Dodaj do ulubionych

pozostal 1 tydzien do namyslu

24.06.07, 13:31
A sytuacja wyglada tak: mam prawie 39 lat, dwoch synow 12 i4 , od 2 m-cy bez
pracy, mąż z roznymi dosc niepokojacymi problemami zdrowotnymi. Czuje ze jest
mu wszystko jedno co zrobie i decyzje pozostawia mi.
Czego sie lekam ? 1) Ze nie dam rady psychicznie i fizycznie. Wychowywanie
synow zabiera mi duzo energii i nerwow. Zwlaszcza mlodszy dal nam
porzadnie "popalic" 2) za kilka lat moge zostac samotna matka i nie jest to
naprawde tylko wyobraznia kobiety w ciazy 3)Decyzja o 3 dziecku oznaczac
bedzie ostateczna smierc zawodowa. Nikt nie zechce uslyszec o zatrudnieniu
matki po 40 stce i to jeszcze z malym dzieckiem .4) Moj zwiazek: od jakiegos
czasu moje relacje z mezem nie ukladaja sie zbyt optymistycznie. Czuje sie od
dluzszego juz czasu osamotniona psychicznie w tym malzenstwie, miedzy nami
powstal jakis niewidzialny dystans,brak mi wsparcia i otuchy ze strony
najblizszej osoby. Zamiast tego slysze np. ze zle prowadze auto, kiepsko
pomalowalam sufit i sciany w pokoju itp "mile" uwagi. Wreszcie 5) aspekt
materialny, ktory pozostawiam bez rozwiniecia bo wiadomo o co chodzi.
Moj gin wraca za kilka dni z urlopu. Juz teraz wiem,ze jest gotowy mi "pomoc".
Z ktorej strony by nie patrzyc : wszystko uklada sie do d...
Wiem, nikt mi nie powie co mam robic ale najbardziej przeraza mnie
wlasna "niemoc decyzyjna", brak jakiejs inspiracji- ludzkiej , duchowej... W
miejscu mojego systemu wartosci zieje czarna dziura...
Obserwuj wątek
    • benignusia Re: pozostal 1 tydzien do namyslu 24.06.07, 14:24
      co do problemów materialnych....nawet my możemy ci w jakiś sposób pomóc.posłać
      ciuszki,czy łóżeczko po dziecku.napewno ci ciężko w takiej sytuacji
      ale.....wiesz jak może być ci ciężko po fakcie??podałam już tu przykład mojej
      kuzynki.już była prawie zdecydowana na aborcje,jednak....nie zrobiła tego.teraz
      nie wyobraza sobie życia bez niego.jej siostra ma 2 córki.usuneła ciąze.nie umie
      teraz patrzeć na syna siostry,ciągle powtarza że jej by już miał.....myślała ze
      ją to poprostu obejdzie,bo ma już dzieci.jak zapytałam to dlaczego,o ją skłoniło
      do tej decyzji,powiedziała ze mieli kryzys w małżeństwie,do tego mąż stracił
      prace,a ona po wychowawczym dopiero do pracy wróciła.była załamana że znów
      pieluchy itd.usuneła ciąże i....w małżeństwie zaczeło sie układać,mąż dostał
      lepiej płatną prace,a ją i tak zwolnili....powiedziała że to kara od boga,że
      gdyby wiedziała nigdy by nie zabiła swojego synka,nie wiedzieć czemu jest
      przekonana że to chłopak.
      wydaje mi się ze jest wiele innych wyjść.możesz przecież oddać do adopcji.a
      jeśli twoja sytuacja materialna sie zmieni jak u niej??jest wiele gorszych
      rzeczy które nas spotyka.za kilka lat nie bedziesz sobie wyobrażała życia bez
      córki,czy synka.może on lub ona na starość bedzie dla ciebie największym oparciem??
      moja matka zaszła w trzecią ciąze,wpadka totalna,znali sie pół roku,byli ze
      sobą,ale nie mieszkali,nie zamierzali.też rozwazała aborcje.dziś mam códownego 5
      letniego brata,w porównaniu ze mną w tym okresie-anioł.jak miał 2 lata ja
      wychodziłam za mąż,mama by została sama....a teraz nawet nie chce myslec ze
      mogło by go nie być.aktualnie jego rodzice biorą ślubwink
      wszystko sie układa.i myśle że to niestety najgorsza i nieodwracalna decyzja
      która może zmienić wszystko;/
      • jol5.po Re: pozostal 1 tydzien do namyslu 24.06.07, 16:10
        popatrz na ten watek, ta mama była po, szukała tu wsparcia
        forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=20823&w=55518311&v=2&s=0
        wiesz, może poddaj sie tej niemocy decyzyjnej, zobaczysz co będzie, nie jesteś
        już młodą dziewczyną, wiesz, ze zycie płata figle - ale i na plus i na minus.
        Skoro już coś sie zaczęło, niech trwa
        Nie straszne Ci juz chyba języki ludzkie, gadanie, wiec to przetrwasz, a inne
        sprawy życiowe? po co brać ten najbardziej pesymistyczny wariant pod uwagę, mało
        znam osób, których zycie potoczyło sie w najgorszy z mozliwych sposobów. Jakos
        tak dostaje się tyle, ile jest się w stanie unieść.

        Skoro piszesz to sie wahasz, skoro sie wahasz, to chyba pamiętasz to co niesie
        ze sobą macierzyństwo - a tu jeszcze jedna szansa na ponowne przeżycie tego. Nie
        planowałaś, nie "zawiniłaś" więc, więc może tak z premedytacją wziąć co daje
        los, zawziąć się po raz jeszcze jeden. Może to wniesie coś do małżeństwa, może
        to wniesie nową warość w życie. Może warto o to powalczyć.
        Jesli pozbędziesz sie niechcianego gościa, no to cóż, dystans między mężem
        pogłębi się, pozostanie cos nieokreślonego, bedziecie niesli tajemnice, moze
        żal, np o to, że teraz jest mu wszystko jedno. Kiedy potem Ciebie zaboli, chcąc
        nie chcąc będziesz obwiniała jego.. Sprawy zawodowe, skoro teraz nie wyglądaja
        najlepiej, co zmieni to, że dziecka nie będzie? A może właśnie mając synów, męża
        i w perspektywie tylko dwa trzy lata, żeby objąc opieką taką całodobowa dziecko
        - może dasz radę? Ja tam sobie myslę, że spokojnie można sie poorganizować, może
        pomysleć też o pracy w domu, no są sposoby wyjścia z tej sytuacji.
        Podjęcie decyzji o aborcji spowoduje, że za tydzień nie będzie możliwości
        manewru, jeśli pojawi się ból, nie będzie odwrotu - a teraz masz motyw do
        działania, weź byka za rogi i do przodu

        ps, ja mam dużą rodzinę, akurat teraz z koleżanką organizujemy portal/forum dla
        kobiet (i mężczyzn tez oczywiściewink, które maja dużo dzieciaków, sa często w
        domu, chcemy tam umieszczać oferty telepracy, na razie szukamy możliwości
        (pogrzeb w dziale praca, na razie niewielkim, ale bedziemy to rozwijać)
        wielodzietni.net
        • techmaster2004 Re: pozostal 1 tydzien do namyslu 09.08.07, 23:18
          Jol5... jestem pod ogromnym, pozytywnym wrażeniem twoich jakże prawnych
          wypowiedzi. Przesyłam wyrazy szacunku.... Anna
    • fra_mauro Re: prosze, nie karmcie trolla n/t 24.06.07, 17:37
    • visanna Re: pozostal 1 tydzien do namyslu 24.06.07, 18:04
      Nie bede Cie krytykowala jakakolwiek decyzje podejmiesz ale nie wiesz ile bym
      dala zeby to dziecko bylo moje mimo ze mam juz 2 synow i bardzo zagrozony
      zwiazek....

