Dodaj do ulubionych

kolekcjonuje NAJWIĘKSZE gafy -podziel się!

    • Gość: bugal Re: kolekcjonuje NAJWIĘKSZE gafy -podziel się! IP: *.lomac.net / 10.0.0.* 31.05.02, 13:55
      z harcerskiej przeszlosci (wyjazd pod namioty w Bieszczady):
      Pijani ze szczescia, ze w koncu udalo nam sie uwolnic od rodzicow, spilismy sie
      do granic mozliwosci i przy ognisku lezac pod lawka i czujac konwulsyjne
      mdlosci, majac jeszcze (nawet po pijaku?!)poczucie dobrego smaku siegnalem po
      miske (tak mi sie wydawalo) i shaftowalem... rano okazalo sie, ze to byla
      gitara kolegi:) tej samej nocy, na wpol przytomny (nie wszystko pamietam - to
      tylko rekonstrukcja zdarzen) wyczolgalem sie z niamiotu, zeby ponownie sobie
      ulzyc no i po chwili wrocilem do namiotu - rano, gdy sie obudzilem, okazalo
      sie, ze zamiast wczolgac sie do namiotu, to wczolgalem sie pod tropik- czyli
      spalem na trawie i malo tego, zamek od wejscia byl zamkniety (a spalem w
      namiocie sam)!!! wynika z tego, ze wlazlem pod tropik i jeszcze za soba
      zamknalem namiot:) w sumie to chyba bylo calkiem smieszne :)
      pozdrawiam,
    • Gość: tgd Re: kolekcjonuje NAJWIĘKSZE gafy -podziel się! IP: *.clinternal / 10.10.1.* 31.05.02, 14:23
      To historia sprzed ok 8 lat - wtedy mial miejsce pozar filharmonii w Krakowie.
      Kiedy pozar sie zaczal po filharmonie zjechaly ekipy wszystkich stacji
      radiowych Krakowa. Ale po godzinie nie bylo juz za bardzo o czym mowic - ile
      mozna 'opowiadac pozar', wiec kiedy reporterzy jednej ze stacji ( bodajze RMF -
      ktory wtedy byl krakowska rozglosnia lokalna) zobaczyli schodzacego po drabinie
      strazaka, nie mogli zmarnowac takiej okazji do 'zbudowania napiecia' podbiegli
      i zaczeli z nim rozmowe.
      Reporter: prosze pana , jak tam jest na gorze ?
      Strazak: po prostu ch..owo .
      Dłuuuga cisza.
      I tak to poszło na antene ;) - transmisja byla 'na żywo'.
      • Gość: Luki Re: kolekcjonuje NAJWIĘKSZE gafy -podziel się! IP: 141.63.88.* 31.05.02, 14:30
        > Reporter: prosze pana , jak tam jest na gorze ?
        > Strazak: po prostu ch..owo .
        > Dłuuuga cisza. I tak to poszło na antene ;) - transmisja byla 'na żywo'.

        Tak, tak - to tak jak z tym Misiem z Okienka, ktory ktoregos
        razu po bajce powiedzial dzieciom: 'A teraz, drogie Dzieci, mozecie
        pocalowac Misia w dupe'...
      • Gość: Marcin Re: kolekcjonuje NAJWIĘKSZE gafy -podziel się! IP: *.chello.pl 02.06.02, 17:08
        Gość portalu: tgd napisał(a):

        > To historia sprzed ok 8 lat - wtedy mial miejsce pozar filharmonii w Krakowie.
        > Kiedy pozar sie zaczal po filharmonie zjechaly ekipy wszystkich stacji
        > radiowych Krakowa. Ale po godzinie nie bylo juz za bardzo o czym mowic - ile
        > mozna 'opowiadac pozar', wiec kiedy reporterzy jednej ze stacji ( bodajze RMF -
        >
        > ktory wtedy byl krakowska rozglosnia lokalna) zobaczyli schodzacego po drabinie
        >
        > strazaka, nie mogli zmarnowac takiej okazji do 'zbudowania napiecia' podbiegli
        > i zaczeli z nim rozmowe.
        > Reporter: prosze pana , jak tam jest na gorze ?
        > Strazak: po prostu ch..owo .
        > Dłuuuga cisza.
        > I tak to poszło na antene ;) - transmisja byla 'na żywo'.

        Cóż, odpowiedź adekwatna do zadanego pytania ;)

    • Gość: oda Re: kolekcjonuje NAJWIĘKSZE gafy -podziel się! IP: *.tesco / 106.0.16.* 31.05.02, 16:04
      kilka lat temu miałam poznać matkę mojego, świeżego jeszcze wtedy chłopaka -
      każda dziewczyna, która przez to przechodziała wie jakie taka wizyta wzbudza
      emocje. Początek przeszedł gładko i zostaliśmy wysłani do sklepu po nać
      pietruszki do rosołu. Jako, że mój luby nie bardzo zna się na warzywach,
      wybierałam ta nać sama, starając się wybrać najpiękniejszą, najbardziej zieloną
      itp. Po powrocie do domu, zaniósł zakup matce i po chwili usłyszeliśmy
      okrzyk: "A co za baran kupił nać od selera?!". Matka miała na mysli syna (ja
      jej nie przyszłam do głowy) i nie mogę mu do tej pory wybaczyć, że bez
      zastanowienia wskazał na tego barana..
      Rosół jedliśmy z selerem...
    • Gość: cros1 Re: kolekcjonuje NAJWIĘKSZE gafy -podziel się! IP: *.szczecin.sdi.tpnet.pl 31.05.02, 16:29
      a.d. napisał(a):

      > Każdy z nas, choć czasami uważa się za ideał ma za sobą jakąś popełnioną
      > gafę.Czasami nie chcemy o niej mówić, bo wstyd się przyznać.Czasami opowiadamy
      > to w formie dowcipu i tym samym pokazujemy, że potrafimy się śmiać nie tylko z
      > innych.przysyłajcie swoje gafy, a ja postaram się je rozreklamować- będzie
      > fajosko:)))

      Fakt autentyczny
      Satałem w kolejce do kasy i między innymi miałem w koszyku kurczaka.
      Po wyłożeniu na podajnik z kurczaka zaczeło cieknąć.
      Kasjerka na całą gębe krzyczy.Proszę przyjść posprzątać bo panu
      z ptaka pociekło.Ptaka poszedłem wymienic.
      • Gość: Cros1 Re: kolekcjonuje NAJWIĘKSZE gafy -podziel się! IP: *.szczecin.sdi.tpnet.pl 31.05.02, 16:48
        Przyśli goście,córka podała kawe ze śmietanką.
        Goscie zaczeli słodzić kawę i z przerażeniem
        spojrzałem na córke,gdyż śmietana zaczęla się
        ścinać.Przeprosiliśmy gości,że widocznie śmietanka
        jest kwaśna i córka zrobiła kawę bez smietanki.
        Po wypiciu jednego łyka znowu konsternacja bo
        kawa była kwaśna.Rozpakowaliśmy nowe opakowanie
        kawy i kawa znowu kwaśna.
        Po odejściu gości zaczeliśmy się głowić co jest
        tego przyczyną.Dopiero na drugi dzień przed udaniem
        się na zakupy zobaczyłem,że nasza mamuśka kupiła
        cukier żelujący do konfitur i można to tak
        podsumować"kto cię tak urządził"
        Proponuje ten numer wykorzystać podajac kawę
        szewfowi gdy będzie miał gosci.
        Awans i podwyżka murowane.
      • Gość: Fenella Re: kolekcjonuje NAJWIĘKSZE gafy -podziel się! IP: *.poznan.sdi.tpnet.pl 31.05.02, 19:30
        Po pierwsze: fakt jest zawsze autentyczny :-)
        Po drugie, tę historię czytam już po raz trzeci, w tym po raz drugi w tym
        wątku :-))))
      • Gość: ilona Re: kolekcjonuje NAJWIĘKSZE gafy -podziel się! IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 01.06.02, 03:10
        ktoś cię musiał obserwować, bo ta historyjka została opisana już wcześniej,
        tylko w 3. osobie :)))
      • Gość: kalkos Re: kolekcjonuje NAJWIĘKSZE gafy -podziel się! IP: 141.89.80.* 03.06.02, 14:10
        Gość portalu: cros1 napisał(a):

