Dodaj do ulubionych

Skutki uboczne rozpakowywania

16.04.04, 23:39

Kolejnych kartonow z ksiazkami, oznakowanymi w sierpniu przeszlego roku w P.
magicznym znaczkiem B II (Buda, rzut 2), ktore nie zmiescily sie w
pazdziernikowym rzucie nr 2 i przeszly na kwietniowy rzut nr 3.

To sa skutki wyprowadzania sie z P. za granice w sezonie letnim:
- Mais Madame! - rzekl oburzony pan z firmy przeprowadzkowej, gdy w czerwcu
przeszlego roku zatelefonowalam z radosna checia skorzystania z uslug tej
samej firmy, ktora zwiozla nasze ruchomosci do miasta P. - terminy na
sierpien i wrzesien nalezy rezerwowac z polrocznym wyprzedzeniem!

Z powodu:
- braku amerykanskiego wynalazku U-Haul gwarantujacego niezalezne od
widzimisiow firm przeprowadzkowych przemieszczanie sie z dobytkiem w USA,
- restrykcji ograniczajacych wywiezienie wypozyczonej 3,5 tonowej
ciezarowki poza granice UE (wizja Delfina rozlozonego obozem na granicy
austriacko-wegierskiej na piramidzie kartonow i mnie, kursujacej w te i z
powrotem z gronem zmotoryzowanych bratankow z Hegyeshalom do Budy - 180 km w
jedna strone)
- oraz mnostwa innych rzeczy streszczajacych sie w haslach:
-wymiana prawa jazdy,
-wiza pobytowa na Wegrzech ze skompletowaniem wszystkich dokumentow od zera,
(w tym umowy najmu mieszkania na Wegrzech, potrzebnej do rozwiazania spraw
ponizej:)
-rozwiazanie umow z dostarczycielami uslug (TV, telefon, telefony komorkowe,
internet, gaz i prad, wlasciciele mieszkania - wszystko listami poleconymi z
potwierdzeniem otrzymania; najsmieszniejsze bylo to, ze do kazdego listu
nalezalo dolaczyc koronny argument: dlaczego, jakim byla kopia i przeklad na
francuski wegierskiej umowy o wynajeciu mieszkania w Budzie!),
- znalezienie mniejszego mieszkania dla zostajacego w P. Pana Millefiori,
- zorganizowanie przeprowadzki Pana Millefiori ze starego do nowego
mieszkania
-znalezienie nastepcow na stare mieszkanie KONWENIUJACYCH wlascicielom (TYLKO
BIALI, TYLKO Europejczycy, z max. 1 dzieckiem)i udostepnianie tegoz
mieszkania w trakcie likwidacji ewentualnym zainteresowanym
- weterynarz - dokumenty wywozowe kota
- selekcja dobr - co zostaje z Panem M, co jedzie do Budy w 1, 2, a co w 3
rzucie
- Pan Millefiori utrwalacy material, ze wszystko to ma sie odbyc w ciagu 2
tygodni, bo w lipcu ma swiety urlop i CHCE go spedzic TAK JAK ZAPLANOWAL,

postanowilam przeprowadzic sie na wlasna reke,
wiec do listy dopisalam:

- znalezienie, kupno i rejestracja samochodu

a nastepnie odbylo sie
- pakowanie w sierpniu,
a zeby nie bylo nudno, to
z Delfinem na zmiane vomitujacym, zanurzanym w wannie z zimna woda w celu
schlodzenia, okladanym w lozku przechowywanymi w zamrazalniku
przescieradlami i zamrozonymi butlami z woda mineralna, bo LODU w workach NIE
BYLO w sklepach ani na stacjach benzynowych! zywionym przez tydzien na
zalecenie wezwanego lekarza wylacznie zmrozona coca cola, ktorej dzialanie
przeciwwymiotne okazalo sie nad wyraz skuteczne, a Delfin mial uddar cieplny
i temperature rowna temperaturze w mieszkaniu - 40 stopni,
- jednoczesnie udaru dostal kot i mdlal na posadzce w lazience, wiec z powodu
okupacji wanny przez Delfina byl ratowany w umywalce
- przybywali zwiedzajacy mieszkanie
- pan Millefiori przezornie prawie zamieszkal w pracy, korzystajac tam z
wynalazku dzialajacej sprawnie klimatyzacji
itd, itd...