      Chcesz pogadac na priv? Odezwij sie prosze na poczte gazetowa.
    • anies821 Re: pozostal 1 tydzien do namyslu 24.06.07, 18:44
      Mam taki filmik na płycie trwa ok 15 minut. Kobietka jedzie samochodem jest
      ciemna noc i nagle on gaśnie w lesie. Za nic nie hcce zapalić. Ona sięp oddaje
      i zasypia nak ierownicy. Nagle słyszy że ktoś jest obok samochodu, spogląda w
      lusterko i widzi straszną twarz murzyna, udaje że spi.On zaczyna pukać w szybę
      ona błaga by ją zostawił, on szarpie za drzwi samochodu, nie może otworzyć, w
      końcu oddala się od samochodu idze kulejąc jej ulżyło, ale jest przerażona. On
      podchodzi bierze wielki kamień i idzie znów do do niej. Ona krzyczy, w końcu
      wybił szybę, otworzył drzwi i ciągnie ją za rękę, nogę ta się zapiera. Udało mu
      się ją wyciągnać i w tym momencie pojawił się pociąg i przejechał jej
      samochód..Okazało się że zatrzymała się na torach i mogła zginąć.

      Czasami jest tak w życiu, że coś przeraża.
      Wiem że łatwo mi pisać, jednak jak dziewczyny pisały, śmierć kogoś jest
      najgorszym z wyjść.
      Moja ciocia miała trójkę dzieci kiedy zasżła z czwartym, rodzina biedna, jednak
      udąło się okazało się że niczego im nie zabrakło, ludzie się zatroszczyli a
      dziewcznka ma 4 latka i jest wspaniała.

      Jeśli chodzi o męża może wrato pojechać na dialogi małżeńskie?

      www.spotkaniamalzenskie.pl/wiecej.html tu sa informacje i terminy, wiem
      że na organizowane dla wszystkich niezależnie od swiatopoglądu.

      www.szansaspotkania.net/
      Tu strona dla małżeństw będących w kryzysie
      www.sychar.alleluja.pl/
    • wzr1 Re: pozostal 1 tydzien do namyslu 24.06.07, 21:11
      > Moj gin wraca za kilka dni z urlopu. Juz teraz wiem,ze jest gotowy mi "pomoc".

      Słusznie piszesz słowo pomoc w cudzysłowie, gdyby naprawdę chciał ci pomóc
      odpaliłby to np. paręsetzłotych albo chociaż leczył za darmo.
      Ginekolog zarobi, a ty poniesiesz wszystkie negatywne konsekwencje zabójstwa.

      > Wiem, nikt mi nie powie co mam robic ale najbardziej przeraza mnie
      > wlasna "niemoc decyzyjna", brak jakiejs inspiracji- ludzkiej , duchowej
      Jeżeli "niemoc decyzyjna" dotyczy oporów przed podjęciem decyzji o zabiciu
      dziecka to jest to dobry znak

      Na każdy z 5 punktów można powiedzieć że są to obawy płonne.
      Możesz dać rady, stan zdrowia mąża nie musi się pogorszyć, może poprawić,
      Jeżeli są kobiety pracujące z 5 dzieci to dlaczego z 3 maja nie znaleść pracy
      zwłaszcza przy takiej emigracji, Dziecko może odnowić i umocnić związek, i
      pieniądze nie są najważniejsze
      • jol5.po Re: pozostal 1 tydzien do namyslu 25.06.07, 01:47
        Mauro, wiesz mam tez dzieci w wieku 14 i 12. Ta starsza przepoczwarza sie z
        dziecka w młodzież, ja juz ją "tracę". Właśnie kilka tygodni wstecz uświadomiłam
        sobie, jak krótki jest czas macierzyństwa. 14-latek to juz kula wprawiona w
        ruch, potoczy sie własnym torem, chociaz oczywiście mnie potrzebuje, ale już
        inaczej. Zaraz potem odskoczy Ci 12 latek.
        Daj sobie szanse na zmianę.
        Niemoc decyzyjną ja sama pamiętam z początków ciąży, albo takie stany, że
        obejmowała mnie czarna rozpacz (to wtedy, kiedy byłam sama na sam z wiadomością,
        a perspektywy były nie za wesołe), Twój organizm przestawia się, juz zaczął
        pracę. Nie ma odruchu związania z mieszkańcem w środku, pewnie o to chodzi Ci z
        wartościami. I to jest całkiem normalne.
        Nie daj sie tym stanom ciążowym.
        Niestety po fakcie tez pojawiają się stany, ale one strasznie bolą (czasami nie,
        ale nie masz gwarancji, jak byś to odebrała wszystko), po co fundować sobie
        traumę, codzienne zastanawianie się - a jakby było, ile by miało lat.
        Zamknij oczy i daj się ponieść. Maluch sam się zaprosił, niech teraz sobie
        radzi, euforii nie musisz mu od razu szykować, ale niech sobie tam zostanie.
        Dasz radę.
        • fra_mauro Re: podjęłam decyzję... 27.06.07, 11:35
          ..."nieproszony gosc" pozostanie na tak dlugo jak sam uzna za stosowne smile
          Sprobuje, choc moje plany byly tak diametralnie odmienne. Chcialam znalezc nowa
          prace, ktora pozwoli mi byc mama nie tylko w weekendy, rozpoczac studia
          podyplomowe . Tak, tak, "na starosc" mi sie studiowac zachcialo ale to nie
          przypadek. Teraz wszystko stanelo na glowie. No i jeszcze maly thriller
          materialny ale wiem ze inni miewaja duzo gorzej. U tzw. Opatrznosci mam raczej
          przechlapane wiec trudno mi bedzie liczyc na jej szczegolne wsparcie ale co
          tam. Mawiam sobie: umiesz liczyc- licz na siebie. No, moze jeszcze na kolege
          malzonka, ktory chyba tez ochlonal z malego szoku i rowniez jest na "tak".
          Zastanawiam sie, w jakim stopniu opinie tego forum i odpowiedzi pomogly mi w
          podjeciu tej decyzji. Mysle jednak,ze nie byly dla mnie obojetne.
          Za wszystkie dobre, cieple i madre slowa ( zwlaszcza jol5.po) dodajace wiary i
          odwagi goraco dziekuje.
          • madzia1708 :O) 27.06.07, 11:55
            mądra i dobra z Ciebie kobieta surprised)

            ps. zostań z nami, pisz mądre słowa do dziewczyn, które są na rozdrożu. Wspieraj
            słowem jak Jola, Renia, Nati, Kizdam surprised)
            mamy już tu troche mądrych i dobrych matek surprised)
          • nati1011 Re: podjęłam decyzję... 27.06.07, 12:55
            ja tez się cieszę.

            Wiesz, tej Opatrzności, to bym tak calkiem nie przekreślała. Czasami sprawia
            całkiem miłe niespodzianki. Zwłaszcza jakby w nagrodę za podjęcie trudnej i
            czasem bolesnej decyzji. Bo przecież w głębi duszy wierzysz, że wszystko się
            jakoś ułoży. I na pewno tak będzie. Wszystko można, jezeli wie się, co jest w
            życiu najważniejsze.


            Ja własnie zaliczyłam pierwszy rok uzupelniających studiów magisterskich -
            dzienne! Wróciłam na studia po 6 latach. Nie było łatwo, ale po kilku
            miesiącach jakoś dąło się wszystko poukładać. W czase ciaży zdobyłam dodatkowe
            uprawnienia, które teraz pozawlają mi na pracę w domu. A sytuacja na rynku
            pracy zmienia się coraz bardziej i wierzę, że za 2 lata - jak maluch troxchę
            podrośnie - bez porblemu znajdziesz wymarzoną prace. A w czasie ciąży nie
            rezygnuj z planów nauki. Jest teraz bardzo dużo ofert dofinansowania i mozna
            skończyć ciekawy kurs czy studia nawet całkiem za darmo, lub za symboliczną
            opłata. Spróbuj poszukać u siebie.

            Pozdrawiam dserdecznie i zyczę wam wszystkiego najlepszego. A jak będziesz
            czegoś potrzebować to pisz śmiało.
            • jol5.po Re: podjęłam decyzję... 27.06.07, 18:35
              a ja napisałam doktorat przyn szóstce - tak, tak wszystko jest mozliwesmile)

              >Chcialam znalezc nowa
              prace, ktora pozwoli mi byc mama nie tylko w weekendy, rozpoczac studia
              podyplomowe . Tak, tak, "na starosc" mi sie studiowac zachcialo ale to nie
              przypadek. Teraz wszystko stanelo na glowie. No i jeszcze maly thriller
              materialny ale wiem ze inni miewaja duzo gorzej.<
              nie rezygnuj, dziecko mobilizuje dodatkowo, dasz rade wiele zrobić

              >U tzw. Opatrznosci mam raczej
              przechlapane wiec trudno mi bedzie liczyc na jej szczegolne wsparcie ale co
              tam.<
              a do Opatrznosci radzę mieć stosunek taki: dałeś mi gościa pod opiekę to
              upraszam teraz o pomoc - tu szeroki uśmiech w stronę góry
              Twoją decyzja wykupiłas sobie bilet na ulogowe potraktowanie niedociągnięć i
              słabosci, to rzecz ludzka w końcu, bo wybrałas zycie. To ma bardzo dużą wagę, a
              decyzja nie była łatwa.
              No i jestes w stanie błogosawionym, a to rozumiem zobowiązuje górę do
              szczególnego traktowania Ciebiesmile.

              ogromnie się cieszę i GRATULUJę Cismile))

              bardzo, bardzo Cię pozdrawiam
              Jola

              (ps. zapraszam na www.wielodzietni.net - w końcu trójka to nie przelewkismile

              będzie dobrze, zobaczysz
              • fra_mauro Re: dziekuje ... 22.07.07, 09:05
                za wszystkie wspierajace slowa. Maly czlowiek ma sie chyba niezle jak na swe 12
                tyg , widzialam go na wlasne oczy, ma juz pokazna kolekcje zdjec (nie, nie z
                kaprysu lecz raczej z powodu mego wieku wink . Czy jestem juz przekonana ? Ze dam
                mu pozyc- oczywiscie lecz samego faktu bycia w niezaplanowanej ciazy jeszcze
                do konca nie zaakceptowalam. Psychika mi czasem siada ale fizycznie niczego
                sobie. Zadnych wymiotow, zachcianek, notorycznego zalegania po kątach... Coz,
                dobre choc i to. Małż sie juz bardziej oswoił i nie reaguje tak nerwowo jak
                jeszcze 2-3 tyg temu ale widze ze tzw. SWIADOMOSC rowniez mu bardzo ciazy.
                jol5.po chcialabym napisac do Ciebie na priv. Moge ?
                • nati1011 Re: dziekuje ... 22.07.07, 12:37
                  cieszę się bardzo. Odezwij się czasem. I jeżeli czegoś potrzebujesz pisz
                  śmiało - także na priva.

                  pozdrowienia dla wszystkich.
                • moongoose Re: dziekuje ... 31.07.07, 18:25
                  kochana !!!! ciesze sie
                  jak teraz czytam posty o zastanawianiu sie kobiet to chcialabym kazdej dac po
                  prostu w twarz ;-/. Wiem ze to zabrzmi tak masakrycznie drastycznie ale tak
                  wlasnie mysle. Sama zaluje ze nikt mi tak porzadnie nie dal w twarz kiedy o tym
                  myslalam wtedy !!!!!!

                  trzymam kciuki i jestem dumna z Ciebie
                  Marta
          • cicha_mysz Powodzenia 18.02.08, 19:50
            Ciesze się z Twojej decyzji i mam nadzieję, że wszystko co sobie zaplanowałaś się uda. Z całego serca życzę Ci powodzenia i siły. smile
    • mmilki Re: pozostal 1 tydzien do namyslu 02.08.07, 07:46
      ...bedzie dobrze,
      wiekszosc matek ma podobna sytuacje do twojej-
      brak cierpliwosci do dzieci,problemy z praca,brak pieniedzy,
      walace sie malzenstwo,niedowartosciowanie,niespelnione marzenia i plany.

      Zastanawialam sie kiedys,dlaczego zycie jest takie bezlitosne?
      - nie znalazlam odpowiedzi...
      Pomyslalam sobie jednak,ze jestem w stanie wiele przezyc, wiele w zyciu
      zniesc,wiele udzwignac... wlasnie dlatego,ze jestem MATKA.

      Uswiadomilam sobie,ze to moje dzieci daja mi sile,nadzieje,radosc,sa moim
      celem i zyje tylko dla nich,a wlasciwie zyje dzieki nim,
      tak -to ja zyje dzieki nim, a nie one dzieki mnie.

      Jestem dumna,ze jestem Matka,a gdy jest mi trudno powtarzam sobie -
      " badz Dobra matka " i to mi pomaga,to jest dla mnie najwazniejsze.

      Nie wiem,czy jasno sie wyrazilam,ale mysle,ze mnie zrozumialas.
      Bedzie dobrze!!! wierze,ze dasz rade,nawet,jesli czasami "wysiadziesz"
      psychicznie lub fizycznie,kazda z nas da rade - to tajemnica macierznstwa.

      Nie wiem,kiedy urodzi sie twoje malenstwo,ale gdybys potrzebowala,mam troszke
      rzeczy po moim synku,teraz ma 3 miesiace - wiec moge sie podzielic.
      Trzymaj sie i jak cos to pisz na priwa,lub na moje GG 1501501

      milki
      • uuuaa Re: pozostal 1 tydzien do namyslu 02.08.07, 19:19
        MILKI widze że podobnie myślimy, podzielam Twoje zdanie w100% z tego co
        piszesz można wywnioskować że nie jest Ci lekko ,ale Twoje nastawienie do życia
        i przedewszystkim to co tu napisałaś, jest w stanie pomóc wielu
        osobom....pozdrawiam
        • mmilki Re: pozostal 1 tydzien do namyslu 03.08.07, 22:12
          uuuaa,
          Dziekuje ci,nie jest mi ani az tak ciezko,ani a tak lekko,
          ale postanowilam zyc z dnia na dzien,spokojnie i uczciwie -
          nie wiem na ile mi sie to udaje,z pewnoscia popelniam bledy,ale sie staram.
          Przekonalam sie,ze zycie ,to nie to co mam,ale ile mam i ile jestem w stanie
          pomoc innym (chociazby tylko slowem).
          pozdrawiam
    • mmilki Re: pozostal 1 tydzien do namyslu 05.08.07, 20:02
      fra_mauro, odezwij sie,prosze
      • jol5.po Re: pozostal 1 tydzien do namyslu 31.10.07, 00:54
        Fra mauro!!!!!

        pytałas czy możesz napisać - ojej, ja wtedy miałam przeprowadzkę i niepodłączony
        komputer, potem nie zaglądałam przez długi czas

        OCZYWIśCIE, ZE MOżESZ NAPISAC
        CZEKAM NA POCZTę
        adres gazetowy, albo jonapo@op.pl

        CZEKAM
        • jol5.po Re: pozostal 1 tydzien do namyslu 31.10.07, 00:59
          błąd w adresie, brak literki, ma być:
          jolanpo@op.pl

          bardzo Cię pozdrawiam
          ale mi przykro, że dopiero teraz Ci odpisałamsad(( przepraszam, wstyd mi
          • fra_mauro Re: jest "maly" chlopczyk :) 11.02.08, 14:14
            Urodzil sie pod koniec stycznia. Mial ponad 4 kg "na wyjsciu" i 10
            apg. Jest sliczny, cichutki, spokojny a ja jestem szczesliwa,ze jest
            z nami. Wiem dzis, ze dziecko zanim przyjdzie na swiat musi wpierw
            zaistniec w sercu i umysle matki. Mialam szczescie,ze stalo sie to
            szybciej niz zrealizowanie innej opcji (patrz: pierwszy moj watek u
            gory). Dam rade, jest dla kogo...
            • iskierka40 BRAWO!!!! 11.02.08, 14:20
              GRATULACJE!!
            • madzia1708 i ja gratuluję bardzo bardzo gorąco 11.02.08, 15:45
              surprised) Dobry z Ciebie człowiek Fra surprised)
              • mamaanieli Re: i ja gratuluję bardzo bardzo gorąco 11.02.08, 17:48
                jejku, jak się cieszęsmile i moja panna pod sercem, teżsmile))
              • malpolid Re: i ja gratuluję bardzo bardzo gorąco 12.02.08, 13:10
                Dołączam się do gratulacji !
                • spokofacet gratuluje i ... 12.02.08, 19:14
                  ciesze sie zarem z toba !!!
            • utka Re: jest "maly" chlopczyk :) 12.02.08, 11:27
              Bardzo sie ciesze i bardzo bardzo Ci gratuluje smile
            • nati1011 Re: jest "maly" chlopczyk :) 12.02.08, 13:03
              Gratulacje - cieszymy sie razem z Tobą. I pamiętaj, gdybyś czegoś
              potrzebowała - to wiesz gdnie nas szukać. Niech się zdrowo chowa.

              Masz już imię dla "wielkoludka" ?
              • fra_mauro Re: pozostaje podziekowac... 12.02.08, 23:31
                ...moi drodzy Wam za to,ze byliscie ze mna pare miesiecy temu, gdy
                wydawalo mi sie,ze jestem w sytuacji skrajnie beznadziejnej.
                Szczegolne podziekowania i wyrazy wdziecznosci skladam dwom paniom,
                ktore nawiazaly ze mna niezwykle szczera i serdeczna korespondencje
                mailowa. Ciesze sie,ze moglam Was blizej poznac. Nigdy tez nie
                pomyslalabym. ze "spotkam" tak wielu ludzi gotowych calkowicie
                bezinteresownie wyciagnac reke i serce do zupelnie obcej osoby. I
                Bynajmniej, nie chodzi tu wcale o wasko pojeta pomoc materialna ale
                o duzo wiecej...
                Pozdrawiam serdecznie, smile
                • sue_anarene Re: pozostaje podziekowac... 13.02.08, 00:48
                  a co z twoim mężem, jeśli mogę spytać, bez posądzeń o niegrzeczność?
                  czy on jest nadal twoim mężem czy już raczej tylko ojcem waszych
                  dzieci?
                  czy wszystko jest dobrze, wciąz się kochacie i "wciąż się kochacie"?
                  czy jednak niekoniecznie - bo/i dziecko zajęło jego miejsce stając
                  się dla ciebie celem na kolejne lata - aż pojawią się wnuki?
                  ps. i jeśli nie chcesz, nie musisz odpowiadać
                  • sue_anarene Re: pozostaje podziekowac... 13.02.08, 00:51
                    " dam radę, jest dla kogo" - wnioski nasuwaję się same...

                    przynajmniej mi... indifferent
                    • twoj_aniol_stroz Re: pozostaje podziekowac... 13.02.08, 08:49
                      Myślę, że jest to bardzo pochopne wyciąganie wniosków. Na podstawie
                      kilku słów osadziłaś kobietę, absolutnie nie znając jej sytuacji,
                      wiedząc o niej właściwie tylko kilka faktów, które były pisane w
                      dołku, w sytuacji postawienia pod murem.
                      A już tak na marginesie, jakiej oczekujesz odpowiedzi? Jeśli
                      napisze, że z męzem wszystko ok, że ich wzajemne relacje się bardzo
                      poprawiły i jest szczęśliwa, to co? Uwierzysz jej, czy w duchu
                      pomyślisz, że w sumie forum przyjmie wszystko, każdą bujdę, tę także?
                      A jeśli nie odpisze, bo po prostu nie ma ochoty publicznie opowiadać
                      o swoim zwiazku, to też z marszu uznasz to za potwierdzenie swojej
                      tezy?
            • twoj_aniol_stroz Re: jest "maly" chlopczyk :) 13.02.08, 08:50
              Bardzo się cieszę smile))))) Ucałuj Młodego w pietę od forumowych
              ciotek - klotek wink
              • tojasmu Re: jest "maly" chlopczyk :) 13.02.08, 09:48
                Gratuluję Ci fra mauro bardzo, bardzo serdecznie, rzadko bywam na forum, ale po
                przeczytaniu Twojej historii, byłam bardzo wzruszona, a przede wszystkim
                szczęśliwa, że doznałaś pomocy ludzi z tego Forum.

                Tak bardzo się cieszę, że mały chłopczyk zawitał na ten świat, że swoimi oczkami
                może spojrzeć na swoją Mamę, naprawdę dzielną...

                Dziękuję też wszystkim, którzy pomogli dobrym słowem, jest tego OWOC !!!
                • fra_mauro Re: dla sue... 13.02.08, 10:03
                  Droga sue... , dziekuje za postawione pytanie. Nie odebralam go
                  jakos negatywnie. Nie chcialabym sie obszrnie rozpisywac o moich
                  relacjach malzenskich, nie tylko dlatego,ze nie taka problematyka
                  wykracza poza koncepcje tego forum. Moge powiedziec jedynie,ze
                  uklady pomiedzy mna a mezem choc nadal stanowia dla mnie spore
                  wyzwanie, nie naleza do beznadziejnych czy bezprzyszlosciowych.
                  Postawa meza, ktora opisalam na poczatku, w duzej mierze mogla
                  wynikac (takze !) ze znalezienia sie w nowej, zaskakujacej sytuacji.
                  Ja rowniez bardzo przezylam owa "odmiane losu" i choc moze nie
                  zawsze bylam aniolem, to staralam sie na ile bylo mozliwe
                  zachowywac spokojnie i racjonalnie.
                  Rowniez bardzo nieprawdopodobna jest opcja ze "uciekne w dzieci i
                  wnuki". To nie moja wizja zycia, a szczescie dzieci jest dla mnie
                  rownie wazne jak moje wlasne.
                  Pozdrawiam, smile
            • wzr1 Gratulacje 13.02.08, 20:43
            • mmilki Re: jest "maly" chlopczyk :) 20.02.08, 11:21
              W I E R Z Y L A M ,ze DASZ RADE !!!!!!!
              GRATULACJE !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
              • moongoose placze... 28.02.08, 10:42
                czytam posty FRA_MAURO i placze....
                pod moim sercem jest drugie - za 4 tygodnie urodze

                w grudniu 2004 i dwa dni po swietch nie mialam tyle samozaparcia
                i usunelam ciaze....to byl 9 tydzien ciazy...
                bylam przerazona! oboje z M bylismy

                kiedy w sierpniu tego roku ogladalam swoje 9 miesieczne dziecko na ekranie
                podczas usg plakalam z radosci, w 2004 roku odwracalam glowe zeby nie widziec
                malego czlowieczka ktory ma rece, nogi, ktoremu bije serce

                nikt juz nie da mi mozliwosci cofniecia czasu...
                dziewczyny - nie jestem w stanie opisac slowami tego co dzieje sie
                w mojej glowie teraz kiedy mysle o pierwszej istotce ktorej ruchow
                w brzuchu nie poczulam, ktorej bicia serca nie uslyszalam - ktora zostala z
                mojej macicy wyssana i wyrzucona na smietnik...

                ale jedno jest pewne - ze kocham kruszynke pod swoim sercem jeszcze bardziej
                ...a podjeta przeze mnie decyzja byla najgorsza w moim zyciu i ma niebagatelny
                wplyw na cale to zycie - moje i mojego M

                ....po prostu - aborcja to nie jest rozwiazanie
                a dzieci to dar - prawdziwy skarb...
                • fra_mauro Re: moongoose 04.03.08, 10:15
                  Nadszedl dla Ciebie czas pelen wyzwan i radosci. Prosze nie smuc sie
                  juz , nie placz, nie maltretuj sie wspomnieniami. Pamietaj, one sa
                  teraz mocno spotegowane przez Twoj aktualny stan ,a aktualnie
                  potrzeba Ci wiele sil i usmiechu. Czego serdecznie zycze Ci w
                  ogromnych ilosciach. Bedzie dobrze, zobaczysz...
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka