aatoja Re: czesc :) 01.06.05, 18:36 przez pomylke wcisnelam enter i watek zapisal sie bez tresci Pozdrawiam Was wszystkie Odpowiedz Link
reniatoja Re: czesc :) 06.06.05, 16:10 aatoja napisała: > przez pomylke wcisnelam enter i watek zapisal sie bez tresci Pozdrawiam > Was wszystkie Czesc... Zapisal sie bez tresci, i, nie chce byc niegrzeczna, ale po "poprawce" nadal bez tresci pozostal... Proponuje sprobowac jeszcze raz - ale juz z trescia. Odpowiedz Link
aatoja Re: czesc :) 07.06.05, 20:03 Hej Renietoja Jakis czas temu prosilam o wykasowanie moich postow. Pamietasz taka jedna zagubiona, a raczej jedna z wielu zagubionych...Onkubus? Pozdrawiam! Odpowiedz Link
aatoja Re: czesc :) 09.06.05, 08:55 Hmm...jestem bardzo szczesliwa pomimo tego co sie w moim zyciu wydarzylo, a myslalam ze nic dobrego juz mnie nie spotka! Jak wiesz poznalam faceta, zakochalam sie mieszkamy razem i jest mi naprawde bardzo dopbrze Mam nadzieje ze ta banka mydlana nie prysnie...bo chyba zwatpie juz we wszystko...Poza tym awansowalam no i koncze szkole...zmiany, zmiany, zmiany... ) na lepsze oczywiscie A co u Ciebie Madziu slychac? Pisz mi szybko! ) Caluje mocno!! Odpowiedz Link
madzia1708 Re: czesc :) 09.06.05, 14:04 u mnie bez zmian niestety ( sama nie wiem, czego chcę, czego bym chciała, a jeszcze na dodatek spotkałam się ostatnio z moją wielką, niespełnioną miłością z ogólniaka, cholerka... ale huk, nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło. cieszę się, że u Ciebie oki, może w końcu znalezłas swoją drugą połowę co? jak myslisz? bo ja myślę, że to jest własnie to, miło słyszeć inny ton w twoim głosie ;O) pozdrawiam, M Odpowiedz Link
aatoja Re: czesc :) 09.06.05, 18:58 No kochana...niespelniona w liceum jest taka piosenka "wszystko sie moze zdarzyc..." moze to jakis znak? spotkanko po latach?! Moze cos sie wykluje? ) Życze Ci tego! Co do zmian...na wszystko przyjdzie pora. Czasem zycie nas naprawde zaskakuje, a pieknie jest wtedy, kiedy robi to w najmniej oczekiwanym momencie i kiedy przynosi nam samo szczescie! Wierze ze niedlugo Ciebie odwiedzi! Myslisz ze ON to moja druga polowka? Tak niesmialo powiem, ze na dzien dzisiejszy smialo mowie TAK. Jestem bardzo szczesliwa, ale to co sie stalo pol roku temu niedaje mi spokoju...mam zle sny, spie niepsokojnie, budze sie z placzem...ale swiadomosc tego, ze ON jest blisko mnie, ze mnie przytula , sprawia, ze nieprzezywam tego tak bardzo kiedy spalam sama...bylam sama. Z calego serducha Madziu zycze Ci szczescia, zreszta jak wszystkim dziewczynom tutaj. Ono nam sie nalezy. Pozdrawiam Odpowiedz Link
madzia1708 Re: czesc :) 10.06.05, 14:25 aatoja napisała: > No kochana...niespelniona w liceum jest taka piosenka "wszystko sie moze > zdarzyc..." moze to jakis znak? spotkanko po latach?! Moze cos sie wykluje? ) > > Życze Ci tego! wiesz ten mój kolega z ogólniaka był, jest i bedzie moim marzeniem, szkoda tylko, że mam męża, chyba bym nie potrafiła zdradzić...(??) sama nie wiem, ale mam taką ochotę na tego Pana, że Ci mówię > Co do zmian...na wszystko przyjdzie pora. Czasem zycie nas naprawde zaskakuje, > a pieknie jest wtedy, kiedy robi to w najmniej oczekiwanym momencie i kiedy > przynosi nam samo szczescie! Wierze ze niedlugo Ciebie odwiedzi! > oj, sama sobie też tego życzę, bo jak ma byc tak, jak jest, to ja nie chcę takiego życia, chyba nie kocham tego mojego męża > Myslisz ze ON to moja druga polowka? Tak niesmialo powiem, ze na dzien > dzisiejszy smialo mowie TAK. Jestem bardzo szczesliwa, ale to co sie stalo pol > roku temu niedaje mi spokoju...mam zle sny, spie niepsokojnie, budze sie z > placzem...ale swiadomosc tego, ze ON jest blisko mnie, ze mnie przytula , > sprawia, ze nieprzezywam tego tak bardzo kiedy spalam sama...bylam sama. kochana, sama nie wiem, co Ci napisać, chyba tyle,że co się stało, to sie nie odstanie i już. Musisz zasypiająć starać się nie myśleć o tym, co było. Trzeba iśc do przodu, bo jak tak się zatrzymasz i będziesz rozpamiętywać przeszłość, to życie nie będzie miało sensu. A Twój Ukochany wie, co było? Z > calego serducha Madziu zycze Ci szczescia, zreszta jak wszystkim dziewczynom > tutaj. Ono nam sie nalezy. > Pozdrawiam I ja życzę Wam wszystkiego, czego chcecie. sobie też ;O) pozdrawiam Odpowiedz Link
aatoja Re: czesc :) 10.06.05, 18:56 No wlasnie..."chyba nie kocham tego mojego męża". Musisz sie nad tym powaznie zastanowic, bo zycie z czlowiekiem do ktorego nic nie czujesz, wydaje mi sie, ze cie wykonczy. Pomysl czego chcesz, czy masz na tyle sily by nadal byc z nim?? Pomysl tylko o SOBIE. A tak wogole to ja wygladalo to wasze spotkanko?! )) Pytasz sie wie? Tak, wie o wszystkim. Poczulam wielka ulge jak mu wszystko powiedzialam, chociaz mialam 1000 obaw - i co do mojego romansu i ciazy. Pozdrowionka. Odpowiedz Link
madzia1708 Re: czesc :) 10.06.05, 19:00 nie mogę myśleć tylko o sobie, a co z Kacperkiem?? Odpowiedz Link
aatoja Re: czesc :) 11.06.05, 14:55 Mysl o sobie i synku Madziu oczywiscie. To jest bardzo trudna sytuacja, niezaprzeczam. Niechce Ci mieszac w glowie. Chce natomiast zebys byla szczesliwa, zeby Kacper byl szczesliwy, a czy jestescie? Ty nie, a synek? Jak myslisz? Odpowiedz Link
madzia1708 Re: czesc :) 12.06.05, 18:12 nie wiem Aatoja. Myślę, że jest szczęśliwy, ale czy do końca? Wydaje się, ze jak jesteśmy z Nim oboje (mąż i ja) to jest najszczęśliwszym dzieciakiem pod słońcem. Ja natomiast NIE, nie jestem szczęśliwa, kocham innego faceta, On ma żonę i córkę, ja męża i syna. I tak nic z tego nie będzie....co za życie Odpowiedz Link
aatoja Re: czesc :) 13.06.05, 23:56 Nigdy nie mow nigdy! Zycie nas czasami tak zaskakuje...niewiadomo, moze kiedys bedziecie razem? A moze odnajdziesz swoje uczucia do meza? Pokochasz go ponownie bardzo mocno? Cholercia. Ile jestescie razem juz? Przeciez kiedys go kochalas...jak to wszystko sie zmienia?! Tego wlansie sie boje, ze ktoregos pieknego dnia czar prysnie, poprostu. Masz racje, "co za zycie". Trzeba byc optymista i juz! Jeszcze kawal zycia przed nami i w sumie to w wiekszosci od nas kochana zalezy jak wszystko sie potoczy Wiec glowka do gory! Odpowiedz Link
madzia1708 Re: czesc :) 14.06.05, 08:47 aatoja napisała: > Nigdy nie mow nigdy! Zycie nas czasami tak zaskakuje...niewiadomo, moze kiedys > bedziecie razem? Oj, Kochana nawet nie wiesz jakbym chciała. Tylko, ze jestem realistką i wiem,że tak sie nie stanie, choć On mi nie jest obojetny i ja Jemu również. Sama wychowałam się bez ojca, to wiem , jak to jest. A moze odnajdziesz swoje uczucia do meza? Pokochasz go > ponownie bardzo mocno? Cholercia. Ile jestescie razem juz? Przeciez kiedys go > kochalas...jak to wszystko sie zmienia?! Jesteśmy razem od szkoły podstawowej. To mój jedyny facet i dziś się zastanawiam, czy kiedykolwiek Go kochałam..chyba najpierw się zauroczyłam, a później zwyczajnie przyzwyczaiłam Gdy zaszłam w pierwszą ciążę bardzo się cieszylismy oboje, od razu powiedzielismy rodzicom, niestety ciąża obumarła i znalazłam się w szpitalu na tydzień przed ślubem. Wyszłam tylko na weekend, zeby wziąć ślub. Po co? sama teraz nie wiem. To chyba był znak z ta nieudaną ciążą, zeby się z Nim nie wiązać. Ale wtedy On był przy mnie i naprawdę się martwił.. Pozniej myśłałam tylko o tym, żeby zajść znowu w ciążę. I zaszłam. I mam super synka, zdrowiutki, śliczniutki, 10 punktów, tylko co z tego, kiedy tylko ten malutki człowiek daje mi szczęście, a chciałabym być też szczęśliwą żona, a nie tylko matką Tego wlansie sie boje, ze ktoregos > pieknego dnia czar prysnie, poprostu. Przestań, moje zdanie jest takie, że jak jest prawdziwa miłośc, to nic tego nie zniszczy. Oczywiście, że można sie pomylić. Wiesz, dopoki nie było Kacpra i dopoki nie mieliśmy swojego mieszkania i rzeczy typu rachunki, to wydawało mi się, ze Go kocham, ale gdy przyszedł czas na to, żeby wydorośleć i dźwigać ciężar dorosłego życia zaczęłam zauważać Jego wady. Wcześniej ich nie widziałam.Jest okropnym bałaganiarzem, leniem, zacznie coś robić w domu, to nie może skończyć (mam np nie domalowany kwałek ściany w dużym pokoju od ponad pół roku, bo On nie ma na to czasu) Dla mnie dom jest najważniejszy, a On ma wszystko w dupie. Huk, nie będę się rozpisywać, bo już się wkurr.. Masz racje, "co za zycie". Trzeba byc > optymista i juz. Jeszcze kawal zycia przed nami i w sumie to w wiekszosci od > nas kochana zalezy jak wszystko sie potoczy Wiec glowka do gory! Wiem, że od Nas zalezy dużo, ale ja mam za mało odwagi, zeby zakończyć to małżeństwo, mam nadzieję, ze kiedyś do tego dorosnę. Pozdrawiam Cię Aatoja ps. przyślę Ci wieczorem zdjęcia mojego Zyzia ;O) wiesz, że wierzę w ten mój podpis.... Odpowiedz Link
jol5.po Re: czesc :) 16.06.05, 10:24 Madziu >mam np nie domalowany kwałek ściany w dużym pokoju od ponad pół roku, bo On >nie ma na to czasu mój też przechodzi obojętnie obok odpadnętych kafli w kuchni (już od roku jest tam kawałek gołej ściany - przez ten czas zdążyłam sie nawet chyba zżyć z tym kawałkiem ściany - tak dlugo na niego już patrzę - kiedy go w końcu zrobi to będzie mi chyba go brakowało a co u Kacperka w złobku słychać??? co do wpływu na dziecko, to chciałam Ci jeszcze napisać, że do żłobka chodziła moja siostra i wcale porządna i fajna babka z niej wyrosła - będzie dobrze pozdrawiam dwie dyskutantki na tym wątku Jola Odpowiedz Link
madzia1708 Re: czesc :) 16.06.05, 10:57 cześć Jolu wiesz, ja już nawet nic nie mówię do Niego na temat niedokończonych rzeczy w domu, obrzydło mi to poprostu. Nieważne Kacperek nie chodzi do żłobka, załatwiam Mu nianię. Wiesz wszytko byłoby oki, bo już nawet się tam zaklimatyzował, ale wcale nie jadł i po ostatnim dniu w żłobku miał tak odparzoną pupę, że aż ranki się porobiły, musiał chyba spać z kupą. Tak się zdenerwowałam, bo ja jeszcze nie dopuściłam do takiego stanu, a nie należę do jakichś przesadnych czyścioszek czy pedantek. Przykro mi było. Jak tak można? Pozdrawiam Cię. Odpowiedz Link
jol5.po Re: czesc :) 16.06.05, 11:57 masz rację, nie sprawdzili się szkoda, że mąż się nie sprawdza, tego szkoda, ale cóż świata nie zmienimy, możemy tylko siebie życzę Ci duzo letnich uśmiechów i ciepła jola Odpowiedz Link
aatoja Re: czesc :) 16.06.05, 13:47 Obedbralam, obejrzalam, jestem zachwycona Co do mężusia..rzeczywiscie pedancik to z niego nie jest. Straszna mordega miec takiego nieroba w domu - wiem z wlasnego doswiadzcenia bleee ( niedotyczy to mojego terazniejszego zycia ) Tak jak jol5 napisala, ze swiata nie zmienimy, ale mozemy siebie i swoja przyszlosc...tylko wymaga to duzo odwagi i pewnosci siebie. Biedny Kacpus i jego pupcia! Mam nadzieje ze zrobilas karczemna awanture!? Pozdrawiam!!!! Odpowiedz Link