Dodaj do ulubionych

zabiłam nie tylko siebie

14.01.09, 14:15
minęły trzy lata. Trzy ciężkie lata. Popełniłam największy błąd w moim życiu.
Miałam 23 lata i kończyłam szkołę. Na teście pojawiły się dwie kreski. Rozmowa
z chłopakiem potem z rodzicami. Mama się ucieszyła, zaczęła planować nasz
ślub. Przyniosła ubranka po moim młodszym braciszku. Miało być tak pięknie.
Rano rozmowa z rodzicami w kuchni...Zmienili zdanie, mówili, że sobie nie
poradzimy. Ja nie miałam pracy, chłopak mieszkał w innym mieście. Rodzice dali
mi tabletki. Tabletki nie podziałały. Umówili mnie na zabieg...Mama mnie
zawiozła i odebrała.
Tak zaczął się mój koszmar, koszmar który trwa do dziś. Nigdy sobie nie
wybaczę. Zabiłam nie tylko siebie... często się okaleczam żeby przynieść sobie
ulgę choć na krótką chwilę...
Nie umiem żyć z tym ciężarem. zrobiłam najgorszą rzecz na świecie. Tak bardzo
bym chciała cofnąć czas i móc przytulić mojego ukochanego dzidziusia.
Wyrządziłam mu taką krzywdę.
Zasięgnęłam porady u lekarza ale leczenie nie przynosi efektów.
Zabiłam i muszę ponieść karę. Teraz mam 26 lat i jestem mężatką. Wyszłam za
tego samego chłopaka. Razem w tym jesteśmy i razem cierpimy. Nie umiemy sobie
wybaczyć. W sercach pozostał ból i już zawsze tam będzie...
Obserwuj wątek
    • ca.melia Re: zabiłam nie tylko siebie 14.01.09, 15:25
      ... szkoda,że to Twoja matka zadecydowała o Twoim życiu a nie TY
      jako w pełni dorosła osoba.

      • ahha20 Re: zabiłam nie tylko siebie 14.01.09, 16:19
        niestety to ja ostatecznie zdecydowałam sad zdaje sobie sprawę z tego,że byłam
        dorosła i mogłam tego nie robić, mogłam nie słuchać "dobrych doradców" . Dziś
        żałuję...i nie usprawiedliwiam się
    • spokofacet Re: zabiłam nie tylko siebie 14.01.09, 16:15
      no dobra! czasu nie cofniesz, masz zamiar do konca zycia ogladac sie do tylu i
      jeszcze karac sie do tego?! skoro juz tu jestes, to wiedz ze takich jak wy (ty i
      twoj maz) jest jeszcze sporo na tej ziemi... karanie sie nie jest dobra droga.
      mozna z tego wyjsc i wyprostowac zycie, a nawet byc szczesliwym... poki co sa 2
      mozliwosci: szybka i skuteczna - zaczac terapie u specjalisty, troche
      wolniejsza, ale takze skuteczna - wyzalic sie na tym forum, albo na bliznie,
      potem zaczac terapie u specjalisty. czas leczy rany, ale bez twoich decyzji sam
      czas niczego nie zmieni. lista terapeutow we wstepie forum. jedna proba za toba,
      sprobuj jeszcze raz !
    • twoj_aniol_stroz Re: zabiłam nie tylko siebie 14.01.09, 16:43
      > Tak zaczął się mój koszmar, koszmar który trwa do dziś. Nigdy
      sobie nie
      > wybaczę. Zabiłam nie tylko siebie... często się okaleczam żeby
      przynieść sobie
      > ulgę choć na krótką chwilę...
      To nie tędy droga. Wiem, że ta chwilowa ulga jest jakimś sposobem na
      radzenie sobie z bólem, ale to tylko chwila, a potem... znów ten sam
      ból, to samo cierpienie. Nie tak ma być. Spokofacet dobrze napisał.
      Jest metoda poradzenia sobie z tym bólem tak, żeby bolało coraz
      mniej i inaczej. To trudna droga, ale początek masz już za sobą. Nie
      negujesz tego co się stało, nie szukasz usprawiedliwień, choć ja je
      osobiście widzę smile
      > Nie umiem żyć z tym ciężarem. zrobiłam najgorszą rzecz na świecie.
      Tak bardzo
      > bym chciała cofnąć czas i móc przytulić mojego ukochanego
      dzidziusia.
      > Wyrządziłam mu taką krzywdę.
      To jest poczatek Waszej drogi do szczęścia i radości. Wiem, że brzmi
      jak absurd, ale tak jest, najpierw jest świadomość zła, które się
      zrobiło, potem musisz dojść dlaczego tak się stało, dlaczego Ty -
      dorosła kobieta - pozwoliłaś swojej mamie zdecydować o zyciu Twojego
      dziecka. Z moich obserwacji wynika, że aborcja jest wynikiem
      wcześniejszych problemów, wcześniejszych nie rozwiązanych spraw.
      Warto przemyśleć całe życie, wszystkie zależności w które jesteś
      uwikłana, swoje poglądy na życie, swój system wartosci. To wszystko
      jest bardzo wazne w życiu człowieka. A potem zostaje praca nad sobą
      i zmiany, które pozwolą stać się lepszym. Każdy człowiek powienien
      zyć tak, żeby stawać się lepszym, wrażliwszym... Czasem potrzebujemy
      solidnego wstrząsu, żeby zacząć tę pracę nad sobą. To akurat wiem z
      własnego doświadczenia smile
      > Zasięgnęłam porady u lekarza ale leczenie nie przynosi efektów.
      A u jakiego lekarza byłaś z tym problemem? To akurat jest istotne,
      bo niestety nie każdy umie pomóc. Czasem niestety zdarza się tak, że
      terapeuta nie umie oddzielić własnych przekonań od swojej pracy i
      kończy się to negowaniem uczuć i problemów osoby, która
      przychodzi... No i oczywiście wtedy nici z terapii...
      > Zabiłam i muszę ponieść karę. Teraz mam 26 lat i jestem mężatką.
      Wyszłam za
      > tego samego chłopaka. Razem w tym jesteśmy i razem cierpimy. Nie
      umiemy sobie
      > wybaczyć. W sercach pozostał ból i już zawsze tam będzie...
      Dobrze, że jesteście razem i wspieracie się, nie jesteś sama ze
      swoim bólem. Warto, zebyście razem poszli na terapię. Walczcie o
      siebie nawzajem, bo warto... Wierzę, że Wam się uda i zabłyśnie u
      Was słonko smile Na końcu tej rudnej drogi jest uśmiech i radość i
      życzę Wam wytrwałości na tej drodze i w końcu nagrody w postaci
      szczęścia smile
      • ahha20 Re: zabiłam nie tylko siebie 14.01.09, 16:57
        bardzo dziękuję za odp. i słowa otuchy. Jeśli chodzi o lekarzy to chodzę
        systematycznie do psychiatry i zaczęłam jakiś czas temu terapię u kolejnego
        psychologa(w sumie u czwartego) ale nic z tego...ciężko o dobrego specjalistę
        nie wiem już gdzie szukać...nawet raz spotkałam się z opinią "niestety nie umiem
        pani pomóc. Musi pani poszukać kogoś innego"ale żadnych namiarów nie dostałam sad
        • twoj_aniol_stroz Re: zabiłam nie tylko siebie 14.01.09, 17:06
          No dobra, a skąd jesteś?
          • ahha20 Re: zabiłam nie tylko siebie 14.01.09, 17:26
            z łodzi więc wybór lekarzy jest ogromny tylko niestety jeszcze nie udało mi się
            dobrze trafić sad
            • twoj_aniol_stroz Re: zabiłam nie tylko siebie 14.01.09, 17:48
              Piszno galopem zgłoszenie na Bliznę smile
              Zaraz Cię tam dodam, a tam bywa (choć ostatnio, mam nadzieję,
              chwilowo) Iktoto, a ona chodziła na terapię w Łodzi i jej bardzo
              pomogła smile
              • mamaanieli Re: zabiłam nie tylko siebie 14.01.09, 18:06
                a moze jednak warszawa?? dwie godziny drogi pociągiem, a psycholog o
                której mysle, robi cuda. pomysl i daj znać. kobieta jest jedną z
                niewielu w polsce psychologów specjalizujących się (!!!) w syndromie.
              • ahha20 Re: zabiłam nie tylko siebie 15.01.09, 11:56
                zgłoszenie na Bliznę wysłałam od razu smile
                • twoj_aniol_stroz Re: zabiłam nie tylko siebie 15.01.09, 20:12
                  A z tego nicka co piszesz, bo jeśli tak, to nie dotarło sad
                  • ahha20 Re: zabiłam nie tylko siebie 17.01.09, 09:53
                    Tak z tego nicka. W takim wypadku wysyłam zgłoszenie jeszcze raz smile
                    • twoj_aniol_stroz Re: zabiłam nie tylko siebie 17.01.09, 10:37
                      Już jesteś smile
    • nati1011 Re: zabiłam nie tylko siebie 14.01.09, 20:04
      WIększoś kobiet obecnych na forum poradziła sobie z syndromem
      poaborcyjnym - jedne lepiej, drugie gorzej, ale zmogły potwora. Więc
      i ty na pewno dasz radę.

      To co się stało już się nie odstanie. ALe musisz przerwać ten
      zaklęty krąg zła. Twojego dziecka nie można już ożywić, ale masz
      jeszcze swoje życie - i na pewno masz jeszcze nie jedno zadanie na
      tej ziemi do wykonania. Popełniłaś błąd - ale kto z nas go nie
      popełnił. Kiedyś miałaś w dłoni los swojego dziecka - dziś masz
      swój - i twoja odpowiedzialność jest taka sama. Nie pomożesz swojemu
      dziecku tracąc swoje życie.

      Ale skoro napisałaś, to wiemy, że chcesz sobie pomóc. To że się
      leczysz, to też dobry znak. Teraz tylko trzeba znaleźć dobrego
      specjaliastę. Bo niestety mało który wogóle uznaje istnienie
      syndromu poaborcyjnego. Tak jak pisała Anioł wyślij zgloszenie na
      bliznę (linka masz tuż nad wątkami). Na tym forum ostatnio jest za
      dużo przepychanek - a tobie potrzebny jest spokój. Blizna jest
      zamknięta. Nikt nie widzi postów tam umieszczanych - poza
      uczestniczkami.
      • sui2 Re: zabiłam nie tylko siebie 14.01.09, 22:03
        Iktoto była w szpitalu, w tych okolicznościach tylko powiem,
        że urodziła. Dodam, że najwiekszą pomoc dostała poza granicami kraju
        niestety to kosztuje i kontakt jest tylko w jezyku angielskim.
        Po terapii staje sie na nogi w ciagu miesiąca najpóźniej. Wizyta
        jest niekonieczna jednorazowa. Dam jej znać to może jak czas pozwoli
        zaglądnie.
        Mam wielką nadzieję, ze sie nie pogniewa za te nowiny.
        Pozdrawiam
        • nati1011 Re: zabiłam nie tylko siebie 14.01.09, 22:29
          to przekaż jej pozdrowienia od nas wszystkich. I zdradź szczegóły
          czy to chłopiec czy dziewczynka?
          • sui2 Re: zabiłam nie tylko siebie 14.01.09, 22:39
            Od razu przekazałam, pozdrowienia zaraz dopiszęsmile jednak co do
            dalszej prośby powinna to zrobić sama mamusia smile
            Proszę więc o zrozumienie smileWie, że chodzi o pomoc więc znając Monię
            napewno się postara tu zaglądnąć.
      • ahha20 Re: zabiłam nie tylko siebie 15.01.09, 12:21
        Zgadzam się, że czasu nie cofnę i że trzeba jakoś to wszystko poukładać. Wasze
        słowa są dla wielu otuchą i nie ukrywam, że dla mnie też. Wiem ,że co się stało
        już się nie odstanie. Mam nadzieję, że moja historia pomoże choć jednej osobie
        zaglądającej na to forum podjąć "właściwą" decyzję albo chociaż skłoni kogoś do
        przemyślenia tego jeszcze raz.
    • ahha20 do:spokofacet 15.01.09, 12:04
      Dzięki za namiarysmile Na razie jestem umówiona na wizytę na gdańskiej. Spróbuję
      jeszcze tam bo słyszałam pochlebne opinie. Jak się nie uda to skontaktuje się z
      panią Maciejewską. Przyznam szczerze, że trochę już nie mam siły na te wizyty sad
      ale przecież nikt tego za mnie nie zrobi.Jeszcze raz wielkie dzięki.
    • misiwy Re: zabiłam nie tylko siebie 23.01.09, 13:43
      Witaj kochana, jestem z Tobą...w bólu. Mnie aborcja przydażyła się 6
      lat temu (teraz mam 46 lat). Zawsze byłam tolerancyjna wobec
      aborcji, nie miałam zdania czy jest dobra czy zła ale sądziłam, że
      ja nigdy bym się na nią nie zdecydowała..A jednak...W wieku 40 lat
      okazało się, że metody naturalne które stosowałam przez tyle lat
      zawiodły. Mam dwójkę dzieci - teraz mają 17 i 11 lat, mój mąż często
      wyjeżdża, z rodziny nikt mi nie pomagał - moja mama nie żyje od
      kilkunastu lat a dla mojej teściowej jestem tylko synową, które nie
      nadaje na tych samych falach, bo nie wymieniła seksu małżeńskiego na
      kościół. Postanowiłam, że urodzę ale ciąża iwychowywanie trzeciego
      dziecka nie będzie mi przeszkadzać w normalnym życiu ( nie będą nie
      wolnicą, jak było wcześniej, że mogłam wyjść tylko z domu do lekarza
      albo dentysty).Postanowiłam i co z tego? Zaczęłam się bardzo źle
      czuć. Wstręt do wszystkiego: do jedzenia, picia, dziecka , siebie.
      Każde wstanie z łóżka to istny koszmar, słabo, duszno czułam się tak
      jak bym miała umrzeć i z każdym dniem naprawdę chciałam umrzeć -
      wydawało się wtedy, że nie zniosę ani jednego dnia dłużej. Jedna
      bezduszna ginekol0żka powiedziła -nic Pani nie poradzę, drugi
      lekarz -błąd żywieniowy ( a ja przecieź prawie niczego nie mogłam
      przełknąc) a trzeci zaproponował mi aborcję. Mąż przezywał mnie od
      głupich baba a teściowa powiedziała, że ma chore serce i że mi nie
      będzie mogła pomóc. Błagałam i prosiłam, żeby została u nas w domu
      choć jeden dzień, bezskutecznie. Ostatnią deską ratunku była moja
      homeopatka i jednocześnie psycholog usiłowałam się z nią
      skontaktować przez kilka dni - bezskutecznie....Mieszkamy na wsi,
      teraz mam samochód - wtedy musiałam wszędzie chodzić piechotą albo
      na rowerze (dzieci miały sześć i 11 lat) do szkoły i przedszkola 2
      km.Miotałam się ranny zwierz, z nikim nie byłam w stanie porozmawiać
      miałam jakby zawiązane gardło - choć zawsze z natury byłam otwarta i
      gadatliwa. Mój mąż widział tylko jedno wyjście aborcję, ja widziłam
      dwa aborcja albo samobójstwo. Aborcja to dla mnie morderstwo -
      pogodziłam się z tym że będę się smażyć w piekle dla dobra mojej
      rodziny.Miałam straszne przeczucia, intuicja mówiła mi, że musze to
      zrobić jak najszybciej... zrobiłam to 13 września - wszystkie
      paskudne objawy psychiczne i fizyczne minęły w ciągu 24 godzin. 15
      wrzesnia moja córka zachorowała, podejrzewano, że to wyrostek,
      przeszło ale ona wyglądała coraz gorzej..Po tygodniu ja poczułam się
      już całkiem dobrze i uświadomiłam sobie co ja zrobiłam, wpadłam w
      syndrom....to były straszne trzy miesiące a może i rok, bezsenność,
      straszne wyrzuty sumienia, nerwica...Na początku listopada u mojej
      córki wykryto cukrzycę insulinozależną. Pomyślałam, że to
      kara...Było jeszcze gorzej. Spędziłam z córeczką w szpitalu trudne
      tygodnie. Brała nas w obroty psycholog, pomogła mi na tyle na ile w
      ogóle możliwe z resztą musiałam uporać się sama...I u wierz mi
      proszę Cię nie wiem co jest gorsze czy zal z powodu aborcji czy żal
      z powodu choroby mojej córki...Jestem do tego oczywiście sama i
      uwiązana. Wiem, że są gorsze choroby...ale fakt że nawet nie
      mogłabym spokojnie umrzeć, bo nikt poza mną sie ta chorobą nie
      przejmuje ani nie angażuje jest straszna....Z dziećmi związana jest
      nie tylko miłość ale ciągły strach i ból....Czasami chciałabym już
      się nie obudzić ale wiem że musze walczyć dla mojej córki, jestem
      jej ukochaną mamusią...Kiedyś to wszystko się skończy i wtedy się
      dowiem czy jestem morderczynią czy najwiekszą bohaterką smile. A teraz
      póki starczy sił musze dac z siebie wszystko dla swoich bliskich
      Pozdrawiam Cię serdecznie, trzymaj się cieplutko, Majka
      • nowako-wa Re: do Misiwy 02.05.09, 16:33
        Twoja historia jest poruszająca , ale to kolejny dowód, że my sami
        wyznaczamy sobie karę, ty chyba swoją już przeniosłaś. Skoro
        wierzysz w piekło , to wiesz ,że jest lekarz o mieniu Jezus- on jest
        w stanie unieśc kazdy grzech- powierz mu swój, przeproś i ... idz
        dalej. Skoro los sprawił ,że córka jest chora -przyjmij go, będzie
        ci łatwiej. Pamiętaj cierpienie i ból jest często wyznacznikiem
        miłości, spójrz na Jezusa na krzyżu- gdybyś nie kochała swojej
        córki - nie cierpiałabyś. Pamiętaj nic nie trwa wiecznie (w naszym
        ziemskim życiu) Twoje cierpienie kiedyś się skończy,dziś zostaw
        przeszłośc za sobą, dbaj o jakość dzisiejszego dnia, bo tylko na to
        masz wpływ. Byłam dwa razy w szpitalu psychiatrycznym i wiem co to
        cierpienia duchowe. Jeżeli już zrozumiałas swój błąd, potraktuj się
        łagodnie- Jezusa bardzo boli jeżeli nie wierzymy w jego miłosierdzie-
        pamiętaj to łotr pierwszy zawitał do raju...
    • sari9999 Re: zabiłam nie tylko siebie 17.08.09, 22:00
      kochana widzę twój żal i tęsknotę za nie narodzonym dzieckiem,ogromnie ci współczuję ale może czas sobie wybaczyć,myślę że jesteś emocjonalnie zablokowana tą tragedią z przed lat, wiem że to trudne ale nie poddawaj się,jeśli sobie wybaczysz to na pewno osiągniesz swój cel,życzę powodzenia i nie poddawaj się jestem z tobą.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka