Dodaj do ulubionych

lao che - gospel

25.02.08, 14:07

No wlasnie.
Gospel

powiem szczerze
Koli Szemrany - płyta miodzio, do dzis sluchana
Gusła - fajne fragmenty i atmosfera, najsłabszy Klucznik
Powstanie W - płyta poza ocenami, nie umiem je słuchać ale rozumiem
jej ewenement
Gospel - tutaj nic nie kumam płyta nie to że słaba ale nie kumam
kolesi, nei wiem po co i dlaczego, i dlaczego taka muza i dlaczego
takie teksty. Nie chce zbytnio tutaj przesadzac z opisem ale dziwnie
sie poczułem przy sluchaniu tej płyty.
nie jest to typowe "Jezus jest tu"
ale ... no własnie
maja prawo tak sobie grac? mają!
ja mam prawo olać? mam!
Obserwuj wątek
    • stazzio Re: lao che - gospel 01.03.08, 02:45
      Wywiad ze Spiętym w GW Płocki (miasta.gazeta.pl/plock/1,35681,4958588.html)

      Mariusz Piotrowski: - Długo kazaliście czekać słuchaczom na nową płytę. Pierwotnie miała się ukazać pod koniec października, a tymczasem "Gospel" wychodzi na rynek prawie pół roku później. Skąd to opóźnienie?

      Hubert "Spięty" Dobaczewski, wokalista, autor tekstów: - Materiał zaczęliśmy nagrywać na początku września, chcieliśmy nagrać wszystko na taśmę analogową. Brzmienie z takiej taśmy jest zupełnie inne, lepsze, bardziej "klasyczne". Dlatego materiał realizowaliśmy w Studiu S-3 Polskiego Radia w Warszawie, gdzie jest właśnie taki trochę archaiczny sprzęt z lat 70. Na miejscu okazało się, że dawno nie był konserwowany i pojawiły się problemy techniczne, musieliśmy zmieniać studio, a w końcu przerzucić cały materiał na cyfrę do komputera. Płytę też nagrywaliśmy tak jak już się raczej nie nagrywa, czyli na setkę - wszystkie instrumenty razem i osobno wokale.

      - Trochę zaskoczył mnie wybór "Drogi Panie" na singiel promujący wydawnictwo. Dlaczego ten, a nie inne, potencjalnie bardziej hitowe kawałki?

      - Przyznam, że nie przykładamy do tego dużej wagi. Nie jesteśmy mocno niszowi, ale mamy alternatywne podejście do twórczości. Ten numer dobrze gra nam się na żywo, więc stwierdziliśmy - czemu nie? My robimy płyty i gramy koncerty, "Gospel" jest trochę bardziej spontaniczna, ale i tak jeśli weźmie się jakiś nasz numer wyrwany z kontekstu i puści w radiu, to w oderwaniu od całości średnio się obroni. Dlatego dla nas single nie mają takiego znaczenia.

      - Kiedy zaczęliście myśleć nad nową płytą? Pytam, bo w przypadku dwóch poprzednich albumów długo się przygotowywaliście, wyszukiwaliście informacje.

      - Żeby stworzyć nowy materiał, potrzebowaliśmy przede wszystkim czasu. Wraz z upływem lat człowiek się zmienia, inaczej patrzysz na siebie i na świat. Tym razem zmieniłem swoje podejście do tekstów, piszę je bardziej spontanicznie, bo wcześniej to było na zasadzie wypracowania. Do "Guseł" robiłem słowniki z kilku tysięcy słów i potem dopieszczałem każdą linijkę, przy "Powstaniu" z kolei trzeba było zapoznać się dokładnie z faktami i tematyką powstańczą. Wykonaliśmy dużą pracę, aby te trzy płyty różniły się od siebie - to tak, jakbyśmy za każdym razem rozwiązywali zespół i po jakimś czasie tworzyli go na nowo. Jesteśmy takimi samymi ludźmi, mamy ten sam styl myślenia, ale zmienia się nasze podejście do niektórych spraw.

      - "Gospel" zaskakuje muzycznie - dużo pozytywnych, lekkich, a nawet bujających melodii. Czy nie jest trochę tak, że zdecydowaliście się nagrać taką płytę, żeby odpocząć po "Powstaniu", które traktowało o trudnej tematyce?

      - Zdecydowanie tak. Zresztą tak samo było z "Gusłami" - to mroczna, momentami przerażająca płyta. Z kolei "Powstanie" to ogromne emocje i ładunek emocjonalny, który każdorazowo przeżywa się na scenie. To była taka poważna piguła. Dlatego teraz chcieliśmy wrócić trochę do czasów Koli [protoplasta Lao Che, w którym wcześniej udzielali się muzycy tego zespołu], mocno pooperować groteską i pobawić się różnymi stylistykami. Taka pozytywna głupawka wynikająca z ironicznego podejścia do świata.

      - Jednak mimo wszystko nie jest to łatwa płyta - fajnie się jej słucha, są lekkie melodie, ale pod względem tekstowym traktuje o trudnych tematach.

      - Nie chodziło nam o to, żeby robić płytę o błahostkach, jest tam pewna refleksja i można się doszukiwać głębszych treści. Muzyka jest wesoła, ale tekst musi o czymś traktować, musi coś nieść ze sobą.

      - Mniej lub bardziej świadomie powstał z tego następny concept-album. Płyta zaczyna się od wątku jabłka zerwanego z drzewa, a kończy na tym, że człowiek staje przed Okiem i ma zdać świadectwo ze swego życia, choć nie ma nawet pewności, czy to Oko istnieje.

      - Broniliśmy się przed robieniem następnego concept-albumu. Muzyka powstała spontanicznie, teksty tak samo, i podczas pracy nad płytą wszystko podryfowało w tym kierunku. Zabierając się do pisania, nie zakładałem niczego z góry. Jest tu trochę duchowości, jest kulturowa religijność i to jest główny kościec płyty, ale to niezamierzony efekt. Nie wiem, może nie potrafimy albo nie chcemy robić płyt, które są luźno potraktowane, ale „Gospel" jest spontaniczny. Staraliśmy się jak nigdy, wyszło jak zwykle (śmiech).
      Co do moich tekstów, zastanawiałem się, czy nie za dużo w nich jednak tematyki religijnej, ale postanowiłem to zostawić. Po "Powstaniu" byłem w kryzysie, trudno mi było ruszyć z pracą. Chciałem, żeby ktoś z góry mi pomógł, dużo o tym myślałem i poszedłem w tym kierunku.

      - Z "Gospel" wyłania się niezbyt pozytywny obraz człowieka...

      - Sam uczę się na razie stosunku do tej płyty, dopiero rozmawiając o niej z ludźmi dostrzegam różne sprawy i wyciągam wnioski. Na pewno jest to dla mnie najbardziej osobista płyta. Jest sobie zagubiony człowiek, trochę sfrustrowany, trochę ironiczny, i zastanawia się nad ważnymi sprawami, za którymi tęskni, za czymś ważnym.

      Nie obawiasz się, jak tę płytę odbiorą postronni słuchacze? Ostatecznie w groteskowy sposób podchodzicie do tematu religii, którą w Polsce traktuje się z dużą powagą.

      - Mam takie przekonanie, żeby do tego typu spraw podchodzić w alternatywny sposób, zrobić trochę prowokacji z domieszką ironii. Nie wiem, jak ta płyta się odnajdzie wśród słuchaczy, ale pierwsze sygnały są raczej pozytywne. Jako zespół po "Powstaniu Warszawskim" znaleźliśmy się w trudnej sytuacji. Pojawiła się duża zewnętrzna presja, żeby zrobić coś na miarę tamtej płyty. Teraz wracamy z albumem, który nie jest skalkulowany. Wcześniej mogliśmy zakładać a priori, jakie będzie przyjęcie danego wydawnictwa. "Powstanie Warszawskie" trafiło do ludzkich serc, ale trzeba iść dalej. Nie nazywamy się Powstanie Warszawskie, tylko Lao Che - chcemy się rozwijać, bo trzeba odważnie próbować robić nowe rzeczy, a nie spoczywać na laurach.
      • cze67 Re: lao che - gospel 02.03.08, 16:23
        Po drugim przesłuchaniu - bardzo dobra płyta. Nie tak znowu odległa
        muzycznie od Powstania Warszawskiego, ale, na szczęście, weselsza (a
        czasami nawet wesełkowata). Za pierwszym razem lekkie rozczarowanie,
        że nie ma tego czadu co na koncertach, ale potem już spoko.
        Drogi Panie, znowu - na szczęście, to najsłabszy utwór na albumie.
        Trochę nowych elementów w porówaniu z poprzednimi krążkami, np.
        klezmerstwo w Czarnych kowbojach i Bóg zapłać. Spięty (wokal,
        teksty) wadzi się z Bogiem, co mnie akurat nie przeszkadza.
        Najlepsze numery, przeboje wręcz - Chłopacy (już na koncertach rok
        temu to był mój faworyt), Ty człowiek jesteś, Do syna Józefa
        Cieślaka.
        Najlepsza płyta Lao Che.
              • ktmajcher Re: Koncert w Trójce 11.05.08, 22:23
                witam,
                słuchałem i jak 4me ok, nie ukrywam zacząłem się nimi interesować od
                drogi panie i innych pieśni gospel, ale na tyle mnie zaciekawili ,że
                właśnie słuchałem dziś live i mam nadzieję na to samo 19 lipca w
                jarocinie (jarocinfestiwal.pl/rozklad.php), na koncercie
                świetnie wyszły kawałki ostrzejsze, czarne kowboje i do syna józefa
                cieślaka - miodzio oraz kawałki z PW, a takie drogi panie czy pieśń
                o ptysiu miętowym ;), które są świetnie wyprodukowane coś gubią w
                przekazie na żywo, ale zweryfikuję to sobie w jarocinie
                • cze67 Re: Koncert w Trójce 11.05.08, 22:32
                  A dla mnie odwrotnie - koncertowe lepsze. Większość utworów wydanych
                  na Gospel słyszałem wcześniej na dwóch koncertach, wersje studyjne
                  nieco (a czasami dosyć poważnie) mnie rozczarowały. Brakowało mi
                  siły i spontaniczności.
                    • jazzfoxy Re: lao che + prośba 24.05.08, 12:40
                      Mnie się podoba "Gospel". Niedawno też "odkryłam" Pogodno
                      i "Pielgrzymkę psów" :P
                      Słabo znam polską muzykę, możecie mi coś polecić? Tyle tego
                      jest...Dodam, że ostatnio najczęściej słuchaną przeze mnie polską
                      płytą (poza jazzem rzecz jasna) jest Nosowska i "Unisexblues" - do
                      zdarcia :)
                • ktmajcher Re: Koncert w Trójce 13.07.08, 20:09
                  jeszcze tylko kilka dni i jarocin live, nie mogę się doczekać
                  właśnie lao che bo bardzo obiecująco się zapowiada po Waszych
                  opiniach z "openera"
                  a co do gospel jak dla mnie płyta genialna, warstwa tekstowa bawi
                  ale jednocześnie daje do myślenia,
                  co ciekawe na tle całej płyty hydropiekłowstąpienie (które
                  samodzielnie w radio powala) wtapia się w tło, rzekłbym nie wyróznia
                  się, bo cała płyta trzyma świetny poziom,
                  natomiast dwie pieśni ostatnie ty człowiek jesteś i siedmiu nie
                  zawsze wspaniałych biją mnie po łbie niesamowicie

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka