hope2011
13.07.11, 11:06
dowiedzialam sie w lutym 2007,ze jestem w ciazy z drugim dzieckiem..nie namyslalam sie dlugo, decyzja byla zimna i okrutna.. w lutym zostalam umowiona do szpitala na scan..nawet nie popatrzylam na monitor..bylam w 7mym tygodniu..umowiona data 27 marca 9 rano.. (UK bo tu mieszkam..) nikt nie wiedzial o mojej ciazy,tylko lekarz...nikomu nie powiedzialam,nikogo sie nie poradzilam a szkoda..powinnam..
moj partner nic nie wiedzial...wszystko bylo skomplikowane,pierwsza ciaze bylam sama przez wszystkie problemy przeszlam sama,on sie pojawil jak corcia miala ok 4.5 miesiaca..bylo ciezko,problemy z mieszkaniem z pieniedzmi,zycie w osrodku dla bezdomnych..balam sie o nasza przyszlosc ,obcy kraj ja sama..ale nie winie nikogo ..to byla moja decyzja,nie wyobrazalam sobie w tym czasie miec kolejne dziecko..
chcialabym cofnac czas..nie zrobilabym tego..zatrzymalabym to dzieciatko i poradzila sobie..ktos kiedys powiedzial : jesli Bog daje dziecko ,to i na dziecko... a ja nie mialam tej milosci w sobie ,zeby zatrzymac ta malenka istotke we mnie.. po wykonanym "zabiegu" wybudzili mnie,a ja pierwsze o co spytalam bylo -gdzie jest moje dziecko? odpowiedziano mi -nie martw sie bedziesz jeszcze miala w przyszlosci... dlaczego nie pomyslalam o tym wczesniej? dlaczego ruszylo mnie po wszystkim ? nie wiem... balam sie ,ze sobie nie poradze?ze zostane sama?ze bede zdradzana i utkwie z dwojka w domu? nie wiem... ale bylam slaba i zamknelam sie w sobie..
minelo 4 lata.. tak bardzo zaluje.. nie wazne czy dziecko mialo 2 tygodnie czy 7- to bylo moje dziecko czesc mnie pod sercem a ja nie uchronilam tej malej niewinnej istotki.. podjelam egoistyczna decyzje.. nie jestem szczesliwa i w pelni na to zasluguje..
prosze...jesli masz problem w podjeciu decyzji...nie zamykaj sie jak ja to zrobilam..to wcale nie zalatwia problemu..jest gorzej..zal ..smutek w sercu.. i nadzieja,ze nienarodzonemu dzieciatku jest dobrze tam u Boga ,nadzieja,ze jeszcze bede miec szanse je przytulic i przeprosic..