cze67
27.04.09, 14:58
czy też niedopowiedzeniu, niedookreśleniu. Muszę się Wam przyznać do
rzeczy nieco wstydliwej raczej. Niedawno wyśmiewałem się
nieprzystojnie z ludzi, którzy słuchają starej muzyki. Deklarowałem
też, że rock progresywny, którym się onegdaj zasłuchiwałem, to już
przeszłość. I co?
I od kilku tygodni co kilka dni zapuszczam sobie jedno z trzech DVD
z koncertami zespołu... ten..., no..., tego... Yes (yes, yes, yes!),
a już najbardziej Symphonic Live, czyli koncert z orkiestrą
symfoniczną (!!!). Acha, a w dodatku na odtwarzacz osobisty wgrałem
wczesny koncertowy Marillion.
No, to już teraz wiecie o mnie wszystko.
Jakby ktoś jeszcze chciał dokonać muzycznego coming outu,
niekoniecznie progrockowego, to byłoby mi raźniej i lżej.