        > a.d. napisał(a):
        >
        > >
        >
        > Fakt autentyczny JAK AUTENTYCZNY TO CZEMU KTOS JUZ TE HISTORIE WCZESNIEJ ZAMIESCIL?
        > Satałem w kolejce do kasy i między innymi miałem w koszyku kurczaka.
        > Po wyłożeniu na podajnik z kurczaka zaczeło cieknąć.
        > Kasjerka na całą gębe krzyczy.Proszę przyjść posprzątać bo panu
        > z ptaka pociekło.Ptaka poszedłem wymienic.

        • Gość: Jarek Re: kolekcjonuje NAJWIĘKSZE gafy -podziel się! IP: WAWZZ* / *.siemens.pl 03.06.02, 16:03
          Kolego drogi, jak już odpowiadasz cytując, to rób to chociaż z sensem
    • Gość: Dorka Re: kolekcjonuje NAJWIĘKSZE gafy -podziel się! IP: 212.160.155.* 31.05.02, 19:48
      Moja kuzynka jechała z córcią (lat około 3 czy 4)pociągiem. Córcia trzymała
      laleczkę i co chwila pytała mamuni o różne jej części ciała. Wreszcie włożyła
      laleczce paluszek między nóżki i pyta:
      - Mama, a to co to jest ?
      Mamie zrobiło się głupio i mówi:
      - No, tego córciu to ja ci nie powiem...
      Na to mała radośnie i na cały głos:
      - To mama nie wiesz ? Psitocha !!!
    • harpia1 Re: kolekcjonuje NAJWIĘKSZE gafy -podziel się! 31.05.02, 21:22
      Z opowieści mojego ojca.
      Technikum, lekcja rosyjskiego. Kumpel ojca wyrwany do odpowiedzi, babka
      przepytuje go ze słówek, pyta bodajże o pociągi ekspresowe (mogę mylić, bo
      języka "przyjaciół" nie uczyłam się zaciekle). Kumpel z rosyjskiego cienki jak
      szparag, ojciec usiłuje mu podpowiedzieć: "kurierskije pajezdy..." Kumpel
      rozradowany, że usłyszał, obwieszcza basem: "kurewskije pajezdy!"


      Inna, tym razem autorstwa samego mojego ojca.
      Mój ojciec, chodź chudy, zawsze dużo jadł. Moja mama opowiadała mu kiedyś o
      ojcu znajomej, który też lubił zjeść dużo, zjadł kiedyś całą kozę na jedno
      posiedzenie i pękł mu żołądek (fachowej medycznej terminologii nie znam). Mój
      ojciec opowiadał to jako niezły dowcip w towarzystwie, na jakichś imieninach
      czy czymś takim... A nie znał wszystkich gości. Moja matka kopie go pod stołem,
      a on: "Czemu mnie kopiesz, przecież tak było? Zjadł całą kozę i pękł mu
      żołądek...."
      Okazało się, że przy stole siedziała córka tego faceta......


      I jeszcze wracając do języka rosyjskiego. Mój kolega w piatej klasie
      podstawówki, również przepytywany ze słówek (uczyliśmy się zegara).
      Babka: Jak po rosyjsku jest godzina?
      Kumpel nie wiedział, ale kombinuje, w końcu język rosyjski do naszego niby
      podobny... i mówi: "Gadzina"
      Babka: SAM JESTEŚ GADZINA!!!!!

      (pozdrawiam Norberta, SP nr 55 w Krakowie)
      • Gość: m@rio Re: kolekcjonuje NAJWIĘKSZE gafy -podziel się! IP: *.pt-2.petrotel.pl 07.08.03, 15:18
        Tez przydazylo mi sie cos podobnego. Kiedy moja obecna zona byla jeszcze moja
        dziewczyna opowiadala mi jak to jej mama urodzila sie w domu na wsi (nie w
        szpitalu), kolo ktorego roslo duze drzewo... To drzewo z reszta stoi do dzis,
        dom niestety nie. Po kilku latach jestem juz mezem mojej zony, siedzimy z cala
        rodzina na wsi w ogrodzie i rozprawiamy na jakis temat. W koncu wyrwalo mi sie
        ze przeciez "jakas kobita urodzila sie niedaleko pod krzakiem"... Myslalem ze
        sie zapadne pod ziemie kiedy sobie przypomnialem, ze to chodzilo o moja
        tesciowa :-))))
    • Gość: gwiazdka_ Re: kolekcjonuje NAJWIĘKSZE gafy -podziel się! IP: *.bratniak.krakow.pl / *.bratniak.krakow.pl 01.06.02, 00:22
      Ojj, ileż ich było - spamiętać nie sposób!

      1) Byłam akurat na etapie Ani z Zielonego Wzgórza. Jako nastoletnie dziewczę
      przejęta byłam dogłebnie wielkim i płomiennym uczuciem Gilberta do Ani i
      zauroczona sceną, w której po darowaniu jej przez zakochanego biedaka serca z
      lukru, Ania dumnie odrzuca głowę, po czym demonstracyjnie i z okrucieństwem
      rzuca je na podłoge, by rozgnieśc czubkiem swego obcasa (dla niezorientowanych -
      nienawidziła wtedy Gilberta za publiczne nazwanie ją Marchewką - z uwagi na
      jej płomiennorude owłosienie). Wychodzę z domu do znajomych, siedzimy na lawce
      i akurat pojawia sie moj amant, którego szczerze nie trawiłam. Miał przy sobie
      ciasteczka, którymi co i rusz mnie usiłował poczestować. Odmawiam raz i drugi,
      krew mnie prawie zalewa, do szału doprowadza namolność chłopaka, w końcu za
      piątym razem nie zdzierżyłam i z wściekłością wydarłam mu z reki owo
      nieszczęsne ciasteczko, i po dumnym odrzuceniu w tył głowy, rzuciłam na chodnik
      i z dziką satysfakcją rozgniotłam na miazgę sandałkiem.
      Rrrrrany, żebyście zobaczyli miny tych wszystkich, którzy o Ani z Zielonego
      Wzgórza i jej metodach nie mieli zielonego pojęcia!!! A chłopak po prostu
      zbladł, po czym obchodził mnie wielkim łukiem. A ja, mimo, iż cel osiągnęłam,
      jeszcze przez kilka lat oblewałam się rumieńcem na wspomnienie swego wystepu...

      2) Z historii zalotow innego absztyfikanta o wdzięcznym nazwisku Jaszcz.
      Mlodzieniec ów, oznaczający się wybitną niechęcią do szkolnego rygoru i brakiem
      górnej dwójki,wieczorami wyczekiwał wytrwale na osiedlowym przystanku
      autobusowym w nadziei, ze akurat będę wracać do domu. Kiedys udało mu się mnie
      dorwać -włączam więc turbodoladowanie i zmykam do domku, on pół metra za mną
      drepcze i wzdycha bolesnie co chwila. Rozsierdzona tymi jekami w poblizu mojego
      ucha wywarkuje z siebie "co ci się dzieje?!" Na to on, że właściwie od tygodnia
      prawie nic nie je, no bo wczaśniej to cały bochenek jadł na sniadanie, a teraz
      kesa nie przełknie, itd, itp. Pozostaję niewzruszona, choc w środku perfidnie
      konam ze śmiechu. Po 5 minutach dochodzimy pod moją klatkę, po czym młodzieniec
      przybiera romantyczną pozę (co przy jego watłej posturze i wybrakowanym
      uzębieniu sprawiało komiczne wrazenie), opierając się o zbudowane z desek
      ogrodzenie. Po kilkukrotnym odchrząknięciu zaczyna :wieszzz, bo ja właśściwie,
      no nie jem, i właśśściwie to sie chyba w tobie zzzzako....
      I w tym momencie deseczka nie wytrzmała ciężaru jego wyznania i złamała się,
      przy czym nieszczęsny Romeo wyrżnął jak długi na trawnik z "zzzako..."
      zastygłym na ustach. Nie będe opisywac swej reakcji na to niespodziewane
      zakończenie - słyszałam, że biedak przez dwa tygodnie nie wychodził z domu...

      3) Juz na studiach. Czytam wykaz prowadzących zajęcia w drugim semestrze. Przy
      histrorii idei widnieje nazwisko niejakiego X. Podniesionym tonem (znajomi
      stali kilka metrow obok)rzucam w tlum? "A to-to - coz to za jeden?" Po czy
      slysze tuż za sobą: "To ja, prosze pani, to ja. Kiedy zaczynamy zajęcia?"

      4) Na mieście miga mi gdzies przed oczyma dawno nie widziana koleżanka. Przy
      nastepnym spotkaniu mówię jej, że widziałam ją tu i tu z jakąś starą babą. A
      ona na to "To moja mama". Hmmm, łyso zrobiło mi się niezmiernie...

      Więcej grzechów w teh chwili nie pamietam..., ale jak sobie przypomne co
      ciekawsze, to Was z pewnością nimi uraczę :)))))))))))

      Gwiazdka
    • heliotrop Re: kolekcjonuje NAJWIĘKSZE gafy -podziel się! 01.06.02, 00:49
      Warszawa.Okolice pl.Trzech Krzyży.Godzina 19.30.Listopad.Zimno i ciemno.
      Stoję w bramie starej kamienicy razem z moim 9-cio letnim synem i czekam na
      mocno spóżnionego męża, który miał nas odebrać po lekcji francuskiego.
      Ulice puste.Drepczę w bramie,spaceruję wymachując torbą na długim pasku,
      podpieram ścianę z nogą ugiętą w kolanie /to ważne zachowanie ,zobaczycie
      dalej/nienawidzę czekania ,wychodzę ze skóry.Zbliża się pewien pan. Przygląda.
      Zaniepokojona przyciągam syna do siebie.Idzie dalej, odetchnęłam. Niestety
      zwalnia i zawraca.Podchodzi .Rozpaczliwie się rozglądam,męża ani śladu,
      ulice puste. Mówi coś do mnie. Ze zdenerwowania rozumiem "piąte przez dzie-
      siąte" ale zapamiętałam "jak tak można z dzieckiem".Nie odpowiadam,i tak nie
      wiem o co chodzi a w ogóle to o tej porze nie rozmawiam z obcymi.Po chwili
      odchodzi , kręcąc głową i mamrocząc coś do siebie. Dopiero po dwóch dniach
      dotarł do mnie sens tych słów i całej sytuacji.Dopiero wtedy zrozumiałam
      jak można bylo interpretować to moje wiercenie się w bramie, a brama w dodatku
      w okolicach znanych wieczorową porą.Po prostu wziął mnie za kobietę bardzo
      lekkich obyczajów i był zbulwersowany obecnością dziecka w takiej sytuacji.
      Zapewne do dzisiaj opowiada jaki panuje w stolicy upadek moralności i
      zdziczenie .Jeśli kiedykolwiek spotkacie tego pana - powiedzcie jak to bylo na
      prawdę. Niech się nie martwi o to dziecko Ja po prostu nie zdążyłam mu tego
      wyjaśnić.
      Pozdrawiam.



    • Gość: gwiazdka Re: kolekcjonuje NAJWIĘKSZE gafy -podziel się! IP: *.bratniak.krakow.pl / *.bratniak.krakow.pl 01.06.02, 01:18
      Z korespondencji z pewnym Rosjaninem (nieszczególnie dobrze władam rosyjskim,
      on stosunkowo niezle polskim):

      Ja: Chcialam sie tylko troche podroczyc z Toba i pozartowac :)

      On: (przytaczam):Ha-ha-ha...czart! Polski wyrazy:0) Bardzo wiesolo to czytac w
      jezykie rosyjskiem....ha-ha-ha...oj...taki smieszny wyraz: "troche podroczyc z
      Toba"...:0)))) Oj, nie moge.......:0)Fuchhhhh....Czy wiesz, co to znaczy po
      rusku? (Po russku twoj wyraz prawidlowo trzeba byloby powiedziec tak: "Hotela
      tol'ko nemnozhko podraznit' tebja i poshutit'"). A wyraz "podrochit' s toboj"
      znaczy, przepraszam...powiem Ci, jak filologu...hm..hm.. jak by tak
      miekko powiedziec, "zajmowac sie wzajemnym onanizmem". Dziekuje za
      propozycje, ale...nie moge przyjac :0)Wykluczone - jestem zonaty.:0)
      Filologia to bardzo smieszna nauka!


      Uhuuu, wyliśmy ze śmiechu jeszcze przez długi czas :)

      *Przytoczona przez niego historyjka:

      Kiedys handlowalem w Rzeszowie i jakis Polak mowi do
      Rosjanina: "Ile to kosztuje?"
      ----100 000 zlotych!
      ----"Moze pan spusci?"
      Moj kolega stal spurpurowym i do mnie:"Chto on ot menja chochet?!" (w
      rosyjskiem trzeba byloby powiedziec "mozet vy sbavite (cenu)?" ,
      czasownik "spustit'" oznacza jeszcze "konczyc" (orgazm). Powiedzialem(dla
      zartu), ze ten pan "chce zobaczyc twoja meska sile" :)))

      Inna, równiez z jego asortymentu:

      Moj znajomy nauczyl kedys jednego Wegra czytac hm..hm..rosyjskie wiersze
      (ten Wegr nic nie rozumiel po rosyjsku i nie wiedziel, co to za wiersze). A to
      bylo 8 marcu (u nas to medzynarodowy Dzien kobiet). Oni sa w restoracji z 2
      kobietami(rosyjanki) i jedna kobieta pyta Wegra, czy "pan cokolwiek zna po
      russku?"
      On mowi:"stihi(wiersze)"!
      "Jaki?"
      Wegr wstaje i deklamuje:

      Wos'moje marta blizko, blizko!
      Wstawaj, wstawaj, moja pipiska!

      Restoracja ze smiechu ledwie nie wybuchnela :))

      Ah, to słowiańskie poczucie humoru ;)))

    • joanna_lodz Re: kolekcjonuje NAJWIĘKSZE gafy -podziel się! 01.06.02, 12:28
      To bylo w podstawowce, chyba w 5 czy 6 klasie. Mielismy technike, a mnie sie
      strasznie nudzilo, wiec postanowilam, ze pojde po paluszki, zeby miec co
      pogryzac. Naturalnie nauczycielce powiedzialam, ze ide do wc( sklepik byl na
      tym samym pietrze). Kiedy juz dokonalam zakupow, paluszki wlozylam sobie za
      gumke od spodnicy i zadowolona poszlam na dol. Kiedy weszlam do klasy,
      potknelam sie o czujas noge, zachwialam i paluszki wylecialy mi zza spodnicy.
      Pani poderwala sie z krzesla podeszla do mnie, a ja zrobilam sie
      czerwona :))))))
      • Gość: Saskia Re: kolekcjonuje NAJWIĘKSZE gafy -podziel się! IP: *.met.pl 01.06.02, 14:14
        Po bardzo upojnej imprezie moja kumpelka przenocowała u mnie. Obudziła się, jak
        to zwykle w takich przypadkach na strasznym kacu i zaczęła błagać o coś na ból
        głowy. Niestety, miałam w domu tylko czopki przeciwbólowe - najszybciej
        działają. Przyniosłam jej, ona patrzy bardzo przerażona i pyta: "co to jest?" ja
        na to "Czopek". ona: "Co się z tym robi?" ja: "No wiesz, wkłada". Ona: "Gdzie?!"
        Ja: "Kurczę, a jak ci się wydaje?" Ona, po namyśle... "Aż tak mnie głowa nie
        boli"...

    • joanna_lodz pani od polaka 01.06.02, 12:35
      Pamietam pewna historie, ktora opowiedziala mi moja polonistka:
      Pani X jest dosc mala (ma okolo 155 cm). Pewnego dnia odbywala sie rada
      pedagogiczna, a paniX byla spozniona. Kiedy wchodzila do szkoly i juz miala
      wejsc do pokoju w ktorym odbywala sie rada, podbiegla do niej wozna i zlapala
      ja za rekaw i powiedzaiala:
      - a ty dokad?
      - na rade, spoznilam sie troche..
      - ale uczniowie nie wchodza na rady pedagogiczne!!
      - ale ja tu ucze.
      niestety wozna nie uwierzyla i trzeba bylo przerwac rade, by zawolac p.dyr., po
      to, żeby potwierdzila tozsamosc polonistki.
      :)
    • Gość: Anima Re: kolekcjonuje NAJWIĘKSZE gafy -podziel się! IP: *.pl 01.06.02, 15:42
      Moja koleżanka robiąc recepcjonistkom odprawę przez dużą konferencją, tłumaczy,
      co i jak mają robić. Przychodzi moment, w którym wyjaśnia co zrobić z prasą -
      że będzie dla nich odrębna recepcja, obsługiwana przez agencję
      PR. "Dziennikarzy poznacie z daleka - mówi. - To takie najgorsze fleje, w
      rozciągniętych swetrach, spranych dżinsach z wypchanymi kolanami i długo
      niemytymi włosami." - stara sie scharakteryzować odpowiednio przedstawicieli
      tej profesji....
      Zapomniała tylko, że jedna z przysłuchujących się dziewczyn ma faceta
      dziennikarza...
      ups...

      ps. przepraszam tych dziennikarzy, którzy nie odpowiadają powyższemu opisowi ;-)
      • Gość: Mariamme Re: kolekcjonuje NAJWIĘKSZE gafy -podziel się! IP: *.kielce.cvx.ppp.tpnet.pl 01.06.02, 22:25
        Swego czasu miałam okazję przygotowywać i prowadzić ze znajomym audycję
        radiową, która to audycja szła "na żywo". Strasznie byłam przejęta, bardzo
        chciałam wypaść jak najlepiej, itp. Była to lokalna rozgłośnia katolicka,
        koniecznie trzeba to powiedzieć, żeby oddać sens mojej gafy. Audycja dotyczyła
        muzyki rockowej lat 60., no i na koniec rzuciłam hasło "Pozdrawiam wszystkich
        od hippisów do satanistów", uhh, realizator mało mnie wzrokiem nie zabił,
        później tylko tłumaczyłam, że to był tylko cytat (faktycznie jest to tytuł
        książki), że to chciałam bardziej tych hippisów wyróżnić... .
        Nie ma co, jak to się mówi, "popisałam się"...
        pozdrawiam wszystkich :)))
    • Gość: eMisiek Re: kolekcjonuje NAJWIĘKSZE gafy -podziel się! IP: *.wroclaw.sdi.tpnet.pl 02.06.02, 12:58
      1. Jeszcze na studiach – nie chodziłem na wykłady i nie znałem
      prowadzącego, zaliczenia mieliśmy odebrać w instytucie socjologii u doktora,
      rozmawiałem z kolegami i jakoś mi z głowy wyleciało żeby zapytać jak ten facet
      wygląda, zamyślony wchodzę do pokoju a tam siedzi trzech gości i patrzą na
      mnie. W tym momencie dociera do mnie że nie wiem do którego mam podejść. Pan w
      jakiej sprawie – pyta jeden, mówię że przyszedłem po zaliczenie wykładu, wtedy
      on odwraca głowę a ja przytomnie wpadam na pomysł że to któryś z pozostałych,
      jeden jest za młody i wybieram drugiego....

      2. pierwsze zajęcia z fizyki na pierwszym roku budownictwa, siedzę z
      chłopakiem któremu dawałem korepetycje i zagadani nie zauważamy, że sala się
      zapełnia. W pewnej chwili z tyłu słyszę głośne „spóźnia się ku...as jeden” i
      dociera do mnie sens tej wypowiedzi. Wstaje podchodzę do tablicy i zaczynam „
      Dzień dobry państwu, nazywam się ... i będę w tym semestrze prowadził z wami
      zajęcia z fizyki...." Jeden student strasznie sie czerwieni.




      • Gość: eMisiek Re: kolekcjonuje NAJWIĘKSZE gafy -podziel się! IP: *.wroclaw.sdi.tpnet.pl 02.06.02, 13:19
        Na koniec zabawy sylwestrowej jedziemy balowac do nieznanej mi kolezanki. Dom
        stary, poniemiecki meble stare „antyki” wiec w trakcie zabawy jakos tak wyszlo
        ze kilka krzesel się polamalo, daje slowo same z siebie. Piekny ogrod... był bo
        ktos w nocu wskakiwal w wielkie kule zywoplotu i porobil w nich dziury, ktos
        zaparzal herbate w puszkach przywiezionych z zagranicy (z herbata oczywiście),
        nie licze wystraszonej trawy, dywanow i ogolnej demolki.

        Około szostej rano siedze obok szafy z ksiazkami i zaczynaja mnie interesowac
        tytuly: patrze jeden z fizyki, drugi, dziesiaty, cala szafa specjalistycznej
        literatury. To srodowisko jest male wiec przychodzi mi do glowy mysl ze pewnie
        znam wlasciciela (kolezanka to jego córka). Ale nic, zabawa trwa, rano zwijamy
        się po pokrzepiajacym snie, czesc domu daje się uratowac, krzesel zdecydowanie
        nie. Wychodzac przypominam sobie o ksiazkach i pytam kolezanke jek się nazywa
        nasza gospodyni. Pękalska słyszę w odpowiedzi i robi mi się ciut goraco. Jej
        ojciec to mój dziekan.
        • Gość: eMisiek Re: kolekcjonuje NAJWIĘKSZE gafy -podziel się! IP: *.wroclaw.sdi.tpnet.pl 02.06.02, 13:38
          Mieszkałem u pani, której przyszły zięć „robił w dyplomacji” i bardzo dużo w
          związku z tym jeździł. A że był przedstawicielem kraju o bardzo swobodnych
          obyczajach często zażywał relaksu w damskim towarzystwie i traktował to jako
          cos naturalnego.

          Zaprzyjaźnilismy się a że jestem bardzo uczynny, wiec pewnego razu widząc torbę
          z praniem (świeżo wrócił i spał) wysypałem jej zawartość do kosza na bieliznę i
          a sympatyczna pani właścicielka domu zaraz wzięła ją do uprania.

          Po praniu okazuje się że damskie majtki i stanik wyjęte z kosza na bieliznę
          zdecydowanie nie należą do córki pani domu....
    • Gość: Puchatek Re: kolekcjonuje NAJWIĘKSZE gafy -podziel się! IP: *.stacje.agora.pl 02.06.02, 15:32
      1. Leniwy, letni dzień w Bieszczadach. Sklep spożywczy w Wetlinie. Stoimy w kolejce (wtedy jeszcze były
      kolejki:) i mamy kompletną �głupawkę�. Opowiadamy sobie stare dowcipy. - Znacie dowcip o naleśniku? - pyta
      kumpel. - Znamy, znamy! - ryczą wszyscy. - �Na leśniku leży drzewo!�. Ha ha ha... Poczym odwracamy się i
      widzimy stojącego tuż za nami faceta w mundurze leśnika. UUUps...
      2. Parę lat później. Na korytarzu na uczelni rozmawiamy z jednym z prowdadzących ćwiczenia. Dr X. - młody
      facet, wyglądający na jeszcze młodszego, niż był. Kolega pyta, czy mógłby u niego pisać pracę doktorską po
      skończeniu studiów. - Co ty, stary - mówię - przecież żeby byc promotorem doktoratu, trzeba najpierw mieć
      habilitację. - Ależ ja mam habilitację! - oświadcza dr X. z szerokim usmiechem. Na szczęście miał poczucie
      humoru...
      3. I jeszcze parę lat później. Tydzień po moim ślubie zwierzam się koleżance z pracy, że ktoś dał mi straszliwy
      prezent ślubny. Opisuję jej ze szczegółami zestaw szklanek, które znalazłem w jednej z paczek. Że brzydkie, że
      kiczowate, ze złotymi ozdóbkami, że moja żona na ich widok dostała ataku śmiechu i długo zastanawialiśmy się
      kto z naszych znajomych ma tak fatalny gust... No i oczywiście w połowie tego wywodu orientuję się - po minie
      mojej rozmówczyni - że to prezent... od niej.
      • sabat99 Re: kolekcjonuje NAJWIĘKSZE gafy -podziel się! 03.06.02, 12:28
        Mieliśmy może po 17-18 lat i się z kolegą nudiliśmy, wieć stwierdziliśmy że
        rzydałyby się koleżanki. WIęc kolega mówi że poznał taką fajną Anię, i ona ta
        ANia ma równie fajną przyjaciólkę tylko do tej Ani nie mógł sobie numeru
        telefonu przypomniec. Przypominal sobie kilka minut i szczęśliwie podał mi
        numer pod który to ja (bo ty lepiej gadasz) miałem zadzwonić. Więc zadzwoniłem:

        - Dzień dobry. Czy zastałem Anię?
        - (kobiecy głos)Anię????? Ta..aak.
        - Czy więc mógłbym prosić aby podeszła do telefonu?
        - Aa..ll..ee Ania bawi się na korytarzu
        - Aaaah.To przepraszam. Do widzenia

        Numer był oczywiście zły, a ja do dzisiaj nie wiem ile lat miał Ania do której
        się dodzwoniłem i co sobie pomyślała mama Ani
    • hamsterek Re: kolekcjonuje NAJWIĘKSZE gafy -podziel się! 03.06.02, 11:28
      To bedzie taka historyjka, która przytrafila mi sie ok. 3 lata temu.

      Moja dziewczyna zdala prawko i chyba po raz drugi w zyciu wziela od mamy
      czerwonego malucha. Umówilem sie z nia w pubie G., niestety bylo to takze
      miejsce spotkan lokalnego swiatka przestepczego (mieszkancy zapewne wiedza o
      jaki miasto chodzi :-))) ale do rzeczy!!!... Po mile spedzonym wieczorku i po
      kilku browarkach z mojej strony, nabrawszy odwagi i pewnosci w umiejetnosci
      mojej dziewczyny pozwolilem sie odwiezc do domu. Lecz niestety zacial sie zamek
      w drzwiach samochodu i to tak nieszczesliwie ze w obu (???) slyszalem juz ze
      tak sie kiedys stalo, tak wiec po ok. 20 min bezskutecznej walki z drzwiami
      poprosilem znajomego barmana o pomoc. Pomoc byla skuteczna i za pomoca
      wygietego noza otworzylismy trójkatna szybke w dzwiach. Wsiadamy do samochodu
      lecz cos mi nie pasuje przezroczysta galka od biegów i tapicerka. Okazalo sie
      ze to jednak nie nasz samochód !!! No cóz to gzie jest nasz ??? Po przejsciu
      paru kroków okazalo sie ze stoi troche dalej i zaslania go duzy dostawczy bialy
      bus. Szybka decyzja - w nogi lecz bez paniki !!! Wsziadamy so naszego maluszka,
      ruszamy a tu leci jakis gosc w cywilu a zza zakretu wylania sie policyjna
      suka :-((( No tak pomyslalem !!! To umoczylismy!!! Okazalo sie ze lokal jako
      miejsce schadzek lokalnej mafii byl obserwowany przez tajniaków. Pech. Nie
      wygladalismy raczej na zlodziei samochodów ale sprawe trzeba wyjasnic.
      Mundurowi weszl do knajpy wywolali wlasciciela pojazdu (barman troche trzasl
      gaciami ale nie powiedzielismy o jego pomocy :-)) ) wlasciciel w wielkim
      stresie, bo po 3 browarach :-))) szybciutko potwierdzi ze nic nie zginelo i
      podpisal protokol ze nie ma pretensji. Ufff jak by go nie bylo to nocka na
      dolku murowana !!!!

      Spotkalem jeszcze pare razy chlopaka od feralnego malucha lecz nie wiem czemu :-
      )))) udaje ze mnie niezna i omija mnie szerokim lukiem :-)))
    • Gość: ata Re: kolekcjonuje NAJWIĘKSZE gafy -podziel się! IP: *.pierwszapraca.gov.pl 03.06.02, 12:35
      2 klasa liceum, lekcja łaciny, nauczyciel młody, tuż po studiach, przystojny
      jak marzenie...
      Wyczytuje listę uczniów, i wiem, że moje nazwisko też powinno się na niej
      znaleźć, ale nie ma, nie ma, nie ma... Zaniepokojona wołam: "Panie profesorze,
      dlaczego pan mnie przeleciał?"
      • Gość: Jo Re: kolekcjonuje NAJWIĘKSZE gafy -podziel się! IP: *.datastar.pl 03.06.02, 14:15
        Lekcja historii o godzinie siódmej rano. Psor wyczytuje liste obecności. Dokładnie w tej samej chwili, kiedy
        wyczytuje moje nazwisko, koleżanka z ławki pyta mnie cicho, czy mam zadania z matmy. W efekcie
        odpowiedziałam jej szeptem: "jestem", a w stronę nauczyciela ryknęłam pełną piersią: "NIE MA!!!!!!" :-))))
        • Gość: Lola Re: kolekcjonuje NAJWIĘKSZE gafy -podziel się! IP: *.natned.com.pl 03.06.02, 14:30
          to raczej nie gafa, ale kiedys biegalam caly dzien po paryzu w koszulce z
          nadrukowanym na piersi wizerunkiem hansa klossa w czapce i mundurze abwehry.
          niby nic takiego - ale zabojady i przedstawiciele innych nacji (zwlaszcza ci
          starsi) troche sie na mnie dziwnie patrzyli.
    • Gość: Biber Re: kolekcjonuje NAJWIĘKSZE gafy -podziel się! IP: *.centrala.kbsa / 10.1.11.* 03.06.02, 15:09
      Gafa nie moja lecz mojego szefa:

      Przyniosłem szefowi do podpisu zamówienie na zakup różnych artykułów biurowych,
      w tym szczegółnie dużo było zamówionego papieru do faxu dla mojego Zespołu
      (idzie go naprawdę dużo, czasami rolka w ciągu dwóch dni - ale taka jest
      specyfika pracy mojego Zespołu: dużo ofert, zgłoszeń, etc...). I ta pozycja
      wzbudziła największe zastrzeżenia mojego szefa. Zaczął mnie pouczać, że nie
      jesteśmy (my Zespół) oszczędni, że to kosztuje - tyle rolek papieru, etc... I
      znalazł przyczynę i jednocześnie rozwiązanie problemu - za dużo dzwonimy i tyle
      tych faxów wysyłamy !!! Ograniczyć dzwonienie, to ograniczy się zużycie papieru
      do faksu.... Na to ja szefowi, że to nie my... Że papier do faxu zużywają ...
      Ci którzy DO NAS dzwonią, a nie odwrotnie - na tym polega przekaz faxem. Więc
      jak mam ograniczyć dzwonienie tych ludzi ???
      Szef już nie odpowiedział, tylko podpisał zamówienie (ale jakoś dziwnie ze mną
      rozmawia od tamtej pory).

      pozdro
      • Gość: Anka U ginekologa IP: *.gorzow.cvx.ppp.tpnet.pl 03.06.02, 19:17
        Historia opowiedziana mi i jeszcze kilku innym osobom przez córkę
        kobiety,której to się przydarzyło:
        Matka tej dziewczyny, kobieta w słusznym już wieku, po wielu latach
        zaniedbywania wizyt u ginekologa, postanowiła pójść sie przebadać. Ciężko
        wystraszona i zawstydzona, chciała dołożyć wszelkich starań, aby wizyta
        przebiegła jak najlepiej. Na koniec przygotowań, nazwijmy to higienicznych,
        użyła stojącego na półce dezodorantu swojej córki. Kiedy będąc już w gabinecie
        usadowiła się na fotelu, zdziwiony lekarz mruknął- no, ale się pani wystroiła...
        Kobiecina, nic z tego nie rozumiejąc, wróciła do domu i opowiada córce całe
        zdarzenie. No i co się okazało? UŻYŁA LAKIERU Z BROKATEM biorąc go za
        dezodorant!!!!! Podobno omija teraz przychodnię szerokim łukiem.
        • Gość: Jo Re: U ginekologa IP: *.datastar.pl 04.06.02, 08:25
          Tez to słyszałam, tylko w mojej wersji to była młoda, bardzo zadbana dziewczyna :-)
          • Gość: Anka Re: U ginekologa IP: *.gorzow.cvx.ppp.tpnet.pl 04.06.02, 23:23
            Gość portalu: Jo napisał(a):

            > Tez to słyszałam, tylko w mojej wersji to była młoda, bardzo zadbana dziewczyna
            > :-)

            Hmmm. to może pracujemy w tym samym miejscu, albo masz znajomych którzy ze mną
            pracują i historia powtarzana (a tak było) tysiąc razy przez współpracowników tej
            dziewczyny, przeszła małe(?) zmiany?
            • Gość: Jo Re: U ginekologa IP: *.datastar.pl 05.06.02, 08:13

              > Hmmm. to może pracujemy w tym samym miejscu, albo masz znajomych którzy ze mną
              > pracują i historia powtarzana (a tak było) tysiąc razy przez współpracowników t
              > ej
              > dziewczyny, przeszła małe(?) zmiany?

              Raczej to drugie. Taka jest przecież rola anegdot, krążą po całym kraju :-)
    • Gość: Szaszka Re: kolekcjonuje NAJWIĘKSZE gafy -podziel się! IP: *.idk.intel.com / 172.28.172.* 04.06.02, 16:39
      1. Moj brat w wieku okolo 5 lat rozbil sobie glowe i mial zalozone szwy.
      W koncu wybrali sie z mama na ich zdjecie. Scena w autobusie: brat drapie sie w
      okolicach opatrunku i mowi "mamo, ale mnie te w s z y gryza!". Mama usilowala
      sie zdematerializowac...

      2. W pracy. Kolezanka siedzi w recepcji. Jeden z kolegow poinformowal ja, ze za
      chwile przyjdzie do niego jakas babka z agencji celnej. Wchodzi jakas kobieta.
      Kolezanka: Przepraszam, czy pani jest z agencji?
      Babka: Slucham?!
      Kolezanka (usilujac "odkrecic" gafe):
      - Bo tu jeden kolega czeka na pania z agencji...
    • siano01 Patyczaki... 06.06.02, 16:48
      Cześć!

      Zdarzyło się to gdy chodziłem jeszcze do szkoły podstawowej, do siódmej klasy...
      Lekcja biologii. Pani z charakterystycznym dla siebie zacięciem przedstawia
      zagadnienia związane z tematem lekcji. Owego tematu nie pamiętam, bo w głowie
      utkwiło wszystkim uczniom zupełnie co innego. W każdym bądź razie temat musiał
      mieć jakiś związek z żyjątkami, które zwą się patyczaki. „Musiał” bo to właśnie
      owe patyczaki są głównym elementem opowieści. Pani, by lepiej przybliżyć
      uczniom o czym mowa, „puściła” po sali terrarium z żywymi patyczakami w środku.
      Każdy sobie pooglądał, eksponat zatoczył koło i wrócił na biurko prowadzącej
      lekcję. Ona dokańczając zdanie rzuciła krótko okiem do wewnątrz naczynia i...
      już zdania nie skończyła. Za to poderwała się, nachyliła nad terrarium... na
      jej twarzy najpierw pojawiła się śmiertelna bladość. Gdy uniosła głowę biel
      ustąpiła zieleni, a wkrótce po tym krwistej czerwieni. Patrzyliśmy przerażeni
      na te dziwne przemiany na twarzy pani biolog nie rozumiejąc ich powodu, a w
      klasie zapanowała grobowa cisza. Przez zaciśnięte zęby, głosem, który wyrażał
      żal, wściekłość a jednocześnie zdumienie i niedowierzanie nasza pani wycedziła:
      - K..kto... złamał patyczaka....?!

      To drastyczne stwierdzenie nie przyniosło niestety pożądanego skutku - klasa
      miast połączyć się w zdziwieniu, żalu i współczuciu dla biednego żyjątka z
      panią biolog – ryknęła śmiechem.

      Ta „krwawa” opowieść jest zabawna właściwie tylko ze względu na zdanie pani
      biolog – a konkretnie zbitkę słów którą udało jej się stworzyć. Patyczaka żal,
      ale chciałbym uspokoić tych, którzy sądzą, że chodziłem do klasy sadystów -
      krzywdy nie zrobił mu żaden uczeń bo nikt nie miałby na tyle odwagi żeby
      wkładać rękę to terrarium i dotykać to „coś”. Poza tym późniejsze śledztwo
      wykazało, że patyczak nabawił się śmiertelnego złamania znacznie wcześniej, a w
      ogóle to albo się sam złamał albo mu krzywdę zrobiły inne okazy żyjące wraz z
      nim. ;))

      Pozdrawiam serdecznie
      siano
    • siano01 Pani Antosia 06.06.02, 17:28
      Ponieważ poprzednia moja opowieść (o patyczakach) nie była o gafie, więc teraz
      będzie już bardziej w temacie, czyli o gafie właśnie...

      W zeszłym roku we wakacje wybraliśmy się, ze znajomymi nad polski Bałtyk – do
      Ustki. Ja wraz ze swoją dziewczyną, koleżanka oraz siostra mojej „wybranki”
      która na wakacje wybrała się z dwuletnim dzieckiem. Tatuś owego dzielnego malca
      musiał zostać niestety w Małopolsce, a ja jako jedyny mężczyzna (poza malcem
      hihi) nazywany byłem rodzynkiem...

      Nietrudno się domyśleć, że wszędzie gdzie się pojawialiśmy całą paczką, brany
      byłem za ojca małego Huberta. Widać to było np. po minach siedzących obok przy
      stolikach „pod parasolkami” osób, które dopiero gdy brałem swoją dziewczynę na
      kolana (a więc wyraźnie nie mamę) rozumiały sytuację i czasem to komentowały,
      przyznając się do błędu. :))

      Z racji tego, że mieliśmy „na pokładzie” dziecko, wykluczone było spanie pod
      namiotem – dlatego zajmowaliśmy kwaterę u przeuroczej pani Antosi (serdecznie
      pozdrawiam). Pani Antosia ma około 50-tki, jest miłą osóbką, która dużo gada –
      czasem bez sensu, byle tylko być miłym i rozmawiać z innymi. Gdy do niej
      trafiliśmy oczywiście porozmawiała sobie dłużej i z nami.
      Wiadomo: „skąd jesteście?”, „o jak z daleka!”, „a na długo?”... „o, jaki
      śliczny maluch!!!”. No właśnie... „śliczny maluch”. Gdy padły te słowa,
      oczywiście mama napełniła się dumą. a pani Antosia widząc to postanowiła i
      tatusiowi – którym w jej mniemaniu byłem ja – również schlebić. Popatrzyła na
      dziecko, potem na mnie i wykrzyknęła:
      - Jaki on do tatusia podobny!

      Jezus Maria! Dziewczyny ryknęły śmiechem, ja aż się za głowę złapałem i oczami
      wyobraźni zobaczyłem minę prawdziwego ojca słyszącego te słowa. Śmiechu była co
      niemiara... A pani Antosia, gdy dowiedziała się jaką gafę palnęła postanowiła
      ratować sytuację uciekając w drugą stronę:
      - A to może i lepiej, bo ja sobie pomyślałam jak przyszliście – taki młody
      chłopak a już żona i dziecko...
      Widząc moje powiększające się oczy szybko dodała:
      - No bo pan przecież więcej jak 19 lat to nie ma! (miałem wtedy 24...)

      Takie drastyczne odmłodzenie wcale mnie nie uszczęśliwiło. No ale było
      śmiesznie. A pani Antosia jest suuuper!

      Pozdrawiam
      siano
    • Gość: DOKA Re: kolekcjonuje NAJWIĘKSZE gafy -podziel się! IP: *.dhcp.adsl.tpnet.pl 07.06.02, 11:51
      PRZECZYTALAM WSZYSTKIE POSTY, NIEKTORE SA BOSKIE, SPLAKALAM SIE KILKA RAZY.
      CHOCIAZ PRAWDZIWYCH GAF TO TU NIEWIELE, A ODE MNIE:

      Wyjazd ze znajomymi (obcokrajowcami czesto podrozujacymi) do Kambodzy, na
      śniadanie oraz rozne przegryzki w ciagu dnia czesto ananasy. Wykazujac
      sie "elokwencja" pytam "TE ANANASY TO CHYBA MAJA Z IMPORTU BO NIGDZIE NIE WIDAC
      DRZEW ANANASOWYCH"...

      Pierwszy dzien w nowej pracy agencji reklamowe, wysylaja mnie do urzedu miasta
      po logo miasta, wchodze do biura promocji miasta przedstawiam sie prosze o
      logo, ku mojemu zdziwieniu pan pyta czy mam jakas dyskietke (no jasne a jak
      miałam to logo w kieszeń), ale przypominam sobie , ze jakis czas temu
      przewalala mi sie w torebce dyskietka niewiadomego pochodzenia, zagladam jest,
      pan nagrywa, ja wracam do agencji, zadowolona z siebie, ze tak sie wykazalam w
      pierwszy dzien, nie znajac branzy, oddaje chlopakom od projektu dyskietke, pod
      koniec dnia chlopaki mowia, ze na niej byly jeszcze jakies pliki, ja
      (podtrzymujac jaka to jestem komuterowa bo zawszetakie rzeczy mam przy sobie i
      potrzebuje)oznajmiam ze takie tam prywatnie potrzebne mi pliki (chcąc odzyskac
      dyskietke) w domu po otworzeniu odkrylam ze na dyskietce bylo 11 jpg-ów z
      ochydnie pornograficznymi zdjeciami, Najgorsze jest to, że na drugi dzień się
      tłumaczyłam (dyskietkę jako zart włozono mi w starej pracy do torebki na
      odchodne, zart sie udaL ale nie mi.)

      Wiele tu było opowieści o jajkach oto moja:
      Pierwszy raz z mezem (jeszcze przed ślubem) spalismy u moich rodzicow. Rano
      przy sniadaniu, ja do mojego: "Kochanie, obrać Ci jajeczko czy ściąć Ci czubek"


      Moze nie gafy ale opowiesci znajomego (nie gwarantuje za oryginalność):
      1.Dabrowa Górnicza, autobus miejski, przegubowy, na przystanku wsiada mocno
      podchmielony facet, w autobusie ludzi kilkunastu, podchmielony chwieje się na
      Srodku, wszyscy zwracaja na niego uwage, nastepny przystanek wsiada
      niespotykanie atrakcyjna blondyna, pasazerowie zwracaja na nia uwage, autobus
      rusza, podchmielony puszcza siarczystego bąka, pasazerowie na blondyne,
      blondyna na podchmielonego, podchmielony "jak się, pani wstydzi, niech pani
      powie,ze to jo"
      2.Autobus, calkiem zadbane ale po imprezie malzenstwo, on siedzi ona nad nim
      stoi i sie kiwa, on: "siadaj" ona:"cicho" on: "siadaj" ona:"cicho" on: "siadaj"
      ona:"cicho myślę", autobus zakręca, pani traci równowage i laduje glowa w dol
      na schodach autobusu, on nie podnoszac sie z miejsca komentuje "ale żeś kurwa
      wymyśliła"
      • Gość: ak Re: kolekcjonuje NAJWIĘKSZE gafy -podziel się! IP: *.dialup.online.ge 07.06.02, 20:32
        W wieku nastoletnim wsiadlam do bardzo bardzo zatloczonego tramwaju, za mna
        zdazyl jeszcze wepchnac sie pewien sympatycznie wygladajacy staruszek, na oko
        80 lat. Drzwi sie zamykaja, staruszek w pozycji rozplaszczonej tylem do drzwi
        (wazne!), ja schodek wyzej. Na nastepnym przystanku chce wysiasc, pytam wiec
        staruszka "Przepraszam, czy pan teraz wysiada?" i od razu skojarzyl mi sie
        zart "Pan tera wysiada? Nie pantera jedzie dalej". Probuje zdusic smiech w
        piersiach, zeby nie wyjsc na glupka co to sam sie do siebie smieje bez
        powodu. I w tym momencie staruszek mowi do mnie z usmiechem: "Poczekaj,
        panieneczko, tylko sie PRZEKRECE". Wtedy to ja juz sie malo nie przekrecilam ze
        smiechu, wypadajac z tramwaju na przystanek:)))))))
        • Gość: Jo Re: kolekcjonuje NAJWIĘKSZE gafy -podziel się! IP: *.datastar.pl 10.06.02, 09:55
          Prawie jak z moją babcią :-)) Jechała z nami autobusem, tłok wielki, babcia trzymała się rurki (nie
          pchała się do miejsc siedzących). Autobus zawinął na zakręcie, babcia poleciała do tyłu, wpadła na
          jakiegoś pana i mówi: "Bardzo pana przepraszam, puściłam się" :-)))))))))
          • Gość: Kim Re: kolekcjonuje NAJWIĘKSZE gafy -podziel się! IP: 195.187.102.* 10.06.02, 10:46
            Ja wygłosiłam podobne zdanie. Autobus bardzo ostro
            zakręcił, nie dałam rady utrzymać uchwytu i wpadłam na
            jakiegoś faceta. Po czym usprawiedliwiłam się "Bardzo
            pana przepraszam, ale tak zakręcił, że nie dało rady
            się nie puścić!". Nie da się ukryć, że cały autobus
            miał ubaw...
    • Gość: Lobelia Re: kolekcjonuje NAJWIĘKSZE gafy -podziel się! IP: 195.187.102.* 10.06.02, 09:13
      Nie jestem pewna, czy zarzynanie dowcipu zalicza się do
      gaf, ale poniżej coś, co jest moim zdaniem wzorcem
      zarżnięcia dowcipu. Wykonawcą była moja przyjaciółka.
      Najpierw rzeczony dowcip:
      Icek nabył sobie nowe buty, z których był niezmiernie
      dumny. Cały dzień w nich chodził, ale jego Salcia jakoś
      nie zwróciła na nie uwagi. W końcu wieczorem Icek się
      wkurzył, rozebrał się do naga pozostając tylko w nowych
      butach i wszedł do sypialni. Salcia nadal nic, więc
      Icek mówi: "Salcia, ty się na mnie popatrz! Czy ty nic
      niezwykłego nie widzisz" Salcia popatrzyła i mówi "No
      nic - wisi ci jak wisiał..." "Salcia, on wisi, bo się
      patrzy na moje piękne, nowe buty!!!" "Icek, ja ciebie
      radzę - ty sobie lepiej kup nowy kapelusz..."
      Moja przyjaciółka zaczęła opowiadac ten dowcip tymi słowy:
      Icek kupił sobie nowy kapelusz...
    • Gość: MMPM Re: kolekcjonuje NAJWIĘKSZE gafy -podziel się! IP: 158.75.15.* 11.06.02, 18:46
      Ostatnio w rozmowie z pewną panią około pięćdziesiątki zacząłem mówić o pewnym
      profesorze, który właśnie poślubił swoją byłą studentkę, młodszą od niego o 40
      lat (torunianie wiedzą, o kogo chodzi...), oczywiście mocno się z niego
      wyśmiewając. Dopiero po chwili sobie przypomniałem, że mąż tej pani jest od
      niej starszy o 15 lat...
      • Gość: doka1 Re: kolekcjonuje NAJWIĘKSZE gafy -podziel się! IP: *.dhcp.adsl.tpnet.pl 12.06.02, 09:35
        MMPM,
        a na jakim wydziale ten profesor?
        jestem torunianką i nie kumam
        Doka
        • mmpm Re: kolekcjonuje NAJWIĘKSZE gafy -podziel się! 23.06.02, 17:10
          WPiA, były mąż p. prof. z filologii polskiej... (bliżej już nie podpowiem, bo
          bym musiał po nazwisku...)
    • Gość: MMPM Re: kolekcjonuje NAJWIĘKSZE gafy -podziel się! IP: 158.75.15.* 11.06.02, 18:54
      Kolega po skończeniu studiów podjął pracę w instytucji, w której trafił na
      kierownika - wyjątkowego idiotę. Często zaczęło dochodzić między nimi do
      konfliktów. W końcu kolega nie wytrzymał i o wszystkim opowiedział dyrektorowi.
      Dopiero później dowiedział się o tym, że kierownik jest zięciem dyrektora...
      Kolega został zwolniony przy pierwszej okazji, po roku jednak doszło do zmiany
      ekipy i wrócił na dawne stanowisko. Obecnie sam jest kierownikiem...

      I jeszcze coś innego.
      Na studiach wpadłem spoźniony 10 minut na zajęcia zaczynające się o 16.30.
      Widząc pytające spojrzenie p. magistra, rzuciłem: "Przepraszam, ale zaspałem".
      Do dzisiaj widzę jego minę...
      Czy popełniłem gafę? Naprawdę wówczas zaspałem...;-)
      • kyra Re: kolekcjonuje NAJWIĘKSZE gafy -podziel się! 11.06.02, 19:39
        Moj maz jest cudzoziemcem i niewiele rozumie po polsku, a jeszcze mniej mowi
        (na razie;)). Kilka razy slyszal, jak konczac rozmowe telefoniczna z Polakami,
        mowilam na pozegnanie "no to pa!". Kiedys na koniec oficjalnego spotkania z
        polskim konsulem, moj maz chcac zablysnac przynajmniej podstawowa znajomoscia
        polskich zwrotow grzecznosciowych, z milym usmiechem sciskajac dlon konsulowi
        powiedzial..."no to pa!" Trzeba bylo widziec mine konsula:))
        • Gość: doka1 Re: kolekcjonuje NAJWIĘKSZE gafy -podziel się! IP: *.dhcp.adsl.tpnet.pl 12.06.02, 09:36
          Odjechałam:)))
        • Gość: doka Re: kolekcjonuje NAJWIĘKSZE gafy -podziel się! IP: *.dhcp.adsl.tpnet.pl 12.06.02, 09:37
          kyra napisał(a):

          > Moj maz jest cudzoziemcem i niewiele rozumie po polsku, a jeszcze mniej mowi
          > (na razie;)). Kilka razy slyszal, jak konczac rozmowe telefoniczna z Polakami,
          > mowilam na pozegnanie "no to pa!". Kiedys na koniec oficjalnego spotkania z
          > polskim konsulem, moj maz chcac zablysnac przynajmniej podstawowa znajomoscia
          > polskich zwrotow grzecznosciowych, z milym usmiechem sciskajac dlon konsulowi
          > powiedzial..."no to pa!" Trzeba bylo widziec mine konsula:))


          ODJECHAŁAM:)))
    • quba Re: kolekcjonuje NAJWIĘKSZE gafy -podziel się! 12.06.02, 09:42
      Pracowalam w firmie z kolezanka o imieniu Halina, a dyrektor ekonomiczny,
      zwierzchnik mojej kolezanki (duzo starsza) - tez miala na imie Halina
      kiedys po drodze do pracy umowilam sie z kolezanka ze do mnie wpadnie po jakies
      zestawienie, kiedy kolezanka dlugo nie przychodzila - zadzwonilam do niej, ale
      telefon odebrala pani dyr, której nie rozpoznalam po glosie, wiec mówie - czesc
      Halina, to TY ?
      ona (ta dyr) mówi - ja
      na co pada moja odpowiedz - oj, stara,ale ci sie glos zmienil, mialas do mnie
      przyjść, przyjdz, bo jak nie - to cie bijne
      ona na to - co mi zrobisz ?
      - bijne cie !
      wowczas slysze (i jednoczesnie kojarze ze to ta dyr) - sluchaj kolezanko, ja
      nie mam czasu na zarty, więc powiedzialam -przepraszam i odlozylam sluchawke
      za chwile wpada "moja" Halina i pyta - cos ty jej powiedziala ?
      po uslyszeniu mojej odpowiedzi plakala ze smiechu, i dotad kiedy sie spotykamy
      wspominamy to zdarzenie z wielką radośćią
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka