Dodaj do ulubionych

...a może dowcip

    • saunne Re: ...a może dowcip 08.08.03, 14:34
      W sądzie:
      - Dlaczego pozwana podrapała męża? Przecież mąż to głowa rodziny!
      - To już nie można podrapać się po głowie?!
    • awee Re: ...a może dowcip 10.08.03, 22:03

      Jakoś mi się udzieliło....

      Co to jest sąd ?
      To grupa ludzi orzekająca, która strona miała lepszego adwokata

    • aureliano.83 Re: ...a może dowcip 10.08.03, 23:32
      Szpital, anemik leży pod kołdrą w łóżku na sali:
      -Siooooostro - woła płaczliwie - Paaaaaaaająk!!!
      -Cicho - odpowiada siostra zajęta czymś innym.
      -Sioooooostro, paaaajjjjąąąąk!!!
      -Cicho - i zero reakcji ze strony siostry.
      -Gdzie mnie wleczesz , BEEEEESTIO???
      • aureliano.83 Re: ...a może dowcip 11.08.03, 00:13
        I jeszcze jeden o tej samej tematyce...

        -Sioooostro, pchłaaaa!
        -Nie poradzi pan sobie z pchłą?
        -Coooo, ręęęęce wykręcaaaasz...?
        • anka1 Re: ...a może dowcip 11.08.03, 08:42
          sklep z plytami. klient pyta ekspedientke : czy ma pani piersi ?
          - ??????? noo mam.
          - to prosze pokazac !
          - co pan sobie wyobraza ???!!!
          dopiero po dluzszej dyskusji okazalo sie ze chodzi o zespol z Kukizem.
          • saunne Re: ...a może dowcip 11.08.03, 10:48
            z tej samej beczki, tyle że ze złośliwym klientem:

            w sklepie mięsnym:
            -ma pani piersi?
            -mam
            -nie widać...
            • anka1 Re: ...a może dowcip 11.08.03, 12:45
              kiosk Ruchu. podchodzi klient i mowi : poprosze zapalki.
              kioskarz nic.
              klient glosniej : zapalki prosze !
              kioskarz nadal nie reaguje.
              klient krzyczy : poprosze zapalki !!!
              kioskarz na to : czego sie pan drze, gluchy nie jestem! z filtrem czy bez ?
              • kasia977 Re: ...a może dowcip 12.08.03, 23:15
                Spotykaja sie 2 bakterie:
                -ee, nudno,co? idziemy do dupy? tam sie zawsze coś dzieje.
                Zachodza do dupy, a tam zimno, przeciągi, wiatr hula. Nagle widzą owsika.
                -e, owsik,a ty co taki wkurwiony?
                -na to owsik -a wy byście nie były wkurwione jakby wam ostatni stolec odszedł?
    • saunne Protokoły c.d. 14.08.03, 14:35
      Z akt sadowych sprawy rozwodowej w Sz.: "Moja zona Danuta F. od dluzszego czasu
      calkowicie uniemozliwiala nasze wspólzycie seksualne gra na flecie, zwlaszcza w
      godzinach nocnych, co jest niedopuszczalne i szkodliwe (...)".

      Z notatki sluzbowej: "Po powrocie Waldemara D. z zakladu karnego
      przeprowadzilem z nim rozmowe ostrzegawcza, w czasie której zalecilem aby
      raczej unikal kontaktów seksualnych z kobietami które wczesniej zgwalcil (...)".

      Z notatki sluzbowej dzielnicowego: "Konkubina znanego alkoholika Karola W.
      stwierdzila, ze Karol ostatnio znacznie sie poprawil gdyz przez caly tydzien
      nie wypil nawet jednej szklanki denaturatu (...)".

      "Wladyslaw Z. - dróznik kolejowy zapytany dlaczego dzis w nocy spal pijany na
      sluzbie odpowiedzial, ze to nieprawda, gdyz przez cala sluzbe wykonywal
      czynnosci sluzbowe (...)".

      Fragment protokolu ogledzin miejsca samobójstwa: "Kiedy przybylismy na miejsce
      znalezienia wiszacych na drzewie zwlok Michala B., stwierdzilem w obecnosci
      dwóch obiektywnych swiadków, ze samobójstwo to zakonczylo sie dla samobójcy
      smiertelnie (...)".

      Z notatki sluzbowej: "52-letnia Karolina W. bedac na weselu w Siedliskach
      zaczela znienacka tanczyc solo i zarzuciwszy sobie spódnice na glowe, ukazala
      swe grube nogi pokryte zylakami, czym wywolala powszechne
      zgorszenie wszystkich weselników".

      Z notatki sluzbowej czlonka ORMO: "(...) Za odstapienie od czynnosci sluzbowych
      podejrzana o nielegalny wyrób spirytusu Genowefa T. zaproponowala mi do wyboru:
      pelne wiadro 80-procentowego bimbru albo stosunek, przy czym ja tego dnia na
      stosunek z Genowefa T. nie miałem ochoty".

      "Przesluchiwany Leslaw S., który zasnal w swym samochodzie na przejezdzie
      kolejowym wyjasnil, ze to nie alkohol spowodowal jego zasniecie, lecz spiaczka
      afrykanska, której nabawil sie przebywajac na kontrakcie w Libii. Zaproponowal
      mi, abym nie dawal wiecej dowodów swego nieuctwa, lecz poduczyl sie medycyny
      afrykanskiej (...)".

      Z przesluchania przewodniczacego komitetu organizacyjnego zabawy tanecznej we
      wsi L., ob. Jana T.: "Prawda jest, ze wydalem polecenie ostrzyzenia do golej
      paly (na lyso) 17-letniego Mariusza B., ale tenze mlody czlowiek z wlosami do
      ramion nie chcial opuscic sali rano, kiedy zabawa juz się skonczyla i lezal na
      podlodze, przytrzymujac sie kurczowo nogi od stolu. Dlatego wymierzylem mu dla
      przykladu kare ogolenia go natychmiast do lysej paly (...)"

      Z notatki sluzbowej posterunkowego MO Kazimierza Ch.: "Kiedy zapytalem
      Michaline T., dlaczego jej maz Wladyslaw T. wsród elementu przestepczego nosi
      pseudonim "Orzech", ona odpowiedziala mi, ze gdy maz
      jest na kacu, to straszliwie zgrzyta zebami, co przypomina rozgryzanie
      orzechów. Robi to tak glosno, ze az dzieci sie budza. Nawet kot sie
      przestraszyl z tego powodu i na stale wyniósl sie z domu. Uznalem, ze odpowiedz
      Michaliny T. jest w pelni uzasadniona. Równiez w pelni uzasadniony jest
      pseudonim Wladyslawa T. noszacego ksywe "Orzech"."

      "Obywatelka Franciszka J. zglosila do tutejszego posterunku MO, ze stado
      bezpanskich kotów wyczynia kazdej nocy orgie na dachu jej domu i trzeba raz na
      zawsze z tym skonczyc, bo spac nie mozna. Natychmiast udalem sie na miejsce
      tych orgii w celu przeprowadzenia ogledzin, lecz zadnych sladów orgii nie
      stwierdzilem (...)"

      Z notatki urzedowej: "Franciszek R. wycofal dzis zawiadomienie o kradziezy
      zuchwalej swojej sztucznej szczeki bowiem babka klozetowa w
      restauracji "Krakowiak" znalazla w/w szczeke w ustepie, która Franciszek R.
      przez
      nieuwage wyrzygal wczoraj wraz z obiadem, przekaska i pól litrem wódki
      zoladkowej gorzkiej (...)".

      Fragment notatki sluzbowej kaprala Ryszarda W.: "W ramach walki z patologia
      spoleczna, a zwlaszcza z chuliganstwem zatrzymalem dwóch miejscowych
      chuliganów, którzy zachowywali sie w sposób chuliganski i
      brali dzis udzial na stadionie podczas meczu pilki noznej w wybrykach
      chuliganskich wraz z innymi chuliganami, których tozsamosci nie rozpoznalem".

      Z notatki sluzbowej funkcjonariusza MO prowadzacego postepowanie przygotowawcze
      w sprawie o zgwalcenie: "W czasie przesluchania podejrzany o dokonanie 4
      zgwalcen Dariusz G. przysiegal sie i powolywal Pana Boga jako swiadka, ze jest
      niewinny. Nie potrafil jednak podac blizszych danych odnosnie miejsca
      aktualnego pobytu swego swiadka (...)"

      "Zatrzymany po ucieczce z tymczasowego aresztowania z Aresztu Sledczego w R.,
      tymczasowo aresztowany za wlamania Waclaw J. Zostal przez prokuratora
      rejonowego tymczasowo aresztowany za kilka innych spraw dotyczacych przestepstw
      kryminalnych, które przypisuje mu policja. Tymczasowo aresztowany Waclaw J.
      poprosil prokuratora, aby go wreszcie zawyrokowac, by w koncu wiedzial na czym
      stoi, tzn. za co ma siedziec i ile ma odsiedziec, a nie przez pól roku byc
      ciagle tylko tymczasowo aresztowanym, co zaczyna go juz wkurzac (...)"

      Z notatki sluzbowej posterunkowego MO z okresu stanu wojennego, kiedy alkohol
      byl na kartki, a prosty lud musial kombinowac, co by tu wypic: "We wsi K.
      wszyscy pedza bimber, gdyz smierdzi nim w kazdej chalupie, co
      stwierdzilem osobiscie i czlonek ORMO - Wladyslaw G. Zgodnie z przepisami
      Ustawy z 1959 roku o zwalczaniu nielegalnego wyrobu spirytusu, a także Ustawy o
      wychowaniu w trzezwosci i przeciwdzialaniu alkoholizmowi -
      nalezaloby zamknac cala wies (...)"

      Z notatki sluzbowej plutonowego Zbigniewa G.: "Ob. Zygmunt J. o
      ksywie "Orleando Furiozo" zazadal, aby go natychmiast zamknac w aresztach MO bo
      w przeciwnym razie komus przypieprzy. Poniewaz nie było podstaw prawnych, aby
      go zatrzymac wiec chcial przyrznac mnie (...)"

      "Dzisiejszej nocy ok. godz. 1.20 w czasie patrolu wylegitymowalismy wraz z
      plut. Wiktorem J. 16 osób, a przy ul. Wincentego Pola znanego zlodzieja i
      chuligana Tadeusza D. o ksywie "Szkorbut". Jego ksywa wziela sie stad,
      gdyz "Szkorbut" ma tylko jednego zeba w górnej szczece. Reszte zebów mógl mu
      zjesc szkorbut lub usunac ktos inny bez udzialu stomatologa (...)"

      "Kiedy przybylismy na miejsce znalezienia zwlok 71-letniej Tekli P.,
      stwierdzilismy, ze lezy ona w stajni. Jej ziec Eugeniusz A. stwierdzil, ze jego
      tesciowa kopnal prawdopodobnie bedacy w stajni kon. Po dokonaniu ogledzin
      miejsca znalezienia zwlok zabralismy Tekle P. do prosektorium, a jej ziecia do
      zatrzymania w aresztach MO do czasu wyjasnienia sprawy. Kiedy wychodzilismy ze
      stajni, kon glosno sie zasmial (...)"

      Z notatki sluzbowej starszego sierzanta Jerzego I.: "W zwiazku ze zgloszeniem
      Doroty H. o tym, ze dzis w nocy zostala zgwalcona przez Seweryna J., który
      niedawno wyszedl z wiezienia za wlamania – zawezwalem w/w do tutejszej komendy
      MO i chcac go zawstydzic, powiedzialem mu, ze to wstyd, aby wlamywacz
      recydywista czyli on przerzucal się teraz na inna specjalizacje (...)"


      • habitus Re: Protokoły c.d. 24.08.03, 23:58
        Popłakaliśmy się z mężem ze śmiechu :))))))))))))))))
    • saunne Re: ...a może dowcip 18.08.03, 16:42
      Ekspedientka w sklepie do małego chłopca:
      - Czy jesteś pewny, że mamusia kazała ci kupić 2 kilo cukierków czekoladowych i
      20 deko ziemniaków?

      ;-)))
    • annabl dzień dobry 24.08.03, 18:18
      -Dzień dobry, czy jest Staszek?
      -Tak, na podwórku, karmi świnie, łatwo go poznać, ma kapelusz.
    • ralston O kocie... 29.08.03, 14:15
      Facet chciał się pozbyć kota, więc wywiózł go kilka ulic dalej. Gdy wrócił do
      domu, kot już tam był. Wywiózł go dziesięć ulic dalej, po powrocie widzi kota w
      domu. Wywiózł go jeszcze raz, krąży ulicami w prawo, w lewo i tak, aż na drugi
      koniec miasta. Dzwoni do domu i pyta się żony:
      - Jest kot?
      - Jest - odpowiada żona.
      - Daj go do telefonu, bo nie mogę trafić do domu!
    • zaklinacz_koni Coś dla Chatki. 29.08.03, 17:40
      Tłumaczenia są jak kobiety - piękne nie są wierne, a wierne nie są piękne.
      To jest wyjątek:

      Husband: Honey, I'm home!
      Mąż: Miodzie, jestem domem!

      Wife: Is that you Tommy? Finally! What took you so long?
      Żona: Czyż jesteś to ty Tomy? Finalnie! Co cię wzięło takiego długiego?

      Husband: Come, come, Jennifer, don't get upset.
      Mąż: Przybądź, przybądź, Jenniferze, nie uzyskuj przewagi jednego seta w meczu
      tenisowym.

      Wife: Why, you've certainly taken your time this time?
      Żona: Dlaczego, ty z pewnością zabrałeś swój czas tymczasem?

      Husband: It's a jungle out there, my dear. Traffic jams every freaking five
      minutes, pardon my French. How was your day, by the way?
      Mąż: To jest dżungla tam na zewnątrz, moja zwierzyno płowa. Dżemy sklepików
      tytoniowych każde zakręcone pięć minut, ułaskaw mojego Francuza. Jak był twój
      dzień na poboczu drogi?

      Wife: Nothing out of the ordinary. Your mother called to complain that you
      don't call her often enough. Your son broke another two front teeth playing
      ice hockey. The garbage people are on strike. I washed the kitchen floor and
      now my back is killing me. My allergies are a pain-in-the-neck as well. And
      this foul weather gives me a hell of a pleasant feeling to boot. Other than
      that, my life is a typical suburban housewife ran its everyday course smoothly
      today. In any case, dinner is served.
      Żona: Nic poza obrębem czegoś ordynarnego. Twoja matka wołała narzekać że ty
      ją wołasz nie często dosyć. Twój syn złamał jeszcze jedne dwa zęby frontowe
      grając na hokeju z lodu. Śmieciarze są na uderzeniu. Wyprałam kuchenne piętro
      i teraz mój tył zabija mnie. Moja alergia jest bólem-w-szyi jako studnia. I ta
      niesportowa pogoda daje mi piekło proszącego czucia do buta. Inne niż to, moje
      życie jako typowej podurbanistycznej domowej żony biegło swój każdodzienny
      kurs gładko dziś. W dowolnym futerale, obiad jest obsłużony.

      Husband: Can you fix me a stiff drink first?
      Mąż: Możesz ty zreperować mi jakis sztywny napój, po pierwsze?

      Wife: Out of question. The food is getting cold. Besides, why don't you fix
      one for yourself? I have my hands full, tossing the salad.
      Żona: Na zewnątrz pytania. Żywność jest dostająca chłodu. Obok, dlaczego ty
      nie zreperujesz jednego dla siebie sam? Ja mam ręce pełne, podrzucając sałatę.

      Husband: All right then. I'll get myself a can of Bud from the icebox. What
      are we having tonight?
      Mąż: Wszystko na prawo wtedy. Dostanę sobie puszkę Pąku z lodopudła. Co
      jesteśmy mający tej nocy?

      Wife: You didn't expect anything fancy, did you? What we have tonight is ever-
      so-popular hamburgers and fries from Burger King. There's nothing like the
      regular meat-and-potato kind of stuff. (Aside) I think I'm gonna throw up.
      Żona: Ty nie oczekiwałeś żadnej wymyślnej rzeczy, oczekiwałeś ty? Co my mamy
      dziś, to są zawsze-tak-popularni szynkowi mieszczanie i smażonki z
      Mieszczanina Króla. Tam jest nicość przypominająca regularny mięsno-kartoflany
      rodzaj substancji. (Leżąc na boku) Myślę, że jestem gonną w trakcie rzutu
      wzwyż.
      • chatka_ Re: Coś dla Chatki. 29.08.03, 17:48
        zaklinacz_koni napisał:

        > Tłumaczenia są jak kobiety - piękne nie są wierne, a wierne nie są piękne.

        Autorem tych słów jest Wojciech Młynarski,

        a tekstu ponizej Stanisław Barańczak :))) (ale pieknie dziekuje :)))



        > To jest wyjątek:
        >
        > Husband: Honey, I'm home!
        > Mąż: Miodzie, jestem domem!
        >
        > Wife: Is that you Tommy? Finally! What took you so long?
        > Żona: Czyż jesteś to ty Tomy? Finalnie! Co cię wzięło takiego długiego?
        >
        > Husband: Come, come, Jennifer, don't get upset.
        > Mąż: Przybądź, przybądź, Jenniferze, nie uzyskuj przewagi jednego seta w
        meczu
        > tenisowym.
        >
        > Wife: Why, you've certainly taken your time this time?
        > Żona: Dlaczego, ty z pewnością zabrałeś swój czas tymczasem?
        >
        > Husband: It's a jungle out there, my dear. Traffic jams every freaking five
        > minutes, pardon my French. How was your day, by the way?
        > Mąż: To jest dżungla tam na zewnątrz, moja zwierzyno płowa. Dżemy sklepików
        > tytoniowych każde zakręcone pięć minut, ułaskaw mojego Francuza. Jak był twój
        > dzień na poboczu drogi?
        >
        > Wife: Nothing out of the ordinary. Your mother called to complain that you
        > don't call her often enough. Your son broke another two front teeth playing
        > ice hockey. The garbage people are on strike. I washed the kitchen floor and
        > now my back is killing me. My allergies are a pain-in-the-neck as well. And
        > this foul weather gives me a hell of a pleasant feeling to boot. Other than
        > that, my life is a typical suburban housewife ran its everyday course
        smoothly
        > today. In any case, dinner is served.
        > Żona: Nic poza obrębem czegoś ordynarnego. Twoja matka wołała narzekać że ty
        > ją wołasz nie często dosyć. Twój syn złamał jeszcze jedne dwa zęby frontowe
        > grając na hokeju z lodu. Śmieciarze są na uderzeniu. Wyprałam kuchenne piętro
        > i teraz mój tył zabija mnie. Moja alergia jest bólem-w-szyi jako studnia. I
        ta
        > niesportowa pogoda daje mi piekło proszącego czucia do buta. Inne niż to,
        moje
        > życie jako typowej podurbanistycznej domowej żony biegło swój każdodzienny
        > kurs gładko dziś. W dowolnym futerale, obiad jest obsłużony.
        >
        > Husband: Can you fix me a stiff drink first?
        > Mąż: Możesz ty zreperować mi jakis sztywny napój, po pierwsze?
        >
        > Wife: Out of question. The food is getting cold. Besides, why don't you fix
        > one for yourself? I have my hands full, tossing the salad.
        > Żona: Na zewnątrz pytania. Żywność jest dostająca chłodu. Obok, dlaczego ty
        > nie zreperujesz jednego dla siebie sam? Ja mam ręce pełne, podrzucając sałatę.
        >
        > Husband: All right then. I'll get myself a can of Bud from the icebox. What
        > are we having tonight?
        > Mąż: Wszystko na prawo wtedy. Dostanę sobie puszkę Pąku z lodopudła. Co
        > jesteśmy mający tej nocy?
        >
        > Wife: You didn't expect anything fancy, did you? What we have tonight is ever-
        > so-popular hamburgers and fries from Burger King. There's nothing like the
        > regular meat-and-potato kind of stuff. (Aside) I think I'm gonna throw up.
        > Żona: Ty nie oczekiwałeś żadnej wymyślnej rzeczy, oczekiwałeś ty? Co my mamy
        > dziś, to są zawsze-tak-popularni szynkowi mieszczanie i smażonki z
        > Mieszczanina Króla. Tam jest nicość przypominająca regularny mięsno-
        kartoflany
        > rodzaj substancji. (Leżąc na boku) Myślę, że jestem gonną w trakcie rzutu
        > wzwyż.
        • chatka_ Re:No po prostu rewelacja! 29.08.03, 18:09
          The European Commission has just announced an agreement whereby
          English will be the official language of the European Union rather
          than German, which was the other possibility. As part of the negotiations,
          Her Majesty's Government conceded that English spelling had some room for
          improvement and has accepted a 5-year phase-in plan that would become known
          as "Euro-English".
          In the first year, "s" will replace the soft "c". Sertainly, this will make
          the sivil servants jump with joy. The hard "c" will be dropped in favour of
          "k". This should klear up konfusion, and
          keyboards kan have one less letter. There will be growing publik enthusiasm
          in the sekond year when the troublesome "ph" will be replaced with "f". This
          will make words like fotograf 20% shorter. In the 3rd year, publik akseptanse
          of the new spelling kan be expekted to reach the stage where more komplikated
          changes are possible. Governments will enkourage the removal of double letters
          which have always ben a deterent to akurate speling. Also, al wil agre that the
          horibl mes of the silent "e" in the languag is disgrasful and it should go
          away. By the 4th yer peopl wil be reseptiv to steps such as replasing "th"
          with"z" and "w" with "v".
          During ze fifz yer, ze unesesary "o" kan be dropd from words
          kontaining "ou" and after ziz fifz yer, ve vil hav a reil sensibl riten
          styl. Zer vil be no mor trubl or difikultis and evrivun vil find it ezi tu
          understand ech oza. Ze drem of a united urop vil finali kum tru.
          Zen ve vil rul ze world!!!
          If zis mad you smil pleas pas on to oza pepl.
          • annabl Re:No po prostu rewelacja! 29.08.03, 20:03
            Aj apsolutli agri, ent aj propołs e polisz werszyn of dis ajdija. De prodżekt
            is abałt prononsjejszon, in de polisz łej of kors. Polisz pipol szud wrajt ol
            de łords dżast es dey hir dem. It łud solf ol de trabels łit lernink łords, ent
            onli prononsjejszon szud bi rimembert. Aj tink det dis ajdija is perfekt in
            ałer difikult ent fast tajms in łicz łi hef tu lif...ent łork... ent soł on.

            Eniłej, if sombadi didynt anderstant łot aj rołt - plis, bi soł najs ent gif mi
            e sajn - annabl@gazeta.pl - aj łud translejt ol. Hef e najs iwnink. Grits, Ania
            • ralston :)))))))))))))))))) n/txt 29.08.03, 20:12
              • saunne Re: :)))))))))))))))))) x 2 ( n/txt) 29.08.03, 20:21
                • annabl łan for de mani, tu for de szoł.... 29.08.03, 21:00
                  oł, its ril pleżer for mi tu rid jor posts - et de mołment maj iwnink łil bi
                  beter den aj tołt. Ent despajt maj prajwat problems łit men ent łork - aj sej:
                  tenk ju gajs, ril tenks! dis mins e lot for mi.
                  pi es
                  mejbi ju ken tink det ajm dżołkink, bat it is not lajk det
                  • ralston Re: łan for de mani, tu for de szoł.... 29.08.03, 21:03
                    Anka - za chwilę mnie będziesz miała na sumieniu!!! :))) Albo mój komputer.
                    Najpierw się zakrztusiłem a potem oplułem klawiaturę ze śmiechu :))))
                    • annabl Re: łan for de mani, tu for de szoł.... 29.08.03, 21:08
                      noł łej - aj dont trast ju, espeszali bikos ju ar de administrejtor gaj, noł
                      łej aj em not gołink tu abendon maj ajdijas, aj em stronk, ent ol aj hef is maj
                      strent, ent maj prałt, ent maj fri łil, fri łil giwen mi tu mejk gut... du not
                      tink łot ti tajm gejw ju - TINK ŁOT JU KEN GIW TU TI TAJM! ent bi prałt of it,
                      bi prałt, dets olni łot kałnts, onli łot ju hef noł meter łot......
                      • ralston Re: łan for de mani, tu for de szoł.... 29.08.03, 21:10
                        Zaraz Ci wyślę fakturę za naprawę klawiatury :)))
                        • annabl Re: łan for de mani, tu for de szoł.... 29.08.03, 22:10
                          inaf is inaf
                          es de fejmus arkitekt sejd: les is mor, ent in konfrontejszon anoder łan sejd:
                          les is not mor, ent after det łi hef in arkitekczer kłajt e mes ent nołbadi
                          nołs łer is de beginink ent łer is di end, soł, aj sej, sajlens is prajsles,
                          stej kul ent bi kalm
                          grits, Ania
    • saunne Re: ...a może dowcip 29.08.03, 19:52
      Młody, niedawno zatrudniony pracownik wychodzi wieczorem z opustoszałego już
      biura. Na korytarzu spotyka swojego prezesa stojącego nad niszczarką z jakimś
      ważnym pismem,opatrzonym mnóstwem pieczątek.
      Prezes minę ma zakłopotaną.
      - Czy potrafi pan obsłużyć te maszynę? - pyta prezes.
      - Oczywiście - odpowiada pracownik.
      Bierze dokument, wkłada do szczeliny, naciska START. Po chwili dokument znika.
      - Doskonale, doskonale - cieszy się prezes - Chciałbym dwie kopie...
      • habitus Re: ...a może dowcip 30.08.03, 22:38
        Ktoś załomotał do drzwi domku Kubusia Puchatka. Miś otworzył i został
        stratowany przez wbiegającego dzika. Dzik zdemolował Kubusiowe mieszkanko,
        wyżarł ostatnią baryłkę miodu, czknął donośnie i wybiegł. Kubuś pozbierał się z
        podłogi i poszedł na skargę do Sowy Przemądrzałej. Opowiedział o całym zajściu.
        Sowa się bardzo zdziwiła: "O, to Prosiaczek wrócił już z wojska?"

        (znalezione w Internecie)
        • saunne Re: ...a może dowcip 30.08.03, 22:40
          habitus napisała:

          > Ktoś załomotał do drzwi domku Kubusia Puchatka. Miś otworzył i został
          > stratowany przez wbiegającego dzika. Dzik zdemolował Kubusiowe mieszkanko,
          > wyżarł ostatnią baryłkę miodu, czknął donośnie i wybiegł. Kubuś pozbierał się
          z
          >
          > podłogi i poszedł na skargę do Sowy Przemądrzałej. Opowiedział o całym
          zajściu.
          >
          > Sowa się bardzo zdziwiła: "O, to Prosiaczek wrócił już z wojska?"
          >
          > (znalezione w Internecie)

          :)))))
    • zaklinacz_koni Dowcip bardzo niszowy: 30.08.03, 16:25
      Dlaczego w kolejnych wersjach Windowsa ciągle tak często oglądamy blue screena?
      Gdyż w Microsofcie nikt już nie pamięta, która linijka kodu za niego odpowiada.
    • aand Re: Powiedzenia mojego wujka. 30.08.03, 18:45




      Wial taki wiatr, ze az SMS-y wracaly do telefonu...
    • all2 Re: ...a może dowcip 03.09.03, 08:32
      Duchowny i pasterz owiec z Australii spotkali sie podczas quizu w TV.
      Po rundzie regularnych pytan maja rozwna ilosc punktow i prowadzacy
      daje im koncowe zadanie, ktore brzmi: "czy dacie rade w ciagu 5 minut
      ulozyc wierszyk z wyrazem Timbuktu?"
      Obydwaj kandydaci pograzaja sie w zadumie na 5 minut.
      Po tym czasie duchowny prezentuje swoj wierszyk:
      "I was a father all my life,
      I had no children, had no wife,
      I read the bible through and through
      on my way to Timbuktu..."
      Publicznosc w studiu jest zachwycona i juz widzi w nim zwyciezce
      quizu..
      Wtedy australijski pasterz owiec wychodzi i deklamuje:
      "When Tim and I to Brisbane went,
      we met three ladies cheap to rent.
      They were three and we were two,
      so I booked one and Tim booked two..."
    • ralston Re: ...a może dowcip 06.09.03, 23:09
      Pewnego dnia mała dziewczynka przyglądała się, jak jej matka
      zmywa naczynia. Nagle zauważyła kontrastujące z brązowymi
      włosami matki siwe pasma. Spytała zatem:
      - Mamo, dlaczego niektóre pasma Twoich włosów są siwe? Matka
      odpowiedziała:
      - Za kazdym razem gdy mnie zdenerwujesz lub doprowadzisz do
      płaczu niektóre moje włosy stają się siwe .
      Dziewczynka przemyślała chwilę tę rewelację i odrzekła:
      - Musiałaś nieźle wkurzyć babcię .
    • ralston Re: ...a może dowcip 06.09.03, 23:11
      Mała dziewczynka rozmawiała z nauczycielem o wielorybach .
      Nauczyciel twierdził, że jest fizyczną niemożliwością, by
      wieloryb mógł połknąć człowieka. Pomimo, że jest taki wielki, jego gardło jest
      zbyt wąskie. Dziewczynka upierała się, że przecież Jonasz został
      połknięty przez wieloryba. Zirytowany nauczyciel powtórzył, że to fizycznie
      niemożliwe. Dziewczynka powiedziała:
      - Gdy będę w niebie zapytam o to Jonasza .
      - Nauczyciel spytał:
      - A jeśli Jonasz poszedł do piekła?
      Odpowiedziała:
      - Wtedy pan go zapyta .
      • saunne Re: ...a może dowcip 07.09.03, 14:35
        :-)))))

        Mnie dzisiaj spotkała ciekawa sytuacja. Rano pojechałam do babci na wieś. Po
        drodze miałam jej kupić mięsa mielonego. Miałam, bo nie kupiłam. W żadnym
        mijanym sklepie go nie było (a byłam chyba w ośmiu, także w supermarketach).
        Podejrzewam, że wszystkie gospodynie w Białymstoku i Gródku robią dziś gołąbki
        lub kotlety mielone ;-)
        • ralston Re: ...a może dowcip 07.09.03, 18:13
          saunne napisała:

          > :-)))))
          >
          > Mnie dzisiaj spotkała ciekawa sytuacja. Rano pojechałam do babci na wieś. Po
          > drodze miałam jej kupić mięsa mielonego. Miałam, bo nie kupiłam. W żadnym
          > mijanym sklepie go nie było (a byłam chyba w ośmiu, także w supermarketach).
          > Podejrzewam, że wszystkie gospodynie w Białymstoku i Gródku robią dziś
          gołąbki
          > lub kotlety mielone ;-)

          - jest mielone?
          - mielim.
          - to ja zaczekam...
          - wczoraj mielim!
          • saunne Re: ...a może dowcip 07.09.03, 19:20
            ralston napisał:

            > saunne napisała:
            >
            > > :-)))))
            > >
            > > Mnie dzisiaj spotkała ciekawa sytuacja. Rano pojechałam do babci na wieś.
            > Po
            > > drodze miałam jej kupić mięsa mielonego. Miałam, bo nie kupiłam. W żadnym
            > > mijanym sklepie go nie było (a byłam chyba w ośmiu, także w supermarketach
            > ).
            > > Podejrzewam, że wszystkie gospodynie w Białymstoku i Gródku robią dziś
            > gołąbki
            > > lub kotlety mielone ;-)
            >
            > - jest mielone?
            > - mielim.
            > - to ja zaczekam...
            > - wczoraj mielim!

            właśnie... ;-)))))
    • ralston Re: ...a może dowcip 08.09.03, 17:03
      Na dyskotece chłopak do dziewczyny:
      - Zatańczymy?
      - Z miastowymi nie skikam!
      Podchodzi do drugiej:
      - Zatańczymy?
      - Z miastowymi nie skikam!
      Podchodzi do trzeciej:
      - Poskikamy?
      - Spadaj wieśniaku!
      • saunne Re: ...a może dowcip 09.09.03, 20:13
        :)))) :))) :))))
        • chatka_ Re: ...a może dowcip 09.09.03, 21:12
          www.allegro.pl/show_item.php?item=15509718

          dzieki Sauneczko!
      • awee Re: ...a może dowcip 09.09.03, 22:37

        W nawiązaniu do tematu "dyskoteka" mnie kiedyś smieszył taki :


        Na dyskotece chłopak podchodzi do dziewczyny i pyta:
        -Przepraszam, następny taniec masz wolny ?
        Oczywiście - odpowiada zalotnie dziewczyna
        -A popilnujesz mi Coca-Coli ?
    • all2 Re: ...a może dowcip 09.09.03, 21:33
      Podobno w jednym z białostockich sklepów sprzedawano kiedyś proszek na rozwagę?
      • chatka_ Re: a moze czarny dowcip? 10.09.03, 20:58
        Maz z żoną ulegli bardzo powaznemu wypadkowi. Po kilkunastogodzinnnej
        operacji zony do meza wychodzi lekarz i mówi: - Prosze Pana, na poczatek
        dobra wiadomosc, zona operacje przezyla.
        Maz wyraza radosc. - No tak - mówi lekarz - ale, wie Pan, musze Pana
        poinformowac o paru sprawach.
        Otóz po pierwsze ta operacja nie jest jedyna, zona musi przejsc jeszcze
        bardzo powazny zabieg w klinice specjalistycznej, a tego nie refunduje
        Narodowy Fundusz Zdrowia, koszt operacji to okolo 70-80 tysiecy zlotych.
        To nie wszystko, zona wymagac bedzie dlugotrwalej, w zasadzie dozywotniej
        rehabilitacji w bardzo specyficznych warunkach, nie musze > dodawac, ze nie
        refunduje tego NFZ, koszt miesieczny to jakies 2000 PLN. No i ponadto zona
        jako inwalida wymagac bedzie specjalistycznego sprzetu i srodków
        higienicznych, to kosztuje jakies 1500-2000 PLN miesiecznie, oczywiscie NFZ
        w zaden sposób w kosztach nie partycypuje.
        Zapada cisza.

        Wtem lekarz klepie meza w ramie i mówi: - Eee, zartowalem, nie zyje.
      • saunne Re: ...a może dowcip 11.09.03, 12:07
        all2 napisała:

        > Podobno w jednym z białostockich sklepów sprzedawano kiedyś proszek na
        rozwagę?

        :))) :))) :)))
        może znowu by zaczeli?
        • habitus Re: ...a może dowcip 11.09.03, 15:49
          W Kabarecie Olgi Lipińskiej za czasów rządu Mazowieckiego i reform Balcerowicza
          pojawił się w jednej z piosenek refren: "Dajcie mi jakiegoś proszku, żebym
          poparł jeszcze troszku..." I wszystko się zgadza, ten proszek był z
          Białegostoku!



    • saunne Re: ...a może dowcip 13.09.03, 21:03
      Właśnie to dostałam mailem:

      Jaki jest pewny sposób, żeby ktoś się w Tobie zakochał?

      "Powiedz mu, że jesteś właścicielką sieci cukierni."
      (Dagmarka, lat 6)

      "Poruszaj biodrami i licz na szczęście." (Kamilka, lat 9)

      "Wykrzycz, że ją kochasz z całej siły... i nie przejmuj się,
      jeśli jej rodzice stoją obok." (Mareczek, lat 8)

      "Nie noś pachnących, zielonych tenisówek. Może zwrócisz na
      siebie uwagę, ale to nie to samo co miłość." (Adas, lat 9)

      "Jednym ze sposobów jest zaproszenie dziewczyny gdzieś na
      jedzenie. Upewnij się, że jest to coś, co ona lubi jeść. W moim
      przypadku zazwyczaj działają frytki." (Bartek, lat 9)

      Po czym poznać, że dwóch dorosłych w restauracji jest w sobie
      zakochanych?

      "Trzeba zobaczyć kto płaci za rachunek. Po tym najłatwiej."
      (Bartuś, lat 9)

      "Zakochani będą sobie patrzeć w oczy i wystygnie im jedzenie.
      Inni ludzie w restauracji będą woleli jeść ciepłe." (Michaś, lat 9)

      "Romantyczni dorośli z reguły ładnie się ubierają. Jeśli mają
      na sobie dżinsy to albo się nie kochają albo właśnie ze sobą
      zerwali..." (Sandra, lat 9)

      "Zobacz czy facet ma szminkę na twarzy." (Zuzia, lat 7)

      "Jeśli zamówią ten płonący deser. On jest jak ich serca -
      płonie i dlatego go zamawiają." (Krysia, lat 9)

      Jak wymyślono całowanie?

      "Ja wiem jak to było... Jak całujesz to jest Ci cieplej, a
      wtedy nie było kaloryferów." (Zosia, lat 8)

      Jak można nauczyć się dobrze całować?

      "Możesz poćwiczyć na Barbie lub Kenie." (Zuzia, lat 7)

      "Nie można - to robi się samo jak tylko masz się pocałować."
      (Boguś, lat 7)

      "Trzeba oglądać dużo seriali w telewizji." (Sandra, lat 9)

      Kiedy można kogoś pocałować?

      "Kiedy jest bogaty." (Zuzia, lat 7)

      "Nigdy nie wolno całować chłopaka! Oni są zawsze brudni -
      dlatego ja przestałam to robić." (Gosia, lat 7)

      "Jeśli to jest Twoja mama, możesz ją całować kiedy chcesz. Ale
      jeśli jest to obca osoba, to musisz poprosić o pozwolenie." (Robercik, lat 6)

      "Ja to widzę tak: Całowanie się jest ok jeśli to lubisz. Ale
      nie wolno nikogo do tego zmuszać, bo to wolny kraj... Tak słyszałem..."
      (Andrzejek, lat 8)

      "Nigdy nie powinienieś całować dziewczyny zanim nie masz
      wystarczająco pieniędzy, żeby kupić jej duży pierścionek i video, ponieważ
      ona na pewno będzie chciała mieć kasetę z waszego wesela." (Mateusz, lat 10)

      Jak ważna jest miłość?
      "Bardzo ważna! Prawie tak ważna jak piłka nożna!" (Bartuś, lat 9)

      Dlaczego zakochani trzymają się za ręce?
      "Oni nie chcą, żeby spadły im obrączki i dlatego się tak mocno
      trzymają, bo dużo za nie zapłacili..." (Gosia, lat 7)

      Kiedy jest najlepszy czas, aby się ożenić?
      "Kiedy tylko skończę przedszkole, zamierzam znaleźć sobie
      zonę." (Tomek, lat 5)

      Co ludzie robią na randkach?
      "Na pierwszej randce ludzie zazwyczaj mówią sobie kłamstwa, i
      są one tak ciekawe, że umawiają się na drugą randkę." (Michał, lat 9)

      Dlaczego miłośc przytrafia się właśnie tym dwóm określonym
      osobom?
      "Nikt nie wie tego na pewno, ale słyszałem, że to ma coś
      wspólnego z tym, jak pachniesz. To dlatego perfumy i dezodoranty są popularne."
      (Janek, lat 9)

      Do czego podobna jest miłość?
      "To jest jak lawina, kiedy musisz uciekać, by ratować swe życie." (Marcin, lat
      9)

      Jaką rolę w miłości odgrywa wygląd?
      "Jeśli chcesz być kochany przez kogoś, kto nie jest z twojej
      rodziny, to bycie pięknym nie jest takie trudne." (Asia, lat 8)

      "To nie zawsze jest kwestia wyglądu. Spójrz na mnie, jestem
      przystojny jak nikt, a jeszcze nie znalazłem nikogo, kto chciałby się ze mną
      ożenić." (Michał, lat 7)

      "Piękno jest powierzchowne i krótkotrwałe. Dlatego lepiej być
      bogatym, bo majątek trwa dłużej." (Małgosia, lat 9)

      Sekretne opinie na temat miłości
      "Ja jestem za miłością, dopóki nie przytrafia się ona kiedy w
      telewizji są kreskówki." (Anita, lat 6)

      "Miłość znajdzie cię nawet wtedy, kiedy próbujesz się przed
      nią schować. Ja próbuję się przed nią ukryć odkąd skończyłem 5 lat, ale
      dziewczyny nie przestają mnie podrywać." (Robert, lat 8)

      Konieczne uzdolnienia do stworzenia udanego związku
      "Jedno z was musi umieć wypisać czek, dlatego, że kiedy bardzo
      się kochacie, to musicie płacić duże rachunki."(Ewa, lat 8)

      Co myślą ludzie, kiedy mówią "kocham cię"?
      "Taka osoba myśli: 'No, ja naprawdę go kocham. Ale mam
      nadzieję, że przynajmniej raz dziennie bierze prysznic'." (Ewelina, lat 9)

      Jak sprawić, by miłość przetrwała?
      "Większość czasu spędzaj na kochaniu, zamiast na pracy."
      (Tomek, lat 7)

      "Dobrze się całuj. Dzięki temu może twoja żona zapomni, że
      nigdy nie wynosisz śmieci." (Patryk, lat 8)

      pozdrawiam :-)
    • ralston Re: ...a może dowcip 18.09.03, 10:31
      Policjant zatrzymuje do kontroli samochód w którym jedzie młode małżeństwo z
      dzieckiem. Daje kierowcy alkomat.
      - 0,8 promila - odczytuje wynik
      - Panie władzo, macie zepsuty alkomat - odpowiada stanowczo kierowca. Niech
      żona dmuchnie.
      - Pańska żona też ma 0,8 promila - mówi po chwili policjant.
      - Macie zepsute urządzenie i koniec. Niech dziecko dmuchnie.
      - 0,8 promila - mówi policjant i zwraca się do kolegi:
      - Janek, alkomat nam się zepsuł.
      Samochód odjeżdża, a kierowca mówi do żony:
      - Widzisz, kochanie. Mówiłaś, żeby Kubusiowi nie dawać. Zobacz - jemu nie
      zaszkodziło, a nam pomogło.
    • ralston Maklerzy 19.09.03, 15:52
      Giełda. Pokój z mnóstwem komputerów i stadem ganiajacych się ludzi w
      czerwonych szelkach. Z każdej strony słychac okrzyki:
      - Podnieś do dwóch! Kupuj! Kupuj wszystko!
      - Opuść dziesięć i sprzedawaj!
      - Cztery w dół! Puszczaj!
      Jeden makler zamyślony patrzy w okno i nagle mówi melancholijnie:
      - Śnieg spadł...
      Chwila ciszy. Zaskoczenie na sali i...
      - No to na co k...a czekasz? Sprzedawaj!!
    • aand Re:Co mówia sprawozdawacze... 21.09.03, 17:53
      ...sportowi. Nie tylko nasi... ;)

      "Batistuta gets most of his goals with the ball" - Ian St. John

      "The good news for Nigeria is that they're 2-0 down very
      early in the game" - Kevin Keegan

      "Moreano thought that the full-back was gonna come up behind
      and give him one really hard" - Big Ron

      "I came to Nantes two years ago and it's much the same today,
      except that it is completely different" - Kevin Keegan

      "That's lifted the crowd up into the air" - Barry Davies

      "Adams is stretching himself, looking for Seaman" - Brian Moore

      "I wouldn't be surprised if this game went all the way to the
      finish" - Ian St John

      "Chile have three options - they could win or they could lose"
      - Kevin Keegan

      "Apart from their goals, Norway haven't scored" - Terry Venables

      "It had to go in, but it didn't" - Peter Drury

      "He never fails to hit the target. But that was a miss"
      - Bobby Robson

      "Batistuta is very good at pulling off defenders" - Kevin Keegan

      "Zidane is not very happy because he's suffering from the wind"
      - Big Ron

      "Well, either side could win it, or it could be a draw" - Big Ron

      "He sliced the ball when he had it on a plate" - Big Ron

      "I'm afraid they've left their legs at home" - Big Ron
      • all2 Re:Co mówia sprawozdawacze... 21.09.03, 22:25
        Super. Niektóre wręcz stworzone na sygnaturki. Mogę poużywać? :)
        • chatka_ Re:Co mówia sprawozdawacze... 21.09.03, 22:30
          Srebrne usta dla Big Rona! Swietne! :)
          • aand Re:Co mówia sprawozdawacze... 21.09.03, 23:03
            Ron - male miki. Posluchajcie tego ;)

            Wifespeak <-> English

            * You want <=> You want
            * We need <=> I want
            * It's your decision <=> The correct decision should be obvious by now
            * Do what you want <=> You'll pay for this later
            * We need to talk <=> I need to complain
            * Sure... go ahead <=> I don't want you to.
            * I'm not upset <=> Of course I'm upset, you moron.
            * You're ... so manly <=> You need a shave and you sweat a lot.
            * You're certainly attentive tonight <=> Is sex all you ever think about?
            * I'm not emotional! And I'm not overreacting! <=> I'm on my period.
            * Be romantic, turn out the lights. <=> I have flabby thighs.
            * This kitchen is so inconvenient <=> I want a new house.
            * I want new curtains <=> and carpeting, and furniture, and wallpaper.....
            * I need wedding shoes <=> the other 40 pairs are the wrong shade of white
            * Hang the picture there <=> NO, I mean hang it there!
            * I heard a noise <=> I noticed you were almost asleep.
            * Do you love me? <=> I'm going to ask for something expensive.
            * How much do you love me? <=> I did something today you're really not going to
            like.
            * I'll be ready in a minute. <=> Kick off your shoes and find a good game on
            T.V.
            * Is my butt fat? <=> Tell me I'm beautiful.
            * You have to learn to communicate. <=> Just agree with me.
            * Are you listening to me!? <=> Too late, you're dead.
            * Yes <=> No
            * No <=> No
            * Maybe <=> No
            * I'm sorry. <=> You'll be sorry.
            * Do you like this recipe? <=> It's easy to fix, so you'd better get used to
            it.
            * Was that the baby ? <=> Why don't you get out of bed and walk him until he
            goes to sleep.
            * I'm not yelling! <=> Yes I am yelling because I think this is important.
            * All we're going to buy is soap dish <=> It goes without saying that we're
            stopping at the cosmetics department, the shoe department, I need to look at a
            few new pocket books, and OMIGIOD there's a sale in lingerie, and wouldn't
            these pink sheets look great in the bedroom and did you bring your checkbook?
            ------------------------------------
            /* in answer to "What's wrong?" */
            --The same old thing. <=> Nothing.
            --Nothing. <=> Everything.
            --Everything. <=> My PMS is acting up.
            --Nothing, really. <=> It's just that you're such an asshole.
            --I don't want to talk about it. <=> Go away, I'm still building up steam.
            ------------------------------------

            • habitus Re:Co mówia sprawozdawacze... 22.09.03, 06:36
              Niektóre nawet udało się przetłumaczyć (bez słownika!!!) :))
    • all2 Coś na nowy rok szkolny... 23.09.03, 11:32
      Na lekcji religii nauczyciel omawia z 5 i 6-latkami 10 Przykazań. Właśnie
      omówili przykazanie o szanowaniu rodziców i nauczyciel spytał:
      - A czy jest jakieś przykazanie, które mówi o tym, jak traktować braci i
      siostry?
      Mały chłopiec (najstarszy z rodzeństwa) odpowiedział:
      - Nie zabijaj.

      ****
      Do szkoły zaproszono fotografa i nauczyciel namawia dzieci, by każde kupiło
      odbitkę zdjęcia grupowego.
      Pomyślcie tylko, gdy już będziecie dorosłe, popatrzycie na fotografię i
      powiecie: "To Joasia, teraz jest prawnikiem" albo "To Michał. Teraz jest
      lekarzem."
      Na to cienki głosik z tyłu sali:
      - A to jest nauczyciel. Teraz już nie żyje.

      Aby lepiej objaśnić pewien problem klasie, nauczyciel posłużył się takim oto
      przykładem:
      - Gdybym stanął na głowie, krew, jak wiecie, spłynęłaby do niej, i zrobiłbym
      się czerwony na twarzy.
      - Tak - odpowiada klasa.
      - Więc dlaczego, gdy stoję w pozycji normalnej, krew nie spływa z głowy do stóp?
      Jeden z uczniów odpowiedział:
      - Ponieważ pana stopy nie są puste.
    • aureliano.83 Re: ...a może dowcip 23.09.03, 12:41
      Murzynek przez przypadek obsypał się mąką. Patrzy w
      lustro... jest biały. Biegnie uradowany do taty i mówi:
      - Tata, tata, patrz jestem biały.
      - A nie przeszkadzaj mi. Idź do mamy.
      Murzynek biegnie do mamy i mówi:
      - Mamo, mamo, patrz jestem biały.
      - A nie przeszkadzaj mi. Idź do dziadka.
      Murzynek posłusznie biegnie do dziadka:
      - Dziadku, dziadku, patrz jestem biały.
      - Nie przeszkadzaj, idź do taty.
      Murzynek wkurzony stale przed lustrem i mówi:
      - Dopiero trzy minuty jestem biały, a już te czarnuchy
      mnie wkurwiają...
    • ralston Kawałek chleba 25.09.03, 16:23
      Gosc zapukal do drzwi domu. Otwiera gospodyni - Proszę pani, czy nie
      > wspomogłaby mnie pani kawałkiem chleba?
      > - Wie pan wczoraj były urodziny męża i został tort. Zaraz przyniosę.
      > - Nie, nie dziękuję, naprawdę proszę się nie trudzić, kawałek chleba
      > naprawdę wystarczy.
      > - Ależ to nie jest problem. I tak goście poszli i nikt tego tortu nie
      zje.
      > Biedak idzie po ulicy, przygląda się tortowi który dostał i mówi
      > - Jak ja przez to denaturat przepuszczę?
    • ralston Pierdoła 26.09.03, 12:53
      Żona do Męża:
      Ż: Ale z ciebie pierdoła...
      Ż: Jesteś taki pierdoła, że większego na świecie nie ma....
      Ż: Wszystko za co byś się nie wziął, zaraz zchrzanisz.
      Ż: Gdybyś wystartował w konkursie na największego pierdołę zajął byś drugie
      miejsce.
      M: Dlaczego drugie?
      Ż: Bo już taka z ciebie pierdoła!
    • ralston O rekinie 03.10.03, 10:01
      Gosciu wybral sie lodzia na ryby.
      Jak juz odplynal kawalek od brzegu, z morza wynurza sie rekin wielkosci kutra
      rybackiego i pyta:
      - Na rybki?
      - Na grzyby, jak Boga kocham, ze na grzyby...!

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka