brezly
02.11.06, 07:43
(Dzieki, o panie Mateuszu za te ksiazke). Donosze zgodnie z paniszubadowym
zyczeniem ze przystepuje do streszczania. Ciekawe to dzielo wielce, bo autor
wyraznie ortodoksji marksistowskich nauk spoleczynch, piszac o duchach i
czarach, chcial byc wierny, a i teologii sie nie narazac, stad czasami sie
"pezi" (cyzt. "penzi") w niedzwiedziowato zgrabnych wstawkach. A z drugiej
strony stwory opisywane lubi i dobrze sie w ich towarzystwie czuje. Czasami
widac tez szwy warsztatu humanisty np. kiedy pisze jednym ciagiem wymiania
stwory mityczne alfabetycznie (od borowcow przez dziwozony az po utopce i
zle), tak jak je IMHO mial pofiszkowane.
Wesole sa tez nazwy bratnich odpowiednikow slowianskich. Niestety dziela nie
stwierdzilem w plecacku (ubozeta wyjely, jak nic) wiec ciag dalszy bedzie
jutro rano :-(