millefiori
20.08.07, 08:20
Przynioslam nowa, bo w poprzedniej sie juz marginesy skonczyly. a okladki
jeszcze wczesniej.
Loj, leje leje dysc... zimno... to se narzekne na intencje, od samego
poniedzialku i pierwszej strony:
z przeprowadzonej analizy historycznej wymarzniecia sie na przestrzeni
ostatnich kilkudziesieciu lat wyszlo mi, ze miasto P jest biegunem zimna. Tzn
nigdzie indziej geograficznie, w miejscach, w ktorych przyszlo mi mieszkac (i
marznac) nie bylam zziebnieta do szpiku kosci calymi dniami i tygodniami, jak
tu. Dwadziescia kilka lat temu, cztery lata temu i teraz. Znaczy, czas sie
zbierac po wyciagnieciu wnioskow.