Dodaj do ulubionych

Uniwersalne bledy tkackie:

24.06.04, 07:55

Obserwuj wątek
    • millefiori Re: Uniwersalne bledy tkackie: 24.06.04, 08:35
      millefiori napisała:

      Ten pust mail to pierwszy blad.
      - wcisnac klawisz enter, zeby odebrac telefon.
      • pierans Re: Uniwersalne bledy tkackie: 24.06.04, 09:44
        odbierajac tel w domu powiedziec groznym glosem do sluchawki
        - Noworodki, slucham?!

        Odbierac tel kom nie telem kom a pilotem dvd (oba jasny beż)
        • brezly Re: Uniwersalne bledy tkackie: 24.06.04, 09:52
          Polozyc to cos przed chwila gdzies i teraz nie moc znalezc a musiec natychmiast
          cos tym zrobic. Ale nam cos przeszkodzilo i odlozylismy to na chwie w dziwne
          miejsce. Jak tak kiedys klucze od domu umiescilem w zamrazalniku w lodowce, POD
          folia na kulki do lodu.
      • millefiori Re: Uniwersalne bledy tkackie: 24.06.04, 09:50
        millefiori napisała:

        > millefiori napisała:
        >
        > Ten pust mail to pierwszy blad.
        > - wcisnac klawisz enter, zeby odebrac telefon.

        Blad 2
        tak odebralam tel stacjonarny, sznurkowy czyli.
    • vaud klasyka 28.06.04, 06:08
      pracowicie zrobic liste zakupow i wyjsc bez listy
      • millefiori Re: klasyka 28.06.04, 08:09
        - Pojechac samochodem do miasta, zapomniec, ze sie pojechalo samochodem i
        wrocic autobusem.
        - Kwiatki w wazonie postawic na gazie i usilowac zrobic z nich herbate.
        - popielniczke z zawartoscia wlozyc do lodowki
        • vaud Re: klasyka 28.06.04, 14:47
          millefiori napisała:

          > - Pojechac samochodem do miasta, zapomniec, ze sie pojechalo samochodem i
          > wrocic autobusem.
          ------> wyjechac pociagiem z biletem na POL drogi. Wysiasc w siole pol-
          docelowym i probowac nabyc na stacji DRUGA polowe biletu, zaczynajac od
          naciagania bankomatu na niewazna karte. Bankomat karte zjada. Jest niedziela.
          Zostac w obcym miescie bez pieniedzy i znikad pomocy.
          > - Kwiatki w wazonie postawic na gazie i usilowac zrobic z nich herbate.

          ------> przycinac roze przed wlozeniem do wazonu i pracowicie upychac koncowki-
          z-kwiatami w koszu na smieci.

          > - popielniczke z zawartoscia wlozyc do lodowki
          • vaud Re: klasyka 28.06.04, 15:05
            Bardzo bym chciala widziec ten wazon na gazie. Gdyby byly to chryzantemy,
            wyszlaby herbatka chryzantemowa, bardzo chinska, ktorej zresza nie lubie, bo
            mdla jest ona.
            Czy wazon byl Ming?
            • millefiori Re: klasyka 28.06.04, 17:31
              Dyscyplina dodatkowa:
              - powrot z pracy wlasnym samochodem poznym wieczorem. W polowie drogi, jadac
              autostarda na odcinku Zabrze-Bytom, zaczelam wytrzasac zawartosc torby w
              gwaltownym poszukiwaniu kluczykow do samochodu.

              Z kwiatkami bylo tak. Wracalam pedem z pracy, po drodze odbierajac zamowione
              kwiatki w kwiaciarni, bo z wizyta mialam gnac: tylko wpasc do domu, herbata,
              koniecznie! prysznic, przebrac sie, zrobic wlos, oko, paznokiec i juz.
              Wpadlam do domu i dokonalam skrotu: zapalilam gaz, chwycilam wazon (z uchem
              byl), nalalam wody, wrazilam kwiatki, postawilam na kuchence i juz sie mialam
              oddalic celem wykonania dalszego ciagu programu, kiedy cos przestalo mi pasowac
              w widoku kuchenki rzeczonej.

              Dla wyjasnienia dodam, ze wszystko wykonalam bedac trzezwa, w pelni wladz,
              swiadoma praw i obowiazkow.
              • brezly Re: klasyka 28.06.04, 17:33
                millefiori napisała:

                > Dyscyplina dodatkowa:
                > - powrot z pracy wlasnym samochodem poznym wieczorem. W polowie drogi, jadac
                > autostarda na odcinku Zabrze-Bytom, zaczelam wytrzasac zawartosc torby w
                > gwaltownym poszukiwaniu kluczykow do samochodu.

                A jak go uruchomilas? Tego samochoda?
                • millefiori Re: klasyka 28.06.04, 17:40

                  Malucha potrafilam na kable, a Zaporozca na korbe.
                  Zorientowalam sie, ze cos mi sie o kolano obija, breloczek od kluczykow w
                  stacyjce znaczy, a ja jakos na dodatek caly czas jade!
                  Omal sie sama natychmiast nie odwiozlam do najblizszego psychiatry, bo jestem
                  roztargniona, ale sama siebie nie podejrzewalam, ze az tak.
                  • vaud Re: klasyka 28.06.04, 18:21
                    samorzadnie i niezaleznie my sie tu zamyslamy. Ciagle nie wiem jakie kwiecie
                    bylo to. Albo nie doczytalam?
                    • millefiori Re: klasyka 28.06.04, 18:27

                      Roze. Dzban zas ze szkla krosnienskiego.
                      • vaud Re: klasyka 28.06.04, 18:38
                        bylo zostawic na tym gazie. Konfitura rozana tez jest niezlym prezentem.
                        Niebanalnym nawet, jesli przyniesiona w wazonie.
                        • millefiori Re: klasyka 28.06.04, 19:05

                          Z lodyg, z oscmi i bez cukru? Dietetyczno-proekologiczna?
                          • vaud Re: klasyka 28.06.04, 19:58
                            millefiori napisała:

                            >
                            > Z lodyg, z oscmi i bez cukru? Dietetyczno-proekologiczna?

                            --------> z oscmi, bo nie ma rozy bez osci. Taka juz ta konfitura jest ostra
                            ale dobra. Lodygi by sie tez rozgo(s)cily. Nie mow, ze nie mialas cukru
                            zelujacego w domu, jak kazda szanujaca sie Szwajcarka. ( one, znaczy, maja)
          • millefiori Re: klasyka 28.06.04, 19:09
            ------> wyjechac pociagiem z biletem na POL drogi. Wysiasc w siole pol-
            > docelowym i probowac nabyc na stacji DRUGA polowe biletu, zaczynajac od
            > naciagania bankomatu na niewazna karte. Bankomat karte zjada. Jest niedziela.
            > Zostac w obcym miescie bez pieniedzy i znikad pomocy.

            Czemu tak polowicznie? I co dalej? Co dalej? Przytupuje z niecierpliwoscia.
            • vaud Re: klasyka 28.06.04, 19:48
              millefiori napisała:

              > ------> wyjechac pociagiem z biletem na POL drogi. Wysiasc w siole pol-
              > > docelowym i probowac nabyc na stacji DRUGA polowe biletu, zaczynajac od
              > > naciagania bankomatu na niewazna karte. Bankomat karte zjada. Jest niedzie
              > la.
              > > Zostac w obcym miescie bez pieniedzy i znikad pomocy.

              -------->Bilet byl pol - droga, bo nabytay tylko do zostania w siole innou
              razou. Sie nie pojechalo wtedy, to co mi sie ma bilet marnowac. Pociagi bez
              kontroli ciaglej, co ma ZALETY
              -moga nie kontrolowac
              -jedzie sie az do skutku i to taniej
              WADY:
              -czasem jednak kontroluja
              -jak kontroluja, to bez pardonu mandat wlepia i dupe przetrzepia
              -nie sprzedaja biletow w pociagu niekontrolowanym regularnie i sie nie da DO-
              kupic brakujacego odcinka drogi
              -trzeba wysiasc, zeby nabyc odcinek, a nie mandat
              Na szczescie isc potem ze zwieszona glowa powoli; patrzec chodnik,znalezc
              pjenjondz na ziemja. Do budki teleferycznej ( tak zwanej przez pana V., bo ceny
              rozmow byly tak wysokie, ze tylko kabinou teleferycznou mozna bylo ich
              dosiegnac). Nikt nie odpowiada. Nie ma Trombalskiego. Do tesciow. Sou,
              niestety. Trombalski u nich. Zaraz przyjedzie ICH autem.-" Jak to wcielo jej
              karte???? To macie dluuuuuugi???!!!
              To byl tzw. dluuuuugi weekend...
              >
              > Czemu tak polowicznie? I co dalej? Co dalej? Przytupuje z niecierpliwoscia.
              • millefiori Re: klasyka 28.06.04, 19:51
                Tos sie prze-jechala. I tescie w zalaczniku. A tescie sa nacji ch?
                • millefiori Re: klasyka 28.06.04, 19:52

                  Pozytyw:
                  pan V jest namierzalny.
                  • vaud Re: klasyka 29.06.04, 01:03
                    millefiori napisała:

                    >
                    > Pozytyw:
                    > pan V jest namierzalny.

                    --------> ostrozna jestem ;-)))
                • vaud Re: klasyka 28.06.04, 19:59
                  millefiori napisała:

                  > Tos sie prze-jechala. I tescie w zalaczniku. A tescie sa nacji ch?

                  -----> tesc CH, tesciowa S
                  • brezly Re: klasyka 28.06.04, 21:22
                    > -----> tesc CH, tesciowa S

                    Oh, du meine guete. Ale mieszanka wybuchowa tego bym nie nazwal. Raczej taka
                    chlodzaca dosc. Narty ich polaczyly, czy co?
                    • millefiori Re: klasyka 28.06.04, 21:55
                      Wersja teoretyczna wlosko hiszpanska:

                      Jak na ratunek

                      zjezdza po Vaud
                      kawalkada aut:
                      A w pierwszym aucie
                      ciotunia, domowi
                      I stryj kawaler,
                      co ciagle sie glowi,
                      A w drugim babcia,
                      dziadek i wnuczka
                      (dziadek nie slyszy,
                      wiec byla stluczka)
                      Kuzyn, kuzynka
                      Z gromadka dzieci,
                      Tesc i tesciowa-
                      Samochod trzeci;
                      Brat i bratowa
                      (to auto czwarte)
                      z basalykami,
                      co siebie warte,
                      W ostatnim aucie
                      pan V pomyka,
                      Z taka rodzina to dostac bzika...

                      Wszyscy na stacji sie zgromadzili
                      I Vaud strapionej
                      Glowe tam zmyli.
                      - O Vaud nieszczesna,
                      Jak moglas tak ty?
                      Bankomatowi? Bez walki? Karty?
                      Camorra - zaraz!
                      Zemsta - od reki!
                      Biedny bankomat!
                      monitor mruga,
                      wreszcie-poddal sie:
                      Karte wypluwa.

                      Rodzinny sukces spolem odniesion,
                      Czas fete zaczynac!
                      Hajda, pod jesion!

                      • vaud Re: klasyka 29.06.04, 01:11
                        he he . Tak to mozna podrozowac!
                    • vaud Re: klasyka 29.06.04, 01:06
                      brezly napisał:

                      > > -----> tesc CH, tesciowa S
                      >
                      > Oh, du meine guete. Ale mieszanka wybuchowa tego bym nie nazwal. Raczej taka
                      > chlodzaca dosc. Narty ich polaczyly, czy co?

                      --------> mieszanka jest sledziowo-serowa. Polaczyl ich kurs francuskiego w
                      Genewie. Tesciowa wciaz nie umie po francusku, za to tesc nauczyl sie
                      szwedzkiego. Tesciowa mistrzynia dialektu zurychskiego zostala w koncu.
                      • brezly Re: klasyka 29.06.04, 10:11
                        vaud napisała:


                        > --------> mieszanka jest sledziowo-serowa. Polaczyl ich kurs francuskiego w
                        > Genewie. Tesciowa wciaz nie umie po francusku, za to tesc nauczyl sie
                        > szwedzkiego. Tesciowa mistrzynia dialektu zurychskiego zostala w koncu.

                        Jest w tym cos. Te srodkacenty czy jak to sie nazywa brzmia mi w obu (S, ZH)
                        odmianach praHochdeutschu (noco?) podobnie. Jakkolwiek przydech i artykulacja na
                        wdechu bardziej dunski do szwicu zbliza. Te 'hraach' , no i jak brzmi 'acht' w
                        bernenskim.
                        PS: ja poki co ZH od innych szwicow nie rozrozniam. W moim stazu
                        Konferederacyjnym wznosilem sie na szczyty mego francuskiego, co wskazuje na
                        dlugotrwale dzialanie blekitu pewnych oczu, dla ktoych kiedy na Alliance sie
                        wpisalem, bedzie ze 2o lat z okladem.
                        • vaud Re: klasyka 29.06.04, 14:19
                          brezly napisał:

                          > vaud napisała:
                          >
                          >
                          > > --------> mieszanka jest sledziowo-serowa. Polaczyl ich kurs francuskie
                          > go w
                          > > Genewie. Tesciowa wciaz nie umie po francusku, za to tesc nauczyl sie
                          > > szwedzkiego. Tesciowa mistrzynia dialektu zurychskiego zostala w koncu.
                          >
                          > Jest w tym cos. Te srodkacenty czy jak to sie nazywa brzmia mi w obu (S, ZH)
                          > odmianach praHochdeutschu (noco?) podobnie. Jakkolwiek przydech i artykulacja
                          n
                          > a
                          > wdechu bardziej dunski do szwicu zbliza. Te 'hraach' , no i jak brzmi 'acht' w
                          > bernenskim.
                          > PS: ja poki co ZH od innych szwicow nie rozrozniam. W moim stazu
                          > Konferederacyjnym wznosilem sie na szczyty mego francuskiego, co wskazuje na
                          > dlugotrwale dzialanie blekitu pewnych oczu, dla ktoych kiedy na Alliance sie
                          > wpisalem, bedzie ze 2o lat z okladem.

                          ---------> tos mi brat! Tez dla oczu jezyki w Konfederacji trenowalam.
                          • brezly Re: klasyka 29.06.04, 21:31
                            Mianowanie na brata z radoscia przyjmuje, tym samym bratajac sie z druga
                            Przadka i wnoszac blizniaka.
                            Ale te francais to zglebialem we Wrocku na Nankiera. Te szczyty to raczej taki
                            Beskid Wyspowy. Ma voiture est comforatble et rapid. Il'ya un asscenceur (??)
                            pour montai (??) tout on (?) haut. Arrevoir, Monsieur l'agent.
                            • vaud Re: klasyka 29.06.04, 21:47
                              brezly napisał:

                              > Mianowanie na brata z radoscia przyjmuje, tym samym bratajac sie z druga
                              > Przadka i wnoszac blizniaka.
                              > Ale te francais to zglebialem we Wrocku na Nankiera. Te szczyty to raczej
                              taki
                              > Beskid Wyspowy. Ma voiture est comforatble et rapid. Il'ya un asscenceur (??)
                              > pour montai (??) tout on (?) haut. Arrevoir, Monsieur l'agent.


                              ------> anene, po takim statemencie monsieur l'agent zabiera Cie ze soba.
                              • brezly Re: klasyka 02.07.04, 14:31
                                Pojechac za granice, chocby wewnatrzunijna. Zatrzymac sie u przyjaciol,
                                wyjezdzac tego samego dnia keidy oni wyjezdzaja na wakacje. Dostac rano klucz od
                                chalupy, coby kolo 14.00 wrocic do pozostwaionego przez gospodarzy domu.
                                Wymienic z nimi miziulce i papatki serdeczne z niedzwiedziem na scisk i pozyczyc
                                im milego wypoczynku. Wpiac klucz od ich chaty do swojego peku. Udac sie w
                                miejsce Meritum, dogadac reszte zagadnien kadzi z opusami roznych rozmiarow.
                                Wrocic do pustej chalupy. Odpiac klucz gospodarzy i polozyc na umowionym
                                miejscu. Zrobic sobie kawe. Probowac podlaczyc sie do netu. Wziac sowje pakunki,
                                zadzwonic sobie po taksowke. Sprawdzic czy klucz gospodarzy, co juz winni byc
                                hohohoho lezy gdzie trzeba. Wyjsc do taksowki, prueliczyc bagaze, zamknac drzwi.
                                Sprawdzic czy dokladnie sie zamknely na zatrzask i ze na pewno nie dadza sie
                                otworzyc. Wsiasc do taksowki i stwierdzic ze zostawilo sie rowniez pek swoich
                                kluczy: chalupa, robota * 3, etc. Dostac za lilka godzin telefon ze gospodarzy
                                byli w domu i wysylaja klucze poczta, albowiem pan P. zostawil swoj paszport w
                                lazience (sic!!). Podziekowac i nie domagac sie szczegolow. Przypomniec sobie
                                kolejne anegdotki o roztargnionych matematykach.
                            • millefiori Blad kolejny 01.07.04, 16:27

                              • millefiori Re: Blad kolejny 01.07.04, 16:29
                                Nie forumuje sie i nie gada jednoczesnie przez telefon i 2 MSNy
                                • millefiori Re: Blad kolejny 01.07.04, 16:31

                                  I czyta sie watki do konca a nie gubi.
                                  To ja tylko, czujac sie uhonorowana (z opoznionym zaplonem) mam pytanie
                                  precyzyjne:
                                  czy my teraz wystepujemy jako duet blizniakow czy juz jako kwartet blizniaczy?
                                  Bo nie wiem, czy kluczem ma byc bliznaczosc czy liczba osob tworzacych
                                  blizniacza pare.
                                  • vaud Re: Blad kolejny 01.07.04, 19:52
                                    Ja mysle, ze czworaki. Wszyscy w jednej izbie. Na klepisku.
                                    • millefiori Re: Blad kolejny 02.07.04, 06:39

                                      Tak bez styropianu nawet?
                                      • vaud Re: Blad kolejny 02.07.04, 06:41
                                        moze byc mata. Ale nie Hari.
                                        • millefiori Re: Blad kolejny 02.07.04, 06:54
                                          Na klepisku sypialam swego czasu, ale na tzw. puclu, cosmy go ze styropianu
                                          wydlubanego spomiedzy scian ulozyli. Tzn. najpierw zdemontowalismy czesc sciany
                                          drewnianej, a potem, wbrew protestom szczurow, co tam tez leze mialy,
                                          wywleklismy kawalami a potem dzielnie ukladalismy. A najlepsze bylo spanie na
                                          puclu w 5-6 luda, bo pucel zaczynal zyc wlasnym zyciem, zupelnie nieplanowanym.
                                          • vaud Re: Blad kolejny 02.07.04, 06:59
                                            Szczury po Was lazily? W chatkach studenckich nazywano to : "bogate rzycie
                                            wewnetrzne"... O taki mniej wiecej rodzaj? Z mzimu i dzudzu?
                                            • millefiori Re: Blad kolejny 02.07.04, 07:03
                                              No a o czym ja mowie jak nie o porzuconej chalupie studenckiej, tzw. starej, w
                                              po-ZEKowskim baraku, co ja opuszczono by przeniesc sie do tzw. prominentki 600
                                              m. dalej.
                                              Moze po glowach nie lazily, ale bardzo mi sie podobal szczurzy ogon, zwisajacy
                                              ze szpary w scianie nad moim nosem. Po raz pierwszy w zyciu ogladalam szczurzy
                                              ogon, demonstrowany (bez przymuszania wlasciciela) z tak bliska.
                                              • vaud Re: Blad kolejny 02.07.04, 07:07
                                                Ty mi tu o szczurzych ogonach, jak ja sie rozmarzylam. Ech...
                                                • millefiori Re: Blad kolejny 02.07.04, 07:08

                                                  A obejrzalas kiedys szczurzy ogon? Zadziwiajacy twor natury.
                                                  • vaud Re: Blad kolejny 02.07.04, 07:16
                                                    Tak, wlasnie pare dni temu ogladalam niejakiego Szczurka, u kuzyna w pokoju. Z
                                                    bardzo bliska, przez bo szybke. Ogon zadziwiajacy. Lysy na calej dlugosci.
                                                    Dzdzownicowy. Tu wracam do dzudzu. Widzisz? Nie mzimu w taka noc, to grzech...
                                                  • millefiori Re: Blad kolejny 02.07.04, 07:17

                                                    A jak nie mzimu to co? Bo u mnie juz sloneczny poranek w pelnej krasie. Gdyby
                                                    tak Mzimu moglo odwalic za mnie prasowanie i zrobic korekte rozdzialu, to
                                                    bylabym gleboko wdzieczna.
                                                  • vaud Re: Blad kolejny 02.07.04, 07:25
                                                    Widze, ze nic tylko proza i proza, pani Jourdain, sans que j'en susse rien!
                                                  • millefiori Re: Blad kolejny 02.07.04, 07:28

                                                    Jak nie obrobka gumna, to praca umyslowa.
                                                    jak sie nie ma co sie lubi to sie lubi co sie ma na wlasne zyczenie.
                                                  • vaud Re: Blad kolejny 05.07.04, 04:21
                                                    Jest w tym glebia i troche bluesa. Zaraz sie zaleje lzami, bo taki mam
                                                    deszczowy nastroj.
                                                  • vaud Re: Blad kolejny 15.07.04, 04:03
                                                    Wystawic wazon z kwiatami na zewnatrz, bo kwiaty zwiedly, a woda sie
                                                    zasmierdla. Zapomniec na smierc, ze zima i mrozy. Znalezc pozniej wode z
                                                    wmrozonymi wiechciami stac na tarasie, a wazon lezec z wyrzutem wokol.
                            • jan.kran Re: klasyka 20.07.04, 21:28
                              brezly napisał:

                              > Mianowanie na brata z radoscia przyjmuje, tym samym bratajac sie z druga
                              > Przadka i wnoszac blizniaka.
                              > Ale te francais to zglebialem we Wrocku na Nankiera. Te szczyty to raczej
                              taki
                              > Beskid Wyspowy. Ma voiture est comforatble et rapid. Il'ya un asscenceur (??)
                              > pour montai (??) tout on (?) haut. Arrevoir, Monsieur l'agent.


                              Jestesmy krajanie :-))) Ale mialam lepsze zdanie o poziomie nauki francuskiego
                              na Nankiera :-ppp

                              Juz kiedys pisalam na innym forum o swoim roztargnieniu.
                              Moge chetnie sluzyc... Na poczatek zaznacze , ze jako mloda gospodyni ugotowalm
                              pranie na kuchence gazowej. W misce plastikowej.
                              Narzeczony , pozniejszy maz zachowal mi sie na pare lat po tym wydarzeniu. Ale
                              to byl chyba pocztek konca :-)))) K.
                              • brezly Re: klasyka 21.07.04, 10:54
                                jan.kran napisała:
                                (..)

                                > Jestesmy krajanie :-))) Ale mialam lepsze zdanie o poziomie nauki francuskiego
                                > na Nankiera :-ppp

                                Znaczy: byli krajanie, jak o mnie idzie. A nauka była dawno, krótko i w Alliance
                                Francaise (za pieniadze , wtedy!!).

                                >
                                > Juz kiedys pisalam na innym forum o swoim roztargnieniu.
                                > Moge chetnie sluzyc... Na poczatek zaznacze , ze jako mloda gospodyni ugotowalm
                                >
                                > pranie na kuchence gazowej. W misce plastikowej.
                                > Narzeczony , pozniejszy maz zachowal mi sie na pare lat po tym wydarzeniu. Ale
                                >
                                > to byl chyba pocztek konca :-)))) K.

                                W przeciwienstwie do konca poczatku. Ale początek końca też powinien miec swój
                                koniec i początek, wszak.
                                • vaud Re: klasyka 24.07.04, 23:11
                                  brezly napisał:

                                  >
                                  > W przeciwienstwie do konca poczatku. Ale początek końca też powinien miec swój
                                  > koniec i początek, wszak.

                                  ------> i srodek! Nie zapomnijcie o srodku! Jak dzide sie to sklada.
                                  • brezly Re: klasyka 24.07.04, 23:16
                                    Aha i Cel potrzebny, co taki srodek uswieci, zeby sie mozna bylo napawac.
                                    • vaud Re: klasyka 24.07.04, 23:19
                                      a bedzie to poza tym zloty srodek.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka