Dodaj do ulubionych

Bebiak na Chios:)

29.04.06, 20:03
Z pewnym opoznieniem, za ktore bardzo przepraszam - porcja niusow od Bebiaka

Najpierw dzien wczorajszy:
Kalispera sas z Aten, gdzie od rana ogladam stare i bliskie memu sercu katy.
W tym niezmiennie urocza Plake i gdzie 3 razy zmoczyl mnie deszcz. Wiem, to
Hellady lzy radosci, ze znowu tu jestemsmile
Drgnelo cos lagodnie - - to prom Nissos Mykonos ze mna na pokladzie
punktualnie odplywa z Pireusu na Chios. Bilet: 26 E. - dec of kors. Przede
mna dlugi rejs - na Chios mam byc o 22.30 czyli za 6 godzin. Widzialam tu
przed chwila najwiekszy w mym zyciu prom - to Venizelos i plywa do Chanii.
Pogoda mnie zaskoczyla: niby jest 20 st, ale wieke, pochmurno, mnie jest
zimno! Zmykam z gornego pokladu do srodka. Jestem w raju, pelna szczescia i
mysle o wassmile Oooo prom zawyl, Pireus juz gdzies tam z tylu.. przede mna juz
tylko morza a w zoladku u mnie spagetti z owocami morza: bylo pyszne! Jeszcze
frappe nie pilam, bo warunkow pogodowych brak. Na Chios z pewnoscia bedzie
lepiej. Filakia dla was prosto z promu plynacego ze mna na Chiossmile
Obserwuj wątek
    • ewamalgorzata Re: Bebiak na Chios:) 29.04.06, 20:07
      Nadal z promu: Minelam jux Makronissos (czy tak sie nazywa ta od zeslancow?
      chyba tak) Minelam tez Sounion, pierwszy raz z tej strony ogladajacx swiatynie
      Posejdona. W uchu songi Tsanaklidou, a po lewej stronie wynurza sie z morza cos
      wielkiego - mysle, ze to Eubea. Moj prom nie zawija do jej portu. Dgeo jesty
      spokojne i jak zawsze przerazajace ale i porazajaco piekne. Ech, jestem w
      rajusmile Teraz wsrod szumu Egeo :smieci" moja Harris - bosko!
      • ewamalgorzata Re: Bebiak na Chios:) 29.04.06, 20:12
        Witam was z wyspy Chios, ktora wczoraj wieczorewm powitala mnie deszczem i
        zimnem. Siedze w Zaxaroplaeseio w porcie i dumam co ze soba zrobicsmile Teraz nie
        pada... al e sa kaluze - czytaj: padalo. Chmury dosc ciezkie, ale nawet cieplo.
        Grek w hotely mowi, ze busy jezdza fatalnie - strasznie smieszne, wieci ze tu
        jest najdluzsza nadmorska promenada w calej Grecji? Niesamowicie wyglada,
        mnostwo barow z kozacka muzyka, ze 4 z int. kafejkami, i w sumie atmosfera,
        ktorawieczorem nie przypadla mi do gustu. Juz widze, ze Chios to wielkie
        miasto - ide sie rozejrzec poki nie pada, he he. Ot, Hellada z parasolem w
        plecaku - cos nowego dla mniesmile Ale i tak fajnie, ze tu jestem a wchloniete tu
        na sniadanie kadaifi bylo bosko slodkiesmile Ciastko tu 2.40 E, nescaffe tez.
        Buziaki znad Egeosmile
      • ewamalgorzata Re: Bebiak na Chios:) 29.04.06, 20:20
        Kalispera Sas. Po dniu rozpoznawczym stwierdzam: Jestem wyspa zalamana. Busy
        jezdza tak fatalnie jak nigdzie dotad. Jak sobie poradze - jeszcze nie wiem,
        bylam w wiosce Karies - ponure wrazenie: sporo domow w ruinie, ale niektore
        warte obejrzenia. Szcyty okalajacych ja gor tonely w gestych chmurach. Udalo
        sie zjechac pickupemsmile Wedrowka po miescie Chios - jest doprawdy wielkie ale to
        generalnie nieladne miasto. Mozna tu jednak spotkac sliczne domki, ktore
        przetrwalu trzesienie ziemi. Niestety, popadaja w ruine, choc to one maja urok,
        a nie ta masa nowoczesnych domow, ktore tworza obraz tego miasta. Meczet
        Mecidye jest w remoncie a przez szczelne ogrodzenie nie sposob zrobic zdjecia.
        Jedynie minaret jest swietnie widoczny. Kosciiolow tu cala masa i sa
        pozamykane..wrrr...
        Budynek biblioteki Korai moze sie podobac choc i moj wzrok przyciagal
        mozaikowy placyk, ktory obok.
        Wypilam teraz kawe nad morzem, - zimny wiatr wieje jak diabli - i ide dalej,
        do Kastro, tam musi byc slicznie! Pozdrowienia z zimnej, pochmurnej i
        nieprzyjaznej szwendaczom wyspy Chios. Acha - ludzie tu przesympatyczni -
        wielki *)
      • ewamalgorzata Re: Bebiak na Chios:) 29.04.06, 20:22
        Kastro jest zachwycajace ! Ilez tu sladow przeszlosci! Po takich miejscach
        godzinami moge lazikowac i wiem, ze bede tam wracac! A teraz cos dla ducha:
        siedze w domu kultury, gdzie za chwile wystapia dwie nieznane mi greckie
        artystki - jedna bedzie spiewac greckie songi przy akompaniamencie drugiej
        (pianino). To sie nazywa miec szczesciesmile Wysylam ciut mego podnioslego
        nastroju i gram atmosfery z Omideiosmile Gram- bo reszta dla mniesmile
    • ewamalgorzata Re: Bebiak na Chios:) 30.04.06, 22:43
      w koncu czasami cos skrobiesmile zastanawiam sie co ze soba zrobic: w niedziele
      busy po wyspie nie jezdza! Na takiej wyspie dotad nie bylam ufff.. chyba nie
      polubie tej wyspy, wrrr, wszedzie mi tu pod gorke. Jak soe wkurze,to si zmyje
      do Aten. Wypozyczalni rowerow tez tu nie ma - swietnie!! Filakia.
    • ewamalgorzata Re: Bebiak na Chios:) 01.05.06, 22:37
      Ale sie wytanczylam! W kosciele Ag. Nikolaos odbywala sie jakas uroczystosc.
      Uslyszalam muzyke i podgladalam przez okno. Pop mnie dorwal i wciagnal do
      srodka. Jadlam, pilam krasi, tanczylam, klaskalam muzykantom i tancerzom -
      sporo meskich tancow bylo. Czulam sie swietnie, a teraz leje deszcz. A ja nadal
      we Vrondato. Widzieliscie takiego glupka, ktory w deszczu ale z parasolka stoi
      nad brzegiem Egeo, oglada pomnik jakiegos rybaka czy licho wie kogo, ma do
      przejscia jakies 6 km i mysli, ze Hellada jest pelna niespodzianek? Ten
      glupek to jawink
      W sumie fajna ta droga, bo wciaz po lewej Egeo- jakies 2 metry kamyczkow nas
      dziela...
    • ewamalgorzata Re: Bebiak na Chios:) 01.05.06, 22:40
      Giasas, melduje sie z poludnia gdzie piekna, wijaca sie wsrod zielonych gor i
      dolin droga prowadzi przez Mastichochoria do Pirgi. Drzewka mastyksowe sa
      strasznie smieszne: karlowate i poskrecane. Poki co jest slonce, o czym
      donoszesmile
    • ewamalgorzata Re: Bebiak na Chios:) 01.05.06, 22:44
      Pirgi powala uroda pomalowanych chatek! myslalam, ze tylko kilka jest w te
      wzorki a tu mnostwo. Na glownym placyku pije kawe. Obok przepiekny maly
      kosciolek. Nic o nim nie wiem a wstep za licencja, wrr. Zajrzalam przez dziurke
      od kluczA: jakiez przepiekne freski.. ja tu chyba jeszcze wroce - tu, tzn. do
      Pirgi.
      Pozdrowienia z pieknego miejsca na Chios. Aaa, ten kosciolek ma ponad 300 lat -
      Agia Apostolismile A nescafe tu tylko 1.20. Mily szoksmile
    • aska2000 Re: Bebiak na Chios:) 02.05.06, 14:52
      Betaki sms-y klepie, Ewa Małgorzata przepisuje, a czyta ktoś ??!
      wink

      Bo ja- tak- i wpisuję się na dowód - piszcie nadal dziewczyny, nie wszystko na
      tym świecie jest daremne crying

      Pozdrawiam (Bebiaka i E.M. ciepło smile
      • grecja-ellada Re: Bebiak na Chios:) 02.05.06, 15:37
        Witajcie dziewczyny,
        ja czytam choć nie czasu starczyło mi tylko na to, by poczytać.

        Wiecie co pomyslałam po przeczytaniu chyba ostatniego wpisu Ewy Małgorzaty: że
        Bebiak wkręci się na każdą imprezkę w Helladzie smile
        I tak sobie dalej mysle, że coś takiego jest właśnie fajne w zwiedzaniu takich
        nie turystycznych wysp.

        A ja już żyje wyjazdem i tak miło jest czytać wieści wprost z Hellady smile
            • aka10 Re: Bebiak na Chios:) 02.05.06, 22:40
              Czy wspominalam Wam o Nea Moni? Oj,chyba nie,a bylam,bylam,niestety,glowny
              kosciol i wieza,zatem mozaiki znam tylko z przewodnikowsad Zajrzalam
              wszedzie,gdzie sie dalo,w tym do kostnicy i kapliczek.W jednej rozpoczela sie
              przy mnie dziwna msza:odprawiala ja zgieta pod katem prawie prostym odzina w
              czern mniszka z jakas cywilna" kobieta (ministrant???).
              Wykrzykiwaly co jakis czas "Christos anesti" i to jedyne,co rozumialam,ale
              umialam odpowiadac "Alithos anesti".Mniszka podeszla do mnie i mnie "odkazila"
              dymem z...Nie wiem,jak to sie nazywa,ale ten zapach uwielbiam.Potem wlasciciel
              hotelu pytal,czy widzialam twarz tej mniszki.Kurcze,a niby jak,jak ona taka
              zgieta.Ona ma podobno twarz dziecka,ale nie wiem,jak to rozumiec.
              Ale wieje za oknem!A Egeo spiewa mi uroczo kolysankesmileI uderzajac o brzeg przy
              hotelu,mowi mi: kalinichta. I ja Wam tez tak mowiesmile
    • ewamalgorzata Re: Bebiak na Chios:) - 1.05 04.05.06, 16:58
      To ja teraz pracowicie uzupełnię - na dwa dni mi dostęp od netu odcięli. Więc
      teraz zbiorczo - a ponieważ już wróciłam, więc reszta już będzie na bieżąco.

      1.05 - part two:
      Prostuje: wg Pascala i innych materiałów, które mam kościółek Ag. Apostoli
      pochodzi z XII w. Ide to powiedziec Grekowi - niech goopot nie opowiadasmile
      ======

      5 km od Olimpoi chciałam obejrzec jaskinie ale swieto - zamknietasad Przepiekny
      stad widok na zatoke - to chyba Fana. Wspaniale tu drogi: cudownie krete a
      wokol te poskrecane drzewka mastyksowe. Jestem zachwycona tym,co ogladam.
      Nadal bez deszczu dzis!
      ==============
      Olimpoi jest przesliczna wioska: pelna dziwnych korytarzy, luków i bardzo
      starych domów. Jeden obejrzalam w srodku - Kiria Anna mnie zaprosila.
      Niesamowite wrazenie i wielkie szczescie. Po takim Olimpoi moglabym lazic
      godzinami - cos fantastycznego, prostego, naturalnego, pieknego!!
      ===============
      Jestem gdzies za Limenas Mestos - to maly, cichy porcik . "Ta droga wzdluz
      wybrzeza to cos slicznego, z boskimi widokami na Egeo i skaly. W autach za
      wycieraczkami wiazanki kwiatow: To Swieto Kwiatow. W miescie sie dusilam z
      zachwytu, ale o tym opowiem innym razem . Widzieliscie plan Mesty> Jakby rzut z
      gory? Czuje sie go w czasie chodzenia tymi niesamowitymi "uliczkami". Piekny
      to dzien na wyspie Chios, gorzystej, zielonej, slicznej. Patrze teraz na Wesse
      z gory.. wow! smile
      =============
      Jestem w Anavatos - miejscu, ktore najbardziej chcialam obejrzec na Chios. Jaka
      droga tu prowadzi - sami wiecie: polozone jest na wysokiej skale. Chodze
      wsrod pustych budynkow, pamietam o tragedii Grekow, cicho tu i jakos ponuro.
      Na dole cztery moze nowe chatki - 3 osoby tu teraz mieszkaja. Ale tawerna jest!
      Jestem happy!!!
    • ewamalgorzata Re: Bebiak na Chios:)- 2.05 04.05.06, 17:18
      Giasas, to az niewiarygodne, ale zeby znalezc rower trzeba przybyc do
      nadmorskiej wioski Karfas. Stoje na plazy, ktora tu piaszczysta, kolor morza
      rzuca na kolana, a wieje jak diabli. Wokol wiele tawern, barakow, etc. - takie
      typowe nadmorskie misteczko, tetniace latem zyciem. Ide szukac rowerusmile
      Pozdrowienia znad Egeosmile
      ================

      Wow! Alez tu pieknie! Podazam sobie na rowerze po Kambos, wsrod starych murow,
      mnostwa drzew. Czasem przez dziure w murze cos podejrze, czasem spora
      jaszczurka umknie mi spod kol - tu jest przepieknie! Nie wiem tylko, dlaczego
      lotnisko jest niedaleko... kurcze, samoloty lataja tuz nad glowa, ale tylko
      czasami, na szczescie dla piekna tego miejsca. Usciski dla was spod Panagia
      Syrotissa na terenie Kambossmile)
      ================
      Wlasnie dzwonilam do Karafas i mam ten rower do jutra wieczorsmile Swietnie sie
      jezdzi po Kambos i tak wiele tu pieknych miejsc, ze bede jezdzic przez 2 dnismile
      ==============
      Szkoda, ze nie mam wzrostu Amigo - te mury sa dla mnie zbyt wysokie: czasami
      cos ogladne, a o zdjeciach nie ma mowysad W sumie jest bosko i upal do tego. to
      Rajsmile
      =============
      Wypilam frappe, odsapnelam i dalej w ten gaszcz dziwnych murow, slicznych
      budynkow, gajow oliwkowych i pomaranczowych. Jezdze tam bez zadnego ladu -
      lekko dzikie to tereny, w zasadzie bez drogowskazow, ale podobno wszystkie
      drogi prowadza do..Aten?smile
      Filakia.
      ==============
      Ale pojezdzilam! Chwala tym, co mi dali rower. Acha: 5 E doba.. A teraz moj
      bierny relks w uroczym porciku Agia Ermioni. Ale tu musi byc tlumnie latem! A
      dzis? Ja i jakis rybaksmile. Egeo jakies 20 metrow ode mnie - myslicie, z ze
      gdzies moze byc mi lepiej? Musze tu wypic frappke, muuuusze i juz! Usciskismile
      ===================
      Siedze w porcie w Chios, taka umorusana ale happy. Pochlaniam kadaifi i patrze
      na wplywajacy prom - to "Nisos Mykonos". Pieknie wyje!smile Kocham promy! O 19-
      tej poplyne na Mytilini. Alez ludzi sie z niego wywala, a ci czekajacy tupia
      niecierplwie nogami. Ech, jak ja lubie atmosfere portowsmile
    • ewamalgorzata Re: Bebiak na Chios:) 3.05 04.05.06, 17:31
      Giasas, ja juz w Chios po rowerowej wycieczce po Kambos. Oddalam wczesniej
      rower, bo po 2 dniach na rowerze d..a mnie bolismile) Ale Kambos warta tego. Z
      Karfas przywiozl mnie wlasciciel wypozyczalni i to dzieki niemu zdazylam
      wdepnac do muzeum archeologicznego i pogapic sie na skorupy - strasznie
      poniszczone, posklejane z malenkich kawalkow, ale fragmenty kolumn, itp-
      calkiem spore. Pije kawe w porcie zmierzajac do Kastro - to tak sliczne
      miejsce, ze musze raz jeszczesmile Usciskismile
      ===========
      Leze sobie na zabytkowym murze okalajacym Kastro. Egeo pode mna, bezchmurne
      niebo, greckie slonce opala mi pysk, i tak sobie mysle, ze bardzo mi tu
      dobrze...
      ================
      Giasas, slicznie ubrana i umyta zasiadlam na widowni miejscowego domu kultury,
      gdzie o 8-mej koncert muzyki greckiej. Z bouzouki- tyle wiem. Usciski wielkie
      =========
      Przerwa. Moze to i nie moja muzyka (choc 2 utwory Protopsalti byly) ale to
      musi byc znany tutejszy mlodziezowy zespol, bo full mlodziezy na widowni,
      swietnie sie bawiacej, spiewajacej z nimi i omdlewajacej, kiedy ze sceny
      slychac bylo: Toso se thelo")
    • ewamalgorzata Re: Bebiak na Chios:)4.05 06.05.06, 12:48
      Dopiero dziś zauważyłam, ze przeoczyłam 4.04.. Zostanie mi to wybaczone..?smile

      Kalimera Sas - dzis z Volissos na polnocy. Juz je obeszlam, wszak bylam tu o
      takiej dzikiej godzinie, ze az sie balam isc do ruin fortu na gore. Idzie sie
      miedzy opustoszalymi domami i czulam sie dosc dziwnie. . Pieknie tutaj:
      zagladam jak sie da do tych ruin: wiekszosc pustych, zapadnietych, ale w
      jednym widzialam stara skrzynie, w innym jakies lozko, a otwierajac drzwi
      innego stanelam face to face z oslem. Ale sie przestraszylam! Piekna droga tu
      prowadzi: niesamowicie wije sie wsrod skalistej i bez drze wyspy. Trawa porasta
      skaly i pasa sie w stadach kozy czego nie widzialam na poludniu. Stad blisko
      do Egeo, jakies moze 2 km? Widac je zreszta, jest w zasiegu reki. Usciski z
      Volissos, gdzie jest sliczniesmile
      ======================
      Alez ta polnoc jest piekna, jakas dzika, bardziej niz poludnie, taka wysoka,
      lysa, ze wspaniałą drogą wijącą się niby wąż. Zajrzalam sobie do starenkiego
      monastyru Moudon. Opuszczony, samotny gdzies w dolince, piekny (kosciol
      zamkniety). A potem zjechalam swietna droga w dol - sliczny widok na misto
      Chios i Vrondados. Bylam tam w niedziele, ale w zyciu bym sie nie domyslila,
      ze do tej wysokiej skaly przyklejono droge. Dzis doswiadczylam - wielkie
      wrazenie!
      I to wszystko,co chcialam obejrzec na Chios - o ile dobrze pamietam plan
      wykonalam w 100%, co mnie dziko cieszy. Ofkkors na to, czy cos jest zamkniete-
      wplywu nie mam. . Mimo wielkich trudnosci dotarlam tam, gdzie chcialam i
      chwala za to wszystkim, ktorzy sie do tego przyczynili. Wyspa Chios juz poza
      mna - po polnocy moj prom odplywa do Pireusu. Przede mna weekend w Atenach co
      mnie bardzo cieszy. Chios choc piekna i tak odmienna od wysp, ktore dotad
      widzialam, nigdy nie znajdzie sie wsrod moich ulubionych. Bede ja polecac, bo
      piekna i warta tego, by tu byc, ale ja wracac na nia nie chce. Dlaczego? Powiem
      po powrocie, jak ją odebralam. Ostatnie usciski z wyspy Chios, znad Egeo, ktore
      z wiela sila uderza o brzeg, bo wieke znowu jak licho. Filakia.
      =============

      A rzuce wam jeszcze gram klimatu - wlasnie wplynal do portu "Nissos Mykonos"
      ale dopiero plynie na Lesbos. Jak bedzie wracal o 0:30 to mnie zabierze...
      Hm.., jakos mi smutnosad Poczekam w porcie jak odplynie i wdepne do Kastrosmile
      • bebiak Już jestem w Warszawie--> w biurze, 08.05.06, 13:12
        dokąd przybyłam prosto z lotniska (przyleciałam do Warszawy dziś, jakoś ok. 10-
        tej byłam na Okęciu).
        Jak się jakoś uporządkuję (może jutro, zobaczymy) to coś doskrobię o tej Chios
        w bardziej uładzony może sposób.
        Póki co filakia - już niestety z Warszawy wrrrr
        • aska2000 Witamy :))) 08.05.06, 18:24
          Gorąco, chociaż TAM pewnie temperatury były wyższe ..wink
          Albo i nie - właśnie, Bebiak- jak to było z tą pogodą w Helladzie właściwie ?
          Bo ja od czasu do czasu (no dobra, przyznaję, codziennie własciwie wink, zerkam
          na temperatury i warunki pogodowe w róznych interesujących mnie częściach
          Europy, no i zasadniczo upałów to chyba jednak w Grecji nie było...
          Czy mylę się może..?

          Pozdrawiam Betaki - Ty wiesz,że serdecznie smile)
        • ewamalgorzata Re: Już jestem w Warszawie--> w biurze, 09.05.06, 08:55
          bebiak napisała:

          > dokąd przybyłam prosto z lotniska (przyleciałam do Warszawy dziś, jakoś ok.
          10-

          To się nazywa: wykorzystać czas pobytu w Helladzie na maxasmile Pogratulować - i:
          witaj na polskiej ziemismile Czekamy na foty.. Zwłaszcza jasmile Chios w necie
          obejrzałam już dość dokładnie- te malowane domy są rzeczywiście niesamowite...
    • jotka6 Re: Bebiak na Chios:) 08.05.06, 19:29
      Mam pytanie,jeśli dużo pływasz promami może będziesz znać na nie
      odpowiedż.Otóż przytrafiła mi się pewna przygoda na promie na terenie
      Ellady.Otóż do kabiny(zamkniętej) ok.2.30 w nocy wszedł facet(my spaliśmy w
      środku,brrrr jeszcze w tej chwili przechodzą mnie ciarki)gwizdnął moją torebkę
      i wyszedł i własnie ja w tym momencie się przebudziłam,był pościg i wogóle
      afera.Oczywiście obsługa twierdziła,że to niemożliwe i nikt się tym specjalnie
      nie wzruszył.Kocham ten kraj,ale zastanawia mnie czy to sie często zdarza
      • bebiak Re: Kabiny na promach---> do Jotki 09.05.06, 16:39
        jotka6 napisała:

        > Mam pytanie,jeśli dużo pływasz promami może będziesz znać na nie
        > odpowiedź (...)

        Nie, nie wiem Jotko czy często się zdarza, i nie wiem z podstawowego powodu: w
        życiu nie płynęłam w kabinie, choć mil morskich na promach po greckich wodach
        pokonałam sporawo. Ja zawsze ze zwykłym, najtańszym biletem: póki się da
        urzęduję na górnym pokładzie, jak potem zimnawo to gdzieś na dole (najchętniej
        pod schodami, bo w salach "sypialnianych" dla mnie wciąż zimno --->
        beznadziejna klimatyzacja czy nawiew).
        Od nikogo o takim przypadku, o jakim wspominasz - nie słyszałam również.
        To, co piszesz (o ile dobrze rozumiem) ma sugerować, że to ktoś z obsługi z
        jakimś zapasowym kluczem, czy tak? Chyba tylko w taki sposób można się dostać
        do kabiny - podkreslam: tak sobie wyobrażam, bo raczej nawet do kątów z
        kabinami nie podchodzę (chyba, że sobie łażę po promie zaglądając w każdy kąt i
        gdzieś tam wlezę przypadkiem).
        Pozdrowienia.
        • bebiak Jak się dostać na wyspę Chios 09.05.06, 16:56
          Cześć,
          w kilku postach (w zależności od czasu) obiecana porcja informacji - takich,
          które może kiedyś komuś się przydadzą, parę moich refleksji powakacyjnych,
          spostrzeżeń etc.

          Ja udałam się tam z Aten ofkors, normalnym promem z Pireusu.
          Promy z Pireusu mamy dwa:
          - starszy - Mitilini;
          - znacznie nowszy - Nisos Mykonos.
          Płynęłam w obie strony "Nisos Mykonos" bo on tę odległość pokonuje w 6 godzin,
          a "Mitilini" - w nieco ponad osiem.
          Cena w jedną stronę - donosiłam w smsie - 26 euro, z tym, że powrotny bodajże
          27 z centami.
          W cenie jest miejscówka - na "Nisos Mykonos" są miejscówki.
          Ten prom jest świetny, przyzwoity, nowiutki, i czysty niewiarygodnie: aż trudno
          czasem uwierzyć, że to grecki prom (bez urazy dla sympatycznych tambylców!).
          Gdyby "coś" to na ten sezon mam rozkład, choć od 1 lipca bodajże i tak wszystko
          się zmienia.
          I taka uwaga odnośnie promów (dla mnie to coś nowego, nawet zabawne i nieźle mi
          nastrój poprawiało w biurach promowych na Chios):
          zamierzałam wracać z wyspy 5. maja o 0.30.
          Powiedzcie mi do licha w jaki dzień chciałam wracać?
          We WSZYSTKICH biurach promowych uzyskiwałam odpowiedź, że w piątek nie ma w
          ogóle promu do Pireusu.
          Dla Greków taka godzina to zawsze czwartek i warto o tym pamiętać... Hmmm,
          doprawdy chciałam mieć pewność, że to będzie ten prom, który ja sobie wybrałam.
          Na bilecie jak wół napisane zostało co prawda: 5.05.2006, godzina 0.30, ale to
          jest (nienapisany) czwarteksmile)
          Nawet potem w Atenach wdałam się w mini-spór z moim Grekiem - ten też
          twierdził, że płynęłam promem w czwartek używając podstawowego argumentu: "Czy
          spałaś zanim weszłaś na prom?"
          Nooo, nie spałam, a jeśli nie spałam to mimo, iż północ minęła nadal jest
          czwartek i koniec dyskusji.
          Uczulam na to, bo to istotne kiedy się pyta o prom mówiąc o dniu tygodnia: ja
          pytałam o piątek (a wiedziałam, że mam prom!) no i mną szoknęło bo nagle go nie
          miałamsmile
          Wspominam o tym, bo dla mnie to coś zupełnie nowego, choć być może już się z
          tym spotkaliście w Helladzie.

          Na Chios można polecieć sobie z Aten samolotem - ceny nie znam, ale lotnisko
          widziałam jeżdżąc w tamtych rejonach na rowerze: jest chyba jeszcze mniejsze
          niż w Kalamacie (choć już tamto mnie swego czasu zaskoczyło), a pas startowy
          domaga się pilnie remontu!!!



          • bebiak O rejsach na najbliższe od Chios wysepki 09.05.06, 17:06
            W zasadzie chcę napisać o dwóch wysepkach, bo gdyby tam sobie popłynąć na
            dłużej to z pewnością warto je odwiedzić.
            O połączeniach z jedną - Psara - nie wiem (poza informacjami z przewodnika)
            nic, bo jeszcze na Chios nie było żadnych ofert/propozycji.
            Z jednego z przewodników wiem (ale czy się nic nie zmieniło?), że na Psarę
            można się dostać z niewielkiego porciku na zachodzie wyspy Chios - Limnia.

            Inaczej wygląda sytuacja z rejsem na wysepkę Oinusses - tu pływa codziennie z
            miasta Chios kaiki, ale uwaga: wypływa z Chios o 14-tej, a wraca następnego
            dnia o 8-mej rano. Wyjątkiem jest niedziela - w niedzielę kaiki wypływa z Chios
            o 8-mej i wraca ok. 17-tej bodajże.
            Pytałam dlaczego to tak jest, że w tygodniu trzeba koniecznie nocować na małej
            wysepce (wyboru nie ma przecież) i już wiadomo: jest to kaiki dla mieszkańców
            Oinusses, którzy pracują na wyspie Chios stąd tak to jest uregulowane.

            Miejscowe biura turystyczne, których sporo wokół portu w mieście Chios oferują
            wycieczki do Turcji, ale o szczegółach nie wiem nic - raczej Turcja mnie nie
            interesuje.
            • bebiak O mieście Chios słów kilka 09.05.06, 19:01
              Umówmy się, że jest to brzydkie miasto - ot, krótko i uczciwie.
              Oczywiście ja musiałam z nim zamieszkać, bo zawsze - jak wiecie - muszę mieć
              port, dworzec itp udogodnienia, które dla moich potrzeb w czasie wakacji są
              niezbędne.
              Miasto duże, posiadające wszystkie te cechy, które mają duże miasta: mnóstwo
              aut, korki niesamowite, hałas, smród (sorry!)spalin, multum ulic i uliczek (w
              tym mnóstwo jednokierunkowych).
              Jak wiecie zniszczone potężnym trzęsieniem ziemi odbudowane zostało na całkiem
              współczesną modłę, zatem mnóstwo tam normalnych budynków bez żadnego uroku
              (takich typowych 3-4 piętrowych betonowych bloków).
              Wokół portu szalenie długa promenada - jak wiecie lubię łazić oglądać
              zamieszanie kiedy prom przypływa i stamtąd do mego hotelu (druga strona) był
              całkiem spory kawałek. Po jednej stronie rząd niekończących się kafejek, barów,
              tawern, klubów, biur podróży, wypożyczalni itp miejsc - hmmm, jakoś wyjątkowo
              nie wzbudzała ta promenada mego zainteresowania: klimat tam taki.... nie dla
              mnie (muzyka przede wszystkim beznadziejna i stosy młodych ludzi dziwacznie
              poubieranych, co - co do zasady - mi nie przeszkadza, ale stwarza klimat taki,
              że raczej w takich miejscach nie przebywam.

              Miasto duże i doprawdy jest gdzie łazić:
              - nieźle utrzymany ogród/mini-park przy głównym placu (ten plac nazywa się
              chyba Vunakiou czy jakoś bardzo podobnie),
              - bodajże 4 muzea (kurde, godziny otwarcia doprowadzały mnie do amoku!); żal
              mi, że nie zdołałam zajrzeć do przede wszystkim tego znajdującego się w
              Bibliotece Koraisa, oraz Bizantyjskiego (to znajduje się na terenie meczetu
              Mecidiye Cami a ten aktualnie w remoncie);
              - dużo kościółków i kapliczek (pozamykane w myślę 95% - ból dla mnie);
              - spory cmentarz (czy nawet i dwa). Lubię zaglądać na cmentarze stąd o tym
              wspominam. Przy tym dużym znajduje się całkiem współczesny kościół (zamknięty)
              oraz stara kostnica (warto na nią spojrzeć). Tuż obok coś w rodzaju
              przykościelnej "stołówki", w której urzęduje przesympatyczny starszy mnich;
              - miejscowy Dom Kultury. Chyba Omiros czy jakoś tak się nazywa - też przy
              głównym placu---> warto tam zaglądać albo wziąć sobie repertuar na cały
              miesiąc, bo codziennie wieczorem - oprócz niedziel - coś się dzieje: ja
              obejrzałam dwa koncerty oraz wystawę fotograficzną;
              - kiedy się chodzi tymi malutkimi, wąskimi uliczkami można w mieście dostrzec
              niektóre doprawdy śliczne domki - część popada ofkors w ruinę, ale część
              ślicznie odrestaurowana i mnie frajdę sprawiało gapienie się na te budyneczki,
              czasami gdzieś tam wtopione w nową zabudowę.

              I Kastro, urocze Kastro, po którym mogłam się szwędać godzinami wciąż
              dostrzegając coś drobnego ale dla mnie ślicznego i pełnego uroku.
              Tam można znaleźć i coś greckiego, ale i tureckiego albo żydowskiego. Stylowo
              tworzy to niezły nieład, ale ofkors nie przeszkadza w odbieraniu uroków tego
              miejsca. Mogłam do znudzenia przyglądać się budynkom w Kastro: każdy inny choć
              większość to zupełne ruinki i aż żal na to patrzeć. Kastro miejscami kojarzy
              się ze slumsem, a może i takim miejscem jest? Kościółki, kapliczki, chatki,
              wąziutkie uliczki... ech, ślicznie tam. I do tego te pozostałości potężnych
              wież obronnych, potężnych murów otaczających całość, jakichś fortyfikacji, sama
              nie wiem czego. Wszystko to stare, ale jakże piękne, w tym w swoim klimacie.


              • bebiak Jak się poruszać po wyspie Chios? 09.05.06, 22:31
                Fatalna wyspa, jeśli nie jeździ się autemsad((
                U mnie bywało różnie jak wiecie: były wyspy łatwiejsze (np. Sifnos), były
                trudniejsze (np. Karpathos), ale na Boga chyba czegoś takiego jak na Chios
                dotąd nie doświadczyłam: ja tam po prostu byłam przerażona a przerażenie mi
                wzrastało z każdym kilometrem kwadratowym powierzchni tej wyspy. Wyspa wielka a
                transport publiczny leży zupełnie - leży, bo jak mi opowiadano w kilku
                miejscach, jest po prostu zbyteczny i tyle.
                Wyspa należy do bardzo zamożnych: podobno jeden samochód na rodzinę to
                absolutne minimum, a często zdarzają się i po 2-3 auta (w jednej rodzinie).
                Turystycznie wyspa nie jest popularna, miejscowi mają auta i... jest tam jak
                jest dla takich żuczków jak ja (czyli bez prawa jazdy).
                "Dworce" w mieście Chios są niejako dwa:
                - dla autobusów dalekobieżnych;
                - dla autobusów podmiejskich.
                W niedzielę i święta autobusy dalekobieżne w ogóle nie jeżdzą - nawet mnie to
                rozbawiłosmile Autobusy podmiejskie jeżdżą codziennie - mniej więcej raz na
                godzinę. Tereny podmiejskie to:
                - Vrondado: ciągnące się na północ przedmieście Chios;
                - miejscowość Karfas 7 km na południe;
                - wioska Karyes - na północny-zachód jakieś 6 km i tu w weekendy połączenia
                brak.

                Autobusy dalekobieżne jeżdżą tylko w tygodniu, jest ich mało a godziny odjazdów
                rozkładają na łopatki: żeby z sensem pojechać do Mesty trzeba wybrać autobus o
                5.40 z Chios, do Volissos - o 5-tej rano: strasznie to zabawne.
                Ostatni autobus dalekobieżny wraca do miasta Chios skądkolwiek o 15-tej i to
                jest wszystko.
                Do wielu miejsc autobusy w ogóle nie jeżdżą - tak np. do monastyru Nea Moni,
                czy do wioski Anavatos, która była dla mnie absolutnie w czołówce miejsc, które
                na wyspie trzeba obejrzeć (a z Chios tamże to 23 km bodajże).

                Rower można wypożyczyć jedynie w Karfas (7 km na południe od stolicy).
                Pisałam, że cena to 5 e za dzień (choć ja zapłaciłam 4 - niech będzie).

                Rowerem jeździłam przez dwa dni po równinie Kambos - takie były moje plany:
                boskie to tereny i wspaniale jeździ się rowerem (w zasadzie tam tylko rowerem i
                wtedy wielka frajda, większa niż autem - tak twierdzą nawet tambylcy).

                Przez jeden dzień jeździłam wynajętym matizem. Koszt z pełnym ubezpieczeniem:
                30 e za dobę. Benzyna lekko ponad 1 euro/1 litr (spaliłyśmy 16 litrów robiąc
                takie kółko: Chios--->Pirgi--->Olimpoi--->Mesta--> Elata--->Wessa--->
                Anavatos--> Nea Moni--->Karyes---> Chios).
                Poszczęściło mi się z tym autkiem: w niedzielę wieczorem dwie młodziutkie
                Australijki zamieszkały w moim hotelu i wspólnie wynajęłyśmy auto. Niestety,
                spędzały na Chios tylko jeden dzień i odpłynęły do Turcji - pechowo dla mnie.

                Do Volissos zabrała mnie taka publiczna taksówka (załatwiona przez pracownika
                informacji turystycznej, tej przy porcie). Koszt takiej taksówki to 10 e w
                jedną stronę (powrót tak samo). Po prostu nawet sympatyczny Jorgos mieszkający
                w Chios prowadzi tawernę w Volissos, dowozi tam różniste rzeczy i często
                pokonuje tę trasę, zatem w ten sposób zwraca sobie koszty własne (jak kogoś
                zabierze). Za drogę powrotną zapłaciłam 15 e bo zażyczyłam sobie jeszcze
                odwiedzenia niezbyt oddalonego od Volissos monastyru Moundon.

                Do monastyru Nea Moni można dostać się jedynie w ten sposób, że podmiejskim
                busem za 1,10 e pojechać do Karyes i dalej pieszo jakieś 7 km (powrót tak samo
                ofkors)
                Podmiejskim autobusem (1,10e) można pojechać do końca Vrondado - do miejsca
                Daskalopetra: na znajdującym się tam kamieniu ponoć siadywał sam Homer).

                Po wyspie co do zasady nie jeździ dużo samochodów (może w lato jest inaczej
                kiedy Grecy przyjeżdżają na wakacje, nie wiem), odległości pomiędzy
                wioskami/miasteczkami są duże, pomiędzy nimi zupełnie pusto, bez żadnych
                zabudowań. Nie wyglądało to jakoś przyjaźnie i nie nastrajało mnie od
                pierwszego dnia optymistycznie - na żadnej z wysp dotąd nie widziałam swoich
                wakacji tam źle, jak na Chios właśnie.

                Tambylcy są bardzo sympatyczni i potrafią sami się zatrzymywać - zdarzyło mi
                się tak kiedy wracałam piechotą z wioski Karyes (załapałam się na pick up'a w
                dół), albo kiedy wracałam z Daskalopetra (ale tu rezygnowałam - spacerowałam te
                6 km w deszczu - pisałam w smsach).
                Najbardziej pod tym względem rozbroił mnie jeden starszy Grek: wracałam rowerem
                z równiny Kambos do miasta Chios. Rzeczywiście od lotniska do Chios droga jest
                dla roweru koszmarna: mnóstwo tam pędzących z zawrotną szybkością samochodów
                (to 5 km). I nagle zatrzymał mi się takim jakimś maleńkim samochodzikiem Grek
                i chciał mnie zabrać... Hmmm, do dziś myślę, co on zamierzał zrobić z moim
                roweremsmile))

                • bebiak Wyspa Chios jako taka i moje odczucia/wrażenia 09.05.06, 23:10
                  Wyspa na pewno piękna i zupełnie odmienna z wielu przyczyn od wszystkich tych,
                  które dotąd w Helladzie widziałam.
                  W ogóle południe wyspy zupełnie odcina się od północy - to dwie różne części
                  wyspy co widać gołym okiem bez specjalnego przyglądania się.
                  Południe jest górzyste ale w sposób łagodny, miły/przyjazny dla oka,
                  strasznie zielone w rozumieniu: wiele roślinności w tym ofkors wiele zielonych
                  drzew, kwitnących o tej porze roku ślicznych kwiatów, północ - jest skalista,
                  taka ostra, surowa, sprawia wrażenie szarej w zasadzie, z gdzie-nie-gdzie
                  kępkami traw i pasącymi się stadami kóz (na południu kóz jakoś nie widać).
                  Tę różnicę widać autentycznie bardzo wyraźnie - mnie podobały się obie części,
                  choć z różnych przyczyn.
                  Drogami zachwycałam się na całej wyspie: w świetnym stanie technicznym, pięknie
                  pną się pod góry, opadają czasem łagodnie, czasem bardzo ostro (północ!!),
                  wiją się niczym wąż pomiędzy górami/skałami. Z wyższych partii wyglądają
                  zachwycająco oczywiściesmile
                  Jeśli chodzi o wybrzeże to bardziej podobało mi się zachodnie: bardziej
                  urozmaicone, ze ślicznymi zatoczkami, jakieś bardzo ciekawesmile

                  Wyspa piękna ale wspomniałam w smsie, że już wrócić na nią bym nie chciała. To
                  pewnie moje bardzo osobiste odczucie, ale wyspa Chios wywarła mnie jakieś
                  przygnębiające wrażenie. Ponuro tam dla mnie nawet na południu, gdzie zielono,
                  kolorowo (śliczne kwiaty!).
                  Jest dla mnie coś ponurego (to dobre słowo!) w tej wyspie, nawet wtedy kiedy
                  świeci śliczne słońce: gdzie nie byłam czułam wciąż tragedię tysięcy tambylców.
                  Może to bliskość Turcji, co w historii było okrutne dla mieszkanców Chios? A
                  może to to, że w zasadzie każda wioska to przede wszystkim wiele wyludnionych,
                  zrujnowanych domów wzniesionych z szarego kamienia... wyludnionych, pustych..
                  pozostałych po wysiedlonych Grekach czy tych, których po prostu wyrżnięto? A
                  może dlatego, że o tragediach gdziekolwiek się nie jest wciąż przypominają
                  fragmenty starych murów, fortyfikacji, baszt czy wież obronnych, czy wprost
                  takie miasteczka jak cała Mesta czy Olimpoi????
                  A może wszystko to razem wzięte sprawia takie wrażenie jakie ja odebrałam
                  właśnie? Czułam się dość dziwnie na tej wyspie: chodziłam wśród tych
                  zrujnowanych domów, zaglądałam do środka przez okna czy drzwi (zależy jak się
                  udało), dostrzegałam jakieś osobiste przedmioty: ta skrzynia, o której
                  wspominałam, jakieś resztki starej półki wiszącej jeszcze nadal na ścianie,
                  łóżko, normalne łóżko, resztka łyżki czy jakiejś chochli, piec w kącie pokoju...
                  Opuszczone to wszystko, zrujnowane - tylko świszczący wiatr poruszał jakimiś
                  pajęczynami tu i ówdzie. Nie do wszystkich chatek wchodziłam, bo:
                  - nie sposób: tam tego mnóstwo;
                  - część (duża część) ma nawet drzwi i to zamknięte na kłódkę (bez szyb w
                  oknach);
                  - część w takim już stanie, że po prostu się bałam, iż jak wejdę to zapadnie
                  się wszystko razem ze mną i nikt długo mnie nie znajdzie.
                  Popatrzyłam w jaki sposób te chatki były budowane - ech, nie jestem
                  specjalistą, ale to były chyba pędy bambusa (czy innej rośliny?) kładzione
                  jeden na drugim i obklejane jakby jakąś grubszą tekturą malowaną potem na
                  biało, a ściany zewnętrzne z tego szarego kamienia.
                  Niektóre z tych chatek już tyle lat stoją puste, że całkiem przyzwoite
                  krzewy/drzewka zdążyły urosnąć w środku, pomiędzy pozostałymi ścianami czy
                  murami.
                  Wśród tych opuszczonych ruinek znajdują się i stare zamieszkałe chatki co mnie
                  nieco dziwiło: ofkors jedynie starych ludzi tam dostrzegałam (młodzi pewnie
                  pouciekali do miast, a starzy czekają na naturalny koniec).
                  Acha, na wielu opuszczonych ruinkach znajdują się tabliczki: "Na sprzedaż" i
                  numer telefonu.
                  • bebiak I o pogodzie w Atenach i na wyspie Chios 09.05.06, 23:22
                    Wg mnie na przełomie kwietnia i maja nigdzie w Helladzie nie można być pewnym
                    co do pogody (może Kreta, może Rodos od biedy, ale poza tym nigdzie - to moje
                    zdanie a w tym czasie byłam już w Grecji nie jeden raz).
                    Wyjechałam jak wiecie w czwartek, 27 kwietnia - u nas było tego dnia całkiem
                    znośnie.
                    W piątek w Atenach zmarzłam - w czasie spaceru w ciągu dnia musiałam założyć
                    ciepły sweter. Trzy razy zmoczył mnie w czasie tego spaceru deszcz. Pisałam w
                    smsie, że dość szybko uciekłam z górnego pokładu promu: wiał nieprzyzwoicie
                    silny i zimny wiatr (przez cały rejs na wyspę Chios padał zresztą deszcz).
                    Wiało również na wyspie - wieczoram i nocami było cholernie zimno: owijałam
                    się czterema kocami (tyle miałam w pokoju), zakładałam skarpetki idąc spać i
                    owijałam się jeszcze ręcznikiem, a dopiero potem kocami. Było mi po prostu
                    zimno a nie umiem zasnąć jak się trzęsę z zimna.
                    Sobota i niedziela na wyspie były pochmurne, ale deszcz na wyspie padał tylko
                    raz: w niedzielę od 14-tej do końca dnia.
                    Od poniedziałku (1 maja) już zaczęło pojawiać się coraz częściej słońce i w
                    ciągu dnia było fajnie ciepło - idealnie na szwędanie sięsmile)
                    Kiedy jeździłam przez te dwa dni na rowerze po Kambos nawet opaliłam sobie pysk
                    i łapy - skoro słońce świeciło to nie mogło być inaczej.
                    Ten zimny i silny wiatr wiał cały czas, do końca mego pobytu na wyspie.
                    W Atenach spędzałam weekend 5-7 maja i nadal wcale uroczo nie było. Owszem, w
                    słońcu i kiedy nie wiało to nawet, nawet ale inaczej?
                    Ech, dopiero tak naprawdę ciepło zrobiło się od niedzieli, ale co mi po tym
                    skoro w poniedziałek rano wyjeżdżałam?
                    • bebiak Czego takiego nietypowego doświadczyłam.... 09.05.06, 23:47
                      .. w czasie tych wiosennych wakacji w Grecji?

                      1. Z pewnością genialnie mi było na tym przyjęciu w kościele Agios Nikolaos
                      (Vrondados). Doprawdy bawiłam się tam doskonale - nawet tańczyłam (tu ukłon w
                      stronę Tomka, że mnie nauczył!!). Sporo tańców przeznaczonych było tylko dla
                      mężczyzn - patrzyłam na nich jak zauroczona. Śpiewałam, jadłam, piłam gram
                      wina... Ech, to było piękne i takie ofkors przypadkowe przecieżsmile

                      2. Zaskoczona byłam kiedy kiria Anna w Olimpoi zaproponowała, że pokaże mi swój
                      dom. Hmmm, ależ dziwnie się tam czułam, a ona jeszcze mówiła, że wszystkie domy
                      w Olimpoi mają takie gołe ściany wewnątrz - dziwnie to wygląda: pięknie ale
                      dziwnie. Myślałam początkowo, że te pokoje są do wynajęcia, ale nie: ona z
                      mężem tam naprawdę mieszka.

                      3. Strasznie sympatycznie wspominam Nikosa - lokalnego artystę w miasteczku
                      Mesta. Ma tam coś w rodzaju pracowni + sklepu, rzeźbi sobie w czym chce, maluje
                      na czym chce (niektóre rzeczy są tam takie piękne), nie dba specjalnie o nic,
                      jest strasznie towarzyski i taki luzacki wewnętrznie (pochodzi z Larissy a
                      kiedy mu powiedziałam, że nawet tam byłam to...Oj, jak się rozczulił!).

                      4. Ta msza-nie-msza w monastyrze Nea Monismile Aka doniosła o tym tutaj na forum
                      (wysyłałam smsy). Ta mniszka była doprawdy niesamowita: rozkładała tak jakoś na
                      boki dłonie a że cała była nieźle owinięta w czarne szaty (twarz w dole, bo
                      taka zgięta okropnie) sprawiała wrażenie jakieś .. straszne.

                      5. Jazda po północy wyspy z tym całym Jorgosem - kurde, siedziałam z tyłu a na
                      liczniku jego mercedesa było wciąż 60-70 km/h. Hmm, nie czułam się specjalnie
                      pewnie, bo choć drogi tam doskonałe to cholera wysoko i strasznie ostre
                      zakręty. A jak jeszcze gadał przez komórkę albo robił sobie skręta to byłam
                      bliska ucieczki (niby dokąd???) w kompletnej panicesmile
                      Genialnie wygląda z góry droga, która wznosi się na wysokiej skale nad
                      Daskalopetrą - kurde... zakręty tam bliskie 360 stopni tylko na innych
                      poziomach ofkorssmile

                      6. Pirgi - miasteczko Pirgi to śliczne miejsce: takie wesołe jakieś poprzez te
                      biało-czarne elewacje budynków (jak to się nazywa? Ksysta???) Nie pamiętam czy
                      pisałam wcześniej, ale byłam przekonana, że tylko kilka jest tam takich
                      budynków a tu zaskoczenie bo dokładnie odwrotnie:
                      tylko kilka takich nie jest smile

                      7. Te drzewka mastyksowe: takie dziwnie poskręcane i małe. Dotykałam tych
                      drzewek ofkors: po pniach spływa ta żywica w takich kulkach malutkich jakby -
                      to ten cały mastykssmile

                      8. Mesta i Olimpoi - niesamowite wrażenie! Mnóstwo tuneli jakby, bram, domy z
                      kamienia. To miasteczka zbudowane w bardzo specyficzny sposób (wspominałam w
                      smsach).

                      9. Anavatos - moje miejsce nr 1. Usytuowane na wysokiej skale, w zasadzie
                      wymarłe. Puste, zrujnowane domy. Ze trzy nowe domy, zamieszkane, na samym dole
                      (ponoć 3 osoby tam mieszkają obecnie), stary kościółek (zamknięty), cmentarzyk
                      (4 groby bodajże), tawernasmile
                      Wjazd na tę skałę to wspaniałe emocje a spacer tamże - jeszcze większe, choć co
                      do zasady to bardzo ponure miejsce (miejsce wielkiej przecież tragedii i - co
                      dziwne - wszystko tam żywo mi o niej przypominało).

                      Chyba pójdę już sobie dzisiaj stąd, bo tak jakoś...
                      Chios jest naprawdę śliczną wyspąsmile))
                      • tomaszkozlowski1 Re: Czego takiego nietypowego doświadczyłam.... 10.05.06, 13:55
                        Bebiaku,fantastycznie się czyta Twoje relacje smile
                        Czuję jakbym tam prawie był smile
                        Fotek też już się nie mogę doczekać!
                        Nawiązując do paru innych Twoich wątków- kurcze ja osiołki też coraz rzadziej w
                        Helladzie napotykam sad Pozamieniali je chyba na BMW i mercedesy...
                        Jeszcze z dziesięć lat temu ponoć było osiołków w Grecji 200 tysięcy,ale teraz
                        to już chyba najbardziej zatwardziali tylko trzymają.O właśnie mi się
                        przypomniało,że dziadek czy wujek mojej przyjaciółki pół-Greczynki (ona mieszka
                        w Polsce,ale ma rodzinę na Peloponezie),mimo nagabywań całej rodzinki żeby
                        pozbył się osiołka,uparł się i dalej go trzyma (lubi czasem pojeździć na nim po
                        okolicy smile) Ale chyba coraz rzadziej będziemy w Grecji widywać osiołki... sad
                        Z tymi "ksista" na murach w chiockich wioskach mastyksowych (tak zwane
                        Mastichochoria)to z tego co czytałem,ludzie mają tam problem-bo przez
                        tradycyjny styl "ksista",domy uważane są za zabytkowe i służby archeologiczne
                        kontrolują mieszkańców i ci mają utrapienie jeśli coś chcą w domkach
                        zmienić.Zresztą problem jest bardziej skomplikowany,bo nie dość że malunki są
                        zabytkowe to i same domy też,bo ich mury często jeszcze ze średniowiecza
                        pochodzą.I sami archeolodzy kłócą się czy na tych murach powinno się w ogóle
                        coś malować(to je niszczy)i parę lat temu ,pamiętam, nakazali "ksista"
                        zamalowywać,ale ostatecznie,o ile dobrze pamiętam, zmienili zdanie i nakazali
                        je chronić.Tak czy owak,mieszkańcy Mastichochoria już nie jeden raz
                        protestowali,że nie chcą być żywym skansenem.Pozdrowionka!Tomek smile
                    • bebiak Re: O zdjęciach z Chios 10.05.06, 00:45
                      amigo50 napisał:

                      > No to teraz jeszcze bardzo chcielibyśmy pooglądać zdjęcia. Dużo zdjęć!
                      > ...i tak jakbyśmy już tam byli


                      Fajnieeee!
                      Zdjęcia mam - czy dużo? Rzecz osobista.
                      Cyfrówką zrobiłam na wyspie jakieś 300, a głuptakiem (miałam, miałam!) 4 x 36
                      szt. Z głuptaka niewywołane ofkors jak dotąd, z cyfrówki przejrzane wczoraj
                      wieczorem i odkrycie - w zasadzie chyba w 98% nawet ostre co cieszy mnie jak
                      lichosmile
                      Dzięki temu, kto podpowiedział mi o statywie (nie wiesz Amigo mou, kto
                      pzypadkiem???).
                      Śmiesznie robiłam te zdjęcia cyfrówką - Australijki przyglądały mi się
                      dziwacznie bo sporo czasu potrzebowałam na każde zdjęcie a one swoje robiły
                      niczym Japończycy, aż musiałam w końcu wytłumaczyć, że to nowiutka cyfrówka i
                      nie miałam czasu na dłuższe nauki a przede wszystkim wyczuwanie jej.
                      Zaczęłam te zdjęcia odchudzać (z cyfrówki robiłam ostatecznie 1600x1200) i
                      powysyłam trochę w ramach czasowych możliwości, bo zanim na stronę wprowadzę to
                      trochę czasu minie oczywiście.

                      I w ogóle wielkie dzięki wszystkim tym, którzy w jakikolwiek sposób przyczynili
                      się do tego, żeby mnie oświecić z tą cyfrówkąsmile EFCHARISTO PARA POLY!!!
                    • aska2000 FOTKI - tak, tak, tak !!! 10.05.06, 10:51
                      Zdecydowanie, Bebiaku - dołączam się do próśb tych, co to Cię o fotki
                      molestują wink

                      Ja też chcę sobie pooglądać!

                      Pozdrawiam

                      P.S. Do Amigo - nie utopiłam się bynajmniej - pływam akurat nienajgorzej
                      (...aska2000 = aska2000 - forever and ever - here at least wink)
                      pa- G.

                        • aska2000 Odpowiedź - do Amigo ;) 10.05.06, 23:49
                          No niestety- pudło, Amigo!

                          Chociaż sama mało monitora nie oplułam, jak zobaczyłam post "Aśki31"
                          na 'naszym' starym forumie wink)

                          Trzeba przyznać,że ktoś musiał nieco czasu poswięcić na anlizę moich
                          dotychczasowych postów, bo stylistyka całkiem- całkiem wink
                          ...PRAWIE jak ja, a jednak - 'prawie' czyni różnicę, czyż nie..?
                          wink)

                          P.S. A kto nie wierzy, może spojrzeć na IP - nawet tę widoczną jego część wink
                          Ja = aska2000 - parę razy nawet o tym przypominałam, Tobie, Amigo,
                          Pozdrawiam,
                          G.
                          • amigo50 Zdjęcia Bebiaczka 11.05.06, 19:24
                            ...oj, będzie co oglądać! Tak cichcem powiem (tylko nie rozpowiadajcie po
                            okolicy), że z tego co ludzie na mieście mówią, to zrobiła dziewczyna sporo
                            zdjęć całkiem fajnych. Szkoda tylko, że nie chciała wierzyć, że będzie dobrze i
                            targała się tam jeszcze z głuptakiem...
                            ...mogłaby skoncentrować się na cyfraku i byłoby jeszcze lepiej (ale ona widać
                            niedowiarek taki! Nie wierzy we własne siły czy jak? To przecież my tutaj już
                            wiemy wszyscy, że gdzie diabeł nie może, to Bebiaka pośle - czyż nie?! Sama
                            pisała, że z aborygenkami się dogadała i weszła z nimi w komitywę).
                            Ludzie na mieście mówią też, że do tej pory Bebiaczek fotografowała miejsca w
                            Grecji a teraz podobno będzie można zobaczyć Bebiaka w Grecji. Tylko jak ona to
                            zrobiła? Znowu się z kimś dogadała?

                            ...i jeszcze do aski2000. Nawet nie zdziwiło mnie to, że to nie Ty. Zastanowiło
                            mnie tylko raczej to, że ktoś tak bardzo potrzebuje pomocy...i kiedy wyciągasz
                            rękę nic! Widocznie ta pomoc nie była aż tak potrzebna.
                            ...a tym, że ktoś skubnął Twojego nika nie przejmuj się. Widocznie ładny takiwink)
                            Też zobaczyłem kiedyś na zupełnie innym forum amigo50. Miłe to, że moje też się
                            komuś podoba. ...a w końcu nie jednemu psu Burek smile)
                            • aska2000 Re: Zdjęcia Bebiaczka 11.05.06, 21:44
                              amigo50 napisał:

                              > ...oj, będzie co oglądać!

                              No mamy nadzieję smile
                              Bebiak- nie daj się prosić i zapodaj coś - a najlepiej (poza stroną Twą smile
                              tutaj- do zdjęć 'przyszpilonych' na górze, żebyśmy mogli wszyscy pooglądać !
                              (Maila dostałaś, mam nadzieję ? smile


                              > ...i jeszcze do aski2000. Nawet nie zdziwiło mnie to, że to nie Ty.
                              Zastanowiło
                              >
                              > mnie tylko raczej to, że ktoś tak bardzo potrzebuje pomocy...i kiedy
                              wyciągasz
                              > rękę nic! Widocznie ta pomoc nie była aż tak potrzebna.

                              Raczej ktoś się zabawił, po prostu - cóż, bywa.

