brezly
04.05.05, 15:34
No, pelnia przygod dziewiarskich. Perla jezykowa "Wspolne projekty dla
szerzenia doskonalosci" ("joint projects to spread excellency"). Wizja
"excellence spreader" , polowy rozpryskiwacz do doskonalosci. Dawna wizja czy
droga do "excellence center" wiedzie przez "correction centeres". "Niech
Ekscelencja spojrzy, jaki owlosiony, (co było zresztą szczerą prawdą entre nous)."
W lazience hotelowej pod lustrem paczuszka z napisem "Vanity set" zawiera
patyczki z wata, takie do czyszczenia uszu. Wrazenie ze nie rozumiem pojecia
"proznosc". Thackeray przewraca sie w grobie.
Dostep do internetu tylko po podaniu numeru karty "kredytowej" (w miejscowym
narzeczu dowlony plastki wypukly co ma 16 cyfr). Psiakrew, w domu zostawilem,
do glowy mi nie przyszlo ze mi sie tu w tym Gotowkolandzie na cos przyda poza
placeniem w internecie.
Na deser, w pociagu w Prestizowym Tygodniku miejscowym wywiad z Jaruzelem.
Wytluszczone haslo u gory: "Honecker calowal obrzydliwie". Mnie sie zaraz
Jaruzel z 1983 chyba przypomnial gdzies nad Odra kolo Szczecina, co ja
forsowal jakoby w 1945. Obok jakis domniemany weteran tejze bitwy. Tajniacy,
towarzysze towarzyzszacy, kamery. Dialog:
Jaruzel (jakby do siebie): tak pamietam, tam gdzie teraz jest tam Odra wtedy
plynela, te drzewa tez byly, ale wtedy byly mniejsze, a tych kominow nie bylo.
Towarzysz towarzyszacy (ciagnie Weterana): tu jest uczestnik tych walk, panie
generale.
Jaruzel: bralsicie udzial w tej bitwie?
Weteran: tak, w plutonie (czegos tam)
Jaruzel (nie wiadomo czy pyta czy oswiadcza): ciezko bylo, ale spelnilsicie
swoje zadanie
Weteran: tak i bylem ranny w noge
Jaruzel (entuzjastycznie): gratuluje wam!!
Oj dzieje sie, dzieje.
I zzmyk, bede w piatek bo jutro mamy swieto.