tricky
22.05.03, 11:33
Jadę sobie wczoraj Poniatowskiego i widzę gościa totalnie zalanego, który
próbuje przejść przez ulicę. Ale zaraz, on nie próbuje przejść - on wsiada
do samochodu! Zielony nissan Micra po chwili rusza, szybko zawróciłem i
zacząłem jechać za kolesiem. Widzę, że jest nawalony bo ledwo mieści się na
pasie tą Micrą. Minąłem go i szybciorem podjechałem do policyjnego VW, który
stał pod Syriuszem - Panowie przerwali wcinanie chińszczyzny i ruszyli z
kopyta za pijakiem. Jaki był finał - nie wiem, odjechałem w swoją stronę.
Czy dobrze zrobiłem ? Pamiętam podobną historię - facet po pijaku wjechał w
słup przed domem sąsiadki a ta krzyczy : " niech Pan szybko ucieka, policja
zaraz tu bęzie" co wy na to ?