Dodaj do ulubionych

Martyna i ''gest Kozakiewicza''

    • Gość: MichalM Wy zawistne szuje IP: *.prospect.pl / *.prospect.pl 30.05.06, 07:11
      Siedzicie na dupskach przed komputerem, i komentujecie cos o czym nie macie
      pojecia. Wescie swoje tluste zady i zapi...c 8 kilometrow pod gore na mrozie to
      wtedy bedziecie mieli prawo powiedziec ze wejscie na Mount Ewerest to pikus. Wy
      nie dalibyscie jajaglowcy wejsc piechota nawet na dziesiate pietro wierzowca bo
      wam dupska do krzesel juz przyrosly. Martyna rispekt :)

      Pozdrawiam
      MichalM
      • Gość: Nie zdzierżyłem Re: Wy zawistne szuje IP: *.abc.com.pl 30.05.06, 08:08
        Kolego, co roku wspinają się ludzie na różne góry. Ale nikt nie robi z tego
        takiegi halo jak Pani Martyna. O tym się raczej nie trąbi, taka była zasada.
        sobie z tego reklamę. Gó.. mnie obchodzi, że Pani Martyna tam wlazła, wspięła
        się czy też ją wnieśli. Robienie wielkiego z tego widowiska to policzek dla
        tych, dla których droga na Everest wiodła najpierw przez wiele innych gór, by
        potem dostąpić zaszczytu zdobywania najwyższej góry świata. Weszła na Everest
        wspaniale, gratuluję ale trochę pokory przed nią były już inne Kobiety... .
        Jaką drogę przebyła Wanda Rutkiewicz, aby jako pierwsza kobieta i Polka (Polka)
        zdobyć tę górę... . Zachęcam kolego do lektury.

        • zeberdee24 Re: Wy zawistne szuje 30.05.06, 16:39
          Moj post nie jest peanem na czesc Martyny, wlazla jej sprawa zlazla tez jej,
          podani przez ciebie alpinisci sa zapewne lepsi odwazniejsi etc. i niech oni
          komentuja jej wyczyn niech pochwala niech zgania ale odmawiam prawa do
          negatywnych komentarzy tym ktorzy tam nie byli mimo wszystko wyprawa na Mount
          Ewerest to nie bulka z maslem i ryzyko smierci z tym zwiazane jest znacznie
          wieksze niz siedzenie przed komputerem, NIech wiec komentuja Ci ktorzy tam byli,
          a nie Ci dla ktorych gora jest Gubalowka.

          P.S. Naglosnienie tego nie wzielo sie znikad, akurat w mediach ludzie dostaja
          dokladnie to co chca dostac, chcieli ogladac laske na Mount Ewerest dostali,
          chca M Jak Milosc dostaj, chca Plebanie dostaja, ludzi ktorzy pisza na forach to
          pewnie smieszy ale wiekszac narodu na taka papke czeka i ja dostaje, nie wlazla
          by Martyna wlazla by inna.
          To tyle

          Pozdrawiam
          MichalM
      • mitemart Martyna to Mandaryna gór 30.05.06, 10:45
        A czy Ty wiesz kto to jest Stefan Glowacz albo Messner? Czy wiesz co to jest
        Patagonia? Czy wiesz, że Wielicki w ciągu JEDNEGO dnia SAM zdobył (właściwie
        wbiegł) Broad Peak (ponad 8000m), a na Lhotse też samotnie W GORSECIE, który
        nosił po USZKODZENIU KRĘGOSŁUPA w górach. Czy wiesz, że kilka miesięcy temu
        pierwszy Polak stanął na szczycie Cerro Torre? Czy wiesz, że kadego taternika
        obowiązuje skromność? Martyna nie ma nawet ukończonego kursu taternickiego.
        Wiesz coś o tym?
        • peaka ha ha ha 30.05.06, 15:35
          Nie ma ukończonego kursu, bo do wejścia na Mt. Everest nie potrzeba kończyć
          kursu jeżeli idzie się z ekipą wspinaczy. Proste?
          Przewodnicy też wprowadzają na szczyty wysokie ludzi mało związanych z górami.

          Powołałeś się na Glowacza i Messnera.
          O ile pamiętam to właśnie Glowacz wisiał na jednej ręce w słynnej reklamie
          męskich kosmetyków i to on grał w "krzyku kamienia" W. Herzoga, nieprawdaż?
          Czy kręcenie kinowego hitu na Cerro Torre lub El Capitanie (film "K2") pozostają
          w takim razie zgodne z "taternicką skromnością"?

          A może sprzedawanie swoich umiejętności i wizerunku korporacji pozostaje w
          zgodzie, co?

          Messner po zdobyciu Korony też był obecny w mediach przez wiele miesięcy.
          Występował w TV, prowadził programy, pokazywał zdjęcia, filmy i dobrze, bo
          dzięki temu świat mógł choć w drobnej części poznać jego sukces.

          Nie na tym polega skromność, żeby zrobić coś i nikomu o tym nie powiedzieć.

          Gdy Marek Kamiński szedł na biegun również towarzyszyła mu kamera. Czy to
          znaczy, że każdy dałby radę to zrobić?

          Rajd Paryż-Dakar również jest filmowany ze wszystkich stron. Czy to znaczy, że
          każdy byłby w stanie pokonywać kilkaset km pustyni dziennie przez dwa tygodnie?

          Wielicki zdobył Lhotse w gorsecie, ale to nie znaczy, że należy dyskredytować
          Wojciechowską dlatego, że "tylko" weszła na szczyt.

          la ułatwienia dodam, że ukończyłem kurs, a gdy miałem dwadzieścia lat i kozią
          bródkę to też uważałem, ze jestem lepszy od zwykłych ceprów, bo mam Kartę
          Taternika i rozumiem "etos Gór".. :/
          • mitemart Re: ha ha ha 31.05.06, 00:16
            Cieszę się, że uzgodniliśmy jedno - Martyna nie jest związana z górami.

            Byłem w marcu, czy to kwietniu na pokazie filmów górskich i tam osobiście
            dostałem autograf Glowacza na plakacie:). Świetny pokaz. Opowiadał o drodze,
            którą zrobił w Meksyku w zeszłym roku i nową drogę w Patagonii na Cerro Murallòn
            2004. A wracając do tematu, masz rację. Stefan Glowacz sprzedaje się
            (powiedział, że nie jest zadowolony z filmu o Cerro Torre), ale nie ma to
            związku z brakiem skromności. To jest człowiek, który poświęcił się dla gór i
            jest pełen pasji. Dalej twierdzę, że jest człowiekiem skromnym.

            O co tak naprawdę mi chodzi? Glowacz i Messner to bohaterowie, a co z nimi ma
            wspólnego Martynka? Nie wiele, a w mediach stawia się ją na piedestał. I Ty
            uważasz, że to jest ok? Analogii w innych dziedzinach można znaleźć tysiące.

            A jeszcze jedno, Martynka nie ukończyła rajdu Paryż-Dakar.
      • viking2 Re: Wy zawistne szuje 31.05.06, 04:36
        Gość portalu: MichalM napisał(a):

        > Siedzicie na dupskach przed komputerem, i komentujecie cos o czym nie macie
        > pojecia. Wescie swoje tluste zady i zapi...c 8 kilometrow pod gore na mrozie to
        > wtedy bedziecie mieli prawo powiedziec ze wejscie na Mount Ewerest to pikus.

        Michal, Ty kpisz, czy o droge pytasz? Pikus czy nie, nam chodzi o cos innego: po
        jaka cholere mielibysmy tam isc? Dla wlasnej satysfakcji? Zgoda, lec pierwszy,
        tlko nie oczekuj, ze bedziesz witany na lotnisku z kwiatami i orkiestra, bo
        nikogo nie obchodzi Twoja satysfacja. Wejdziesz na gorke na 8 km wysoka i
        powiesz, ze to taaaakie osiagniecie... A ja Ci odpowiem, ze w samolocie
        siedzialem na wysokosci 12 km i w dodatku wygodnie, w cieple, w koszuli z
        krotkimi rekawami saczylem w fotelu koniaczek. No, i czyje osiagniecie lepsze?
        • Gość: MichalM Re: Wy zawistne szuje IP: *.prospect.pl / *.prospect.pl 31.05.06, 22:33
          Dlaczego mam nie oczekiwac, nie wiem czy cos wam mowia nazwiska Nansen, Scott,
          Amundsen, oni tez poszli :) co prawda po plaskim ale tez bylo zimno i z nich
          tylko Nansen byl polarnikiem ktoremu zalezalo na badaniach nalkowych, Scott i
          Amundsen poszli na biegun tylko po slawe. Dzis przeszli do historii. Wejscie na
          Everest jest wyczynem i nalezy sie za niego szacunek nawet jezeli zrobila to
          tylko dla slawy, ciekawe czy gdy zacznie zdobywac pozostale osmiotysieczniki to
          tez powiecie ze to dla slawy. Moze ja to poprostu zafascynowalo, powiedzcie mie
          jeszcze dlaczego uwazacie ja za gorsza od innych wspinaczy, oni tez zdobywaja
          kase na wyprawe, wynajmuja szerpow do tobolow, potem jak wroca udzielaja wywiadow.

          P.S Twoj wyczyn jest duzo slabszy bo po pierwsze musiales zdobyc na niego mniej
          kasy, pozatym procentowy udzial ludzi ktora w samolocie osiagneli 12 tys metrow
          i bezpiecznie wrocili na ziemie jest jednak nieco wiekszy niz tych ktorzy
          zapychali na Everest

          P.S. 2 Czy Jas Mela to tez karierowicz?
          • viking2 Re: Wy zawistne szuje 01.06.06, 03:34
            Gość portalu: MichalM napisał(a):
            > Everest jest wyczynem i nalezy sie za niego szacunek nawet jezeli zrobila to
            > tylko dla slawy, ciekawe czy gdy zacznie zdobywac pozostale osmiotysieczniki to
            > tez powiecie ze to dla slawy. Moze ja to poprostu zafascynowalo, powiedzcie mie
            > jeszcze dlaczego uwazacie ja za gorsza od innych wspinaczy, oni tez zdobywaja

            Wlasnie o to chodzi. Jesli ja zafascynowalo, to nich sobie wlazi na jakie tylko
            szczyty chce - jej sprawa. Ale skoro jej sprawa, to dlaczego mamy ja tak znow
            wielbic i podziwiac? Przeciez wlasnie powiedzielismy, jej sprawa? Kazdemu swoje,
            kazdego moze fascynowac co innego: jednego wspinanie sie na gore, drugiego
            kolekcjonowanie znaczkow pocztowych, innego chodzenie na koncerty, albo nauka
            jezykow obcych. To niby dlaczego alpinisci mieliby byc na piedestale, a
            filatelisci nie? Bo alpinizm jest niebezpieczny? Przebieganie przez ruchliwa
            autostrade tez, no i co z tego?

            > P.S Twoj wyczyn jest duzo slabszy bo po pierwsze musiales zdobyc na niego mniej
            > kasy, pozatym procentowy udzial ludzi ktora w samolocie osiagneli 12 tys metrow
            > i bezpiecznie wrocili na ziemie jest jednak nieco wiekszy niz tych ktorzy
            > zapychali na Everest

            To oznaczaloby, ze jestem w grupie ludzi, ktorzy - z wlasnej i nieprzymuszonej
            woli - oddaja sie czynnosciom o wiele bardziej bezpiecznym niz wlazenie na Mt.
            Everest. Kto zatem jest glupi, a kto madry?...
            • Gość: MichalM Re: Wy zawistne szuje IP: *.prospect.pl / *.prospect.pl 01.06.06, 07:08
              >To niby dlaczego alpinisci mieliby byc na piedestale, a
              > filatelisci nie? Bo alpinizm jest niebezpieczny? Przebieganie przez ruchliwa
              > autostrade tez, no i co z tego?

              Pamietaj na piedestal sie nie wchodzi to Ciebie na nim ustawiaja, mozemy sie z
              tym zgadzal lub nie ale na piedestale, miedzy Martyna, Durczokiem, Milewiczem,
              jest tez Britney, J-LO i ta piekna z Tanca z Gwiazdami i M jak Milosc, i inni,
              to ludzie ustawili Martyne na piedestale, czyli uznali ze jednak zrobila cos
              duzego, chca ja ogladac chca jej sluchac. Pomysl gdyby Martyna przesylala te
              swoje korespondence i nikt by ich nie ogladal, wrocila i nikt o niej nie pisal,
              wszyscy by to olali to pochylil bym czola przed tym co piszesz ale.... ludzie
              szanuja, w wiekszosci , z wyjatkiem moze tego forum, tych ktorzy robia cos na
              co pozostalym brak determinacji lub odwagi.
              Smieszy mnie program w korym nasza bohaterka odbywa "niebezpieczne" podroze po
              "dzikich" krajach tylko za plezami ma operatora, producenta, kosmetyczke, i
              pozostalych z ekipy, a w miedzy czasie dzwoni do :) Czarljego.Za te wyczyny no
              rispect, ale Everest czy Dakkar to jednak nie pestka tam nie bylo wielkiej ekipy
              , ja bym tego nie zrobil dlatego moj szacune i wasz tez powinien jej sie nalezec.

              Pozdrawiam

              MichalM
              • viking2 Re: Wy zawistne szuje 02.06.06, 03:52
                Wiesz, z tym pedestalem to fakt, ze to ludzie Cie na niego wpychaja, ale jak
                pokazuje wiele glosow na tym forum - nie wszyscy. Podobnie rzecz mialaby sie,
                gdybysmy zaczeli tu pisac o Britney, J-Lo, Cher i calej reszcie "wykonawcow".
                O to wlasnie chodzi, ze my - ci, ktorzy protestuja przeciw temu calemu
                publicznemu poklaskowi - wcale nie odczuwamy, ze nasz szacunek "powinien sie jej
                nalezec". Sami ocenimy, komu nasz szacunek bedzie sie nalezal i za co, i z cala
                absolutna pewnoscia nie chcemy, zeby mowili nam to inni. To, czy wlazimy na gory
                czy nie wynika na pewno po czesci z tego, ze jednym brak determinacji, innym sie
                nie chce, innym brak odwagi, srodkow, mozliwosci, umiejetnosci, a jescze innym
                (jak chociazby mnie) nie jest do niczego potrzebne zdobywanie szczytow gorskich.
                I jesli nie jest nam to potrzebne, to nie znajdujemy w sobie specjalnego uznania
                dla zapalencow, ktorzy wlaza. Ale jesli fakt, ze mamy wlasne zdanie i jakies
                inne upodobania nie podoba sie ogolowi, to coz... trudno. Nie nasz wagier, nie
                my go bedziemy wyciskac...
    • Gość: bch Re: Martyna i ''gest Kozakiewicza'' IP: *.crowley.pl 30.05.06, 08:31
      OGROMNE GRATULACJE !!!!!!!!!!!!!!! Jestem absolutną Pani idolką. Myślę że
      wszyscy zazroszczą, a zwłaszcza faceci i dobrze niech ich skręca :)Ale proszę
      pomyśleć o sercu Matki :) Jeszcze raz wielkie, wielkie uznanie !
      • ripley30 Re: Martyna i ''gest Kozakiewicza'' 30.05.06, 08:52
        Jestem absolutną pani idolką . Przeczytaj co napisałaś kretynko .
    • Gość: iridia pokazówka Martyny.. IP: 83.168.122.* 30.05.06, 08:35
      i tyle.. pcha sie tam, gdzie nie powinna.. szkoda, ze kosztem innego życia..
    • Gość: poli Ilu z was już weszło na ten szczyt? Żeby krytykowa IP: *.b-m.pl 30.05.06, 08:37
      ć trzeba wiedzieć dokładnie o czym się mówi, a nie wyrażać światopogląd z
      punkut siedzenia w mięciutkim fotelu.
      • viking2 Re: Ilu z was już weszło na ten szczyt? Żeby kryt 31.05.06, 04:41
        Gość portalu: poli napisał(a):

        > ć trzeba wiedzieć dokładnie o czym się mówi, a nie wyrażać światopogląd z
        > punkut siedzenia w mięciutkim fotelu.

        Zrozum, ze nie krytykujemy samego wchodzenia na cokolwiek (kazdy ma jakies
        zboczenia). Krytykujemy reklamowanie samego siebie i watpliwego "osiagniecia",
        ktore nam samym nie jest do nieczego potrzebne. Potrzebne bylo/jest tym, ktorzy
        wchodza - dla wlasnej satysfakcji. A skoro to ich wlasna satysfakcja (bo nie
        nasza - nam niepotrzebne) to dlaczego mamy ich tak zaraz holubic i uwazac za
        bohaterow? Za co? Za to, ze mieli satysfakcje? To jak mojemu sasiadowi zona
        dobrze da d..y i sprawi mu satysfakcje, to tez bedziemy o nim pisac w gazetach?
    • Gość: Mr.G Re: Martyna i ''gest Kozakiewicza'' IP: 193.201.167.* 30.05.06, 08:37
      Gratulacje Martyno!
      Kiedy się wybierasz w kosmos? :)
    • peaka Brawo! 30.05.06, 09:41
      Po Wandzie Rutkiewicz i Annie Czerwińskiej Martyna Wojciechowska jest trzecią
      Polką, która stanęła na szczycie Everestu.
      Gratuluję zdobycia góry i bezpiecznego powrotu! :)
      Oby tak dalej, Korona Ziemi czeka.
      • Gość: Sceptyk Re: Mocna przesada IP: *.internetdsl.tpnet.pl 30.05.06, 10:20
        Porownywanie pozal sie Boze gwiazdy telewizyjnej z Wanda Rutkiewicz to juz
        naprawde przesada. Moze pani Martyna przekaze czesc swojego honorarium rodzinom
        tych biednych szerpow, ktorzy zgineli, by walizki gwiazdy trafily na gore.
        • peaka Przesada? 30.05.06, 14:59
          Czyżby?
          Zarówno jedna, jak i druga zdobyły tę górę - choć każda w innym stylu - więc
          porównanie jak najbardziej na miejscu.
          Dlaczego aż tak uwiera Cię myśl, że Wojciechowska jest gwiazdą TV?
          Po czynach oceniaj, zamiast po szacie...

          Na wielu wyprawach w góry, a już zwłaszcza tak wysokie i trudne jak Himalaje,
          dochodzi do wypadków śmiertelnych, których ryzyko wkalkulowane jest w
          uczestnictwo. Każdy, kto decyduje się wziąć udział w takim przedsięwzięciu musi
          się liczyć z tym, że może stamtąd nie wrócić.
          • mitemart Re: Przesada? 30.05.06, 15:22
            Po czynach? Jakich czynach? Jak jedziesz samochodem to też musisz się liczyć z
            tym, że nie dojedziesz. To obrzydliwe, że z potężnych gór robi się kicz. Pytam
            się, czy znasz jakąkolwiek biografię człowieka gór?
            • peaka Po jakich czynach? 30.05.06, 15:42
              Czytaj trochę uważniej z łaski swojej.

              Nie oceniaj dziewczyny tylko dlatego, że jest gwiazdą telewizji. Na szczyt
              weszła i to jest ten czyn. Jak chcesz, to możesz jej dorównać i zrobić to samo.

              Kicz? Zrobienie reportażu z wyprawy nazywasz kiczem?
              • mitemart Re: Po jakich czynach? 30.05.06, 16:21
                > Czytaj trochę uważniej z łaski swojej.
                Czy możesz mi wyjaśnić o co chodzi?

                Nie ma to dla mnie żadnego znaczenia jaką ona jest gwiazdą, czy tam białym
                karłem. Absolutnie. Dla mnie jest ona taką prawdziwą Mandaryną tyle, że w
                górach. Głośno o niej, wiele krzyku i to wszystko. Jeszcze biedne małe dzieci na
                pytanie o polską Himalaistkę odpowiedzą Martyna. Prawda jest taka, że Martyna
                nie jest człowiekiem gór i nigdy z nimi nie miała za wiele wspólnego (oprócz
                roku 2005 i 2006). Człowiek gór jest skromny.
                I jeszcze jedno. Na Mt. Everest może wejść prawie każdy, kto ma ponadprzeciętną
                sprawność, jest w miarę wysportowany i dobrze znosi wysokość. Dziś kwestią są
                pieniądze. A taka wyprawa nie ma nic wspólnego z wyczynem godnym Himalaisty.
                Pamiętaj, że po Tatrach chodzą nie tylko taternicy.

                PS. Za pół roku wybieram się w Andy, na Aconcaguę. Nie jest to wielki koszt
                ok.(10000 pln), a wejść tam może prawie każdy.
                • peaka Nie tylko pieniàdze 30.05.06, 23:23
                  Sam sobie przeczysz. Pieniądze nie wystarczą, albowiem, jak sam wcześniej
                  zauważyłeś, potrzeba jeszcze ponadprzeciętnej sprawności, wysportowania i
                  zdolności adaptacyjnych do dużych wysokości. Tak więc ktoś, kto posiada tylko
                  pieniądze nie wejdzie na wysoką górę.
                  Tak na margnesie, pieniądze zawsze stanowiły barierę. Nie wiem czy wiesz, ale
                  Kolumb kilka lat szukał sponsora swojej wyprawy, a po powrocie musiał rozliczyć
                  się "co do grosza". Po prostu, za coś trzeba było kupić statki, wyposażenie i
                  inne przyziemne drobiazgi, a Izabella i Ferdynand dbali o swój majątek.
                  Dziś praktycznie każda duża wyprawa ma swoich sponsorów, w tym przypadku jednym
                  z nich była stacja TV, więc trudno się dziwić, że relacjonowali jej przebieg.

                  Kilka postów wyżej zapytałem o Glowacza i Messnera. Czy ich zachowanie mieściło
                  się (wg. Twoich kryteriów) w ramach przyjętych i dopuszczalnych dla ludzi gór?
                  • mitemart Re: Nie tylko pieniàdze 31.05.06, 00:41
                    Ponadprzeciętną sprawność ma jakieś 5% ludzi powiedzmy. Zdolności adaptacyjne na
                    dużych wysokościach z tego ma co 5-ty człowiek. Zatem ludzi, którzy mogą wejść
                    na Mt.Everest (baaardzo zgrubnie szacując) jest 1%. No dobra, przyjmijmy, że
                    0,1%. Zatem ustalam, z duużym zapasem, że jest to 1 osoba na 1000. Hmmm, takich
                    Wielickich jest 1 na 1 000 000. Więc co jest kwestią decydującą? Porównajmy to z
                    wejściem na K2.

                    To prawda, że dziś relacjonuje się wszystko, co się da i gdzie się da, żeby
                    zarobić. Ale mi chodzi o to, aby nie zacierać wizerunku wielkich gór. Sam wiesz
                    czym jest wyprawa w wielkie góry i co to jest walka z samym sobą. Może inaczej.
                    Dla mnie, jako odbiorcy sztuki jaką niewątpliwie są wyprawy wysokogórskie ludzi
                    gór, wejście Martyny nie zalicza się do kanonu tej półki. To jest marna nowela z
                    kolorowymi obrazkami, którą trzeba dobrze sprzedać - bo tutaj jest jej moc. Ja
                    tylko próbuję z tym walczyć.

                    Czy ja napisałem gdzieś, że ludzie gór nie mogą prezentować swoich osiągnięć?
                    Wcale nie uważam, że prawdziwa sztuka nie może być dobrze sprzedana. Wręcz
                    przeciwnie, co wcale nie neguje skromnej postawy.

                    Dobra udało się jej, wspaniale. Czy gdyby córka prezydenta, czy tam inny VIP,
                    pokonał jakąś drogę w Tatrach, powiedzmy północną ścianą Mięguszowieckiego, to
                    należało by robić z tego wielkie halo? Takie rzeczy nadają się raczej do
                    kolorowego czasopisma za 1,50. Czy gdyby Martyna nie była dziennikarką i osobą
                    często goszczącą w tvgazetach, faktach, czy tam innych malowankach, tylko
                    zwykłym człowiekiem gór, ten rozgłos miałby taką siłę?
          • Gość: Czytelnik Upadek obyczajow IP: *.internetdsl.tpnet.pl 30.05.06, 16:25
            Prawdziwe chodzenie w gory wymaga szacunku dla przyrody i dla ludzi. Nie odbywa
            sie w atmosferze telwizyjnego show, w ktorym bardziej chodzi o reklame
            sponsorow i samego siebie niz o co innego. Brak refleksji nad czyjas smiercia
            dowodzi jedynie, jak powszechny jest upadek obyczajow w naszym pieknym kraju.
      • mitemart za wycieczkę w kosmos też można zapłacić 30.05.06, 15:16
        Martyna i Korona ziemi? ROTFL. Nie ośmieszaj się. Przecież ona nie ma nawet
        kursu skałkowego. Boże kochany, stawiać ją będą teraz na równi z Wandą
        Rutkiewicz, a Martyna nie zrobiłaby nawet pierwszej z brzegu drogi w Tatrach.
        Opanuj się trochę.
        • peaka Re: za wycieczkę w kosmos też można zapłacić 30.05.06, 15:51
          Za wycieczkę w kosmos nie wystarczy zapłacić. Trzeba jeszcze odbyć morderczy
          trening i zakończyć go pozytywnie, aby mimo zapłacenia móc polecieć.

          No tak, znowu ten kurs skałkowy. Duma z tego, że go skończyłeś trochę Cię
          zaślepia, wiesz o tym?

          I jeszcze na koniec dwie sprawy.

          1. Nie stawiam Martyny Wojciechowskiej na równi z Wandą Rutkiewicz, ale fakt
          pozostaje faktem, że jako trzecia Polka weszła na szczyt Everestu.

          2. Skąd wiesz, że by nie zrobiła? Znasz ją? Ja nie znam, więc nie wiem czy by
          zrobiła, czy nie.
          • mitemart Re: za wycieczkę w kosmos też można zapłacić 30.05.06, 16:32
            Nie ukończyłem kursu skałkowego, ani ściankowego. Nie jestem taternikiem.
            Szanuję po prostu góry.
            Martyna nie zrobi tatrzańskiej drogi wspinaczkowej, bo po prostu nie jest
            wspinaczem.

            Polecam lekturę wikipedii.pl. Poczytaj sobie o Wielickim, o Kukuczce. Wejdź na
            stronę wspinanie.pl. Ludzie, którzy robią wielkie rzeczy nie chwalą się nimi.
            Często zaś bywa odwrotnie.
            • peaka Re: za wycieczkę w kosmos też można zapłacić 30.05.06, 23:40
              No tak, czyli jak się skończy kurs skałkowy to zostaje się wspinaczem i wtedy
              automatycznie już można przechodzić drogi tatrzańskie, tak?

              Skoro już wspomniałeś o stronie wspinanie.pl to przeczytaj sobie artykuł nt. tej
              wyprawy i sprawdż, kto go sygnował swoimi podpisami, ok?
              • mitemart Re: za wycieczkę w kosmos też można zapłacić 31.05.06, 00:49
                Masz pewnie świadomość, znam mniej więcej drogę delikwenta do wspinania w
                Tatrach. A tak na marginesie, moje najcenniejsze osiągnięcie jest marne. Wlazłem
                zimą na szczyt taternicki zaraz przy wierzchołku Świnicy. Może by było
                cenniejsze, gdybym był jakimś pseudoaktorem ;).

                No tak, pan Wielicki też z czegoś musi żyć. Dla mnie jest to trochę smutne, ale
                cóż. Takie życie.
                • peaka Re: za wycieczkę w kosmos też można zapłacić 31.05.06, 10:22
                  Mitemart, ja rozumiem o co Ci chodzi, gdyż kiedyś byłem taki sam. Świat jest
                  jednak trochę bardziej skomplikowany i czasami różne osoby dążą i osiągają to
                  samo, lecz różnymi drogami.
                  Moim zdaniem nie można negować czyjegoś osiągnięcia tylko dlatego, że dokonał go
                  w sposób, jaki nam nie przypada do gustu.
                  Jeszcze raz przypomnę "krzyk kamienia". Pamiętasz rywalizację Martina (Glowacz)
                  i Rocci (grał go Vittorio Mezzogiorno)? Jeden wspinał się w świetle reflektorów
                  i terkoczących kamer, a drugi samotnie na uboczu. W kulminacyjnym momencie filmu
                  metaforycznie, roztrzygnięcia rywalizacji dokonuje GÓRA. To ona skazuje Martina
                  i przyznaje zwycięstwo Rocci. Zwycięstwo jednak tylko w ich rywalizacji, gdyż
                  ostatnia scena, gdy Roccia wchodzi na szczyt wyjaśnia, że prawdziwym pierwszym
                  zdobywcą jest ktoś zupełnie inny..
                  Zostawmy Górom rolę sędziego.
                  Niech one roztrzygają kto jest w nich mile widziany, a kto nie i niech ONE
                  pozwalają zdobyć się tym, których uznają za godnych tego, a odrzucają innych.
                  Mistrzów podziwiamy za sprawność, umiejętności i doświadczenie. O to, że
                  potrafią np. zdobyć kilka szczytów pod rząd, "wbiec" na któryś, poprowadzić nową
                  drogę lub zrobić to wszystko w zimie. Amatorom zaś należy się chwała za to, że
                  wogóle uda im się dosięgnąć czegoś, co wydawałoby się, że leży poza ich
                  zasięgiem. Martyna nie jest człowiekiem gór i nie uważam jej za himalaistkę, ale
                  tym bardziej sądzę, że należy docenić jej osiągnięcie i niech to zdanie stanowi
                  kwintesencję tego, co chciałem w tej dyskusji przekazać.

                  Powodzenia w Andach!
                  Przywieź spowrotem wiele wrażeń i przeżyć, a jakbyś jeszcze powiesił w galerii
                  kilka ładnych zdjęć to byłoby miło. :)
    • Gość: Oli Re: Martyna i ''gest Kozakiewicza'' IP: 81.210.24.* 30.05.06, 21:24
      Dobrze, że już po!! Ufff! Brawo, ale wracaj już :)

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka