Dodaj do ulubionych

Piętno aborcji, a związek z inną kobietą

11.10.10, 12:31
Jak co niektórzy wiedzą, aktualnie pozostaję w samotności. W moim życiu zaczynają się pojawiać kobiety, jednak cały czas myślę o tym jak będę żył w nowym związku. Czy temat aborcji i mówienia o niej drugiej osobie nie będzie za każdym razem przekreślał mnie jako pełnowartościowego człowieka. Jak myślicie, czy warto mówić o wszystkim? Czy nowy partner powinien wiedzieć co potrafi mnie "męczyć"? Myślę, że to bardzo trudne, tym bardziej iż matka abortowanego dziecka nie akceptuje jego obecności w jej życiu. Odrzuciła tak samo i mnie... Być może jak minie największy lęk i ból to łatwiej będzie mi pozostawać samemu ze swoją przeszłością... Z drugiej strony wiem, że jako ostatnia decyzję na temat aborcji podejmuje kobieta... Obserwując dzisiejsze relacje z byłą partnerką i jej "szacunek" do życia, jak i światopogląd przepełniony przyziemnymi i materialnymi sprawami podejrzewam, że niestety są na tym świecie osoby po których takie "problemy" po prostu spływają...
Obserwuj wątek
    • iktoto Re: Piętno aborcji, a związek z inną kobietą 11.10.10, 16:15
      nie wierzę, że aborcja może po kimś spłynąć, jedni ją akceptują, próbują uzdrowić, w końcu to się może udać, inni spychają i udają że ich nie dotyczy problem poaborcyjny. aborcja to bardzo głęboka rana.
      nie mów odrazu, ja długo nie mogłam powiedzieć o aborcji mojemu obecnemu mężowi, dopiero kiedy miałam pelne zaufanie, wydukałam co mnie boli. wcześniej nie odważyłabym się.
      kazdy będzie musiał dojść do swojej prawdy, prędzej czy później, nie ominie go to, osobiście wolę za życia zobaczyć swoje rany i prosić o ich uzdrowienie, dzieki czemu będę mogła godniej przejść przez życie.

      monika
    • lubie.garfielda Re: Piętno aborcji, a związek z inną kobietą 12.10.10, 13:17
      We wrześniu pisałeś jeszcze jako o swojej dziewczynie a teraz już się za kolejnymi oglądasz... Hmmm... wychodzi na to że już wcześniej z niej zrezygnowałeś (chociaż nie do końca sobie zdawałeś z tego sprawę) i tylko szukałeś w niej wad które by pozwoliły ci zerwać związek... Czytałam, że często po aborcji zrywają kobiety nie mogące patrzeć na współwinnego, tym razem to ciebie dotknęła cięższa trauma.

      A tak serio sądzę że iktoto ma rację i o takiej sprawie lepiej powiedzieć dopiero jak zaufasz. Tylko jak ty biedaku przyjmiesz reakcję kobiety która cię po takiej rewelacji nie wyrzuci za drzwi? Czy będziesz potrafił żyć z kobietą której na twój widok nie będzie się robiło niedobrze że jesteś winny takiego zła?

      Idź lepiej do psychologa a nie płacz w klawiaturę i spróbuj z jakąś "siłą fachową" przerobić swój ból.
      • iktoto Re: Piętno aborcji, a związek z inną kobietą 12.10.10, 22:09
        lubie.garfielda, a tak serio, to musiałaś Mu dokopać? lepiej się czujesz dzięki temu?
        • 11.jula Re: Piętno aborcji, a związek z inną kobietą 13.10.10, 08:14
          Na szczęście Alex to rozsądny chłopak i nie będzie się przejmował debilnymi gadkami. Ludzie w różny sposób poprawiają swoje poczucie wartości.
          Alex, myślę, że powinieneś przyszłej partnerce powiedzieć, ale na pewno nie od razu. Myślę, że będziesz wiedział sam, kiedy to będzie.
          Trzymaj się smile
          • lubie.garfielda Re: Piętno aborcji, a związek z inną kobietą 13.10.10, 10:28
            O które element mojej wypowiedzi ci chodzi?
            O to, że wysyłam faceta do psychologa? Facetowi leży coś poważnego na sumieniu. Sprawa jest na tyle poważna, że szukałabym właśnie w tym jednej z przyczyn rozpadu jego związku. Sam z żalem pisze że nie mieści mu się w głowie jak jego ex może sobie to tak lekceważyć -> czy jeśli jego kolejna dziewczyna po tej rewelacji przyjmie go z dobrodziejstwem inwentarza nie będzie przez niego odbierana jako osoba płytka i bez serca? Przyznaję że przejaskrawiłam sprawę ale alex właśnie z myślą o swoich kolejnych związkach powinien przerobić sprawę z psychologiem (nie chodzi mi o wmówienie mu że przejmuje się byle czym ale by nie obwiniać całego świata o swoje nieszczęście). Żałoba jest bardzo ludzkim uczuciem. Pielęgnować należy pamięć po zmarłym a nie żałobę. Chociaż akurat żałoba z tego forum jest trudniejsza bo łączy się z wyrzutami sumienia. A psycholodzy podobno są właśnie lekarzami od chorób duszy. Chyba że w tej materii uznajecie inną siłę fachową czyli księdza.
            • iktoto Re: Piętno aborcji, a związek z inną kobietą 13.10.10, 19:02
              można radzić na różny sposób z różną intencją i o tę intencję biega
            • faun1512 lubie garfielda ale nie znosze facetów :) 14.10.10, 10:31
              Lubie garfielda, zamiast bawić się w „błyskotliwe” psychoanalizy uczuć i odczuć alexa oraz zajmować Jego sumieniem, proponuję abyś sama poszukała fachowej pomocy dobrego terapeuty. Twoja awersja do całego męskiego rodu jak i liczne kompleksy oraz żal do całego świata za doznane cierpienia wyzierają prawie z każdego Twojego posta.
              Rozumiem, że to poważne problemy i na pewno nie wzięły się z niczego, tylko z tego że ktoś kiedyś bardzo Cię skrzywdził. Ale traktowanie tego forum jako narzędzia do ich rozwiązywania to chyba nie najlepszy pomysł….

              Zwracam też uwagę, że forum jest dedykowane OSOBOM (czyli nie tylko kobietom) które boleśnie dotknęła aborcja. Więc chyba uczucia tych osób należało by traktować z jednakową powagą i szacunkiem bez względu na płeć... A wymądrzanie się i obcesowe grzebanie w cudzej psychice jakoś z szacunkiem mi się nie kojarzy…
              Pozdrawiam i życzę powodzenia
              • wiesia140 Re: lfaun1512 14.10.10, 11:59
                długo Cię nie było , aż zaniemówiłam z wrażenia, że wrociłeś
                • faun1512 Re: wiesia140 14.10.10, 14:21
                  Jestem cały czas Wiesiu, bo zaglądam tu regularnie smile. Nie pisałem długo, bo nic ciekawego nie miałem dodania. W końcu temat aborcji nie dotyczy mnie bezpośrednio (szczęśliwie nigdy nie byłem „sprawcą” żadnej niechcianej ciąży), więc po co zaśmiecać forum luźnymi refleksjami i dywagacjami z pozycji obserwatora...
                  Ale aborcja jest wyjątkowym złem, jest jak kamień rzucony w wodę, na której powstają rozchodzące się kręgi… Nigdy nie wiadomo jak daleko taka fala dojdzie, ani w kogo i kiedy uderzy. Ostatnio właśnie po wieeeeelu wielu latach taka fala uderzyła we mnie z niespotykaną siłą… Może kiedyś na ten temat coś napiszę – ku przestrodze… Na razie jestem wzbyt wstrząśnięty, by się tu wypowiedzieć. Przy okazji: mam nadzieję, że nie obrazisz się jeśli odezwałbym się do Ciebie na priva (jak się domyślam: wiesia140@gazeta.pl).
                  • wiesia140 Re: wiesia140 14.10.10, 14:26
                    dobrze się domyślasz , zapraszam
                    • wiesia140 Re: Alex 14.10.10, 14:27
                      masz maila ode mnie
                    • faun1512 Re: wiesia140 14.10.10, 23:29
                      masz mejla ode mnie
                      • wiesia140 Re: wiesia140 15.10.10, 08:31
                        dziękuję, przeczytałam , odpiszę na pewno`
                        • wiesia140 Re: Odpisałam 18.10.10, 10:56
                          jak w temacie
                  • pekucz Re: wiesia140 19.10.10, 22:52
                    niestety(!) bardzo trafne porównanie do fali
                    • wiesia140 Re: wiesia140 20.10.10, 00:21
                      zgadza si ja bym też to porównała do czołgu , który jedzie i niszczy wszystko , co na swej drodze spotka.
                • 11.jula Re: lfaun1512 14.10.10, 15:24
                  ja też sie cieszę, że cię "widzę"
              • lubie.garfielda Re: lubie garfielda ale nie znosze facetów :) 15.10.10, 09:06
                ma chłop problemy nieprzepracowanymi wyrzutami sumienia wysyłam go do psychologa a nie do spowiedzi bo a klerowi po prostu nie ufam
                • wiesia140 Re: lubie garfielda ale nie znosze facetów :) 15.10.10, 09:10
                  Co ci takiego zrobił ten " kler",tylko konkretnie bez ogólników.
                  • wiesia140 Re: lubie garfielda ale nie znosze facetów :) 15.10.10, 09:12
                    pytam , bo nie można generalizować , jeśli ciebie spotkało coś zlego, to nie znaczy ,że wszyscy są źli.
                    • wiesia140 Re: lubie garfielda ale nie znosze facetów :) 15.10.10, 09:14
                      dodam ,że pytam bez złośliwości
                      • lubie.garfielda Re: lubie garfielda ale nie znosze facetów :) 15.10.10, 15:16
                        Skąd brak zaufania do kleru? Co jakiś czas na tym forum odzywają się kobiety chcące wyspowiadać się i pytają o księdza godnego zaufania. Wyciągam zatem z tego wniosek, że nie wszyscy księża potrafią się w takim momencie zachować odpowiednio. A od dogryzania jestem tu ja!
                        • 11.jula Re: lubie garfielda ale nie znosze facetów :) 15.10.10, 15:21
                          lubie.garfielda napisała:
                          > A od dogryzania jestem tu ja!
                          Nie potrzebujemy tu nikogo do dogryzania, tylko do pomocy
                        • wiesia140 Re: lubie garfielda ale nie znosze facetów :) 15.10.10, 18:38
                          Co jakiś czas na tym forum odzywają się kobiety chcące wyspowiadać się i pytają o księdza godnego zaufania. Wyciągam zatem z tego wniosek, że nie wszyscy księża potrafią się w takim momencie zachować odpowiednio. A od dogryzania jestem tu ja!

                          Wniosek wystawiony na podstawie obserwacji jednej strony niesie ze sobą duże ryzyko błędu, poza tym jak na razie nic konkretnego nie podałaś

                          A od dogryzania jestem tu ja!

                          a to ciekawe, bo my tu nie potrzebujemy złośliwości.
                          • wiesia140 Re: lubie garfielda ale nie znosze facetów :) 15.10.10, 18:41
                            A tak poza tym , niektórzy potrzebują obydwu i psychologa i księdza
                        • faun1512 Re: lubie garfielda oraz pouczać innych :) 16.10.10, 17:35
                          lubie.garfielda – zastanawiam się czy Ty sama siebie czytasz? Mam wrażenie że piszesz, co Ci ślina na język przyniesie, bez czytania klikasz na „wyślij” no i efekt wiadomy.
                          Zrozumiałe, że człowiek bywa porywczy i czasem palnie coś bez zastanowienia. Ale potem, jak mu miną emocje i „wyluzuje” to powinien jeszcze raz zastanowić się nad swoją wypowiedzią, zweryfikować to co nagadał i wyciągnąć wnioski choćby na przyszłość. A Ty tego nie robisz, tylko wciąż jak zgrana płyta powtarzasz swoje.

                          Po pierwsze - w sposób arbitralny wypowiadasz się w sprawach cudzej psychiki. Czyli cudzego wewnętrznego świata, w którym przecież nie żyjesz.. To skąd, u licha, możesz wiedzieć co się w nim dzieje???!!! W dodatku jest to męski świat, zupełnie różny od Twojego. Dlatego kompromitujesz się, bo piszesz bzdury. Jak pijany płota czepiłaś się sumienia alexa i wszystkie Jego problemy sprowadzasz tylko do tego. Tymczasem wyrzyty sumienia mają inny wymiar i znaczenie u kobiety, a inny u mężczyzny, więc nie tu tkwi główny problem… Ja mogę to stwierdzić, bo podobnie jak alex jestem mężczyzną. A Ty swoimi przemądrzałymi uwagami ośmieszasz się tak samo, jak by się ośmieszył facet uzurpujący sobie prawo do opisania uczuć i odczuć kobiety będącej w ciąży smile. Przypuszczam że własne odczucia z Twojego wewnętrznego (nie da się ukryć – kobiecego) świata „rzutujesz” na alexa. (W fachowym języku to się nazywa „projekcja”wink. Dlatego efekt jest żałosny…

                          Po drugie – kompromitujesz się raz jeszcze, bo będąc osobą niewierzącą (czyli nie interesującą się kwestiami wiary, a więc mającą na ten temat praktycznie zerową więdzę) próbujesz wypowiadać się w sprawach istotnych tylko dla katolików. Więc uświadamiam Cię, że kobietom z tego forum jest tak trudno znaleźć odpowiedniego księdza do spowiedzi, bo po primo – grzech aborcji łączy się z automatyczną ekskomuniką (czyli wykluczeniem) z Kościoła Katolickiego. Nie każdy ksiądz jest władny taką ekskomunikę cofnąć.
                          A po drugie primo – aborcja w świetle nauki Kościoła to nie jest jakieś tam „małe miki”, tylko poważna sprawa. Nie każdy ksiądz ma odpowiednie przygotowanie i nie każdy potrafi sobie dobrze z tym poradzić. Jest to trudna sytuacja zarównio dla kobiety, jak i dla księdza. Dlatego tak istotna jest kwestia „sprawdzonego” księdza, o którym wiadomo że sobie z tym niełatwym problemem poradzi. Przecież księża to ludzie tacy jak my, a nie jacyś święci. Zresztą święci też byli grzesznikami i mieli różne ludzkie ułomności i słabości
                          P.S. Ja tam od Garfielda wolę moje własne cztery koty, bo one są autentyczne i prawdziwe aż do bólu, a Garfield sztuczny i „udawany” smile
                          • iktoto Re: lubie garfielda oraz pouczać innych :) 16.10.10, 21:09
                            i przesadza z jedzeniem uncertain
                            i ze spaniem uncertain
                          • pekucz Re: lubie garfielda oraz pouczać innych :) 19.10.10, 22:59
                            zgadzam się z Tobą co do kwestii spowiedzi i księży, nie atakowałabym tu całej instytucji Kościoła, sama niedawno potrzebowałam pomocy w tym względzie na tym forum. Ogólnie muszę przyznać, że Twoje wypowiedzi są bardzo sensowne.
                        • iktoto Re: lubie garfielda ale nie znosze facetów :) 16.10.10, 21:07
                          księża to też ludzie, "wyrwani" z naszego społeczeństwa
              • b.urojony faun 20.10.10, 21:14
                Twoja awersja do całego męskiego rodu jak i
                > liczne kompleksy oraz żal do całego świata za doznane cierpienia wyzierają pra
                > wie z każdego Twojego posta.

                A ja zauważyłam, że gdy wypowiedź kogokolwiek przerasta Twój "poziom", zawsze, bez mała, od szablonu odpisujesz takiej osobie, radząc leczenie itp. Więcej kreatywności, wymyśl coś nowego, bo jesteś nudny smile
                • faun1512 Re: faun 20.10.10, 21:23
                  b.urojony napisała:

                  > A ja zauważyłam, że gdy wypowiedź kogokolwiek przerasta Twój "poziom", zawsze,
                  > bez mała, od szablonu odpisujesz takiej osobie, radząc leczenie itp. Więcej kre
                  > atywności, wymyśl coś nowego, bo jesteś nudny smile

                  Twój poziom (w wartościach ujemnych) rzeczywiście mnie przerasta; aby mu dorównać musiałbym chyba zejść nizej pod ziemię niż zasypani górnicy z Chile, a tak odważny to nie jestem. Leczenia też Ci ni zaproponuję, bo niektóre przypadki są nieuleczalnesad
                  • b.urojony Re: faun 21.10.10, 14:34
                    > Twój poziom (w wartościach ujemnych) rzeczywiście mnie przerasta; aby mu dorówn
                    > ać musiałbym chyba zejść nizej pod ziemię niż zasypani górnicy z Chile, a tak o
                    > dważny to nie jestem. Leczenia też Ci ni zaproponuję, bo niektóre przypadki są
                    > nieuleczalnesad


                    Różnica między nami polega, między innymi na tym, że ja miałam do czynienia z wieloma Twoimi wypowiedziami i na tej podstawie mogę już wysnuć jakieś wnioski. Ciebie stać jedynie na głupawy odwet w odniesieniu do - ilu moich wypowiedzi? smile Uprzedzę Twoją odpowiedź, że wystarczył Ci jeden post by wystawić "diagnozę" i dodam, że jeden lub nawet kilka to jeszcze za mało, by napisać o tendencjach autora, a diagnoz wystawiać nie sposób w ogóle smile
                    Ale Ty znów oscylujesz między leczeniem lub jego niemożnością smile
                    To się zowie - nieedukowalność smile
                    Pozdrawiam i szerszych horyzontów życzę smile
    • wiesia140 Re: Piętno aborcji, a związek z inną kobietą 15.10.10, 09:30
      Jeśli ktoś chce spowiedzi , to my tu mamy księży sprawdzonych w boju i zaufanych
    • faun1512 Re: Piętno aborcji, a związek z inną kobietą 15.10.10, 23:35
      Temat aborcji jest rzeczyiście zbyt trudny aby go poruszac na początku znajomosci. Nowy związek musi najpierw „okrzepnąć”, jakoś się sprawdzic. Jeśli się okaze ze to nie jest to, ze nie pasujecie do siebie, to świadomosc poczynionych uprzednio wynurzen i zawierzenia niewłasciwej kobiecie może jeszcze spotęgowac Twój ból.
      Ale jak trafisz na właściwą osobe, która nie będzie jedynie chciała Ciebie MIEĆ, tylko z Tobą BYĆ (rozumiem że Tobie też tylko na takim związku zależy) to uważam że powinienes wyrzucic z siebie wszystko co Ci leży na wątrobie. Będziesz to winien zarówno Jej jak i sobie. Próba poradzenia sobie z tym samemu moim zdaniem nie ma szans na powodzenie – to zbyt poważna rana i będzie się długo goić… Jesteś wrażliwym facetem, to nieuniknione że czasem coś w Tobie nagle załka, obudzi się jakieś przykre wspomnienie czy skojarzenie. Wrażliwa partnerka, której zależy na Tobie jak na człowieku a nie tylko jak na przedmiocie użytkowym od razu to dostrzeże i zada konkretne pytanie: co Ci jest i czy można Ci jakoś pomóc…. I co wtedy??? Będziesz ją okłamywać, coś udawać, grać??? Przecież nie tędy droga! Prawdziwy związek polega na tym że partnerzy są ze sobą na dobre i na złe i udzielają sobie wsparcia właśnie w tych najtrudniejszych chwilach! A nie na odgrywaniu przedstawienia pt. „Szczęśliwe stadło”.
      To, że Ci nie wyszło z poprzednią partnerką o niczym nie świadczy. Największy błąd jaki mógłbyś popełnić, to patrzenie na inne kobiety poprzez pryzmat Twoich bolesnych doświadczeń… Przecież ludzie (a więc i kobiety) są bardzo zróżnicowani. Jest naprawdę wiele wspaniałych kobiet, a dowodem jest choćby to forum. Mimo że jesteś zupełnie „anonimowy” (jak każdy z uczestników) otrzymałeś tu wszelkie możliwe wsparcie (sam przyznasz), a to chyba o czymś świadczy…
      Nie bój się odsłaniać własnej wrażliwosci – kobiety potrafią to właściwie ocenić (i docenić). I wcale tego nie traktują jako objawów słabości, „zniewieścienia” czy czego tam jeszcze… Wręcz przeciwnie, po takim „otwarciu się” ich mężczyzna staje im się znacznie bliższy, a związek nabiera prawdziwej głębi…. Naturalnie pod warunkiem, że jest to właściwa kobieta i właściwy związeksmile
      Pozdrawiam i życze powodzenia
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka