Dodaj do ulubionych

Muzyka dzięki internetowi

IP: *.iscnet.pl 24.08.04, 18:42
jestem absolutni za!!! szkoda tylko, ze w Polsce... dostep do sieci jest na
tragicznym poziomie... moze kiedys bedzie lepiej, miejmy nadzieje

pzdr
Obserwuj wątek
      • Gość: Marcin Re: dziekuje, poczekam IP: *.idea.pl 25.08.04, 08:45
        Tak się składa, że 90% słuchaczy nie rozróżnia jakości CD od mp3, albo różnica
        ta nie ma dla nich wielkiego znaczenia. Oczywiście pozostanie jeszcze 10%
        takich audiofilów jak Ty, dla których będzie się produkować CD - ciekawe tylko,
        ile będą kosztować wink
        • Gość: LukasK jakość MP3 IP: 213.25.88.* 25.08.04, 12:09
          Świat schodzi na psy. Towar w marketach ma jakość odpowiadającą hasłu "Tanio i
          pewnie" ("pewnie da się to zjeść"). Sprzęt AGD nadaje się do użytku przez okres
          kilka razy krótszy niż kilkadziesiąt lat temu. Do komputerów ludzie podłączają
          głośniki zrobione z plastikowago pudełka i słuchawek z Tajwanu. Zamiast płyt
          masz MP3. Niestety większość ludzi akceptuje taki stan rzeczy, bo dzięki temu
          wszystko jest pozornie tańsze.
          • humbak Re: jakość MP3 26.08.04, 12:24
            Ja natrafiłem na mp3 o jakości lepszej niż przeciętna płyta Cd. Nie mówię tu o
            płytach audiofilskich, bo tych jakości nie znam, ale o płytach najczęściej
            spotykanych w naszych sklepach.
        • Gość: devilevil321 Re: dziekuje, poczekam IP: 80.51.90.* 26.08.04, 19:24
          ja naleze chyba do tych 90%. chociaz nigdy nie zadalam sobie trudu zeby az tak
          porownywac. musialabym miec ten sam utwor na plycie i na mp3 i jeszcze sluchac
          na porzadnym sprzecie. niestety na mojej badziewnej wiezy wszystko brzmi tak
          samo (czyli kiepsko), z discmana jest juz lepiej np. normalna cd brzmi z mojej
          wierzy duzo gorzej niz nawet kiepska mp3 z discmana.
      • roar Re: dziekuje, poczekam 25.08.04, 11:01
        larson napisał:

        > ..az format mp3 bedzie mial taka sama jakosc jak dobry CD albo analog. Do tego
        > czasu bedzie to zabawa dla nastolatkow.

        Dobrze zakodowanych mp3-ek (poza niektórymi szczególnymi dźwiękami (i niektórymi
        szczególnymi osobami)) nie da się na słuch odróżnić od oryginału. Zresztą, jeśli
        komuś nie odpowiada mp3 - od dawna istnieją już nowocześniejsze formaty. Jakby
        tego było mało - od dawna powszechnie używane, także przez serwisy typu iTunes,
        są formaty bezstratne.

        To, że ty jesteś jeszcze mentalnie na początku lat 90, nie znaczy, że świat nie
        poszedł do przodu.
        • Gość: bli Re: dziekuje, poczekam IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.08.04, 23:04
          W iTMS nie używają formatów bezstratnych, a AAC 128kb. Pewnie chodziło ci, że
          iTunes potrafi zripować płytę do Apple Lossless, który to jak sama nazwa
          wskazuje, jest formatem bezstratnym. Również iPod (przynajmniej ten 4G) potrafi
          to odtworzyć, więc, jak ktoś chce, to może sobie tak płyty ripować, żeby je
          później słuchać bezstratnie. Mi do słuchania w autobusie, metrze, czy w pracy
          starczają formaty stratne. Nie delektuję się. Inna sprawa, że kradzionego nie
          ruszam.
          • roar Re: dziekuje, poczekam 27.08.04, 08:05
            > W iTMS nie używają formatów bezstratnych, a AAC 128kb. Pewnie chodziło ci, że
            > iTunes potrafi zripować płytę do Apple Lossless, który to jak sama nazwa
            > wskazuje, jest formatem bezstratnym.

            Faktycznie... nie używam iTunes, więc musiały mi się materiały reklamowe Apple'a nałożyć na siebie. Cóż, odwołuję w takim razie część swojej wypowiedzi związaną z serwisami sprzedaży muzyki. Takich płyt faktycznie nie ma sensu kupować.
      • Gość: mac Re: dziekuje, poczekam IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.08.04, 17:19
        jesli bitrate jest wystarczajaco wysoki, program kompresujacy dobry to roznicy
        pomiedzy CD a mp3 na przecietnym sprzecie grajacym stojacym w przecietnym domu
        nie da sie zauwazyc.
        problemem moze byc kupowanie pojedynczych utworow. plyta to czesto nie
        przypadkowa skladanka a kompozycja, ktora powinno odbierac sie w calosci.
      • Gość: luukasz4 Re: Nie potrzebne IP: *.humangenetik-med.Uni-Goettingen.de 25.08.04, 13:27
        Moim skromnym zdaniem mp3 ,przetrzymywanych na twardych dyskach nie sluchaja
        fani, milosnicy muzyki, lecz jej konsumenci. Plyta analogowa, kaseta czy CD
        (czyli po prostu album) to jest COS, co ma swoja okladke, date wydania, wiaza
        sie z nia okreslone wspomnienia. Kazdy album to jakies zamierzenie artysty,
        zapisany okres jego zycia i pracy, czesto piosenki polaczone sa jedna idea,
        stanowia calosc. A pojedyncza mp3 to ..nic. cos co bez wiekszego zalu mozna
        skasowac. Oczywiscie rynek internetowy bedzie sie rozwijal, bo jest tanszy. Ale
        ze szkoda dla muzyki
        • Gość: baader fajne, bo za darmo IP: 217.97.139.* 25.08.04, 14:42
          Dla wielu ludzi ściągających muzykę z sieci liczy się nie: co, ale: ile. Więc
          łykają gigabajty muzyki, której w większości i tak nie będą mieli czasu
          skonsumować (nie: posłuchać). Ale mają wszystkie nowości i poczucie, że są na
          bieżąco. Nie oszukujmy się, gówno ich obchodzi jak wygląda okładka czy
          książeczka płyty, najważniejsze, że mają ją za darmo (lub prawie darmo). I nie
          wciskajcie kitu, że ludzi nie stać na płyty. Jeżeli stać ich na komputer, do
          najbiedniejszych nie należą. Tyle, że osoby tego pokroju zawsze będą żałować
          kilkudziesięciu złotych na książkę czy płytę.
          • kondoreus Re: fajne, bo za darmo 25.08.04, 14:54
            Gość portalu: baader napisał(a):

            > Dla wielu ludzi ściągających muzykę z sieci liczy się nie: co, ale: ile. Więc
            > łykają gigabajty muzyki, której w większości i tak nie będą mieli czasu
            > skonsumować (nie: posłuchać).

            * czy to że na przykład ściągnę sobie całą dyskografię DeepPurple, LedZeppelin
            itd która zajmuje ze 2GB to dowód na to że nie liczy się dla mnie co ściągać?
            trochę to spłyciłaś(eś)

            > Ale mają wszystkie nowości i poczucie, że są na
            > bieżąco. Nie oszukujmy się, gówno ich obchodzi jak wygląda okładka czy
            > książeczka płyty, najważniejsze, że mają ją za darmo (lub prawie darmo).

            * to ze ktoś ściąga album na mp3 nie oznacza przecież że już nic go nie
            obchodzi - ani okładka, ani np historia jego nagrania. smiem zauważyć że takie
            rzeczy także można sobie w necie sprawdzić.

            > I nie
            > wciskajcie kitu, że ludzi nie stać na płyty. Jeżeli stać ich na komputer, do
            > najbiedniejszych nie należą. Tyle, że osoby tego pokroju zawsze będą żałować
            > kilkudziesięciu złotych na książkę czy płytę.

            * a owszem - żal mi kilkudziecięciu złotych na kupowanie wszystkiego czego
            chciałbym posłuchać. fakt że mam komputer nie dowodzi jeszcze że stac mnie na
            zakup kilkunastu CD miesięcznie po kilkadziesiąt złotych.
            .
              • humbak Re: Album CD, lub analogowy to jednak COŚ. 26.08.04, 12:08
                Zależy jak się ściąga. Ja ciągnę całe albumy. Na kupno wszystkiego mnie
                normalnie nie stać. Wiem co ściągam, a jeżeli nie, to się dowiaduje. Poza tym
                ważna jest muzyka, nie książeczka. Z sieci można ściągnąć nieraz nagrania dużo
                wyższej jakości niż te sklepowe.
              • kondoreus Re: Album CD, lub analogowy to jednak COŚ. 26.08.04, 13:06
                .
                fajnie mieć cd ale z braku kaski nie zawsze można i tu przychodzi mp3 które o
                odpowiednim bitrate wcale nie musi ustepować cd. o opisach, okladch itd... nie
                ma co gadac bo tego w sieci także pełno jak się chce.
                co zaś do analogów to mnie osobiście denerwuje ich brzmiene.
                .
              • Gość: ja Zgadzam sie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.08.04, 22:47
                Staram sie kupować albumy. Mp3 tylko dla pojedynczych utworów, lub jako test. A
                tłumaczenia tych co samymi mp3 żyją są żałosne.
                1.nie sądzę żeby downladerzy byli zachwyceni pomysłem płacenia za mp3 na
                płatnych serwisach, i tak będą kraść na kaazie.
                2.ściąganie to złodziejstwo, jak cie nie stać to nie ściągaj. Mnie nie stać na
                samochod ale to nie oznacza że jestem upoważniony do zwinięcia z parkingu
                jakichś 4 kolek. Zbieraj kase, taka wypracowana płytka daje 1000% satysfakcji
                więcej niż pliczek mp3.
                3.Jakkowiek niepodoba mi się polityka wielkich wytworni, to mają do tego prawo,
                to oni dają studzio, kampania, to dzięki wytworniom artyści są sławni. To
                dzieki nim płyta jest nagrana i wydana, oto hipokryzja ściągaczy - gdyby ktos
                nie przegrał mp3 z oryginału to byście gowno z kazy ściągneli nie muzykę.
                Zresztą wiekszość dobej muzyki jest wydawana przez małe wytwornie, tu
                o "wyzysku" artystow nie ma mowy.
          • Gość: Czytelnik Re: fajne, bo za darmo IP: 212.160.172.* 26.08.04, 16:14
            Nie mogę sie zgodzić z takim stwierdzeniem. Po pierwsze za cenę taniege zestawu
            komputerowego możesz kupić 20 płyt. Przy czym w kopie płacisz za towar a w
            jednej płycie CD kosztów jest w sumie na 5 zł - z działą dla artysty włacznie.
            Reszta to marża producenta, hurtowni, salonu i reklama (zawyczaj żadna). PO
            drugie nie wszyskie płyty można u nas kupić - słucham muzyki której w polskim
            salonie nie znajdziesz. Osobiście sciągam muzykę z sieci i jeśli coś naprawę mi
            się podobą zamawiam ją przez internet w stanach w Amazonie. Uważam że to
            naprawdę świetna reklama dla artysty. Kupuję to co mi się podoba. Kolejny
            argumet - nie mam tyle czasu by śleczeć w salonie i godzinami słuchać płyt czy
            mi się podobają czy nie - sciągam wiec MP3 - starama się siągnąć całą płytę
            przesłuchuję - jak mi się podoba to kupuję płytę.
    • Gość: rockfanka Re: Muzyka dzięki internetowi IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.08.04, 19:47
      Powiem tylko tyle: wole byc ZLODZIEJEM, krasc ile wlezie i powiekszac swoja
      wiedze o muzyce poprzez sluchanie jej, a nie lizanie lodow przez szybe czyli
      czytanie recenzji, niz byc UCZCIWYM szaraczkiem i nie miec bladego pojecia o
      tym co mnie interesuje. Dzieki p2p poznalam mase fajnej muzy i dzieki temu moge
      w ogole cos pisac na tym i innych forach. Czy zespoly nie biora tego pod uwage
      ze miliony ludzi nigdy nie poznaloby ich tworczosci gdyby nie p2p? Ze wiele
      osob nie poszloby na koncert, nie uslyszawszy wczesniej muzyki z netu?
      Po cholere w takim razie koncern Sony jednoczesnie ma wytwornie muzyczna i
      produkuje tanie nagrywarki i plyty CD-R? Sami sa sobie winni. Powstala pewna i
      technologia i ludzie jej uzywaja, bo tak kaze rozum.
      Kto sie wscieka o mp3? Metallica, biedne chlopaki walczace z Napsterem? Pan Vai
      ktory na swej stronie pisze ze on nigdy nie sciagnal zadnej mp3. Czlowiek ktory
      sobie niegdys kupil NARAZ 5 Harleyow mowi cos takiego! haha, dobre.
      Moze boom na mp3 spowoduje, ze skonczy sie bicie kasy na bezwartosciowych
      smieciach a artysci beda bronic swej repurtacji na koncertach. Jak dobrze
      graja - kupie ich plyte na dowod szacunku. Jak sa ciency, niech zmienia zawod.
      I tak, zal mi np. 84,99 zl (Empik) na plyte Ala di Meoli "Infinite desire"
      ktora okazala sie przecietna. Za duzo jest barachla w sklepach aby brac kota w
      worku.
      • Gość: pl glupia cipo IP: *.range217-42.btcentralplus.com 26.08.04, 12:08
        trzeba wiedziec czego sie chce,a wtedy nie musisz kupowac kota w worku, nie
        wiem co to p2p a jednak mam troche plyt (bez zalosnych mp3 i cdr) i jakos sie w
        temacie orientuje, trzeba tylko chciec.
        jeszcze jedno, myslisz ze Vai kupil jednorazowo 5 harleyow bo oszczedzal na
        plytach ??? zal mi cie
        • humbak Re: glupia cipo 26.08.04, 12:13
          Jak Ty się wyrażasz chłopie? Może trochę kultury? Jak to nie wiesz co to p2p. A
          Kazaa to co? Co jest żałosnego w mp3? Brak okładki? A czymże jest okładka,
          jeśli nie dodatkiem. Vai kupił 5 Harleyów, bo tacy zarabiają na płytach. Młode
          zespoły mają ciężej.
          • Gość: pl Re: glupia cipo IP: *.range217-42.btcentralplus.com 26.08.04, 12:44
            Wyrazam sie w ten sposob bo taka mam ochote, zreszta jak ktos pisze ze jest
            zlodziejem i jest z tego wyraznie dumny to moim zdaniem nie zasluguje na
            kulturalne traktowanie, niezaleznie czy kradnie muzyke czy samochody i nie pisz
            mi o malej szkodliwosci spolecznej, kradziez jest kradzieza.
            Co to p2p nie wiem wszystkiego wiedziec nie mozna, z uslug kazy i podobych nie
            korzystam bo lubie miec plyty z okladkami. Mp3 oferuje zalosna jakosc dzwieku.
            Vai wykonuje dobrze platny zawod i z profitow ma prawo sobie kupic cokolwiek mu
            sie podoba.
            Poczatki sa trudne i na sukces trzeba ciezko pracowac i ta zasada dotyczy nie
            tylko branzy muzycznej, manna z nieba nie leci, trzeba byc najlepszym, proste
            prawda ?
            Jeszcze jakies pytania ???
            • humbak Re: glupia cipo 26.08.04, 12:55
              Sukces w tej branży nie zależy od faktycznych umiejętności muzycznych, tylko od
              zdolności zrobienia hitu. Wcale nie proste. Artyści dostają mniejszość
              (poniżej 10%) zysków z płyt.
              Mp3 o jakości powyżej 192 kbps dają zazwyczaj satysfakcjonującą jakość dżwięku
              (może nie audiofilską, ale takiej nie dostaniesz też na większości albumów).
              Wyrażając się w ten sposób wysrawiasz sobie jak najgorsze świadectwo i obrażasz
              swoich oponentów.
              Proszę też, byś się nie wywyższał.
              • Gość: pl Re: glupia cipo IP: *.range217-42.btcentralplus.com 26.08.04, 13:27
                postaram sie nie wywyzszac (bedzie trudno)

                > Sukces w tej branży nie zależy od faktycznych umiejętności muzycznych, tylko
                od
                >
                > zdolności zrobienia hitu.

                aby skomponowac dobry hit potrzebne sa oczywiscie kwalifikacje budowlane, taki
                Vai (trzymajmy sie jednego przykladu) na ten przyklad zajebiscie szpachluje

                > Artyści dostają mniejszość
                > (poniżej 10%) zysków z płyt.

                jak sa dobrzy (patrz budowlaniec Vai)to moga sobie za te niecale 10% kupic
                naraz 5 Harleyow, czyli chyba nie jest tak najgorzej

                > Mp3 o jakości powyżej 192 kbps dają zazwyczaj satysfakcjonującą jakość
                dżwięku
                > (może nie audiofilską, ale takiej nie dostaniesz też na większości albumów).

                dla mnie jakosc mp3 nie jest satysfakcjonujaca i juz, poza tym jak wspomnialem
                lubie miec okladki (uprzedze od razu - nie drukowane na domowej drukarce lub
                odbite na ksero) jak i swiadomosc ze place komus za dobrze wykonana prace
                (nawet jezeli typ nie pracuje z zawodzie wyuczonym np Vai)


                > Wyrażając się w ten sposób wysrawiasz sobie jak najgorsze świadectwo i
                obrażasz
                >
                > swoich oponentów.

                obrazam zlodziejke, gdyby autorem tamtego wpisu byl facet nazwalbym go glupim
                chujem

                uprzejmnie prosze wybaczyc wulgaryzmy ale jakos nie moglem sie powstrzymac
                • kondoreus Re: glupia cipo 26.08.04, 13:34
                  Gość portalu: pl napisał(a):

                  > dla mnie jakosc mp3 nie jest satysfakcjonujaca i juz...
                  .
                  czyli jednak słuchasz czasem mp3 skoro tak dobrze orientujesz się jaką jakść
                  prezentują.
                  .
                    • kondoreus Re: glupia cipo 26.08.04, 13:54
                      Gość portalu: pl napisał(a):

                      > wszystko trzeba tlumaczyc lopatologicznie, nie sluham mp3 "czasem" owszem
                      > mialem parokrotnie stycznosc z muzyka w mp3 i dlatego wiem jaka on jakosc
                      > reprezntuje,
                      .
                      to takie samo spłycanie jak stwierdzenie np po zakupie płyt marki selles że
                      wszystkie cd mają słabą jakość, brak okładek itd...
                      > posiadam okolo tysiaca albumow i ani jeden nie jest nagrany w
                      > tym
                      > fomacie.
                      .
                      no to tylko pozazdrościć - ja nie mam ani samochodu (o którym gdzieś piszesz),
                      ani super komputera (o czym też ktoś wspomniał) a jednak nie stać mnie na 1000
                      płyt.
                      .
                • humbak Re: glupia cipo 26.08.04, 13:40
                  Jest tona muzyków równie dobrych jak Vai, którzy nie mogą sobie pozwolić na
                  Harleyów 5. Vai jest dobry raczej w wirtuozerstwie gitarowym niż w komponowaniu
                  o ile się nie mylę. Muzyka to nie tylko zawód, pamiętaj o tym.
                  Słyszałeś kiedyś coś nagranego w jakości 1411 kpbs? Okładki to dodatki. Jak je
                  lubisz, to twoja sprawa, nie naśmiewaj się może z tych, co ich nie potrzebują.
                  Złodziejstwo... wiesz, to nie jest takie oczywiste. Prawo jedna rzecz, etyka
                  drugie. Na muzykach zarabia cała chmara ludzi. To, że artysta dostaje jedynie
                  te chrzanione 10% jest niesprawiedliwy. Poza tym ceny cd są niedostosowane do
                  warunków polskiego rynku. Płyty, które mnie interesują przekraczają cenowo 80
                  zet. To też jest w porządku?
                  Nazywaj po imieniu. Co oznacza, że ktoś jest cipą, lub hujem? Wygląda tak? Jest
                  głupia? Potrafisz to udowodnić? I nie pisz mi, że sama to udowodniła, bo jeden
                  post to za mało, by czyjąś inteligencję poznać.
                  Poza tym są muzycy, co nie mają nic przeciw mp3, więc o co chodzi?
                  • kondoreus Re: glupia cipo 26.08.04, 13:45
                    .
                    ostatnio słyszałem nawet o jakimś polskim zespole który swą płyte wyda jedynie
                    na mp3 by była ogólniedostepna i zdecydowanie tańsza. niestety nie pamiętam
                    teraz o jaki zespół chodziło.
                    a poza tym jak już może wspomniałem wcześniej często mp3 właśnie zachęca mnie
                    by uzbierać kilka złotych i kiedyś cd nabyć.
                    .
                    • humbak Re: glupia cipo 26.08.04, 13:48
                      Mnie członek zespołu zaoferował ściągnięcie jego nagrań, choć o ile się nie
                      mylę wydali płytę, ale to już inna sprawa. Był przecie artykuł o Pixies.
                    • dziewczyna_mickiewicza zmieniam temat, bo mnie wnerwia... 26.08.04, 18:11
                      przeciez nawet prince dopiero w ostatniej chwili zdecydowal sie na wydanie
                      albumu w postaci cd. przez dlugi czas ( i nadal tak jest) mozna go sobie
                      sciagnac za darmo, jesil jest sie zalogowanym na jego stronie. gosc mial na
                      pienku z wytwornia wlasnie przez te niesprawiedliwe ciagniecie zyskow z plyt.
                      tak wiec nie tylko niezalezni czy polscy muzycy uwazaja muzyke przez internet
                      za cos w porzadku.
                • a.iwan Re: glupia cipo 26.08.04, 21:09
                  Słucham Punka,w naszych sklepach tej muzyki prawie nie ma zaopatruje sie na
                  gieldach i koncertach,plyta vibrators ktora kupilem na koncercie kosztowala w
                  sklepie 80 zl,dwuplytowy album vibrators siorka przywiozla mi ze stanow i
                  kosztowal ja o.k 50 zl,kto wiec jest zlodziejem ja jesli sciagne plyte z netu
                  czy nasze sklepy wytwornie itd,itp?
                  • Gość: Ja Ty jesteś! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.08.04, 23:06
                    Ty jesteś. O! Punkowe kapele najczęściej nagrywają w małych, niezależnych
                    wytworniach, tam nie ma mowy o "okradaniu" artystow. Zresztą i wytwornie i
                    artyści muszą z czegoś żyć. Jak nikt nie będzie kupował albumów jakchś muzyków
                    z dużej wytworni to ta wytwornia powie do-wi-dze-nia. I tyle. Nie będzie płytek
                    nie będzie mp3. Ciekawe że artyści popierający mp3 to ,milionerzy którzy mogą
                    sobie na to pozwolić,(często umieszczając swoją twoorczość w sieci i to jest
                    legalne), a ogolnie ludzie którzy siedzą sobie w wytworni, podpisujący
                    kontrakciki, robiący muzykę i pozatym tyle, jakby taki facet zają się
                    produkcją, wydaniem swojego dzieła od początku do końca, aspektem finansowym
                    dzieła to by sie inaczej zachowywali
        • kondoreus glupia cipo zwana pl 26.08.04, 13:17
          Gość portalu: pl napisał(a):

          > trzeba wiedziec czego sie chce,a wtedy nie musisz kupowac kota w worku,
          .
          no a jaka w tej kwestii jest różnica między cd a mp3? mp3 tez możesz ściągać
          jedynie te które masz ochote.
          .
          > nie wiem co to p2p a jednak mam troche plyt (bez zalosnych mp3 i cdr) i jakos
          sie w temacie orientuje, trzeba tylko chciec.
          .
          chciec to nie wszystko do posiadania cd - trzeba tez miec - jeśli ktoś lubi
          poznawac jeden album miesięcznie to luzik, a jesli trochę więcej to już poważny
          kłopot finansowy się rodzi. nie dostrzegasz tego zupełnie?.
          .
          • Gość: pl Re: glupia cipo zwana pl IP: *.range217-42.btcentralplus.com 26.08.04, 13:43
            postaram sie wytlumaczyc, to na co wydaje moje pieniadze jest kwestia
            osobistego wyboru, nie mam samochodu za to mam spora kolekcje plyt, jak bede
            potrzebowal samochod to nie ukradne go tylko kupie

            co do mp3 to kwestia mentalnosci, pozwole sobie zacytowac wpis terrego z ktorym
            sie w pelni zgadzam "...bezkształtne mp3, ściągnięte gdzieś przez Kazę, byle
            jak opisane. Album to także okładka, zapach nowości, element większej kolekcji
            muzyki, a nie tysięczna empetrójka w katalogu "moja muzyka"."
            • kondoreus Re: glupia cipo zwana pl 26.08.04, 13:51
              .
              ależ nikt nikomu nie narzuca przecież ściagania w bezładzie. np na takim eMule
              możesz ściągać w całości albumy z okładkami, a nawet całe dyskografie w jednym
              pliku. rzetelnie opisane, zawierające zeskanowane książeczki itp i to tez może
              utworzyć kolekcję muzyczną.
              jak na razie brak tylko zapachu ale jesli komp się przegrzeje to i zapach może
              nam się trafić.
              .
            • Gość: As Re: IP: *.vline.pl / *.rev.vline.pl 26.08.04, 14:00
              Gość portalu: pl napisał(a):

              > postaram sie wytlumaczyc, to na co wydaje moje pieniadze jest kwestia
              > osobistego wyboru, nie mam samochodu za to mam spora kolekcje plyt, jak bede
              > potrzebowal samochod to nie ukradne go tylko kupie

              Jak dla mnie sciąganie muzyki w formacie mp3 niczym się nie różni od
              przegrywania w dawnych czasach oryginalnych kaset od kolegów na własny użytek.
              Też taka przegrana kaseta nie miała oryginalnej okładki, nie miała doskonałej
              jakości nagrania - liczyła się muzyka na niej zawarta. Jakoś wtedy nikt tego
              złodziejstwem nie nazywał, więc proponuję troszkę przyhamować swoje
              moralizatorskie zapędy.
              • kondoreus do Asa 26.08.04, 14:04
                .
                wiesz Asie... nie wygrasz polemiki z osobą która nad słuchanie muzyki
                przedkłada posiadanie oryginalnych albumów.
                .
              • Gość: rockfanka Re: IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.08.04, 14:46
                No mniej wiecej procedura jest podobna, z tym ze obecnie nie musimy sie
                ograniczac do wlasnych kolegow, bo kolegow od ktorych mozemy sciagnac muzyke
                jest np. w takiej Kaazie 3.5 mln bodajze. Poza tym aby downloadowac, trzeba tez
                zazwyczaj udostepniac swoje zbiory. Nie ma wiec sytuacji ze jeden kolega na
                osiedlu kupuje oryginaly a cale podworko od niego wysysa samo nic nie
                oferujac winkZatem sciaganie plikow mp3 to WYMIANA miedzy uzytkownikami, przeciez
                ja sie nie wlamuje na serwer nalezacy do grupy XYZ i nie kradne ich genialnych
                mp3 bez ich zgody...Jak piszesz Asie, to jak przegrywanie kaset ale na ogromna
                skale i przy nieporownywalnie mniejszej stracie jakosci dzwieku.

                Przy okazji, jak wyglada w Polsce legalnosc korzystania z sieci p2p ? Moze mi
                Antek policmajster wtargnac do chaty i wyrwac dysk z kompa oraz pozbawic mnie
                moich zbiorow mp3 na plytach?
                • humbak Re: 26.08.04, 14:51
                  Ani nie może wtargnąć, ani zabrać. Nielegalny jest zakup i sprzedaż
                  nielegalnych kopi. Musieliby Ci udowodnić żeś to kupiła wszystko.
                    • kondoreus Re: 26.08.04, 15:01
                      .
                      zawsze można powiedzieć że to nie Twoj komputer, a Ty to nawet nie wiesz co to
                      muzyka więc niech się odfikają wink no i niech teraz sobie sprawdzaja
                      prawdomówność
                      .
                    • Gość: kwas Re: do wszystkiego co powyżej IP: *.espol.com.pl 26.08.04, 15:04
                      1. po co to chamstwo w dyskusji?
                      2. patrz: 1 (przepraszam, że się powtarzam, ale jestem zniesmaczony)
                      3. mp3 ma gorszą jakość dźwięku niż CD nawet wtedy jeśli będzie zakodowanego na
                      poziomie 3Mb/s. po prostu każda konwersja powoduje utratę jakości dźwięku (może
                      i znikomą, ale zawsze)
                      4. ale żeby to usłyszeć trzeba mieć dobry sprzęt, a większość go nie ma
                      5. mp3 jest świetne - do komputera (nikt mi nie wmówi jednak, że jakość dźwięku
                      z komputera jest porównywalna z CD odtwarzanym z dobrego sprzętu. nawet jeżeli
                      słuchamy tego przez świetną kartę dźwiękową i wspaniałe głośniczki obklejone
                      thx'ami itp), do sprzętu przenośnego (wygoda, szybkość kopiowania, jakość
                      odpowiednia do sprzętu przenośnego itd.)
                      a zresztą, co mnie to wszystko obchodzi

                        • Gość: kwas Re: do wszystkiego co powyżej IP: *.espol.com.pl 26.08.04, 15:15
                          ja nie mówię, że nie będzie rewelacyjna. ja tylko mówię, że przez fakt konwersji
                          utrata dźwięku jest nieunikniona (naprawdę! przykro mi, ale tak...) dźwięk może
                          być zaskakująco dobry, ale nie równie dobry. poza tym komputer generuje (przez
                          sam fakt pracy) sporą ilość ledwo słyszalnych dźwięków. dodatkowo połączenie
                          kablowe między komputerem a wzmacniaczem - na tyle dobre, żeby nie produkowało
                          słyszalnych zniekształceń - jest naprawdę drogie (stać na to studia nagraniowe,
                          ale kto to ma w domu?). Proszę nie zrozumieć mnie źle, bardzo cenię mp3, bo
                          sprowadziło kilogodziny dobrej muzyki pod strzechy (pod moją też), ale nie ma
                          widoków na to, by wyparło płyty CD, przynajmniej dla tych, którym zależy na
                          wysokiej jakości dźwięku.
                          • humbak Re: do wszystkiego co powyżej 26.08.04, 15:19
                            Doskonale to rozumiem. Od pewnego czasu mażę o pożądnym sprzęcie grającym, to
                            trochę liznąłem tematu. Chodziło mi tylko i wyłącznie o zastąpienie
                            komputerowych głośniczków czymś lepszym.
                          • kondoreus Re: do wszystkiego co powyżej 26.08.04, 15:20
                            .
                            no i o to chodzi - jak to w zyciu najwazniejszy jest kompromis. można zarówno
                            mieć cd jak i mp3 (zaleznie od potrzeb i możliwości) i nie ma co sie
                            rozsierdzać że mp3 to totalne g**** bo jakość kiepska i brak zapachu
                            oryginalnej płytki. sam mam discmana na mp3 i nie wyobrazam sobie podrózy
                            autobusem przez pół polski z kilkoma płytami cd jak moge to miec na jednej mp3.
                            .
                            • mandolinista Re: do wszystkiego co powyżej 26.08.04, 15:27
                              kondoreus napisał:

                              > .
                              > no i o to chodzi - jak to w zyciu najwazniejszy jest kompromis. można zarówno
                              > mieć cd jak i mp3 (zaleznie od potrzeb i możliwości) i nie ma co sie
                              > rozsierdzać że mp3 to totalne g**** bo jakość kiepska i brak zapachu
                              > oryginalnej płytki. sam mam discmana na mp3 i nie wyobrazam sobie podrózy
                              > autobusem przez pół polski z kilkoma płytami cd jak moge to miec na jednej
                              mp3.
                              > .

                              Jak sobie kupisz CD a potem zgrasz na mp3 na prywatne potrzeby - do discmana i
                              tak dalej, to ok. A jak sciagasz plyte nie kupujac jej albo wpuszczasz mp3 w
                              siec, umozliwiajac innym zlodziejstwo, to nie ok. Jak juz zaczniesz prace, to
                              chyba chcesz na niej zarobic a nie zapieprzac za friko?
                              • kondoreus złodziejstwo 26.08.04, 15:50
                                .
                                no cóż... to w takowym razie jestem złodziejem dóbr intelektualnych. ale
                                przyznam że jakoś źle mi z tego powodu nie jest. chyba już wyzuty z sumiena i
                                poczucia przyzwoitości jestem. może to i przykre ale na pewno nieodwracalne.
                                .
                                  • kondoreus Re: złodziejstwo 26.08.04, 16:03
                                    .
                                    tak na serio - z mojego zycia.
                                    pracowałem w spożywczym gdzie ten problem był tak zalatwiany że co wieczór
                                    produkty z kończącymi się trminami przydatności były za darmo rozdawane ludzią
                                    których na zakupy nie bylo stac. nie dość że nie bylo kłopotów z wlamaniami to
                                    jeszcze pomagało się ubogim.
                                    i tak samo jest z muzyką - stac Cie to kupujesz cd za kilkadziesiąt złotych, a
                                    jak nie to zadawalasz się mp3. i tak powinno być. i dlatego nie mam kaca
                                    moralnego po sciągnięciu kolejnego albumu. chyba że jakiś ktoś kiedyś baaardzo
                                    obnizy ceny nowych płyt, ale równie dobrz można liczyć że np. ksiądz Jankowski
                                    przestanie byc antysemita.
                                    .
                                    .
                                    • mandolinista Re: złodziejstwo 26.08.04, 16:04
                                      kondoreus napisał:

                                      > .
                                      > tak na serio - z mojego zycia.
                                      > pracowałem w spożywczym gdzie ten problem był tak zalatwiany że co wieczór
                                      > produkty z kończącymi się trminami przydatności były za darmo rozdawane
                                      ludzią
                                      > których na zakupy nie bylo stac. nie dość że nie bylo kłopotów z wlamaniami
                                      to
                                      > jeszcze pomagało się ubogim.
                                      > i tak samo jest z muzyką - stac Cie to kupujesz cd za kilkadziesiąt złotych,
                                      a
                                      > jak nie to zadawalasz się mp3. i tak powinno być. i dlatego nie mam kaca
                                      > moralnego po sciągnięciu kolejnego albumu. chyba że jakiś ktoś kiedyś
                                      baaardzo
                                      > obnizy ceny nowych płyt, ale równie dobrz można liczyć że np. ksiądz
                                      Jankowski
                                      > przestanie byc antysemita.
                                      > .
                                      > .

                                      No dobrze. Skoro zatem w salonie samochodowym nikt nie kupi nowego modelu Forda
                                      mozesz liczyc ze Ci go dadza za darmo. Lubie takie rozumowanie.

                                      Ceny plyt to jedno a uczciwosc wobec artysty to drugie.
                                      • kondoreus początek końca 26.08.04, 16:11
                                        .
                                        śmieszne jest takie uogólnianie. trochę jest różnica między muzyką, jedzeniem a
                                        dobrem luksusowym w postaci auta. pewnie teraz usłyszę że kradzież to kradzież
                                        niezależnie od towaru i tak w kółko i w kółko będziemy piłeczkę odbijać. sądzę
                                        że Ciebie nie przekonam i wiem że Ty mnie też nie. więc sugeruję zamknąć temat..
                • mandolinista do rockfanki 26.08.04, 15:10
                  Gość portalu: rockfanka napisał(a):

                  > No mniej wiecej procedura jest podobna, z tym ze obecnie nie musimy sie
                  > ograniczac do wlasnych kolegow, bo kolegow od ktorych mozemy sciagnac muzyke
                  > jest np. w takiej Kaazie 3.5 mln bodajze. Poza tym aby downloadowac, trzeba
                  tez
                  >
                  > zazwyczaj udostepniac swoje zbiory. Nie ma wiec sytuacji ze jeden kolega na
                  > osiedlu kupuje oryginaly a cale podworko od niego wysysa samo nic nie
                  > oferujac winkZatem sciaganie plikow mp3 to WYMIANA miedzy uzytkownikami,
                  przeciez
                  >
                  > ja sie nie wlamuje na serwer nalezacy do grupy XYZ i nie kradne ich
                  genialnych
                  > mp3 bez ich zgody...Jak piszesz Asie, to jak przegrywanie kaset ale na
                  ogromna
                  > skale i przy nieporownywalnie mniejszej stracie jakosci dzwieku.
                  >
                  > Przy okazji, jak wyglada w Polsce legalnosc korzystania z sieci p2p ? Moze mi
                  > Antek policmajster wtargnac do chaty i wyrwac dysk z kompa oraz pozbawic mnie
                  > moich zbiorow mp3 na plytach?

                  1. Nie sciagasz od swoich kolegow tylko od anonimowych uzytkownikow netu,
                  ktorzy NIELEGALNIE wpuszczaja w siec pliki.
                  2. Udostepniajac swoje pliki dzialasz NIELEGALNIE bo nie wolno tego robic.
                  3. Co innego jak kilka osob, znajomych z osiedla przegra sobie jakas plyta a co
                  innego jak udostepnisz ja tysiacom anonimowych ludzi.
                  4. Antek policmajster powinien wejsc i pozbawic cie internetu. Za kare.
                  5. Co innego gdybys sie przespala z trzema kolegami swojego chlopaka a co
                  innego jakby cie miala przeleciec cala armia anonimowych uzytkownikow, nie?
                  • Gość: rockfanka Re: do rockfanki IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.08.04, 15:28
                    NIELEGALNIE...prawo to prawo, czlowiek je wymysla i zwykle sluzy ono interesowi
                    jakiegos lobby. Prawo samo w sobie nie jest dogmatem. Moze byc glupie,
                    niesprawiedliwe i niezrozumiale. A jego przestrzeganie wcale mi nie gwarantuje
                    wiecznego szczescia po smierci. Przeniose sie do Holandii i tam Antek moze mi
                    skoczyc bo tam p2p jest legalne o ile sie orientuje. I oby ta tendencja sie
                    rozszerzyla na inne kraje.
                    Nawiasem mowiac, gdzie najwiecej sciagaja? W najbogatszym kraju swiata przeciez.

                    Punkt 5 - nie widze zwiazku z dyskusja.
                    • mandolinista Re: do rockfanki 26.08.04, 15:34
                      Gość portalu: rockfanka napisał(a):

                      > NIELEGALNIE...prawo to prawo, czlowiek je wymysla i zwykle sluzy ono
                      interesowi
                      >
                      > jakiegos lobby. Prawo samo w sobie nie jest dogmatem. Moze byc glupie,
                      > niesprawiedliwe i niezrozumiale. A jego przestrzeganie wcale mi nie
                      gwarantuje
                      > wiecznego szczescia po smierci. Przeniose sie do Holandii i tam Antek moze mi
                      > skoczyc bo tam p2p jest legalne o ile sie orientuje. I oby ta tendencja sie
                      > rozszerzyla na inne kraje.
                      > Nawiasem mowiac, gdzie najwiecej sciagaja? W najbogatszym kraju swiata
                      przeciez
                      > .
                      >
                      > Punkt 5 - nie widze zwiazku z dyskusja.

                      Dobrze, skoro prawo sluzy jakiemus lobby to ja wezme i ci odrabie leb. W koncu
                      moge sie przeprowadzic gdzies gdzie to normalny zwyczaj. Dla mnie to
                      niezrozumiale i krzywdzace ze nie moge zabic debilki. A tak to se sam prawo
                      zrobie. Dla mojego jednoosobowego lobby.

                      P.S. Jutro wpadne po twoj sprzet grajacy i tv- wiem ze to kradziez ale prawo to
                      wymysl lobby, jebac je.
                      • Gość: rockfanka Re: do rockfanki IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.08.04, 15:49
                        Jesli sie przeprowadzisz tam gdzie odrabywanie lba antagoniscie to normalka
                        (najlepiej prosto do chlopcow Osamy), bedziesz musial mnie wpierw do tego raju
                        porwac i tam mi dopiero leb odrabac. Prawo dziala na okreslonym terytorium
                        przeciez.
                        Nie mam TV a za moj skromny sprzet grajacy nie dostalbys wiele na bazarze. Ja
                        nie Vai, nie ma mnie specjalnie z czego okrasc.
                        Prawo nie jest tozsame ze sprawiedliwoscia. A znasz powiedzenie, ze tyle masz
                        prawa ile masz pieniedzy?
        • Gość: rockfanka Re: glupia cipo IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.08.04, 15:17
          Primo, cipa nie moze byc glupia ani madra, bo cipa to jeno narzad, w dodatku
          bardzo wazny. W naszym ultrakatolickiej ojczyznie kwestie wokol tego narzadu sa
          bardzo drazliwe, wiec radze sie do niego odnosic z szacunkiem bo mozesz urazic
          czyjes uczucia na punkcie cipy. Nastepnie, mieszkam kilkanascie lat w takim
          otoczeniu (blok w dzielnicy proletariackiej) ze niejedno juz slyszalam, choc
          bezposrednio sie tak do mnie zaden dres nie odniosl. To jak mnie nazywasz, lata
          mi kolo dupy (jak mowi slynna polska szansonistka Doda).

          "S - "I think that ripping tracks from the Internet is a blatant disregard for
          the intellectual property rights of the artists that create the art, most of
          whom live hand to mouth. Believe it or not, "file sharing" is bringing the
          music industry to an all time low and at the end of this we will see at least a
          25% decline is sales. (...) I have never even once in my life downloaded a
          track from the net for free because I know how it effects the artists."

          Tyle Vai. Gdzie ja napisalam ze on kupil 5 Harleyow bo oszczedzal na plytach?
          Kupil je, bo zarobil morze szmalu po dolaczeniu do Lee Rotha, czyli wyczul
          pismo nosem gdzie dobrze placa. Ustawil sie i tyle. Ja go akurat szanuje i
          lubie, chcialam jednak dac do zrozumienia ze syty glodnego nie zrozumie i
          ludzie tak zamozni jak on mysla ze kupic plyte - jeszcze w kraju takim jak
          Polska - to jak dla niego kupic 1 zapalke czy chusteczke higieniczna.

