Dodaj do ulubionych

Erica - Side

23.08.04, 14:03
Autor: Asienia 05-08-2004 23:52

Witam wszystkich!
Tydzień temu wróciliśmy z mężem z Side z hotelu Erika.
Cała wycieczka zaczęła się nieciekawie: po wylądowaniu w Alanyi nikt na nas
nie czekał, chodzi mi oczywiście o rezydentkę. Była godz. 2 w nocy. W końcu
znależliśmy jakąś Turczynkę która trzymała kartkę z napisem ORBIS (biuro
podróży z którego lecieliśmy). Nie można sie było z nią dogadać, bo panienka
umiała tylko po turecku i niemiecku, ale w końcu znaleźliśmy nasze nazwiska u
niej na liście i dowiedzieliśmy sie do którego busa wsiąść.
Po dotarciu do hotelu zostawiono nas samych sobie. Gość na recepcji spał a
kiedy go obudziliśmy poleciał po jakiegoś drugiego ciecia - obaj gadali tylko
po turecku. Ale i tym razem znaleźliśmy nasze nazwiska na liście i dostaliśmy
klucz do pokoju. Zmęczeni, upoceni mażyliśmy o kąpieli i spanku. Jakie było
nasze zdziwienie kiedy z kranu poleciała zimna woda, po odkręceniu kurka z
ciepłą wodą nie wyleciała ani jedna kropla. I jak się później okazało do
końca pobytu nic się miałonie zmienić. Jak na hotel który świadczy usługi All
incluisve to niezła jazda. Jak się okazało to mieliśmy szczęście bo niektórzy
nie mieli ani zimnej ani ciepłej.
Teraz kilka słów o jedzonku:monotoniaaaa. Śniadanie - bułka, ser żółty, ser
biały, masło, dżem wiśniowy, miód, pomidor i ogórek (o wędlinie zapomnij, o
mleku jak ktoś lubi też). Na obiad ten sam zestw surówek, mięso mielone na
różne sposoby no i arbuz (żadnych innych owoców). Kolacja bardzo podobna do
obiadu, jak coś nie poszło na obiad to trzeba zjeść na kolacje:) A przekąski
to dopiero ubaw - codziennie to samo dwa wafelki jeden kakaowy a drugi
waniliowy.
Alkohole rozrabiane z wodą - wódka, piwo. Jak zrobiliśmy w barze dym to
dostawaliśmy później koniak - całakiem, całkiem smakował. Soki w saturatorach
nie wymieniane tylko dolewane, robiły się po kilku dniach kwaśne (z pianką
jak kto woli).
Odległość od plaży to nie 1000 metrów jak podają na folderach, a ok 2000
metrów.
Co by tu jeszcze napisać! Aha i to wcale nie jest tak, że tylko Polacy
narzekają. Codziennie Holendrzy i Niemcy składali u swoich rezydentów
zarzalenia - tylko że oni mają gotowe druki na takie wypadki, a my musieliśmy
wszystko pisać na czystych kartkach. Podczas naszego pobytu kilka rodzin
zostało przez swoje biura podróży przeniesionych do innych hoteli. Teraz wiem
że my mogliśmy również się tego domagać. Ale Polak mądry po szkodzie.
Ostatnie zdanie na temat rezydentki: baba jest beznadziejna, nie interesuje
się wogóle "swoimi" polskimi turystami.
Obserwuj wątek

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka