Dodaj do ulubionych

taka sobie historyjka

08.07.05, 00:35
Przed chwilą poczytałam sobie o robieniu EEG maluszkowi - jeden z wątków. Tego
nie przeżyłam osobiście, ale przeżyłam coś innego. Jako żywo stanęło mi przed
oczami inne wydarzenie.Przypomniałam sobie w mgnieniu oka, jak to mojej małej
robiono potencjały wywołane z pnia mózgu. Na badanie musieliśmy przyjechać
określonego dnia na określoną godzinę. No to jechaliśmy sobie kilka godzin do
Wrocławia i pani wykonująca badanie powiedziała, że teraz dziecko ma spać
przez pół godziny. Miałam ot tak pstryknąć i dziecko miało spać. Udało się
tylko na 15 minut. Całość tej swoistej gimnastyki trwała dwie godziny.Dostałam
od pani o-pe-er, bo badanie trzeba było powtarzać. Byłam mokra i zła z tego
wszystkiego. Co ja na to poradzę, że moje dziecko tzw. neurologiczne nie ma
stałych godzin snu (miała wtedy 2,5 miesiąca, a jak już zaśnie to śpi 5 minut
w porywach do sześciu. (Bogu dziękować teraz potrafi przespać noc). Myślałam,
że mnie trafi na miejscu. Dobrze, że pojawiła się kumata pani doktor, młodo
wyglądająca, ale rozumiejąca okoliczności. Dowiedziałam się, że mogę dziecku
podać jakiś środek uspokajająco usypiający, aby spało, ale wiadomo - następnym
razem. No więc tarabaniliśmy się z powrotem i za jakiś czas pojechał mąż. Pani
sobie zarezerwowała w harmonogramie 2 godziny na to "szczególne dziecko".
Podano Marysi luminal i Marysi nawet się nie śniło spać. Gimnastyka powtórzyła
się. Znów zrobiono tylko połowę badania, ale pani była już grzeczniejsza. Po
rozmowie ze mną przez telefon (potwierdzałam przyjazd) delikatnie uświadomiłam
jej, że problem nie słyszenia to nie jest jedyny problem mojego dziecka, że
kobieta zmieniła front. No ale badanie i tak się nie udało.

Ciekawie też wyglądało robienie jej EKG. Przyssawki odpadały jedna za drugą;
Marysia nie chciała leżeć spokojnie, kręciła się, wierciła.... w końcu zaczęła
płakać. Powiedziałyśmy do widzenia.
W domu uszyłam woreczki, nasypałam piachu z piaskownicy, zaszyłam i....
Maryśka zanim się zorientowała, a przez te woreczki mogłam ją spokojnie
trzymać, było już po badaniu. Odetchnęłam. Worki z piachem zostawiłam im w
zabiegowym na okoliczność innego maluszka.

Worki ważyły około 1,5 kg. Było ich cztery, ale spokojnie - jak to widziałam -
dziecko kwalifikowało się już do woreczków przynajmniej po 2 kilogramy na
każdą kończynę.

Na tym kończę historyjkę "obrazkową". I dziękuję, że mogłam się "wygadać"
Dobranoc
siago1

Obserwuj wątek
    • jo5 Re: taka sobie historyjka 08.07.05, 08:03
      Cześć
      Na początku witaj Siago, już się zastanawiałam gdzie się podziewasz.
      Nie wiem jak Was, ale mnie zaraz szlag trafia jak coś takiego czytam. W wielu
      przypadkach w tzw. "słuzbie zdrowia" pracują kompletnie nieprzygotowani ludzie.
      Ja odnoszę wrażenie, że to najczęściej oni tak stresują nasze dzieci, że
      zaczynają się bać samego widoku "białego fartucha". A najgorsze jest to, że
      zwykle nie mają w sobie żadnej czułości i ciepła, które bardzo często
      rozładowałyby sytuację. A tak to się tworzy błędne koło - my się na nich
      wkurzamy, więc dziecko automatycznie staje się niespokojne, w konsekwencji nie
      może usnąć - babun się wkurza (zauważyłycie, że najczęściej jest to babun?), my
      jesteśmy wściekłe itd.
      Przypomina mi się mój pobyt z Agatą w szpitalu - pomijam to, że moje wyjątkowo
      dzielne dziecko zaczęło się bać pobierania krwi, bo baby robiły to "znienacka".
      Był tam malutki chłopczyk, porzucony przez rodziców, z poważną wadą serca.
      Ciągle wyrywał sobie sondę i ssał te rurki - panie wolały mu zakładać tą sondę
      kilka razy dziennie niż dać Mu smoczek, bo twierdziły że nie umie ssać.
      Kupilismy dzieciakowi smoczek, oczywiście zaskoczył od razu. Po awanturze
      następnego dnia okazało się, że po prostu wolały Go karmić przez sondę, bo tak
      było szybciej.... Lekarzom mówiły, że Mały nie ma odruchu ssania....
      jo
      • monkastonka Witaj siago :))))))))))))) 08.07.05, 09:22

    • siago1 Re: taka sobie historyjka 08.07.05, 10:04
      Witajcie i dziękuję za miłe powitanie
      No rzeczywiście pojawiam się na forum po długiej przerwie
      choć wcale upływu czasu nie zauważyłam.

      Codziennie padam na twarz - zresztą Wy pewnie też
      i nie chce mi się już nic pisać.
      Ale obiecuję się poprawić.
      Gosia

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka