cze67
21.08.06, 13:03
W sobotni pochmurny poranek zapodałem sobie dawno niesłuchanego Sierżanta
Pieprza. I, jak zwykle, zacząłem czytać gazetę. Jednakże gdzieś na wysokości
Lucy In The Sky... uprzytomniłem sobie, iż nie wiem co czytam, bo słucham i
wychwytuję niuanse, których na tej płycie jest od groma. W związku z tym
odłożyłem gazetę i wysłuchałem albumu do końca NIC INNEGO NIE ROBIĄC. Była to
niezwykła, wręcz fizyczna przyjemność. Nigdy wcześniej Sierżant mi się tak
nie podobał. Ileż się tam dzieje muzycznie, to jest bezdyskusyjne mistrzostwo
świata.
Pytanie - czy często słuchacie płyt nie robiąc nic innego? Ja robię to,
niestety, niezwykle rzadko (zazwyczaj coś czytam lub jestem w drodze).
Poprzednim razem chyba przy Smile.