asiula_2008 15.09.08, 14:57 Cześć, jestem tu nowa. Bardzo mi się podoba Wasze forum, ale nie widzę żadnego wątku o L. Cohenie. Ja uwielbiam. A Wy? Odpowiedz Link Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
carmody Re: Leonard Cohen 15.09.08, 15:51 Na pewno są tacy co lubią. Ja to nie wiem, wódki z nim nie piłem... Odpowiedz Link
braineater Re: Leonard Cohen 15.09.08, 20:06 To gość, co napisał piosenki te: www.youtube.com/watch?v=zfjnZYhC6SA www.youtube.com/watch?v=vAbTuL35DBA www.youtube.com/watch?v=sF1VcOab6f4 www.youtube.com/watch?v=u84LQrAC0gY www.youtube.com/watch?v=f_7Dz2PT1QQ www.youtube.com/watch?v=dlRanftUqO4 songrajter znaczy się. Ale żeby singer lubiany, to pierwsze słyszę:) Odpowiedz Link
asiula_2008 Re: Leonard Cohen 17.09.08, 14:27 Oj już tak nie naskakujcie, oczywiście, że chodzi mi o jego twórczość, nie osobę... Co do aranżacji i coverów - w zeszłym roku czy dwa lata temu pojawił się film (nie pamiętam tytułu, niestety), który składał się przede wszystkim z wykonań piosenek Cohena przez innych artystów. Większość była - w każdym razie według mnie - okropna. Wolę oryginalne, ale widzę, że jestem w mniejszości. A czy na koncert w Warszawie ktoś się wybiera? Odpowiedz Link
hennessy.williams Re: Leonard Cohen 17.09.08, 20:09 asiula_2008 napisała: > Oj już tak nie naskakujcie, oczywiście, że chodzi mi o jego > twórczość, nie osobę... Dzię dobry Państwu. Więc jeśli chodzi o twórczość, to Leo nie ma płyt średnich. Są świetne, dobre albo słabe. Uwaga, wymienię teraz w porządku chronologicznym te świetne: - Songs of Leonard Cohen (1967) z Suzanne, Winter Lady, Sisters of Mercy czy The Stranger Song - Songs From a Room (1969) z Bird on the Wire, The Partisan, Tonight Will Be Fine czy Story of Isaac - Songs of Love and Hate (1971) z Famous Blue Raincoat czy Joan of Arc - I'm Your Man (1988) z First We Take Manhattan, Jazz Police, Everybody Knows czy I Can't Forget. Wiem - ta ostatnia pozycja może być wielce kontrowersyjna, ale jako że sam po latach doceniłem tę płytę, to i przeciwnikom tego życzę. Jeśli zaś wskazać mi można pozycje słabe, to są nimi niewątpliwie płyty Dear Heather (2004) i Death of a Ladies' Man (1977). Leonard Cohen songwriterem świetnym jest. Wokalistą nie jest żadnym. Ale wszak nie o wirtuozerię głosową tu chodzi, a o przekaz. W tym wypadku poetycki. I tu dochodzę do tematu "Leonard Cohen a sprawa polska". Otóż Polacy pokochali masowo Cohena dzięki Maciejowi Zembatemu (znanemu szerszej publiczności jako Kot Rademenes i Maurycy Poszepszyński), który to w latach 70-tych zaczął tłumaczyć i wykonywać pieśni Leo. Pal sześć wykonania. Teksty w tłumaczeniach Zembatego siedzą w głowach milionów Polaków. A moim zdaniem to źle, gdyż Zembaty przeszarżował i dodał zbyt wiele od siebie do tych tekstów. Jestem w tym wypadku po tej samej stronie, co ludzie sceptycznie nastawieni do tłumaczeń dzieł Szekspira przez Barańczaka. Kilka wyszło świetnie, ale w pewnym momencie autor zaczął kreować własny świat i utwór stał się interpretacją a nie przekładem. > Co do aranżacji i coverów - w zeszłym roku czy dwa lata temu pojawił > się film (nie pamiętam tytułu, niestety), który składał się przede > wszystkim z wykonań piosenek Cohena przez innych artystów. Większość > była - w każdym razie według mnie - okropna. Wolę oryginalne, ale > widzę, że jestem w mniejszości. Film "I'm Your Man" czyli zapis koncertów będących wizją Hala Willnera - na jednej scenie pojawili się m.in. Antony Hegarty, Beth Orton, Rufus Wainwright, Martha Wainwright, Nick Cave i Jarvis Cocker. Okropnie to część z nich może wygląda, ale do okropnego śpiewania im daleko. Interpretacje (tu wolno, bo to covery) mnie przekonują. "If It Be Your Will" w wykonaniu Antony'ego czy "Sisters of Mercy" śpiewane przez Beth Orton są przejmujące, Jarvis Cocker zabawnie daje radę "I Can't Forget", a siostry McGarrigle z Marthą w "Winter Lady" lepiej szronią szybki niż Dziadek Mróz. Nie ma zgody na słowo "okropne"! > A czy na koncert w Warszawie ktoś się wybiera? Za 450 złociszy? Na Torwarze? Szanujmy się. Akurat wybieram się w październiku do Berlina, a tam bilety co najmniej o połowę tańsze. To ja tyle. Odpowiedz Link
braineater Re: Leonard Cohen 17.09.08, 20:27 Żeby nie było, że tak sam wspierasz nowa kożelankę, to się przyznam, że I'm Your Man to jedyna jego płyta, co ją lubię, pewnie dlatego, że jak miałem dziesięć lat to moja mutti katowała to na okrągło i jakoś chyba tak przez osmozę w końcu weszło. Co do tłumaczeń Zembatego - z jednej strony są ok, bo wyczyściły Leona z dużej części koszmarnie pretensjonalnej grafomanii poetyckiej (a ma chłop talent niespożyty do płynięcia frazami jak z pamiętnika młodej pensjonarki - co, of korsa nie znaczy, że nie trafiają mu się teksty dobre), no ale z drugiej strony właśnie - te najlepsze tłumaczenia maja stosunkowo najmniej wspólnego z oryginałem. Tak czy siusiak, trafiały się muzyce dużo gorsze postacie z gitarą:) Odpowiedz Link
asiula_2008 Re: Leonard Cohen 18.09.08, 12:03 Dziękuję za wsparcie :) Zgadzam się całkowicie na temat tłumaczeń - ładne, zgrabne, sprawne, ale treściowo do oryginału daleko, że hej. Do wyboru, dla chętnych. Ja w przypadku Cohena zdecydowanie wolę wykonania pierwotne. Ktoś wspomniał o jego mamrotaniu; mi to nie przeszkadza. Taki styl, po prostu. A głos - piękny. Co do filmu - dzięki za przypomnienie tytułu, hm, trochę obciach, ze nie pamiętałam :) - może stąd wynika moje okropne określenie obecnych w nim aranżacji jako "okropnych", tzn. stąd, że jestem bardzo przywiązana do oryginalnych. Ale faktem jest, że Anthony dał czadu, przyznaję. Za 450 zł na Torwarze... No niestety, nie szanuję się :) Mam miejsce w siódmym rzędzie :) Odpowiedz Link
cze67 Re: Leonard Cohen 18.09.08, 12:33 To ja przypomnę, że wbrew insynuacjom rozmawialiśmy tutaj o Cohenie. Między innymi w tym wątku: forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=20715&w=54433539&a=54433539 Odpowiedz Link
asiula_2008 Re: Leonard Cohen 18.09.08, 14:58 Zgadza się, nie zauważyłam :-) A do koncertu już tylko 13 dni! Odpowiedz Link
glebogryzarka1 Re: Leonard Cohen 18.09.08, 16:36 > - I'm Your Man (1988) z First We Take Manhattan, Jazz Police, > Everybody Knows czy I Can't Forget. > Wiem - ta ostatnia pozycja może być wielce kontrowersyjna coś kontrowersyjnego to ja teraz powiem; dla mnie świetne są dwie płyty leo - various positions i i'm your man. ta pierwsza nawet bardziej. na większości wcześniejszych jest ciut przymało muzyki, równie dobrze mogłyby wyjść jako tomiki z wierszamy ;) Odpowiedz Link
hennessy.williams Re: Leonard Cohen 18.09.08, 17:02 glebogryzarka1 napisał: > coś kontrowersyjnego to ja teraz powiem; dla mnie świetne są dwie > płyty leo - various positions i i'm your man. ta pierwsza nawet > bardziej. Z "Various Positions" to ja mam tylko jeden problem - nazywa się "Dance Me to the End of Love". Jak tak można? To nie jest zły numer, ale ten aranż ssie. Płytę gram od drugiego kawałka i wtedy jest super. Odpowiedz Link
glebogryzarka1 Re: Leonard Cohen 18.09.08, 17:20 dlaczego, taka współczesna katarynka jakby, ma swój tandetny smak. chociaż też preferuję późniejszą wersję live. i to na popularnym variousie są dwa moje ulubione songi cohena ever, kończące odpowiednio pierwszą i drugą stronę KASETY. Odpowiedz Link
hennessy.williams Re: Leonard Cohen 18.09.08, 17:32 glebogryzarka1 napisał: > i to na popularnym variousie są dwa moje ulubione songi cohena ever, > kończące odpowiednio pierwszą i drugą stronę KASETY. Jeśli KASETA Tfa kończyła swe strony odpowiednio "Night Comes On" i "If It Be Your Will" to gustometr nam się polepsza - i dla mnie oba te songi mieszczą się w top dziesięć. Sprawę katarynki muszę przemyśleć. Odpowiedz Link
glebogryzarka1 Re: Leonard Cohen 18.09.08, 18:24 tak! kurde jeszcze 'the law' tam było. nie najgorzej. idę poszukać KASETY. Odpowiedz Link
glebogryzarka1 Re: Leonard Cohen 15.09.08, 20:12 jeśli przejrzysz archiwum, to zobaczysz że ca. połowa forum bardzo lubi. ale teraz się nie ujawnią, bo się boją :) Odpowiedz Link
pagaj_75 Re: Leonard Cohen 15.09.08, 22:23 Oj tam, zaraz się boją. Pierwsze płyty były całkiem OK, chociaż nie w całości, a ledwie pojedyncze utwory. Z późniejszymi było w sumie podobnie. Koleś ma ciągoty ku jakimś totalnym chałom, przez co niektóre kawałki odkrywa się dopiero w cudzych interpretacjach. Potrafił stworzyć taki naprawdę wzruszający kawałek jak "Dance Me to the End of Love", żeby następnie go zniszczyć kompletnie jarmarczną aranżacją i produkcją. Jedynie ostatnie płyty mnie jakoś niesmaczą generalnie i z definicji. Lubię, ale fanem wielkim nie jestem. Odpowiedz Link
pink_hamster Re: Leonard Cohen 16.09.08, 19:15 ja mam to samo;z jednej strony pisze zgrabne piosenki,z niezlym tekstem i melodia,a z drugiej strony-w koszmarnej obudowie pierwsze plyty,na ktorych spiewa,a nie mamrocze,sa najlepsze,pozniej juz bardziej dyskusyjne Odpowiedz Link
sss9 Re: Leonard Cohen 15.09.08, 23:00 asiula_2008 napisała: > Cześć, jestem tu nowa. Bardzo mi się podoba Wasze forum, ale nie > widzę żadnego wątku o L. Cohenie. Ja uwielbiam. A Wy? Ach, bo tu generalnie o nieżyjących jest (bez względu na funkcje życiowe), a L.C. nadal zarabia na emeryturę jak czytałem? Odpowiedz Link
cze67 Re: Leonard Cohen 16.09.08, 15:29 Jakoś nigdy mnie do siebie nie przekonał. I, prawdę mówiąc, niezbyt się starał. Muzyka wydawała mi się zimna, nie było w niej niczego, co by mnie do niej przyciągnęło. A i głos jakoś mi nie leży. Ale mam gdzies przetłumaczonego przez Zembatego jego teksty i, o ile dobrze pamiętam, pasowały mi. Generalnie jestem na nie. Odpowiedz Link
asiula_2008 Re: Leonard Cohen 18.09.08, 15:00 Zimna? Mi wydaje się bardzo emocjonalna. Ponura, ale nie chłodna. Odpowiedz Link
grimsrund Re: Leonard Cohen 18.09.08, 15:51 > L.C. nadal zarabia na emeryturę jak czytałem? Zarabia bo musi - taki lajf. Lada chwila kolejna trasa po Polandzie - nawet do Krakówka ma ponoć zawinąć :) Odpowiedz Link
asiula_2008 Re: Leonard Cohen 29.09.08, 10:33 A do kocertu już tylko dwa dni = koncert już pojutrze. Bedziecie mieli ochotę na recenzję czy już macie dość tematu? Odpowiedz Link
asiula_2008 Re: Leonard Cohen 02.10.08, 13:50 Temat: Leonard Cohen 1.10.2008 r., Torwar. Punkt widzenia: rząd siódmy, nieco z lewego boku. Skład: wokalista/gitara, klawisze/akordeon, gitara chyba elektryczna/kontrabas, perkusja, saksofon/harmonijka, mandolina, gitara basowa, trzyosobowy chórek. Utwory: Około dwudziestu, jako pierwszy „Dance me to the end of love”. Bisy: pięć. Zaskoczka: „Closing time” zagrano jako utwór przedostatni, a nie, jak możnaby się spodziewać, finałowy. Gadanie: mało. Głównie podziękowania za bycie wierną publicznością. Nastrój: część pierwsza – refleksyjny, część druga – dynamiczny. Oprawa: dwa duże okrany po bokach, rzucany obraz ze sceny. Scenografia skromna: kilka podestów na tle kurtyny oświetlanej różnokolorowymi reflektorami. Czas trwania: 3 godziny plus 20 minut przerwy. Koncert: świetny, choć podczas ostatnich dwóch piosenek gitara była lekko rozstrojona. Autorka recenzji: zachwycona. Odpowiedz Link
cze67 Re: Leonard Cohen 02.10.08, 14:00 TO się nazywa twórcze podejście do tematu. A jednocześnie głos w temacie: wiki czy emo:-) Dzięki. Odpowiedz Link
grimsrund Re: Leonard Cohen 02.10.08, 14:01 Nu i fajno :) Ale teraz żem dopiero przeczytał, za ile bilety były - masakra. To zaiste trasa sponsorowana przez fundusz emerytalny była ;) Odpowiedz Link
cze67 Re: Leonard Cohen 02.10.08, 14:15 Nie zapominajmy, że mister Cohen został przewalony przez swoją byłą menadżerkę na pięć dużych dolarowych baniek. Odpowiedz Link
cze67 Re: Leonard Cohen 02.10.08, 14:35 Fotki i trochę słów: www.infomuzyka.pl/Muzyka/1,92326,5759541,Leonard_Cohen_w_Warszawie___kameralna_magia_mistrza.html niektórzy artyści starzeją się z klasą. Choć mam wrażenie, że Cohen nigdy nie był młody:-) Odpowiedz Link
grimsrund Re: Leonard Cohen 02.10.08, 14:54 > Nie zapominajmy, że mister Cohen został przewalony przez swoją byłą > menadżerkę na pięć dużych dolarowych baniek. Nu tosz do tego piłę przecie ;) Odpowiedz Link
maff1 Re: Leonard Cohen 02.10.08, 18:58 grimsrund napisał: > To zaiste trasa > sponsorowana przez fundusz emerytalny była ;) gwoli sprostowania. Nie "przez" ale "na" Odpowiedz Link
grimsrund Re: Leonard Cohen 02.10.08, 22:12 > gwoli sprostowania. Nie "przez" ale "na" Nu, tylko że wtedy zdań jest niby logiczny, ale tak naprawdę jeszcze bardziej bessęsu ;) Odpowiedz Link
asiula_2008 Re: Leonard Cohen 13.10.08, 12:27 Słuchajcie, nie wierzę, że ze wszystkich forumowiczów tylko ja byłam na koncercie. Przecież to była długa trasa! Odpowiedz Link
cze67 Re: Leonard Cohen 13.10.08, 19:04 To malutkie skromniutkie forum. Stąd nawet na Openerze było tylko kilka osób... Odpowiedz Link
nefil Re: Leonard Cohen 13.10.08, 20:59 cze67 napisał: > To malutkie skromniutkie forum. Stąd nawet na Openerze było tylko > kilka osób... I do tego unikali się na Festiwalu, aby recenzje były bardziej obiektywne ;-) Odpowiedz Link