mag333
18.10.06, 13:19
po kilku dniach wysłuchiwania waszych porad na temat postępowania mojego męża
i mojego też:), zdobyłam sie na wielką odwagę i powazną rozmowe z mężem.
Owszem mam piękny dom, wspaniały samochód, przystojnego i wykształconego
męża.... ale nie potrafiłam się z nim dogadać, dlaczego? - dlatego że ciągle
czuła się winna choroby naszego syna, przez tą winę jaką w sobie noszę ,
myślę że jestem gorsza , słabsza , bezradna....
wczoraj odbyłam z mężem baaaaarrrrrdzo długą rozmowę , o tamtym i o owym....
długo by opowiadać czy też pisać
mąż nie każe mi iść do pracy, ba , przelał mi nawet na konto znaczną sumkę ,
byłam na zakupach.... co prawda jeszcze się cała trzęsę od wczorajszego dnia
ale czuję się jakbym oddała komuś wielki plecak a założyła na plecy lekką
wiatrową kurtkę
problem chyba tkwił w mojej osobie i w mojej psychice i blokadzie jaką miałam
jeśli chodzi o męża, wstyd przed nim, poczucie winy za stan naszego syna,
może nie do końca wszystko wyjaśniliśmy ale napewno bęę nad tym pracować