Dodaj do ulubionych

Dopadł mnie przesyt muzyki

03.05.06, 15:57
Pamiętam, ze kiedyś było coś o tym na SF, więc może koleżanki i koledzy zechcą
podzielić się ze mną swoimi przeżyciami.

1. Od kilku m-cy czuję, ze muzyka nie sprawia mi przyjemności.

2. Próbowałem wracać do muzyki lat dziecinnych, próbowałem nasycać mózg
nowościami w celu pobudzenia - nic nie pomaga

3. Próbowałem robić sobie przerwę w słuchaniu muzyki w ogóle - radio won,
komputer won, mp3 player won. Po 1, 2 dniach czułem się dziwnie, zaczynało mi
czegoś brakować, lecz kiedy włączałem jakiekolwiek dźwięki uczucie zmęczenia i
niechęci powraca natychmiast.

4. Nic nie dało także odejście w krainę łagodności, bądź muzyki określanej
potocznie jako "łatwa", bo oprócz niechęci dodatkowo pojawiał się niesmak.

5. Na razie jeszcze nie sprawia mi bólu granie. jestem w stanie słuchać
dźwięku gitary, aczkolwiek zauważam, że po wiosło sięgam coraz bardziej opornie.

I co? Jakieś pomysły?
Obserwuj wątek
    • pszemcio1 Re: Dopadł mnie przesyt muzyki 03.05.06, 16:05
      miałem to zimą, wiosną przeszło:) generalnie sluchać mniej i tylko rzeczy
      koniecznych. od słuchania lepszy spacer albo dobry film. z czasem samo wróci.
      generalnie jak tak miałem to siegałem po rzeczy absolutnie mi nie znane i obce
      by zaciekawiły. bo nie ma nic gorszego niż obracać sie z znanych schematach

      bądź silny, wspieramy cię:)
      • pszemcio1 Re: Dopadł mnie przesyt muzyki 03.05.06, 16:06
        aaaa...i nic tak nie napedza do słuchania muzyki jak dluga lektura nudnej książki
    • jarecki32 Re: Dopadł mnie przesyt muzyki 03.05.06, 16:15
      a jak jest z innego rodzaju "rozrywka" ?
      czy nie jest to symptom jakiegos ogolnego przemeczenia i braku entuzjazmu ?

      • tymbarski Re: Dopadł mnie przesyt muzyki 03.05.06, 16:20
        a jak jest z innego rodzaju "rozrywka" ?

        Raczej dobrze. Piwo pite w normie, filmy oglądane z przyjemnością, brydż do
        lamusa nie odszedł, więc chyba nie tu przyczyna.
        zaznaczam że muzyka była zawsze na 1. miejscu wśród "rozrywek". Czasem tylko
        ustępowała brydżowi.
        • jarecki32 Re: Dopadł mnie przesyt muzyki 03.05.06, 16:28
          aaaa , skoro tak, to pewnie mamy do czynienia z tzw overload. Nauka radziecka
          zna takie przypadki :)
          Mysle, ze Pszemcio ma racje, przerwa w sluchaniu zrobi swoje. Tez tak mialem.
    • miecio4 Re: Dopadł mnie przesyt muzyki 03.05.06, 16:36
      To się nazywa muzykowstręt. Mam to przeciętnie co dwa miesiące. Samo mija ale
      warto się w tym czasie wspomóc rzucając się w wir innych rozrywek np. grania.
      Ja to właściwie zyję od muzykostrętu to growstrętu. I tak w kółko. Tylko
      piwowstrętu nie magę złapać:(
    • braineater Re: Dopadł mnie przesyt muzyki 03.05.06, 17:31
      póltorej roku. najdłuższy okres odstawienia jaki miałem. Nie byłem w stanie
      przesłuchać niczego od początku do końca i nawet próby robienia czegos, czego
      nie znosze, czyli własnoręcznych składanek nie pomagały. A potem pojawiła się
      jakas płyta, która zaiskrzyła tak, jak miała (bodaj Sacred System II Laswella)
      i wszystko wróciło do normy.
      Najgorsze były bezsłuchawkowe jazdy komunikacja masowego razenie.

      P:)
    • jazzkam wyznania jak z klubu AA 03.05.06, 18:04
      a tak poza tym to mi pomaga zagłębienie się w inny rodzaj kultury, oczywiście na
      pierwszym miejscu literatura. u mnie przynajmniej jest tak, że poczytam,
      poczytam a potem już czuję, że w ogóle nic nie wiem o książkach i lepiej zostać
      przy muzyce ;p

      wydaje mi się też, że pomocne jest odnalezienie jakiegoś fajnego rankingu z
      obecnego roku, albo z innych lat i szukanie mnóstwa rzeczy, które można
      zaplanować do przesłuchania, czytanie recenzji. mi często pomaga już samo
      wrzucenie 6-7 tytułów na slsk search i od razu humor się poprawia.
      • pszemcio1 Re: wyznania jak z klubu AA 03.05.06, 18:21
        he he...czuje sie jak w grupie wsparcia:)
      • roar Re: wyznania jak z klubu AA 03.05.06, 20:11
        > wydaje mi się też, że pomocne jest odnalezienie jakiegoś fajnego rankingu z
        > obecnego roku, albo z innych lat i szukanie mnóstwa rzeczy, które można
        > zaplanować do przesłuchania, czytanie recenzji.

        Ta, to jest fajne. Do momentu przesłuchania opisywanych płyt.

        Z rekomendacjami i rankingami jest zazwyczaj tak, że więcej mówią o rekomendującym i układającym ranking, niż o muzyce. I wszystko jest dobrze, jeśli w.w. osobę znasz i wiesz, że jej gust jest kompatybilny z twoim. Natomiast specjalne wyszukiwanie różnych rankingów w celach poznawczych to właśnie najprostsza droga do ogólnego zniechęcenia do muzyki. Wsłuchiwanie się w dziesiątą kolejną hype'owaną płytę i ogólne poczucie straty czasu to jest coś, co parę razy przeżyłem i więcej nie chcę.

        Rzecz zresztą nie w tym, czego się słucha, ale jak. Można posiłkować się rankingami, recenzjami, czymkolwiek przy wyszukiwaniu nowości, ale potem należy zrobić tak:

        - wrzucić wszystko ściągnięte na playlistę.
        - puścić.
        - zostawić i zająć się czym innym.

        Innymi słowy - z góry założyć, że muzyka nas znudzi, i zrobić wszystko, żeby nie przeszkadzała w robieniu czegokolwiek innego. Żadnych kilkugodzinnych jazd pociągami z jedną płytą na uszach, żadnego siedzenia w fotelu z zamkniętymi oczyma i przeżywania, żadnych słuchawek zagłuszających inne źródła dźwięku... bo szlag człowieka trafi. Niech leci w tle, podczas wiosennych porządków, jedzenia obiadu, czytania książki, nauki, pracy, co tam kto robi. Można o wszystkim zapomnieć, wychodzić na godziny z pokoju zostawiając grający sprzęt - ważne, żeby jak najmniej o sprawie myśleć.
        ...to, co nudzi, zniknie wtedy niezauważone. W szerszym kontekście - mała strata (Jeśli się uważa, że taki sposób słuchania jest nie fair, zawsze można wrócić do tematu, kiedy poczujemy się lepiej.). A zawsze po pewnym czasie przydarzy się taki moment, kiedy człowiek bezświadomie odwróci głowę i zacznie się zastanawiać nad tym, co przed chwilą usłyszał. I wtedy wiadomo, że jest wyleczony.

        PS: A jeśli chodzi o muzykę łagodną czy "łatwą"... to dobry sposób, tylko też należy go przystosować do własnych potrzeb. Czyli najpierw ustalić, co jest dla człowieka łatwe w słuchaniu i kojące, i jednocześnie sprawiające jak największą przyjemność. No bo przecież nie dla każdego będzie to dajmy na to smooth jazz (niżej podpisany np. świetnie odpoczywa przy The Microphones czy co bardziej hardcore'owym minimaliźmie (z La Monte Youngiem i "Long Day" Polifonicznych na czele), a piosenki Beach Boys czy późnego Mercury Rev wymagają od niego sporego skupienia i uwagi).
        • roar Re: wyznania jak z klubu AA 03.05.06, 20:12
          roar pieprznął:

          > minimaliźmie

          zmie
        • pszemcio1 Re: wyznania jak z klubu AA 03.05.06, 20:58
          roar napisał:

          > (niżej podpisany np. świetnie odpoczywa przy The Microphones czy co bardziej
          ha
          > rdcore'owym minimaliźmie (z La Monte Youngiem i "Long Day" Polifonicznych na
          cz
          > ele), a piosenki Beach Boys czy późnego Mercury Rev wymagają od niego sporego
          s
          > kupienia i uwagi).
          >

          nie jesteś normalny ...;)
          • roar Re: wyznania jak z klubu AA 03.05.06, 21:47
            pszemcio1 napisał:

            > nie jesteś normalny ...;)

            Wiem. Wiem. :)
    • vandoren Re: Dopadł mnie przesyt muzyki 03.05.06, 20:06
      a ja mam to naprawde od dłuższego czasu, nie wiem dokładnie - połtora roku,
      moze nawet dłuzej, w sumie mam takie momenty, że mnie to martwi; muza to było
      kiedys moje podstawowe hobby (grałem też swego czasu, teraz czasem cos rzezbie
      na komputerze) kiedys słuchałem muzy godzinami, teraz sporadczynie udaje mi sie
      przesłuchać 1 płytę tygodniowo, nie wiem skąd to sie bierze, nie potrafie
      dociec przyczyny, to nie jest zniechęcenie tylko po prostu brak potrzeby; fakt,
      zyje trochę inaczej niz kiedys, ale kiedys myslałem ze ochota na muzykę nigdy
      mi nie minie... a jednak (mam nadzieje ze mi to przejdzie za jakis czas);
      ogólnie - niezalenie od obecnego stanu - mysle ze byc moze słucham mniej bo
      coraz wiece muzyki jest dookoła - kiedyś jak kupowałem kasete albo nagrałem cos
      z radia słuchałem setki razy, czekałem na premiery jakis płyt, naprawde mnie to
      jarało; teraz moge to sciągnać, moge miec wszystko, w efekcie słucham
      pobieznie, juz nie ma takiej radochy, wszystko jest mniej lub bardziej ok, ale
      nie jest zajebiste; nadmiar powoduje przesyt; wobec tego zacząłem kupować
      oryginały na allegro, słucham mniej, chyba uwazniej, moze to jest terapia...;-))
      • pszemcio1 Re: Dopadł mnie przesyt muzyki 03.05.06, 21:00
        vandoren napisał: nadmiar powoduje przesyt; wobec tego zacząłem kupować
        > oryginały na allegro, słucham mniej, chyba uwazniej, moze to jest terapia...;-
        )
        > )


        o tototototo właśnie. też tak mam. tzn. oczywiście ściągam (nowości głównie),
        ale mniej, a słucham w większości oryginałów
        • vandoren Re: Dopadł mnie przesyt muzyki 03.05.06, 21:14
          no ja właśnie zaprzestałem sciagania prawie całkowicie, zwłaszcza, że
          to "nowości" to tak naprawde nie są żadne nowości;-))))a poza tym na allegro
          mozna trafic tanio oryginały, w tym właśnie nowości, wiec odpada dorabianie
          ideologii, że muzyka na cd jest za droga, ale to odrębna kwestia; ogólnie moim
          zdaniem lepiej wolniej ale dokładniej, ilosć nie znaczy jakość bo znaczy jakoś
          itp. itd:-)))))
          • obly Re: Dopadł mnie przesyt muzyki 03.05.06, 21:48
            nie wiem nic nie robic ;))
            pograc w piłę, wrzucić na luz, tak ma być widocznie nic na siłę.
            piękno na siłę to chyba była niewolnica isaura

            ja nei słuchałem około 6 lat, nie grałem 8 wróciłem w zeszłym roku i chichocze
            jak idiota na sproszkowanym pumeksie ;)))

            nie nazwałbym stanem sycenia się muzyka jako normalny, wszyscy jesteśmy
            nienormalni moi drodzy. muzyka lubi szaleństwo a nie systematykę, należy
            wyciagnac giry i liczyc mrówki wdzierające sie do nogawki albo zaczytywac się
            kwantowymi teoriami. wszystko moze byc rozrywką a że dzwięki bywają przyjemne
            to czemu nie.
            teraz słucham diamandę galas sporting live, i jest fajosko. widocznie
            przezywasz coś co mozna określić przystanek i zastanawiasz się w ogóle na
            cholreę ci jakiś autobus ;))) ja tam wale pieszo wtedy. hehehe
            teraz mam niemała frajdę w pisaniu głupawych piosenek z morałem i rifowaniem.
            wczoraj byłem w sandomierzu, wczesniej w lublinie i syciłem moje drganie
            nogawek ze strachu gdy stałem na wieży koscioła i o ja cie piernicze, jadłem
            największoą pizzę po tej stronie drogi mlecznej, pizzeria lublin złota 6 0
            srednica 42 cm. aaaaaaaaaaa
            napisze o tym piosenke

            złota szesc
            poszedłem jesc
            przyniesiono mi
            pizze niby mit
            srednice 42
            to tajemnicza liczba
            wyjasniająca sens
            po co wszystko jest
            reastauracja na koncu wszechswiata
            dopadła mnie
            za złoty 16,50
            na złotej 6
            w lublinie
            gdzie podpity koles lat 34
            porwał rower typu bobo
            popisując sie
            przed tlenionymi pannami
            a dziecku z sąsiedztwa
            delirował że odda póżniej
            a ja spokoj mam
            srednica 42
            odpowiedz 42


            tak poproszę fartuch
            • vandoren Re: Dopadł mnie przesyt muzyki 03.05.06, 21:59
              > widocznie przezywasz coś co mozna określić przystanek i zastanawiasz się w
              ogóle na cholreę ci jakiś autobus ;))) ja tam wale pieszo wtedy

              ...tak, chyba coś w tym guscie, podoba mi się to podejscie do sprawy; :-))))
              a tak w ogóle to jeśli Ty nie słuchałeś 6 lat, a ja mam gdzieś ok 2 lat zastoju
              to chyba nie jest tragicznie, chociaż trochę sie martwię czasami:-)
            • grimsrund Re: Dopadł mnie przesyt muzyki 03.05.06, 22:09
              Złote strofy obłe, jak zawsze :))

              Wszyscy koledzy mają rację: nic na siłę. Dać sobie na luz, zająć się czymś
              innym. Świat nie kończy się na muzyce, sam żyłem bez niej do 2001 roku i jakoś
              przeżyłem (choć co to za życie ;) ). Najważniejsze, to się do niczego nie
              zmuszać. Jeśli chęć ma wrócić - to wróci sama.
              • cze67 Re: Dopadł mnie przesyt muzyki 07.05.06, 12:51
                Epidemia jakaś czy co? Wybierając się w podróż chciałem sobie nagrać coś do
                słuchania. Tak patrzyłem na te swoje płyty i niczego nie chciało mi się
                nagrywać. W końcu, po wielkim bólu, zarzuciłem sobie dwa Sonic Youthy i
                wczesnych Beatlesów. Ale i tym wyborem nie byłem zbyt zachwycony.
                • maff1 Re: Dopadł mnie przesyt muzyki 07.05.06, 15:36
                  ja niestety (a moze stety) mam tak ze jak nic nie gra dookoła to gra mi zawsze
                  coś w głowie. Nic na to nie mozna poradzic, najgorzej gdy coś sie przyczepi
                  czego za nic bym nie słuchał. A usłyszałem wczesniej np. u fryzjera.
    • grimsrund Re: Dopadł mnie przesyt muzyki 04.05.07, 18:52
      Wątek autoterapeutyczny. Niezbędny jak alkazelcer.
    • abranova Re: Dopadł mnie przesyt muzyki 07.05.07, 11:09
      Proponuję rozszerzenie pomysłu zaproponowanego przez jazzkam, czyli obcowanie z
      muzyką bez słuchania muzyki. Począwszy od działań najprostszych: zrobić przeglad
      na swojej półeczce z płytami, ładnie poukładać :) Pooglądać płyty w sklepach,
      przejrzeć 15 stron z płytami na Allegro czy internetowych sklepów muzycznych. Z
      czytaniem recenzji nie przesadzałabym, ale mozna na przykład obejrzeć sobie film
      z fabularyzowaną historią kariery jakiegoś zespołu. Wcześniej czy później
      nastrój do słuchanie muzyki powinien na ciebie ponownie spłynąć.
      Powodzenia
      Ps Aha i najlepiej odstawić czytanie forum SF, żeby sie nie stresować, że inni
      tylu rzeczy słuchają a Ty nie! :>
    • p.o.box.77 Re: Dopadł mnie przesyt muzyki 07.05.07, 14:45
      ja tez tak miewam. od momentu do momentu fascynacji jakimś "nowym" odkryciem.

      a w między czasie.... DIY :D

      avdl1064.oli.tudelft.nl/buzzmachines/Buzzmachines_Massive_Pack_Feb2004.exe

      lub inne lepsze, droższe... lub gitara w dłoń.. mi zawsze przechodzi. acz może
      dlatego że jestem narcyzem... :D
      • cze67 A ja napiszę o "nasyceniu" 12.05.07, 11:24
        Miewam takie stany, że MUSZĘ poznać daną muzykę, bo po prostu się chyba
        rozpęknę jak tego nie zrobię. Tak było ostatnimi czasy (powiedzmy - w ciągu
        półtora roku) z Rage Against The Machine, potem z Grechutą a teraz z muzyką
        dawną. Nasycenia nie należy mylić z przesytem. Ja nasyciłem się wymienioną
        muzyką i na razie mam dość, co nie znaczy, że patrzę na te płyty z nienawiścią.
        Poznałem je, spodobały mi się, nasiąkłem tą muzyką, w odpowiednim czasie
        słuchałem ich skolko ugodno i teraz sobie czekają na "normalne" słuchanie.
        Oczywiście nie dotyczy to muzyki dawnej, która nadal odkryta jest przeze mnie w
        ułamku procenta, ale największe parcie, odkrywanie i ogólny szał i już mi
        minął. Teraz czas na spokojną refleksję.
    • good_morning Re: Dopadł mnie przesyt muzyki 14.05.07, 14:58
      brak czasu na sluchanie muzyki skutecznie nakreca tesknote za nia. trudno jednak
      sztucznie stworzyc sobie sytuacje, kiedy brak Ci czasu, nieprawdaz? ;)

      a przesyt mija kiedy tylko gdzies, kiedys wreszcie uslyszysz cos, co sprawi,ze
      oniemiejesz... latwo powiedziec... ;)
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka