edward_k
12.04.05, 21:35
jestem ciągle niedotańczony. Na imprezy uwielbiam chodzić, ale rzadko udaje
mi się chętnych znaleźć, a jeśli już to odpadają po godzinie. A moje obolałe
mięśnie domagają się ciągle więcej ruchu w rytm muzyki.
Pojawiło się we mnie pytanie czy nie spróbować się do szkoły tańca zapisać na
kurs jaki. Problem w tym, że taniec towarzyski mnie nie tak bardzo pociąga
jak bardziej żywe rytmy. Wszystkie te hip-hopy, brak-dancy i inne cuda na
kiju. Sęk w tym, że obawiam się będę na tle tańczącej młodzieży wyglądał jak
mamut.
Co o tym sądzicie? Mieszkam w Wawie,
pozdro