habitus
06.04.04, 10:10
Mądremu biada
(16.03.2004)
Niejeden tajny agent zginął, bo miał za wysokie IQ. Dlatego CIA stawia na
baobaby.
Pięć lat temu na zlecenie UNESCO zespół światowej sławy uczonych opracował
klasyfikację istot żywych zamieszkujących kulę ziemską według ich
intelektualnego potencjału. Zdaniem badaczy najwyższy poziom intelektualny
prezentują bogaci próżniacy, mający skłonności do niegroźnego alkoholizmu,
absolwenci najlepszych uniwersytetów, a także pewien gatunek ropuchy z
Wenezueli. Na drugim miejscu znaleźli się fizycy-teoretycy i pisarze science
fiction, za nimi stoją delfiny, szyfranci, astronomowie, finansiści
(wysokiego szczebla), papuga ara, architekci i szczury. Kolejne pozycje
zajęli programiści, analitycy pracujący na rzecz wywiadu, psy (rottweilery,
owczarki i pudle), ośmiornice, geolodzy, jesiotry, poeci (poza laureatami
literackiej Nagrody Nobla, dla nich sporządzono oddzielną listę). Dalej
plasują się niedźwiedź brunatny, posłowie do parlamentu, iguana, małpy
człekokształtne, hotelarze i baobaby. Wykaz zamykają kołchoźnicy, fryzjerzy,
strażnicy więzienni, artyści estradowi i korniki. Lista jest oczywiście
bardzo długa i nie sposób wymienić wszystkich. Dlatego od razu przejdziemy do
niższych pozycji.
Nawet laik w mig wyłowi z plątaniny kategorii, jak szczególne miejsce w
hierarchii zajmuje baobab. Trudno się nie zgodzić z tym poglądem, choć z
drugiej strony trzeba by się upomnieć o należne miejsce dla niektórych
gatunków lian i sosen. A takie drzewo korkowe nie ustępuje przecież, jeśli
chodzi o poziom umysłowy, nie tylko baobabom, ale także posłom wielu
parlamentów. Niektóre gatunki zwierząt, a nawet roślin, mają tak wysoki
iloraz inteligencji, że służby specjalne wielu krajów podejmują próby
zwerbowania ich do działalności wywiadowczej. Jako oficer wywiadu naukowego
brałem kiedyś udział w akcji obrabiania pni w lasach Karelii dla byłego
prezydenta Finlandii i zapalonego myśliwego Urho Kekkonena. W czasie
polowania Kekkonen miał zwyczaj siadywać sobie na pieńku. Do spółki z
zaprzyjaźnionymi fińskimi kolegami rozpracowaliśmy wiele różnych pieńków,
które po usadowieniu na nich pana prezydenta nawiązywały z nim kontakt i
przystępowały do wykonania zadań specjalnych. Kekkonen częstokroć powtarzał,
że woli las od oficjalnego gabinetu. Cieszyliśmy się, słysząc te słowa.
Dołożyliśmy wszak niemało starań w obsłużeniu prezydenta na odpowiednim
poziomie.
W czasie wojny o Falklandy tajne służby brytyjskie MI-7 postanowiły zrzucić w
pobliżu wysp na spadochronach mówiące ostrygi. Pod osłoną nocy z pokładu
lotniskowca bezszelestnie wystartował niewielki samolocik, w którym
znajdowało się 27 kg ostryg, po specjalnych kursach
w kuchni jednej z knajp w Chelsea. Ostrygi, zrzucone z niewielkiej wysokości
na fale przypływu, rano zajęły wyznaczone pozycje i zaczęły przekazywać cenne
informacje. Niestety Brytyjczycy nie wzięli pod uwagę, że w czasie odpływu
tubylcy zbierają przyniesione przez przypływ żyjątka
i przyrządzają je sobie na kolację. Wielu agentów zginęło. Ale cel został
osiągnięty: nad Falklandami znowu dumnie powiewa brytyjska flaga.
Kalmary i ośmiornice wykazują niezwykłe wprost zdolności do mimikry.
Odznaczają się też wysokim intelektem. Dlatego doskonale nadają się do pracy
na rzecz służb specjalnych. Wiktor Suworow, były oficer radzieckiego wywiadu
wojskowego, w swojej znakomitej książce „Akwarium” nie wiedzieć czemu ani
słowem nie wspomniał, że szkolenie w zakresie maskowania przez wiele lat
prowadziła u nich wielka stara ośmiornica, zwerbowana w Oceanie Indyjskim.
Wiele pokoleń wywiadowców wyszło spod macek tego monstrum. Uczyli się, jak
być niewidzialnymi, potrafili przeżyć długi czas w trudnych warunkach.
Ośmiornicy udało się uniknąć stalinowskich czystek – została odznaczona, a po
śmierci pochowana na cmentarzu Wagańkowskim w Moskwie pod zmyślonym
nazwiskiem.
Nie zawsze jednak współpraca wywiadów i zwierząt tak dobrze się układała.
Japonia do tej pory prowadzi bezpardonową walkę z waleniami. W 1967 r. jeden
z nich nie wytrzymał napięcia, wpłynął na rosyjskie wody terytorialne i
poddał się rybakom. Okrucieństwo wschodnich wywiadów było wielokrotnie
przedmiotem krytyki ze strony społeczności światowej. Przeprowadzając masową
eksterminację waleni, Japonia wywiera psychologiczny nacisk na pozostałe
zwierzęta. Ale my zastraszaniu zwierząt mówimy nie.
W czasie ostatniego przewrotu w Angoli amerykański wywiad pokładał ogromne
nadzieje w baobabie. Okazało się, że w jego cieniu odpoczywał oddział
powstańców i wielkie drzewo zapałało do nich sympatią. Baobaby mają jednak to
do siebie, że zmiennymi są. Amerykanie bezskutecznie próbowali groźbą i
prośbą znowu przeciągnąć baobab na swoją stronę. Na szczęście w Pentagonie
nikomu do głowy nie przyszło, by drzewo po prostu ściąć.
Władze Rosji też są miłosierne wobec roślinności. Ani jedna jodła rosnąca pod
murem Kremla nie została wycięta, choć posadzono je w czasach, gdy istniała
Czeka, ich chmurna młodość przypadła na lata działalności NKWD, a wiek męski –
na epokę KGB. Jak nikt na świecie potrafimy wybaczać i cenić piękno.
© Ogoniok, 26.01.2004