Dodaj do ulubionych

moje dziecko a rówieśnicy

20.08.04, 10:07
Rozpoczynam ten wątek, bo powiem szczerze, że coraz bardziej denerwują mnie
ludzie, którzy pytają: a ile ma latek? roczek skończony, a to już sobie
drepta. I co wy odpowiadacie? Bo ja (jeśli mam humor) to jadę z całą
historią, albo (wersja: bez humoru) nie, nie chodzi (bez tłumaczeń).
Dodatkowo "za płotem" mam kuzynkę, która ma córeczkę 4 miesiące młodszą od
Kubusia, no i nadszedł moment że przegoniła Kubusia. No i się zaczęło
demonstrowanie umiejętności (dosłownie): A, Kubuś jeszcze tego nie umiesz, a
patrz jak Wiktoria to robi. Szlag mnie trafia, bo doskonale wiedzą po czym
Kubuś jest i w związku z tym logiczne że nie będzie robił wszystkiego o
czasie, a nawet ze znacznym opóźnieniem. Poza tym czasami, mam taki żal, nie
wiem konkretnie do kogo: losu? Boga? lekarzy?, chyba właśnie do nich, że
spaprali sprawę, bo nie chciało im się zrobić cesarki o czasie (trzeba wzywać
cały zespół). Na "Wspierajmy..." też jakoś ostatnio nie umiałam już sobie
znaleźć miejsca, może dlatego że nie było tam takiego ciężkiego przypadku jak
mój i wszystkie dzieci, które zaczynały z Kubusiem już są daleko w przodzie.
Wydawało mi się że dziewczyny nie zawsze mogą mi pomóc bo nie wiedzą o czym
piszę.
No to koniec użalania się nad sobą i napiszcie jak wy sobie radzicie w
podobnych sytuacjach.
Obserwuj wątek
    • fajka7 Re: moje dziecko a rówieśnicy 20.08.04, 10:19
      no wiec ja sobie radzilam srednio, a teraz nie musze bo miedzy rowiesnikami a
      moim dzieckiem jest epoka na dzien dzisiejszy i nikt juz nie pyta, bo wszystko
      widac;
      moze z wyjatkiem mojej babci, ktora jest nieugieta i przez 4 lata nie moze
      zajarzyc, ze skoro maly sie podniosl to nie znaczy ze za tydzien bedzie chodzil
      i jak nie daj boze podziele sie radosna wiescia np. ze stanal na czworakach to
      babcia wydzwania codziennie pytac czy juz raczkuje
      a to bylo 2 lata temu jak sie podniosl i dalej nie raczkuje i mysle za babcia
      miala wystarczajaco duzo czasu zeby skumac ze to nie tak hop siup i
      slowa "postep" "osiagniecie" itd. maja u nas inny wydzwiek
    • fajka7 Re: moje dziecko a rówieśnicy 20.08.04, 10:29
      a kuzynce powiedzialabym: prosze cie zebys przestala porownywac nasze dzieci;
      tak jak kiedys poprosilam wyzej wspomniana babcie zeby przestala nazywac moje
      dziecko biednym kaleka oraz w kolko chrzanic co by to bylo jak by on byl zdrowy;
      nadmienie, ze zrobilam to z pelna kultura i babcia czai teraz niuanse i roznice
      dot. slow takich jak "niedorozwiniety" "uposledzony" a "opozniony" "niesprawny"
      itd.
      a jest kobita trudnym przpadkiem i to kropla w morzu slow ktore padly, ale
      jakos dajemy rade wspolpracowac
      aha - moja babcia jest wyksztalcona starsza dama z duzego miasta, a jednak
      braki ma ogromne
      • agata321 Re: moje dziecko a rówieśnicy 08.09.04, 20:39
        hej ja też mam synka który jest opóźniony ruchowo i też mnie szlak trafiał jak
        moje koleżanki chwliły się co to ich dzieci nie potrafią jakie są mądre itd
        stwierdziłam że szkoda czasu na takie znajomości i teraz mam takie które nie
        porównują wręcz przeciwnie cieszą się ze swoimi dziecmi z postepów jakie czyni
        mój synek i angażują do pomocy swoje dzieci aby bawiły się z Kubusiem śpiewały
        mu klaskały itd to są koleżanki a nie ta cała banda snobów!!!!!!Pozdrawiam
        • edytaw75 Re: moje dziecko a rówieśnicy 08.09.04, 21:06
          A mnie na nerwy działa mój kolega, który ma córke dwa miesiące młodszą od
          mojego syna. Od dwóch miesięcy mnie pyta, czy Konrad (ma teraz skończone 5
          miesięcy) juz siedzi. Na razie mu odpowiadam, ze przecież dzieci siedzą dopiero
          jak skończą 6 miesięcy. Ciekawe co mu powiem, jak skończy? A może wtedy
          naprawdę usiądzie???
          Pzdr.
    • iza_luiza Re: moje dziecko a rówieśnicy 20.08.04, 11:21
      Mój synek ma 4,5 miesiąca, na dzień dzisiejszy jest już opóźniony średnio o
      miesiąc od rówieśników, ale to też zależy o czym mówimy bo są rzeczy z którymi
      spóźnia się już więcej. Mam świadomość że może nadgonić a może nie nadgonić bo
      jego wada to wielka niewiadoma i kwestia indywidualna zupełnie. Czytałam o
      dzieciach z tą wadą, które rozwijają się zupełnie normalnie i o takich które w
      wieku 6 lat nie umieją mówić, chodzić ani nic. Każdy przypadek podobno jest
      inny. Jestem przygotowana na dużo ale chyba nie na najgorsze. Tym bardziej, że
      jednak patrząc na to co Maciuś już umie jestem dobrej myśli.
      Ja też mam problem z Babcią. Babcia dzwoni i pyta niezmiennie od miesięcy "czy
      już się uśmiecha ?" szlag mnie trafia bo to akurat umie, ale ponieważ do niej
      się nie uśmiechnął więc Babcia zakłada że nie. Poza tym wysłuchuje historii jak
      to moja matka " w wieku 4 miesięcy to już siedziała i skrzynkę pomarańczy
      zjadła". Raz nawet Babcia się rozpędziła i powiedziała, że Mama w wieku 4
      miesięcy to już chodziła, po czym się zreflektowała i zaczęła śmiać. Ja nie
      wiem czemu to ma slużyć, ma mnie zmobilizować jakoś ? Mam kazać dziecku chodzić
      i jeść pomarańcze żeby nie odstawał od geniuszy ze swojej rodziny ?
      Dodam jeszcze, że na spacerach staram się omijać mamy z wózkami bo rozmowa
      każda kończy się porównywaniem a ja potem zawsze mam doła. To już jakaś siła
      wyższa, mamy inaczej nie potrafią, komuś się trzeba pochwalić...
      • fajka7 Re: moje dziecko a rówieśnicy 20.08.04, 11:32
        no to mozemy sobie rece podac;
        widze ze ta babcie to szerszy problem; nie bede przytaczac tu najbardzej
        soczystych kawalkow (a sa takie) w wykonaniu babci i innych "bliskich" bo bym
        pisala przez 3 dni (troche sie tego uzbieralo prez 4 lata :)), natomiast mam
        pytanie:
        macie cos takiego ze tluczecie sobie do glowy - a moze ja jestem
        przewrazliwiona, moze to normalne, oni/one przeciez nie wiedza jak to jest miec
        chore dziecko, moze ja przesadzam itd. czyli wina na siebie?
        macie tak? ja tak mialam przez jakis czas..
        po namysle doszlam jednak do wniosku ze jest zasadnicza roznica miedzy
        sytuacja, gdy ktos obcy cos palnie, nie wiedzac jak jest, a sytuacja, gdy
        najblizsza rodzina wali co im slina bez odrobiny wyczucia i namyslu;
        nie uwazam sie pepek swiata, ale wydaje mi sie ze w tej sprawie mam prawo byc
        nadwrazliwa
      • gosiasur Re: moje dziecko a rówieśnicy 23.08.04, 08:22
        kiedyś oglądałam w tv wyścig raczkujących dzidziusiów, rodzice zachęcali,
        krzyczeli a niemowlaki biegły do mety który pierszy, mam wrażenie właśnie że to
        sa takie wyścigi dzidzusiów. Każdy z tych rodziców chce żeby jego dziecko było
        najlepsze i cieszy się gdy twojemu powinie się noga. Gosia
    • mami2 Re: moje dziecko a rówieśnicy 20.08.04, 15:58
      Mirelo droga! Bardzo ci dziękuję za ten wątek. Ja mam świadomość tego, że
      Mateusz jest lekkim przypadkiem, ale do szału doprowadza mnie moja rodzina,
      która mówi mi ciągle: Zobaczysz on to we wrześniu juz mówić zacznie. Tak jakby
      nie widzieli tego wszystkiego co się wokół niego dzieje i co się dla niego
      robi, żeby choć trochę mu pomóc. U nas to po częsci wynika z ciągłego
      porównywania do córki. Milena odstaje w drugą stronę. Ma 4 lata i czyta, pisze,
      mówi po angielsku proste zdania, posługuje się komputerem, (ostatnio mi gadu-
      gadu wyczaiła!)stad pewnie te ciągłe porównania. A mnie krew zalewa bo nic nie
      mogę zrobić. Od września idę z małym na zajęcia z SI. Jezeli będziesz miała
      czas i ochotę zeby się tym zainteresowac dla Kubusia, dam ci namiary. Zajęcia
      będą w Rybniku.
      • ali_bey Re: moje dziecko a rówieśnicy 21.08.04, 21:10
        Mami jeżeli pozwolisz, ja jestem zainteresowana....bardzo.Proszę podaj namiary.
        • ali_bey Re: moje dziecko a rówieśnicy 21.08.04, 21:12
          Zapomniałam się przedstawić: Alicja i Kubuś(Żory)
          • mami2 Re: moje dziecko a rówieśnicy 22.08.04, 21:54
            Ala, dam ci namiary jutro, jak tylko zdołam sie przebić przez masę papierzysk
            na moim biurku w pracy. Gdzies tam na samym spodzie te namiary są, cos mi się
            tak kojarzy..:-)
            Zajęcia będą w nowym ośrodku na ul. Dąbrówki (osiedle Nowiny) w żłobku.
            Prowadzić je maja wykwalifikowani terapeuci z Poradni Psychologiczno -
            Pedagogicznej z ul. Kościuszki w Rybniku. Dziecko musi być przez nich najpierw
            zdiagnozowane. Mateusz póki co u nich jeszcze nie był, ale z wywiadu
            telefonicznego wywnioskowali ze wstępnie sie kwalifikuje (głównie dlatego że
            jest prowadzony w Ośrodku dla dzieci niepełnosprawnych im. J. P. II). Zobaczymy
            co powiedzą gdy go zobaczą, bo generalnie to mnie gosciu zaskakuje. Zaczął
            mówić skubaniec. Mowi nie, tak, dziadzia, ciągle jakies nowe słowa. Ale będę
            się upierać żeby go przyjęli. Acha, to pierwszy taki ośrodek na Sląsku. Starczy
            tej reklamy myslę...
            • ali_bey Re: moje dziecko a rówieśnicy 22.08.04, 22:51
              Mami ,dziecko musi byc zdiagnozowane u nich , czy może byc w innej poradni?My
              jesteśmy własnie po badaniach w żorskiej ppp , no i nie wiem czy jest potrzeba
              je powtarzać.
              • amelia4 Re: moje dziecko a rówieśnicy 24.08.04, 23:32
                Witam!!!!!
                Ja z moim synkiem miałam również wiele problemów, w tej chwili jest już nieco
                lepiej (od roku chodzi na terapię SI),zdiagnozowany został jako dziecko
                nadpobudliwe ruchowo i z nadwrażliwościa słuchową (histerycznie zachowywał sie
                np. słysząc bardzo niskie dżwięki.)Mieliśmy duze szczeście , bo tak sie akurat
                złożyło że w "naszym " przedszkolu został otwarty gabinet terapi
                sensorycznej.Zajęcia mamy co dwa tygodnie i efekty może nie były widoczne od
                razu , ale sa zauważalne- syn się bardzo wyciszył a problemy z nadwrażliwosci
                słuchową ograniczyły się w znacznym stopniu, nie mówiąc iż sama terapia
                prowadzona jest w formie zabawy, więc mój synek chodzi na zajecia z ogromną
                przyjemnoscią.Jesli więc macie możliwosć chodzenia z dziecmi na zajęcia z SI ,
                to gorąco polecam , tym bardziej jesli sa za darmo, bo prywatnie to sporo
                kosztuje:(
                pozdrawiam
                Amelia
    • judytak Re: moje dziecko a rówieśnicy 25.08.04, 15:15
      kiedy moje dziecko (to, o którym tu mowa) miało roczek, to jeszcze nie
      siedziało, więc nikt nie mówił, że już drepta ;o)

      a poważnie: póki nie chodził (2 lata 2 mieś.), to mówiłam "ma tyle a tyle, ale
      był wcześniakiem" - było to prawda, niecała prawda, ale dalszych pytań na ogół
      nie było :o)

      a kiedy już chodził, robił to na tyle niezdarnie, w sposób nieskoordynowany, że
      na ogół nikt nic nie mówił, bo wyglądało to gorzej, niż było naprawdę :o)

      z komentarzami typu "o, zanim skończy X czy Y lat, to nikt nie powie, że...",
      programowo się zgadzałam - raz, że sama nie wiedziałam, jak będzie, dwa, że
      zawsze wolałam to, niż jakby ktoś miał powiedzieć "o, to on już nigdy nie
      będzie..."

      kiedy miał ze cztery lata, było już na tyle dobrze, że trzeba było zwracać
      uwagę na szczegóły, żeby zobaczyć, że cokolwiek jest z nim nie tak, więc temat
      nie występował :o)

      teraz znów się zacznie (dziecko powtarza zerówkę, z powodu ogólnej
      niedojrzałości psychicznej oraz bardzo dużych problemów z koordynacją ręka-oko)

      na własny użytek zakładałam od początku, że "zanim pójdzie do szkoły, to się
      wyrówna"
      no cóż, nie sprawdziło mi się...
      poza tym: już nie zakładam, że "się wyrówna", wiem, że niektórych rzeczy nigdy
      się nie nauczy, chociaż nie wiem jeszcze dokładnie, które (na przykład mam
      nadzieję, że jednak będzie umiał pisać ręcznie, chociaż wcale takiej pewności
      nie mam...)

      pozdrawiam
      Judyta
    • ewaniew Re: moje dziecko a rówieśnicy 26.08.04, 13:51
      Nigdy nie porównywałam specjalnie...ale oczywiście tego nie da się uniknąć.
      No cóż - wiadomo, że są (będą..) słabsi, mniej zrównoważeni, w końcu padaczka
      Filipa to nie barszcz.., równowaga do bani, spastyczność Filipa powoduje, że w
      chwili euforii potrafiłby zgnieść cos naprawde twardego, mieśnie jak u
      sportowca, Błażej za to wyluzowany flaczek :)) (pozostałości po zbyt małym
      napięciu) - zero mobilizacji do jakichkolwiek agresywniejszych działan (np.
      sport???)
      Ja po prostu cały czas uważam, ze i tak mamy szczęście, a nie wiadomo co nas
      jeszcze czeka, więc lepiej cieszyć się z tego co mamy.
      A co do rodziny - to ustawiona przeze mnie juz dość dawno :)))Nie ma raczej
      wpływu na nasze (czyt. naszej rodziny) poczynania.
      pzdr
      Ewa
    • smoki2 Re: moje dziecko a rówieśnicy 30.08.04, 15:58
      Ja jakos przezylam przeganiajacych Dawida rowiesnikow.
      Dopiero przeganiajace go o pol roku mlodsze dzieci wprawily mnie w czarna
      rozpacz :(
      • siago1 Re: moje dziecko a rówieśnicy 30.08.04, 22:01
        Dziękuję za ten wątek

        A mi robi się tak smutno , gdy widzę dzieci urodzone tego samego dnia, lub dzień
        później i ładnie siedzą, uśmiechają się, są kontaktowe,
        że moja Marysia jeszcze nie, i że może nigdy nie.
        I mówię wtedy: Kiedy moja Marynia tak będzie robić? Kiedyś może się doczekam!

        Z drugiej strony
        cieszę się, że zaczęła machać nóżkami, że rozruszała się, że kręci główką w
        prawo i w lewo śledząc czyjś ruch
        A gdy się uśmiechnie
        to aż mnie za serce coś chwyta

        i nie przeszkadza mi, że jest tak bardzo opóźniona
        w rozwoju.

        Gosia
    • fikrus Re: moje dziecko a rówieśnicy 31.08.04, 09:51
      Jest mi w głównej mierze przykro i smutno. Minęła magiczna data roczku a Kubuś
      nie chodzi, minęło kolejne cztery miesiące i dalej nic. Najbardziej bolą chyba
      uwagi najbliższych w tym teściowej z powiedzonkiem : oj Ty mój biedaczku kiedy
      Ty będziesz chodził. Dziś rano jak przyszła do małego to sobie rzekła: będziesz
      Ty kiedys chodził. Boli mnie niewiara najbliższych, słowa pocieszenia którą
      brzmią bez najmniejszego sensu. Nie rozumieją problemu, albo nie chcą rozumieć,
      teściowej marzył się super wnuk z którym może iść na spacer i pochwalic sie co
      on potrafi. Teraz zamiast iść z nim na plac zabaw, woli zostać z nim w domu.
      Ja ciągle chyba porównuję, tylko wszystko jest na niekorzyść dla mojego
      malucha, i pytanie czy on tak będzie potrafił, kiedy? Z równieśnikami już nie
      porównuję, ale coraz częściej sprawniejsze okazują się młodsze dzieciczki.

      Pozdrawiam Edyta i Kuba

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka