aand
22.01.06, 23:24
... o szkodliwych skutkach romansów, dla młodszych nade wszystko osób, płci
osobliwie drugiej.
O niebezpieczeństwie czytania tychże dla osób nawet dojrzalszych.
I.
Czytanie szkodliwych, nieobyczajnych romansów, ogólnie czytanie książek
gorszących, pism niebezpiecznych lekce sobie ważyć zwykli ci nawet, którym
dla wieku, niedoświadczenia, braku gruntownego rozsądku czytanie dzieł
podobnych najwięcej szkodzić może. Podniecając bowiem zmysłowość, dają brać
górę pociągowi do rozkoszy, wyobraźnię niebezpiecznie podnosząc, panowanie
osłabiają rozumy rujnują zasady lepsze serca, wychowania, religii. Potarganie
węzłów małżeńskich, podeptanie powinności względem rodziców,
nieukontentowania, samobójstwa, lekceważenie wszystkiego, co święte, piękne,
co się ducha tyczy mają niekiedy początkowe źródło w czytaniu romansów. Dla
spowiednika więc, dla filozofa, dla ojca i matki, dla nauczyciela, dla
przyjaciela obyczajności i ludzkości jest rzeczą nieobojętną poznać lepiej
naturę romansów, wpływ ich niebezpieczny, najbardziej na młodzież, na płeć
drugą, ba nawet na osoby dojrzalszego wieku, osobliwie też, jeżeli się często
czytaniem gorszego rodzaju dzieł podobnych bawią.
Zobaczmyż najprzód, skąd się wzięła nazwa romansów, potem zaś rodzaje
romansów przejrzyjmy; łatwo nam potem będzie ocenić niebezpieczny ich wpływ
na największą część osób, osobliwie jeżeli są romansami rodzaju gorszego.
Adelung wywodzi nazwę romansów od języka zwanego «lingua romana». Zwano zaś w
średnich wiekach «mową rzymską» język pochodzący pierwotnie od czystego
łacińskiego (lingua latina) znajdującego się w dziełach pisarzy złotego i
srebrnego wieku, jakiego języka i mowy pod owe czasy w dzisiejszej Francji,
we Włoszech, w Hiszpanii itd. używano. Mowa owa rzymska pochodziła z
łacińskiego czystego języka, ale przez pospólstwo, przez barbarzyńców zepsuta
w wymowie, zmieniona w znaczeniu słów wielce się była odstrzeliła od czystej
łaciny, aż nareszcie stanowiła osobne języki: francuski, włoski, hiszpański.
W tym to zepsutym łacińskim, czyli nowym rzymskim języku poczęto pisać w
średnim wieku rozliczne powiastki miłosne, czyli romanse w ściślejszym
znaczeniu.
Romans w znaczeniu najobszerniejszym bierze się za wszelką powieść o
wypadkach rozmaitych, nieprawdziwych. Dla tego mówimy: Romans to nie
historia; Podróże nie należą do romansów. Romansem podobnie zowiemy powieści
dłuższe, przedstawiające wypadki rozmaite sztucznie z sobą powiązane, dla
rozrywki, ubawienia lub nauczenia czytelnika. Czasem w romansach podobnych
bywa coś prawdziwego, charaktery pojedyncze, wypadki całe, niektóre obrazy
okolic i narodów wzięte bywają z życia rzeczywistego, domowego,
obywatelskiego, lub z pożycia wiejskiego, miejskiego, morskiego, z wysp,
pustyń itd. Mają zaś za cel to młodzież, to osoby klas pewnych ułowić,
nauczyć, poprawić. Tak Kampego Robinson, Don Kichot, Gil Blas, nasz
Doświadczyński, Pan Podstoli, świeżo wydane, są dzieła miłe, Bułharyna
Wyżygin, Malczewskiego Podstolic, pożyteczne napisane z rozsądną krytyką, z
gustem, poprawiają wady narodowe, zalecają zarząd dobry domu, rozsądne dzieci
wychowanie. Takie romanse są pożyteczne, wiele dobrego przynoszące, zupełnie
różne od płodów wybujałej zagorzałej imaginacji, opowiadających w sposób
rozmaity miłostki i same tylko miłostki, chwalących rozpustę, zachęcających
do rozkoszy wyuzdanej, do podeptania węzłów małżeńskich. O nich to wyrzekł
słusznie z pisarzy naszych któryś:
O fatalne romanse, niestety!
Wyście nam pokazały (1) młodzież i kobiety.
Popsowałyście, a potem narodowi, ba światu
pokazałyście, jak młodzież i kobiety są popsowane!
Nim romanse dzisiejsze stały się tak bezwstydnymi, wyuzdanymi osobliwie też u
niektórych francuskich pisarzy, różne one przybierały postacie. Były zrazu
rycerskie, były sentymentalne tchnące heroiczną, cnotliwą miłością. Rousseau,
Ricchardson, Panna de Lespinasse, Pani Riccoboni, Göthe, w sentymentalnych
romansach: Nowej Heloizy, Palmeli, Klaryssy, Werterów tkliwy gust
zaprowadzili; inne romanse mieszały do miłosnych powieści baśnie o
rozbójnikach, strachach nocnych. Göthemu podobało się wystawić w Werterze
uwodzącym żonę cudzą i z miłości się zabijającym wzór doskonałego kochanka.
Wpływ jego, wpływ Roussa sprawił to, iż sentymentalne romanse zaczęły być
tragiczne, iż smakowano w samobójstwach popełnionych z miłości. Za czasów
Ludwika XIV i Regenta Memoary, czyli pamiętniki historyczne pisano już z
bezwstydnością najsromotniejszą, romanse ówczesne przeto stały się całkowicie
wyuzdanymi. Wolter wymyślił rodzaj romansów filozoficznych które będąc
napisane nader dowcipnie i do zrozumienia łatwo psowały nawet lokajów i
pokojówki. Rewolucja pierwsza francuska jawnych bezwstydów narodowi
dozwalając, popsowała do reszty w literaturze uczucia przyzwoitości w
narodzie aż nadto skłonnym do wszelkiego rodzaju ekscesów, co potem przeszło
do romansów niemieckich. Napoleon wiele złego powściągnął, lecz wolność ducha
i powtórna rewolucja Lipcowa wszystkie rodzaje literatury francuskiej z
gruntu zepsowały. Dzisiejsze romanse francuskie P. Balsac J. Janin, Wiktora
Hugo, toż Pani Sand są tak zepsute, tak gorszące, że ich żadnej uczciwej
osobie do rąk dać nie podobna. Przy całej swej świetności stylu; przy blasku
obrazów, przy czarującej wymowie, łatwości opowiadania podają się te dzieła
najstraszniejszym ekscentrycznościom, pochwalają wyuzdane rozpusty,
niedowiarstwa, kazirodztwa, zachcenia do samobójstw, do zemst, podawania
trucizn. Osoby klas wyższych, Markizów, Ministrów wystawiają jako
szubienników, zbiegów galerowych; łotrów, jako bohaterów; kobietom przypisują
zbrodnie najohydniejsze, przeciwne ich charakterowi, do prawdy nie podobne.
Wszeteczeństwa, podstępy, gwałty, swawole, mordy, samobójstwa, trucizny aż do
uprzykrzenia wszędzie się nawijają. Pani Sand chcąc wyjarzmić swą płeć,
jawnie występuje przeciw małżeństwu i na wszystko, co święte, śmiało uderza.
O romansach trzyma niejeden, jakoby z czytania tych lepszego nabrać można
stylu, lepszego poznania ludzi, nauczyć się przystojnej miłości, ujść
libertynizmu, cynizmu, nabrać pewnej ogłady, pozbyć się twardego, nieczułego
serca. Mogłoby to wszystko poniekąd być prawdziwym, gdyby romanse należycie
były urządzone, to jest, gdyby cel ich najwyższemu naszego przeznaczenia
zamiarowi nie tylko się nie przeciwił, ale również do osiągnięcia jego się
przykładał. W szczególności zaś, gdyby szanowały wiarę, moralność, pobożność,
bogobojność itp. cnoty; gdyby złe ludzkie skłonności, namiętności, gdyby
występki nie w pochlebnym lecz odrażającym przedstawiały świetle; gdyby
zalecały zasady i przykłady dobre, gdyby z nich nauczyć się można poznania
ludzi, towarzystwa, gdyby w sobie zawierały więcej prawdy, lub przynajmniej
podobieństwa do prawdy. Takimi przymiotami odznaczający się dobrze napisany
romans, mógłby się przyczynić do wykształcenia umysłu i serca, do
rozszerzenia znajomości użytecznych, do nabrania poznania świata i ludzi, a
co najważniejsza dawałby poznać stronę zajmującą cnoty, wzbudzałby zaś
zbawienny wstręt do występku, okazałby wymownie i jasno skutki nieszczęśliwe
występnej miłości, pogwałcenie zasad obyczajności! Zaprzeczyć nie można, iż
wielka część ludzi, osobliwie młodzież żywa, białogłowy nie znajdują
upodobania w oschłych naukach w dziejach nawet zwięźle piórem Tacyta, lub
Naruszewicza spisanych, wolą one styl łatwy, kwiecisty, powieści bądź
prawdziwe, bądź zmyślone, osobliwie gdzie są wypadki osób płci różnej
kochających się nawzajem. Takowe dzieła mogłyby poniekąd miejsce zastąpić
szkolnych książek, mogłyby miłość dobrego zapalić, wzbudzić wstręt do rozpust
tajemnych, lub innych wybuchów nieczystości, przeprowadzić młodzieńca przez
śliskie lata przy czerstwym zdrowiu i sercu niezepsutym do stanu
małżeńskiego. Lecz zwróćm