "Fellini Days" i suita z "Raingods")i upadki ale nie można twierdzić, że jedyna
                    > płyta jaka mu wyszła to "Vigil...".

                    Ja bym powiedział, że jedyną płytą jaka mu w całości "naprawdę wyszła", było
                    "Vigil...". Pozostałe mają właśnie wzloty i upadki, na każdej (poza najnowszą,
                    choć moze gdyby popracować nad aranżacjami coś by się znalazło..) można odnaleźć
                    świetne kawałki, na każdej z nich przynajmniej dwa-trzy, wręcz powalające, ale
                    jakoś tak w całosci nie chce się nazbyt często słuchać.

                    Niemniej jednak należę do osób bardzo sobie Fisha solowego szanujących, tak jak
                    i h-Marillion, i także uważam że "dobrze się stało", bo oddzielnie stworzyli nie
                    mniej pięknej muzyki niż razem - a na pewno znacznie, znacznie bardziej różnorodną.
                    • pinkdot Re: Marillion mi pomaga 17.02.06, 10:10
                      > Ja bym powiedział, że jedyną płytą jaka mu w całości "naprawdę wyszła", było
                      > "Vigil...". Pozostałe mają właśnie wzloty i upadki, na każdej (poza najnowszą,
                      > choć moze gdyby popracować nad aranżacjami coś by się znalazło..) można odnaleź
                      > ć
                      > świetne kawałki, na każdej z nich przynajmniej dwa-trzy, wręcz powalające, ale
                      > jakoś tak w całosci nie chce się nazbyt często słuchać.

                      Ja jednak jak lwica będę bronić "Sunsets on empire" (spory wpływ Wilsona na
                      kształt płyty wyszedł Fishowi na dobre)- uważam, że grzeszysz nieco zaliczając
                      tę płytę w poczet tych dokonań Fisha, których w całości się nie da słuchać:).
                      "Fellini Days" natomiast mnie powala od pierwszej do ostatniej nuty. Fakt,
                      "Suits", "Internal Exile", pierwsza połowa "Raingods..." czy "Fields..." są
                      średnie z kilkoma chlubnymi wyjątkami.
                      • pytajnick Re: Marillion mi pomaga 17.02.06, 13:40
                        pinkdot napisała:

                        > Ja jednak jak lwica będę bronić "Sunsets on empire" (spory wpływ Wilsona na
                        > kształt płyty wyszedł Fishowi na dobre)- uważam, że grzeszysz nieco zaliczając
                        > tę płytę w poczet tych dokonań Fisha, których w całości się nie da słuchać:).

                        Zdecydowanie prawie (jeden wyjątek) wszystkie albumy Fisha DA SIĘ słuchać w
                        całości. Sunsets bardzo szanuję i lubię, ale jak i większości płyt Fisha nie
                        mogę uznać za dzieło całosciowo wyjątkowe, niezwykle cenne w sposób uniwersalny.

                        Tak czy inaczej, spieramy się tylko o to czy solowe płyty Fisha są fajne czy
                        bardzo fajne, nie mam nic przeciwko ;)

                        > "Fellini Days" natomiast mnie powala od pierwszej do ostatniej nuty.

                        Mnie swego czasu zachwyciło - i to mimo fatalnego brzmienia, co świadczy o sile
                        kompozycji. Ale dziś z wielką przyjemnością wracam gdzieś do 1/3 utworów.
                        Niemniej jednak to mocna, równa płyta.

                        > Fakt,
                        > "Suits", "Internal Exile", pierwsza połowa "Raingods..." czy "Fields..." są
                        > średnie z kilkoma chlubnymi wyjątkami.

                        Ale maja swoje r-e-w-e-l-a-c-y-j-n-e momenty. :)
                        • pinkdot Re: Marillion mi pomaga 17.02.06, 15:33
                          > Tak czy inaczej, spieramy się tylko o to czy solowe płyty Fisha są fajne czy
                          > bardzo fajne, nie mam nic przeciwko ;)

                          uff, to dobrze, bo odebrałam Twoje stanowisko raczej jako "Vigil wspaniały a
                          reszta przeciętna" i odezwał się instynkt obrony idola;))

                          > Mnie swego czasu zachwyciło - i to mimo fatalnego brzmienia, co świadczy o sile
                          > kompozycji. Ale dziś z wielką przyjemnością wracam gdzieś do 1/3 utworów.
                          > Niemniej jednak to mocna, równa płyta.

                          "Fellini days" po raz pierwszy słuchałam na żywo w trakcie koncertu na Zamku w
                          Poznaniu (płyta w sklepach pojawiła się dopiero po trasie promującej album) i
                          możliwe też, że okoliczności przyrody przyczyniły się do tego, iż mnie powaliła
                          i tak już zostało;).
                          • ktmajcher Re: Marillion mi pomaga 13.06.06, 11:49
                            tyle razy Fish był w Poznaniu, tyle razy mogłem iść i tyle razy tego nie
                            zrobiłem, a Kaczor opowiadał kiedyś, że najlepszy koncert Fisha jaki widział po
                            odejściu z M to właśnie na Zamku w Poznaniu (mam tę audycję Kaczora nagraną i
                            za każdym razem się wk....),
                            mój Marillion to pierwsze trzy płyty + Grendel, Genesis poznałem po łebkach
                            później, i do dziś nie jest to wiedza zgłębiona,
                            zaczęło się wszystko od Fugazi którą prz naście lat uważałem za naj, potem
                            rzecz jasna dzieciństwo i przepis na błazeńskie łzy,
                            kiedy po długiej przerwie posłuchałem dziciństwa to doznałem objawienia (i
                            nastąpiła rotacja w tej trójce) i już pewnie się to nie zmieni
                            Hogarth ok: szczególnie brave i pojedyńcze utwory z późniejszych płyt, niestety
                            pierwsza płyta z H to jest makabra i zrażony zostałem na długo, sam Beksa się w
                            końcu przekonał do H przy własnie brave albo następnej: choć wyraźnie traktował
                            ich jak inny zaspół,
                            Fish solo: mam dużo nagrań pozgrywanych z audycji i są świetne, natomiast nie
                            wypowiadam się na temat całych płyt bo chyba nigdy nie wysłuchałem żadnego
                            całego Fisha
                            • cze67 Re: Marillion mi pomaga 13.06.06, 11:58
                              ktmajcher napisał:

                              > Hogarth ok: szczególnie brave i pojedyńcze utwory z późniejszych płyt,
                              niestety
                              > pierwsza płyta z H to jest makabra i zrażony zostałem na długo,

                              A ja Seasons uważam za płytę dosyć udaną. Są tam świetne numery: The King
                              of..., Hooks In You, Easter, The Uninvited Guest... Dla mnie porażką jest
                              natomiast płyta następna - Hollidays In Eden.
                              • pytajnick Re: Marillion mi pomaga 13.06.06, 13:59
                                cze67 napisał:

                                > A ja Seasons uważam za płytę dosyć udaną. Są tam świetne numery: The King
                                > of..., Hooks In You, Easter, The Uninvited Guest... Dla mnie porażką jest
                                > natomiast płyta następna - Hollidays In Eden.

                                No, na HiE też są "świetne numery", co nie czyni z niej jakiejś szczególnie
                                udanej pozycji ;). Choć też nie ma co jej dyskwalifikować...

                                Co do "Season's End" - to całkiem przyzwoita płyta - wydaje mi się że tak też
                                uważa większośc osób, które nie poznawały tej płyty "na bieżąco", gdy wychodziła
                                i jeszcze łzy się lały i iskry sypały po "rozstaniu".

                                Jej problemem - dla niektórych może zaletą? - moim zdaniem jest to, że zespół
                                gra i brzmi jeszcze jak "stary marillion", a wokalista jest już nowy. I to
                                niektórym może nie pasować. Bo potem to już rzeczywiście był zupełnie inny
                                zespół (czego byli zresztą świadomi - nawet logo zmienili).
                                • cze67 Re: Marillion mi pomaga 13.06.06, 14:00
                                  pytajnick napisał:

                                  > No, na HiE też są "świetne numery"

                                  Ale tylko dwa:-)
                            • pinkdot Re: Marillion mi pomaga 19.06.06, 15:41
                              >Kaczor opowiadał kiedyś, że najlepszy koncert Fisha jaki widział po
                              >
                              > odejściu z M to właśnie na Zamku w Poznaniu (mam tę audycję Kaczora nagraną i
                              > za każdym razem się wk....)

                              A po koncercie jak było fajnie, gdy Fish w przyzamkowym pubie irlandzkim
                              wprosił się po pijaku na podium, na którym brzdąkał sobie jakiś miejscowy
                              zespół i dał mini-koncert coverów;). Oj żałuj, że Cię nie było;)
          • cze67 Re: Marillion mi pomaga 19.06.06, 15:49
            miecio4 napisał:
            > Tez byłem kiedys konserwatystą. Obecnie uważam że conajmniej płyta "Brave" z
            > Hogartem jest równie dobra jak dwie pierwsze w Fishem. Skuście sie.

            Ja się skusiłem przedwczoraj na drugie w życiu przesłuchanie "Marbles". No i
            znów nie dałem rady. O ile muzycznie znalazłem tam kilka znakomitych
            fragmentów, o tyle płaczący wokal Hogartha po raz kolejny rozłożył mnie na
            łopatki (w sensie negatywnym).
      • cze67 Re: Marillion mi pomaga 14.02.06, 10:56
        theagata napisała:

        > teraz mam czas powrotu do tej muzyki po wielu latach niesłuchania, przed
        > tygodniem nabyłam drogą kupna wspaniałe dwupłytowe wydawnictwo koncertowe
        > The Thievieng Magpie i zachwycam się tą muzyką po raz kolejny. nieustannie.

        Kiedy pierwszy raz słuchałem tej płyty - byłem zachwycony. Ale było to jakieś
        15 lat temu, w czasie, kiedy Marillion był dla mnie niemalże najważniejszym
        zespołem. Potem płyta owa zaczęła mnie nieco irytować tym, że nie jest spójna,
        że to zbiór kilku (dwóch? z tego, co pamiętam) zupełnie różnych (z różnych lat)
        koncertów. Jakoś razi mnie dawanie He Knows You Knows po Slainte Mhath czy
        Freaks po Chelsea Monday...
        • theagata Re: Marillion mi pomaga 19.02.06, 00:02
          cze67 napisał:

          > Kiedy pierwszy raz słuchałem tej płyty - byłem zachwycony. Ale było to jakieś
          > 15 lat temu, w czasie, kiedy Marillion był dla mnie niemalże najważniejszym
          > zespołem. Potem płyta owa zaczęła mnie nieco irytować tym, że nie jest
          spójna, że to zbiór kilku (dwóch? z tego, co pamiętam) zupełnie różnych (z
          różnych lat) koncertów.

          rzeczywiście pierwszej płyty tego wydawnictwa słucha się jak the best of,
          ale właśnie dlatego że są to wersje koncertowe bardzo lubię i jeszcze taki
          smaczek - La Gazza Ladra na początek.
          druga płyta to już Misplaced Childhood w wersji koncertowej - sam miód.

          btw. słucham od kilku dni pana Fisha solo i sprawia mi to dużą przyjemność.
          Vigil In A Wilderness Of Mirrors jest jeszcze w klimacie Marillion pozostałe
          to już nowa historia co nie zmienia faktu że lubię twórczość tego faceta.
          szkoda że nie powstawała równolegle muzyka by Fish z Marillion i Fish solo.

          have fun
    • d84 Wypowiedź niewiele do dyskusji wnosząca 11.02.06, 20:03
      A ja nie jestem fanem Genesis; ba, ogólnie rzecz biorąc prog rock to nie moje
      klimaty a i tak lubię. Tylko z Fishem, najlepiej pierwsze trzy. Ma to coś w
      sobie, lekko zupdejtowane 80s feelingiem (co z kolei bardzo lubię :)
      • maff1 Re: Wypowiedź niewiele do dyskusji wnosząca 11.02.06, 22:35
        eee tam. hogart równie dobry - jesli nie lepszy.
        Lićzy sie brzmienie, klimat... a to wszystko jest. A nazwa - to tylko
        etykietka. Nic wiecej.
    • pytajnick Re: Marillion mi pomaga 11.02.06, 23:07
      Ja to jakiś dziwny jestem, bo choć dostrzegam pewną ciągłość, schedę czy co tam
      Genesis => Marillion, to zespoły te absolutnie nie są dla mnie komplementarne,
      słucham ich w zupełnie innym nastroju, chwytam za nie poszukując zupełnie innych
      wrażeń, itd.

      Forma Grendela jest w oczywisty sposób bardzo podobna do Supper's Ready, ale co
      z tego, skoro to dwa zupełnie inne - poza ową "formą" - utwory, inne
      instrumentarium, inne emocje i nastrój, inny sposób prowadzenia akcji, co w
      suitach jest rzeczą kluczową.

      Głos Fisha mi się z Gabrielem nigdy nie kojarzył, dopiero mi się skojarzyli gdy
      zobaczyłem fotki z koncertów. Czyli dla mnie bez znaczenia podobieństwo.
      • pytajnick Re: Marillion mi pomaga 11.02.06, 23:08
        Przy okazji napisałem trochę o konkretnych płytach jakby kogoś interesowało
        (miało być tu, ale w wątku "Polecamy/radzimy" będzie bardziej przydatne)
        forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=20715&w=13553093&wv.x=2&a=36651089
        • maff1 Re: Marillion mi pomaga 11.02.06, 23:16
          gdy pierwszy raz usłyszałem Genesis i P.Gabriela to pomyslałem ze to jaskieś
          nowe wcielenie Cat Stevensa. Uderzajace podobieństwo barwy głosu, i sposobu
          interpretacji.
    • moore_ash Re: Marillion mi pomaga 14.02.06, 22:08
      mnei nasladownictow nei pzreszkadza. i wlasciwie to nie wierze w nei AZ tak
      bardzo

      a co do drugiej rzeczy: ja natomiast, jakkolwiek cenie sobie bardzo plyty z
      fishem, to jednak marillion z H jest dla mnei re we la cja!


      pozdr.
      tb
      • maff1 Re: Marillion mi pomaga 14.02.06, 23:18
        mnie też nie. Dobre naśladownictwo cieszy. Oczywiście wtedy gdy to słyszałem
        Genesis był dla mnie nowością ,a Cat był mi bardzo dobrze znany.
        Dlatego z przyjemnością słucham wspomnianej wczesniej płyty Casino. Bo
        uzupełnia szufladę którą otworzył Genesis.
    • grimsrund Koncert na Wiankach 24.06 12.06.06, 16:36
      A tak w ogóle, to czy jacyś Forumowicze spoza Krakowa się wybierają? Bo choć
      sam pewnie się nie ruszę (ostra alergia na dzikie tłumy), tak się złożyło, iż w
      razie potrzeby przenocowaniem w skromnych progach służyć mogę :)
      • pytajnick Re: Koncert na Wiankach 24.06 12.06.06, 16:52
        Byłem pewny że pojadę ale
        1) jest szansa na Tool
        2) troche mi się nie chce oglądać zespół zza rzeki, no sorry.
        Widziałem ich dwa razy i zawsze było świetnie (serio, świetni są, niezależnie od
        aktualnego materiału), ale zarazem nie mam jakiegoś wielkiego ssania, bo ten
        koncert to będzie chyba bardziej "imprezowe przezycie" a nie muzyczne.

        Wczoraj Hogarth z fortepianem w warszawskim kinie bajka ponoć świetny był (chora
        cena - 90 zł - dla mnie zamknęła temat). Z relacji kumpla:

        "Koncert na pewno ciekawszy od występów Marillion, jakie do tej pory widziałem i
        generalnie jeden z lepszych jakie do tej pory widziałem :)

        Zagrał kilka ciekawych kawałków, większość oczywiście Marillion, ale również
        utwory Europeans i How We Live + kilka coverów, od Cohena przez Waterboys aż po
        Stevie Wondera :)

        najmocniejsze punkty: house (!!!!!), famous blue coat, whole of the moon,
        easter, cover my eyes, dry land
        najsłabszy punkt: barany strzelające non-stop zdjęcia z flashem (fuck you!!)

        Setlista, pewnie coś pominąłem..

        hollow man
        you're gone
        house
        famous blue coat
        burning inside you
        working town
        easter
        ??
        germ free adolescent
        cover my eyes
        this is the 21st century
        80 days
        whole of the moon
        spirit of the man
        --
        imagine
        dry land
        living for the city
        --
        waiting to happen
        fantastic place
        afraid of sunlight
    • mr.glam Re: Marillion mi pomaga 12.06.06, 17:12
      Hogarth ma i ciekawszy głos, i bliższą mi wrażliwość. no i nie śpiewa już o
      smokach i rycerzach oraz nie naśladuje wspomnianego Genesis.
      • mr.glam wolę Marillion Hogartha 12.06.06, 17:12

        • mr.glam Re: wolę Marillion Hogartha 12.06.06, 17:13
          miało byc!
          wrr.
          • grimsrund Re: wolę Marillion Hogartha 12.06.06, 17:16
            Bez przesady, ile razy w końcu Fish o tych rycerzach śpiewał? Chyba GRENDEL
            tylko, i tyle tego było...
            • cze67 Re: wolę Marillion Hogartha 13.06.06, 11:29
              grimsrund napisał:

              > Bez przesady, ile razy w końcu Fish o tych rycerzach śpiewał? Chyba GRENDEL
              > tylko, i tyle tego było...

              Wykonywał jeszcze utwór "She Cameleon", o takich małych, zmieniających kolory
              smoczycach:-)
        • pytajnick Zapisz się na m@pl ( www.marillion.art.pl ) 12.06.06, 17:40
          Jak znam życie i o ile nic się w ciągu roku mojej nieobecności nie zmieniło -
          pierwszym pytaniem będzie "wolisz F-M czy h-M, to się wykażesz.

          Jeśli np. Misplaced Childhood jest o rycerzach i smokach to sorry. Pewnie Niemen
          też przeważnie o papugach śpiewał.

          (przy czym zaznaczę, że nie jestem ani F-fanatykiem, ani h-fanatykiem, mam
          szczęście lubić po trochu z obu "momentów" istnienia zespołu)
          • mr.glam Re: Zapisz się na m@pl ( www.marillion.art.pl ) 13.06.06, 02:29
            pytajnick napisał:

            > Jak znam życie i o ile nic się w ciągu roku mojej nieobecności nie zmieniło -
            > pierwszym pytaniem będzie "wolisz F-M czy h-M, to się wykażesz.
            >
            > Jeśli np. Misplaced Childhood jest o rycerzach i smokach to sorry. Pewnie
            Nieme
            > n
            > też przeważnie o papugach śpiewał.
            >
            > (przy czym zaznaczę, że nie jestem ani F-fanatykiem, ani h-fanatykiem, mam
            > szczęście lubić po trochu z obu "momentów" istnienia zespołu)
            >

            nie chodziło mi o dosłowność. raczej o estetykę i wrazliwość, w której obraca
            się Fish i która mi nie odpowiada. za dużo w tym dla mnie pompy.
      • moore_ash o smokach to spiewalo deep purple 14.06.06, 10:13
        patrz: smok on the water:P

        pzdr.
        tb
    • moore_ash Re: Marillion mi pomaga 14.06.06, 10:24
      ja sam nie wiem czy wole marillion z fishem czy z H.
      ten z fishem dotarl do mnei pierwszy. pozniej bylo dlugo nic a na ten z H.
      trafilem dopiero przy marbles, (chociaz po domu szlajala mi sie marillion.com i
      takie dziwne wydanie marillion.co.uk) i to mnie paietam dosc ostro pozamiatalo.
      dlatego tez nie potrafie powiedziec ktory lepszy:) oba maja cos w sobie i dla
      mnie to dwie rozne kapele.
      a kilka tygodni temu czystym przypadkiem trafilem na koncert fisha z podejsciem
      raczej obojetnym. maly, w sumie klubowy koncercik, pomyslalem, ze po pprostu
      napije sie piwka i poslucham dzwiekow z wysokiej polki (bo w jakosc nie
      watpilem, tyle ze emocji nei wzbudzalo to we mnie duzych) ale szybko sie
      pzrekonalem, ze mylilem sie podchadzac do tego koncertu tak jak do niego
      podchodzilem. fakt, ze polowy repertuaru nie znalem (poza kilkoma utworami z
      sunsets on empire) ale milo bylo znow poczuc te charakterystyczne do nieczego
      innego nie porownywalne ciary na plerach...
      a kompletnie wymiotl mnie zbutow odgrywajac cale (!!!) misplaced childhood.
      spodziewalem sie kayleigh- wiadomo, ale cale?!? masakryczne doswiadczenie,
      a na koniec nabylem dwuplytowe wydawnictwo z koncertem z... przemysla:)))

      pzdr.
      tb

      p.s. 24 czerwca marillion gra w krakowie na jakimstam festiwalu. mi to niestety
      nie bedzie pisane bo sie wpieprzylem w niemalze charytatywna prace, ale chetnie
      poczytam pozniej jak bylo:)
      • cze67 Re: Marillion mi pomaga 14.06.06, 10:27
        moore_ash napisał:

        > a kompletnie wymiotl mnie zbutow odgrywajac cale (!!!) misplaced childhood.
        > spodziewalem sie kayleigh- wiadomo, ale cale?!? masakryczne doswiadczenie,

        Zazdroszczę. Fish wydał już płytę z koncertowym Misplaced:
        forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=20715&w=40103553&wv.x=1&v=2&s=0
      • pytajnick Re: Marillion mi pomaga 14.06.06, 11:00
        moore_ash napisał:

        > p.s. 24 czerwca marillion gra w krakowie na jakimstam festiwalu.

        Wianki.

        Ciekawe to co piszesz o koncercie. Byłem bardzo sceptyczny co do odgrywania po
        latach całego MC, ale jeśli robi takie wrażenie... to precz sceptykom, emocje są
        najważniejsze. :)
        • maff1 Re: Marillion mi pomaga 14.06.06, 12:35
          ja ujmę ten wątek tak:
          muzyka marillion jest pełna jakiejś nienazwanej tęsknoty i czasem melancholii
          (brzmieniowo) tak bliskiej memu sercu.
        • moore_ash Re: Marillion mi pomaga 15.06.06, 12:06
          wiesz, na pewno mialo spore znaczenie tutaj to, ze primo: nie spodziewalem sie
          ze to zagra, secundo: z MC wiazi mi sie ardzo mile wspomnienia, wiec o
          obiektywizmie nie ma tu co mowic, ale cyz wogole mozna o nim mowic w muzyce?
          podobalo mi sie tez jak fish gadal miedyz kawalkami.

          pzdr
          tb
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka