Dodaj do ulubionych

Wątpliwości

04.08.13, 17:30
Pisałam już w innym wątku, ale życzliwa osoba (dziękuję!) poleciła mi założyć nowy.
Jestem w 5 tygodniu, ciąża z wpadki (mimo zabezpieczeń) z kimś, kto kiedyś był moim partenerem a teraz jest bliskim kimś, czasami kochankiem.On jeszcze nie wie i nie wiem, czy chcę, by wiedział, nie wiem, jak mu powiedzieć.
To bardzo pokręcone - mam pracę, ale mam długi, nie mam własnego mieszkania a wynamuje, ciężko mi z kasą a co będzie, gdy urodzę. Nie chcę być samotną matką, nie chcę tak żyć. Chcę swojego życia! i nie piszcie, że nie mam serca. To nie tak, że nie mam. Ryczę i biję się z myślami od wielu dni! jestem przerażona!
Obserwuj wątek
    • pfegele Re: Wątpliwości 04.08.13, 17:39
      A z ojcem dziecka nie chcesz juz byc? Piszesz, ze jest Ci bliski?
      • aaannna5 Re: Wątpliwości 04.08.13, 19:53
        Nie chcę, nie mogę i nie będę! zawsze będzie mi bliski, pomógł mi w ważnym i trudnym dla mnie momencie życia, ale czas pokazał, że nie powinniśmy być razem. Została namiętność i pewna forma bliskości. I nie piszcie mi, że trzeba było myśleć, proszę. Myślałam, zawiodło zabezpieczenie. A teraz jestem z tym sama. Poza tym - także społecznie to skomplikowane. Spokojnie - On jest wolny, ale młodszy i nie w głowie mu dzieci, tak mi się wydaje. Wiem, że pownnam coś zrobić, ale siedzę jak sierota i nie wiem, co robić. Potrzebuję wsparcia, po prostu.
        • chyba.ze Re: Wątpliwości 04.08.13, 21:42
          Po pierwsze porozmawiaj na spokojnie z partnerem- powinien wiedzieć co się dzieje, nie jesteś sama.
          Po wtóre wcale nie musicie z sobą być, a dziecko pomimo tego może mieć kochającego ojca smile

          On jest wolny, ale młodsz
          > y i nie w głowie mu dzieci, tak mi się wydaje.

          Może źle Ci się wydaje?
          • mojaada Re: Wątpliwości 04.08.13, 22:40
            Spokojnie, ochlon, dziesiec oddechow na poczatek. Nowa sytuacja, zrozumiale, nie wiesz co cie czeka i jak zareaguje facet z ktorym masz dziecko. Po 1 zdaj sobie sprawe ze juz jestes matka, teraz pytanie jaka matka bedziesz czy zywego dziecka czy martwego. Nie sluchaj osob ktore aborcji nie dokonaly, bo przewaznie mowia usun jak ci nie odpowiada gdyz nie znaja powagi sytuacji i psychicznych nastepstw po aborcji. Po drugie porozmawiaj z ojcem dziecka i daj mu czas na przemyslenie, w pierwszej chwili moze tak samo jak ty wystraszyc sie odpowiedzialnosci. Wiecej spokoju, ciaza to nie choroba, to nie kalectwo na cale zycie, to nie smierc tylko nowe zycie malego czlowieczka w tobie. Boisz sie to zrozumiale, ale po to tu jestesmy aby przestrzegac kobiety przed tym okropnym czynem jakim jest aborcja.Bo strach moze nas doprowadzic do czegos czego tak naprawde nie chcemy. Poczytaj wpisy kobiet ktore usunely i tych ktore tego nie zrobily Te co usunely pisza "Dziewczyny mialyscie racje albo opisuja swoje przezycia z aborcji i cierpienie ktorego doswiadczaja do tej pory " Te co urodzily dziekuja za wsparcie. Sama jak poczytasz to znajdziesz wiele ciekawych watkow. Przemysl na spokojnie swoja sytuacje , szukaj pozytywnych stron a nie negatywnych.
          • pfegele Re: Wątpliwości 04.08.13, 22:41
            No wlasnie, moze zle Ci sie wydaje.
            Uparlas sie, by byc z tym sama; porozmawiaj szczerze z ojcem dziecka.
            Jesli dziecko ma rodzicow, ktorzy zyja razem - super, ale wiesz... Ludzie sie rozchodza, w kazdym momencie mozna zostac samotna matka, nawet majac wczesniej kochajacego meza.
            Zreszta mam wrazenie, ze teraz samotna matka nie znaczy juz to, co kiedys. Po pierwsze spoleczenstwo nie pietnuje juz samotnych matek, po drugie bedziesz miec zagwarantowane alimenty. Poza tym, skoro ojciec dziecka jest Ci bliski, to sadze, ze choc nie jestescie i nie bedziecie razem, bedzie troszczyl sie o dziecko.
            W innym watku przeczytalam, ze masz juz 35 lat i ze chcialas miec dziecko, tylko nie w takich okolicznosciach. Sluchaj, to moze byc ostatni dzwonek, moim zdaniem los wlasnie sprawil Ci niespodzianke smile
            Poza tym wydaje mi sie, ze skoro juz masz watpliwosci co do aborcji, to praktycznie pewnym jest, ze dopadna Cie okropne wyrzuty sumienia.
            Co do dlugow - nie ma sytuacji bez wyjscia, naprawde.

            • aaannna5 Re: Wątpliwości 04.08.13, 23:15
              Bardzo Wam dziękuję za wsparcie i mądre słowa. To wszystko trochę mnie przeraża i, póki co, przerasta. Fajnie, że tu jesteście i dzielicie się wiedzą i doświadczeniem. Wiem, że wyrzuty sumienia by mnie zabiły, że nie mogłabym z tym żyć. Póki co, muszę oswoić się z sytuacją i przemyśleć, jak i kiedy Mu powiem. Zawsze wydawało mi się, że jestem w miarę rozgarnięta i poukładana, ale ta sytuacja zadała kłam takiemu twierdzeniu. Boję się powiedzieć Jemu, Rodzicom, właścicielce kamienicy. Boję się wszystkiego! Czy to minie?
              Fajnie, że mogę to Wam napisać a Wy nie komentujecie, że mam się cieszyć, bo tyle kobiet czeka na dziecko a nie może go mieć a ja jestem w ciąży a stękam. Szanuję to, ale taka świadomość nie pomaga. Trzymajcie za mnie kciuki, proszę.

              To wsz
              • aaannna5 Re: Wątpliwości 04.08.13, 23:22
                I za wcześnie enter wcisnęłam. To wszystko trochę mnie przeraża. Po pierwsze - jego reakcja! może najpierw skoncentruję się na tym zadaniu. A jeśli się wypnie? co wtedy?
                • chyba.ze Re: Wątpliwości 05.08.13, 00:03
                  aaannna5 napisał(a):

                  A jeśli się wypnie
                  > ? co wtedy?

                  Będziesz samotną matką jakich wiele wokół, a tatuś będzie zobowiązany do płacenia alimentów- to tak od strony formalnej.
                  Nie masz rodziców, rodzeństwa, przyjaciółki, cioci- NIKOGO? Niemożliwe smile
                  Poza tym- co tu gdybać, dzieciak już jest i pozostaje modlić się o to by urodził się zdrowy.
                  Twoje przerażenie towarzyszy chyba każdej kobiecie na początku ciąży, również planowanej.
                  Ja z niecierpliwością czekałam na dziecko, a jak już się potwierdziło że jestem w ciąży natychmiast chciałam wszystko odwołać i uciec. Typowa burza hormonalna. Ale mija. Serio.
                  • pfegele Re: Wątpliwości 05.08.13, 06:46
                    Tak jak napisala chyba.ze - ojciec dziecka moze sie wypinac do woli, alimenty i tak bedzie musial placic wink
                    Ale to jest najgorszy scenariusz, Pan Tata rownie dobrze moze wspierac Cie w czasie ciazy i potem, juz po porodzie. Pomimo tego, ze nie bedziecie para, moze byc troskliwym ojcem i wsparciem dla Ciebie rowniez.
                    Napisz, jak zdecydujesz sie mu powiedziec o ciazy...
                    A te wszystkie emocje sa normalne smile Potraktuj to dziecko jako dar, a cala sytuacje jako wyzwanie.
                    A o co chodzi z wlascicielka kamienicy?
                    • aaannna5 Re: Wątpliwości 05.08.13, 09:13
                      Fajnie, że piszecie takie rzeczy! bliscy mi ludzie, oczywiście, wie o tym garstka, proponowali, by usunąć i mieć ten problem z głowy. Dlatego o tym myślałam, dumałam i analizowałam. I dlatego do Was napisałam. Jestem przerażona bo to dla mnie taki złośliwy chichot losu. Przz wiele lat byłam w trwałym związku, który prawie zakończył się ślubem i staraliśmy się o dziecko i się nie udało. A teraz, w tak nieprawdopodobny sposób (6 dzień cyklu, zabezpieczenie) - proszę, jest. Czasami wydaje mi się, że to zły sen, z którego zaraz się obudzę. Śpię dobrze, ale budzę się ze strachem.
                      Nie wiem, jak On się zachowa i co powie. Zdaję sobie sprawę, że sama na siebie kręcę bat, że gdybym powiedziała mu już, wiedziałaby, co zrobi. Przygotowuje się do tego, ale boję się okropnie. Jak mam pokonać ten strach?
                      Jeśli to jest wyzwanie, to bardzo trudne. W dodatku właśnie włączyły mi się mdłości i zawroty głowy, i - teraz się nie śmiejcie, zaczynam naprawdę czuć, że tam jest, w sensie maleństwo.
                      Co do właścicielki, to osoba z bardzo katolickimi poglądami i boję się, że mnie wyrzuci, no bo to obciach - sama, w ciąży. To kolejny strach, który mnie zżera. Kurcze, czy ja temu radę?
                      • chyba.ze Re: Wątpliwości 05.08.13, 09:40
                        Dziewczyno, z tego co piszesz dostałaś od losu/ Boga niesamowity dar smile Maluch na zawsze będzie Twój obojętnie jak życie dalej Ci się ułoży
                        Jesteś zdrowa, mądra- czegóż chcieć więcej? Macierzyństwo to cudowna droga.

                        Co do właścicielki mieszkania, myślę że nie jest źle, przecież jest katoliczką smile Przede wszystkim bądź szczera, krętactwo nie popłaca.

                        Co do mdłości to zwiastują pomyślny przebieg ciąży.

                        Uściski
    • nati1011 Re: Wątpliwości 05.08.13, 11:46
      wiesz, 35 lat to może być ostatni gwizdek na dziecko. Serio. Drugiej szansy możesz już nie dostać. Zwłaszcza po aborcji.

      Facet - hmmm w sumie ważna rzecz, ale nawet będąc w szczęśliwym związku po 20 latach małżeństwa bywa, ze facetowi palma odbija. A żyć trzeba. NIe wiemy jak zareaguje ojciec dziecka. Może będzie zachwycony? A nawet jeśli nie, nawet jeśli okaże się dupkiem czy to powód by zabijać SWOJE dziecko? Bo ono jest twoje. Jest częścią ciebie. Krwią z twoje krwi, kością z twojej kości. Młodsza wersją ciebie samej wink

      Wiem, że jest ci ciężko. ALe w ciąży to normalne. Nawet w tej chcianej, wyczekanej.... Dopadła cię burza hormonów. Cały świat stanął ci na głowie. W dodatku jesteś sama. Ja bym się raczej zdziwiła, gdybyś skakała z radości.

      Daj sobie trochę czasu. Niech ochłoną emocje, niech uspokoją się hormony. I pogadaj z chłopakiem. Kto wie, może zaskoczy cię pozytywnie? A jeśli nie, jest jeszcze parę innych rozwiązań. Wiesz, zabić to dziecko jeszcze zawsze zdążysz. Ale potem czasu już nie cofniesz.

      Poczekaj, spróbuj najpierw rozwiazac ewentualne problemy. Może naprawdę się da?
      • sabina211 Re: Wątpliwości 05.08.13, 16:15
        Co do właścicielki kamienicy, to o ile nie podpisywałaś umowy najmu z punktem, że zobowiązujesz się żyć wg wskazań katechizmu KK, to (o ile płacisz) nic jej do tego jak i z kim żyjesz. Zwłaszcza, że masz 35 lat i nie urządzasz (jak myślę) orgii i burd.
        Poza tym ludzie (zwłaszcza ci z zewnątrz) często dostosowują się do przekazu. Jeśli się cieszysz, przynajmniej na zewnątrz cieszą się razem z Tobą, a że niektórzy gadają po kątach...Cóż, ich problem. A nawet gdyby właścicielka popisała się dulszczyzną niemającą nic wspólnego z katolicyzmem, to masz czas na wynajęcie innego mieszkania (my wynajmujemy z 3 głośnych dzieci i 3 kotami i nic nikomu do tego, skoro płacimy), przecież jutro nie rodzisz, a jakiś okres wypowiedzenia chyba masz w umowie.
        A co do rodziców to ja na ich miejscu cieszyłabym się, że WRESZCIE dajesz im wnuka, bo jak nie teraz, to kiedy, za 10 lat? Poza tym pomyśl, ile rodzin z dziećmi nie ma długów, naprawdę znikoma ilość (wliczając w to kredyty na mieszkanie).
        Ja też przeszłam sama przez 1 ciążę będąc o 10 lat młodsza niż Ty teraz. Fakt, rodzice się mnie nie ""wyrzekli" (pomimo,a może dlatego, że są wierzący, należą do WZCH), choć mamie na początku było trudno. Może nie było modelowo, ale wcale nie wspominam ciąży źle. A Ty jeszcze nie wiesz jak zareaguje tatuś malucha...
        Strach i wstyd są złymi doradcami. A Ty masz trochę spraw do poukładania, ale nie spotkała Cię żadna tragedia (nawet z kategorii "tragedii ciążowych".) Naprawdę tak myślę.
        Skąd jesteś?
        • aaannna5 Re: Wątpliwości 05.08.13, 20:16
          Dzięki, Dziewczyny!
          Sabina211, jeśli można tu pisać na priv (można), chętnie napiszę, bo nie chcę upubliczniać się za bardzo wink.
          Co do kamienicy - rzecz jasna, takiej klauzuli nie mam. Wiadomo, burd i orgii nie urządzam a od 3 lat sypiam z jednym i tym samym facet, który zachowuje się idealnie, jeśli jest. Mieszkanie uwielbiam i wyremontowałam je z calkowitego syfu na cudne wnętrze, całkiem niedawno wymieniłam piec. Poza tym - inwestuje, ale czynsz mam maleńki i nie płaciłam odstępnego. Na wynajęcie innego nie będzie mnie stać, niestety. Dlatego jestem przerażona! poza tym tak mi źle i smutno, ryczeć mi się chce a nawet nie mam się do kogo przytulić - i dlatego tak boli brak faceta i świadomość, że nikt tego dziecka nie chce. I jeszcze te komentarze - usuń, będziesz miała z głowy! i czuję się ja durna ignorantka, co się w syf pakuje sad. Ojciec dziecka ma pracę, ale nie na tyle dobrą, by zapewnić utrzymanie dziecku. Przez to wszystko jedna z moich znajomych powiedziała - nie ten czas, nie ten facet, brak kasy - usuń!
          Co do moich Rodziców - jeszcze nie wiedzą, więc nie wiem, czy się mnie wyrzekną.Z pewnością będą w szoku, ale to nie jest największy problem. W końcu jakoś się z tym pogodzą, oby.
          Źle mi z tym, że tak naprawdę nikt się z tego nie cieszy, zupełnie nikt! to takie smutne, że jestem sama i na serio rozbita na tysiąc kawałków i nie mam wsparcia a słyszę namawianie do aborcji! nati, masz rację, nie potrafię wykrzesać z siebie radości a odczuwam raczej wielki, okropny strach! tak bardzo się boję! może to naiwne i dziecinne, ale chciałabym by ktoś mnie przytulił! Poproszę smile
          • mojaada Re: Wątpliwości 05.08.13, 20:55
            Skad jestes , moze ktoras z dziewczyn spotkala by sie z toba porozmawiala? Kazdemu latwo mowic USUN, pewnie... nie ich brzuch , nie ich dziecko i pozniej nie ich cierpienie. Moja znajoma tez radzila mi tak jak tobie twoja radzi, i zreszta nie tylko ona, pozniej zostalam sama z calym bolem po aborcji, kazdy sie zachowywal jakby nic nie bylo, nic sie nie stalo, a ja w rozsypce psychicznej, wtedy to dopiero chcialam zeby ktos mnie przytulil, a doradcy jak byli tak po aborcji szybko sie zmyli. Najczesciej kobiety po a borcji mowia NIE USUWAJ, a ci co gowno wiedza maja najwiecej do powiedzenia, albo te co usunely i nic sobie z tego nie robia bo sumienia juz nie maja. Wiem ze sie zle czujesz, ze pragniesz teraz bliskosci, kobieta w ciazy zawsze potrzebuje wiecej wsparcia, czulosci, to normalne, powiedz rodzicom, facetowi , moze dostaniesz choc troche wsparcia od bliskich, niech cie juz to nie meczy wygadaj sie im w koncu.
            • mojaada Re: Wątpliwości 05.08.13, 21:00
              Jak cos to mozesz pisac do mnie na gazetowy mojaada@gazeta.pl ;D
              • sabina211 Re: Wątpliwości 05.08.13, 21:59
                Oczywiście o tych zapisach w umowie pisałam żartem, żebyś zobaczyła jak niedorzeczny (zwłaszcza w dzisiejszym świecie) jest akurat ten lęk.
                Jeśli chcesz napisać do mnie prywatnie, a ucieszę się, gdy napiszesz i w miarę możliwości przytulę (wirtualnie na pewno) to pisz na adres: sabina.zarska@poczta.onet.pl.
                Postawy "życzliwych" namawiających do aborcji zdrową, 35-letnią kobietę spodziewającą się pierwszego i bardzo możliwe, że jedynego dziecka nie skomentuję, bo kulturalnie nie umiem. Toć to jakiś kosmos...
                Przytulam na razie tu.
                • aaannna5 Re: Wątpliwości 06.08.13, 16:42
                  sabina211, to wcale u mnie takie śmieszne nie jest, niestety! ale to na priv napiszę, dobrze?
                  Najchętniej schowałabym się do mysiej dziury i jakoś to wszystko przeczekała, ale wiem, że się nie da, że muszę temu stawić czoła. I teraz to pewnie będzie o mnie okropnie świadczyć, ale mam wrażenie, że to, co się stało, burzy i niszczy całe życie. Zawsze chciałam mieć dzieci, ale po odwałnym ślubie i rozpadzei długotrwałego związku, gdy nikogo nie spotkałam, zaczęłam dojrzewać i godzić się z myślą, że już na zawsze będę sama. Zaczęłam szukać nowej, dodatkowej pracy, zmieniłam promotora dr i zabrałam się za pracę. Tak gdzieś we mnie rodziła się myśl, że takie samotne życie to szansa na realizację pasji i może taka moja droga. A to, co się stało, zupełnie odstaje od tego, jak sobie wyobrażałam nowe życie! kurcze, jestem przerażona! czy jest sposób, by jakoś to pokonać? i jeszcze te złośliwe uśmieszki, po których odczytuję, że przez własną głupotę zmarnowałam sobie życie, to okropne. Wiecie, że nikt, absolutnie nikt się nie cieszy sad. Jestem z tym tak bardzo sama, że aż wyć się chce! nie wiem, jak ja sobie z tym poradzę, jak zniosę społeczne napiętnowanie i awantury, które mnie czekają.
                  mojaada, napiszę na priv, dobrze? tak, jak pisałam, nie chcę o sobie za dużo pisać. Przykro mi, że masz za sobą takie przykre, bolesne przeżycia! życzę Tobie dużo siły. I dziękuję za mądre słowa. Masz rację, łatwo jest mówić, namawiac i sugerować osobom, które tego nie przeżyły. Ta decyzja pozostanie ze mną i tylko ze mną i nikt za mnie nie będzie jej dźwigał.
                  I masz rację w tym, że bardzo potrzebuję bliskości! a najbardziej tego, by ktoś mnie przytulił! to wprost wszechogarniające uczucie, dotąd nic takiego mi się nie zdarzało a ostatni prawdziwy przejaw czułości i bliskości ma bardzo wymierne owoce wink. Ale ten strach jest najbardziej okropny i zżera mnie od środka!
                  • aaannna5 Re: Wątpliwości 17.08.13, 01:10
                    Dziewczyny, chciałam tylko napisać, że nie zrobiłam tego. Myślałam o tym dzień i noc, żaden z moich strachów nie minął a niektóre są większe niż były sad. Mimo tego - nie mogłam tego zrobić, po prostu nie mogłam. Wiem, że to naiwne, ale, proszę, napiszcie, że dam radę.
                    • pfegele Re: Wątpliwości 17.08.13, 02:00
                      Dasz rade smile
                      Ktory to w tej chwili tc?
                      • mojaada Re: Wątpliwości 17.08.13, 08:23
                        Skoro inne samotne mamy daly rade to ty tez dasz rade ;D
                    • ewa21n Re: Wątpliwości 29.08.13, 13:07
                      Dasz radę.
                      Teraz masz wątpliwości, ale kiedy weźmiesz Swojego Maluszka w ramiona - zobaczysz nikogo tak nie można pokochać jak dziecko.
                      Dasz radę.
    • bma567 Re: Wątpliwości 17.08.13, 10:23
      Witaj,

      Dołączam się do dziewczyn dasz radę, pomyśl ile taki maluch może dać szczęścia. Uwierz mi jestem po aborcji i wszystko bym dała, żeby cofnąć czas. Aborcja to nie jest wyjście z sytuacji, nigdy się tego nie zapomina. Dlatego prosze uwierz w siebie ,jak będziesz chciała pogadać daj znać podam Ci maila.

      Serdecznie pozdrawiam
      • aaannna5 Re: Wątpliwości 18.08.13, 14:53
        Dziękuję Wam bardzo! stopień przerażenia nie spada, ale muszę jakoś trwać. Co zrobić, by odzyskac choć trochę spokoju? a, to początek 8 tygodnia.
        • mojaada Re: Wątpliwości 18.08.13, 17:15
          Przede wszystkim modlitwa. Czesto bywam na maszch o uzdrowienie -uwolnienie, zwlaszcza z powodu aborcji Dzisiaj tez bylam, wspaniale przezycie milosci Boga Polecam przede wszystkim tym kobietom ktore usunely, maja watpliwosci, wstawiam sie za wami w modlitwach.
    • aaannna5 Re: Dasz radę:) 25.08.13, 18:43
      Dziękuję Wam za ciepłe słowa. Nie odzyskałam spokoju, wciąż dużo spraw do załatwienia przed mną, wiele trudnych rozmów i problemów do dźwigania. Póki co, nie potrzebuję żadnej pomocy, chodzę do lekarza w ramach NFZ. Większy problem pojawi się, gdy maluch się urodzi, jeśli nic się nie zmieni, z pewnością nie poradzę sobie finansowo. Ale o tym teraz nie będę myśleć. Najpierw - trudne rozmowy. Właścicielka kamienicy nie wie. Trochę się ze mnie śmiałyście, że się tego boję, ale ja naprawdę jestem przerażona - jeśli mnie wyrzuci, nie będę miała gdzie mieszkać, z Rodzicami na pewno nie mogę (trudna, konfliktowa relacja z matką; od zawsze było źle, dlatego wyjechałam na studia i tam sama się utrzymywałam). Uff, czy ktoś może załatwić to za mnie? poza tym - ojciec dziecka nadal nie wie. Tu też muszę na poważnie sobie to wszystko przemyśleć i ułożyć.
      Muszelko, dziękuję za cheć pomocy. Teraz nie możecie mi pomóc. Jedyne, o co Was proszę, to wsparcie i dobre słowo.To i tak baaaardzo dużo.No i może jakiś pomysł, jak rozmawiać z właścicielką kamienicy.
      Dziękuję za wszystko.
      • wujek_googl Re: Dasz radę:) 25.08.13, 22:54
        Powiedz jak najszybciej ojcu dziecka, może właśnie od niego dostaniesz najwięcej wsparcia - nie musicie przecież być razem, ale wychowywać dziecko jak najbardziej możecie wspólnymi siłami.
        Jak już z nim się dogadasz, to wszystko okaże się o wiele łatwiejsze.
        Trzymaj się. smile
        • ania.251 Re: Dasz radę:) 08.10.13, 18:32
          Dawno się tutaj nie odzywałam. A że bardzo mi pomogłyście, nie chciałabym tak zniknąć. To już 15 tydzień, maluch rośnie zdrowo, ja też już czuję się ok. Ci, co powinni wiedzieć, wiedzą. Reakcja ojca dziecka pozytywna, póki co i pewnie tak zostanie - osobno, ale obietnice w stosunku do dziecka są odpowiednie. Oby tylko słowa zamieniły się w czyny. Właścicielka kamienicy wie i przyjęła to spokojnie, więc mam gdzie mieszkać. Daleko mi do odzyskania spokoju, ale już chyba bliżej niż dalej. Pozdrawiam wszystkichsmile
          • aaannna5 Re: Dasz radę:) 08.10.13, 19:06
            Spieszę donieść, że ten poprzedni wpis to byłam ja, tylko zalogowałam się przez inny adres.
            • nati1011 Re: Dasz radę:) 08.10.13, 19:15
              Fajnie Aniu - dziękuję, że napisałaś.

              Jakbyś czegoś potrzebowała to pisz smile
          • sarniak Re: Dasz radę:) 14.10.13, 17:01
            Aniu, nie udzielalam sie wczesniej, ale bardzo sie ciesze ze wszystko sie uklada, a rozmowy ktorych obawialas sie najbardziej przyniosly pozytywny reultat.
            Duzo zdrowia dla Ciebie i dziecka! smile

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka