zdral
18.09.06, 09:25
Mam problem ze sklepem zaopatrzenia medycznego, trudniącym się również
przyjmowaniem i realizacją zamówień na wykonanie obuwia ortopedycznego.
Jak najkrócej opiszę sytuację:
Złożyłam zlecenie wykonania obuwia 30 czerwca. Czas oczekiwania - 6 tygodni.
Ok. Poczekam. Po 8 tygodniach sama zadzwoniłam. Niegotowe. Odebrałam je
dokładnie 2 miesiące po złożeniu zamówienia i postanowiłam (na własny koszt)
uszyć kapcie. Tym razem zamówiłam je u kogoś innego. I tu zdziwienie. Pan
obejrzał buty bo chciał ocenić wnętrze (np. jakie są wkładki) - a kuku -
żadnych wkładek nawet najmniejszych na koślawienie nie
ma! (Syn koślawi lewą stopę i ma różnice w długości nóg (ok. 0,5 cm)).
Posłałam męża do ortopedy dla pewności że w zamówionym przeze mnie obuwiu są
właściwe wkładki i facet od kapci się myli. Lekarz stwierdził - wkładek brak i
napisał jeszcze raz na kartce jakie to maja być wkładki i że maja być wykonane
w ramach tego zlecenia (Koszt uszycia takiego obuwia to 320zł z czego ja
dopłacałam 105zł). Mąż poszedł do sklepu. Chciał obejrzeć zlecenie. Niestety
- pani stwierdziła że go juz nie mają. No to wkładki - mają byc takie a takie.
No to pani ściągnęła z półki wkładki, powiedziała że te mogą być i kazała
zapłacić jeszcze 17 zł. Mąż zapłacił, ja się wściekłam.
Chętnie złożyłabym skargę na ten sklep ale wg właściciela to obuwie jeśli
szyte jest na miarę, posiada obcas Thomasa, jest sztywne w kostce i wiązane
nad kostką to już jest obuwie ortopedyczne. No więc jest czy nie jest? Czy
odpowiednie wkładki w takim obuwiu muszą być wszyte? No i chyba powinny być
dopasowane indywidualnie do dziecka? Czy nie po to otrzymałam zlecenie od lekarza?
I co właściwie powinnam zrobić w tej sprawie bo dziecko dalej nie ma butów jak
trzeba i niedługo zupełnie się skrzywi.
Odbyłam już dwie burzliwe rozmowy i umówiłam sie na trzecia ale cos mi sie
zdaje że nic nie wskóram. Właściciel sklepu obstaje przy swoim.
M.