Koniec koncow wszystko sie udalo, jak zwykle na ostatnia chwile, tylko nabyte
auto okazalo sie mniej rozciagliwe od bylej cudownie pakownej Fordzi combi.
Za to Dakota umieszczona w klatce na tylnym siedzeniu pod sufitem, z
panoramicznym widokiem przez przednia szybe i dmaca w nozdrza klimatyzacja
przyjela wyrozumiale ten dopust i ani pisnela (z Budy do P. jechalismy na
niezmordowanym kocim sygnale, ochryplym od polowy drogi; tabletki od
weterynarza dane na droge zadzialaly tak, ze kotu odjelo koordynacje ruchow,
pozostawiajac skoordynowana z gardlem silna chec protestu).

I oto dzis po poludniu, gdy Delfin wreszcie rozladowal auto i wzniosl
barykade z kartonow w salonie, zabralam sie za rozpakowywanie i wcielo mnie
zupelnie.
Wlasnie skonczylam lekture ulubionej ksiazki "Odkrywanie sztuki, sztuka
odkrywania", ktora lezala na samym wierzchu drugiego kartonu.
Ofiara czytania padla obiecana jako czesc obiadu kukurydza, spalona wraz z
garnkiem.
Barykada w salonie ma sie dobrze i utrwala powoli w krajobrazie.

Moral: kartony z ksiazkami nalezy rozpakowywac po ciemku, albo zatrudnic
sily analfabetyczne.

O czym informuje na podstawie zebranych doswiadczen
dygajaca tradycyjnie
Millefiori
Obserwuj wątek
    • brezly Re: Skutki uboczne rozpakowywania 17.04.04, 14:14
      Sliczne wprost i jakby mi znane z osobistej autopsji. Tyle ze NO moye juz
      zalozyc firme konsultingowa jak chodzi o przeprowadzki. Ale byl czas zesmy
      mieli majuntek ruchomy rozrzucony po czterech krajach.
      • millefiori Re: Skutki uboczne rozpakowywania 17.04.04, 14:39

        My nieco skromniej, bo teraz tylko w trzech krajach. To dopiero moja 5 wieksza,
        tzn. z dobytkiem nie walizkowym, ale mierzonym w metrach szesciennnych. He,
        gdyby to byla przeprowadzka planowana, a nie ad hoc, bez rozszczepu pnia i po
        kluczu sluzbowym, byloby latwiej o cala administracyjna procedure, nawet z
        wypelnianiem wszystkich list przewozowych i ubezpieczeniowych i konwersjami
        wartosci poszczegolnych czesci dobytku z euro na kolejne waluty.
        • vaud ...Wstega szos... 18.04.04, 05:52
          My wlasnie tez w srodeczku wspanialego procesu rozpakowaniowo- zapakowaniwego.
          Albowiem zostaniemy w nowym mieszkaniu jeszcze tylko 3 tygodnie i przeniesiemy
          sie do jeszcze nowszego i wiekszego, po drugiej stronie ulicy. Trzeba bedzie
          oddac wypozyczone tymczasowo meble, a wtloczyc do nowego gniazdka czekajacy juz
          w przechowalni dobytek, ktory przyplynal statkiem za wczesnie, kiedy jeszcze
          nie bylo wiekszego locum. Zamienilismy siekierke na kijek i meble z domku
          trzeba bedzie upchnac do mieszkania, o jakies 40 m2 mniejszego. Nie mam ochoty
          z niczym sie rozstawac, zreszta to juz 10 czy 11 przeprowadzka, powinnam miec
          wprawe i chyba mam, chociaz mieszkanie nie z gumy i chyba postawie pietrowo,
          np.: szafki i komody na legowiskach; i bedziemy spac na lozkach, ale na polkach
          alibo tez w szufladach. Niedlugo wiec znowu pakowanie malego dobytku i noszenie
          go przez ulice w koszach na bielizne, a potem znowu pojawi sie stado obcych,
          spoconych obywateli wnoszacych, przez 2 dni nieprzerwanie, pelno wszelakiego
          dobra i nieustannie domagajacych sie -jeden przez drugiego- instukcji
          topograficznych od pani domu wylacznie.
          • baloo Re: ...Wstega szos... 19.04.04, 09:03
            Wspolczuwam z Wami, tym mocniej, ze czeka mnie to za dwa miesiace (aha, na
            razie nawet nie wiem dokad ;oD).
            Mnie to kalafiorem tenteges, bo juz sie w zyciu kilkanascie razy
            przeprowadzalem , ale Pani Baloonowa to siwieje z dnia na dzien, bo to dla niej
            dopiero druga przeprowadzka (i pierwsza z taaaka iloscia rzeczy - bylo nie
            kumulowac, kurde, jej powiadam ;oD)

            B.
            • pierans Re: ...Wstega szos... 19.04.04, 09:57
              jacie Millefiori!
              order za Ofiarność i Odwagę
              ja to na Łonie się miotałam się z dobytkiem międzymiastowo zawsze z żelazną
              pozycją nr 1 na liście - kot, pardą, Kot.

              osłabiła mnie twoja historia, więc powiem tylko, że wystrzegam się jak ognia
              zaczynania sprzątań od szuflad biurka -
              po minimum 1.5h czytania listów z lat nastych (moich) i innych memorabiliów
              jestem głodna, zmęczona, zdruzgotana bałaganem, który zrobiłam.
              no bo wyrzucam wszystko z półek i szuflad, żeby nie było odwrotu i żebym
              MUSIAŁA posprzątać, wiecie.
              • millefiori Re: ...Wstega szos... 19.04.04, 11:00
                pierans napisała:

                > jacie Millefiori!
                > order za Ofiarność i Odwagę
                > ja to na Łonie się miotałam się z dobytkiem międzymiastowo zawsze z żelazną
                > pozycją nr 1 na liście - kot, pardą, Kot.
                >
                > osłabiła mnie twoja historia, więc powiem tylko, że wystrzegam się jak ognia
                > zaczynania sprzątań od szuflad biurka -
                > po minimum 1.5h czytania listów z lat nastych (moich) i innych memorabiliów
                > jestem głodna, zmęczona, zdruzgotana bałaganem, który zrobiłam.
                > no bo wyrzucam wszystko z półek i szuflad, żeby nie było odwrotu i żebym
                > MUSIAŁA posprzątać, wiecie.

                Mam te same objawy... tylko wizja nieuchronnie zblizajacej sie daty powoduje u
                mnie wzrost cisnienia, zastrzyk adrenaliny, sily i predkosci tajfunu:PPPP
            • millefiori Przeprowadzka 19.04.04, 10:43
              baloo napisał:

              > Wspolczuwam z Wami, tym mocniej, ze czeka mnie to za dwa miesiace (aha, na
              > razie nawet nie wiem dokad ;oD).
              > Mnie to kalafiorem tenteges, bo juz sie w zyciu kilkanascie razy
              > przeprowadzalem ,
              Fakt, nie pierwszyzna

              ale Pani Baloonowa to siwieje z dnia na dzien, bo to dla niej
              >
              > dopiero druga przeprowadzka

              Pani Baloonowej dygnij ode mnie i powiedz, ze ma przestac siwiec

              (i pierwsza z taaaka iloscia rzeczy - bylo nie
              > kumulowac, kurde, jej powiadam ;oD)

              wiadomo, ze kazda przeprowadzka=redukcja dobr
              ktora trzeba wykonac w miare bezlitosnie a skutecznie.
              W trakcie jednoczesnego przeprowadzania z P. do Budy i Pana Millefiori do
              mniejszej zagrody pozbylam sie z bolem serca 8 persow, a z o wiele mniejszym
              bolem wiekszosci mebli przywleczonych z Budy i wyrosnietej garderoby.

              Ksiazki, zdjecia, plyty, papiery, komputery z peryferiami, okolo 30 dywanow i
              kilimow, obrazy, mapy, skarby Delfina (z pluszakami wlacznie)oraz zastawa bez
              dyskusji - musialy przeprowadzac sie dalej.
              • baloo Re: Przeprowadzka 19.04.04, 11:12
                tja. bez bolu pozbywamy sie tzw. "rumpow", czyli polek i szafek z odzysku i z
                Ikei oraz innych mebli. Ale pzostaja rzeczy niezbedne, pierwszej potrzeby :
                - stopindziesiont tysiecy bibelotow Pani Baloonowej (w tym aniolki, kubeczki,
                swieczuszki, sloniki, swieczniki, figurki, bzdurki i inne fidrygalki)
                - stopindziesiont tysiecy paierzysk moich (w tym prace semestralne moich
                studentow sprzed 7-8 lat, bardzo dobre i wazne ;oD)
                - stopindziesiat tysiecy pluszakow szakalowych (i innych zabawek).
                O ksiazkach, plytach i odziezy nie pisze, bo wiadomo ...

                Brrr....
                • millefiori Re: Przeprowadzka 19.04.04, 11:14

                  No to wszystko musi jechac, nie ma mocnych
                  • millefiori Re: Przeprowadzka 20.04.04, 09:24
                    Oj, obrasta, obrasta...I zawsze, a przynajmniej w 99,99% zdarza sie, ze gdy
                    pozbedziemy sie czegos, co zalegalo latami bez uzytku, to to cos okaze sie
                    natychmiast niezbedne.
                    • czarnajagoda Re: Przeprowadzka 20.04.04, 09:26
                      to z lektury praw Murphy'ego znasz, czy od koleżanki ałtopsji???
                      • millefiori Re: Przeprowadzka 20.04.04, 09:39
                        czarnajagoda napisała:

                        > to z lektury praw Murphy'ego znasz, czy od koleżanki ałtopsji???

                        Jestem nalogowym praktykiem do tego stopnia, ze az sie boje czegokolwiek
                        pozbywac...
                    • vaud Re: Przeprowadzka 20.04.04, 21:51
                      millefiori napisała:

                      > Oj, obrasta, obrasta...I zawsze, a przynajmniej w 99,99% zdarza sie, ze gdy
                      > pozbedziemy sie czegos, co zalegalo latami bez uzytku, to to cos okaze sie
                      > natychmiast niezbedne.

                      ---------> tak i prawie zycie od tego zalezy. Ja mysle, ze to dlatego, ze w
                      nowym miejscu sa nowe wyzwania i graty maja szanse na znalezienie zgubionego
                      zastosowania.
                      • millefiori Re: Przeprowadzka 21.04.04, 06:52
                        vaud napisała:

                        > millefiori napisała:
                        >
                        > > Oj, obrasta, obrasta...I zawsze, a przynajmniej w 99,99% zdarza sie, ze gd
                        > y
                        > > pozbedziemy sie czegos, co zalegalo latami bez uzytku, to to cos okaze sie
                        >
                        > > natychmiast niezbedne.
                        >
                        > ---------> tak i prawie zycie od tego zalezy. Ja mysle, ze to dlatego, ze w
                        > nowym miejscu sa nowe wyzwania i graty maja szanse na znalezienie zgubionego
                        > zastosowania.

                        I dotyczy to nawet bylych mezow...
                        • vaud Re: Przeprowadzka 21.04.04, 07:00
                          millefiori napisała:

                          > vaud napisała:
                          >
                          > > millefiori napisała:
                          > >
                          > > > Oj, obrasta, obrasta...I zawsze, a przynajmniej w 99,99% zdarza sie,
                          > ze gd
                          > > y
                          > > > pozbedziemy sie czegos, co zalegalo latami bez uzytku, to to cos okaz
                          > e sie
                          > >
                          > > > natychmiast niezbedne.
                          > >
                          > > ---------> tak i prawie zycie od tego zalezy. Ja mysle, ze to dlatego,
                          > ze w
                          > > nowym miejscu sa nowe wyzwania i graty maja szanse na znalezienie zgubione
                          > go
                          > > zastosowania.
                          >
                          > I dotyczy to nawet bylych mezow...


                          ------> to chyba zalezy, jak dlugo lezeli odlogiem. Jesli obrosli juz glonami,
                          porostmi, mchem i paprocia, to moga nie nadawac sie juz nawet do dekoracji..;-)
                          • millefiori Recykling 21.04.04, 07:52
                            vaud napisała:
                            millefiori napisala:
                            > > I dotyczy to nawet bylych mezow...
                            >
                            >
                            > ------> to chyba zalezy, jak dlugo lezeli odlogiem. Jesli obrosli juz glonam
                            > i,
                            > porostmi, mchem i paprocia, to moga nie nadawac sie juz nawet do dekoracji..;-
                            )
                            Nie zdazyl;))) imienniczka, zreszta szalenie do mnie podobna (tylko z wygladu)
                            zakontraktowala exa na pniu.
                            Sprawiedliwosc musze jednak oddac: gdy swiezo zamezna za drugim mezem
                            (wyjechanym) likwidowalam mieszkanie i przeprowadzalam sie dalej, w
                            przeprowadzce dzielnie pomagal ex-maz z niedoszlym. Moze dlatego,zeby miec
                            pewnosc, ze naprawde znikne z horyzontu...:P.
                            Ale to stare dzieje.



                            • vaud Re: Recykling 21.04.04, 08:01
                              millefiori napisała:

                              >
                              > millefiori napisala:
                              > > > I dotyczy to nawet bylych mezow...
                              > >
                              > >
                              > > ------> to chyba zalezy, jak dlugo lezeli odlogiem. Jesli obrosli juz g
                              > lonam
                              > > i,
                              > > porostmi, mchem i paprocia, to moga nie nadawac sie juz nawet do dekoracji
                              > ..;-
                              > )
                              > Nie zdazyl;))) imienniczka, zreszta szalenie do mnie podobna (tylko z
                              wygladu)
                              > zakontraktowala exa na pniu.
                              > Sprawiedliwosc musze jednak oddac: gdy swiezo zamezna za drugim mezem
                              > (wyjechanym) likwidowalam mieszkanie i przeprowadzalam sie dalej, w
                              > przeprowadzce dzielnie pomagal ex-maz z niedoszlym. Moze dlatego,zeby miec
                              > pewnosc, ze naprawde znikne z horyzontu...:P.
                              > Ale to stare dzieje.

                              ------>buahahaha, sumienie go gryzlo, a przy okazji usunal Cie z landszaftu.

                              Moj ex-ukochany ( lat temu wiele) wymalowal mi na odchodnym mieszkanie. Gryzlo
                              go, no. Przyszedl nawet z wlasnym pedzlem. I zostawil go niechcacy ( tak sie
                              domyslam, ze niechcacy, bo nie skorzystal z pretekstu, zeby mnie odwiedzic) i
                              nigdy nie wrocil i moje serduszko, ach! tak zasmucil! Za to mialam pedzel!ha, ha
                              >
                              >
                              >
                              • millefiori Re: Recykling 21.04.04, 08:10

                                No widzisz, Vaud, trafili sie nam PRAWDZIWI mezczyzni...:)
                                • vaud Re: Recykling 21.04.04, 08:36
                                  millefiori napisała:

                                  >
                                  > No widzisz, Vaud, trafili sie nam PRAWDZIWI mezczyzni...:)

                                  ci, co: "niewazne jak zaczynaja, ale wazne jak koncza"?;-)))
                                  • millefiori Re: Recykling 21.04.04, 08:41

                                    O wlasnie wlasnie to chcialam powiedziec, moze byc nawet "swiftly [ale zawsze -
                                    przyp.moje] and with style", jak stalo napisane na wizytowce przedsiebiorcy
                                    pogrzebowego Monsieur Alfonsa (w Allo, Allo).
                                    • pierans Re: Recykling 21.04.04, 09:28
                                      styl jest barrrdzo ważny IMHO
                                      • jan.kran Re: Dziekuje :-))) 05.10.04, 21:21
                                        Mam podly charakter ... ale lubie czytac jak sie inni przeprowadzaja...

                                        Od razu czuje sie w Klubie :-)

                                        Moja Droga Krzyzowa ...

                                        Breslau - Lyon - Paris - Muenchen.... duzo malych bawarskich wioseczech -
                                        Franken - znowu Bayern .... Norge... kilka przeprowadzek w Kraju Dorsza...
                                        ale nie znaczy ze mam stabilizacje.

                                        W miedzyczasie urodzilam dwoje dzieci, nauczylam sie z grubsza kilku jezykow ,
                                        meza zamienilam na ex -meza

                                        I ciagle mam przed oczami ciezarowke przeprowadzkowa :-)) K. w poszukiwaniu
                                        spokoju
                                        • vaud Re: Dziekuje :-))) 06.10.04, 15:21
                                          a ja sie wlasnie pozbylam ostatnich pudel ( czyt.: pudeu). Da sie wejsc do
                                          mieszkalnia nie przesiskajac sie miedzy ich (pudeu) stosem . Prawie nie wierze
                                          we wlasne szczescie!
                                          • anchan Re: Dziekuje :-))) 06.10.04, 16:08
                                            Jesteś bardzo szybka i porządna. Ja ostatnie kartony rozpakowałam 5 lat po
                                            przeprowadzce. Brunet sugerował żeby wyrzucić je bez zaglądania do środka.
                                            • vaud Re: Dziekuje :-))) 07.10.04, 16:14
                                              My sie przeprowadzamy tak czesto, ze czasem nie udaje nam sie rozpakowac
                                              niektorych kartonow przez 3 kolejne przeprowadzki. Tym razem jednak szatym
                                              zazadal stanowczo przeniesienia przydasiow do przechowalni, co uczyniono w
                                              podskokach.
            • vaud Re: ...Wstega szos... 19.04.04, 21:42
              baloo napisał:

              > Wspolczuwam z Wami, tym mocniej, ze czeka mnie to za dwa miesiace (aha, na
              > razie nawet nie wiem dokad ;oD).
              > Mnie to kalafiorem tenteges, bo juz sie w zyciu kilkanascie razy
              > przeprowadzalem , ale Pani Baloonowa to siwieje z dnia na dzien, bo to dla
              niej
              >
              > dopiero druga przeprowadzka (i pierwsza z taaaka iloscia rzeczy - bylo nie
              > kumulowac, kurde, jej powiadam ;oD)


              ---->rzeczami sie obrasta jak statek zyjatkami morskimi. Nie ma na to rady.:-)))
              >
              > B.
          • olo53 Re: ...Wstega szos... 05.10.04, 22:03
            Piękny był u nas zachód słońca.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka