saunne Re: ...a może dowcip 08.08.03, 14:34 W sądzie: - Dlaczego pozwana podrapała męża? Przecież mąż to głowa rodziny! - To już nie można podrapać się po głowie?! Odpowiedz Link Zgłoś
awee Re: ...a może dowcip 10.08.03, 22:03 Jakoś mi się udzieliło.... Co to jest sąd ? To grupa ludzi orzekająca, która strona miała lepszego adwokata Odpowiedz Link Zgłoś
aureliano.83 Re: ...a może dowcip 10.08.03, 23:32 Szpital, anemik leży pod kołdrą w łóżku na sali: -Siooooostro - woła płaczliwie - Paaaaaaaająk!!! -Cicho - odpowiada siostra zajęta czymś innym. -Sioooooostro, paaaajjjjąąąąk!!! -Cicho - i zero reakcji ze strony siostry. -Gdzie mnie wleczesz , BEEEEESTIO??? Odpowiedz Link Zgłoś
aureliano.83 Re: ...a może dowcip 11.08.03, 00:13 I jeszcze jeden o tej samej tematyce... -Sioooostro, pchłaaaa! -Nie poradzi pan sobie z pchłą? -Coooo, ręęęęce wykręcaaaasz...? Odpowiedz Link Zgłoś
anka1 Re: ...a może dowcip 11.08.03, 08:42 sklep z plytami. klient pyta ekspedientke : czy ma pani piersi ? - ??????? noo mam. - to prosze pokazac ! - co pan sobie wyobraza ???!!! dopiero po dluzszej dyskusji okazalo sie ze chodzi o zespol z Kukizem. Odpowiedz Link Zgłoś
saunne Re: ...a może dowcip 11.08.03, 10:48 z tej samej beczki, tyle że ze złośliwym klientem: w sklepie mięsnym: -ma pani piersi? -mam -nie widać... Odpowiedz Link Zgłoś
anka1 Re: ...a może dowcip 11.08.03, 12:45 kiosk Ruchu. podchodzi klient i mowi : poprosze zapalki. kioskarz nic. klient glosniej : zapalki prosze ! kioskarz nadal nie reaguje. klient krzyczy : poprosze zapalki !!! kioskarz na to : czego sie pan drze, gluchy nie jestem! z filtrem czy bez ? Odpowiedz Link Zgłoś
kasia977 Re: ...a może dowcip 12.08.03, 23:15 Spotykaja sie 2 bakterie: -ee, nudno,co? idziemy do dupy? tam sie zawsze coś dzieje. Zachodza do dupy, a tam zimno, przeciągi, wiatr hula. Nagle widzą owsika. -e, owsik,a ty co taki wkurwiony? -na to owsik -a wy byście nie były wkurwione jakby wam ostatni stolec odszedł? Odpowiedz Link Zgłoś
saunne Protokoły c.d. 14.08.03, 14:35 Z akt sadowych sprawy rozwodowej w Sz.: "Moja zona Danuta F. od dluzszego czasu calkowicie uniemozliwiala nasze wspólzycie seksualne gra na flecie, zwlaszcza w godzinach nocnych, co jest niedopuszczalne i szkodliwe (...)". Z notatki sluzbowej: "Po powrocie Waldemara D. z zakladu karnego przeprowadzilem z nim rozmowe ostrzegawcza, w czasie której zalecilem aby raczej unikal kontaktów seksualnych z kobietami które wczesniej zgwalcil (...)". Z notatki sluzbowej dzielnicowego: "Konkubina znanego alkoholika Karola W. stwierdzila, ze Karol ostatnio znacznie sie poprawil gdyz przez caly tydzien nie wypil nawet jednej szklanki denaturatu (...)". "Wladyslaw Z. - dróznik kolejowy zapytany dlaczego dzis w nocy spal pijany na sluzbie odpowiedzial, ze to nieprawda, gdyz przez cala sluzbe wykonywal czynnosci sluzbowe (...)". Fragment protokolu ogledzin miejsca samobójstwa: "Kiedy przybylismy na miejsce znalezienia wiszacych na drzewie zwlok Michala B., stwierdzilem w obecnosci dwóch obiektywnych swiadków, ze samobójstwo to zakonczylo sie dla samobójcy smiertelnie (...)". Z notatki sluzbowej: "52-letnia Karolina W. bedac na weselu w Siedliskach zaczela znienacka tanczyc solo i zarzuciwszy sobie spódnice na glowe, ukazala swe grube nogi pokryte zylakami, czym wywolala powszechne zgorszenie wszystkich weselników". Z notatki sluzbowej czlonka ORMO: "(...) Za odstapienie od czynnosci sluzbowych podejrzana o nielegalny wyrób spirytusu Genowefa T. zaproponowala mi do wyboru: pelne wiadro 80-procentowego bimbru albo stosunek, przy czym ja tego dnia na stosunek z Genowefa T. nie miałem ochoty". "Przesluchiwany Leslaw S., który zasnal w swym samochodzie na przejezdzie kolejowym wyjasnil, ze to nie alkohol spowodowal jego zasniecie, lecz spiaczka afrykanska, której nabawil sie przebywajac na kontrakcie w Libii. Zaproponowal mi, abym nie dawal wiecej dowodów swego nieuctwa, lecz poduczyl sie medycyny afrykanskiej (...)". Z przesluchania przewodniczacego komitetu organizacyjnego zabawy tanecznej we wsi L., ob. Jana T.: "Prawda jest, ze wydalem polecenie ostrzyzenia do golej paly (na lyso) 17-letniego Mariusza B., ale tenze mlody czlowiek z wlosami do ramion nie chcial opuscic sali rano, kiedy zabawa juz się skonczyla i lezal na podlodze, przytrzymujac sie kurczowo nogi od stolu. Dlatego wymierzylem mu dla przykladu kare ogolenia go natychmiast do lysej paly (...)" Z notatki sluzbowej posterunkowego MO Kazimierza Ch.: "Kiedy zapytalem Michaline T., dlaczego jej maz Wladyslaw T. wsród elementu przestepczego nosi pseudonim "Orzech", ona odpowiedziala mi, ze gdy maz jest na kacu, to straszliwie zgrzyta zebami, co przypomina rozgryzanie orzechów. Robi to tak glosno, ze az dzieci sie budza. Nawet kot sie przestraszyl z tego powodu i na stale wyniósl sie z domu. Uznalem, ze odpowiedz Michaliny T. jest w pelni uzasadniona. Równiez w pelni uzasadniony jest pseudonim Wladyslawa T. noszacego ksywe "Orzech"." "Obywatelka Franciszka J. zglosila do tutejszego posterunku MO, ze stado bezpanskich kotów wyczynia kazdej nocy orgie na dachu jej domu i trzeba raz na zawsze z tym skonczyc, bo spac nie mozna. Natychmiast udalem sie na miejsce tych orgii w celu przeprowadzenia ogledzin, lecz zadnych sladów orgii nie stwierdzilem (...)" Z notatki urzedowej: "Franciszek R. wycofal dzis zawiadomienie o kradziezy zuchwalej swojej sztucznej szczeki bowiem babka klozetowa w restauracji "Krakowiak" znalazla w/w szczeke w ustepie, która Franciszek R. przez nieuwage wyrzygal wczoraj wraz z obiadem, przekaska i pól litrem wódki zoladkowej gorzkiej (...)". Fragment notatki sluzbowej kaprala Ryszarda W.: "W ramach walki z patologia spoleczna, a zwlaszcza z chuliganstwem zatrzymalem dwóch miejscowych chuliganów, którzy zachowywali sie w sposób chuliganski i brali dzis udzial na stadionie podczas meczu pilki noznej w wybrykach chuliganskich wraz z innymi chuliganami, których tozsamosci nie rozpoznalem". Z notatki sluzbowej funkcjonariusza MO prowadzacego postepowanie przygotowawcze w sprawie o zgwalcenie: "W czasie przesluchania podejrzany o dokonanie 4 zgwalcen Dariusz G. przysiegal sie i powolywal Pana Boga jako swiadka, ze jest niewinny. Nie potrafil jednak podac blizszych danych odnosnie miejsca aktualnego pobytu swego swiadka (...)" "Zatrzymany po ucieczce z tymczasowego aresztowania z Aresztu Sledczego w R., tymczasowo aresztowany za wlamania Waclaw J. Zostal przez prokuratora rejonowego tymczasowo aresztowany za kilka innych spraw dotyczacych przestepstw kryminalnych, które przypisuje mu policja. Tymczasowo aresztowany Waclaw J. poprosil prokuratora, aby go wreszcie zawyrokowac, by w koncu wiedzial na czym stoi, tzn. za co ma siedziec i ile ma odsiedziec, a nie przez pól roku byc ciagle tylko tymczasowo aresztowanym, co zaczyna go juz wkurzac (...)" Z notatki sluzbowej posterunkowego MO z okresu stanu wojennego, kiedy alkohol byl na kartki, a prosty lud musial kombinowac, co by tu wypic: "We wsi K. wszyscy pedza bimber, gdyz smierdzi nim w kazdej chalupie, co stwierdzilem osobiscie i czlonek ORMO - Wladyslaw G. Zgodnie z przepisami Ustawy z 1959 roku o zwalczaniu nielegalnego wyrobu spirytusu, a także Ustawy o wychowaniu w trzezwosci i przeciwdzialaniu alkoholizmowi - nalezaloby zamknac cala wies (...)" Z notatki sluzbowej plutonowego Zbigniewa G.: "Ob. Zygmunt J. o ksywie "Orleando Furiozo" zazadal, aby go natychmiast zamknac w aresztach MO bo w przeciwnym razie komus przypieprzy. Poniewaz nie było podstaw prawnych, aby go zatrzymac wiec chcial przyrznac mnie (...)" "Dzisiejszej nocy ok. godz. 1.20 w czasie patrolu wylegitymowalismy wraz z plut. Wiktorem J. 16 osób, a przy ul. Wincentego Pola znanego zlodzieja i chuligana Tadeusza D. o ksywie "Szkorbut". Jego ksywa wziela sie stad, gdyz "Szkorbut" ma tylko jednego zeba w górnej szczece. Reszte zebów mógl mu zjesc szkorbut lub usunac ktos inny bez udzialu stomatologa (...)" "Kiedy przybylismy na miejsce znalezienia zwlok 71-letniej Tekli P., stwierdzilismy, ze lezy ona w stajni. Jej ziec Eugeniusz A. stwierdzil, ze jego tesciowa kopnal prawdopodobnie bedacy w stajni kon. Po dokonaniu ogledzin miejsca znalezienia zwlok zabralismy Tekle P. do prosektorium, a jej ziecia do zatrzymania w aresztach MO do czasu wyjasnienia sprawy. Kiedy wychodzilismy ze stajni, kon glosno sie zasmial (...)" Z notatki sluzbowej starszego sierzanta Jerzego I.: "W zwiazku ze zgloszeniem Doroty H. o tym, ze dzis w nocy zostala zgwalcona przez Seweryna J., który niedawno wyszedl z wiezienia za wlamania – zawezwalem w/w do tutejszej komendy MO i chcac go zawstydzic, powiedzialem mu, ze to wstyd, aby wlamywacz recydywista czyli on przerzucal się teraz na inna specjalizacje (...)" Odpowiedz Link Zgłoś
habitus Re: Protokoły c.d. 24.08.03, 23:58 Popłakaliśmy się z mężem ze śmiechu :)))))))))))))))) Odpowiedz Link Zgłoś
saunne Re: ...a może dowcip 18.08.03, 16:42 Ekspedientka w sklepie do małego chłopca: - Czy jesteś pewny, że mamusia kazała ci kupić 2 kilo cukierków czekoladowych i 20 deko ziemniaków? ;-))) Odpowiedz Link Zgłoś
annabl dzień dobry 24.08.03, 18:18 -Dzień dobry, czy jest Staszek? -Tak, na podwórku, karmi świnie, łatwo go poznać, ma kapelusz. Odpowiedz Link Zgłoś
ralston O kocie... 29.08.03, 14:15 Facet chciał się pozbyć kota, więc wywiózł go kilka ulic dalej. Gdy wrócił do domu, kot już tam był. Wywiózł go dziesięć ulic dalej, po powrocie widzi kota w domu. Wywiózł go jeszcze raz, krąży ulicami w prawo, w lewo i tak, aż na drugi koniec miasta. Dzwoni do domu i pyta się żony: - Jest kot? - Jest - odpowiada żona. - Daj go do telefonu, bo nie mogę trafić do domu! Odpowiedz Link Zgłoś
zaklinacz_koni Coś dla Chatki. 29.08.03, 17:40 Tłumaczenia są jak kobiety - piękne nie są wierne, a wierne nie są piękne. To jest wyjątek: Husband: Honey, I'm home! Mąż: Miodzie, jestem domem! Wife: Is that you Tommy? Finally! What took you so long? Żona: Czyż jesteś to ty Tomy? Finalnie! Co cię wzięło takiego długiego? Husband: Come, come, Jennifer, don't get upset. Mąż: Przybądź, przybądź, Jenniferze, nie uzyskuj przewagi jednego seta w meczu tenisowym. Wife: Why, you've certainly taken your time this time? Żona: Dlaczego, ty z pewnością zabrałeś swój czas tymczasem? Husband: It's a jungle out there, my dear. Traffic jams every freaking five minutes, pardon my French. How was your day, by the way? Mąż: To jest dżungla tam na zewnątrz, moja zwierzyno płowa. Dżemy sklepików tytoniowych każde zakręcone pięć minut, ułaskaw mojego Francuza. Jak był twój dzień na poboczu drogi? Wife: Nothing out of the ordinary. Your mother called to complain that you don't call her often enough. Your son broke another two front teeth playing ice hockey. The garbage people are on strike. I washed the kitchen floor and now my back is killing me. My allergies are a pain-in-the-neck as well. And this foul weather gives me a hell of a pleasant feeling to boot. Other than that, my life is a typical suburban housewife ran its everyday course smoothly today. In any case, dinner is served. Żona: Nic poza obrębem czegoś ordynarnego. Twoja matka wołała narzekać że ty ją wołasz nie często dosyć. Twój syn złamał jeszcze jedne dwa zęby frontowe grając na hokeju z lodu. Śmieciarze są na uderzeniu. Wyprałam kuchenne piętro i teraz mój tył zabija mnie. Moja alergia jest bólem-w-szyi jako studnia. I ta niesportowa pogoda daje mi piekło proszącego czucia do buta. Inne niż to, moje życie jako typowej podurbanistycznej domowej żony biegło swój każdodzienny kurs gładko dziś. W dowolnym futerale, obiad jest obsłużony. Husband: Can you fix me a stiff drink first? Mąż: Możesz ty zreperować mi jakis sztywny napój, po pierwsze? Wife: Out of question. The food is getting cold. Besides, why don't you fix one for yourself? I have my hands full, tossing the salad. Żona: Na zewnątrz pytania. Żywność jest dostająca chłodu. Obok, dlaczego ty nie zreperujesz jednego dla siebie sam? Ja mam ręce pełne, podrzucając sałatę. Husband: All right then. I'll get myself a can of Bud from the icebox. What are we having tonight? Mąż: Wszystko na prawo wtedy. Dostanę sobie puszkę Pąku z lodopudła. Co jesteśmy mający tej nocy? Wife: You didn't expect anything fancy, did you? What we have tonight is ever- so-popular hamburgers and fries from Burger King. There's nothing like the regular meat-and-potato kind of stuff. (Aside) I think I'm gonna throw up. Żona: Ty nie oczekiwałeś żadnej wymyślnej rzeczy, oczekiwałeś ty? Co my mamy dziś, to są zawsze-tak-popularni szynkowi mieszczanie i smażonki z Mieszczanina Króla. Tam jest nicość przypominająca regularny mięsno-kartoflany rodzaj substancji. (Leżąc na boku) Myślę, że jestem gonną w trakcie rzutu wzwyż. Odpowiedz Link Zgłoś
chatka_ Re: Coś dla Chatki. 29.08.03, 17:48 zaklinacz_koni napisał: > Tłumaczenia są jak kobiety - piękne nie są wierne, a wierne nie są piękne. Autorem tych słów jest Wojciech Młynarski, a tekstu ponizej Stanisław Barańczak :))) (ale pieknie dziekuje :))) > To jest wyjątek: > > Husband: Honey, I'm home! > Mąż: Miodzie, jestem domem! > > Wife: Is that you Tommy? Finally! What took you so long? > Żona: Czyż jesteś to ty Tomy? Finalnie! Co cię wzięło takiego długiego? > > Husband: Come, come, Jennifer, don't get upset. > Mąż: Przybądź, przybądź, Jenniferze, nie uzyskuj przewagi jednego seta w meczu > tenisowym. > > Wife: Why, you've certainly taken your time this time? > Żona: Dlaczego, ty z pewnością zabrałeś swój czas tymczasem? > > Husband: It's a jungle out there, my dear. Traffic jams every freaking five > minutes, pardon my French. How was your day, by the way? > Mąż: To jest dżungla tam na zewnątrz, moja zwierzyno płowa. Dżemy sklepików > tytoniowych każde zakręcone pięć minut, ułaskaw mojego Francuza. Jak był twój > dzień na poboczu drogi? > > Wife: Nothing out of the ordinary. Your mother called to complain that you > don't call her often enough. Your son broke another two front teeth playing > ice hockey. The garbage people are on strike. I washed the kitchen floor and > now my back is killing me. My allergies are a pain-in-the-neck as well. And > this foul weather gives me a hell of a pleasant feeling to boot. Other than > that, my life is a typical suburban housewife ran its everyday course smoothly > today. In any case, dinner is served. > Żona: Nic poza obrębem czegoś ordynarnego. Twoja matka wołała narzekać że ty > ją wołasz nie często dosyć. Twój syn złamał jeszcze jedne dwa zęby frontowe > grając na hokeju z lodu. Śmieciarze są na uderzeniu. Wyprałam kuchenne piętro > i teraz mój tył zabija mnie. Moja alergia jest bólem-w-szyi jako studnia. I ta > niesportowa pogoda daje mi piekło proszącego czucia do buta. Inne niż to, moje > życie jako typowej podurbanistycznej domowej żony biegło swój każdodzienny > kurs gładko dziś. W dowolnym futerale, obiad jest obsłużony. > > Husband: Can you fix me a stiff drink first? > Mąż: Możesz ty zreperować mi jakis sztywny napój, po pierwsze? > > Wife: Out of question. The food is getting cold. Besides, why don't you fix > one for yourself? I have my hands full, tossing the salad. > Żona: Na zewnątrz pytania. Żywność jest dostająca chłodu. Obok, dlaczego ty > nie zreperujesz jednego dla siebie sam? Ja mam ręce pełne, podrzucając sałatę. > > Husband: All right then. I'll get myself a can of Bud from the icebox. What > are we having tonight? > Mąż: Wszystko na prawo wtedy. Dostanę sobie puszkę Pąku z lodopudła. Co > jesteśmy mający tej nocy? > > Wife: You didn't expect anything fancy, did you? What we have tonight is ever- > so-popular hamburgers and fries from Burger King. There's nothing like the > regular meat-and-potato kind of stuff. (Aside) I think I'm gonna throw up. > Żona: Ty nie oczekiwałeś żadnej wymyślnej rzeczy, oczekiwałeś ty? Co my mamy > dziś, to są zawsze-tak-popularni szynkowi mieszczanie i smażonki z > Mieszczanina Króla. Tam jest nicość przypominająca regularny mięsno- kartoflany > rodzaj substancji. (Leżąc na boku) Myślę, że jestem gonną w trakcie rzutu > wzwyż. Odpowiedz Link Zgłoś
chatka_ Re:No po prostu rewelacja! 29.08.03, 18:09 The European Commission has just announced an agreement whereby English will be the official language of the European Union rather than German, which was the other possibility. As part of the negotiations, Her Majesty's Government conceded that English spelling had some room for improvement and has accepted a 5-year phase-in plan that would become known as "Euro-English". In the first year, "s" will replace the soft "c". Sertainly, this will make the sivil servants jump with joy. The hard "c" will be dropped in favour of "k". This should klear up konfusion, and keyboards kan have one less letter. There will be growing publik enthusiasm in the sekond year when the troublesome "ph" will be replaced with "f". This will make words like fotograf 20% shorter. In the 3rd year, publik akseptanse of the new spelling kan be expekted to reach the stage where more komplikated changes are possible. Governments will enkourage the removal of double letters which have always ben a deterent to akurate speling. Also, al wil agre that the horibl mes of the silent "e" in the languag is disgrasful and it should go away. By the 4th yer peopl wil be reseptiv to steps such as replasing "th" with"z" and "w" with "v". During ze fifz yer, ze unesesary "o" kan be dropd from words kontaining "ou" and after ziz fifz yer, ve vil hav a reil sensibl riten styl. Zer vil be no mor trubl or difikultis and evrivun vil find it ezi tu understand ech oza. Ze drem of a united urop vil finali kum tru. Zen ve vil rul ze world!!! If zis mad you smil pleas pas on to oza pepl. Odpowiedz Link Zgłoś
annabl Re:No po prostu rewelacja! 29.08.03, 20:03 Aj apsolutli agri, ent aj propołs e polisz werszyn of dis ajdija. De prodżekt is abałt prononsjejszon, in de polisz łej of kors. Polisz pipol szud wrajt ol de łords dżast es dey hir dem. It łud solf ol de trabels łit lernink łords, ent onli prononsjejszon szud bi rimembert. Aj tink det dis ajdija is perfekt in ałer difikult ent fast tajms in łicz łi hef tu lif...ent łork... ent soł on. Eniłej, if sombadi didynt anderstant łot aj rołt - plis, bi soł najs ent gif mi e sajn - annabl@gazeta.pl - aj łud translejt ol. Hef e najs iwnink. Grits, Ania Odpowiedz Link Zgłoś
annabl łan for de mani, tu for de szoł.... 29.08.03, 21:00 oł, its ril pleżer for mi tu rid jor posts - et de mołment maj iwnink łil bi beter den aj tołt. Ent despajt maj prajwat problems łit men ent łork - aj sej: tenk ju gajs, ril tenks! dis mins e lot for mi. pi es mejbi ju ken tink det ajm dżołkink, bat it is not lajk det Odpowiedz Link Zgłoś
ralston Re: łan for de mani, tu for de szoł.... 29.08.03, 21:03 Anka - za chwilę mnie będziesz miała na sumieniu!!! :))) Albo mój komputer. Najpierw się zakrztusiłem a potem oplułem klawiaturę ze śmiechu :)))) Odpowiedz Link Zgłoś
annabl Re: łan for de mani, tu for de szoł.... 29.08.03, 21:08 noł łej - aj dont trast ju, espeszali bikos ju ar de administrejtor gaj, noł łej aj em not gołink tu abendon maj ajdijas, aj em stronk, ent ol aj hef is maj strent, ent maj prałt, ent maj fri łil, fri łil giwen mi tu mejk gut... du not tink łot ti tajm gejw ju - TINK ŁOT JU KEN GIW TU TI TAJM! ent bi prałt of it, bi prałt, dets olni łot kałnts, onli łot ju hef noł meter łot...... Odpowiedz Link Zgłoś
ralston Re: łan for de mani, tu for de szoł.... 29.08.03, 21:10 Zaraz Ci wyślę fakturę za naprawę klawiatury :))) Odpowiedz Link Zgłoś
annabl Re: łan for de mani, tu for de szoł.... 29.08.03, 22:10 inaf is inaf es de fejmus arkitekt sejd: les is mor, ent in konfrontejszon anoder łan sejd: les is not mor, ent after det łi hef in arkitekczer kłajt e mes ent nołbadi nołs łer is de beginink ent łer is di end, soł, aj sej, sajlens is prajsles, stej kul ent bi kalm grits, Ania Odpowiedz Link Zgłoś
saunne Re: ...a może dowcip 29.08.03, 19:52 Młody, niedawno zatrudniony pracownik wychodzi wieczorem z opustoszałego już biura. Na korytarzu spotyka swojego prezesa stojącego nad niszczarką z jakimś ważnym pismem,opatrzonym mnóstwem pieczątek. Prezes minę ma zakłopotaną. - Czy potrafi pan obsłużyć te maszynę? - pyta prezes. - Oczywiście - odpowiada pracownik. Bierze dokument, wkłada do szczeliny, naciska START. Po chwili dokument znika. - Doskonale, doskonale - cieszy się prezes - Chciałbym dwie kopie... Odpowiedz Link Zgłoś
habitus Re: ...a może dowcip 30.08.03, 22:38 Ktoś załomotał do drzwi domku Kubusia Puchatka. Miś otworzył i został stratowany przez wbiegającego dzika. Dzik zdemolował Kubusiowe mieszkanko, wyżarł ostatnią baryłkę miodu, czknął donośnie i wybiegł. Kubuś pozbierał się z podłogi i poszedł na skargę do Sowy Przemądrzałej. Opowiedział o całym zajściu. Sowa się bardzo zdziwiła: "O, to Prosiaczek wrócił już z wojska?" (znalezione w Internecie) Odpowiedz Link Zgłoś
saunne Re: ...a może dowcip 30.08.03, 22:40 habitus napisała: > Ktoś załomotał do drzwi domku Kubusia Puchatka. Miś otworzył i został > stratowany przez wbiegającego dzika. Dzik zdemolował Kubusiowe mieszkanko, > wyżarł ostatnią baryłkę miodu, czknął donośnie i wybiegł. Kubuś pozbierał się z > > podłogi i poszedł na skargę do Sowy Przemądrzałej. Opowiedział o całym zajściu. > > Sowa się bardzo zdziwiła: "O, to Prosiaczek wrócił już z wojska?" > > (znalezione w Internecie) :))))) Odpowiedz Link Zgłoś
zaklinacz_koni Dowcip bardzo niszowy: 30.08.03, 16:25 Dlaczego w kolejnych wersjach Windowsa ciągle tak często oglądamy blue screena? Gdyż w Microsofcie nikt już nie pamięta, która linijka kodu za niego odpowiada. Odpowiedz Link Zgłoś
aand Re: Powiedzenia mojego wujka. 30.08.03, 18:45 Wial taki wiatr, ze az SMS-y wracaly do telefonu... Odpowiedz Link Zgłoś
all2 Re: ...a może dowcip 03.09.03, 08:32 Duchowny i pasterz owiec z Australii spotkali sie podczas quizu w TV. Po rundzie regularnych pytan maja rozwna ilosc punktow i prowadzacy daje im koncowe zadanie, ktore brzmi: "czy dacie rade w ciagu 5 minut ulozyc wierszyk z wyrazem Timbuktu?" Obydwaj kandydaci pograzaja sie w zadumie na 5 minut. Po tym czasie duchowny prezentuje swoj wierszyk: "I was a father all my life, I had no children, had no wife, I read the bible through and through on my way to Timbuktu..." Publicznosc w studiu jest zachwycona i juz widzi w nim zwyciezce quizu.. Wtedy australijski pasterz owiec wychodzi i deklamuje: "When Tim and I to Brisbane went, we met three ladies cheap to rent. They were three and we were two, so I booked one and Tim booked two..." Odpowiedz Link Zgłoś
ralston Re: ...a może dowcip 06.09.03, 23:09 Pewnego dnia mała dziewczynka przyglądała się, jak jej matka zmywa naczynia. Nagle zauważyła kontrastujące z brązowymi włosami matki siwe pasma. Spytała zatem: - Mamo, dlaczego niektóre pasma Twoich włosów są siwe? Matka odpowiedziała: - Za kazdym razem gdy mnie zdenerwujesz lub doprowadzisz do płaczu niektóre moje włosy stają się siwe . Dziewczynka przemyślała chwilę tę rewelację i odrzekła: - Musiałaś nieźle wkurzyć babcię . Odpowiedz Link Zgłoś
ralston Re: ...a może dowcip 06.09.03, 23:11 Mała dziewczynka rozmawiała z nauczycielem o wielorybach . Nauczyciel twierdził, że jest fizyczną niemożliwością, by wieloryb mógł połknąć człowieka. Pomimo, że jest taki wielki, jego gardło jest zbyt wąskie. Dziewczynka upierała się, że przecież Jonasz został połknięty przez wieloryba. Zirytowany nauczyciel powtórzył, że to fizycznie niemożliwe. Dziewczynka powiedziała: - Gdy będę w niebie zapytam o to Jonasza . - Nauczyciel spytał: - A jeśli Jonasz poszedł do piekła? Odpowiedziała: - Wtedy pan go zapyta . Odpowiedz Link Zgłoś
saunne Re: ...a może dowcip 07.09.03, 14:35 :-))))) Mnie dzisiaj spotkała ciekawa sytuacja. Rano pojechałam do babci na wieś. Po drodze miałam jej kupić mięsa mielonego. Miałam, bo nie kupiłam. W żadnym mijanym sklepie go nie było (a byłam chyba w ośmiu, także w supermarketach). Podejrzewam, że wszystkie gospodynie w Białymstoku i Gródku robią dziś gołąbki lub kotlety mielone ;-) Odpowiedz Link Zgłoś
ralston Re: ...a może dowcip 07.09.03, 18:13 saunne napisała: > :-))))) > > Mnie dzisiaj spotkała ciekawa sytuacja. Rano pojechałam do babci na wieś. Po > drodze miałam jej kupić mięsa mielonego. Miałam, bo nie kupiłam. W żadnym > mijanym sklepie go nie było (a byłam chyba w ośmiu, także w supermarketach). > Podejrzewam, że wszystkie gospodynie w Białymstoku i Gródku robią dziś gołąbki > lub kotlety mielone ;-) - jest mielone? - mielim. - to ja zaczekam... - wczoraj mielim! Odpowiedz Link Zgłoś
saunne Re: ...a może dowcip 07.09.03, 19:20 ralston napisał: > saunne napisała: > > > :-))))) > > > > Mnie dzisiaj spotkała ciekawa sytuacja. Rano pojechałam do babci na wieś. > Po > > drodze miałam jej kupić mięsa mielonego. Miałam, bo nie kupiłam. W żadnym > > mijanym sklepie go nie było (a byłam chyba w ośmiu, także w supermarketach > ). > > Podejrzewam, że wszystkie gospodynie w Białymstoku i Gródku robią dziś > gołąbki > > lub kotlety mielone ;-) > > - jest mielone? > - mielim. > - to ja zaczekam... > - wczoraj mielim! właśnie... ;-))))) Odpowiedz Link Zgłoś
ralston Re: ...a może dowcip 08.09.03, 17:03 Na dyskotece chłopak do dziewczyny: - Zatańczymy? - Z miastowymi nie skikam! Podchodzi do drugiej: - Zatańczymy? - Z miastowymi nie skikam! Podchodzi do trzeciej: - Poskikamy? - Spadaj wieśniaku! Odpowiedz Link Zgłoś
chatka_ Re: ...a może dowcip 09.09.03, 21:12 www.allegro.pl/show_item.php?item=15509718 dzieki Sauneczko! Odpowiedz Link Zgłoś
awee Re: ...a może dowcip 09.09.03, 22:37 W nawiązaniu do tematu "dyskoteka" mnie kiedyś smieszył taki : Na dyskotece chłopak podchodzi do dziewczyny i pyta: -Przepraszam, następny taniec masz wolny ? Oczywiście - odpowiada zalotnie dziewczyna -A popilnujesz mi Coca-Coli ? Odpowiedz Link Zgłoś
all2 Re: ...a może dowcip 09.09.03, 21:33 Podobno w jednym z białostockich sklepów sprzedawano kiedyś proszek na rozwagę? Odpowiedz Link Zgłoś
chatka_ Re: a moze czarny dowcip? 10.09.03, 20:58 Maz z żoną ulegli bardzo powaznemu wypadkowi. Po kilkunastogodzinnnej operacji zony do meza wychodzi lekarz i mówi: - Prosze Pana, na poczatek dobra wiadomosc, zona operacje przezyla. Maz wyraza radosc. - No tak - mówi lekarz - ale, wie Pan, musze Pana poinformowac o paru sprawach. Otóz po pierwsze ta operacja nie jest jedyna, zona musi przejsc jeszcze bardzo powazny zabieg w klinice specjalistycznej, a tego nie refunduje Narodowy Fundusz Zdrowia, koszt operacji to okolo 70-80 tysiecy zlotych. To nie wszystko, zona wymagac bedzie dlugotrwalej, w zasadzie dozywotniej rehabilitacji w bardzo specyficznych warunkach, nie musze > dodawac, ze nie refunduje tego NFZ, koszt miesieczny to jakies 2000 PLN. No i ponadto zona jako inwalida wymagac bedzie specjalistycznego sprzetu i srodków higienicznych, to kosztuje jakies 1500-2000 PLN miesiecznie, oczywiscie NFZ w zaden sposób w kosztach nie partycypuje. Zapada cisza. Wtem lekarz klepie meza w ramie i mówi: - Eee, zartowalem, nie zyje. Odpowiedz Link Zgłoś
saunne Re: ...a może dowcip 11.09.03, 12:07 all2 napisała: > Podobno w jednym z białostockich sklepów sprzedawano kiedyś proszek na rozwagę? :))) :))) :))) może znowu by zaczeli? Odpowiedz Link Zgłoś
habitus Re: ...a może dowcip 11.09.03, 15:49 W Kabarecie Olgi Lipińskiej za czasów rządu Mazowieckiego i reform Balcerowicza pojawił się w jednej z piosenek refren: "Dajcie mi jakiegoś proszku, żebym poparł jeszcze troszku..." I wszystko się zgadza, ten proszek był z Białegostoku! Odpowiedz Link Zgłoś
saunne Re: ...a może dowcip 13.09.03, 21:03 Właśnie to dostałam mailem: Jaki jest pewny sposób, żeby ktoś się w Tobie zakochał? "Powiedz mu, że jesteś właścicielką sieci cukierni." (Dagmarka, lat 6) "Poruszaj biodrami i licz na szczęście." (Kamilka, lat 9) "Wykrzycz, że ją kochasz z całej siły... i nie przejmuj się, jeśli jej rodzice stoją obok." (Mareczek, lat 8) "Nie noś pachnących, zielonych tenisówek. Może zwrócisz na siebie uwagę, ale to nie to samo co miłość." (Adas, lat 9) "Jednym ze sposobów jest zaproszenie dziewczyny gdzieś na jedzenie. Upewnij się, że jest to coś, co ona lubi jeść. W moim przypadku zazwyczaj działają frytki." (Bartek, lat 9) Po czym poznać, że dwóch dorosłych w restauracji jest w sobie zakochanych? "Trzeba zobaczyć kto płaci za rachunek. Po tym najłatwiej." (Bartuś, lat 9) "Zakochani będą sobie patrzeć w oczy i wystygnie im jedzenie. Inni ludzie w restauracji będą woleli jeść ciepłe." (Michaś, lat 9) "Romantyczni dorośli z reguły ładnie się ubierają. Jeśli mają na sobie dżinsy to albo się nie kochają albo właśnie ze sobą zerwali..." (Sandra, lat 9) "Zobacz czy facet ma szminkę na twarzy." (Zuzia, lat 7) "Jeśli zamówią ten płonący deser. On jest jak ich serca - płonie i dlatego go zamawiają." (Krysia, lat 9) Jak wymyślono całowanie? "Ja wiem jak to było... Jak całujesz to jest Ci cieplej, a wtedy nie było kaloryferów." (Zosia, lat 8) Jak można nauczyć się dobrze całować? "Możesz poćwiczyć na Barbie lub Kenie." (Zuzia, lat 7) "Nie można - to robi się samo jak tylko masz się pocałować." (Boguś, lat 7) "Trzeba oglądać dużo seriali w telewizji." (Sandra, lat 9) Kiedy można kogoś pocałować? "Kiedy jest bogaty." (Zuzia, lat 7) "Nigdy nie wolno całować chłopaka! Oni są zawsze brudni - dlatego ja przestałam to robić." (Gosia, lat 7) "Jeśli to jest Twoja mama, możesz ją całować kiedy chcesz. Ale jeśli jest to obca osoba, to musisz poprosić o pozwolenie." (Robercik, lat 6) "Ja to widzę tak: Całowanie się jest ok jeśli to lubisz. Ale nie wolno nikogo do tego zmuszać, bo to wolny kraj... Tak słyszałem..." (Andrzejek, lat 8) "Nigdy nie powinienieś całować dziewczyny zanim nie masz wystarczająco pieniędzy, żeby kupić jej duży pierścionek i video, ponieważ ona na pewno będzie chciała mieć kasetę z waszego wesela." (Mateusz, lat 10) Jak ważna jest miłość? "Bardzo ważna! Prawie tak ważna jak piłka nożna!" (Bartuś, lat 9) Dlaczego zakochani trzymają się za ręce? "Oni nie chcą, żeby spadły im obrączki i dlatego się tak mocno trzymają, bo dużo za nie zapłacili..." (Gosia, lat 7) Kiedy jest najlepszy czas, aby się ożenić? "Kiedy tylko skończę przedszkole, zamierzam znaleźć sobie zonę." (Tomek, lat 5) Co ludzie robią na randkach? "Na pierwszej randce ludzie zazwyczaj mówią sobie kłamstwa, i są one tak ciekawe, że umawiają się na drugą randkę." (Michał, lat 9) Dlaczego miłośc przytrafia się właśnie tym dwóm określonym osobom? "Nikt nie wie tego na pewno, ale słyszałem, że to ma coś wspólnego z tym, jak pachniesz. To dlatego perfumy i dezodoranty są popularne." (Janek, lat 9) Do czego podobna jest miłość? "To jest jak lawina, kiedy musisz uciekać, by ratować swe życie." (Marcin, lat 9) Jaką rolę w miłości odgrywa wygląd? "Jeśli chcesz być kochany przez kogoś, kto nie jest z twojej rodziny, to bycie pięknym nie jest takie trudne." (Asia, lat 8) "To nie zawsze jest kwestia wyglądu. Spójrz na mnie, jestem przystojny jak nikt, a jeszcze nie znalazłem nikogo, kto chciałby się ze mną ożenić." (Michał, lat 7) "Piękno jest powierzchowne i krótkotrwałe. Dlatego lepiej być bogatym, bo majątek trwa dłużej." (Małgosia, lat 9) Sekretne opinie na temat miłości "Ja jestem za miłością, dopóki nie przytrafia się ona kiedy w telewizji są kreskówki." (Anita, lat 6) "Miłość znajdzie cię nawet wtedy, kiedy próbujesz się przed nią schować. Ja próbuję się przed nią ukryć odkąd skończyłem 5 lat, ale dziewczyny nie przestają mnie podrywać." (Robert, lat 8) Konieczne uzdolnienia do stworzenia udanego związku "Jedno z was musi umieć wypisać czek, dlatego, że kiedy bardzo się kochacie, to musicie płacić duże rachunki."(Ewa, lat 8) Co myślą ludzie, kiedy mówią "kocham cię"? "Taka osoba myśli: 'No, ja naprawdę go kocham. Ale mam nadzieję, że przynajmniej raz dziennie bierze prysznic'." (Ewelina, lat 9) Jak sprawić, by miłość przetrwała? "Większość czasu spędzaj na kochaniu, zamiast na pracy." (Tomek, lat 7) "Dobrze się całuj. Dzięki temu może twoja żona zapomni, że nigdy nie wynosisz śmieci." (Patryk, lat 8) pozdrawiam :-) Odpowiedz Link Zgłoś
ralston Re: ...a może dowcip 18.09.03, 10:31 Policjant zatrzymuje do kontroli samochód w którym jedzie młode małżeństwo z dzieckiem. Daje kierowcy alkomat. - 0,8 promila - odczytuje wynik - Panie władzo, macie zepsuty alkomat - odpowiada stanowczo kierowca. Niech żona dmuchnie. - Pańska żona też ma 0,8 promila - mówi po chwili policjant. - Macie zepsute urządzenie i koniec. Niech dziecko dmuchnie. - 0,8 promila - mówi policjant i zwraca się do kolegi: - Janek, alkomat nam się zepsuł. Samochód odjeżdża, a kierowca mówi do żony: - Widzisz, kochanie. Mówiłaś, żeby Kubusiowi nie dawać. Zobacz - jemu nie zaszkodziło, a nam pomogło. Odpowiedz Link Zgłoś
ralston Maklerzy 19.09.03, 15:52 Giełda. Pokój z mnóstwem komputerów i stadem ganiajacych się ludzi w czerwonych szelkach. Z każdej strony słychac okrzyki: - Podnieś do dwóch! Kupuj! Kupuj wszystko! - Opuść dziesięć i sprzedawaj! - Cztery w dół! Puszczaj! Jeden makler zamyślony patrzy w okno i nagle mówi melancholijnie: - Śnieg spadł... Chwila ciszy. Zaskoczenie na sali i... - No to na co k...a czekasz? Sprzedawaj!! Odpowiedz Link Zgłoś
aand Re:Co mówia sprawozdawacze... 21.09.03, 17:53 ...sportowi. Nie tylko nasi... ;) "Batistuta gets most of his goals with the ball" - Ian St. John "The good news for Nigeria is that they're 2-0 down very early in the game" - Kevin Keegan "Moreano thought that the full-back was gonna come up behind and give him one really hard" - Big Ron "I came to Nantes two years ago and it's much the same today, except that it is completely different" - Kevin Keegan "That's lifted the crowd up into the air" - Barry Davies "Adams is stretching himself, looking for Seaman" - Brian Moore "I wouldn't be surprised if this game went all the way to the finish" - Ian St John "Chile have three options - they could win or they could lose" - Kevin Keegan "Apart from their goals, Norway haven't scored" - Terry Venables "It had to go in, but it didn't" - Peter Drury "He never fails to hit the target. But that was a miss" - Bobby Robson "Batistuta is very good at pulling off defenders" - Kevin Keegan "Zidane is not very happy because he's suffering from the wind" - Big Ron "Well, either side could win it, or it could be a draw" - Big Ron "He sliced the ball when he had it on a plate" - Big Ron "I'm afraid they've left their legs at home" - Big Ron Odpowiedz Link Zgłoś
all2 Re:Co mówia sprawozdawacze... 21.09.03, 22:25 Super. Niektóre wręcz stworzone na sygnaturki. Mogę poużywać? :) Odpowiedz Link Zgłoś
chatka_ Re:Co mówia sprawozdawacze... 21.09.03, 22:30 Srebrne usta dla Big Rona! Swietne! :) Odpowiedz Link Zgłoś
aand Re:Co mówia sprawozdawacze... 21.09.03, 23:03 Ron - male miki. Posluchajcie tego ;) Wifespeak <-> English * You want <=> You want * We need <=> I want * It's your decision <=> The correct decision should be obvious by now * Do what you want <=> You'll pay for this later * We need to talk <=> I need to complain * Sure... go ahead <=> I don't want you to. * I'm not upset <=> Of course I'm upset, you moron. * You're ... so manly <=> You need a shave and you sweat a lot. * You're certainly attentive tonight <=> Is sex all you ever think about? * I'm not emotional! And I'm not overreacting! <=> I'm on my period. * Be romantic, turn out the lights. <=> I have flabby thighs. * This kitchen is so inconvenient <=> I want a new house. * I want new curtains <=> and carpeting, and furniture, and wallpaper..... * I need wedding shoes <=> the other 40 pairs are the wrong shade of white * Hang the picture there <=> NO, I mean hang it there! * I heard a noise <=> I noticed you were almost asleep. * Do you love me? <=> I'm going to ask for something expensive. * How much do you love me? <=> I did something today you're really not going to like. * I'll be ready in a minute. <=> Kick off your shoes and find a good game on T.V. * Is my butt fat? <=> Tell me I'm beautiful. * You have to learn to communicate. <=> Just agree with me. * Are you listening to me!? <=> Too late, you're dead. * Yes <=> No * No <=> No * Maybe <=> No * I'm sorry. <=> You'll be sorry. * Do you like this recipe? <=> It's easy to fix, so you'd better get used to it. * Was that the baby ? <=> Why don't you get out of bed and walk him until he goes to sleep. * I'm not yelling! <=> Yes I am yelling because I think this is important. * All we're going to buy is soap dish <=> It goes without saying that we're stopping at the cosmetics department, the shoe department, I need to look at a few new pocket books, and OMIGIOD there's a sale in lingerie, and wouldn't these pink sheets look great in the bedroom and did you bring your checkbook? ------------------------------------ /* in answer to "What's wrong?" */ --The same old thing. <=> Nothing. --Nothing. <=> Everything. --Everything. <=> My PMS is acting up. --Nothing, really. <=> It's just that you're such an asshole. --I don't want to talk about it. <=> Go away, I'm still building up steam. ------------------------------------ Odpowiedz Link Zgłoś
habitus Re:Co mówia sprawozdawacze... 22.09.03, 06:36 Niektóre nawet udało się przetłumaczyć (bez słownika!!!) :)) Odpowiedz Link Zgłoś
all2 Coś na nowy rok szkolny... 23.09.03, 11:32 Na lekcji religii nauczyciel omawia z 5 i 6-latkami 10 Przykazań. Właśnie omówili przykazanie o szanowaniu rodziców i nauczyciel spytał: - A czy jest jakieś przykazanie, które mówi o tym, jak traktować braci i siostry? Mały chłopiec (najstarszy z rodzeństwa) odpowiedział: - Nie zabijaj. **** Do szkoły zaproszono fotografa i nauczyciel namawia dzieci, by każde kupiło odbitkę zdjęcia grupowego. Pomyślcie tylko, gdy już będziecie dorosłe, popatrzycie na fotografię i powiecie: "To Joasia, teraz jest prawnikiem" albo "To Michał. Teraz jest lekarzem." Na to cienki głosik z tyłu sali: - A to jest nauczyciel. Teraz już nie żyje. Aby lepiej objaśnić pewien problem klasie, nauczyciel posłużył się takim oto przykładem: - Gdybym stanął na głowie, krew, jak wiecie, spłynęłaby do niej, i zrobiłbym się czerwony na twarzy. - Tak - odpowiada klasa. - Więc dlaczego, gdy stoję w pozycji normalnej, krew nie spływa z głowy do stóp? Jeden z uczniów odpowiedział: - Ponieważ pana stopy nie są puste. Odpowiedz Link Zgłoś
aureliano.83 Re: ...a może dowcip 23.09.03, 12:41 Murzynek przez przypadek obsypał się mąką. Patrzy w lustro... jest biały. Biegnie uradowany do taty i mówi: - Tata, tata, patrz jestem biały. - A nie przeszkadzaj mi. Idź do mamy. Murzynek biegnie do mamy i mówi: - Mamo, mamo, patrz jestem biały. - A nie przeszkadzaj mi. Idź do dziadka. Murzynek posłusznie biegnie do dziadka: - Dziadku, dziadku, patrz jestem biały. - Nie przeszkadzaj, idź do taty. Murzynek wkurzony stale przed lustrem i mówi: - Dopiero trzy minuty jestem biały, a już te czarnuchy mnie wkurwiają... Odpowiedz Link Zgłoś
ralston Kawałek chleba 25.09.03, 16:23 Gosc zapukal do drzwi domu. Otwiera gospodyni - Proszę pani, czy nie > wspomogłaby mnie pani kawałkiem chleba? > - Wie pan wczoraj były urodziny męża i został tort. Zaraz przyniosę. > - Nie, nie dziękuję, naprawdę proszę się nie trudzić, kawałek chleba > naprawdę wystarczy. > - Ależ to nie jest problem. I tak goście poszli i nikt tego tortu nie zje. > Biedak idzie po ulicy, przygląda się tortowi który dostał i mówi > - Jak ja przez to denaturat przepuszczę? Odpowiedz Link Zgłoś
ralston Pierdoła 26.09.03, 12:53 Żona do Męża: Ż: Ale z ciebie pierdoła... Ż: Jesteś taki pierdoła, że większego na świecie nie ma.... Ż: Wszystko za co byś się nie wziął, zaraz zchrzanisz. Ż: Gdybyś wystartował w konkursie na największego pierdołę zajął byś drugie miejsce. M: Dlaczego drugie? Ż: Bo już taka z ciebie pierdoła! Odpowiedz Link Zgłoś
ralston O rekinie 03.10.03, 10:01 Gosciu wybral sie lodzia na ryby. Jak juz odplynal kawalek od brzegu, z morza wynurza sie rekin wielkosci kutra rybackiego i pyta: - Na rybki? - Na grzyby, jak Boga kocham, ze na grzyby...! Odpowiedz Link Zgłoś