          Wiecej mi sie nie chce pisac, bo nie ma do kogo.
          • Gość: pl Re: glupia IP: *.range217-42.btcentralplus.com 26.08.04, 15:24
            czesc, akurat jes do kogo pisac
            to ja napisalem "glupia cipo", moze mnie troche ponioslo, ale wybacz jak
            chelpisz sie zlodziejstwem (przynajmniej tak traktuje opisane przez ciebie
            praktyki prawo)i jeszcze dotyczy to muzyki, ktora jest w moim zyciu bardzo
            wazna to jakos nie potrafie inaczej zareagowac, to o harleyach wynikalo z
            kontekstu
    • Gość: elektryk Re: Muzyka dzięki internetowi IP: *.ny325.east.verizon.net 26.08.04, 15:10
      Zaczynamy sie zapetlac.Krazek z internetu to zaleta bo natychmiast. Cena nie
      tak tanio- na krazku z wytworni jest ok 10 utworow z MP3 99centow x 10=$10.=to
      samo.Krazek z wytworni ma oprawe graficzna przyjemna wizualnie.Domowej
      produkcji trzeba kombinowac samemu.Prosta droga prowadzi do slynnych
      chrupiacych buleczek wypiekanych w domu. Cos za cos. WYBIERAJMY.
        • Gość: pl do Mandolinisty IP: *.range217-42.btcentralplus.com 26.08.04, 16:13
          Stary, daj spokoj nie widzisz ze tlumaczenie pewnych elementarnych (jakby sie
          moglo wydawac) spraw temu ciemnogrodowi to walka z wiatrakami, probowalem
          gdzies tam powyzej niestety bez rezultatu.

          To towarzystwo nie za bardzo ma pojecie o czym ty piszesz, tak wiec
          jakokakolwiek polemika jest bezcelowa, ja ide kupic sobie jakas plyte.

          Pozdrawiam
        • Gość: rockfanka Re: Steve Hogarth nie jest Kodeksem Karnym IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.08.04, 16:15
          Nie chelpie sie, tylko przyznaje bez hipokryzji ze robie to co pewnie czyni
          niemala czesc uczestnikow tego forum. I za szczerosc mnie sie tu wyzywa.
          Hoggarth nie jest kodeksem karnym, przedstawil facet swoja wizje sprzedazy
          muzyki w warunkach jakie narzuca Internet i p2p. Zastanawia mnie twoja milosc
          do przepisow prawnych - na koniec cytat od artysty z 5 Harleyami: "I've been so
          fucked up by legal bills that my asshole is of size of Beverly Hills". Ciekawe
          gdzie facet teraz placi podatki i czy nic przy nich nie kombinuje...
        • Gość: bez kitu-archiwumX Re: Steve Hogarth nie jest Kodeksem Karnym IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.08.04, 16:30
          Hahaha. Jezu, i po co ta dyskusja? Na początku, jak zacząłem o tym myśleć
          trochę (dawno temu) myślałem sobie, że jestem za biedny na oryginalne płyty i
          pozostawało mi zazdrościć ludziom, którzy mają wielkie kolekcje oryginałów.
          Potem, jak pomyślałem o tym dłużej doszedłem do wniosku, że skoro muzykę moge
          mieć za darmo z internetu to pieniądze z ewentualnego kupna tej cąłej kolekcji
          oryginałów wolę przeznaczyć na coś innego. No, sorry. Tu nie ma żadnej etyki,
          czy kwestii jakości. Jak kogoś stać na uleganie takim chimerycznym warunkom,
          jakie stawiają wytwórnie to jego sprawa, ale ja bym na waszym miejscu za tą
          forsę wolał sobie basen wykopać na tyłach willi.
          Boże - wielcy audiofile z forum muzyka rozróżniają jakość cd i mp3. Brawo - a
          może się zaangażujcie w jakiejś agencji rządowej? Archiwum X pewnie chętnie
          przyjmie do śledzenia szumów na taśmach zostawionych przez kosmitów. Może
          wyłapiecie tajny przekaz z K-Paxa, powodzenia.
          Co do okładek. Mogę je obejrzeć w internecie to raz. Dwa, że mi na nich nie
          zależy, bo w 80% nie prezentują nic bardziej wartościowego niż muzyka zawarta
          na krążku. Trzy, że jak sobie nagrywam po chamsku i złodziejsku płyty moją
          super nielegalną nagrywareczką to sobie drukuję złodziejską drukarką po prostu
          na białej kartce czarnym tuszem tak: artysta - tytuł płyty, a pod spodem lista
          kawałków z czasem trwania każdego. I wygląda to schludnie i mi się podoba. Taka
          sztuka, kojarzycie - minimalizm. A że nie pachnie... Jak chcę sobie powąchać to
          idę do empiku i wkładam nos w książkę. Czasem też robię to w domu - jak coś
          czytam to lubię się mocniej zaciągnąć.
          Bzdurna ta dyskusja. A ci co gnoją empetrójki chyba naprawdę mająalbo za dużo
          kasy, albo są zwykle nieszczerzy. Zresztą - nie mam ochoty nawet w to wnikać
          głębiej, nie sądzę, żeby istniała osoba, która nigdy nie ściągnęła muzyki z
          netu. Ale mogę się mylić - więc ci wybrańcy mogą być dumni. A
          porównania "kradzieży" mp3 do "zwykłej" kradzieży to nieszczery bełkot.

          ps. cipa słuchająca muzyki. Staram się wyobrazić ten przedziwny diagram
          anatomiczny
            • mandolinista jeszcze slowo do przesmiewcow 26.08.04, 16:49
              Rozumiem ze jak kupuje uczciwie plyty a nie sciagam (zamiast miec wille z
              basenem) to jestem frajerem. Okej.

              Jak ktos woli miec plyte sciagnieta i bez okladki, bez calej oprawy jego
              sprawa. Od razu jest pogarda dla frajerow: do FBI, sluch absolutny, zajebiscie
              zabawne. Taka oznaka buractwa ktore woli nakrasc i jeszcze szpanowac ze
              nakradlo. To zyj dalej w swoim kanale szczurku i sie ciesz ile komus nakradles.
              Taka mentalnosc nigdy nie pozwoli ci na bycie kims wiecej.
              • Gość: homek_toft Re: jeszcze slowo do przesmiewcow IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.08.04, 17:00
                A Twoja mentalność nie pozwoli Ci nigdy na rozmowę z kimś, kto nie jest takim
                snobem jak Ty. Bo kto jak to - ale Ty jak na razie szpanujesz tu najbardziej.
                Fajnie, że masz dużo oryginalnych płyt. Cieszę się Twoim szczęściem. I wiesz,
                jak na razie nie mówiłem nikomu, że jest szczurem, czy burakiem, palancie. A to
                przecież ja jestem zły i kradnę. Zajebiście zabawne to jest to całe uczucie,
                jakie wkładasz w przekonanie złodziejskich nastolatków, totaalnie nie
                zaznajomionych z muzyką (tak jak Ty jesteś, nasz wielki guru), że jesteś
                autorytetem w całym tym wątku i że mają Cię posłuchać.
                A bycie kimś więcej to co to oznacza? Bycie kimś takim jak Ty? Jak ktoś zna się
                na muzyce, ma jej dużo, ale kradzionej, i do tego ją lubi, potrafi o niej mówić
                i przeżywa jakieś emocje z nią związane to jest burakiem i szczurem taaa? Bo
                nie pudełek i okładek? Trochę mi Ciebie żal, masz dziwne standardy.. żeby
                określać wartość człowieka i jego mentalność po tym, czy ma pudełka i
                okładki... cóż.
                  • Gość: homek_toft Re: jeszcze slowo do przesmiewcow IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.08.04, 17:20
                    'A mnie bardziej interesuje kodeks niz podrzedny muzyk.' Taaa - przykładowa
                    gadka snoba. No, ale też nieszczerego do bólu człowieka. Wiesz - jest jeszcze
                    coś takiego jak taka wewnętrzna uczciwość - nie wiem, czy w ogóle ją posiadasz,
                    skoro mówisz, że kodeks karny jest dla Ciebie ważniejszy niż muzyk, czyli jego
                    muzyka, czyli coś, co tak lubisz i szanujesz, że kupujesz wyłącznie oryginały.
                    To może rzuć w cholerę tą całą kolekcję płyt (ew. oddaj mi, może znajdę coś dla
                    siebie, a jak nie to zawsze powciągam sobie aromat okładek) i zacznij
                    kolekcjonować akta sądowe. Słyszałem, że w okienkach piwnicznych sądu w
                    Zakopanem są słabe kraty - pół godzinki piłowania i wszystko Twoje, słuchaj -
                    opowiadał mi kolega paser, jak mu dawałem do opylenia wszystkie empetrójki, co
                    je zakosiłem wczoraj w nocy. Mnie nie stać na bilet, bo muszę sobie kupić
                    podręczniki, więc daję cynk Tobie.
                    A co do kradzionych empetrójek - taaa, calkiem nawet uwielbiam je kontemplowac.
                      • Gość: homek_toft Re: jeszcze slowo do przesmiewcow IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.08.04, 17:30
                        Ja się nie chwalę tym, że mnie nie stać na oryginalne płyty i muszę ściągać
                        empetrójki. Możesz mi nie wierzyć, ale gdybym miał dość kasy to kupowałbym
                        oryginały. Tylko jakoś nie uśmiecha mi się poznawanie paru albumów na rok...
                        Niektórzy ludzie pracują i nadal ich nie stać na oryginały, a mają
                        zainteresowania i chcieliby te płyty wszystkie kupować. Ja nie chwalę się tym
                        wszystkim, bo naprawdę nie ma czym, mówię tylko, że oryginały są za drogie jak
                        dla mnie no i tyle. A co do tego, że jesteś trochę snobem zdania nie zmienię.
                        Nie wiem, jaka róznica jest miedzy muzyka z Twoich plyt,a z moich, naprawde nie
                        wiem, moze nie mam takiego sluchu, moze brak mi doswiadczenia, moze jestem za
                        mlody... No nie wiem...
                        A "frajera" to już sobie sam zinterpretowałeś, może sam się tak poczuwasz, ja
                        nie wnikam w Twoje wnętrze.
                        • mandolinista Re: jeszcze slowo do przesmiewcow 26.08.04, 17:35
                          Nie, nie poczuwam sie, rozumiem ze nie kazdego stac. Ale to nie argument, bo
                          muzyke latwo ukrasc, a np samochod juz trudniej. To tak jakby sie ktos
                          tlumaczyl ze uwielbia Porsche ale go nie stac no to kradnie.

                          A tak na powaznie - boje sie ze artysci ktorych cenie przestana nagrywac. Albo
                          zaczna sie ku...c jak np Eric Clapton swego czasu. Jakies dyskoteki, jakies
                          duety z podejrzanymi osobami, jakies rzeczy dla mas... szkoda by bylo, ale jak
                          wiecej ludzi bedzie sciagac niz kupowac, nie pozostanie nic innego.
              • Gość: olena Re: Steve Hogarth nie jest Kodeksem Karnym IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.08.04, 17:16
                Widzisz, rzecz w tym, że tu nie chodzi tylko o kradzież muzyki, bo to robią
                wszyscy i mimo, że rzecz to naganna- w naszych warunkach może nawet zrozumiała.
                ALE nie ma się czym chwalić!!! Nie ma z czego być dumnym. Nie ma co obrzucać
                ludzi gównem, tylko dlatego, że cenią "okładki" a nie basen za willą. Kolega pl
                napisał, że on nie ma samochodu a ma płyty (frajer, co?). Zrozumcie wreszcie,
                że własność intelektualna też może zostać ukradziona, a nie "wypożyczona po
                znajomości". A co się dzieje z softwarem, hę? Ja naprawdę rozumiem, że cd są
                drogie.
                Wezmę z pracy komputer: przecież tylko ja na nim pracuję, a pracodawca bogaty
                to go nie zaboli. Nieee, no przeciez to nie to samo.
                  • mandolinista drobiazg 26.08.04, 17:26
                    No bo jak sie na fana mp3 powie zlodziej to nie w porzadku. A jak sie uczciwego
                    nabywce obsmieje to jest ok.

                    Sciaganie zabija muzyke. Dzieki temu ze tyle osob ja sciaga niedlugo artysci
                    sie przestawia na prowadzenie fast foodow. Bo tam ich nikt nie okradnie z
                    wytworow ich pracy. O to mi chodzilo.

                    "Ukochany artysta" ktorego muzyke sciagacie, wkrotce przestanie istniec. Dzieki
                    tym wlasnie, ktorzy nie kupia jego plyty. I to jest smutne.
                  • Gość: olena Re: Steve Hogarth nie jest Kodeksem Karnym IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.08.04, 17:26
                    Heh, widzę, że wszystko wziąłeś do siebie. Wolalabym żebyś ustosunkował się do
                    tego co napisałam, a nie punktował.
                    Napisałeś temu mandoliniście, że on ceni bardziej kodeks niż muzyków (nie chce
                    mi się tam dopisywać). Mniemam, że Robert Fripp na przykład skacze do góry ze
                    szczęścia gdy zapoznaję się z jego twórczością via internet wink. W końcu to
                    jeden fan więcej smile)))))))))))))))0
                  • mandolinista Re: Steve Hogarth nie jest Kodeksem Karnym 26.08.04, 17:30
                    Nie wszyscy artysci sa w duzych koncernach. Czesc jest w malych firmach -
                    glownie tych ambitniejszych ktorych koncerny nie chca. Im mniejsza firma, tym
                    artysta ma mniej kasy. Wiec zagarnianie jego muzyki gratis po prostu go
                    utwierdza w przekonaniu ze albo nie warto nagrywac, albo nagrac plyte z
                    Britney, bo to ktos kupi.
                    • Gość: bandytabo Re: Steve Hogarth nie jest Kodeksem Karnym IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.08.04, 17:38
                      Zgadzam się do tego że okradanie niezaleznych wytwórni jest unfair. Dobra ale pamiętaj o tym że bardzo wiele z tych rzeczy jest zupełnie nie dostepne w RP - a nawet jeśli są dostepne to za taką kasę że ... Ale co do produktów wielkiej trójki czy może czwórki... Bez żartów to są pasożyty, dla których artyści są kupą śmiecia a klienci są tylko trochę lepsi (bo płacą). To oni walczą z MP3 (RIAA) bo tracą kasę na Brintej i Agulierze. Gdyby dało się opatentować muzykę to by to zrobili.
                      • mandolinista Re: Steve Hogarth nie jest Kodeksem Karnym 26.08.04, 17:42
                        To ciezka dyskusja, ale widzisz ja nie musze miec wszystkich plyt swiata bo nie
                        jestem bezmyslnym pozeraczem. Jak kupuje plyte to kontempluje muzyke na niej
                        zawarta, wielokrotnie ja przesluchuje. Zawsze tak bylo i wole wydac raz na
                        miesiac kase na dobra plyte mojego ulubionego zespolu/wykonawcy niz sciagnac 40
                        albumow i przesluchac je po jednym razie. Taka roznica miedzy jedzeniem a
                        pochlanianiem.
                        • Gość: bandytabo Re: Steve Hogarth nie jest Kodeksem Karnym IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.08.04, 17:54
                          I tu masz rację. Większość ludzi nawet nie słucha swoich MP3, szczególnie jeśli masz szybkie łącze to kolekcja robi się szybko gigantyczna. Natomiast co do płyt i okładek - całego feelingu - to do tego nie będzie powrotu. Po prostu legalna dystrybucja przez net jest bardzo wygodna. Choćby Itunes... Co do jakosci MP3 już są formaty bezstratne... A co do firm ich upadek nie zaszkodzi nikomu. Ile kosztowało studio wczoraj, ile kosztuje dziś. Trochę kompów parę mikrofonów i można robić muzykę (i oczywiście jeszcze trochę talentu). Pomyśl jak padną koncerny to nie będzie teledysków za milion zielonych, MTV music awards. Świat się chyba nie skończy.
            • Gość: devilevil321 Re: Steve Hogarth nie jest Kodeksem Karnym IP: 80.51.90.* 26.08.04, 20:19
              ale ta glazura nie kosztuje 5 razy drozej niz powinna (czyli 50 razy drozej niz
              kosztuje produkcja)! a robotnicy ciezko pracuja (muzycy i tak g... z tego beda
              mieli. niech lepiej koncerty daja. jak sa dobrzy, to pewnie na tym tez niezle
              zarobia (jak sa kiepscy i kiczowaci-pewnie jeszcze wiecej))

              niektorzy nie maja innego wyboru niz sciagac z netu. a i tylko nieliczni lubia
              sami byc okradani przez zawyzajace wielokrotnie ceny wytwornie.
              mozna tez pojsc na kompromis: czasami kradne ja - sciagam z netu, czasami daje
              sie okrasc - kupuje plyte za 70 zl.
    • silesius.funkulo Re: Muzyka dzięki internetowi 26.08.04, 16:18
      "Shrevie : Ok, now ask me what's on the flip side.
      Beth : Why?
      Shrevie : Just, just ask me what's on the flip side, OK?
      Beth : What is on the flip side?
      Shrevie : Hey, Hey, Hey, 1958. Specialty Records.
      [Beth nods blankly]
      Shrevie : See? You don't ask me things like that, do you? No! You never ask me
      what's on the flip side.
      Beth : No! Because I don't give a shit. Shrevie, who cares about what's on the
      flip side about the record?
      Shrevie : I do! Every one of my records means something! The label, the
      producer, the year it was made. Who was copying whose style... who's expanding
      on that, don't you understand? When I listen to my records they take me back to
      certain points in my life, OK? Just don't touch my records, ever! You! The
      first time I met you? Modell's sister's high school graduation party, right?
      1955. And Ain't That A Shame was playing when I walked into the door!"

      Cytat z "The Dinner", pod ktorym i ja sie podpisuje.
      Od siebie dodam - nie ma to jak tradycyjny nosnik, najlepiej czarny, fajnie
      opakowany, czasem z bonusowym buklecikiem, albo przynajmniej z jakims
      oryginalnym tekstem na okladce typu "I wish I could marry the synthesizers I
      played on this LP" smile A kiedy do dizajnu dochodzi dobra muza, to ow kawalek
      plastiku nabiera znaczenia (w moim przypadku czesto fetyszu smile - dbasz o niego,
      pucujesz jak czesto sie da, eksponujesz kiedy znajomi zachodza w gosci i
      szpanujesz ile wlezie na balangach.
      Co do dobrodziejstw p2p przyznam sie bez bicia - sam korzystam. Z kilku
      powodow. Primo - w sytuacjach kiedy recenzja pozadanej plyty mi nie wystarcza,
      dolaczone probki sa za krotkie badz marnej jakosci. Powod prozaiczny -
      ograniczone fundusze - nie stac mnie (biednego studenta smile na wywalanie 80 zyla
      w bloto i chce miec stuprocentowa pewnosc, ze to co kupie jest tego warte.
      Przyznam, ze psuje to troche moment pierwszego obcowania z nabyta juz plytka,
      ale na prawa rynku nie poradze smile Dalej - slucham duzo muzy starej i/lub
      ciezkodostepnej, nawet przez sklepy on-line. I kiedy nie ma juz widokow na jej
      znalezienie, czy chocby na reedycje, to sciagam, wypalam i czekam na lepsze
      czasy. To samo sie tyczy promosow, butlegow i rzeczy typu "niewydane ale
      dostepne".
      Zatem p2p owszem, ale w rozsadnych ilosciach i bardziej jako (pol)srodek, a nie
      cel. I raczej nie dopuszcze do sytuacji kiedy downloady stana sie moim jedynym
      zrodlem muzyki. Nie wiem, moze to kwestia tego, ze kiedy ksztaltowaly sie me
      muzyczne gusta nikt nie slyszal o zadnych Soulseekach i Kazach a jedynym
      wyjsciem bylo zwiedzic wszystkie sklepy w okolicy, niezle sie naszukac (brak
      opcji "Search"!smile) i wywalic cale kieszonkowe na upragniona kasete czy CD. Co
      innego teraz - rosnie nam juz cala "generacja p2p", nia majaca takich
      problemow, ale tez nieswiadoma tego co traci. Poza tym p2p niesie ze soba rzecz
      jasna pewne zagrozenia. I nie chodzi o owe lamenty n/t zlodziejstwa tych
      biednych chlopakow z Metalliki, ale np. o fakt, ze w bliskiej przyszlosci
      zarzuci sie tloczenie plyt na rzecz sprzedazy muzyki wylacznie on-line. A -
      pomijajac juz wzgledy emocjonalne zwiazane z posiadaniem plytoteki - wiadomo,
      ze nawet najlepiej zakodowana empetrojka nie wygra basow tak jak analog, a
      najbardziej wypasiony Soundblaster nie zabrzmi tak cieplo i soczyscie jak
      klasyczny zestaw gramofon plus dwa glosniki...
      • Gość: rockfanka Re: Muzyka dzięki internetowi IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.08.04, 17:48
        Faktycznie, rosnie generacja ludzi, ktorzy NIGDY nie kupili oryginalnej plyty,
        czy to w sklepie, czy z drugiej reki. Mnie to troche przeraza, jak tak dalej
        pojdzie to naprawde skonczy sie era tloczenia plyt. Z drugiej strony -
        przewiduje ze wytworzy sie cos w rodzaju snobizmu na oryginaly. Juz to widac po
        niektorych postach. Chyba ze nasz kraj kochany pojdzie w kierunku modelu
        argentynskiego, to nie bedziemy miec tu wielu snobow i audiofilow, z przyczyny
        prozaicznej - bieda. Co to jakosci mp3, na gownianym domowym sprzecie roznicy w
        jakosci nie slychac. Slychac ja gdy sie zalozy sluchawki, jednak jedno mp3
        drugiemu nie rowne.
        Oczywiscie ze wspaniale jest miec oryginal z okladka. Zwlaszcza w przypadku
        plyt tak cudownie wydanych jak "The Great Deceiver" KC. Ale jesli mam wybor,
        nigdy nie uslyszec tego boxu, bo mnie na niego nie stac, albo uslyszec w mp3,
        zachwycic sie i zmotywowac do ciulania kasy na ten box, to wybieram druga
        opcje. Akurat co do KC moge byc pewna, ze nie wypuszcza chaly, ale z muzyki
        jaka sciagam moze 20 % jest warte kupienia w sklepie. Wiele szumnych albumow
        okazuje sie byc przecietniactwem. Zdarzalo mi sie dawniej kupowac plyty a w
        zasadzie kasety w ciemno, jednak wowczas nie kosztowaly one 60 zl. Odkad ceny
        plyt osiagnely pulap dla mnie nieprzekraczalny, przestalam je kupowac na pare
        lat. Ostatnio za sprawa p2p nadrabiam wieloletnie braki, mam nadzieje ze
        niebawem bede w stanie skompletowac ORYGINALNE dyskografie artystow ktorych
        powazam. A reszte sciagam po to aby poznac. Trudno wywalac za kazdym razem
        paredziesiat zl kiedy mnie cos zainteresuje.
        • mandolinista Re: Muzyka dzięki internetowi 26.08.04, 18:18
          Bo zaczelas pochlaniac, a nie smakowac. Dlatego 2% z muzyki ktora sciagasz Cie
          interesuje. Bo zamiast sie wgryzc i wglebic jakas plyte od razu sciagasz
          bezmyslnie cala dyskografie wykonawcy.

          Poza tym sa rozne miejsca w necie i w realu gdzie nowosci mozna kupic taniej,
          a nie plakac ze w Empiku (najczesciej podawany przyklad, bo tam sa ewidentne
          przegiecia) jest drogo.

          Poza tym. Pomysl jednak o tych artystach. A box chyba wiadomo ze z zasady nie
          moze byc tani skoro zawiera kilka plyt i bogaty insercik.
          • silesius.funkulo Re: Muzyka dzięki internetowi 26.08.04, 18:37
            Ehm, proponowal bym koledze mandoliniscie lekkie wyluzowanie. OK, w kwestiach
            funadmentalnych masz racje, ale sposob w jaki ja prezentujesz i twoja odpornosc
            na argumenty innych daje troche do myslenia. Nie zebym twierdzil, ze siedzisz w
            PR jakiegos rodzimego majorsa wink

            > Bo zaczelas pochlaniac, a nie smakowac. Dlatego 2% z muzyki ktora sciagasz
            Cie
            >
            > interesuje. Bo zamiast sie wgryzc i wglebic jakas plyte od razu sciagasz
            > bezmyslnie cala dyskografie wykonawcy.

            Nie jestem rockfanka (ani nawet rockfanemsmile, ale spytam: na jakiej podstawie te
            wnioski? Bo chyba nie po lekturze postu powyzej.
            • mandolinista Re: Muzyka dzięki internetowi 26.08.04, 18:44
              Tak jak kogos irytowac moze moja postawa, tak mnie irytuje podejscie tych, co
              to sie musza nachapac empetrojek bo za darmo i po co okladka itp.

              Jesli o post rockfanki chodzi uogolnilem, przyznaje. Pare postow wczesniej ktos
              pisal ze mozliwosc sciagania mp3 rozleniwia plus sprawia, ze ludzie sciagaja
              bez opamietania duze ilosci muzyki a potem nie sa w stanie przesluchac i do
              tego pilem.

              Natomiast zdania absolutnie nie zmieniam. Nigdy nie pracowalem ani nie bylem
              skoligacony z mejdzersami, ale sie nie ugne. Kradziez to kradziez. Tylko
              kradziez mp3 trudniej namierzyc i ukarac niz kradziez butelki wodki w sklepie
              czy samochodu z ulicy.

              I jeszcze: mejdzersi nie wydaja calej muzyki swiata, wiec okradajac wykonawcow
              nie bedacych u mejdzersow szybciej doprowadzamy do ich znikniecia.
          • Gość: rockfanka Re: Muzyka dzięki internetowi IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.08.04, 18:50
            Nie, bynajmniej. 20 %, nie 2 %. Dlaczego piszesz ze sciagam bezmyslnie ? W
            zyciu bym nie sciagnela naraz calej dyskografii kogos kogo nie znam. Natomiast
            to co znam i owszem - np. LedZep. Przykladem plyty ktora sciagnelam,
            wysluchalam pare razy i usunelam, bo mnie nie satysfakcjonowala, jest Velvet
            Revolver. Nie jestem pozeraczem empetrojek ani zwariowanym kolekcjonerem.
            Zglebiam rejony ktore mnie ciekawia, a ktorych nie uswiadczam ani w mediach,
            ani w sklepach. Np. taki band z Billy Sheehanem - Niacin. Zrobilam raz nalot na
            Media Markt aby sprawdzic ile pozycji z mojej listy maja w sprzedazy. Nie mieli
            nic.Wbrew pozorom nie rzucam sie na tak bardzo nowosci, a na rzeczy starsze. W
            tym to co od lat mam na kasetach, a nie zastapilam jak dotad CD.

            Bez wzgledu na promocje w sklepach, kupowanie w ciemno to nadal ryzyko dla
            portfela. Zyjemy w takich czasach, ze produkuje sie mase muzycznej kaszany. A
            ja, jak niewierny Tomasz, musze najpierw poznac, przesluchac a potem uiscic
            odpowiednia kwote. Nawet markowym artystom nie mozna ufac: wspomniales
            Claptona.
            Twoje rozumowanie: kupic kilka plyt w roku zamiast sciagac gigabajty Bog wie
            czego z sieci, jest sluszne o ile ma sie paru ulubionych artystow. I na tym
            koniec. Moje zainteresowanie jednak siegaja dalej. I glebiej. I powtarzam raz
            jeszcze: wole byc paserem czy zlodziejem, jak wolisz, niz ignorantem.

            I jeszcze jedno: bardzo latwo jest powiedziec mlodej osobie - idz do roboty i
            sobie zarob i kup. Ile Ty masz lat? Ile zarabiasz ?Kim jestes zeby tak na mnie
            czy na innych tutaj najezdzac i wyzywac od burakow? Wiesz co to znaczy nie miec
            pieniedzy na zycie, nie mowiac o plytach? Przejazdzka na koncert do Wawy to dla
            mnie koszt 300zl, przy stazu absolwenckim platnym w wyskokosci 450 zl. Odrobine
            zrozumienia.
            • mandolinista Re: Muzyka dzięki internetowi 26.08.04, 19:02
              Wiek nie gra roli, chociaz mam pewnie ze dwa razy wiecej od Ciebie. Ja mam
              ochote sprobowac wszystkich alkoholi swiata ale nie wchodze do sklepu i nie
              wypijam nie placac tylko dlatego ze mnie nie stac. I moje zainteresowania
              siegaja dalej i glebiej (cytat).

              Nie wyzywam wszystkich od burakow tylko tych co wola sciagnac mp3 bo ich nikt
              nie nakryje, a zamiast wydac na plyty maja na wille z basenem. Rozumiem
              potrzebe przeskuchania plyty przed zakupem, ok. Ale naprawde niezaleznie od
              tego kim sie jest, odbior muzyki jest podobny. Mp3 nierowne CD, wiadomo.

              Tylko jestes kolejna osoba ktorej trzeba tlumaczyc ze nie jest
              usprawiedlwieniem brak kasy: przez sciaganie artystom odechce sie nagrywac albo
              beda robili rzeczy pod publike zeby sie utrzymac. Wlasnie przez sciagaczy.

              P.S. Jak ktos wydaje miesiecznie stowe na internet, stac go tez na przynajmniej
              jedna, dwie oryginalne plyty.
              • Gość: rockfanka Re: Muzyka dzięki internetowi IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.08.04, 20:50
                Wiek gra role, bo najwyrazniej miales 2 razy wiecej czasu niz ja na
                skompletowanie swoich dyskografii smileI skonczmy wreszcie z tymi porownaniami
                muzyki do alkoholi, Porsche itd. Bez alkoholu moge zyc i bez Porsche tez. Bez
                muzyki nie.
                Internet mi placi z uprzejmosci rodzina - plyt mi juz nie sponsoruja.
                A artysci niech sie skupia na robieniu DOBREJ muzyki i dawaniu DOBRYCH
                koncertow. Plodza rozne badziewia i potem sie dziwia ze ludzie wola to sciagnac
                niz kupic.
              • grace81 Re: Muzyka dzięki internetowi 26.08.04, 19:39
                No to Ci się udało. Ja też studiuję ale nie mogę pracować podczas studiów na
                stałe, więc większe pieniądze mnie omijają. Gratuluję przedsiębiorczości. Nie
                kupię sobie dziś 4 płyt choć poruszona jestem również smile))
    • Gość: Dosia Re: Muzyka dzięki internetowi IP: 195.217.253.* 26.08.04, 17:26
      Zauwazylam pewna zmiane wsrod ludzi wypowiadajacych sie na temat legalnosci
      kupowanych plyt. Kiedys gdy toczylam jakas dyskusje na ten temat bylam chyba
      jedyna (!) osoba bedaca przeciwko piractwu.
      Teraz widze, ze jest jednak coraz wiecej osob, ktore mysla podobnie. Ja
      idee "precz z piractwem" zaszczepiam na swoim gruncie towarzyskim i musze
      przyznac, ze efekty sa smile
      Tak trzymac.
      A CDiki nigdy nie wyjda z mody. Uczucia jakiego doswiadczasz po rozpakowaniu z
      folii nowej plytki CD nie da sie porownac Z NICZYM smile
      • Gość: olena Re: Muzyka dzięki internetowi IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.08.04, 17:30
        Hmmm... przy takich cenach CD to nie wiem- płyta King Crimson ok.80 złotych
        (sic!). Ale nic to-nie będzie na fryzjera wink
        Mnie niepokoi po prostu brak świadomości "ściągaczy" ( żeby nie było- zdarzało
        mi się parę razy, ale bynajmniej nie jestem z tego dumna), że w ten sposób
        uznani artyści wypną się na słuchaczy i zrobią podobny cyrk co Metallica z
        Napsterem.
        • Gość: terry Re: Muzyka dzięki internetowi IP: *.aster.pl / *.aster.pl 26.08.04, 17:37
          Wpierw pozdrowienia dla pl.
          A teraz do rzeczy. Ludzie, którzy tak się cieszą z łatwości dostępu mp3, chwalą
          się że "mają już 4 giga na twardym" itd to faktycznie tylko konsumenci
          muzyczni. Nie są fanami, nie ma w nich miłości do muzyki. Chcą tylko włączyć
          sobie music playera by coś brzęczało w tle. A oryginalne CD nie kupuje się po
          to by wspierać biednych artystów, tylko by mieć ukochaną muzykę porządnie
          wydaną. Nowy CD lub analog dla każdego miłośnika dźwięków jest niemalże
          świętością. I to jest to, czego empetrójkowcy nigdy nie zrozumieją. Bo dla nich
          muzyka to tylko towar..
          • Gość: homek_toft Re: Muzyka dzięki internetowi IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.08.04, 17:50
            > się że "mają już 4 giga na twardym" itd to faktycznie tylko konsumenci
            > muzyczni. Nie są fanami, nie ma w nich miłości do muzyki. Chcą tylko włączyć
            > sobie music playera by coś brzęczało w tle.

            Mylisz się i tyle. Nie ściągam po to, żeby mieć nawet 134 giga na dysku, tylko
            żeby słuchać muzyki i żeby ją poznawać. Gdybym kupował oryginały muzycznie
            byłbym teraz na bardzo niskim poziomie, a tak coś niecoś wiem. Wiem, co jest
            dobre i moge się rozwijać.

            Nowy CD lub analog dla każdego miłośnika dźwięków jest niemalże
            > świętością. I to jest to, czego empetrójkowcy nigdy nie zrozumieją. Bo dla
            nich
            >
            > muzyka to tylko towar..

            Analogów słuchało się wiele lat temu, ja nie wiem nawet, jak brzmi muzyka
            puszczana z takich płyt, bo nigdy nie miałem dostępu do takiego sprzętu, który
            by je odtwarzał. Muzyka to nie jest dla mnie towar. I tyle, nie mam na to
            dowodów, podobnie jak Ty nie masz dowodów na to, że jestem tylko i
            wyłącznie "pochłaniaczem" szukającym kolejnego tła do codziennych czynności czy
            szpanu przed kolesiami, że mam, o już teraz to 24547 giga.
        • Gość: homek_toft Re: Muzyka dzięki internetowi IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.08.04, 17:44
          > Mnie niepokoi po prostu brak świadomości "ściągaczy" ( żeby nie było-
          zdarzało
          > mi się parę razy, ale bynajmniej nie jestem z tego dumna)


          Ooo, to wiem! Ja też powiem, że nie jestem z tego dumny i będzie wszystko ok.
          Co za ulga, znowu jestem niewinny.

          Metallica już dawno powinna grzać sobie nóżki pod elektrycznym kocykiem w domu
          starców w jakimś Palm Beach, czy gdzieś tam w Meksyku.
          I teraz tak... Jeśli artysta wydaje płyty w małej wytwórni to i tak jego płyty
          będą w takim nakładzie, że nie dotrą do dużej liczby słuchaczy. Mała wytwórnia
          nie zrobi im też promocji, bo jej na to nie stać, a niestety - żyjemy w
          czasach, kiedy bez promocji nic nie zdziałasz (czyt. nie wypłyniesz na szerokie
          wody).
          Z wieloma płytami można sie zapoznać tylko i wyłącznie przez internet. The
          Czars, Sophia, Mojave 3, Kent, Flaming Lips chociażby, Patrick Wolf ze swoim
          Lycantrophy, Piano Magic, Low, Sparklehorse... cholera, w moim (jednym z
          większych miast w Polsce) mieście nie można znaleźć nawet Morphine, czy
          Ścianki, wydawałoby się jakoś tam sławnych twórców czyli. Nie chcę siętym
          usprawiedliwać, ale zwyczajnie mi się nie chce zamawiać tego wszystkiego przez
          internet, z innego kraju, czy na zamówienie jakiegoś internetowego sklepu,
          nawet gdybym miał kasę, za dużo jest pieprzenia się z tym wszystkim.
            • Gość: homek_toft Re: Muzyka dzięki internetowi IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.08.04, 17:56

              > No wlasnie, nie chce ci sie bo mozesz sobie sciagnac... okazja czyni, jak to
              > mowia.
              Nie chce mi się - zakładać konta, czekać miesiąc na paczkę, bo nie wytrzymam,
              będę chciał czegoś posłuchać i zanim dojdzie to do mnie i tak ściągnę smile no i
              nie chcę płacić jeszcze dodatkowo kroci za koszty przesyłki.

              > A nie wpadlo Ci do glowy ze dzieki takim jak Ty Twoi ulubiency moga przestac
              > tworzyc muzyke ktora Cie interesuje?

              Przyszło mi to do głowy wiele razy, ale co mam zrobić? I cholera - też
              chciałbym mieć okładki i pudełka, bo ładnie wyglądają, ale nie mam zamiaru
              płacić za nie 60 złotych tylko dlatego, że pachną, a muzyka na krążku w obu
              pudełkach (tym za 6o złotych i tym za 1.50) jest identyczna.
              • mandolinista Re: Muzyka dzięki internetowi 26.08.04, 18:05
                Tzn ze jednak jestes zarlokiem a nie smakoszem. Pochlaniaczem, a nie fanem
                muzyki. No i leniwym zlodziejem.

                Pewnie moglbym znalezc jakies lagodniejsze okreslenie, ale Twoja metoda: nie
                chce mi sie.

                Mozna ukrasc, mozna sciagnac, po co dac artyscie zarobic, niech zdycha. Beda
                inni, nie?
                • grace81 Re: Muzyka dzięki internetowi 26.08.04, 19:37
                  Hm, ostro napisałeś. Nie czuję się "żarłokiem", ale czasem nie można w sklepie
                  odsłuchać płyty. Albo trafiam na AMG na zespół którego nie znam i mam ochotę
                  sprawdzić... jak mi się spodoba to kupię, a jak nie to nie kupię i skasuję. Kot
                  w worku przy tych cenach nie jest dobrym pomysłem.
                • Gość: homek-toft Re: Muzyka dzięki internetowi IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.08.04, 22:07
                  > Tzn ze jednak jestes zarlokiem a nie smakoszem. Pochlaniaczem, a nie fanem
                  > muzyki. No i leniwym zlodziejem.

                  A nie mogę być fanem muzyki, który lubi słuchać dużo muzyki? Słuchaj, mi nie
                  wystarcza jeden album na dwa miesiące, czy nawet na dłużej. Nie słucham jednej
                  płytki dwadzieścia minut dziennie i koniec na dziś. Lubię sobie dokładnie ją
                  rozpracować. Jak już "ukradnę" empetrójki to sobie nagrywam piękne "paserskie"
                  audio cd i sobie słucham w tą i z powrotem. Jasne, że pochłaniam - słucham dużo
                  i często, czasem po dwa, trzy albumy równolegle. Rano jeden, popołudniu drugi,
                  a zasypiam z trzecim, jak mam dobry dzień. Ale często nie mam czasu sobie tak
                  usiąść i posłuchać. Więc rozpracowywanie takich albumów trochę jednak trwa. I
                  naprawdę - nie słucham raz i nie rzucam w kąt, jak znudzone dziecko zabawkę, bo
                  przecież ma jeszcze sto innych.
                  Twoje rozróżnienie żarłok - smakosz to nie jest nic innego jak rozróżnienie Ty -
                  reszta tych nieświadomych biedaków, któzy nawet nie wiedzą, jak słuchać
                  muzyki, sorry, takie mam wrażenie. Ja słucham tak - wkładam słuchawki w uszy i
                  po prostu, już, na pewno nie mam jakichś tajemniczych rytuałów, nie poświęcam
                  dziewicy przed przesłuchaniem każdego nowego albumu, którego jestem ciekawy smile

                  > Mozna ukrasc, mozna sciagnac, po co dac artyscie zarobic, niech zdycha. Beda
                  > inni, nie?

                  Podobno według filozofii buddyjskiej wszyscy umieramy każdego dnia, po
                  troszku smile) Czy mam więc zacząć bać się o swoje życie i trząść się każdego
                  ranka? Czy mam może zaopiekować się dziećmi w Etopii lub pojechać walczyć w
                  Iraku (nieee - nie chce mi się smile) )? Muzycy naprawdę sobie z tym radzą, z
                  takimi jak ja, tak mi się przynajmniej wydaje. Ja im płacę chodząc na koncerty
                  i to czasem naprawdę niezłą kasę. Nie giną z dnia na dzień, co miesiac nie
                  czytam o rozwiązaniu jakiegoś kolejnego zespołu. Spokojnie, bez paniki.
                  Globalne ocieplenie też dopiero za parę tysięcy lat.
          • Gość: olena Rozgrzeszam cię IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.08.04, 17:49
            Owszem, masz rację. Ale jak piszesz, że wolisz basen za willą niż kupować płyty
            (frajerzy!!!) to ręce opadają. Jeszcze tylko pozwolę się nie zgodzić z
            argumentacją dotyczącą Metalliki i tyle. BTW- co za moda na dopieprzanie
            metalice. Ah,gdyby nagrali Master of Puppets III big_grinDDDDDD
    • Gość: pszemcio Re: Muzyka dzięki internetowi IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.08.04, 18:20
      boje się!!! obcowanie z nową , zakupiona w sklepie płytka to dla mni prawdziwa
      rozkosz!!! okladka współgra i dopełnia muzyke!!! uwielbiam nowe oryginalne
      płytki!!! boje sie ze taka przyjemnośc może zaniknąć!!! kupowanie kilku dobrych
      plyt w ciagu roku jest rozsądniejsze niz ściąganie setek albumow na mp3!!! gdy
      zaczynalem sluchac muzyki potrafilem kupic oryginal za ciezko zarobiona kase i
      smakowac go przez pół roku...gdy wszystko jest dostepne za darmo cała radośc i
      tajemnica zwiazana z muzyka pada...ludzie którzy uwielbiaja kolekcjonowac
      płyty, zachwycac sie okladką, analizować teksty itd bedą zawiedzeni...zniknął
      juz czar czarnych płyt a teraz odbiorą nam nawet cd....ech