fra_mauro
24.06.07, 13:31
A sytuacja wyglada tak: mam prawie 39 lat, dwoch synow 12 i4 , od 2 m-cy bez
pracy, mąż z roznymi dosc niepokojacymi problemami zdrowotnymi. Czuje ze jest
mu wszystko jedno co zrobie i decyzje pozostawia mi.
Czego sie lekam ? 1) Ze nie dam rady psychicznie i fizycznie. Wychowywanie
synow zabiera mi duzo energii i nerwow. Zwlaszcza mlodszy dal nam
porzadnie "popalic" 2) za kilka lat moge zostac samotna matka i nie jest to
naprawde tylko wyobraznia kobiety w ciazy 3)Decyzja o 3 dziecku oznaczac
bedzie ostateczna smierc zawodowa. Nikt nie zechce uslyszec o zatrudnieniu
matki po 40 stce i to jeszcze z malym dzieckiem .4) Moj zwiazek: od jakiegos
czasu moje relacje z mezem nie ukladaja sie zbyt optymistycznie. Czuje sie od
dluzszego juz czasu osamotniona psychicznie w tym malzenstwie, miedzy nami
powstal jakis niewidzialny dystans,brak mi wsparcia i otuchy ze strony
najblizszej osoby. Zamiast tego slysze np. ze zle prowadze auto, kiepsko
pomalowalam sufit i sciany w pokoju itp "mile" uwagi. Wreszcie 5) aspekt
materialny, ktory pozostawiam bez rozwiniecia bo wiadomo o co chodzi.
Moj gin wraca za kilka dni z urlopu. Juz teraz wiem,ze jest gotowy mi "pomoc".
Z ktorej strony by nie patrzyc : wszystko uklada sie do d...
Wiem, nikt mi nie powie co mam robic ale najbardziej przeraza mnie
wlasna "niemoc decyzyjna", brak jakiejs inspiracji- ludzkiej , duchowej... W
miejscu mojego systemu wartosci zieje czarna dziura...