mechanikk
05.05.06, 23:37
Wiadomo nie od dzisiaj że niemiecki electro-indie-pop to coś dobrego. To
chyba jedyny gatunek, w którym Niemcom udaje się z powodzeniem uniknąć
postwagnerowskiej pompatyczności i nieodłącznej dla tej, sympatycznej
skądinąd, nacji skłonności do przesady. Z radością więc przyjąłem fakt, że
Barbara M. nagrała nową płytę, choć zawsze stawiałem ją na miejscu o wiele
dalszym od, dajmy na to, takiej Donny Reginy, Mashy Qrelli, czy (w
szczególności) projektów pana Markusa Achera (wiadomo - The Notwist, Lali
Puna, 13 & God). Z Barbarą, jak dla mnie, było trochę jak z Tarwaterem, czy
To Rococo Rot - nic poza standardowym szacunkiem wykrzesać z siebie nie
mogłem, a to po prostu przez nadmiar nudy jako środka artystycznego wyrazu
(choć ktoś może mógłby się spierać, czy Donna R. to przypadkiem nie królowa
tejże). Tak było do dnia dzisiejszego, w którym ściągnałem z błogosławionego
działu Download na Pitchforku najnowszą piosenke Basi "The Operator". Jest to
utwór lekki i sympatyczny, z którego, na swój niemiecki sposób, wprost wyrywa
się wiosna, może trochę chłodna, ale pełna życia. Jeśli tak jest na całej
płycie ("The Grass Is Always Greener") to zastanawiam się: a) dlaczego jej
jeszcze nie mam, b) czy ona już jest w jakimś sklepie i po ile, i na koniec:
c) dlaczego przegapiłem niedawny koncert tej pani?