Dodaj do ulubionych

dziecko niechciane

11.12.06, 15:18
mam pytanie czy ktoras z WAS jest matka dziecka niechcianego nieplanowanego?
ja mam dziecko z nieplanowanej ciazy ktora chcialam usunac ale jednak nie
odwazylam sie wtedy cala ciaze niekochalam tego dziecka moj chlopak obecny
maz kochal je od zawsze ale ja nie i teraz dziecko ma juz prawie rok a ja
nadal nie umiem sie odnalzezc w macierzynstwie mam depresje rozne zmienne
nastroje itp ale zastanawia mnie fakt czy moje dziecko bedzie mialo problemy
psychiczne spowodowane tym ze bylo przeze mnie bardzo niechciane wrecz
odrzucone podczas ciazy??
dodam ze dziecko jest piekne madre i na szczescie zdrowe wszyskich wkolo
zachwyca mysle ze stara sie mi przypodobac owszem kocham je ale czuje ze za
malo.... za ono zasluguje na lepsza matke niz ja
pozdrawiamsmile
Obserwuj wątek
    • rozafa Re: dziecko niechciane 11.12.06, 15:20
      dodam ze urodzilam dziecko w kraju gdzie aborcja jest calkowiecie legalna na
      zyczenie kobiety bardzo powszechna takze moja decyzja nie byla spowodowana tzw
      ustawa.
    • olamka1 Nie myśl, ze NIE chciałaś itd. 11.12.06, 23:46
      ... po prostu przestań o tym myśleć, przestań zastanawiać się czy kochasz, że
      nie chciałaś go itd... . To przeszłość! Urodziłaś i to się liczy. Nie myśl czy
      kochasz za mało czy ono odczuje ciążowe odrzucenie. Jesli dziecko coś odczuje to
      TERAŹNIEJSZE Twoje stresy i wahania... Przestań się tym zadręczać. Żyj tym co
      jest teraz!
      • rozafa Re: Nie myśl, ze NIE chciałaś itd. 12.12.06, 00:28
        dziekuje ze odpisalas, moze to niewlasciwe forum ale czuje ze tez mnie
        czesciowo dotyczy, teraz ja mam depresje stany zalamania i zwatpienia itp od
        pol roku jestem samotna matka, zuplenie nie umiem sie odnalezc w macierzynstwie
        boje sie o moja corke aby byla normalnym dzieckiem bez zaburzen psychicznych,
        TAK TERAZNIEJSZOSC jest najwazniejsza, kiedys w przeszlosci mialam poronienie
        samoistne do ktorego czesciowo sama sie przyczynilam bylam w szpitalu i gdy
        bylo juz po wszystkim odczulam ogromna ulge pozniej bardzo balam sie ciazy
        myslalam ze nigdy nie bede miec dzieci poprostu nie nadaje sie na matke.Teraz
        zuplenie sobie nie radze moje dziecko zuplenie mnie nie cieszy moze jestem
        potworem moze jakas dziwna ale nieumiem kochac jak powinnam mojej corki
        obwiniam ja ze zamknela mi drzwi na swiat , dbam o nia troszcze sie caly dzien
        jestem razem z nia ale moje zachowania sa jakby mechaniczne robie tak bo uwazam
        ze trzeba sie opiekowac dzieckiem ktore jest male bezbronne a nie dlatego ze
        wynika to z mojej wielkiej milosci.Przepraszam ze sie tak rozpisuje ale musze
        czasem komus powiedziec jak to jest a to juz rok jak mam dziecko.
        pozdrawiamsmile
        • madzia1708 Re: Nie myśl, ze NIE chciałaś itd. 12.12.06, 09:01
          Ja to myślę, ze może jesteś zwyczajnie przemęczona. Czy to trwa od zawsze, czy
          może coś wpłynęło, ze tak się zachowujesz, a w zasadzie się zastanawiasz nad
          zachowaniem. Być może jesteś super mamą, tylko Ci się wydaje, ze tak nie jest.
          Nie ma idealnych matek. Może Twoja miłość, ta, o której piszesz, ze jest jakby
          mechaniczna jest silniejsza od tej, którą ja darzę moje dziecko?
          Rozafko musisz wstawać rano i myśleć, ze jest wszystko ok, uśmiechaj się jak
          tylko otworzysz oczy surprised) wiele zależy od podejścia, od naszej psychiki. Jak
          sama się nastawisz do życia optymistycznie, to tak włąsnie będzie surprised) Pomyśl,
          ze ta maleńka istotka jest przedłużeniem Twojego życia, uwierz, że nie ma
          znaczenia co sobie myślałas w ciąży. Są dzieci porzucone, które adoptują obcy
          ludzie, dzieci te wyrastają na normalnych ludzi, własnie dzięki miłości surprised)

          Będzie ok, tylko sama musisz w to uwierzyć, że jesteś szczęśliwa, ze dziecko
          jest tylko Twoje, nikt Ci jego nie zabierze i ono ZAWSZE będzie z Tobą, czy
          bedziesz biedna czy bogata, chora czy zdrowa... Ty dla tego dziecka jesteś
          całym światem

          Pozdrawiam surprised) Głowa do góry surprised)
          Magda
        • nati1011 Re: Nie myśl, ze NIE chciałaś itd. 12.12.06, 09:12
          Myślę, że troszeczkę uległaś wizji kolorowych czasopism i brazylijskich
          seriali smile))

          Miłość to nie jest wybuch fajerwerków, ciągła euforia i motyle w brzuchu.
          Miłość przez wielkie M to być z kimś, opiekować się , troszczyć, pragnąć jego
          dobra... Czyli wszystko to co czytam w twoim poście. Myślę, że powodem twojego
          smutku jest nie dziecko, ale twoje samotne macieżyństwo. Jeżeli ty nie jesteś
          do końca szczęśliwa, albo wręcz nieszczęśliwa to trudno byś cieszyła się
          dzieckiem. Może wręcz cię złości, dlaczego jest ciągle takie radosne, podczas
          gdy ty wewnętrznie płaczesz. Może wyrzuć to wszystko z siebie - tak szczerze aż
          do bólu. Powinno pomóc. A my chętnie ci pomożemy.
          • blum5 Re: Nie myśl, ze NIE chciałaś itd. 12.12.06, 14:59
            jezeli nie kochalabys swojego dziecka to oddalabys ja komus, albo po prostu nie
            robila dla niej tego wszystkiego co robisz. nie musisz szalec z milosci jak
            widzisz dziecko, wystarczy ze sie o dziecko troszczysz , a tak naprawde to ono
            cie kocha nad zycie, i nie ma pojecia ze mama czuje to co ty czujesz -ze jej nie
            kochasz.
            ja mam dwoje dzieci, pierwsz ciaze cala przeplakalam bo byla nieplanowana, nie
            chcialam dziecka, po urodzeniu corki wcale nie bylam szczescliwa, znowu wpadlam
            w placzliwy okres(podczas gdy moj maz od poczatku kochal to dziecko), zdawalam
            sobie sprawe z tego ze moje zycie zmienilo sie bezpowrotnie , i wcale nie na
            lepsze i nie rozumialam tych wszytskich zachwyconych matek w szpitalu, ktore sie
            rozczulaly nad swoimi malenstwami. w ogole mnie trafia takie slodkie podejscie
            do dzieci(mieszkam w usa i co chwile slysze 'cute, beautiful etz. i mnie to
            denerwuje< bo nie znosze slodzenia i cukrowania. do swoich dzieci podchodze
            konkretnie,i..nauczylam sie je wreszcie kochac. musialam odczekac swoje, ale
            uwierz mi dziecko to taka istota ze kocha cie za to jaka jestes i jak ci powie
            pierwszy raz 'mamusiu kocham cie" troche zmienkniesz i moze zmienisz opinie na
            temat swojego 'niekochanie ',
            zreszta kazdy milosc odczuwa trroche inaczej i nie da sie jej odczuc fizycznie.
            no i takie oto moje przemyslenia.
            zreszta gdybys nie kochala dziecka to nie napisalabys tego postu
            • karolinka1116 mam podobnie 13.12.06, 13:58
              w poprzednich postach makreslilam podobna do TWwojej sytuacje
              dziecko ma juz 2 smiesiace
              bardzo wolno, ale przekonuje sie
              lubie jednak pomyslec, ze jej nie ma i jestem bez niej
              potrafie zapomniec
              i tez mam te wyrzuty suminia,z to na nia kiedys wplynier
    • rozafa Re: dziekuje Wam 13.12.06, 22:57
      dziekuje Wam dziewczyny za slowa wsparacia i zorzumienia bardzo tego teraz
      potrzebuje
