sss9
20.09.08, 03:45
bom nieznacznie zalany... i słucham sobie z narastającą dyferencją w sensie
podoba/nie podoba i wychodzi mi raz: kapitalne - jak Fink Ployd na
muchomorkach, ale momentami znowuż jado jakby cud za serio serem i siem gubiem.
pytanie do saint cows je take ono: A.A. fajne je czy niy? i po czamu?
zaznaczam, iże nie zapytuję o F.S.O.L. ale jesli jakiś elaboracik ktoś
chciałby wysmażyć, to ja bardzo chętnie odczytam.
:)
aaa: sucham:
Alice in Ultraland/Peppermint Tree/The Isness/Tales of Ephidrina
dugie kurna, ale lubiałem FSOL, a teraz se myślę, że przecież za chwil parę
nikt nie dotknie FSOL, za to A.A. będą rozkminiać kolejne zastępy słuchaczy
wrażliwych, uduchowionych i poszukujących... no i któryś w końcu natknie się
na A.A. i krzyknie: O KURCZAK!!! odkryłem Mutant Pink Floyd!
chorzy, ale się wpisują!
czy przypadek FSOL to rodzynek czy jakaś powszechna choroba wśród dawnych
przodowników elekroniki?