8n 26.05.08, 22:41 nie smutno wam dzis, niedoszle mamy o krok głębiej niz na codzien? Odpowiedz Link Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
8n Re: 26 maja 30.05.08, 18:17 zazwyczaj ludzie pytaja, kidy ciekawi sa odpowiedzi. nie wyrozniam sie na ich tle. Odpowiedz Link
twoj_aniol_stroz Re: 26 maja 30.05.08, 18:27 Dobrze, wierzę, że to tylko ciekawość, więc odpowiem. To jest bardzo smutne święto dla kobiety po aborcji. Smutne, bo przypomina własne zło, które zostało wyrzadzone dziecku. To przypomnienie wywołuje ból, smutek i cierpienie. A teraz pozwól, że ja zapytam Ciebie co oznaczało ostatnie Twoje zdanie o jednym kroku głębiej? Odpowiedz Link
8n Re: 26 maja 01.06.08, 17:52 nie postawiłam przecinka między "mamy" i "o" niedoszłe mamy, miało być wtrąceniem. Odpowiedz Link
twoj_aniol_stroz Re: 26 maja 01.06.08, 22:33 Nadal jednak nie rozumiem co oznaczało "o krok głębiej". Możesz mi to jakoś wytłumaczyć? Odpowiedz Link
twoj_aniol_stroz Re: 26 maja 02.06.08, 17:56 Tępa jestem, nic nie rozumiem przepraszam, ale możesz wyjaśnić tak jak "chłop krowie na granicy" ? Odpowiedz Link
8n Re: 26 maja 02.06.08, 18:36 mogę. chciałam zapytać czy w dzień matki, (albo dzień dziecka) jest wam jeszcze bardziej smutno niż na codzień. Odpowiedz Link
twoj_aniol_stroz Re: 26 maja 02.06.08, 19:59 Dobra pojęłam, dzięki Mam koszmarnie ciężki weekend za sobą, migrenę dzisiejsza, więc moje tryby w głowie w ogóle nie dzialają, stąd chwilowy debilizm Dziękuję za wyrozumiałość Odpowiedz Link
iktoto Re: 26 maja 30.05.08, 21:25 to pytanie jakieś trudne, nie do końca je rozumiem. Jak się czuję? Oczywiście że żałuję, tego co zrobiłam, jednak wybaczyłam sobie i żyję dalej. 26 maja byłam na przedstawieniu przedszkolnym u mojego synka i spędziłam ten dzień dobrze ciesząc się ze swojego szczęścia, które biega i kocha mamę pomimo Jej niedoskonałosci. pozdrawiam Monika Odpowiedz Link
oliwija Re: 26 maja 31.05.08, 07:43 iktoto napisała: > to pytanie jakieś trudne, nie do końca je rozumiem. > > Jak się czuję? Oczywiście że żałuję, tego co zrobiłam, jednak > wybaczyłam sobie i żyję dalej. > 26 maja byłam na przedstawieniu przedszkolnym u mojego synka i > spędziłam ten dzień dobrze ciesząc się ze swojego szczęścia, które > biega i kocha mamę pomimo Jej niedoskonałosci. > > pozdrawiam > Monika właśnie nie ma ludzi doskonalych. Każdy popelnia błey.... Trzeba umieć sobie innym wybaczać. przez to stajemy sie lepsi ale nie doskonalsi. Odpowiedz Link
iktoto Re: a dzisiaj dzień dziecka, i jak? 01.06.08, 21:33 taak, to rzeczywiście czysta ciekawość z Twojej strony, nie ma to jak kopnąć leżącego, napewno pomoże to niejednej z tych, które jeszcze leżą, gratuluję pomysłowości, życzę "więcej" tego typu pomysłów, niejednej kobiecie będzie tu raźniej Odpowiedz Link
masskotka Re: a dzisiaj dzień dziecka, i jak? 01.06.08, 22:29 Ciekawość to pierwszy stopień do piekła podobno. Ale odpowiem, bo podobno kto pyta nie błądzi. Dla mnie traumą był pierwszy listopada, wizyta na cmentarzu i znicz postawiony pod zbiorowym krzyżem, rozmowa ze staruszką, kora przeżyła swojego syna, wspólny kojący płacz. Btw. teraz przy każdym rodzinnym święcie będziesz zaspokajać swoją ciekawość i sycić się rozdrapując cudze rany, które czasem naprawdę źle się goją? Odpowiedz Link
twoj_aniol_stroz Re: a dzisiaj dzień dziecka, i jak? 01.06.08, 22:38 A wiesz, że byłam pewna, że dziś zapytasz o święto dzieci? Musisz być bardzo nieszczęśliwym człowiekiem skoro w ten sposób próbujesz podnieść swoją samoocenę. Bardzo Ci współczuję i naprawdę z całego serca życzę abyś odzyskała radość i szczęście w życiu, abyś zobaczyła piękno otaczającego Cię świata, a w drugim człowieku żebyś zobaczyła dobro i miłość, żebyś zobaczyła w jego oczach Boga. Odpowiedz Link
8n Re: 26 maja 02.06.08, 12:18 nie miałam w sobie złości, nie wiem dlaczego na siłe jej szukacie. nie jestem na tym forum bez powodu. zastanawiałam się, czy takie daty, święta w kalendarzu, sprawiają, że myslicie o tym co zrobilysmy inaczej niz na codzien, czy tez moze juz nic juz nie wplywa na wasze tamtego postrzeganie. ja 2 tyg temu powiedziałam mojej mamie o tym co zrobiłam, teraz za kazdą okazją (np tymi pieprzonymi kalendarzowymi) pastwi sie nade mna, opowiada, ze ona nawet robali nie zabija, tylko przez okno wychodzi.. nigdy nie czulam takiego dystansu miedzy mna i moja mama. jest coraz gorzej. a te dwa swieta co miney.. nigdy nie były tak szorstkie. Odpowiedz Link
iktoto Re: 26 maja 02.06.08, 15:57 i jak się czujesz psychicznie? Żałujesz? Nie pytam z ciekawości! Odpowiedz Link
iktoto Re: 26 maja 02.06.08, 17:53 z troski, bo może potrzebujesz jakiegoś wsparcia, wyżalenia się? Odpowiedz Link
nati1011 Re: 26 maja 02.06.08, 16:06 wiem, że oczekiwalas od swojej mamy wsparcia. przykro mi, z e sie zawiodlas. Ale ona tez na pewno cierpi. pewnie, że nie poradziłą sobie najlepiej z sytuacją i jej zachowanie nie jest najlepsze, ale daj jej trochę czasu. Odpowiem ci przewrotnie - to święto jest trudne dla każdego rodzica, który stracił dziecko - obojetnie w jakich okolicznosciach. Jedni przeżywają to bardziej inni mniej. Po jakimś czasie ból słabnie i pozostaje tylko żal i tęsknota. Ja 5 lat temu poroniłam w dzień matki. Ale nie cierpię i nie wspominam. Zaraz potem urodziłam synka, którego nie byłoby, gdyby nie tamto poronienie. I też mam wyrzuty sumienia, że tak łątwo przebolałam tamto dziecko. Ale może tak miało być. Pamietaj, ze czasem trzeba jakiejś tragedii by z tego narodziło się coś wielkiego i pięknego. I pamietaj, twoja mama cie kocha. Gdyby tak nie było, twoja aborcja by jej nie obeszła. Też ma pewnie wyrzuty sumienia, ze nie zauważyłą, że nie potrafiła cię przed tym obronić. Odpowiedz Link
iktoto Re: 26 maja 02.06.08, 17:57 Miałabym żal do siebie gdyby dziecko nie zwróciło się z tak dużym ""problemem"" do mnie, nie miałabym prawa wściekac się na dziecko tylko na siebie, że nie zdołałam "utrzymać" dziecka przy sobie, nie ufałoby mi, to jest duży ból dla matki. Pozdrawiam Monika Odpowiedz Link
8n Re: 26 maja 02.06.08, 18:44 nie wiem czy to żal. biła z niej złośc. nienawiść "JAK MOGŁAŚ MI NIE POWIEDZIEĆ?!" nie powiedziałabym jej, kilkakrotnie się zastanawiałam, myślałam, że gdyby wiedziała, to... to ie wiem co, po kilkukrotnym przemyśleniu zawsze dochodziłam do wniosku, że to nie ma sensu. że może być tylko gorszej. niestety przez swoją głupotę stanęłam w sytuacji, w której musiałam jej powiedzieć, no i brzydko mówiąc - poszło. ja sie boje mojej mamy. wiecie co jest w tym wszytskim najgorsze? chyba najsielniejszym czynnikiem, ktory wplynal na moja decyzje, strach sie przyznac, wstyd se przyznac - byla obawa przed reakcją mamy. balam sie jej powiedziec. dopisalam sobie cala ideologie, znalazlam mnostwo innych powodow i gotowe. po wszytskim. moja corka miala by teraz 2 miesiace. ja za rok koncze studia, moj (teraz byly ) chlopak wlasnie konczy studia, pracuje, dobrze zarabia, ja w sierpniu odbieram SWOJE mieszkanie. wszytsko byloby do ulozenia. a ja sie balam powiedziec mamie. teraz kiedy mama krzyczy i mowi - jak moglas, przeciez bylo by tak pieknie, moze na poczatku byloby przez tydzie nnerwowo, ale teraz?! przeciez teraz wszyscy byli by szczesliwi. teraz kiedy widze jak wielka to byla glupota... teraz jest najgorzej. mama, ktorej sie tak balam, ze zabilam swoje dziecko, mowi mi, ze bylo by dobrze. cala moja wymyslona mala ideologia sie sypie. zostaje z niczym. z bolem. a mama zawsze mowila, ze trzeba myslec. pewnie nikt, nie zrobil tego z takich pobudek jak ja. patrze za siebie i nie moge w to uwierzyc. nigdy bym sie tego po sobie nie spodziewala.. Odpowiedz Link
nati1011 Re: 26 maja 02.06.08, 20:52 Wiesz, dla mnie byłoby to najwiekszą porażką, gdyby dziecko z takim problemem nie przyszło do mnie. Też jestem surowa, dużo wymagam od dzieci i czasem, jak czytam wasze historie to przeszywa mnie lęk. Idę wtedy do moich dzieciaczków - i chociaz są jeszcze małe to powtarzam im, że nie ma takiej rzeczy, z którą nie mogą do mnie przyjść. Czy do taty i tłumaczę, na spokojnie, że nie powinny się bac naszego gniewu czy krzyku, bo to zawsze mija bardzo szybko, a na pewno nie zostawimy żadnego z nich w potrzebie. Im mogę wybaczyć wszystko, ale sobie bym tego nie wybaczyła. Myślę, ze troche podobnie myśli twoja mama. Ta złość jest skierowana do niej samej. Bardziej ma żal do siebie niż do ciebie. Spróbój z nią porozmawiać. Na pewno bardzo cie kocha. I nie szukaj już winnych. Ty zwiodłaś ją, ale i ona gdzieś zawiodła ciebie. Teraz cierpicie obie. I nie ma sensu płakać nad rozlanym mlekiem. Czasu niestety nie cofniesz. Nie pozwól, jednak, by to co się stało zniszczyło wasza przyszłość. Odpowiedz Link
iktoto Re: 26 maja 02.06.08, 22:20 Ale żeby dopisac sobie całą ideologię gdzieś musi tkwić błąd w Waszych relacjach, to nie jest tak, że nagle Ciebie coś pomieszało i bach, stało się, nie wiem jakie stosunki Was łączą, ale skoro się Jej boisz, to coś jest nie tak, i to coś trzeba wyprostować, może musiało się cos stać, żeby Was połączyć, szkoda że tak wiele, może zdołacie naprawić Wasze relacje, poprzez szczerą rozmowę dojdziecie do porozumienia, mama potrzebuje pewnie czasu na ułozenie tego w głowie. Moja mama często potwarzała, Ty dziecko nic nie wiesz, Ty jeszcze panienką jesteś, doprowadzało mnie to do furii, czułam się jak małe dziecko, które nie ma prawa głosu, no i niestety nie dałam rady przebrnąć i nie powiedziałam. Dopiero po latach zaakceptowałam tę sytuacje. Jaka jest Twoja mama? Odpowiedz Link
8n Re: 26 maja 02.06.08, 22:28 nerwowa. nigdy z nią o niczym nie rozmawiałam. nigdy sie jej nie zwierzalam. myslalam ze to normalne. a jak ktos opowiadal mi o swoim dniu, mowil o tym ze rozmawial z mama - zawsze z zaskoczeniem pytalam - jak to?! o czym?! a one z mami o wszytskim, o chlopakach, o szkole. mame obchodzily oceny. ja z mojego zycia z mama pamietam tylko zlo. do dzisiaj dreszcze przechodza mi po plecach jak wspominam niektore historie. kiedy jej teraz powiedzialam, 2 h pozniej wyjechala w gory. wrocila p otygodniu, i teraz nie dotykamy tematu, z drugiej strony atmosfera jest tak sztuczna, nerwowa i szorstka, ze czuje sie tu gorzej niz gdziekolwiek, na szczescie nidlugo sie wyprowadzam. mama powiedziala z epowie tacie, a nawet tego nie wiem. nie wiem cyz mu powiedziala. i boje sie zapytac. im jestem starsza tym przepasc miedzy nami jest wieksza. coraz gorzej.. czasami sa momenty ze mysle, ze to zniknie, ze bedzie lepiej, ale to zawsze tylko zludzenie. wiem, powinnam sama zaczac rozmowe. ale nie moge. drżę. boje sie jej. to nie do przeskoczenia. Odpowiedz Link
iktoto Re: 26 maja 02.06.08, 22:45 ech, ja z moją mamą też nie umiałam rozmawiać, też było mi przykro, kiedy inni mówili o swoich relacjach, jednak zawsze bardziej brakowało mi taty niż mamy,z tatą relacje tez nie były ciekawe, bo pił a ja Go z knajpy wyciągałam jako dziecko. Nie rozmawiasz z Nią, ale wiesz, skoro jest aż tak źle, to napisz do Niej list i wszystko w nim opisz, może daj go Jej? Może warto udac się na dobrą terapię? Ja miałam terapię DDA. Każde dziecko potrzebuje morza miłości od swoich rodziców, kiedy tego nie dostaje to ginie w życiu dorosłym, ja zaczęłam wybaczać rodzicom niedawno. Dla mnie bylo niepojęte, kiedy przyszłam do rodizny mojego męża, a oni siedzieli przy stole i długo rozmawiali, nie umiałam sobie z tym poradzić, było to niezrozumiałe dla mnie, że rozmawia się o takich pierdołach, że się wspomina dzieciństwo, az do znudzenia, zeby dziecko pamiętało do końca życia. Ja nie pamiętam dzieciństwa, jak czarna dziura. Oczywiście ja tez cię przepraszam, ale Twoje słowa były tak skąpe i jednoznaczne, że łatwo dobudować mozna było całą historię, więc oberwało Ci się niesłusznie. Dlatego tak wazna jest wyczerpująca rozmowa, żeby nie było niedomówień, bo łatwo kogoś zranić Tyle, że jak rozmawiać skoro nikt tego nie uczył tego w dzieciństwie ( Odpowiedz Link
twoj_aniol_stroz Re: 26 maja 02.06.08, 18:09 > nie miałam w sobie złości, nie wiem dlaczego na siłe jej szukacie. nie jestem n > a tym forum bez powodu. Ja jej szukałam i przepraszam. > ja 2 tyg temu powiedziałam mojej mamie o tym co zrobiłam, teraz za kazdą okazją > (np tymi pieprzonymi kalendarzowymi) pastwi sie nade mna, opowiada, ze ona naw > et robali nie zabija, tylko przez okno wychodzi.. Ona nie umie poradzić sobie z bólem i poczuciem, że nie obroniła Ciebie. Inna sprawa, że bardzo Cię przy tym rani. Kiedyś jedna mądra zakonnica w sytuacji kiedy moja mama zachowywała się podobnie do Twojej, poradziła mi, żebym jej za każdym razem mówiła, że mnie rani, że to co robi buduje między nami mur. Wiem, że bardzo trudno jest tak powiedzieć mamie, ale powoli moja zaczęła inaczej na wszystko patrzeć. Niestety nacisk tu jest na "powoli". Powtórzę swoje życzenia dla Ciebie jeszcze raz. Z całego serca Ci życzę, abyś odzyskała radość i szczęście, aby Tobie także zaświeciło słonko Chcesz pogadać to pisz na priv. Odpowiedz Link