      do widomosci niektorych powiem ze nie czerpie wzory zycia z TV bo nie ogldam
      telewizji takze nie czytam kolorowych czasopism i wiem dobrze ze prawdziwa
      milosc to nie tylko eksopotacja uczuc i euforia
      ale czuje sie fatalna matka byc moze to powoduje moje sytuacja chcoiaz wiem ze
      teraz kazdemu jest ciezko
      moja corka ma prawie rok sa chwile kiedy mam jej naprawde dosyc chce aby jej
      nie bylo nie umiem sie nia zajac i mam zal do siebie ze ja urodzilam
      nigdy nie przepadalam za dziecmi wrecz przeciwnie draznily mnie maluchy i
      zarzekalam ze sama nigdy nie bede matka poprostu sie nie nadaje i nie chce miec
      dzieci tak zawsze wszystkim mowilam
      niejestem juz najmlodsza mam 30 lat, studia dawno temu skonczylam takze
      teoretycznie bylam w odpowiednim czasie na pierwsze dziecko
      nie umiem roczulac sie nad corka okazywac jej swoje radosci bawic sie z nia...
      zlosci mnie dziecko i siebie obwiniam ze wtedy zabraklo mi odwagi
      moja corka jak twierdza znawcy dzieci jest bardzo grzeczna i bystra ladna itp
      ja nie dostrzegam chyba te zalety zlosci mnie gdy beczy
      cala ciaze z nia plakalam chcialam skoczyc z okna wiele razy
      w 3 mies ciazy wyjechalam z Polski z mysla ze zagranica zrobie aborcje
      moj chlopak( obecny maz) i tesc-ginekolog odwiedli mnie od tego pomyslu
      tlumaczac ze jak sie dziecko urodzi nie bedzie zadne problemy
      urodzilam dziecko dla swietego spokoju
      odkad corka sie urodzila wszystko zmienilo sie....na gorsze w ciazy gdy bylam
      slyszalam zapewnienia ze bedzie dobrze bez problemow ze wszystko sie ulozy a
      okazalo sie inaczej zuplenie, problemy finansowe mieszkaniowe z tesciami
      klotnie awantury sytuacja pogarszala sie coraz bardziej
      przy dziecku nic nie umialam zrobic maz mi pomagal owszem robil mleko i kapal
      ale poza tym wszystko musialam sama robic i bylam sama w obcym kraju wsrod
      obcych ludzi razem z tesciami
      w czerwcu sama z corka wrocilam do Polski gdyz tam sytuacja byla juz nie do
      wytrzymania, poza tym to jest kraj o nieco innej mentalnosci i kulturze, tam
      kazda kobieta ubostwia swoje dziecko bo sa tylko dzieci bardzo chciane
      planowane i wiekszosc kobiet poswieca sie dla macierzynstwa
      aborcja jest bardzo powszechna reklamowana i dosc tania
      takze antykoncepcja
      pobyt tam mnie wykonczyl rowniez fizycznie przez ciaze postarzalam sie o
      jakies 10 lat bardzo schudlam, mam depresje,anoreksje, mysli samobojcze i
      gdyby nie pomoc moich rodzicow nie wiem co bym zrobila mieszkam z nimi w bardzo
      ciasne mieszkanie i obok moja siostra i czesto 2 siostra i jej dziecko naprawde
      trudne warunki
      a moj maz zostal w swoim kraju i juz ponad pol roku nie obchodzi go nasz los z
      czego zyjemy a zasilek mi nie przysluguje a alimenty zadne tez bo niema umowy z
      jego krajem i Polska takze tylko na rodzicow moge liczyc
      ale nie chodzi o sytuacje materialna tylko o to ze sytuacja rodzinna moje
      relacje z nim sa zle i to sie odbija na dziecku
      przepraszam Was bardzo moze pisze nie na temat ale ciagle mi chodzi po glowie
      ze zle zrobila decydujac sie na dziecko
      dodam ze 3 lata temu mialam poronienie samoistne z czego wtedy bylam nawet
      zadowolona takze tym bardziej byl powod decydowac sie teraz na dziecko
      pozdrawiam bardzo serdecznie i przepraszam ze tak chaotycznie pisze i moze malo
      na temat



    • blum5 Re: dziecko niechciane 13.12.06, 23:49
      a ja sobie zawsze powtarzam ze nic nie dzieje sie bez celu (inaczej
      zwariowalabym) i to ze masz dziecko to zle dobrego poczatki.
      czy nie mozesz wrocic do meza, moze dogadajcie sie jakos, bo naprawde wolalabym
      zyc z mezem, niz z rodzicami. przeciez mozecie jeszcze raz sproboowac, to nic
      niekosztuje, a na pewno warto. lepiej bedzie dla dziecka i moze dla ciebie.
      nie wiem czy pracujesz ale praca bardzo pomaga jak sie ma dosc dzieci.
      • jol5.po Re: dziecko niechciane 15.12.06, 09:53
        Twoje posty i Karoliny są tak podobne, że myślałam poczatkowo, że to ta sama
        osoba (tylko wiek dziecka rózny)trudna sytuacja, o której piszesz, bardzo trudna
        nie dość, że na zewnątrz kłody pod nogi, to jeszcze Twoja sytacja wewnetrzna
        jest ciężka, źle reagujesz na dziecko
        choć obiejtywnie potrafisz docenić, że jest ładna zdrowa
        pewnie te sytuacje (na zewnatrz i wewnatrz Ciebie) bardzo na siebie wpływają,
        nie ma cudów i niemozliwoe chyba, zeby przy takiej historii zycia być w euforii,
        że masz dziecko i samotnie musisz je wychowywać
        jedyne co możesz zrobić, to gdy panujesz nad soba, gdy akurat zmęcznienie nie
        bieże góry, reagować na dziecko (nawet wbrew sobie) spokojnie
        ile teraz będziesz mogła z siebie podarować małej autentycznego zaiteresowania,
        niereagowania nerwowo, tyle być może ona Ci kiedyś odpłaci - może takie rzeczy
        sie kodują i sie podświadomie pamięta - ale jest jeszcze takie przysłowie,
        dziecko daje zawsze następną sznasę. Dlatego jak się sknociło, to wiadomo, że
        wstanie nowy dzień i mozna zacząc od nowa.
        Ale przed wszystkim życzę Ci wyprostowania swoich spraw - bo bez tego trudno
        znaleźć jakikolwoei spokój wewnatrz (i jeszcze obdarzac nim dziecko)
        wiesz jesteś bardzo dzielna, bardzo


        i jeszcze jedno
        blum5 napisała
        >jezeli nie kochalabys swojego dziecka to oddalabys ja komus, albo po prostu nie
        >robila dla niej tego wszystkiego co robisz
        myślę, że można oddac dziecko kochając je - własnie dlatego, że się go kocha
        (choć dla postronnych może oznaczać to brak miłości),
        ale z drugą częścia zdania jak najbardziej sie zgadzam
        • rozafa SYNDROM OCALONEGO 21.12.06, 01:08
          czy slyszalyscie o czyms takim jak syndrom ocalonego?
          podobno dzieci matek chccacyh dokonac aborcje maja pozniej taki syndrom to sie
          objawia roznymi lekami nerwicami zaburzeniami osobowosci czy wiecie cos o
          tym????????
          pozdrawiam
          • nati1011 Re: SYNDROM OCALONEGO 21.12.06, 11:27
            Ten syndrom dotyczy dzieci, których rodzeństwo zostało abortowane (brrr jakie
            wstrętne określenie). Wskrócie - dziecko dowiaduje się, że rodzice zabili inne
            swoje dzieci, a ono i może czasem jeszcze inne dzieci zostało ocalonyc - mogło
            się urodzić. Te dzieci czują się winne, że one żyją a ich rodzeństwo nie. Choć
            brzmi to absurdalnie czują się współwinne śmierci swojego rodzeństwa. Ten
            syndrom opisano dość szczegółowo w stosunku do ofiar obozów koncentracyjnych,
            którzy przezyli piekło np Auschwitz.

            Natomiast nie zanotowano żadnych zaburzeń u dzieci, których rodzice planowali
            lub chcieli dokonać aborcji. Choć oczywiście jeżeli będziesz mówić dziecku, że
            chciałaś je zabić, ale w ostatniej chwili zrezygnowałaś, albo, że urodziłaś je
            pod przymusem to możesz wywołać jakieś zaburzenia. Ale tak samo może się stać
            jak matka w przypływie wściekłości wrzaśnie na dziecko: żałuję że cię urodziłam.

            Nie da się uniknąć wszystkich błędów, grunt, żeby się czegoś z nich nauczyć.
          • jol5.po Re: SYNDROM OCALONEGO 21.12.06, 12:11
            Rozafa, wrzuć w google, wyskoczy Ci troche linków

            ale wiesz, nie wiem, czy dobrze żebyś się wczytywała w to
            czasu się nie cofnie, a jedyne co mozna zrobić to codziennie mieć się na
            baczności i starać się jak najlepiej robić wzgledem małej to co robisz
            i tyle tyle i aż tyle
            psycholodzy mówią, ze bardzo wazny jest okres pierwszych 3 lat, gdzie odciska
            się jak na matrycy poczucie bezpieczeństwa - masz jeszcze 2 lata, aby zapewnić
            dobry start małej

            a co do syndromu - wiesz ja mam duzo dzieci, do tego miałam okazję obserwować w
            bliskiej mi rodzinie kilka dzieci z domu dziecka
            owe dzieci są dzisiaj dorosłe, maja po 20 kilka lat, one sa przeróżne, bardzo
            różnie im się życie układa, a każde z nich przeżyło moment zostawienia przez
            matke, potem pobyt w dużej placówce, a potem dopiero w mniejszym domu, w rodzinie
            raczej stawiam na geny, gdzieś zapisany sposób reagowania, zdolności,
            predyspozycje, rodzaj wrażlowość
            owe dzieciaki sa jak najbardziej normalne, wchodzą w związki, u żadnego nie
            widziałąm jakiś przesadnych lęków, zaburzeń osobowosci - a na 100% nie były
            chciane, radzą sobie możer i o wiel;e lepiej niż osoba z tzw "dobrego domu",
            jeden chłopak kończy studia, inny siedzie w Irlandii jest po licencjacie
            dwie dziewczyny robią studium
            moje osobiste dzieci też bardzo różnie się rozwijają, niektóre maja leki, inne
            nie, niektóre sa bardziej uczuciowo

            myslę, że żeby swierdzić istnienie syndromu ocalonego trzeba by bardzo wnikliwej
            obserwacji, przesledzenia wszelkich mozliwych uwarunkowań -
            że się tak komus wydaje, to jeszcze za mało
            ale moze być, że gdzieś tam koduje się jakiś przepływ podwyzszonego ciśnienia
            czy czegoś, dziecko w macicy ma trochę inne bodźce - więc moze lepiej uważac
            ale mysle, że bardziej odczuje Twoje odrzucenie na obecnym etapie, więc warto
            zadbać o wewnetrzną harmonię dla siebie, paradoksalnie pomagając sobie pomoże
            się i dziecku
            dobrych i spokojnych Świat Ci życzę Rozafo
            i pozdrawiam Jola
    • nati1011 Re: dziecko niechciane 21.12.06, 11:36
      To ja odpowiem inaczej. Chciałam mieć 2 dziecko, ale ciąża tak dała mi się we
      znaki, że miałam chwilami ochotę własnoręcznie wyciągnąć je sobie z brzucha.
      Szukałam informacji w internecie, kiedy mogą zrobić mi cc i zabrać w końcu tego
      intruza. Może już w 24 tyg? Nie chciałam jego śmierci, czy krzywdy, chciałam je
      mieć, ale ciąża była ponad moje siły. Przynajmnuiej tak mi się wydawało, bo
      przecież w końcu dotrwałam do 39 tyg. Musiałam walczyć o swoje przeżycie. Nie
      zamartwiałam się, czy ten stres i brane leki nie zaszkodzą dziecku. Wręcz
      zostawiłam je same sobie.
      Dzisiaj Kubuś ma niemal 3 lata. Jest najpogodniejszym i najspokojniejszym
      dzieckiem jakie znam. Oczywiście szkoda mi, że moja ciąża nie była pasmem
      radosnych przeżyć i oczekiwania, ale tego nie da się cofnąć. Cieszę się dniem
      dzisiejszym i przestałam się martwić przysłością, na którą i tak mamy niewielki
      wpływ. Ktoś pięknie powiedział, że chwila teraźniejsza jest tym momentem, gdzie
      możemy dotykać nieskończoności. Bo ani na przeszłość ani tak naprawdę na
      przyszłość nie mamy wpływu.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka