mala3184
30.07.17, 08:08
Nie oceniajcie mnie bo nie na tym mi zależy
Z moim mężem mamy 2 wspaniałych dzieci. Między nami nie układało się już dosyć długo . Mąż był chwilami agresywny wyzywał się na nas za stres jaki miał w pracy. Oddaliliśmy się od siebie . On sypiał w jednej ja drugiej sypialni . Trwało to ponad rok. Łączyło nas tak naprawdę tylko to ze mamy dzieci. Nie planowałam niczego.Los postanowił jednak inaczej.Pewnego dnia napisał do mnie on. To było całkiem przypadkowo. Zaczęliśmy pisać ze sobą . Okazało się ze mieszkamy niedaleko. Spotkaliśmy się kilka razy. Bardzo dobrze nam się rozmawiało.Pomagal mi we wszystkim . Człowiek o złotym sercu. Nawet nie wiem kiedy a ja się zakochałam ...zreszta on tez. Nasza przyjaźń przesadziła się w romans. Minęło pół roku zaszłam w ciąże . Żadne z nas tego nie planowało. Brałam tabletki które zawiodły . W międzyczasie wniosłam wniosek o rozwód bo tak żyć nie chciałam oszukując męża .Mezczyzna którego poznałam ma rodzine .Ma synka w wieku mojego nasze dzieci świetnie się dogadują... żona jest w ciąży i lada dzień rodzi. On z żona żyje z tego co opowiadał razem a jednak osobno . Ona żyje swoim on swoim życiem. Z tego co mówi raczej wyglada na to ze to prawda. On jak się dowiedział o ciąży był w ogromnym szoku bo jak sam powiedział nie planował żadnych dzieci. Zapytał co robimy dalej co zamierzam . Zapytałam o jego zdanie powiedział ze dla niego najlepszym rozwiązaniem jest usunąć ciąże . Umówiłam się na wizytę mam ja za tydzień w ośrodku gdzie usuwają ciąże . Jestem w 5 tyg ciąży. Cały czas zastanawiam się czy usuwając ciąże nie popełnię największego błędu w swoim życiu. Z drugiej jednak strony niedługo będę rozwódka jemu za tydzień ma urodzić się drugie dziecko. Nie wierze w to ze zostawi żonę i dzieci dla mnie. Żadne z nas nigdy niczego sobie nie obiecywało i nie mam o to pretensji.
Myślałam o tym by porozmawiać z moimi rodzicami którzy mi pomagają nad opieka z dziećmi gdy pracuje ale obawiam się ich reakcji . On mowi ze nie zostawi mnie samej ale wiem ze tak naprawdę zostanę sama ...
Mam tysiące myśli i żadnego rozwiązania . On twierdzi ze mnie bardzo kocha ..-ale czy tak jest - nie siedzę w jego głowie.Najgorsze jest to ze jego żona ma rodzic 7 a ja mam termin aborcji na 8 . Jednego dni ma narodzić się dziecko a drugiego ma zostać zabite z tego samego ojca .
Żona o mnie nie wie. Choć wie ze ktoś taki jak ja istnieje bo on często mi pomagał w wielu sprawach zawsze mogłam na niego liczyć w każdej sytuacji. Zreszta nie tylko ja bo moja cała rodzina .
Co byście zrobiły na moim miejscu ...