                              > ...a tym, że ktoś skubnął Twojego nika nie przejmuj się. Widocznie ładny
                              takiwink

                              No niecałkiem - ja nie 'Aśka' wszak, no i cyferka przy nick'u się nie zgadza wink

                              > Też zobaczyłem kiedyś na zupełnie innym forum amigo50. Miłe to, że moje też
                              się
                              >
                              > komuś podoba. ...a w końcu nie jednemu psu Burek smile)

                              Fakt, fakt - no to pozdrawiam i do miłego ..wink
          • amigo50 Re: Jak się dostać na wyspę Chios 09.05.06, 23:26
            Tak. Potwierdzam to co piszesz o promie piątkowym (?!?). Sprawa jest prosta
            jeżeli prom nie płynął z Chios. Oni licżą kiedy prom wypłynął z portu
            początkowego. Twój prom prawdopodobnie płynął skądsiś i z tego skądsiś wypłynął
            w czwartek. Chociaż ja preferuję inny sposób przemieszczania się pomiędzy
            wyspami, to zdareznie już takie miałem.
            ...Jeśli jednak Twój prom startował z Chios (co przecież jest prawdopodobne),
            to burzy to całą moją wiedzę w tej sprawie i na wszelki wypadek może nie będę
            już więcej pływał promami??? ;o
            • bebiak Re: Jak pływają promy? :-) 10.05.06, 00:37
              amigo50 napisał:

              > Tak. Potwierdzam to co piszesz o promie piątkowym (?!?). Sprawa jest prosta
              > jeżeli prom nie płynął z Chios. Oni licżą kiedy prom wypłynął z portu
              > początkowego. Twój prom prawdopodobnie płynął skądsiś i z tego skądsiś
              >wypłynął w czwartek. Chociaż ja preferuję inny sposób przemieszczania się
              >pomiędzy wyspami, to zdareznie już takie miałem.

              Tak Amigo, podejrzenia + wiedza absolutnie słusznesmile
              Mój prom "Nisos Mykonos" płynął z Mitilini (to pierwszy port, drugi: Chios i
              potem już Pireus), skąd ofkors wypłynął w czwarteksmile

              > ...Jeśli jednak Twój prom startował z Chios (co przecież jest prawdopodobne),
              > to burzy to całą moją wiedzę w tej sprawie i na wszelki wypadek może nie będę
              > już więcej pływał promami??? ;o

              Nooo, nie zburzyło to Twej wiedzy jak widaćsmile
              Ja doświadczyłam tego po raz pierwszy i w sumie to śmieszyło mnie to nieźle. W
              jednym z biur promowych dano mi taką reklamówkę z rozkładem rejsów "Nisos
              Mykonos" i po rozmowie na temat czwartek/piątek spojrzałam na nią a tam
              cholercia przy piątku kreska: promu nie ma. No to ja znowu swoje...
              Ech, z całym uwielbieniem dla tambylców ta ich teoria nie trafia do mnie w
              nawet jednym calu i już, stąd nadal twierdzę, że z wyspy Chios odpłynęłam w
              piąteksmile))
              • bebiak Czego nie widziałam na wyspie Chios? 10.05.06, 00:59
                Nie widziałam, nie jest to tragedią dla mnie oczywiście, ale napiszę co wg mnie
                warto jeszcze tam obejrzeć, jeśli się ma autosmile

                1. Jaskinię obok Olimpoi - chyba jakieś 7 km. Ja niestety byłam tam w
                poniedziałek a jaskinia w poniedziałki właśnie nieczynna wrrrr

                2. Kapliczkę w jaskini na północy wyspy, w Agio Gala. Byłam w Volissos -
                stamtąd już "tylko" 26 km do tej jaskini, rozpytywałam tambylców w jaki sposób
                tam dotrzec, ale... Tylko auto. Oczywiście, można tam pojechać normalnie
                taksówką, ale mnie na to nie staćsad

                3. Koniecznie Monastyr Nea Moni - w całości, w tym mozaiki ofkors. Ja
                obejrzałam to co obejrzeć mogłam, a mogłam nie wszystko bo remontsad

                4. Plaże na południu (np. w okolicach Emporio). Tam są takie dziwne te plaże
                (powulkaniczne chyba) i kamienie mają takie dziwne kolory. W żaden sposób nie
                mogłam tam dotrzeć.

                5. Kościółek bizantyjski Panagia tis Krinas w wiosce Vavili - byłam na rowerze
                w tej wiosce, ale kościółek był niestety zamknięty.

                6. Jak się uda to ten mały kościółek w Pirgi - wspominałam o nim w smsie, Agia
                Apostoli chyba. Zaglądałam do środka przez dziurkę od klucza: ależ w środku
                jest pięknie!

                Acha, i jeszcze jedno:
                kupiłam sobie oczywiście książkę o Chios wydaną przez Toubis'a (zawsze kupuję
                te książki) i zauważyłam, że są tam jakieś zdjęcia Greków na osłach.
                Hmmm, nie widziałam na wyspie Greków jeżdżących na osłach! Ani jednego: ani w
                wioskach, ani w miasteczkach, ani na polach, ani gdziekolwiek indziej.
                • anabella19 Re: Czego nie widziałam na wyspie Chios? 10.05.06, 01:14
                  Witaj Bebiaczkusmile

                  No to jeszcze troche zostalo do obejrzenia. Ale i tak Ci zazdroszcze /od tej
                  pozytywnej strony/ tego , co zobaczylas. Zaczytywalam sie w relacjach, a teraz
                  czekam na zdjecia. Wiem, wiem, to kosztuje, a po tej wyprawie chyba cienko z
                  forsa. No trudno, poczekamy.
                  pozdrawiam
                  a
                  • bebiak Re: Fotki z Chios---> do Anabell 10.05.06, 23:35
                    anabella19 napisała:

                    > Zaczytywalam sie w relacjach, a teraz czekam na zdjecia. Wiem, wiem, to
                    >kosztuje, a po tej wyprawie chyba cienko z forsa. No trudno, poczekamy.

                    Hmmm, jakby to powiedzieć: fakt, u mnie po każdej wyprawie do Hellady cieniutko
                    z forsą, ale tym razem droga Anabelko miałam ze sobą dwa aparaty (ku mojej
                    radosci) - tuż przed wyjazdem dostałam w prezencie od koleżanki cyfrówkę smile)
                    OK, nie miałam do siebie zaufania, zatem zabrałam też mojego kochanego,
                    wiekowego głuptaka i na te zdjęcia trzeba ciut poczekać (no bo kasaaaaa), ale
                    tych z cyfrówki jest coś ok. 300 sztuk, co dla mnie trochę dziwne - nawet mi
                    wyszły tzn. są ostre (he he).
                    Zmniejszam je w ramach wolnego czasu i ofkors będę wysyłać najszybciej jak się
                    da, bo na stronkę to za czas jakiś jak zwolnię temposmile

                    Acha, dzięki za fotki - tak przy okazji. Jak tutaj zajrzysz dziś może to
                    skrobnij coś o tej wystawie (tak dla mnie, bo jakoś temat mi umknął zupełnie -
                    jaka wystawa? gdzie? kiedy?). Kurczę, zadzwoniłam do Ciebie ale licho wie co
                    robisz o tej porze - a jak śpisz????
                    Uściski

    • pietnacha40 Re: Bebiak na Chios:) 10.05.06, 21:30
      Popatrzałam sobie dziś wieczorem na to moje blokowisko i westchnęło mi się ,że
      Bebiakowi jeszcze parę dni temu grecki wiatr włosy stroszył. My tu rano do
      pracy , po południu do jarzyniaka, a Bebiak na rowerze w Grecji. Inny świat na
      parę dni. Fajnie się czytało wieczorem.
      • bebiak Re: Bebiak na Chios:) 11.05.06, 10:43
        pietnacha40 napisała:

        > Popatrzałam sobie dziś wieczorem na to moje blokowisko i westchnęło mi
        >się ,że Bebiakowi jeszcze parę dni temu grecki wiatr włosy stroszył. My tu
        >rano do pracy , po południu do jarzyniaka, a Bebiak na rowerze w Grecji. Inny
        świat na parę dni. Fajnie się czytało wieczorem.

        Nooo, fakt: inny światsmile Ale wiesz co? Największą frajdę miałam wtedy kiedy
        nareszcie przestałam marznąć, masz pojęcie? A przestałam ... wiesz kiedy? A
        jak wyszłam z lotniska w Warszawie: to był dla mnie szok!
        sad((
        Nie będę wciskać kitu: żal, że Hellada już tak daleko i Chios z Atenami to już
        niestety historia, żal, smutek, przykrość wielka...
        Ale jak pomyślę, że 25 sierpień z każdym dniem bliżej i ja mam bilet do Aten na
        ten właśnie dzień to kurczę... Znowu mi się pysk cieszy!!!
        smile)))

Inne wątki na temat:

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka