Dodaj do ulubionych

10 tydzień, odpowiedzialna praca, aborcja

08.01.11, 12:07
Jestem w 10 tygodniu ciąży. Dowiedziałam się z testu, a na potwierdzenie poszłam na USG do lekarza. Wiem jedno. Nie chce tego dziecka. I proszę mnie nie krytykować. Zajmuję ważne stanowisko, jest to praca odpowiedzialna i poważna, wolałabym tam nie pokazywać się w ciąży, poza tym urlop macierzyński nie wchodzi w rachubę. Chcę się dalej rozwijać. Owszem, stać mnie na pomoc z postaci opiekunki do dziecka, ale przeciez na samym początku, przez pierwsze miesiące, musiałabym spędzac z dzieckiem najwięcej czasu. Nie chce mieć dziecka, zawsze byłam przeciwna macierzyństwu, nie czuję instynktu macierzyńskiego. Nie wzrusza mnie bojące serce dziecka. Wiem, ze go nie chce. Mam dobrego lekarza, profesjonaliste. Po co o tym piszę? Sama nie wiem. Chyba tak po prostu. To wcale nie musi być najgorsza decyzja (tj. aborcja).
Obserwuj wątek
    • nati1011 Re: 10 tydzień, odpowiedzialna praca, aborcja 08.01.11, 12:45
      O tym czy to nie najgorsza decyzja, to na razie nie wiesz. Przekonasz sie - moze - PO. Ale wtedy już nie da sie cofnąć czasu i zmienić decyzji.

      Nie chcesz dziecka? Ok. Rozumiem. Ale dziś masz jeszcze 7 miesiecy na podjecie decyzji. Może jednak obudzi sie w tobie instynkt macierzyński. Jeśli nie, możesz zostawić dzieco w szpitalu a znajomym powiedzieć np. że dziecko urodziło sie martwe. Potem masz jeszcze 6 tygodni na zmiane decyzji. Dziecko trafi do adopcji i ma szansę na szcześliwe zycie.
      Deczyja o aborcji jest nieodwołalna. Jeśli potem zmienisz zdanie czeka cie tylko wielki koszmar. Warto ryzykować?

      Jeżeli zdecydowałabys sie dać sobie i dziecku szansę, a mimo to nie zmienisz do końca decyzji zapewniam, że znajdę - w razie potrzeby - kochającą rodzinę adopcyjną. Z wieloletniego doświadczenia wiem jednak, ze kobiety, które zdecydowały sie zrezygnować z aborcji nie żałują tej decyzji i stają się wspanbiałymi matkami.

      Daj sobie jeszcze troche czasu.
      • msrp Re: 10 tydzień, odpowiedzialna praca, aborcja 08.01.11, 12:57
        Jeżeli pozostane w ciąży, to dowie się o tym wiele, wiele osób, a tego chce właśnie uniknąć. Nie mogę napisać z jakich powodów, ale takowe własnie istnieją.
        Co do domów dziecka - nawet o tym nie myśle, tam dzieci są nieszczęśliwe, do tego nigdy nie wiadomo, do kogo tafią.
        Nie mam na to 7 miesięcy - im później tym gorzej z usunięciem.
        • zmeczona.0 Re: 10 tydzień, odpowiedzialna praca, aborcja 08.01.11, 13:19
          Aborcja była moją najgorszą decyzją. Dziś wiem, że bym jej nie oddała i wszystko by się ułożyło.
          Niedługo potem jak usunęłam moi znajomi adoptowali dziewczynkę. Jak byłam w ciąży toczył sie proces adopcyjny (nie wiedziałam o tym). Są wspaniałymi rodzicami a dziecko ma dobry dom. Nie wiesz jakie życie będzie miało Twoje dziecko, może mieć bardzo dobre, może nawet z Tobą. Aborcja przekreśla wszystkie możliwości.
          • zmeczona.0 Re: 10 tydzień, odpowiedzialna praca, aborcja 08.01.11, 13:21
            Praca to tylko część życia a nie całe.
            • mama.rozy Re: 10 tydzień, odpowiedzialna praca, aborcja 08.01.11, 14:41
              a nie możesz chociaż udawac,w pracy,ze to wspaniale,cudownie itp.a potem po prostu zostawic dziecko?chyba będzie mniej bolało,tym bardziej,że i tak go nie chcesz.
              przynajmniej kogoś uszczęśliwisz
              rozumiem,że praca wymaga tego,żebyś w niej dużo przebywała.to pomyśl sobie-jeśli po aborcji dopadnie Cię depresja,a chociażby zwykły dół-poradzisz sobie?skoro nie chcesz myślec o dziecku,pomyśl o sobie.
              dziecko absolutnie nie musi trafic do domu dziecka.możesz wejśc na jakąkolwiek stronę ośrodków adopcyjnych,przy nich czasem są podane informacje,co można zrobic,jak chce się oddac dziecko.
              nie namawiam,ale pomyśl
        • twoj_aniol_stroz Re: 10 tydzień, odpowiedzialna praca, aborcja 08.01.11, 14:40
          A co to za praca, gdzie wstydem jest danie życia nowemu człowiekowi? Wiele osób się dowie, że spodziewasz się dziecka? I myślisz, że wszyscy ja jeden mąż będą kpili? A może raczej jest tak, że Tobie tylko sie wydaje, ze będa kpili? Może będzie wręcz odwrotnie?
          Nati nie pisała, że oddasz dziecko do domu dziecka... Ona pisała o znalezieniu rodziny adopcyjnej, a to jest zasadnicza róznica. Rodzina adopcyjna to są ludzie, którzy są gotowi obdarzyć Twoje dziecko miłością, troską i wsparciem jak własne dziecko. Przecież to daje dziecku normalny dom, radość z życia na świecie, a to jest bezcenne.
        • ela696 Re: 10 tydzień, odpowiedzialna praca, aborcja 08.01.11, 16:09
          msrp napisała:
          > Jeżeli pozostane w ciąży, to dowie się o tym wiele, wiele osób, a tego chce waśnie uniknąć. \
          Być ciąży to nie wstyd i hańba. Stawiasz pracę i karierę na szali z ludzkim życiem? Nie znam Cię ale Twój list trąci strasznym egoizmem. Żadna praca, kariera, żadni ludzie nie są warci by poświecić życie człowieka, który sam nie może się jeszcze obronić.
          Przyszedł na Ciebie czas próby, czy poniesiesz konsekwencje swoich czynów, jak zdasz ten egzamin, czy zachowasz się odpowiedzialnie?
          Skoro stać Cię na to dziecko, (a to bardzo dużo) to i w innych kwestiach sobie poradzisz.
          Po porodzie można szybciej wrócić do pracy, pomoże Ci opiekunka, może mama, przyjaciele.
          Wszystko da się pookładać tylko trzeba chcieć.
          Kurcze 10 tydzień ciąży to już taki mały człowiek pełni wykształcony tylko nie dojrzały do życia. To także część ciebie, Toja krew, Twoje geny.
          Przyjmij go z godnością. Macierzyństwo czyni życie kobiety pełnym, wartościowym i daje poważanie u innych.
          Nie bój się.
          • msrp Re: 10 tydzień, odpowiedzialna praca, aborcja 08.01.11, 20:25
            Staram się nie żyć egoistycznie, zamknięta na potrzeby innych.Nie ukrywam, że lubię swoją prace i zajmowane stanowisko. Po prostu mi na nim zależy, bo mam z niego satysfakcję. Pracy poświęcam się w pełni, staram sie wszystko wykonywać jak najlepiej. Praca jest dla mnie ważna, ale, podkreślam, nie jest najwazniejsza.
            Owszem, stać mnie na dziecko. Stać mnie na niankę, mogę liczyć na pomoc rodziców.
            Tylko tu chodzi o mnie i moje nastawienie. Nie przepadam za dziećmi, zawsze miałam anty stosunek do macierzyństwa, dziwie się ludziom, wpadającym w zawchyt na widok najmłodszych.
            Sama mysl o tym, ze jestem w tej ciąży, w ogóle mnie nie cieszy. Nie potrafię tego w sumie określić, ale ta ciąża jest mi taka obojętna. Myśle, że własmie dlatego byłoby mi łatwiej znieść aborcję.
            Bardzo dużo osób sie o tym dowie, własnie ze względu na zajmowane stanowisko.
            • twoj_aniol_stroz Re: 10 tydzień, odpowiedzialna praca, aborcja 08.01.11, 20:47
              No, ale co w tym złego, że się dowiedzą, że jesteś w ciąży?
            • gemmasaka Re: 10 tydzień, odpowiedzialna praca, aborcja 08.01.11, 21:15
              Witaj,

              Widzisz Twoja historia jest podobna do mojej, nigdy nie chciałam mieć dziecka, pracowałam zawsze na poważnych stanowiskach aż otworzyłam własny biznes który dobrze prosperuje. Zaszłam w ciąże i również myślałam że to tylko zlepek genów nic więcej. Nigdy nie lubiłam dzieci, nie chciałam własnego i to nie z przyczyn egoistycznych, czułam że byłabym złą matką i dlatego wolałam tego uniknąć, komu potrzebna mama pracoholik ? Usunełam ciąże i teraz wszystko się zmieniło, żałuję i zawsze będę żałować, cierpię, chociaż kiedyś byłam totalnie pro choice,teraz uważam że życie to życie, uszanuj jego prawo do życia, tak jak Twoje zostało uszanowane. Jesteś osobą inteligentną, wykształconą, więc przemyśl to, jest wiele rozwiązań, możesz wrócić do pracy nawet tydzień po porodzie a pracować do dnia porodu smile
              A ciąża to nie wstyd, jeśli piastujesz wysokie stanowisko to tym bardziej będziesz postrzegana jako odpowiedzialna samodzielna rezolutna kobita smile Możesz z ciąży zrobić swój atut, pokazać że nie jesteś jak inne kobiety które od razu idą na l4 a potem macierzyńskie, a potem l4 bo dziecko chore smile Daj przykład że kobieta w ciąży też może być zdolną przedsiębiorczą babeczką.

              Ja teraz coraz poważniej myślę o dziecku i byłabym dumna chodząc po firmie, na spotkania czy nadzorując imprezy będąc w ciąży smile Wiem że u mnie jeszcze nei czas na dziecko bo muszę się pogodzić ze stratą ale jestem pewna że chce być matką, tak bardzo zmieniłą mnie aborcja...

              Wiem równiez że teraz wiesz swoje, ja też tak myślałam, decyzję podejmiesz sama, ale wiedz o tym że syndrom po istnieje, nie jest mitem...
              Zaczynasz kochać dziecko po czasie, ja np. do dzisiaj jak zasypiam trzymam rękę na podbrzuszu tam gdzie było ono sad
              Napisz do mnie na priv jeśli chcesz to opowiem Ci jak było u mnie. Przemyśl to naprawdę..
            • nati1011 Re: 10 tydzień, odpowiedzialna praca, aborcja 08.01.11, 21:33
              zapewniam cię, że stosunek do obcych dzieci nie ma NIC wspólnego z uczuciami do własnego. A te nie pojawiają sie od razu po zobaczeniu 2 kresek na teście. Ciąża nie bez powodu trwa 9 miesiecy. To mit, ze kobieta od razu pieje z zachwytu nad ciazą i dzieckiem
            • iktoto Re: 10 tydzień, odpowiedzialna praca, aborcja 09.01.11, 14:43
              witaj
              kiedy ja zaszłam w pierwszą ciążę, którą usunęłam też nic nie czułam. Ciąża to było coś zupełnie innego niż dziecko, dwie totalnie różne sprawy. Nic nie czułam. Miłość do dzieci przyszła później. Też nie przepadałam za cudzymi dziećmi. Instynkt uruchamia się w różnym czasie z różnych względów.
              A co z tego, że inni dowiedzą się o ciąży? To wstyd?
      • mojaada Re: 10 tydzień, odpowiedzialna praca, aborcja 09.01.11, 14:09
        Napisałaś : "To wcale nie musi być najgorsza decyzja" i ze sama nie wiesz po co piszesz... Piszesz bo masz jeszcze sumienie które ci mówi ze to złe, to maleństwo pragnie żyć i cie kocha bo jesteś jego mamusia. Nie rezygnuj z tej pięknej miłości. A jeżeli naprawdę nie chcesz tego dziecka, oddaj innym rodzicom którzy pragną mieć maleństwo, a nie mogą i chętnie się nim zaopiekują, pokochają. Bo ta decyzja JEST NAJGORSZĄ!
        To jest okropne wiesz... patrzeć jak rozgrywa się walka o życie małej istotki, o życie twojego dziecka które chcesz po prostu zabić. Nie oszukujmy się ABORCJA to zabójstwo, a ty właśnie tego chcesz dokonać.
        Każda z nas chce cie przekonać jak tylko potrafi, abyś zmieniła zdanie, ze nie tedy droga, ze ludzie,pieniądze, opinia innych, stanowisko nie jest najważniejsze.

        Nie wiem czy jesteś wierząca ale jeżeli staniesz kiedyś przed Bogiem to co powiesz? Zabiłam bo lubiłam swoja prace? Aborcja jest najgorszym grzechem wołającym o pomstę do nieba. To Szatan czai się koło ciebie i namawia do tego czynu. To co dostaliśmy od Boga w każdej chwili możemy stracić i gdy tylko Bóg zapragnie stracisz wszystko. Ale kto się teraz przejmuje wiara prawda...???
        Zdaj sobie sprawę z marności i kruchości naszego życia, że ono przemija bardzo szybko i to czym się martwisz teraz, za rok, dwa będzie dla ciebie nie ważne!
        Poczytaj wypowiedzi silence69

        kiedy pisala na tym forum tak jak ty że chce usunąć:
        forum.gazeta.pl/forum/w,20823,106615307,106615307,pojutrze_dokonam_aborcji_farmakologicznej_.html
        i po tym co pisala jak usunela, jak mialo to rozwiazac jej problemy, a okazalo sie ze czuje tylko ból,cierpienie.
        forum.gazeta.pl/forum/w,20823,108694814,108694814,widzialam_bijace_serduszko_a_mimo_to_zabilam_.html


    • hakin1983 Re: 10 tydzień, odpowiedzialna praca, aborcja 08.01.11, 21:20
      Gdybys byla pewna nie pisalabys na forum. Masz obawy jak kazda a praca nie zajac nie ucieknie. Ciaza nie jest zadnym wstydem tylko powodem do dumy. Zastanow sie prosze
      • msrp Re: 10 tydzień, odpowiedzialna praca, aborcja 08.01.11, 21:37
        Po pierwsze dlatego, że mam to dziecko z facetem z którym, notabene, nie powinnam mieć, a po drugie dlatego, że ta ciąża stanie się zamieszaniem w mojej pracy i będzie, że się tak wypowiem medialna.
        I więcej na ten temat nie chce pisać.
        Owszem, mam pewne wątpliwości, czasami myślę, jak sie będe czuła już po. Staram sie rozważać wszystkie za i przeciw. Teraz czuje niechęc do ciąży, do tego dziecka, chociaż może się to potem zmienić. Jednak nie jestem za macierzyństwem. Nie każda kobieta chce i musi mieć dzieci.
        • ela696 Re: 10 tydzień, odpowiedzialna praca, aborcja 08.01.11, 23:54
          Skoro możesz zapewnić byt dziecku, masz wsparcie to nie wahaj się urodzić. To będzie odpowiedzialna decyzja dojrzałej, mądrej kobiety.
          To, że masz stosunek obojętny do ciąży, że nie lubisz dzieci to nie jest wystarczający argument. Wiele z nas tak miało i ma mimo planowanych i wyczekanych dzieci. Wiem, że teraz mimo burzy hormonów jesteś dodatkowo w stresie, masz obawy jak się ułoży Twoje życie. Pewnie, że nie każda kobieta musi mieć dzieci, ale Ty już masz, nie wyrzucisz go ze swoich myśli.
          Jeśli chodzi o pracę, kobiety w ciąży, matki maja pewne przywileje, w pracy będą musieli dostosować się trochę do Ciebie. Małe zamieszanie pewnie będzie ale minie jak wiosenny deszcz. Nie obawiaj się nawet jakbyś była osoba publiczną znaną na całą Polskę, dasz przykład wielu kobietom jak postąpić, jak wytrać, jak być silną. Twoje życie też nabierze barw zobaczysz.
        • wiesia140 Re: 10 tydzień, odpowiedzialna praca, aborcja 09.01.11, 00:02
          Nie każda kobieta chce i musi mieć dzieci.

          Co na ten rzeczony facet? W końcu ma prawo wiedzieć? Dziecko nie jest wyłącznie twoją wlasnością.
          • mama.rozy Re: 10 tydzień, odpowiedzialna praca, aborcja 09.01.11, 13:06
            ja rozumiem,że to może byc nie czas,nie miejsce,nie ten facet.
            musi się dowiedziec?odgadnie,ze to jego?chyba,ze tego chcesz,to wal mu od razu na całego.
            a jak nie chcesz-nie byłabyś pierwsza sama,która wychowuje dziecko.
            popatrz na to trochę z innego punktu-dziecko tylko na początku wymaga całego zaangażowanie matki,jeśli możesz liczyc na pomoc,jak napisałaś,możesz skrócic macierzyński do minimum i potem bez przeszkód pracowac dalej.owszem,dużo się w Twoim życiu zmieni-na korzyśc chyba bardziej.dowiesz się,jak byc matką,to,nawet przy problemach z akceptacją dziecka,niesamowite przeżycie.zyskasz przyjaciela/przyjaciółkę na całe życie-dzieci szybko rosną,mały szkrab jest fajnym towarzyszem,z którym już można gdzieś wyjścsmile
            jeśli jesteś medialna,tym bardziej możesz zrobic z ciąży atut.bo wiesz,jak działają media.popatrz na Agnieszkę Chylińską,jak klęła w pierwszej ciąży i po porodziesmiledla niej to dopiero była jazda...a teraz co?ma juz drugiewink
            popatrz na to z tej też strony-przy dzisiejszym stanie medycyny wychowuje się dziecko w zasadzie bezproblemowo.są syropy,pieluchy,zabawki.mnóstwo udogodnień.a dostajesz od życia największą miłośc,jaką możesz dostac.
            i taki dodatek-masz aż 6 tygodni po porodzie,zeby się zdecydowac,czy chcesz czy nie.a jak nawet pod koniec ciąży nadal bedziesz uważac,ze wiesz na pewno,że nie,możesz sama poszukac rodziny adopcyjnej(wpisz sobie w wyszukiwarkę adopcja ze wskazaniem).
            daj sobie szansę
            powodzenia
            my tu zawsze jesteśmy i będziemy czekac
        • iktoto Re: 10 tydzień, odpowiedzialna praca, aborcja 09.01.11, 14:45
          Masz rację, że nie każda kobieta chce i musi mieć dzieci, aby się spełnić, jednak to dziecko już istnieje
          • wiesia140 Re: 10 tydzień, odpowiedzialna praca, aborcja 09.01.11, 15:05
            > Masz rację, że nie każda kobieta chce i musi mieć dzieci, aby się spełnić, jedn
            > ak to dziecko już istnieje

            i to jest pnta tej dyskuji , ono już jest
        • jadwiga1350 Re: 10 tydzień, odpowiedzialna praca, aborcja 13.01.11, 00:44
          a po drugie dlatego, że ta ciąża stanie się zamieszaniem w mojej pracy
          > i będzie, że się tak wypowiem medialna.

          Dobrze jest mieć aż tak wysokie mniemanie o sobie.
    • hakin1983 Re: 10 tydzień, odpowiedzialna praca, aborcja 09.01.11, 15:34
      Wiele z nas myslala ze nie nadaje sie na matke nie lubi dzieci myslala o aborcji o tym ze jej nie stac ze ma beznadziejnego faceta tyrana ze dziecko przeszkodzi w karierze myslala ze jak urodzi to bedzie koniec swiata. I jestem pewna ze kobiety ktore myslac tak urodzily byly najszczesliwsze na swiecie i wpelni spelnione i zawodowo i prywatnie. Dziecko ma prawo do zycia i bycia kochanym. Dziecko juz jest a maciezynstwo przychodzi z czasem. Myslisz ze wszystkie planuja swoje pociechy? Ze odrazu wlacza im sie maciezynstwo? Posluchaj jak bije mu serduszko i poczuj jego ruchy bo to najpiekniejsze co kobieta moze przezyc. Daj mu szanse. Tobie tez ktos ja dal. Taka mala istotka kocha bezwarunkowo i to ona wybrala Ciebie na matke. Pozwol sobie nia byc.
      • msrp Re: 10 tydzień, odpowiedzialna praca, aborcja 09.01.11, 15:42
        Dziekuję wszystkim za komentarze.
        Wiem, że to dziecko już istnieje. Ale nic do niego kompletnie nie czuję. Nic. Żadnego pozytywnego uczucia. Facet nie wie o tej ciąży i zrobie wszystko, aby sie nie dowiedział.
        Wiem, że sobie poradzę. Moge liczyć na pomoc i rodziców, i opiekunki. Mam ten komfort, że pozwalają mi na te wszystki rzeczy warunki finansowe. Myśle jednak, że dziecko nie potrzebuje tylko pieniędzy, ale także miłości. Ja w pracy przebywam długo. Nie wiem, teraz jeszcze mam czas na przemyslenia. Wszystko jeszcze raz dokładnie przemyśle, a potem podejme decyzję.
        Nie z tym facetem jestem w ciąży, w ogóle tego nie powinno być. W tej pracy tez wywołam szum.
        Jednak zobacze, jeszcze raz o tym pomysle.
        Jeszcze raz dziękuję za opinie.
        • hakin1983 Re: 10 tydzień, odpowiedzialna praca, aborcja 09.01.11, 16:33
          Masz racje ze potrzebuje nie tylko pieniedzy daj sobie czas pokochasz to malenstwo w swoim brzuszku. Ja tez przez prawie cala ciaze nie moglam zniesc mysli ze bede miala to dziecko ale wiedzialam tez ze jezeli usune to z tym nie poradze sobie nigdy.Pierwsze cieplejsze uczucie poczulam przy pierwszych ruchach nie mozna opisac tego slowami co czuje sie w takim momencie. Jest to ogromny dar nosic pod sercem czastke siebie, drugie serduszko ktore bije dla Ciebie. Jestes szczesciara i powinnas chodzic z podniesiona glowa bo nie kazdemu jest to dane. Mam wielka nadzieje ze zrozumiesz to jak spojrzysz na swojego dzidziusia w jego wielkie oczy i poczujesz cieplo jego cialka na swojej piersi.
          • mama.rozy Re: 10 tydzień, odpowiedzialna praca, aborcja 09.01.11, 18:07
            to jeszcze tylko tak dodając-miłośc do dziecka bardzo się zmienia w trakcie jego rozwoju.niektóre kobiety mają świra na punkcie dzieci odkąd pamiętają,inne odkąd mają swoje,jeszcze inne po urodzeniu,a innym przychodzi to z większym poślizgiem.po prostu.dopóki nie ma się swojego dziecka to nawet jak się przeczyta wszystkie encyklopedie,to i tak jest inaczej.ja jestem pielęgniarką np.było mi bardzo trudno myślec o pierwszej córce jak o własnym dziecku-w końcu trochę już z tymi dziecmi pracowałam.potem to jakoś zaskoczyło.
            a co do środowiska-i tak skomentują cokolwiek z Twojego zycia,po prostu przejdź ponad tym.
            a co do miłości,której potrzebuje dziecko-popatrz też na Martynę Wojciechowską.była aktywna w ciąży,urodziła,wycofała się z aktywnego życia na chwilę,a potem wkroczyła z impetem w głąbsmilejedno tylko się zmieniło-ma do kogo wracac.
            dziecko potrzebuje czułości i miłości matki-tak.ale przede wszystkim potrzebuje matki,która szanuje samą siebie,o siebie dba i jest po prostu szczęśliwa.to wszystko możesz dac dziecku,nie rezygnując z siebie.
            jesteś mądrą kobietą,pewnie tez świetnie radzisz sobie w pracy.potraktuj to dziecko jako zadanie,nie jako przeszkodę.
        • gemmasaka Re: 10 tydzień, odpowiedzialna praca, aborcja 09.01.11, 19:56
          Witaj,

          Jeśli nikt nie może się dowiedzieć ,że z tym facetem jesteś w ciąży to po prostu nie mów nikomu z kim je masz. Wnioskuję że nie jesteś już 20-latką więc ciąża nie będzie wstydem. Jednak z mojego doświadczenia radzę Ci porozmawiać ze swoim partnerem, ja nie rozmawiałam i teraz razem żałujemy mojej decyzji. Z perspektywy czasu naprawdę warto rozmawiać, nawet jeśli rozmowa będzie trudna, nawet jeśli facet się od Ciebie odwróci. Na przyszłość będziesz wiedziała czy naprawdę Cię kochał, i czy możesz na niego liczyć nawet w ciężkiej sytuacji..
          Pamiętaj ,że to nie ty sama zaszłaś w ciąże, to tego trzeba dwojga, nigdy nie można obwiniać za to kobiety... Przemyśl decyzję, owszem możesz nie żałować, da się żyć po... ale jeśli masz wątpliwości, a moim zdaniem masz, nie napisałabyś tu gdybyś ich nie miała. . .
          Mając wątpliwości istnieje szansa że będziesz żałować. Nawet jeśli teraz nie czujesz nic do tego dziecka to sama piszesz ,że zdajesz sobie sprawę,że jest to dziecko...
          Sprawdź co się dzieję z płodem w dziesiątym tygodniu ciąży, jeśli poczujesz choć lekkie ukłucie to zastanów się baardzo mocno...
          Jako osoba dorosła i odpowiedzialna przemyśl to co masz, i to co powinnaś zrobić. Moim zdaniem, nie musisz go kochać, ale powinnaś szanować jego prawo dożycia. Bo ono już żyję, i jeśli dokonasz aborcji tego nie zmienisz. Jest człowiekiem, uszanuj ,że chce żyć. Postaw siebie przed wyborem : wolałabyś żyć, mimo to że miałabyś tylko pracującą mamę i nianię czy w ogóle nie żyć ?
          Postaraj się wybrać życie, nie tylko dla dziecka ale również dla siebie, wiem jak głupia i mało ważna wydaję się kariera po aborcji, jak bezsensowna jest praca po 12 godzin dziennie....

          • ela696 Re: 10 tydzień, odpowiedzialna praca, aborcja 09.01.11, 23:47
            A może... jesli jest w Tobie chęć i dobra wola spróbuj wzbudzić w sobie uczucia do tego dziecka. Chociaż miłość to nie tylko uczucie.
            Pomyśl ono jest Twoje, takie malutkie bezbronne,przejdź się do sklepu, pooglądasz ubranka, buciki, może zastanów się nad imieniem dla Twojej córci/synka? Ono już jest i potrzebuje Ciebie, jego los w Twoich rękach.
            Trzymamy za Ciebie kciuki!
            • zmeczona.0 Re: 10 tydzień, odpowiedzialna praca, aborcja 10.01.11, 07:31
              Nawet w najbardziej poplątanej sytuacji aborcja to najgorsze rozwiązanie. Wiem co mówię. Masz wsparcie wielu osób. Po aborcji to co wydawało mi się niemożliwe było proste do rozwiązania. Chroń tylko dziecko a szumem się nie przejmuj.
              • msrp Re: 10 tydzień, odpowiedzialna praca, aborcja 10.01.11, 09:16
                Staram sie do tego podejść na chłodno. Nie wiem, jak wyrazić to, co czuję. Mam świadomość,. że to jest bezbronna istota, ale z drugiej strony pojawiają mi się inne myśli, że to jest przecież we mnie, że to ja o tym decyduje, że to ja dałam mu życie: niby dlaczego miałabym nie dokonac aborcji? Wirem, wiem, już widze przed oczami Wasze komentarze w stylu: skoro mówisz, że możesz zabić swoje nienarodzone dziecko, to w takim razie spokojnie możesz zabić dziecko juz po narodzinach, tak? Otóż nie. Czy płód faktycznie czuje? Czy czasami nie jest to wymysłem osób broniących płody i embriony?
                Byłam kiedyś (ale tylko raz) w sklepie z dziecięcymi artykułami. Oglądam setki ciuszków, zabawek, akcesoriów. I co czuje? Nic. Rzeczy, owszem bardzo urocze, ale co z tego? To jest dobre dla kobiet, które chcą miec dziecko i czekają na nie z ochota.
                Mam nagranie na którym widac bicie serca dziecka. Czy cos poczułam? Tak jak napisałam w pierwszym wątku: nie wzrusza mnie to. W końcu mnie tez bije serce. Czy kogoś to wzrusza? Nie sądze.
                Nie wiem, zobacze jeszcze. Ale jakiej bym decyzji nie podjęła, to mam nadzieje, że to będzie decyzja dobra.
                • incognito.x Re: 10 tydzień, odpowiedzialna praca, aborcja 10.01.11, 11:06
                  Czytam Twoje posty i wszędzie się przewija praca, stanowisko, zamieszanie w firmie. Jesteś pewna, że to są wartości dla których chcesz poświęcić swoje dziecko? Praca - teraz jest, zaraz może jej nie być i dotyczy to nawet najlepszych i najwierniejszych pracowników. Ludzie - jak myślisz, ilu z nich jest dla Ciebie serdecznych ze względu na Ciebie samą, a ilu ze względu na stanowisko? Ciąża to dobry czas, żeby się przekonać. Coś Ci powiem: pracując urodziłam 3 dzieci - zawsze pracowałam do końca, po półrocznym macierzyńskim wracałam i byłam witana z otwartymi ramionami. Jeśli naprawdę jesteś dobra, ciąża i urlop w niczym Ci nie przeszkodzą, a jeśli nie - być może i tak nie utrzymasz tej pracy, a dzieciakowi życie zabierzesz. I będziesz musiała z tym żyć.

                • nowako-wa Re: 10 tydzień, odpowiedzialna praca, aborcja 10.01.11, 11:20
                  Nie chce się powtarzać za dziewczynami....może tylko parę słów od siebie...
                  Widzisz ten rozumny akt woli - to prawdziwa miłość- a nie chwilowe uniesienia- i to odróżnia nas od zwierząt...
                  Ludzie się dzielą na tych, którzy potrafią i chcą się podejmować trudnych, odpowiedzialnych decyzji, wyrzeczeń, poświęceń i na tych dla których własna przyjemność i wygoda jest najważniejsza...
                  Stoisz przed taką decyzją....
                  Ci pierwsi mają trudne życie ale są uzdolnienie do prawdziwego odczuwania, znają smak życia - i gorycz i słodycz...
                  Ci drudzy dogadzają sobie na każdym kroku ale ich życie jest jałowe, nudne- jak to okreslasz "bez czucia", bez sensu...
                  ODWIECZNY DRAMAT CZŁOWIEKA: BYĆ CZY MIEĆ...

                  Dla wrażliwego człowieka nie ma znaczenia czy embrion czuje, czy inni się dowiedza - wie ze to NOWE ŻYCIE...
                  Swoje pzemyślenia opieram na swoich 39 przeżytych latach- dwóch dorosłych synach- potem aborcjach( bo były nie w tym czasie kiedy mi pasowało) w międzyczasie dorobieniu się całkiem pokaznego portfela, aż w końcu przyszła refleksja ,że to wszystko marnosc, marność, marnośc ...
                  Zajęło mi to wiele lat...

                  Jeśli usuiesz możesz się nawet poczuć szczęśliwa, mozesz poczuć ulgę ale faktu bycia matką i odrzucenia tego życia nigdy nie wymażesz z pamięci może wrócic jak bumerang nawet za 20 lat- kiedy osiągniesz co zechcesz i być może pomyślisz jak ja: że to wszystko marnosć ...
                  facet się zmieni, firma się zmieni , firmowe fatałaszki sie zmienią ... a dziecka nie będzie...
                  Ta świadomość jest nie do zniesienia- przemyśl to...

                  Ps. Dziś jestem szczęśliwa mamą 10 miesięcznej córeczki....
                  • mama.rozy Re: 10 tydzień, odpowiedzialna praca, aborcja 10.01.11, 11:51
                    jeśli chcesz,wyszukaj sobie informacje na temat tego,co czuje dziecko w brzuchu matki.jest tego trochę...jak będziesz chciała,znajdziemy my.
                    nie piszesz,jakie masz stosunki z matką.może tu gdzieś jest klucz?bo piszesz też,że nikogo nie wzrusza Twoje bijące serce...może jednak jest taki ktoś?
                    bo na pewno jest juz ktoś,kto ma serce,które bije w Tobie.i zależy całkiem od Ciebie.i włąśnie ta zależnośc czyni Cię za nie odpowiedzialnym.większej bezbronności chyba nie ma.pewnie,że usunąc jest prościej.ale serio tak ma wyglądac życie-wszystko ma byc proste?
                    a co do ciuszków dziecięcych-no cóż,moze po prostu zamiast kupowac 50 par śpiochów kupisz 5,ale z głową,a nie z emocjamismileto akurat tylko na plus dla Ciebie.
                    nie piszesz o mdłościach,osłabieniu.czyli wszystko przebiega spokojnie.niejedna kobieta by Ci zazdrościła.
                    piszesz,że to tylko częśc Ciebie.to prawda-częśc jak noga,ręka,ucho.tylko że te częsci nie będą funkcjonowac bez Ciebie,po odcięciu krążenie w nich ustanie i będzie koniec.dziecko tym się różni,że trzeba je najpierw porządnie pokawałkowac,zeby umarło.
                    jesteś dorosłą i mądra,uwierz w siebie.
                    • msrp Re: 10 tydzień, odpowiedzialna praca, aborcja 10.01.11, 12:16
                      Ciąża jako ciąża faktycznie przebiega spokojnie, nie mam żadnych dolegliwości, moge spokojnie pracować. Jakie mam relacje z rodzicami? Bardzo dobre. Nie zrozumiałas moich słów. Chodziło o to: kogo wzrusza to, że dorosłemu, juz narodzenemu człowiekowi bije serce? Nikogo. Każdy rozczula się nad biciem nienarodzonego, a jak już ktoś zawita na tym świecie, to takie wzruszenie nie ogarnia nikogo.
                      Uważam, że lepiej usunąć ciąże, niż żeby potem słuchać o kolejnym zakatowanym dziecku.
                      • incognito.x Re: 10 tydzień, odpowiedzialna praca, aborcja 10.01.11, 13:19
                        Chodziło o to: kogo wzrusza to, że dorosłemu, juz narodzenem
                        > u człowiekowi bije serce? Nikogo.

                        Skoro tak mówisz, to chyba nigdy nikogo nie kochałaś. Ale nic straconego, wszystko przed Tobą.

                        > Uważam, że lepiej usunąć ciąże, niż żeby potem słuchać o kolejnym zakatowanym d
                        > ziecku.

                        Znaczy, że jak urodzisz, to zakatujesz? Bo Ci będzie w pracy przeszkadzało?
                        Po co w ogóle wypisujesz takie bzdurne alternatywy? Po co klepiesz nam tu takimi stereotypami? Stańże na wysokości zadania, pani na stanowisku!

                      • koral-inka Re: 10 tydzień, odpowiedzialna praca, aborcja 10.01.11, 13:27
                        ja mam 3 nie planowane dziecko.( ale my nie myśleliśmy o aborcji)

                        Nic absolutnie nie czułam do dziecka całą ciąże, poród miałam bardzo bardzo zły.
                        Ciąża też nie była zbyt fajna, kiedy jest ciężka a dużo rzeczy trzeba zrobic przy 2 dzieci.

                        Niunia dziś skończyła 7 tygodni i strasznie strasznie mocna ją kochamsmile) Jest super słodka, fajna.


                        I w ogóle jestem bardzo zadowolona i dumna że mam 3 dzieci, wcześniej myślałam, że to wstyd że będziemy miec 3 dzieci.....

                        Moja koleżanka stara się o dziecko do adopcji, siostra męża ma 1 dziecko i nie może zajśc w ciąże by miec następne....a my mamy 3smile)


                        a co do tego ze nic nie czujesz do dzieciątka to na 100% poczujesz jak urodzisz, to jest najpięknieszy cud jaki nas spotyka. Cud który jest już w Tobie i Cię bardzo kocha, jak się urodzi to instynktownie tylko przy Tobie czuje się najlepiej i wie, że u Ciebie będzie mu cudownie.... Ono już jest Twoje i już Cię kocha, a Pan Bóg Ci dał dzieciątko, bo wie że dasz radęsmile)

                        Trzymam kciuki i pomodlę się za Ciebie.....
                      • faun1512 Re: 10 tydzień, odpowiedzialna praca, aborcja 10.01.11, 15:05
                        > kogo wzrusza to, że dorosłemu, juz narodzenemu człowiekowi bije serce? Nikogo. Każdy rozczula się nad biciem nienarodzonego, a jak już ktoś zawita na tym świecie, to takie wzruszenie nie ogarnia nikogo.
                        Zmiłuj się, jak może wzruszać pulsujący punkt na monitorze USG? To jakieś mity! Poza nielicznymi przypadkami związku emocjonalnego, tj gdy np ciąża była przez kobietę szczególnie „wypielęgnowana”, wymarzona, od dawna wyczekiwana itp – nikogo to nie wzrusza, zwłaszcza jeśli to „wpadka”. Tragedia polega na tym, że te wzruszenia i reminescencje przychodzą, gdy jest już za późno, gdy zupełnie niespodziewanie i nagle w kobiecie pojawia się uczucie ogromnej pustki, żalu a wraz z nim obsesyjne pragnienie, żeby cofnąć czas. Dlaczego u wielu kobiet po aborcji tak często pojawia się irracjonalna, nagląca chęć zajścia w ciążę (często nieważne z kim), mimo że sytuacja sprzed „zabiegu” ani trochę się nie zmieniła, a jeśli już to na gorsze?? Bo to daje chwilowe złudzenie cofnięcia czasu… Byłam w ciąży – hokus-pokus – i znowu jestem.. Czyli nic złego się nie wydarzyło… To oczywiście oszukiwanie samej siebie, które na dalszą metę nie działa…
                        Poczytaj sobie wątek silence69 z tego forum (sprzed niecałego roku): forum.gazeta.pl/forum/w,20823,106615307,106939465,Re_pojutrze_dokonam_aborcji_farmakologicznej_.html.
                        Jest bardzo rozbudowany, więc możesz ograniczyć się tylko do czytania wypowiedzi samej autorki – może znajdziesz z Nią coś wspólnego… Do końca była pewna swojej decyzji, bo ślub, bo studia itp… Nie znajdziesz tam nic na temat emocji towarzyszących Jej przy oglądaniu obrazu USG, więc można domyślać się że jeśli jakieś miała, to tylko negatywne. A potem poczytaj, co pisała i jakie miała uczucia, gdy po 2 dniach od aborcji wróciła z płaczem na forum: forum.gazeta.pl/forum/w,20823,108694814,111407063,Re_widzialam_bijace_serduszko_a_mimo_to_zabilam_.html
                        Wtedy to co wcześniej było najważniejsze, czyli studia, ślub itp. nagle przestało mieć jakiekolwiek znaczenie, bo całe Jej życie przytłoczyło poczucie straty oraz ból i rozpacz nie do opisania . Reminescencje i tęsknota za obrazem na USG obudziły się dopiero wtedy, gdy nie było już czego oglądać...
                        W innym wątku silence napisała, że przed aborcją kobieta jest w stanie podać milion ważnych powodów, dla których jest to jedynie słuszna decyzja, ale „po”, żaden z nich nie wyda się przekonujący… Zastanawiam się, ile jeszcze kobiet będzie musiało samodzielnie odkryć tę smutną prawdę..
                • faun1512 Re: 10 tydzień, odpowiedzialna praca, aborcja 10.01.11, 12:40
                  Nie odzywałem się, bo po przeczytaniu pierwszego posta odniosłem wrażenie że jesteś kobietą zimną jak lód, której poza własną karierą nic nie wzrusza – coś jak android pozbawiony uczuć wyższego rzędu, zaprogramowany tylko na odniesienie sukcesu mierzonego miarą osiąganych stanowisk, zarobków itp. Takie też się zdarzają (choć rzadko). Byłem w błędzie, bo dalsze wypowiedzi świadczą o tym, że jesteś osobą zdolną do wzruszeń, więc nie jesteś taka „pancerna”. To, co czujesz obecnie nie ma znaczenia; nawet kobieta marząca w przyszłości o dzieciach nie wpada w euforię, gdy niespodziewanie pojawią się 2 kreski na teście. Jako wykształcona kobieta musisz wiedzieć, że ciąża zmienia o 180 stopni całą gospodarkę hormonalną, uruchamia cały szereg procesów na który nie masz wpływu, mimo że w tej chwili są one dla Ciebie niezauważalne. To dotyczy też tego, co będzie działo się w Twojej głowie. Zachodzące w mózgu procesy to w znacznym stopniu chemia; gdyby było inaczej, nie działały by psychotropy. Nie możesz wiedzieć, jak bardzo się zmienisz, bo przerwanie ciąży nie zatrzymuje tych wszystkich mechanizmów, które już zaczęły działać.
                  W porównaniu do innych osób piszących na forum Twoja sytuacja jest komfortowa. Kwestie materialne to dla Ciebie nie problem – stać Cię nawet na zatrudnienie profesjonalnej niani. Dlatego, gdy po przerwaniu ciąży zatęsknisz za tą cząstą siebie, której dla własnej wygody postanowiłaś się pozbyć, nie znajdziesz dla siebie żadnego usprawiedliwienia. To, że obudzi się w Tobie poczucie straty jest wielce prawdopodobne. To już 10-ty tydzień; jeśli jeszcze tego nie zrobiłaś, to prędzej czy później obejrzysz sobie w necie jak wygląda 10-cio tygodniowy płód; nie ma siły, by wmówić sobie że to bezładny zlepek komórek. Skoro już teraz to dla Ciebie „bezbronna istota” to co będzie potem??? Chciałem podrzucić Ci linka do fotki jak wygląda wyabortowany 10-tyg. płód, ale zrezygnowałem, bo być może teraz nie zrobi to na Tobie żadnego wrażenia. Poza tym jeśli nawet jeszcze tego nie zrobiłaś sama, to i tak nie obronisz się przed obejrzeniem pełnej „dokumentacji zdjęciowej”; jeśli zdecydujesz się na to dopiero „po”, to będzie dramat… Nie obronisz się przed tym, bo nie da się uciec przed samym sobą.. Skoro teraz masz tyle wątpliwości, to po „zabiegu” tylko się nasilą i nie dadzą Ci spokoju. W jakim celu zrobiłaś nagranie z bicia serca nienarodzonego dziecka, czy poszłaś do sklepu z artykułami dziecięcym??? Z czystej ciekawości, żeby sprawdzić własne reakcje??? Już to, ze musisz je sprawdzać świadczy o tym, że nie jesteś ich na 100% pewna…Zastanawiasz się czy płód coś czuje… Chyba wiesz, że nie będąc komarem, nie można mieć całkowitej pewności co odczuwa komar. Nawet mucha wykazuje reakcje lękowe, reaguje na dotyk, a 10-cio tygodniowy płód to coś więcej niż mucha… To logiczne wnioski i żadne pseudo naukowe wywody (najczęściej proaborcjonistów, których intencje są oczywiste) nie sprawią, że opuszczą Cię wszelkie wątpliwości - nie pozwoli Ci na to Twoja inteligencja……
                  W tym wszystkim ważna jest kwestia „odporności” Twojego sumienia, ale to tylko Ty możesz ocenić. Jeśli nie robisz kariery metodą „po trupach do celu”, jeśli świadomość, że wyrządziłaś komuś krzywdę realizując własne zamiary powoduje w Tobie choćby dyskomfort, to jest wielce prawdopodobne że pozbywając się nie narodzonego dziecka wpakujesz się w sytuację, która zrujnuje całe Twoje życie, z karierą zawodową włącznie. Jako kobieta sukcesu nie wiesz co to jest PRAWDZIWA depresja, co to jest PRAWDZIWA nienawiść do samej siebie, ani tym bardziej jak destrukcyjnie to działa… Zapewniam, że Twoje wyobrażenia na ten temat są odległe od gorzkiej prawdy… Czytając cudze tragiczne historie zapewne pomyślisz że Ciebie to nie dotyczy, mimo że to nielogiczny wniosek. Przecież nie jesteś jakimś wyjątkiem, przedsiębiorczych, zaradnych kobiet jest znacznie więcej. Choćby na tym forum są „biznes women”, niektóre prowadzą własne firmy. One też były pewne, że ich to nie dotknie.. Jeśli coś przytrafiło się komuś innemu, zawsze może przydarzyć się Tobie – nie wykluczysz tego.
                  Twoje obawy, jak ludzie odbiorą ciążę, to jakaś paranoja. W świecie sukcesu kobieta decydująca się urodzić, a następnie samodzielnie wychować dziecko jest postrzegana zawsze pozytywnie. Bo świadczy to o jej sile, odwadze, niezależności – kogoś o silnym poczuciu własnej wartości kompletnie nie interesują cudze opinie. Bo taka osoba ma silny autorytet wewnętrzny i nie musi na zewnątrz szukać potwierdzenia, że to co robi jest słuszne. Zresztą niektóre celebrytki decydują się na ten krok z powodów wg mnie czysto pijarowskich – jak choćby piosenkarka Madonna Jakoś trudno mi uwierzyć że jej decyzja by mieć dziecko była spontaniczna i spowodowana nagłą eksplozję instynktu macierzyńskiego. Wyglądało to raczej na realizację zaplanowanego na zimno celu smile
                  Przecież nie musisz przed obcymi ludźmi prezentować się jako niemota, co źle się zabezpieczyła, wpadła i narobiła sobie kłopotu. Zamiast tego można dumnie podnieść głowe stwierdzając, że masz dziecko bo chcesz tego i kropkasmile A ojciec dziecka? Nieważne; pragnienie dziecka nie musi być tożsame z chęcią budowania stałego związku. Teraz nie chcesz by Ci się jakiś facet plątał po domu. Być może kiedyś zmienisz zdanie, ale obecnie nikt nie ma prawa narzucać Ci jakichś stereotypów. Nieważne, czy to prawda, przecież nie będąc Tobą nikt nie zweryfikuje tego przekazu smile
                  Znam wzętą panią mecenas, co będąc w stanie wolnym wychowuje bliźniaki. Myślisz że kogoś z jej klientów to śmieszy, że cieszy się mniejszym powodzeniem jako adwokat? Wcale niesmile
                  • mama.rozy Re: 10 tydzień, odpowiedzialna praca, aborcja 10.01.11, 13:36
                    wracając do rodziców-a możesz z nimi porozmawiac?tak szczerze?że nie wiesz,co robic?i jak to jest z tym instynktem?
                    dla mnie Twoje odczucia naprawdę nie są czymś dziwnym.czy odrzucającym.ale poruszam się wśród kobiet z krwi i kości,która bardzo często mówią o tym,co czują.i nawet jak są w trzeciej,czwartej ciąży,narzekają.ale nie na to,ze zaszły,bo zrobiły to świadomie.ale wiedzą,że jak coś powiedzą na głos,to będzie lżej.dlatego to,że mówisz,co Ci się w środku dzieje,dla mnie świadczy tylko o tym,że jesteś świadoma sama siebie.takie kobiety jak Ty nie mają problemu,zeby powiedziec po porodzie-jestem zmęczona,mam dosyc,kiedy wreszcie to dziecko przestanie płakac?
                    to media fałszuja obraz ciąży,porodu,macierzyństwa.że to cmokanie na śpioszki,pieluszki i wózki.a dziecko jest ślicznym różowym bobaskiem,które przesypia noce.że jak nie czujesz się happy i nie śpiewasz od rana do brzucha to jesteś wyrodna.
                    życie jest inne,czasem jest fajnie,czasem niefajnie.bo dziecko i matka to dwoje ludzi,którzy muszą się ze soba dotrzec(wiele z nas dziekuje,że ciąża trwa 9 miesiecy,bo można sie z nią oswoic).
                    to właśnie matki,wpędzone w "szczęśliwy zaułek"potem się czują oszukane. bo nikt im nie powiedział,ze mogą odczuwac jakieś negatywne uczucia w stosunku do swojego różowego bobaska.a tłumiona agresja jest najbardziej niebezpieczna.
                    nie martwie się o to,czy sobie poradzisz.po prostu daj sobie czas
                    • msrp Re: 10 tydzień, odpowiedzialna praca, aborcja 10.01.11, 18:55
                      Czytam własnie wszystkie wasze opinie, włącznie z moimi poprzednimi komentarzami. W pracy też troche o tym myślałam, jak czas pozwalał. I chyba, niestety, usunę. Wiem, być może nie stanęłam na wysokości zadania. Tak, wielka pani nie poradziła sobie z problemem. Tak, wielka pani wybrała wygodę. Możecie o mnie myślec naprawde różne rzeczy. Możecie mnie potępiać. Ale myśle, że mój wybór jest tylko mój. Jak już coś, to na mnie będzie ciążyć ten problem. Myśle jednak, że wszystko wróci do normy.
                      Dziekuje za wszystkie rady, ale decyzja jest raczej nieodwołalna.
                      • nati1011 Re: 10 tydzień, odpowiedzialna praca, aborcja 10.01.11, 19:32
                        No cóż, nikt cię nie zmusi do urodzenia dziecka. Argumenty już tu chyba wszystkie padły. Teraz musisz sama podjać decyzję.
                        Ja na koniec powiem tylko jedno. Na tym forum nie walczymy o ocalenie dziecka. Ono na tym dramacie i tak - paradoksalnie - wychodzi najlepiej. Na tym forum staramy się ocalić przede wszystkim kobietę, a pośrednio jej bliskich. Bo najwiekszym przegranym po aborcji jest kobieta. To ona ponosi 90% konsekwencji. Jeżeli namawiamy cię na zaakceptowaniu dziecka, które w tobie rośnie, to nie po to, by przybyło nam jednego obywatela wiecej. Chcemy ochronić cie przed konsekwencjami tego czynu. CIEBIE. Bo z doświadczenia wiemy, ze aborcja nie jest rozwiazaniem ani sposobem na likwidacje problemu. Jest za zwyczaj początkiem problemów jakich nawet nie przypuszczasz. Oczywiście mam nadzieję, że dasz sobie z tym radę. Oby. Ale moze się okazać, ze wcale nie jesteś taka twarda jak ci się wydaje.
                        • ela696 Re: 10 tydzień, odpowiedzialna praca, aborcja 10.01.11, 19:50
                          Teraz gdy jesteś w ciąży, nosisz w sobie życie, pewną tajemnicę, skarb. Czy potrafisz sobie wyobrazić uczucie kiedy będzie już po wszystkim? Czy to będzie tylko ulga, czy pustka i rozpacz?
                          Być może będziesz chciała mieć zaraz dziecko, ale to pierwsze już nigdy do Ciebie nie powróci.
                          Czy nie za bardzo się boisz, czy nie za bardzo myślisz o innych?
                          My tu walczymy o CIEBIE, nie poddawaj się tak łatwo, nie wybieraj tak łatwych rozwiązań bo jesteś kobietą, którą stać na coś więcej.
                          Może powinnaś pogadać z kimś bliskim, rozsądnym, kto dla Ciebie wiele znaczy, bo coś mi się wydaje, ze potrzebujesz solidnego kopa w d..sko ! Nie bądź z tym sama i nie pozuj na super-twardziela.
                          • nowako-wa Re: 10 tydzień, odpowiedzialna praca, aborcja 10.01.11, 20:02
                            To forum jest po to aby uzmysłowić kobiecie jakie mogą byc skutki aborcji- przeczytałaś, wiesz i Ty podejmujesz decyzje...
                            Nikt Cię nie potępia- wręcz odwrotnie jeśli będziesz się czuła zle- to zawsze mozesz tu napisać....

                            Tak naprawdę to ciaża juz powoduje ,że "sytuacja się zmieniła" i każde rozwiązanie jest trudne...
                            • iktoto Re: 10 tydzień, odpowiedzialna praca, aborcja 10.01.11, 20:51
                              msrp. piszesz że to nie ten facet, nie ten czas, wszystko nie tak. pamiętaj że nie ma przypadku, wszystko jest po coś, wszystko ma sens. może ma powstać szum w twojej pracy. Może za tą ciążą kryć się duże dobro, tylko potrzeba czasu, aby to dojrzeć. Do dziecka możesz nic nie czuć dopóki nie poczujesz ruchów nóżki czy rączki w brzuchu. Ja tak miałam z pierwszym dzieckiem które dane mi było poczuć pod sercem. W ogóle to było dziwne i niezrozumiałe, jakie to uczucie, kiedy ktoś kopnie w brzuch od drugiej strony. Można to porównać do delikatnego muśnięcia. Ja dopiero wtedy zaczęłam nawiązywać jakąkolwiek więź. Dopiero wtedy można było pomyśleć, że ktoś tam "siedzi". smile
                      • wiesia140 Re: 10 tydzień, odpowiedzialna praca, aborcja 10.01.11, 20:47
                        Poczytaj sobie jeszcze posty silence 69 i worldbeme zanim podejmiesz decyzję, ona miały to samo nastawienie co ty , później bardzo żałowały, ty masz wątpliwości inaczej byś nie pisała tutaj, a skoro już je masz ,to co będzie później.... .

                        Ale myśle, że mój wybór jest tyl
                        > ko mój.

                        mylisz się to nie jest tylko twój wybór, dziecko nie jest twoją własnością'
                        pomyśl tylko będziesz w stanie spojrzeć jego ojcu w oczy jakimkolwiek nie byłby człowiekiem , czegoś go pozbawiasz , nie dajesz mu szansy , przecież nie musicie ogłaszać całemu światu , kto jest ojcem , samotne matki nie dziwią nikogo, nie ty jedna masz odpowiedzialną pracę na eksponowanym stanowisku., przemyśl to jeszcze i daj szansę sobie i temu dziecku.
                      • iktoto Re: 10 tydzień, odpowiedzialna praca, aborcja 10.01.11, 20:53
                        Jakakolwiek to będzie decyzja to musi być ona Twoja, nie nasza, bo to jest Twoja odpowiedzialność nie nasza.
                        Nikt tutaj nie zamierza rzucać w Ciebie kamieniami.
                        • mama.rozy Re: 10 tydzień, odpowiedzialna praca, aborcja 10.01.11, 21:58
                          pewnie,że wszystko możesz
                          skoro nie jesteś wstanie się przekonac,nikt nie będzie nad Tobą stał i poganiał batem
                          jesteś dorosła
                          strasznie mi przykro,ale to Twoje życie
                          • msrp Re: 10 tydzień, odpowiedzialna praca, aborcja 10.01.11, 22:38
                            Mam jeszcze rózne wątpliwościu, myślę tez już troche o przyszłości, o tym, jak wyglądałoby moje życie z dzieckiem. Tyle godzin w pracy, a do tego jeszcze dziecko? Dziecko to nie tylko przyjemności, ale także obowiązki. A moja praca wymaga ode mnie poświęceń. Dziecko nie potrzebuje matki pracoholiczki, nawet jeżeli ta matka będzie kupowac najlepsze ciuchy i zabawki. Takie dziecku nalezy poświęcić więcej czasu i uwagi. To jest przeciez wychowywanie. To nie jest super zabawa, beztroska. To bardzo dużo pracy.
                            Uważam, ze lepiej usunąć.
                            • trzepunka Re: 10 tydzień, odpowiedzialna praca, aborcja 10.01.11, 22:51
                              Błagam, nie rób tego.
                              Ja się wypowiem, chociaż może nie powinnam, ja nigdy nie stanęłam przed takim wyborem, zawsze chciałam dzieci, tylko moje dziecko chciało się pojawić wcześniej niż sobie to zaplanowałam. Wpadliśmy. Koszmar w pracy, wydawało się, że jestem osobą niezastąpioną, ale wyobraź sobie, że od ponad pół roku doskonale sobie beze mnie radzą. A ja ściskam mojego syna, którego bym nie oddała za najlepszą pracę świata. W ciąży też mi się wydawało, że to komórki, że on nie czuje, itp. Po porodzie byłam w szoku, nawet wydawało mi się, że działam jak automat, że wszystkie matki kochają swoje dzieci bardziej ode mnie, a ja chyba za mało kocham swoje, robiłam przy nim tylko tyle co było trzeba, nic więcej, nie przytulałam. A teraz wiem, że musiałam się przystosować do nowej sytuacji i miłość, to wielkie uczucie, którego żadna matka nie jest w stanie opisać słowami, że ono przyszło z czasem.Czy to nie cudowne, że natura tak nas stworzyła, że przez 9 miesięcy biją w Twoim organizmie dwa serca?? Ja teraz mówię, że za Alka oddałabym życie, a jakbym miała dwa to oddałabym oba. Mam nadzieję, że i w Tobie obudzi się to co ja odczuwam teraz każdego pięknego dnia z moim synem. Że pozwolisz żeby to uczucie między Tobą a tym maluchem w Twoim brzuchu miało szansę się narodzić.
                              • wiesia140 Re: 10 tydzień, odpowiedzialna praca, aborcja 10.01.11, 22:55
                                pracę da się ustawić, poradzą obie nie jesteś niezastąpiona.
                                • msrp Re: 10 tydzień, odpowiedzialna praca, aborcja 10.01.11, 23:02
                                  Czy wy przypedakiem nie chcecie ze mnie zrobić męczennicy? Przyszłej męczennicy? Czy nie próbujecie we mnie wzbudzić wyrzutów sumienia? Wydaje mi się, ze za wszelką cene chcecie uchronić to dziecko.
                                  • wiesia140 Re: 10 tydzień, odpowiedzialna praca, aborcja 10.01.11, 23:15
                                    nikt nie chce z ciebie zrobić męczennicy
                                  • ela696 Re: 10 tydzień, odpowiedzialna praca, aborcja 10.01.11, 23:20
                                    Męczennicą możesz zostać na własne życzenie. O Ciebie nam kobieto chodzi. Każdy tu usiłuje Ci powiedzieć, że po aborcji prawdopodobnie będziesz bardzo nieszczęśliwa.
                                    Szkoda marnować dwóch istnień.
                                • ela696 Re: 10 tydzień, odpowiedzialna praca, aborcja 10.01.11, 23:12
                                  A poza tym skąd wiesz co będzie jak urodzisz? Może z pracoholiczki zmienisz się w kobietę, która zacznie cenić inne wartości w życiu. Zobaczysz jeszcze na obcasach biegiem będziesz gonić do swojego malca i za nim tęsknić.
                                  Praca jest ważna i potrzebna, ale życie to wartość większa i piękniejsza.
                                  • msrp Re: 10 tydzień, odpowiedzialna praca, aborcja 10.01.11, 23:20
                                    Oderwij się od polityki i żyj sobie spokojnie.
                                    Raczej ta decyzja juz zapadła. Juz nawet mam namiary na dobrego specjaliste. Może jest to trochę przykre. Ale dla mnie najlepsze. Możecie myslec, że jestem egoistką. Ale wtedy jesteście w błędzie.
                                    • wiesia140 Re: 10 tydzień, odpowiedzialna praca, aborcja 10.01.11, 23:35
                                      nie będę cię zmuszać na siłę

                                      Oderwij się od polityki i żyj sobie spokojnie.

                                      Co jak co, ale w tej branży naprawdę nie jesteś nie zastąpiona, polityka nie padnie tylko dlatego ,że ty urodzisz dziecko i będziesz mniej pracować, nawet taka jedna posłanka jeździ na obrady z niemowlakiem

                                      Mo
                                      > że jest to trochę przykre. Ale dla mnie najlepsze. Możecie myslec, że jestem eg
                                      > oistką. Ale wtedy jesteście w błędzie.

                                      wychodzi na to ,że to ty sama siebie uważasz za egoistkę
                                      • msrp Re: 10 tydzień, odpowiedzialna praca, aborcja 10.01.11, 23:39
                                        Ja jestem sobą, a nie kimś tam innym, że mam robić tak, jak on zrobił. Teraz żałuję, że tutaj napisałam. Już mi to ktoś tutaj zarzucał, pisał cos o tym, ze za egoistke mnie ma. Niby potem zrozumiał, że aż taka zła nie jestem, ale od tej odpowiedzi wiało mało empatycznym stosunkiem. Jednak nie będziemy o tym tutaj rozmawiać. Bo to nie forum o tym.
                                        Ide na zabieg. Wasze odpowiedzi utwierdzają mnie, paradoksalnie w przekonaniu że jest to dobry pomysł.
                                      • wiesia140 Re: 10 tydzień, odpowiedzialna praca, aborcja 11.01.11, 00:42
                                        Dziewczyno tłumaczysz się z tego egoizmu jak by naprawdę gdzieś tam w środku cię gryzło ,zostaw to , bo naprawdę cię tu nie postrzega jako egoistki , inaczej ludzie by nie pisali po nocach , nie miałam na myśli ,żeby cie urazić , no cóż przez internet wszystkiego się nie przekaże , a myślę o tobie wyjątkowo ciepło , takie mam usposobienie, pomodlić się oczywiście za ciebie pomodlę nie ma sprawy.



                                        > wychodzi na to ,że to ty sama siebie uważasz za egoistkę

                                        a to napisałam ci po to , żebyś to zostawiła, bo egoistką nie jesteś , nie pisałabyś tu.
                                    • ela696 Re: 10 tydzień, odpowiedzialna praca, aborcja 10.01.11, 23:41
                                      Egoistką nie jesteś, nie kochasz siebie, nie chcesz dla siebie dobrze.
                                      Nic do Ciebie już penie nie trafi, bo boisz się zmian w życiu, tłumacząc że nie nadajesz się na matkę. I pewnie ten strach i wstyd przed tą medialną ciążą wygra.
                                      Myślę o Tobie i wciąż trzymam kciuki abyś otworzyła oczy i przestała się lękać.
                                      • msrp Re: 10 tydzień, odpowiedzialna praca, aborcja 10.01.11, 23:46
                                        Módl sie o to, aby było dobrze już po.
                                        Podobno myślicie o mnie, nie o dziecku.
                                        • wiesia140 Re: 10 tydzień, odpowiedzialna praca, aborcja 11.01.11, 00:25
                                          nikt ci nie zarzuca ,że jesteś egoistką , sama sobie to teraz wmawiasz,że pomyślimy o tobie jak o egoistce
                                        • ela696 Re: 10 tydzień, odpowiedzialna praca, aborcja 11.01.11, 00:44
                                          Jestem z Tobą i z Twoim nienarodzonym modlitwą i myślami. I Ty porozmawiaj dziś z Bogiem.
                                          • wiesia140 Re: 10 tydzień, odpowiedzialna praca, aborcja 11.01.11, 01:03
                                            wcale nie jesteś pewna tej decyzji miotasz się , a to już nie jest dobra zapowiedź dla ciebie
                                        • 11.jula Re: 10 tydzień, odpowiedzialna praca, aborcja 11.01.11, 07:58
                                          msrp, pieprzysz po prostu. Mam kuzynke na bardzo wysokim stanowisku, mieszka w Honkongu, za kilka miesięcy przenoszą ją do Brazylii. Zarabia w miesiąc tyle, że moje łączne 5 -letnie zarobki tyle nie wynoszą. Pracuje po 16 godz. do tego wyjazdy służbowe, kolacje itp. Teraz jest w 7 m-cu ciąży, nie robi z siebie męczennicy, ma juz zatrudnioną Filipinkę do opieki nad dzieckiem, wychowawczego bierze tylko 2 m-ce. I powiem ci, że jest wzorcowym przykładem egoistki.
                                          Dziecko musi mieć przede wszystkim zadowoloną matkę, jesli lubisz pracę, nikt ci nie każe siedzieć w domu, tym bardziej, że stać cie na pomoc.
                                          No sorry, ale wydajesz się lekko niezaradna.
                                          • wiesia140 Re: 10 tydzień, odpowiedzialna praca, aborcja 11.01.11, 09:36
                                            Spokojnie dziewczyny , nie możemy dać się ponieść emocjom,

                                            mrsp masz maila na poczcie gazetowej
                                        • mamaanieli Re: 10 tydzień, odpowiedzialna praca, aborcja 11.01.11, 11:04

                                          myslimy wlasnie o Tobie. i dla Ciebie ta decyzja jest: durna, zła, niszcząca zycie, psychikę. świat
                                          dziecko to nie koniec, to poczatek
                                          a praca jesli jest naprawde dobra, nie ucierpi na dziecku. nie pierwsza kobieta na "stanowisku" nie ostatnia zachodzi w ciaze. ogromna wiekszosc - nawet samotnych kobiet - daje rade. i to nawet dobrze.
                                        • iktoto Re: 10 tydzień, odpowiedzialna praca, aborcja 11.01.11, 16:52
                                          w takim razie trzymaj się
    • zalotnica_niebieska MSRP 11.01.11, 07:21
      Nie czytałam wcześniejszych wypowiedzi, nie wiem jak rozwijał sie wątek. Zastanawiam mnie jednak..
      Piszesz ze jesteś zdecydowana (?) na aborcję.
      Mam wrazenie, że osoba zdecydowana nie pisze o tym na forum, a po prostu robi. Dodatkowo piszesz na forum, które odowdzi od tego.
      Zastanawiam się czy dopuszczasz do siebie,ze masz moze jednak wątpliowści? Że ta decyzja nei jest jednak jednoznaczna.
      Po co w taki razie piszesz?.. I tutaj.. sama zadałas sobie to pytanie...
      To jest do odpowiedzi.
      Takie mam wrażenie ze moze gdzies bardzo, bardzo bardzo głeboko masz może wątpliwosci?
      Ja mysle ze się wahasz... Sa racjonalne poowdy, wazne by to zrobic, a jednak sa i wątpliwości. Moze przyjrzym się im? Moze z jakims profesjolalistą? Myslałam o dobrym psychologu?
      trzymam kciuki. bez wzgledu na decyzję. Byle byłaby ŚWIADOMA
    • mmilki Re: 10 tydzień, odpowiedzialna praca, aborcja 11.01.11, 08:06
      ...troszeczke ciszy tutaj potrzeba...,
      nie pozwolmy uniesc sie emocjom,honorom i wlasnym egoizmom...
      msrp - przepraszam cie w imieniu piszacych,zrozum nas,prosze,jestesmy poddenerwowani,
      bo slownie dalas odpowiedz,ze juz podjelas decyzje...chcialabym, zeby na slowach sie skonczylo...
      Chcialabym,zebys skupila sie na sobie i na dziecku.Czy cie tak naprawde obchodzi to,
      co inni o tobie mysla - w pracy,na forum...to twoje i twojego dziecka zycie...
      Uwierz w siebie,olej opinie innych,odpowiedz samej sobie,czy dasz rade zyc po aborcji,
      czy tak naprawde wowczas praca bedzie dla ciebie wszystkim....
      a jesli w przyszlosci w pracy przyjda trudnosci i okaze sie,ze sa one nie przez dziecko...
      i zostanie ci tylko ono,i bedzie oparciem,jak ty dla swoich dzisiaj rodzicow...

      Zycie pisze rozne scenariusze...dziecko dla matki,to wszystko co ma,zrozumiec to mozna dopiero po czasie.
      Przeczytaj,bo nie chce sie powtarzac,co napisalam do dominikanaa w pocie ponizej...
      mi tez jest bardzo trudno,i jestem szczesliwa,ze doszlam do wniosku,ze dzieci to wszystko co mam,ani studia,ani praca...nic sie dzisiaj nie liczy...ponad dzieci...

      Masz fajnych rodzicow,wydaje mi sie,ze oni nie pozwolili by ci usunac ciazy.Masz w nich wsparcie i swietny kontakt z nimi.Mozesz na nich liczyc,oni z pewnoscia dadza twojemu maluchowi swoj czas i milosc,gdy ty bedziesz zajeta...a to bardzo duzo,dziecko nie odczuje matki pracoholiczki,uwiez mi...
      Wydaje mi sie,ze wspaniale potrafisz KOCHAC,tylko sie boisz tlumu...zapomnij o nim...
      uwolnij sie z leku od ocen innych.
      Nieraz lepiej spedzic z dzieckiem wspaniala godzine,niz bezsensownie caly dzien,zreszta MILOSC to nie przelicznik ...zreszta wiesz ...

      Atak a propos - mnie wzrusza,ze bije twoje serce,dlatego siedze tu i pisze o 1.40 nad ranem z drugiego konca swiata,i gdyby ktos mial je zatrzymac,to pierwsza bym krzyczala w twojej obronie.
      I byloby mi koszmarnie ciezko,ze nic nie moge zrobic,a ty umierasz...
      i tak samo teraz krzycze w imieniu twojego dziecka, i jest mi koszmarnie ciezko...choc mam w tym przypadku nadzieje,ze sie do mnie dolaczysz...i ono nie umrze...

      Bicie serca to nie wszystko,wzruszenie to tylko chwila,podobnie,jak zachwyt,czy niechec,to tylko zmienne uczucia... ZYCIE to WSZYSTKO...
      Czytalam wielokrotnie twe wypowiedzi i w duzej mierze rozumiem cie,
      nie zgadzam sie tylko w jednym,co napisalas,ze to ty dalas zycie swojemu dziecku i mozesz o nim decydowac...nie tak do konca,bo gdyby to bylo prawda nie byloby problemow np.bezdzietnosci...byloby proste rozwiazanie...pyk i jest dziecko...pyk i go nie ma...ale tak to nie dziala,niestety....

      Nie zaluj,ze tu napisalas...dobrze,ze napisalas,nie jestes obojetna,ani nam,ani sobie...
      Ciezko mi to napisac,ale cokolwiek zadecydujesz wroc tutaj,prosze cie.
      Nie chce zebys w tym wszystkim byla sama,to jest najgorsze...
      doswiadczylam samotnosci,choc moze w innej sytuacji,ale tez koszmarnej...
      Moze chcesz pogadac,mam gg 1501501...

      I nie mysl,ze pani nie dala rady,nie mysl o egoizmie,nie mysl co inni mysla ...
      jestes na tyle inteligentna,ze wiesz,ze tak naprawde nie ma to teraz znaczenia...

      A co do mediow...to moze zrobia sensacje i rozglos nie tyle z ciazy,co z twojego malucha,
      fajnie by bylo...moze poczytam w gazecie o was...jak o wielu innych slawnych i medialnych ludziach,
      bardzo bym chciala...zycze ci tego...uwolnij sie od leku...

      odezwij sie,ok ?!

      ----
      ...jeszcze nikt na czyjejs uczciwosci,
      swoja nieuczciwoscia sie nie wzbogacil...
    • incognito.x Re: 10 tydzień, odpowiedzialna praca, aborcja 11.01.11, 09:14

      Posłuchaj. Ciężką pracą i pewnie niemałym poświęceniem coś w życiu osiągnęłaś, masz jakąś pozycję. Udało Ci się dlatego, że postępowałaś logicznie, zdecydowanie i byłaś dobrze zorganizowana. W taki sposób żyłaś i rozwiązywałaś problemy i wyzwania, które stawały przed Tobą w życiu i w pracy. Widziałaś, że było to skuteczne, a Tobie przyniosło korzyści i zadowolenie. W taki sam sposób podchodzisz do swojej ciąży - jest to dla Ciebie kolejne wyzwanie przed którym stajesz i podchodzisz do niego tak samo, jak do wszystkich poprzednich - logicznie i zdecydowanie. Myślisz, że rozwiążesz ten problem tak jak wszystkie dotychczasowe i będzie dobrze, bo taka metoda do tej pory Cię nie zawiodła. Tylko widzisz, to nie jest tak samo, jak poprzednio - to jest nie tylko TWOJA CIĄŻA, to jest DRUGIE ŻYCIE. Nie jesteś idiotką, wiem, że widzisz tę różnicę. Napisałaś gdzieś wyżej, że wydaje Ci się, że chcemy za wszelką cenę ocalić to dziecko - a co w tym złego? Tak, chcemy tego. Bo to jest człowiek - jedyny i wyjątkowy. Wiesz, że Celine Dion była 14 dzieckiem i miała być wyabortowana? Tak, chcemy ocalić Twoje dziecko. Dla niego samego, dla Ciebie i dla Twoich rodziców.

      To nic nie znaczy, że masz już namiar na specjalistę, zwiać można z fotela. Mimo, że piszesz, że żałujesz, że się tu odezwałaś i że podjęłaś decyzję, mam wrażenie, że nie do końca z tego prostego powodu, że nie jesteś pancerną idiotką.

      Myślisz, że dziecko będzie nieszczęśliwe, bo będzie miało matkę pracoholiczkę. Popełniasz podstawowy błąd logiczny - zakładasz, że z dzieckiem będziesz miała te same priorytety co teraz. Tak nie będzie - będzie lepiejsmile

      Tak czy inaczej - życzę Ci spokoju.
      • mama.rozy Re: 10 tydzień, odpowiedzialna praca, aborcja 11.01.11, 12:03
        to ja jeszcze dodam tylko -nie zarzucaj nam,ze robimy z Ciebie męczennicę
        my to widzimy tak-stoisz na przejściu dla pieszych,gdzie pali się czerwone światło.i bardzo się spieszysz.ryzykujesz przejście,bo wydaje ci się,ze nic nie jedzie.owszem,moze uda ci się przejśc i nic Ci się nie stanie.ale równie dobrze możesz zginąc
        aborcja niszczy to,co masz w środku.jest jak poważne znieczulenie,którego dawki nie znasz.może przestac działac od razu po,albo po kilku,kilkunastu latach.
        no i zobacz własną logikę myślenia-wolisz dziecko zabic niż denerwowac sie,że kiedyś tam poświęcisz mu za mało czasu?lekko absurdalne...
    • wiesia140 Re: 10 tydzień, odpowiedzialna praca, aborcja 11.01.11, 12:59
      wiesz to nie jest tak ,że my chcemy z ciebie zrobić cierpiętnicę, my po prostu wiemy co jest na końcu tej ścieżki , w którą teraz skręciłaś i próbujemy ciebie przed tym uchronić, poza tym ty tego teraz nie widzisz , ale ja już wiem ,że masz mylne pojęcie egoizmu i nie piszę tego , bo uważam się za lepszą , czy mądrzejszą , po prostu widzę w tobie obraz siebie przed paroma laty ( nie miałam aborcji) i ja już wiem ,że to podejście nie jest dobre.
    • madzia1708 nie będę czytać całości 11.01.11, 14:27
      powiem Ci tylko tyle, że mogłabyś dać szansę dziecku i sobie surprised)
      bardzo fajnie jest być mamą, chociaż to nic lekkiego czy łatwego. ciężko jest czasami, ale miłość jaką dostajesz od takiego maluszka, taka bezgraniczna, prawdziwa jest nie do powtórzenia niestety, od nikogo, nigdy takiej miłości nie dostaniesz...

      zabieg pewnie przebiegnie bez komplikacji, przeważnie tak jest.

      przemyśl to jeszcze, weź pod uwagę fakt, że tego cofnąć się nie da.

      Trzymam kciuki za Ciebie
      • lubie.garfielda Re: nie będę czytać całości 11.01.11, 15:00
        "dała szansę" bardzo nieprzyjemnie mi przypomina "spróbuj"

        tylko że to nie jest dziedzina w której można powiedzieć "sorry, nie tak miało być"

        Albo rybka albo akwarium: obie opcje są nieodwołalne.
        No dooobra, jak się urodzi i "nie poczuje melodii" może zawsze się zrzec, przynajmniej dzieciak będzie żyć, czy ktoś będzie obrzucał błotem kobietę która zastawiła dziecko?
        • wiesia140 Re: nie będę czytać całości 11.01.11, 15:49
          nikt normalny jej obrzuci
          • wiesia140 Re: nie będę czytać całości 11.01.11, 15:58
            miało być nie obrzuci
        • madzia1708 do Ciebie nie pisałam 11.01.11, 17:21

          • msrp Re: do Ciebie nie pisałam 11.01.11, 19:03
            Już za późno..
            • wiesia140 Re: do Ciebie nie pisałam 11.01.11, 19:47
              odebrałaś chociaż pocztę?
              • msrp Re: do Ciebie nie pisałam 11.01.11, 20:03
                Przeczytałam niedawno, przed napisaniem na tym forum. Jednak to nic nie zmieniło. Już trochę za późno.
                • wiesia140 Re: do Ciebie nie pisałam 11.01.11, 20:08
                  co znaczy trochę za późno?
                  • wiesia140 Re: do Ciebie nie pisałam 11.01.11, 20:23
                    trzeba było wcześniej odebrać, bo pisałam do ciebie wczoraj , co zresztą w poście ci zaznaczyłam, zrobiłaś jak chciałaś twoja decyzja....
                    • msrp Re: do Ciebie nie pisałam 11.01.11, 20:49
                      Kobieto, nie jestem taka czasowa jak Ty, mam ważniejsze sprawy na głowe niż siedzenie 24h w internecie. Jest coś takiego jak PRACA, zwłaszcza tam.
                      Nie będę płakać.
                      • wiesia140 Re: do Ciebie nie pisałam 11.01.11, 20:55
                        wiem ,że jest coś takie jak praca, ja też mam całkiem sporo
                      • wiesia140 Re: do Ciebie nie pisałam 11.01.11, 21:04
                        Kobieto, nie jestem taka czasowa jak Ty, mam ważniejsze sprawy na głowe niż siedzenie 24h w internecie

                        To miał być zarzut?
                        Ja ci zarzutów nie czynię , napisałaś ,że za późno ja ci napisałam ,że napisałam wcześniej i tylko tyle.
            • madzia1708 to na kiedy się umówiłaś z lekarzem? 12.01.11, 12:53

              • mama.rozy Re: to na kiedy się umówiłaś z lekarzem? 12.01.11, 14:46
                na wczoraj
                • madzia1708 poważnie? 12.01.11, 14:57
                  kurde, a myślałam, że jednak się nie zdecyduje sad

                  szlag by to trafił, zdaje się wykształcona osoba.... ehhhh lipa
                  • mama.rozy Re: poważnie? 12.01.11, 15:22
                    przeczytaj watek do końca
                    zawiadamia nas o tym w poście z wczoraj po 19
                  • lubie.garfielda Re: poważnie? 12.01.11, 15:47
                    madzia1708 napisała:

                    > zdaje się wykształcona osoba....

                    A czy tu siedzą same dziewczyny po podstawówce?
                    • madzia1708 fakt, źle napisałam 12.01.11, 16:12
                      są tu różne dziewczyny smile przepraszam
    • iktoto msrp 11.01.11, 21:01
      jeśli po aborcji nastąpi zbyt trudny czas to wróć tutaj
      • msrp Re: msrp 11.01.11, 21:25
        Wierze w to, że będzie dobrze. Czuję się dobrze, jestem spokojna. I czuję pewną ulgę.
        • mama.rozy Re: msrp 11.01.11, 21:42
          +
          • msrp Re: msrp 11.01.11, 21:50
            Jakoś nie widzę, aby ktoś podzielał moje szczęście.
            • ela696 Re: msrp 11.01.11, 21:56
              [*] dla małego aniołka.
              Twoje szczęście jest w niebie.
              • msrp Re: msrp 11.01.11, 22:00
                Dziękuję za wsparcie uncertain. Ludzie to hipokryci.
                Rzekomo zależało Wam na mnie. Chyba się trochę przeliczyłam. Trudno zaufać ludziom.
                Decyzja jednak była dobra.
                • wiesia140 Re: msrp 11.01.11, 22:04
                  poczekaj spokojnie coś ty taka nerwowa , daj ludziom czas
                • wiesia140 Re: msrp 11.01.11, 22:07
                  sobie też daj trochę czasu, masz manię szybkiego osądzania , to nie dobra maniera
                  • wiesia140 Re: msrp 11.01.11, 22:10
                    to cczy była deccyzja była dobra , czy nie zobaczysz za jakiś , ja ci życżę naprawdę jak najlepiej od samego początku
                    • margaretka248 Re: msrp 22.05.11, 23:04
                      Niech ci Bóg wybaczy tę decyzję, że straciłaś swoje dziecko, bo chciałaś ratować karierę.
                      Powiem jedno, ja zostałam ocalona od aborcji i chcę żyć i dzięukuej za to życie. Mojej babci nie udało się mnie zamordować, a bardzo tego chciała. Dziś nie wiadomo jak Bóg ją osądził. Wiem jedno aborcja jest bardzo zła, bo zabija niewinnego człowieka, rozpija małżonków, rozbija małżeństwa, tak jak małzeństwo moich rodziców. Oni za to nawzajem się nienawidzą- mogliby się pozabijać. Jednak szatan miał tu udział w moim życiu, bo chiała bardzo źle i chce źle w twoim życiu, bo uderza w twój słaby punkt.
                      Niech Bóg cię błogosławi i nigdy nie proś o modlitwę za dobrą aborcję, po popełniasz jeszcze większy grzech.
                      • jadwiga1350 Re: msrp 23.05.11, 22:25
                        Zajmuję ważne stanowisko, jest to praca odpowiedzialna i poważna, wolała
                        > bym tam nie pokazywać się w ciąży

                        Jaka to może być praca?
                • ela696 Re: msrp 11.01.11, 22:11
                  A co mamy napisać, że się cieszymy i popieramy decyzję?
                  Na Tobie nam zależy ale wybacz, walczyliśmy tu o jeszcze jedno życie, życie do którego mamy szacunek.
                  Tak czy inaczej bądź szczęśliwa.
                • trzepunka Re: msrp 11.01.11, 22:12
                  Zależało i na Tobie. Ale sama sobie zrobiłaś to, a dziewczyny chciały Cię przed tym uchronić. Przekonasz się, jak nie teraz to za jakiś czas że dzień 11 stycznia 2011 był Twoim najgorszym dniem w życiu. A wtedy wróć tu, one postarają się pomóc. Straszne, jeszcze wczoraj to serduszko biło....sad
                  • msrp Re: msrp 11.01.11, 22:18
                    Przecież to dziecko jeszcze nawet nie było człowiekiem.
                    Dajcie sobie spokój.
                    Mnie też bije serce.
                    • trzepunka Re: msrp 11.01.11, 22:29
                      msrp napisała:

                      > Przecież to dziecko jeszcze nawet nie było człowiekiem.

                      A czy jak to robili to patrzyłaś co robią i co z Ciebie wyjmują?? Czy nie byłaś w stanie?? Tam były maciupke raczki i nóżki! Przepraszam, bo to okrutnie brzmi ale po prostu nie mogę się pogodzić ze śmiercią tej niewinnej istoty...I z tym, że będziesz cierpieć również Ty. Tym bardziej, że dosłownie pół godz temu dowiedziałam się że moja bliska koleżanka w ciąży i ucieszyłam się jak nie wiem. Ale widocznie ktoś musiał umrzeć żeby ktoś inny mógł się urodzić...
                      • msrp Re: msrp 11.01.11, 22:36
                        Nie, nie patrzyłam. Nie chciałam i nie miałam takiej potrzeby. Ty tak chętnie patrzysz na zwłoki?
                        Aha, a ja jestem winna temu, że ta istota we mnie była?
                        • ela696 Re: msrp 11.01.11, 22:48
                          Piszesz, że dziecko nie było człowiekiem, a kim było? Czy nie chodziłaś do szkoły, czy też masz swoją teorię na życie. A potem jeszcze to cytuję:

                          > Aha, a ja jestem winna temu, że ta istota we mnie była?

                          To nie wiesz skąd się dzieci biorą? Chyba ktoś Ci tam siłą nie umieścił tego dziecka.
                          Jakaś naiwna jesteś czy co?
                        • wiesia140 Re: msrp 11.01.11, 22:49
                          Aha, a ja jestem winna temu, że ta istota we mnie była?

                          no litosci nikt tam na siłę ci tego dziecka nie wsadził, ono powstało podczas seksu , nikt was do seksu nie zmuszał, a że antykoncepcja nie działa na 100% to wiadomo nie od dziś.
                        • gemmasaka Re: msrp 12.01.11, 00:13
                          Nie przejmuj się. Podjęłaś decyzję smile mam nadzieję że wybrałaś najlepszą życzę Ci abyś jej nie żałowała smile Jeśli jednak dopadnie Cię smutek to napisz...

                          Trzymaj się ciepło
                      • wiesia140 Re: msrp 11.01.11, 22:38
                        po pierwsze sama mówisz o tym dziecko , to według ciebie czym jest dziecko,, 10 tydzień wygląda jak człowiek, zresztą człowiekiem jest od poczęcia

                        po drugie zależy nam na tobie , a jakże , wszystkie chciałyśmy cię uchronić , przed tym co niesie aborcja
                        • msrp Re: msrp 11.01.11, 22:47
                          Może powinnam używac słowa ,,istota''. Jest bardziej odpowiednie.
                          Człowiekiem się to staje w ostatnich miesiącach ciąży.
                          • msrp Re: msrp 11.01.11, 22:51
                            Troche gorzej z ojcem tego. On o niczym nie wiedział, a codziennie widuje się z nim w pracy. Trochę z tym może być trudno.
                            Ale samego usunięcia nie żałuje.
                            • koral-inka Re: msrp 12.01.11, 16:38
                              mylisz się, w 10 tygodniu to jest mały człowieczek, ma ręce, nogi, głowę,
                              mam takie zdjęcie z usg. Jak poszukasz w necie na pewno znajdziesz obraz dzieciątka,

                              strasznie mi przykro....
                              • madzia1708 a po co niby Ona ma szukac tych zdjęc? 12.01.11, 16:46
                                czytać nie mogę takich tekstów
                                wiele było tu dziewczyn, które UCIEKŁY stąd przez takie osoby jak Ty

                                oczywiście, że to jest przykre, że ktoś jest tak tępy, że mówi, że 10-tygodniowy CZŁOWIEK to zlepek komórek, zlepek, którym sam kiedyś był, a któremu jakaś kobieta darowała życie.

                                pisać PO FAKCIE o rączkach i nóżkach jest conajmniej nie na miejscu
                          • wiesia140 Re: msrp 11.01.11, 22:52
                            jeśli chodzi ci o wygląd to to , któree usunęłaś miało już wszystko wykształcone jak człowiek i przypominało wyglądem człowieka, wiem , bo ja yteż miałam USG wykonywane w 10 tygodniu
                            • msrp Re: msrp 11.01.11, 22:59
                              Przepraszam, że odpowiadam tak nerwowo. Ale trochę zmęczona i zdenerwowana jestem. Wasze opinie na tym forum nie poprawiaja mojego samopoczucia.
                              Ale ja naprawde nie żałuję tej decyzji. Tego dziecka ani w ogóle dziecka nigdy nie chciałam.
                            • trzepunka Re: msrp 11.01.11, 22:59
                              Ty tak chętnie patrzysz na zwłoki?

                              Sama mówisz zwłoki, więc ludzkie=mały człowiek

                              A że jesteś współwinną tego że było w Tobie to już Ci dziewczyny napisały, chociaż to tak oczywiste, że nawet nie powinnaś była zadawać takiego pytania.

                              Miało już nawet paluszki u rąk. Szkoda mi go i strasznie szkoda mi Ciebie. Mogę Ci życzyć tylko, żebyś sobie z tym jakoś poradziła. Wiem, wiem, teraz jest ulga, ale zniknie ona tak jak i Twoje dziecko zniknęło.
                              • msrp Wiesia140 masz wiadomość na poczcie 11.01.11, 23:08
                                • msrp Więc, Wiesiu, liczę na Ciebie 11.01.11, 23:16
                              • nati1011 Re: msrp 11.01.11, 23:17
                                Wyciszcie proszę emocje.

                                Jak wyglada 10-ciotygodniowy płód kazdy moze zobaczyć. Czy to ma jakiekolwiek znaczenie czy był to 5-10 czy 20 tydzień?

                                A ty msrp dopiero za jakiś czas - jak opadna emocje i adrenalina - bedziesz mogła powiedzieć, czy na pewno była to dobra decyzja.
                          • nati1011 Re: msrp 11.01.11, 23:15
                            msrp napisała:

                            > Może powinnam używac słowa ,,istota''. Jest bardziej odpowiednie.
                            > Człowiekiem się to staje w ostatnich miesiącach ciąży.

                            A mmozesz tak dokąłdnie wskazać czas od kiedy "ciąża" staje sie człowiekiem? I co o tym decyduje?

                            Wiesz, zrobiłaś, co uwazałaś za słuszne, ale szycie na siłe do tego ideologii jest niesmaczne. My szanujemy twoją decyzję. Uszanuj wiec też nas i naszą wiedzę o powstaniu człowieka.
                      • madzia1708 a po co te teksty o rączkach i nóżkach?? 12.01.11, 15:55
                        wkurza mnie to tutaj
                        • wiesia140 Re: a po co te teksty o rączkach i nóżkach?? 12.01.11, 16:25
                          też nie lubię
                • nati1011 Re: msrp 11.01.11, 23:07
                  a czego oczekiwałaś? Oklasków i bukietu? Chyba trochę przesadzasz. Nikt nie życzy ci źle, ale cieszyć to się chyba nie ma z czego.
                  • msrp Re: msrp 11.01.11, 23:17
                    Może juz wystarczy tych gorzkich żali?
                    Możecie współczuc mnie, bo czeka mnie naprawde dużo pracy z jutrzejszym dniem.
                    • trzepunka Re: msrp 11.01.11, 23:20
                      Myślę, że jutro to nic w porównaniu z tym co cię czeka w przyszłości, ale nie w pracy a w Twojej głowie. Ale nadal trzymam kciuki.
                      • msrp Re: msrp 11.01.11, 23:25
                        Tio przykre, że obywatale naszego państa nadal nie umieją czytać.
                        Ja tego dziecka nie chciałam. W ogóle nie chciałam miec dzieci (o czym pisałam na samym początku). Gdybym chciała, to nie dokonałabym aborcji. Mysle, że nie ma czego współczuc mojej osobie. Bo ja naprawde czuje ulge.
                        • msrp państwa n/t 11.01.11, 23:26
                    • ela696 Re: msrp 11.01.11, 23:24
                      Zastanawiam się po co tu jeszcze jesteś i dyskutujesz? Co chcesz tu przeczytać?
                      Szukasz współczucia, bo masz dużo pracy?

                      msrp napisała:
                      > Możecie współczuc mnie, bo czeka mnie naprawde dużo pracy z jutrzejszym dniem.

                      Kobieto gdzie ty pracujesz? Przyjrzyj się swoim tekstom trochę.
                      • msrp Re: msrp 11.01.11, 23:26
                        Ty równiez nie musisz tutaj pisac. Po co piszesz?
                        • trzepunka Re: msrp 11.01.11, 23:38
                          One cały czas chciały Ci pomóc i odwieść Cię od najgorszej decyzji w swoim życiu. Nie pochwalają, nie pochwalały i nie będą (tak jak ja) pochwalać tego co zrobiłaś. Ale dajemy Ci do zrozumienia, że będziesz żałowała tego, nie teraz to za miesiąc, rok lub pięć. Zresztą, w sumie to już musztarda po obiedzie. Następnym razem bądź mądrzejsza, zabezpieczaj się, żebyś nie musiała znowu tego robić.

                          A tak wogóle to uważam, że tam głęboko masz jakieś poczucie winy-inaczej by Cię tu nie było, może szukałaś usprawiedliwienia dla siebie samej?? Może chciałaś przeczytać, że tak, super, gratulujemy mądrego wyboru! Nie, nie cieszymy się i nie będziemy. I Ty kiedyś też przestaniesz.
                          • msrp Re: msrp 11.01.11, 23:40
                            Większość kobiet tutaj (oprócz Ciebie) ma najmniej do powiedzenie w mojej sprawie. Same usunęły ciąże, a teraz sie wymądrzają? Wasz autorytet jest mocno podważony.
                            • msrp Re: msrp 11.01.11, 23:42
                              Nie, nie licze na współczucie. Chciałam zobaczyć, czy rzeczywiście zależało Wam na mnie. I dochodze do wniosku, że nie. Żal Wam tego, co nawet nie wiedziało, że istnieje.
                              • forum_aborcja Re: msrp 11.01.11, 23:55
                                Z każdym kolejnym postem coraz bardziej żal mi Ciebie. Mogę zrozumieć deczyję o aborcji, ale nie rozumiem tej złośliwości z Twojej strony. Ty miałaś prawo podjąć swoją decyzję. My mamy prawo jej nie pochwalać. Kiedyś sie przekonamy kto mial rację.
                              • mmilki Re: msrp 12.01.11, 06:14
                                ...zalezalo nam na tobie i na dziecku,o jego zycie walczylysmy i niestety nie udalo sie,
                                za jakis czas pewnie bedziemy walczyc o twoje...
                                napisz jak cos,sprobujemy jak tylko bedziesz potrzebowac wsparcia ...
                                zal mi ciebie i dziecka......................................................................................................
                            • trzepunka Re: msrp 11.01.11, 23:56
                              msrp napisała:

                              > Większość kobiet tutaj (oprócz Ciebie) ma najmniej do powiedzenie w mojej spraw
                              > ie. Same usunęły ciąże, a teraz sie wymądrzają? Wasz autorytet jest mocno podwa
                              > żony.

                              Właśnie one więcej wiedzą ode mnie bo tylko one wiedzą przez co przechodzą i będą przechodziły do końca swoich dni. I przed tym cały czas Cię ostrzegały. Chociaż naprawdę, mam nadzieję, że tak dobre samopoczucie i ulga jaką odczuwasz będą trwały jeszcze długo, obyś nie musiała przechodzić tego co one.
                              • msrp Re: msrp 11.01.11, 23:58
                                O mnie nie musisz sie martwić smile
                                A administratora nadal proszę o usunięcie tego watku.
                                • trzepunka Re: msrp 12.01.11, 00:02
                                  W każdym razie wróć tu jeżeli kiedyś będziesz potrzebowała. Dziewczyny nie będą Cię oceniały, a postarają się pomóc.
                                  • msrp Napisałam do Ciebie n/t 12.01.11, 00:06
                                  • wiesia140 Re: msrp 12.01.11, 00:06
                                    i naprawę potrafią to robić
                                    • msrp Re: msrp 12.01.11, 00:17
                                      Napisałam do trzepunki, może ona wam to przekaże, może nie. Ale nie jest to dla mnie ważne.
                                      Powinniśmy się pożegnać.
                                      • jjod Re: msrp 12.01.11, 00:35
                                        Jednym słowem mówiąc: już po pasożycie.
                                        • wiesia140 Re: msrp 12.01.11, 00:37
                                          daruj sobie
                                          • jjod Re: msrp 12.01.11, 00:51
                                            żal wam pasożyta?
                                  • 11.jula Re: msrp 12.01.11, 07:55
                                    >W każdym razie wróć tu jeżeli kiedyś będziesz potrzebowała. Dziewczyny nie będą Cię oceniały, a postarają się pomóc.

                                    Starałyśmy sie jej pomóc, nie chciała, jej decyzja. Ja nie mam zamiaru ocierać jej teraz ewentualnych łezek ani głaskać po główce.
            • iktoto Re: msrp 12.01.11, 21:37
              msrp, nie umiem podzielać Twojego szczęścia, Twojej ulgi. Było dziecko i Go nie ma, nie oczekuj że będę cieszyć się, że odczuwasz ulgę. To za dużo. Nie oznacza to oczywiście, że Cię potępiam

              pozdrawiam
              Monika
    • chealsyka27 Re: 10 tydzień, odpowiedzialna praca, aborcja 12.01.11, 09:16



      pozbylas sie dziecka z ciala, ale NIGDY nie zapomnisz o nim, NIGDY...
    • faun1512 MSRP 12.01.11, 09:38
      Msrp – przychodząc na to forum nie mogłaś się spodziewać, że Cię pogłaszczą po główce i entuzjastycznie odniosą do Twojej decyzji o aborcji. Co do egoizmu – poczytaj swego pierwszego posta (tak jakby to pisała obca osoba).. W skrócie wygląda on tak: usunę bo tak chce, i nie życzę sobie krytyki. To po co tu przychodzisz? Żeby się utwierdzić w przekonaniu, że to dobra decyzja, uspokoić swoje wyrzuty sumienia? Uzyskać zapewnienia że (wbrew Twym własnym obawom) nie jesteś egoistką, tylko wyzwoloną kobietą, że masz prawo itd. itp??? To nie to forum; od tego masz różne feminoteki itd. Poczytaj sobie, komu jest dedykowane – większość uczestniczek jest po tej drugiej stronie. Ty nie wiesz jak tam jest, ale One tak. A jest beznadziejnie. One mają DOŚWIADCZENIE, którego Tobie brakuje - wiedzą, że aborcja to żadne mniejsze zło, tylko NAJWIĘKSZE! Przeszły za życia piekło, z którym NIC się nie da porównać, więc NIC nie może być gorszego. Co w tym dziwnego, że za wszelką cenę chcą Cię przed tym uchronić??? Eeee tam – gadaj zdrów – Ty i tak wiesz swoje. Jak dziecko, co nie wierzy że ogień parzy, bo przecież tak ładnie wygląda… Ono też się wścieka na rodziców, że nie pozwalają mu włożyć rączki w płomienie… Ale skoro Ty koniecznie chcesz się oparzyć – nikt nie będzie w stanie Cię powstrzymać. A raczej tak się stanie, bo u podłoża Twej decyzji leży nie egoizm, lecz strach przed nieznanym, więc nie obronisz się przed tym, co Cię dopadnie… W tej chwili ciążą to dla Ciebie problem nie do pokonania, usunięcie oznacza pozbycie się go. Dlatego każdego kto Cie próbuje powstrzymać postrzegasz jako niezyczliwą osobę, co nie pozwala Ci na rozwiązania problemu, tylko w imię jakichś zasad chce Cię na siłę wpakować w kłopoty. Nie o to chodzi . Dla wszystkich kobiet, które nie planowały ciąży nie jest ona tożsama z dzieckiem; ono dopiero urodzi się w Twojej głowie, gdy już go nie będzie na tym świecie – bo tak to działa... Dopiero wtedy to zrozumiesz, ale już będzie za poźno sad
      Jeśli w cudzych wypowiedziach wyczuwasz złość, to nie wynika ona z tego że ktoś odsądza Cię od czci i wiary. To tego typu złość, jaką odczuwa się na dziecko, które mimo tłumaczeń uparcie chce wycałować kaktus, bo uważa że ono wszystko wie lepiej.
      Proponowałem Ci byś poczytała 2 wątki silence 69, w nadziei że Ci to da do myślenia… Albo „olałaś”, albo wyszukałaś sobie tysiąc różnic, by sobie udowodnić że los silence69 Ci nie grozi… Oby tak było, choć wątpię bo brak pokory zawsze się mści w życiu… Dwie uwagi na koniec:
      Po 1-sze nikt Cię nie potępia, nie chce wzbudzać w Tobie wyrzutów sumienia ani zrobić z Ciebie przyszłej męczennicy. Jak już dokonasz aborcji, to zapewne wszystko to zafundujesz sobie sama – nikt nie musi Cię w tym wyręczać. Wszyscy starali się Ciebie przed tym ochronić – bo zrobisz krzywdę przede wszystkim sobie. Nie ma znaczenia że w to nie wierzysz; z powodu czyjejś niewiary w kulistość Ziemi ona się nie spłaszczy.. Zresztą przyjście na to właśnie forum i długa dyskusja oraz nerwowa obrona przed tymi, którzy z życzliwości starają sie Ciebie uchronić przed błędem, świadczy o tym że wcale nie jesteś taka „kamienna”, lecz że masz wątpliwości, że boisz się syndromu postaborcyjnego… Szkopuł w tym, że Twój strach przed ciążą i macierzyństwem jest znacznie większy i bardziej konkretny (wg stanu na dziś), dlatego usunięcie dziecka traktujesz jako mniejsze zło. Ten strach tak Cię zaślepia, że wydaje Ci się że dziewczyny chcą ratować tylko Twoje dziecko, a one chcą ocalić przede wszystkim CIEBIE.
      Po 2-gie: uważasz, że to Twoja decyzja… Owszem, ale tylko w tym sensie, że nikt za Ciebie jej nie podejmie. Ale nie tylko Twoja sprawa, bo jeśli po aborcji pojawią się problemy z którymi nie będzieśz w stanie się uporać (a to prawie pewne), to automatycznie uderzą one we wsystkie osoby z którymi jesteś (lub będziesz w przyszłości) w bliższej relacji. Bo nierozwiązane, poważne problemy zatrują każdą relację…Nie chce mi się więcej wyjaśniać, bo mam wrażenie że rzucam grochem o ścianę… Chyba pora zamilknąć, przynajmniej na jakiś czas…
      • faun1512 niepotrzebnie pisałem.... 12.01.11, 10:45
        dopiero po wysłaniu posta zauważyłem że sprawa jest już nieaktualna… Też zyczę Ci by było dobrze, ale nie wymagaj ode mnie bym w to wierzył. Zbyt wiele przeżyłem, by wierzyć w cuda (na pewno nie w takie). Wielokrotnie zauważyłem, że największe problemy mają ludzie, którzy na każdym kroku ogłaszaja wszem i wobec że w ich życiu wszystko układa się super. W cudzych postach dostrzegałaś to, czego tam zupełnie nie było i oskarżałaś o niezawinione winy… Tak naprawdę, to wyrażając swój żal, rozczarowanie itp. cudzymi wypowiedziami, pisałaś o sobie – własnych obawach i lękach. W tej chwili może Cię złościć pisanie o Twoim nienarodzonym dziecku, jako o odrębnej istocie. Ale to przecież prawda, jeśli nawet teraz chcesz to wyprzeć ze swojej świadomości, to w końcu i tak ona do Ciebie dotrze. Przecież żadna kobieta choćby ciut bardziej rozgarnięta niż kupka siana tak naprawdę nie wierzy, że „płód” to taka sama niechciana tkanka i zlepek komórek, jak czyrak na tyłku.. Więc jaki sens miało bu okłamywanie Cię, że to nic nie było???
        Teraz odczuwasz ulgę – jak każda kobieta bezpośrednio po… Ale to dopiero początek – prawdziwa próba przed Tobą – za tydzień, miesiąc, rok – dopiero wtedy będziesz mogła ocenić, czy to była słuszna decyzja. Jeśli tak, to podziel się swoją radością na forum – przecież nikt Cię nie potępi za to, że jesteś szczęśliwa. A jeśli nie, to wróć tu tym bardziej.
        Pozdrawiam i najzupełniej szczerze życzę by było dobrze smile
        • lubie.garfielda Re: niepotrzebnie pisałem.... 12.01.11, 14:18
          faun1512 napisał: ...czy to była słuszna decyzja. J
          > eśli tak, to podziel się swoją radością na forum – przecież nikt Cię nie
          > potępi za to, że jesteś szczęśliwa.

          pozwolę sobie zauważyć że nawet w tym wątku odzywa się dziewczyna twierdząca że syndrom jej nie ominął.
          Miło przyjęta nie została, wysunięto nawet podejrzenie że fakt bytności na tym forum świadczy o posiadaniu syndromu. Dziewczyny odbierają jej głos jako kpinę z własnej żałoby. Tak jakby fakt że ktoś ma brązowe oczy negował istnienie ludzi niebieskookich. Chociaż zły przykład bo kolor oczu się nie zmienia...
          • lubie.garfielda errata 12.01.11, 14:21
            faun1512 napisał: ...czy to była słuszna decyzja. Jeśli tak, to podziel się swoją radością na forum – przecież nikt Cię nie potępi za to, że jesteś szczęśliwa.

            pozwolę sobie zauważyć że nawet w tym wątku odzywa się dziewczyna twierdząca że
            syndrom jej nie DOTKNĄŁ.

            Miło przyjęta nie została, wysunięto nawet podejrzenie że fakt bytności na tym
            forum świadczy o posiadaniu syndromu. Dziewczyny odbierają jej głos jako kpinę
            z własnej żałoby. Tak jakby fakt że ktoś ma brązowe oczy negował istnienie ludzi niebieskookich. Chociaż zły przykład bo kolor oczu się nie zmienia...
            • wiesia140 Re: errata 12.01.11, 14:31
              pozwolę sobie zauważyć że nawet w tym wątku odzywa się dziewczyna twierdząca że
              syndrom jej nie DOTKNĄŁ

              nie wiemy , czy ją dotknie, czy nie , ale mówienie , że ją nie dotknął po kilkunastu godzinach, jest mówieniem trochę na wyrost , powoli czas pokaże, co będzie dalej... .
            • wiesia140 Re: errata 12.01.11, 15:18
              Miło przyjęta nie została, wysunięto nawet podejrzenie że fakt bytności na tym
              forum świadczy o posiadaniu syndromu

              nie posiadaniu syndromu , tylko o posiadaniu wątpliwości , to dwie inne sprawy
              • iktoto Re: errata 12.01.11, 21:51
                msrp, po co katujesz się i piszesz tutaj? po co tutaj wchodzisz i zamęczasz się, bo nikt nie chce Cię zrozumieć? Skoro odczuwasz ulgę to wróć do normalności i tutaj nie zaglądaj. Skoro dobrze sobie radzisz, skoro masz się dobrze, to dobrze. Może dobrze wszystko zniesiesz, tego nikt nie wie. Jeśli Twoje życie dobrze się potoczy to dobrze. Jeśli upadniesz bo aborcja Cię rozłoży na łopatki to tutaj wróć. Jeśli chcesz zająć sie pracą to pracuj. Staraj się być coraz lepszym człowiekiem.

                Monika
                • msrp 10 tydzień, odpowiedzialna praca, aborcja 15.01.11, 15:32
                  Może na początku trochę tego żałowałam. Nawet, chociaż wstyd sie do tego przyznać, trochę się popłakałam. W pierwsza noc po zabiegu tak miałam. Ale to był nadmiar emocji. Dużo sie wtedy wydarzyło w tym dniu.
                  Teraz już jest naprawde dobrze. Pisząc tak, nie próbuję zagłuszyć wyrzutów sumienia. Piszę tak, ponieważ naprawde czuję ulgę. Wiem, że zrobiłam dobrą rzecz, której nie powinnam żałować.
                  Dziekuję za wszystkie posty, nawet te bardzo krytyczne.
                  • iktoto Re: 10 tydzień, odpowiedzialna praca, aborcja 15.01.11, 18:11
                    Płacz nie jest wtydem. Płacz oczyszcza, pozwala iść dalej
                    • msrp Re: 10 tydzień, odpowiedzialna praca, aborcja 15.01.11, 18:15
                      Płacz za czymś, czego nie było, jest wstydem. To tak, jakbym płakała za wyrzucanym elektrośmieciem.
                      • wiesia140 Re: 10 tydzień, odpowiedzialna praca, aborcja 15.01.11, 19:07
                        Jak to nie było? Słuchaj nikt cię zie zmusza do płaczu , żalu , ale nie ściemniaj ,że niczego nie było, bo dziecko było ( sama używałaś tego określenia), no chyba ,że jest jeszcze jedna możliwość..... .
                        • wiesia140 Re: 10 tydzień, odpowiedzialna praca, aborcja 15.01.11, 19:16
                          że jednak coś tam czujesz....
                          " Przyjdźcie do mnie wszyscy, którzy utrudzeni jesteście , a ja was pokrzepię" www.jezuufamtobie.pl/
                      • 3-mamuska Re: 10 tydzień, odpowiedzialna praca, aborcja 15.01.11, 19:20
                        Hej,ja tez stalam kiedys przed takim wyborem. I co zrobilam cos innego urodzilam,to bylo i jest 3 dziecko , ktorego strasznie nie chcialam.
                        I zastanawiam sie co mam zrobic teraz, maly ma 3 lata a ja juz nie mam sily. Czasem a nawet czesto zaluje, ze zabrakolo mi odwagi.
                        Pisze w twoim watku, bo mysle ze zrobilas dobrze. To znaczy szkoda malusza, ale dla ciebie w tej chwili to najlepsze rozwiazanie .
                        Doradzacie ze aborcja to zlo ,a co w takim przypadku jesli urodzilo sie i ma sie dosc. Nie mam czasu na nic,mlody nie spi jak trzeba, do tego okazalo sie ze ma autyzm i ze moze byc tak ze do konca zycia bedzie musial miec opieke,nie chce jesc jest wiele problemow,codzienna kapiel to koszmar histeri i krzyk,nie mowi wiec nie wiem co jest zachowuje sie jakby nie bylo ludzi wokolo niego.Przytula sie i jest kochany ,ale...
                        Mowicie ze aborcja to zlo,ale czy gorszym zle jest tak jak autorka pisze ,ze nie kocha dzieci ze nie spedzala by z dzieckiem czasu. Za pieniadze sie milosci nie kupi i opieki i czulosci matki.
                        Wiem wiem wszystko mogloby sie zmienic po porodzie (i u mnie tak bylo pokochalam synka,nawet karmilam piersia),Ale dzieko to odpowiedziallnosc na cale zycie.Nie mogloby byc tak ze troche na probe sie zajme, a jak mi nie przypasi to o oddam?
                        Piewszych 2 chcialam i tak planowalam,chcialam sie bawic maiala sily i chceci ,teraz cierpia starsze dzieci bo juz nie maja tego co bylo.Z powodu mlodego zrezygnowalismy z wyjsc z powodu jego zachowan,i chodz kocham go strasznie ,maz duzo pomaga to jak czesto zaluje, ze zaszlam wtedy w ciaze.Jestem dorosla i wiem czym grozi sexs,dlatego ciagne i staram sie ze wszystkich sil.

                        Wiem ze robicie dobra rzecz ze bronicie te maluszki,ale moze nie dla kazdego jest to dobrze urodzic.
                        Zawsze byla obojetna do aborcji ,myslam ze kazda kobieta ma prawo decydowac,po urodzeniu molodego,myslam kurcze, a moze jednak to nie tylko cialo tych kobiet, ale tez tych dzieci,a teraz wiem ze nie kazde odwiedzenie od aborcji to dobry pomysl.
                        Autorka moze za 30 lat bedzie zalowac tej decyzji, a czasu sie nie cofnie, a co kiedy sie urodzi i sie zaluje jeszcze gorzej bo czasu nie da sie cofnac, a traci na tym dziecko.

                        Robicie dobra robote i nie krytykuje was,jestes po tej drugiej stronie i wieci jak to jest po...
                        Ale jest jeszcze 3 strona...
                        Pozdrawiam.

                        • chocolate92 Re: 10 tydzień, odpowiedzialna praca, aborcja 15.01.11, 19:26
                          MSRP, odezwij sie do mnie, myślę, że możesz mi udzielić pomocy ws. aborcji. Napisz na email, gdzie, co i jak.
                          Dziekuję z góry.
    • nati1011 MRSP! 15.01.11, 19:28
      Jeszcze raz napiszesz coś w stylu swojego ostatniego posta i dostaniesz na tym forum bana.

      To już ostatnie ostrzeżenie.
      • chocolate92 MSRP, masz wiadomość n/t 15.01.11, 19:59
    • faun1512 Re: 10 tydzień, odpowiedzialna praca, aborcja 20.01.11, 18:59
      net.sylwia napisała:

      > Witam, jestem dziennikarką i przygotowuję się do napisania reportażu na temat p
      > odziemia aborcyjnego. W Polsce kobiety nie mogą legalnie usunąć niechcianej cią
      > ży i chcąc nie chcąc zejść muszą do ”podziemia”. Poszukuję kobiet z
      > e Szczecina lub województwa zachodniopomorskiego, które poddały się właśnie tak
      > iej „nielegalnej” aborcji, z którymi chciałabym na ten temat porozm
      > awiać

      Chyba komuś się pomyliły fora - to nie feminoteka ani federa czy jak mu tam. A czemu nielegalnej piszesz w cudzysłiowiu? Prawo to prawo i należy go porzestrzegać, bez względu na to czy sie to komus podoba, czy nie! Niedługo pewnie zaczniemy pisac o "nielegalnych" gwałtach, kradzieżach i rozbojach, bo ktoś dojdzie do wniosku że prawo nie pozwalające mu gwałcić, rabować i kraść ogranicza jego wolność.. Słowem: prawo prawem a wy róbta co chceta i sie nie przejmujta!
    • reniatoja Re: 10 tydzień, odpowiedzialna praca, aborcja 21.01.11, 11:52
      msrp napisała:

      > Jestem w 10 tygodniu ciąży. Dowiedziałam się z testu, a na potwierdzenie poszła
      > m na USG do lekarza. Wiem jedno. Nie chce tego dziecka. I proszę mnie nie kryty
      > kować. Zajmuję ważne stanowisko, jest to praca odpowiedzialna i poważna, wolała
      > bym tam nie pokazywać się w ciąży, poza tym urlop macierzyński nie wchodzi w ra
      > chubę. Chcę się dalej rozwijać. Owszem, stać mnie na pomoc z postaci opiekunki
      > do dziecka, ale przeciez na samym początku, przez pierwsze miesiące, musiałabym
      > spędzac z dzieckiem najwięcej czasu. Nie chce mieć dziecka, zawsze byłam przec
      > iwna macierzyństwu, nie czuję instynktu macierzyńskiego. Nie wzrusza mnie bojąc
      > e serce dziecka. Wiem, ze go nie chce. Mam dobrego lekarza, profesjonaliste. Po
      > co o tym piszę? Sama nie wiem. Chyba tak po prostu. To wcale nie musi być najg
      > orsza decyzja (tj. aborcja).


      Czytając twoje OSWIADCZENIE - bo jako oświadczenie, nic więcej odbieram Twój post- cały czas zastanawiałam się własnie nad tym- po co to piszesz, co to kogo obchodzi. Masz określone stanowisko, o nic nie pytasz, nie wyrażasz zadnych wątpliowści wiec co - chcesz sie pochwalić, ze jesteś w ciązy? czy też może, że jesteś taka twarda i zdecydowana na tę aborcję? Po co to pisac takie rzeczy. Nie chcesz, to usuń i nie zawracaj głowy kobietom, dla których jest to forum.
      • wiesia140 Re: 10 tydzień, odpowiedzialna praca, aborcja 21.01.11, 12:43
        może gdzieś tam podświadomie czuła inaczej
      • lubie.garfielda Re: 10 tydzień, odpowiedzialna praca, aborcja 21.01.11, 15:08
        kochana! Dziewczyny na tym forum czują MISJĘ.

        Pozwalają na TAKIE wypowiedzi bo to pozwala przedyskutować z kandydatką do aborcji tę decyzję i czasem się udaje zabiegu uniknąć.

        Ostre prawo antyaborcyjne w naszym kraju sprawiło że kobieta poważnie myśląca o aborcji nie ma się do kogo zwrócić o taką zwykłą ludzką rozmowę w obawie że rozmówca fizycznie jej w zabiegu przeszkodzi.
        A po tym forum widać że czasem wystarczy rozmowa z kimkolwiek kto pokaże że się DA.
        • eva29 Re: 10 tydzień, odpowiedzialna praca, aborcja 23.02.11, 11:50
          jesli moge cos powiedziec to tylko tyle ze moze to i lepiej ze tak sie stało. bardzo
          Ciepodziwiam za tą decyzje ( ja sie nie odwazyłam). Ta decyzja była tylko i wyłącznie Twoja i ty bedziesz z tym żyła. Ale skoro piszesz ze nigdy dzieci nie chciałąś i nie chcesz to biedne byłoby takie dziecko majace matke ktorej nigdy nie ma. Aczkolwiek nie wioadomo jakby było gdyby sie urodziło. Możemy tylko gdybać. Zycze CI powodzenia w dalszej karierze zawodowej ale praca to nie wszystko kiedys zostaniesz sama........ ( oczywiscie to tylko moje zdanie ) ja zycze wszystkiego najlepszego.
          pozdrawiam
    • trel Re: 10 tydzień, odpowiedzialna praca, aborcja 19.03.11, 11:46
      Smutny świat, w którym dzieci są nie chciane, w którym mamy chłodno kalkulują czy warto urodzić czy nie. Gdzie nie ma miłości, tej największej, bo mamy do dziecka.

    • natucha11 Re: 10 tydzień, odpowiedzialna praca, aborcja 13.04.11, 18:40
      Co do jednego zgadzam się z msrp. Niektórzy ludzie najzwyczajniej w świecie nie powinni mieć dzieci. Tylko, że tacy powinni się wykastrować zawczasu.
      • lilia-wodna Re: 10 tydzień, odpowiedzialna praca, aborcja 15.04.11, 09:44
        Mnie też jest przykro... Pracę można jutro stracić, najbliżsi mogą od nas odejść, ciężko się rozchorować, umrzeć... Cały świat potrafi się wywrócić do góry nogami, kiedy tego nie "zaplanowaliśmy" - i nic z tym nie zrobimy..... Nagle okazuje się, że to, co było takie ważne, znika jak bańka mydlana ..... Pieniądze, praca, sukces, poważanie ludzi.... Można przestać być żoną, ale mamą /ojcem, córką/synem się jest.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka