Dodaj do ulubionych

Fe wrześniu...

01.10.08, 22:16
PŁYTA MIESIĄCA:
Jenny Lewis - Acid Tongue
www.youtube.com/watch?v=mGjyGXuqtus
i wątek gdzieś poniżej/powyżej


MÓJ PIERWSZY RAZ:
Enik - The Season in Between
Nie po całości, ale kupuję. Eklektyzm jak na mój gust ciut przygniatający.

Strachy na lachy - Zakazane piosenki
Wybór fajny. Bo i Izrael, i Kryzys, i Zespół Reprezentacyjny.
Ale gorzej z wykonaniem. Siekiera brzmi komicznie.

Bonnevilles - Good Suits and Fightin' Boots
Grim twierdzi, że to garaż pank blus total rozdupc i w sumie się z nim zgadzam.

Silver Rocket - Tesla
Etam.

Okkervil River - The Stand Ins
Czyli The Stage Names Pt. 2. W sensie jakości takoż. Znaczy dobrze.

Sprengjuhöllin - Sprengjuhöllin
Islandzkie coś. Zabawni nawet.

David Byrne - Big Love Hymnal
Prawie po całości instrumental. Zgodne z tytułem.

Keziah Jones - Nigerian Wood
Nie słyszałem gościa od ponad 10 lat, ale teraz spróbuję nadrobić zaległości, bo ten dwupak zacny jest.

TV On The Radio - Dear Science
Dla mnie to jest tu jakiś problem. Teoretycznie powinno mi podpasić, ale produkcja chyba wykastrowała za dużo.


A POZA TEM ROZSTANIA - POWROTY:
Lykke Li - Youth Novel
Katie Sawicki - For the Quiet
Obserwuj wątek
    • pszemcio1 Re: Fe wrześniu... 02.10.08, 08:48
      sporo chyba w tym miesiącu, choć głównie powroty

      Album miesiąca

      Bon Iver - For Emma - 8.5/10
      pszemcio.blogspot.com/2008/09/bon-iver.html
      Animal Collective - Song Tung - przede wszystkim wracam do animal
      collective bo się przygotowuję na koncert. w tym miechu sięgałem po
      Sung Songs, bo ją znałem stosukowo słabo. najlepiej to gdzies
      określił pewien krytyk, że na tym albumie się porobiło coś takiego:
      słuchasz płyty i gdybyś ją miał opisać, to by wyszło, że jakaś
      niestrawna, odjechana papka. A w zasadzie tej płyty słucha sie łatwo
      i przyjemnie. Ja generalnie jeśli chodzi o ten zespół to pełen
      podziwu jestem - 8/10

      Love - Forever Changes - nie wiem czy w ogóle podejmować temat,bo tu
      chyba wszyscy wszystko wiedzą. Album (zespół) któremu raczej czas
      przyznał rację niż ówcześni słuchacze. To co zrobili tutaj - te
      orkiestrowe aranże, zredefiniowanie stylu, no i sam materiał -
      Słodkie cudo. Momentami pokrewne niektórym płytom Tima B. 9.5/10

      Dwa albumy Bonniego, bo go kompletuję na cdkach i przyleciało z
      zagranicy - I see darnes (wiadomo - 9/10) i tegoroczny powrót do
      formy czyli Lie down in the light 8/10

      Replacemets - Let it be- powiem tak, fakt że sam album sięga rejonów
      najwyższych nie tłumaczy tej , tegorocznej, ubogiej dość
      reedycji.Bonusy bez sikania w majtki. Na 6 kawałków 2 covery, 2
      znane z głownego materiału ale w innych wersjach i dwa
      niepublikowane które raczej nie rozczarowują. Okładka - hmmm - no
      jak na obecne standardy deluxów to uboga. 4 strony o tym dlaczego
      dla pewnej pani to był zespół ważny, ale raczej na zasadzie "emo"
      niż "wiki" :) . Dla polskiego słuchacza niewiele to wnosi. Nawet
      tekstów nie zamieścili. Więc jeśli masz wcześniejsze wersje albumów
      to na wydania A.D. 2008 raczej parcia nie ma. No ale dla samego
      głównego materiału to 9.999999/10

      The Verve - Forth - 6/10 przyzwoicie nawet
      pszemcio.blogspot.com/2008/09/verve-forth-6.html
      My morning jacket - Teneee Fire - w kategorii alt country to jest
      album z pierwszej trójki ever 8.5/10

      i mnóstwo których nie pamiętam
      • sonia34 Re: Fe wrześniu... 02.10.08, 16:39
        > Momentami pokrewne niektórym płytom Tima B.

        Tzn. Tima Buckleya?

        No to muszę koniecznie przesłuchać bo znam tylko ''Alone again or''.
    • tomash8 Re: Fe wrześniu... 02.10.08, 12:56
      Przede wszystkim: Motorhead - "Motorizer". Czyli najnowszy album dziadka
      Lemmy'ego i jego dwóch wesołych kompanów, cholernie równy, dobry album, może
      brakuje takich killerów jak "Trigger", których kilka było na poprzednim albumie
      ale ogólnie płyta chyba jest lepsza od poprzedniczki, a przynajmniej lepiej się
      jej słucha.

      Metallica - Death Magnetic - nic rewelacyjnego ale spodziewałem się kompletnego
      dna, więc w sumie miłe zaskoczenie

      Black Label Society - Mafia - bardzo długo się przekonywałem do BLS, ale jak
      się już przekonałem to ten album potrafił lecieć i po 4 razy pod rząd:) I w
      sumie nie obraziłbym się gdyby Black Sabbath się reaktywowało z Zakkiem w roli
      wokalisty;)

      Witchfinder General - Resurrected - czyli reaktywacja angielskiej doomowej
      kapeli z początku lat 80tych, niestety - kompletna klapa.

      Sunn o))) - Black one - mając wreszcie porządne głosniki które nie "pierdzą"
      przy mocniejszych basach w końcu zrozumiałem o co w tym chodzi.

      Jex Thoth - S/T - czyli Jefferson Airplane i Grateful Dead spotykają Black
      Sabbath i grają doom metal. Śpiewa pani. Idealne połączenie hipisowo -
      narkotycznych klimatów z okrutnie cięzkim graniem.

      666 Aniołów - Czarcilok - Covery Misfits po polsku, zdecydowanie takie sobie, o
      dziwo wokal nawet w porządku ale graja panowie z załóg stricte hardcorowych i
      gdzieś się stracił ten rokenrolowy feeling znany z "prawdizwego" Misfits.

      Daniel Landa - Vltava Tour - fajne, oryginalne granie, faktycznie momentami moze
      się kojarzyć z Kultem czy Kazikiem.
    • pytajnick Re: Fe wrześniu... 02.10.08, 16:11
      Wrzesień rekordowy, chyba ze względu na pogodę... Do tego
      sporo dobrych (*) i świetnych (**) rzeczy

      Nowe:
      Antony and the Johnsons - Another World EP (oj nie)
      *E.S.T. - Leucocyte
      *Goldmund - The Malady Of Elegance
      *I'm from Barcelona - Who Killed Harry Houdini?
      **Lykke Li - Youth Novels
      Metallica - Death Magnetic (oj nie)
      Oasis - Dig Out Your Soul
      Of Montreal - Skeletal Lamping (oj nie)
      Max Richter - 24 Postcards In Full Colour
      David Rothenberg - Whale Music
      *TV On The Radio - Dear Science
      Underoath - Lost in the Sound of Separation
      Voo Voo - Samo Voo Voo
      Brian Wilson - That Lucky Old Sun

      Nienowe:
      **The Byrds - 1967 - Younger Than Yesterday
      Kari Bremnes - 1991 - Spor
      Kate Bush - 1985 - Hounds of Love
      **Kate Bush - 1989 - The Sensual World
      **Bob Dylan - 1976 - Desire
      **Bob Marley - 1977 - Exodus
      Oasis - 1994 - Definitely Maybe
      *Oasis - 1995 - (What's The Story) Morning Glory
      Oasis - 2000 - Standing on the Shoulder of Giants
      Oasis - 2006 - Stop the Clocks
      *Popol Vuh - 1978 - Nosferatu
      Sandy Denny - 1970 - Fotheringay
      *Simphiwe Dana - 2007 - The One Love Movement On Bantu Biko Street
      *Tangerine Dream - 1969 - Electronic Meditation
      • ilhan Re: Fe wrześniu... 02.10.08, 17:06
        Co Ty, o Oasis artykuł pisałeś? :) Nowa płyta absolutnie bez wyrazu.
        • ihopeyouwilllikeme Re: Fe wrześniu... 03.10.08, 11:01
          Nowa płyta Oasis to klasyczny przykład albumu z kategorii: włączasz,
          przesłuchujesz, mówisz:" no ok, ok, nawet nieźle się trzymają ",
          odkładasz, i zapominasz.

          Jestem natomiast niezmiernie wdzięczny The Killers - U2 przesunęli
          termin wydania płyty na 2009, więc Flowers i s-ka postanowili ich
          zastąpić. " Human " to mój ulubiony singiel w tym roku. Ten utwór
          definiuje pojęcie " stadion ". Z odzewu, jaki już wywołał na youtube
          wnoszę, że to będzie wielki hit. Zasłużenie.
          • ilhan Re: Fe wrześniu... 03.10.08, 13:14
            ihopeyouwilllikeme napisał:

            > Nowa płyta Oasis to klasyczny przykład albumu z kategorii: włączasz,
            > przesłuchujesz, mówisz:" no ok, ok, nawet nieźle się trzymają ",
            > odkładasz, i zapominasz.

            True, chociaż nawet i to na wyrost. To już do nędznego "Heathen Chemistry" wrócę prędzej, bo FUN FACTOR większy - jakieś melodie do zanucenia tam były. "Dig Out Your Soul" będzie prawdopodobnie pierwszą płytą w dorobku Oasis, której nie nauczę się na pamięć.
            • cze67 Re: Fe wrześniu... 03.10.08, 13:29
              PARADOKSALNIE, numer, ktory puszczaja w radio, bardzo mi sie podoba.
        • pytajnick Re: Fe wrześniu... 03.10.08, 17:03
          ilhan napisał:

          > Co Ty, o Oasis artykuł pisałeś? :)

          Ano.

          > Nowa płyta absolutnie bez wyrazu.

          Ano.


    • braineater Re: Fe wrześniu... 02.10.08, 16:40
      Słaby wrzesień, za to parę płyt z gatunku pozamiatało:

      J.A.M – Just A Maestro – żapończyki z Soil & Pimp Sessions narobili hałasu na piano, bass, drum, w życiu bym nie uwierzył, że można takie funky na akustykach.

      Curtis Mayfield – Curtis – nadrabianie edukacyjnych braków. Curtis z każda płytą się pnie coraz wyżej w moim osobistym rankingu
      Curtis Mayfield – Superfly

      Enik – The Seasons In Between – wątek osobny, jedno z nafajniejszych ostatnich odkryć
      Enik – Without a Bark

      Mr. Scruff – Ninja Tuna – stara gwardia nie rdzewieje, dalej turla tablami jak się patrzy.

      Michna – Magic Monday – a młoda gwardia nie spi, mieszając abstraktowe hip-hopy z mouso on marsowymi nawalankami rytmicznymi i tripowymi melodyjkami

      Billie Holliday - The Complete Decca Recordings – tak, kupiłem se całego boksa. Najlepszym się należy.

      Eine Kleine Nacht Musik – Eine Kleine Nacht Musik – miłe. Ale nic więcej.

      A Tribe Called Quest – wszystko – nagły powrót do kapeli, co ją zawsze miałem za mniej ważną. A wcale tak nie jest, bo materiał sprzed 15 i więcej lat nadal dziś brzmi świeżo

      Maria Peszek – Maria Awaria – tja.

      Clutchy Hopkins – Walking Backwards – dobiło do dwóch porzednich płyt Hopkinsa. Dalej very profi downtempo.

      Lettuce – Rage! – miłe funky, Dwele w ficzuringach i genialny kower Mayfielda.

      Woodcraft Folk – Trough of Bowland – folk z laptopa i zbyt dużej ilości psylocybków. Ale się będzie wracać.

      Bourbon Princess – Black Feather Wings – kolejna odsłona zreformowanej Morphiny. Co jedna to gorsza.

      Clogs – Lantern (2006) – dziwowisko. Znaczy fajne, post rockowe, mocno rytmiczne, ale z jakimś takim przedziwnym teatralnym odjazdem, do tego stopnia, że się zacząłem bać, że mi las birnamski wyjdzie z głośników.
      Clogs – Lullaby for Sue

      DJ Baku – Spinheddz – o tak. Odkrycie sezonu w kwestii trulania tablami. Japoński rzeźnik pełna mordą, owijający melodyczne patenty Krusha w Venetian Snarowską anpierdolkę z drum machines.
      DJ Baku – Dharma Dance

      Keziah Jones – wszystko – he is good. Very good. Reszta w wątku.

      Tm Juke and The Jack Baker Trio – Boto And The Second Liners – przyjemne
      i spóźnione o dwa miesiące. Latem powaliłoby mnie na plecy, a teraz nie zgrywa się z aurą. Musi poczekać do przyszłego roku.

      Jackson Conti (Madlib & Mamao) – Sujinho – wreszcie. Co 5 płyta firmowana przez Madliba robi dobrze i to właśnie jest ta co piąta. Wesolutkie mikro latino upchane w 2/3 minutowe kawałeczki.

      The Poets of Rhythm – Define / Discern – powrót do klasyki neo-retro funka. Niemcy z przodkami w Afrika Corps sądząc po umurzynieniu rytmów
      The Poets of Rhythm – Practice What You Preach

      Carlos Santana & Alice Coltrane – Illuminations – jedna z tych kilku płyt Carlosa dzięki którym w niego wierzę, mimo, że to gitarzysta. Czysta 70’ psychedelia

      Pharoah Sanders – Karma – masterpis. Na kolanach. 35 minut Creator has a Master plan, 5 minut 2 kawałka.

      Dead Meadow – Howls From the Hills – postatomowe mutanty grają bluesa na bagnach Luisiany. Na zdrowie, będzie miał Fallout 3 chujową muzę, to się podmieni pliki.

      The Rongetz Foundation – One Leg Dancer – rewelacja miesiąca, najlepsza jazzowa płyta tego roku obok Jose Jamesa

      The Diplomats of Solid Sound – Let's Cool One – się bujamy, Z nao funka chyba najbardziej ortodoksyjni w podejściu do tematu

      Tying Tiffany – Undercover – dużo ładniejsza wersja Peaches. I muzycznie też jakby ciekawiej.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka