Dodaj do ulubionych

Patton i jego Peeping Tom

03.05.06, 21:52
Zakładam wątek, bo jak na razie to dla mnie rozczarowanie roku, a widziałem u
co niektórych w kwietniowym co było słuchane i jestem ciekawy opinii. Miał
być miły popowy albumik i na takowy się nastawiłem (demówek krążących od
dłuższego czasu po sieci nie słyszałem) a tu niespodziewajka. Melodie owszem
są, głos Pattona, a jakże by inaczej, w formie najwyższej, ale wszystko, jak
dla mnie, niestrawne przez zarzynane prawie przez cały album przyciężkawe
beaty. Nie ma tego szaleństwa (a liczyłem że na moim ganku wyląduje ufo) i
wszystko mi się zlewa w bezkształtną pulpę. Dalej na piedestale zostaje faith
no more i "california" mr bungle jeśli o Pattona chodzi.
Jednym słowem: przeciętnie
Obserwuj wątek
    • obly Re: Patton i jego Peeping Tom 03.05.06, 22:10
      blużnisz
      jak dla mnie to na kolana
      szczególnie 1 i 11 kawałek
      ale na I miejscu Mr Bungle - Mr Bungle
    • d84 Re: Patton i jego Peeping Tom 03.05.06, 22:52
      O, nowy Peeping Tom? Muszę sprawdzić :>

      Choć przyznam, że niestety po Mike'u rewelacji się obecnie nie spodziewam -
      ostatnią płytą tego pana o któej z czystym sumieniem mogę powiedzieć, że
      *dobra* był "Director's Cut" Fantomasa. A to jak nie patrzeć już 5 lat i kilka
      (naście?) wydawnictw temu; w międzyczasie ewentualnie punkty za poprawne oba
      Tomahawki i powiedzmy Generała (na zasadzie - uwaga, Patton robi *coś nowego*)

      A najlepszy był, jednak, "Angel Dust", przed 2 pierwszymi Bungle'ami. Zabawne,
      bo wczoraj wróciłem do tej płytki i nadal zastanawia mnie, jak takie coś
      trafiło do najbardziej mainstreawmowego mainstreamu - w sensie ciągły airplay
      na Superrocku w MTV obok grunge'owców, czarnej Metalliki i (później) nędznych
      epigonów FNM.
      • pop_up Re: Patton i jego Peeping Tom 04.05.06, 11:08
        No może z tym rozczarowaniem roku to trochę pojechałem, ale po prostu nie
        podchodzi mi mariaż Pattona z hip-hopowymi rytmami, które to tu to tam się
        zakradają. I tak nr 2,3,5,6,11 (z naciskiem na 5 neighborhood spacemana i 11
        you're not alone) fajnie fajnie a reszta w połowie zaczyna mnie nudzuć.
        Oczywiście niektórym nagranie takiej płyty może się tylko marzyć, ale po
        Pattonie spodziewałem się czegoś lepszego, choć po tym kolesiu trudno się
        czegokolwiek spodziewać. Do bicia pokłonów to daleko. 7/10 poziom tomahawków
        mniej więcej i posłuchać na pewno warto.
    • zaix Re: Patton i jego Peeping Tom 04.05.06, 02:49
      Demówki Pepping Tom wymiatają - trzeba posłuchać koniecznie. Jest to być może
      najlepsza rzecz jaką kiedykolwiek nagrał Patton i pozostaje tylko żałować, że
      tej płyty oficjalnie nie wydano.

      Natomiast tegorocznej płyty jeszcze nie słyszałem ale wątpie żeby była równie
      dobra jak ta "podziemna".

      • good_morning Re: Patton i jego Peeping Tom 04.05.06, 12:39
        slusznie watpisz. nie jest.
        • obly Re: Patton i jego Peeping Tom 04.05.06, 13:29
          kurde ja tam sie wyzbywam oczekiwan od pattona i dzieki temu plytka ta ma kilka
          wielkich kawałków, całosci mi nie robi, zbyt posklejana ale te co sąkawałki
          trząsają mnie i jest bardzo dobrze.
          bardziej nudze sie na nowym tool.

          mi sie ostatno znowu kielbasi jesli chodzi o wartosciowanie muzy. mam wstret na
          rock i na zespoły rockowe, z rocka słucham dominatów - czyli kolesi lub
          kolesiowniczki któe to swoją osobowoscia przycmiewają zespól i swojom
          duchowoscia i czuciem nakazuje grac muzykom tak a nie inaczej, zespoły kapele
          któe bazowały na równym podziale ról zdaja mi sie smierdziec kompromisami które
          jarzmią potencjał pełni wyrazu kazdej z osób, pech w tym ze nie kazdy ma cos do
          powiedzenia, smiem twerdzic ze nawet w rocku to standart "krzyczę bo nie wime
          co powiedziec", z zespołowych wchodzi mi około acidpopjazzmetalizer a z rocka
          personifikowanego: stary gotyk w wydaniu diamandy - the sporting live do tego
          tuxedomoon - desire (tutaj wymykają sie moim okresleniom), zappa - zoot
          allures, solowe czukaya, pere ubu, fela kuti,
          wynika to z tego ze dzisiejsze mozliwosci kazdemu artyscie pozwalaja na
          realizowanie wlasnych zamysłów i jesli ktos tego nie realizuje to znaczy ze ich
          nie ma. wiem to jest uproszczenie na dzien dzis i wcale tego zdania ni ebede
          bronił.
          dlatego peeping tom wydaje mi sie mega boski - podziwiam kolesia który mimo
          wszystko ma cos do powiedzienia, robi to fajnie, potrafi łamac własne schematy
          i cudze, nie traktuje woich tricków jako niesmiertelnych, jest ciagle zywy i
          mimo ze nei ma juz kawałków jak "John Travolta" to ja sie wcale nie peszę. wiem
          po prostu ze to mi sie podobaja tamte ale innym bardziej beda sie podobac te.
          niepodoba mi sie jedynie siłowe wchodzenie w duety. ale to tez moja fobia. nie
          mozna mieszac sie ze wszystkimi bo sie traci swój kolor.

          niepodoba mi sie fantomas jako calosc, podobaja mi sie kawałki, omahawk jest
          mdławym równym i nudnym graniem, faith no more to wypadkowa kilku kolesi ale w
          sumie tylko tam gdzie patton dał twarz jest w miare okej. Mr Bungle jest u mnie
          na I miejscu. peeping tom jest naprawde niezłym zbiorkiem muzy. ale nie
          narzucam zdania. nie jest to wtórne ani zapozyczone - a ze sie nie podoba? no
          cóz.
          • good_morning Re: Patton i jego Peeping Tom 06.05.06, 01:28
            a ja sie bardziej nudze na nowym tomie :) stare demowki sa lepsze,niz ich nowe
            wersje,oprocz tego jest pare kawalkow do tanca i to tyle ( np. taki
            milutki "mojo" :)) rozumiem,ze mu sie chcialo pozmieniac troche, bo wszystko,
            co raz zrobil go nudzi, jak sam twierdzi. ok, ale zzebyz araz boskie i na
            kolana? ;P
            a nowy tool bardziej mnie angazuje. ale z kolei nie bardziej od lateralusa.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka