grimsrund
24.09.07, 22:49
Muszę przyznać, że ciągle mam do tych gości sentymenta. Jak ktoś nie
wie - Weenowie to bracia, którzy od 20 lat pasożytują na cudzej
muzyce, nagrywając płyty z materiałem od ściany do ściany
eklektycznym. Nie są to "zwykli" parodyści w rodzaju Richarda Cheese
albo W.A. Yankovica, bo nie nagrywają kowerów - oni po prostu tworzą
kawałki W STYLU każdego gatunku muzyki, który nie ucieka przed nimi
dość szybko i nie wdrapuje się na drzewo.
Parę razy zdarzyło im się nagrać bardziej "jednorodne" stylistycznie
płyty, i były to rzeczy naprawdę ciekawe (jak 12 GOLDEN COUNTRY
GREATS i THE MOLLUSK przedrzeźniająca szeroko pojęty rok
progresywny), lecz nowa rzecz jest bardziej typowym dla Ween
dźwiękowym pobojowiskiem - przejście od hardroka lat 70. przez
latino do rzetelnego rege to dla chłopców bułka z masłem.
W kategorii "lekko a pożywnie AD 2007" ta płyta byłaby u mnie bardzo
wysoko.
Przy okazji przypomniał mnie się stary wątek o muzyce do śmichu :)
forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=20715&w=15684239&v=2&s=0