mandarynkagda
13.08.13, 00:33
Dziewczyny bylam z facetem przez 4 lata, wychowywalismy jego syna z poprzedniego zwiazku, ktory wolal mieszkac u nas niz u swojej matki, na poczatku tego roku jego dziecko zmienilo zdanie, wyprowadzilo sie od nas a my sie rozstalismy. Źle sie miedzy nami dzialo i to było najlepsze wyjście jednak czkowieka dopada czasami samotność i spotykalismy sie czasami a nasze spotkania konczyly się seksem. Przez caly okres naszego wspolnego mieszkania bralam tabletki jak sie rozstalismy przestalam i stosowalismy inne środki, mniej skuteczne poniewaz teraz jestem w 9 tygodniu ciąży.
Mam 30 lat, stala dobrą prace, mieszkanie, jestem zupelnie zamodzielna jednak gdy tylko dowiedzialam sie o ciazy to moja pierwszą reakcja byla aborcja.
Tylko jak zobaczylam bijace serducho na usg to zaczely ogarniac mnie wątpliwości czy to dobra decyzja. Moj ex jak sie o wszystkim dowiedzial to zaczal mówić ze moge robic co chce ale potem zaczal namawiac mnie na aborcję.
Powiedzial ze jak kocham to dziecko to powinnam je usunąć bo czeka je zycie na dwa domy, ze nie bedzie mialo rodziny i lepiej dla niego żeby jie zylo. Ze takie zycie z jednym rodzicem dla dziecka to nie jest zycie tylko meczarnia.
On nie bedzie ze mna tylko dla dziecka i bede sama musiala sobie radzic a jak pozna pootencjalna nastepna partnerkę to jak jej powie ze ma dwojke dzieci z roznymi kobietami to zadna nie będzie go brala na serio.
Sama teraz nie wiem bo argumenty sa przekonujace.... mówi ze jak za jakis czas poznam faceta z ktorym bede chciala byc to sobie z nim zrobie dziecko i ze lepiej teraz chwile pocierpiec niz miec zmarnowane cale życie.
Mowi ze prawie wszytskie normalne kobiety mialy aborcje i to jest normalne tylko sie do tego nie przyznają i ze to ja jestem jakas dziwna.
Mialam umowiona aborcje dzis na 21 i nie poszkam... akurat napisał smsa jak poszlo przekonany ze to zrobilam a ja nie wiem czy bede w stanie usmiercic wlasne dziecko.
Mowia że to zlepek komorek, jakas mazia a tam jest bijace serducho.