Dodaj do ulubionych

Przerażające...

05.02.08, 13:54
miasta.gazeta.pl/bydgoszcz/1,35608,4889877.html?as=1&ias=4&startsz=x

Czytam i oczom nie wierzę...
Obserwuj wątek
    • bogo2 to znaczy co..? rzeczywistosc wywiadu, czy, to ... 05.02.08, 16:54
      ze w glowie ci sie nie miesci, ze to mozliwe jest..!
      przeciez starszy jestes od nich, zaledwie chyba , o pokolenie(+5),
      a twoje dzieci, mlodsze, chyba, o to samo (-5) ...!!!

      ralston napisał:
      (...)
      > Czytam i oczom nie wierzę...
      >
      • ralston Re: to znaczy co..? rzeczywistosc wywiadu, czy, t 05.02.08, 17:32
        Rzeczywistość wywiadu i że to jest możliwe. Nie mieści mi się w
        głowie...
        • bogo2 Re: to znaczy co..? rzeczywistosc wywiadu, czy, t 05.02.08, 17:51
          czy to znaczy, ze ten kraj zmienia sie, tak szybko, ze twoje
          pokolenie nie moze juz go zrozumiec, opisac, zwartosciowac..?
          to nie zarzut...takie tylko pytanie...?

          ralston napisał:

          > Rzeczywistość wywiadu i że to jest możliwe. Nie mieści mi się w
          > głowie...
          • ralston Re: to znaczy co..? rzeczywistosc wywiadu, czy, t 05.02.08, 18:38
            Tak mój kraj zmienia się niezwykle szybko. Opisać i zwartościować -
            nie ma problemu. Ze zrozumieć - jest już gorzej. Nigdy nie zrozumiem
            takiego poziomu agresji. Nieważne czy mówimy o
            dziewczęcych "ustawkach" w Bydgoszczy, czy podobnych "ustawkach"
            kiboli. Choć te pierwsze szokują bardziej...
            • bogo2 Re: to znaczy co..? rzeczywistosc wywiadu, czy, t 05.02.08, 18:51
              a ja mysle, ze ty i twoje pokolenie, 30-kilku latkow, jest troche
              bezradne,w tym opisywaniu, wartosciowaniu i zrozumieniu...
              to moze byc kwestia strachu...!!!!
              za 10-12 lat rzeczywistosc tych dziewczat, moze byc,rzeczywistoscia
              twoich dzieci....albo moze byc gorzej....!

              ralston napisał:

              > Tak mój kraj zmienia się niezwykle szybko. Opisać i zwartościować -
              > nie ma problemu. Ze zrozumieć - jest już gorzej.(..)
              • ralston Re: to znaczy co..? rzeczywistosc wywiadu, czy, t 05.02.08, 19:52
                A jakaż bezradność w ocenianiu tego? Czy problem z opisem - nie mam
                problemów z nazywaniem rzeczy po imieniu, ani z ich oceną. To jest
                nieakceptowalne i nieusprawiedliwialne. Z zrozumieniem może być
                gorzej.
                • lindown1 Re: to znaczy co..? rzeczywistosc wywiadu, czy, t 05.02.08, 23:49
                  tak utopic laptopa w wannie... Ta agresia jest nieakceptowalna i
                  nieusprawiedliwialna
                  • ralston Re: to znaczy co..? rzeczywistosc wywiadu, czy, t 06.02.08, 08:43
                    A może laptop popełnił samobójstwo?
    • ormond Re: Przerażające... 06.02.08, 09:12
      ralston napisał:


      > Czytam i oczom nie wierzę...
      >

      Musze Cie zmartwic. Jako wyrostek na Nowym Miescie (wiek okolo 13 lat), bralem
      udzial w bitwach z "banda" rówieśników z Bazantarni.

      Nie byla to bitwa na piesci, ani noze, ale na kamienie, proce i machajki (czyli
      biblija proce z ktorej Dawid zabil Goliata).

      W tym czasie geografia tej czesci Bialegostoku byla zupelnie inna. Pomiedzy
      Noweym Miastem (ktore w zasadzie konczylo sie na ulicy Pulaskiego na ostatnim
      przystanku 10-tki), ciagnela sie pusta przestrzen az po Starosielce,
      przedzielona torami kolejowymi. Zwalismy ja preria i byla naszym wielkim placem
      zabaw. Od strony miasta byl Bazantarnia, a tam mieszkali nasi wrogowie - oni tez
      uzurpowali sobie prawa do NASZEJ prerii.

      Moja "banda" zwana banda Kozika (od nazwiska wodza), rekrutowała sie z 14-stki
      na Pułaskiego.

      O umowionej godzinie, dwie bandy stawialy sobie czola. Lecial grad kamieni
      rzucanych recznie i machajek. Swiszczaly male kamyczki wystrzeliwane z proc. W
      koncu ktoras z grup ustepowala pola. Nastepowal poscig w trakcie ktorego latwym
      celem stawaly sie plecy uciekajacych. Pamietam jak trafilem jednego z nich,
      wlasnie w plecy, wiekim "kambulem". Zachwial sie, ale kontynuowal ucieczke.

      Nie przypominam sobie aby ktos zostal powaznie ranny albo okaleczony. Moim
      najwiekszym obrazeniem byl "postrzal" w prawe ucho z rogatki. Bylo to piekielnie
      bolesne, ale niegrozne.

      Jak to sie wszystko skonczylo. Podroslismy i bardziej zaczaly nas interesowac
      zabawy sobotnie w Domu Kultury na Nowym Miescie i ogladanie sie za "pajenkami".

      Pozostaly wspomnienia.
      • ralston Re: Przerażające... 06.02.08, 09:22
        Ejże - no dziecięce walki na kamienie z sąsiednim podwórkiem to i ja
        pamiętam - ale nigdy nie były to pojedynki umawiane wcześniej, tylko
        wybuchające od czasu do czasu konflikty z gwałtownym przebiegiem i z
        czasem rozbitymi głowami. Czasami, ale bardzo rzadko brały w tym
        udział dziewczynki. I następnego dnia nie przeszkadzało nam to znowu
        bawić się wspólnie czy grać w piłkę nożną.
        A tutaj mamy nie dzieci już przecież, tylko prawie dorosłe panny, z
        nieco większym zdawałoby sie rozumem i świadomością czynów, które
        podkładają pod te bijatyki jakąś filozofię, elementy wzmacniające
        identyfikację z grupą (hymny, zawołania, golenie pasków na rękach i
        temu podobne). W moich licealnych czasach rzecz nie do pomyślenia...
        • ormond Re: Przerażające... 06.02.08, 09:37
          ralston napisał:

          > W moich licealnych czasach rzecz nie do pomyślenia...

          Zgadzam się. Musi to jednak wynikać z brutalizacji społeczeństwa i życia
          publicznego.
          • ralston Re: Przerażające... 06.02.08, 09:44
            W Australii też tak macie? Znaczy czy życie publiczne też się
            brutalizuje, czy to tylko nasza przypadłość?
            • bogo2 Re: Przerażające... 06.02.08, 14:29
              nie, tego nie mamy...!!!
              zycie publiczne jest normalne...
              niedawno odbyly sie wybory i zmienil sie rzad...
              od tego czasu byly premier, ktory przegral wybory i miejsce w
              parlamencie, w zyciu publicznym nie bierze udzialu... podobnie bylo
              z poprzednim przegranym premierem... i z poprzednim...

              ralston napisał:

              > W Australii też tak macie? Znaczy czy życie publiczne też się
              > brutalizuje, czy to tylko nasza przypadłość?
            • ormond Re: Przerażające... 07.02.08, 02:23
              ralston napisał:

              > W Australii też tak macie? Znaczy czy życie publiczne też się
              > brutalizuje, czy to tylko nasza przypadłość?

              Zycie publiczne jest bardziej "normalne" bo jego baza jest stara, wielowiekowa
              tradycja demokracji angielskiej. Ludziska maja to we krwi.
              Zdarzaja sie jednak przypadki rozrob i zachowan chuliganskich. Pare lat temu w
              Sydney byly zamieszki na podlozu etnicznym. Sa problemy z ludnoscia aborygenska.

              W Polsce to wszystko jest bardziej skomplikowane. Jest masa zaszlosci
              po-komunistyczej. Komunistyczna "normalnosc" byla czesto wynikiem zamordyzmu niz
              swiadectwem dojrzalosci spoleczenstwa. Warstawa polskiej demokracji jest bardzo
              cienka. Kilka pokolen Polakow nigdy jej nie zaznalo az do przemiany ustrojowej.
              Nowa demokracja po-okrglo-stolowa pozostawila po sobie mase nie zalatwionych
              spraw i problemow, ktore nie sprzyjaja tworzeniu spoleczenstwa obywatelskiego.
              Polacy chyba chca byc bardziej konsumentami niz obywatelami. Jest masa cynizmu
              wynikajacego z nie zalatwionej lustracji, percepcji, ze mienie pokomunistyczne
              zostalo rozgrabione przez nomenklature, ze zycie polityczne polega na wymianie
              ekip, ktorych jedyna motywacja do rzadzenia jest skok na kase. Jest problem z
              upadkiem i brakiem autorytetow, takze w kosciele, ktory okazal sie byc
              siedliskiem agentow, a takze wyprodukowal takie postacie jak Rydzyk. Nie bez
              znaczenia jest takze ucieczka mlodego pokolenia za granice i prawdziwa czy nie
              wizja braku perspektyw. W takim kontekscie pojawiaja sie postawy i charaktery,
              ktore nie maja nic do stracenia ani do zyskania poza mocnymi wrazeniami dnia
              codziennego.
              Moze to juz dosyc tej mojej diagnozy, ale tak mi sie to widzi.
              • ralston Re: Przerażające... 07.02.08, 10:23
                Obawiam się, że diagnoza w dużej mierze trafna jest niestety...

                -
                Tea Time Zapraszam :)
              • ralston Re: Przerażające... 07.02.08, 10:23
                Obawiam się, że diagnoza w dużej mierze trafna jest niestety...

                -
                Tea Time Zapraszam :)
              • lindown1 Re: Przerażające... 08.02.08, 00:25
                ormond napisał:

                > Zycie publiczne jest bardziej "normalne" bo jego baza jest stara,
                > wielowiekowa tradycja demokracji angielskiej. Ludziska maja to we
                > krwi.
                (...)
                > Pare lat temu w Sydney byly zamieszki na podlozu etnicznym. Sa
                > problemy z ludnoscia aborygenska.

                wielowiekowa tradycja powiadasz... funt na tubylca 42 na bialego:


                Gazeta Wyborcza nr 250, wydanie waw (Warszawa) z dnia 1997/10/25-
                1997/10/26, dział ŚWIĄTECZNA, str. 15

                "Ukazał się w tym roku Raport Komisji Praw Człowieka i Równych Szans
                w sprawie tak zwanego "straconego pokolenia". Sumuje on wyniki
                narodowego dochodzenia dotyczącego separacji aborygeńskich dzieci od
                ich rodzin. Dysponując budżetem w wysokości półtora miliona dolarów
                australijskich, Komisja dokonała przesłuchań we wszystkich stolicach
                stanowych i mniejszych miastach, zbierając relacje przedstawicieli
                agencji rządowych i pozarządowych, kościołów, instytucji
                wychowawczych, organizacji aborygeńskich, a przede wszystkim
                poszczególnych ofiar przymusowego odbierania dzieci ich rodzinom.
                Zebrano ponad pięćset świadectw osobistych, których lektura
                przypomina do złudzenia relacje polskich dzieci oddzielanych od
                najbliższych przez Rosjan podczas II wojny światowej.

                Dzieci tubylców były traktowane jako najtańsza siła robocza od
                początku europejskiej kolonizacji Australii. Porywano je i
                separowano pod pozorem wpajania im europejskich wartości i nawyków
                pracy, co oznaczało przyuczenie do służby kolonistom. W latach 30.
                XX wieku nie wykluczano całkowitego wymarcia plemion aborygeńskich,
                ale liczono się z problemem istniejącej już kasty mieszańców. W 1939
                roku Wspólnota Brytyjska wydatkowała jednego funta na "tubylca", 42
                funty na białego mieszkańca Australii i dziesięć tysięcy funtów na
                uposażenie gubernatora."

                • ormond Re: Przerażające... 08.02.08, 04:27
                  lindown1 napisał:

                  > ormond napisał:
                  >
                  > > Zycie publiczne jest bardziej "normalne" bo jego baza jest stara,
                  > > wielowiekowa tradycja demokracji angielskiej. Ludziska maja to we
                  > > krwi.
                  > (...)
                  > > Pare lat temu w Sydney byly zamieszki na podlozu etnicznym. Sa
                  > > problemy z ludnoscia aborygenska.
                  >
                  > wielowiekowa tradycja powiadasz... funt na tubylca 42 na bialego:
                  >
                  >
                  Nie wiem co chcesz udowodnic. Niszczenie ludnosci tubylczej przez kraje
                  kolonizujace "Nowy Swiat" to nie jest zjawisko tylko australiskie. To smao, albo
                  gorzej dzialo sie podczas Konkwisty, w Ameryce Polnocnej, podczas podboju
                  Syberii przez imperiuum rosyjskie, w krajach Afryki, w Indiach itd itp

                  Jesli idzie o "stracone pokolenie", to jest to typowy przyklad przykladania
                  dzisiejszych miar do wartosci jakie istnialy w przeszlosci. Wtedy zabieranie
                  dzieci z rodzin aborygenskich bylo widziane jako danie im szansy na adaptacje do
                  cywilizacji bialych. Zgodnie z teoriami XIX wieku widziano Aborygenow jako rase
                  skazana na wymarcie, a cywilizacje zachodu jako wyzszy przejaw ludzkiej kultury.
                  Niemala byla w tym rola religii.
                  Dzisiaj widzimy te sprawy zupelnie inaczej. Sprawa "straconego pokolenia" jest
                  kolcem i wyrzutem sumienia w zbiorowej swiadomosci australiczykow i jest ciagle
                  dyskutowana na najrozniejszych forach publicznych.

                  Teraz jesli chodzi o demokracje. Nie da sie zaprzeczyc, ze australiskie
                  instytucje panstwowe i wzory zycia publicznego zostaly wymodelowane na wzorcu
                  brytyjskim, a to nie jest taki zly wzorzec i wcale dobrze sie sprawdzil w tym kraju.
                  • lindown1 Re: Przerażające... 08.02.08, 10:59
                    ormond napisał:
                    > Nie wiem co chcesz udowodnic. Niszczenie ludnosci tubylczej przez
                    > kraje kolonizujace "Nowy Swiat" to nie jest zjawisko tylko
                    > australiskie. To smao, alb o gorzej dzialo sie podczas Konkwisty,
                    > w Ameryce Polnocnej, podczas podboju Syberii przez imperiuum
                    > rosyjskie, w krajach Afryki, w Indiach itd itp

                    Przytaczajac takie porownania w zasadzie sam sobie odpowiedziales.
                    Wielowiekowa demokracja ale nie dla wszystkich taka sama. 'White
                    Australia' policy. Jesli tak wiele sie mowi o segregacji rasowej w
                    USA, nalezy takze mowic o podobnych we Wspolnocie Brytyjskiej.

                    Co sie tyczy spoleczenstwa obywatelskiego to w Polsce trudno takiego
                    szukac. Masz racje piszac o cynizmie i obojetnosci. Polacy tak na
                    prawde boja sie i unikaja samych siebie.
                    Z drugiej strony to wlasnie Wielka Brytania zaslynela ze swoich
                    hooligans i innych skinheadow. Jesli w Polsce sa ustawki to w UK
                    licealisci maja zabawe w nagrywaniu na tel komorkowy zaatakowanego
                    przypadkowo innego licealiste. Ogladalem taki filmek w TV i powiem
                    krotko, bydlo. Nie wiem czy w Australii jest podobnie.

                    Co sie tyczy instytuacji i prawa. Nie wiem jak to jest w Australii,
                    ale to co sie ostatnio stalo w UK, chodzi mi o skazanie studenta z
                    Poznania bardziej przypomina mi sady w Teksasie. Wyrok na tego
                    chlopaka zapadl jescze przed rozpoczeciem rozprawy. Jesli tak
                    wyglada ten wzorzec to szkoda gadac.
              • bogo2 Re: Przerażające... 16.02.08, 11:29
                przerazajace jest to, ormondzie, ze prawie kazde zdanie twojej
                diagnozy mozna zanegowac...


                ormond napisał:
                (...)
                >
                > W Polsce to wszystko jest bardziej skomplikowane. Jest masa
                > zaszlosci po-komunistyczej. Komunistyczna "normalnosc" byla czesto
                > wynikiem zamordyzmu niz swiadectwem dojrzalosci spoleczenstwa.
                > cienka. Kilka pokolen Polakow nigdy jej nie zaznalo az do
                > przemiany ustrojowej.
                > Nowa demokracja po-okrglo-stolowa pozostawila po sobie mase nie
                > zalatwionych spraw i problemow, ktore nie sprzyjaja tworzeniu
                > spoleczenstwa obywatelskiego.
                CPolacy chyba chca byc bardziej konsumentami niz obywatelami. Jest
                > masa cynizmu wynikajacego z nie zalatwionej lustracji, percepcji,
                > ze mienie pokomunistyczne zostalo rozgrabione przez nomenklature,
                > ze zycie polityczne polega na wymianie ekip, ktorych jedyna
                > motywacja do rzadzenia jest skok na kase. Jest problem z
                > upadkiem i brakiem autorytetow, takze w kosciele, ktory okazal sie
                > byc siedliskiem agentow, a takze wyprodukowal takie postacie jak
                > Rydzyk. Nie bez znaczenia jest takze ucieczka mlodego pokolenia
                > za granice i prawdziwa czy nie wizja braku perspektyw. W takim
                > kontekscie pojawiaja sie postawy i charaktery,
                > ktore nie maja nic do stracenia ani do zyskania poza mocnymi
                > wrazeniami dnia codziennego.
                > Moze to juz dosyc tej mojej diagnozy, ale tak mi sie to widzi.
                • ormond Re: Przerażające... 17.02.08, 13:50
                  Zanegowac, ze zdania, nie pokrywaja sie z prawda czy ze diagnoza jest falszywa
                  bo zrodlo problemu lezy gdzies indziej?
                  bogo2 napisał:

                  > przerazajace jest to, ormondzie, ze prawie kazde zdanie twojej
                  > diagnozy mozna zanegowac...
                  >
                  >
                  • bogo2 Re: Przerażające... 17.02.08, 14:24
                    pozwol , ze powtorze....

                    przerazajace jest to, ormondzie, ze prawie kazde zdanie twojej
                    diagnozy mozna zanegowac...

                    kazde, poprawne gramatycznie, zdanie, jest prawdziwe...

                    z diagnoza nie ma nic wspolnego... tym bardziej z odkrywaniem
                    zrodel...

                    ormond napisał:

                    > Zanegowac, ze zdania, nie pokrywaja sie z prawda czy ze diagnoza
                    > jest falszywa, bo zrodlo problemu lezy gdzies indziej?
                    • ralston Re: Przerażające... 17.02.08, 22:27
                      Znaczy w logikę formalną się zaczynamy bawić?
                    • ormond Re: Przerażające... 18.02.08, 10:54
                      No tego to sie nie da obronic. Zdanie poprawne gramatyczne jest tylko i
                      wylacznie poprawne gramatycznie czyli zgodne z regulami syntaktyki danego jezyka.

                      Zdaniem poprawnym gramatycznue jest np: "Ksiezyc ma wieksza mase niz Slonce",
                      chociaz kazde dziecko wie, ze to wierutna bzdura. Tak wiec zdanie moze byc
                      prawdziwe, albo falszywe. Prawda i falsz nie sa istota zdania, sa raczej
                      wartoscia logiczna, ktore sie kazdemu zdaniu przypisuje.

                      Rozmowa na temat "prwdziwosci" zdania nie odbywa sie na poziomie gramatyki, a
                      raczej filozofii, religii, logiki formalnej itd... w zaleznosci, ktorej teorii
                      prawdy jestesmy zwolennikami.

                      > kazde, poprawne gramatycznie, zdanie, jest prawdziwe...
                      >
                      >
                      > ormond napisał:
                      >
                      > > Zanegowac, ze zdania, nie pokrywaja sie z prawda czy ze diagnoza
                      > > jest falszywa, bo zrodlo problemu lezy gdzies indziej?
      • bogo2 Re: Przerażające... 06.02.08, 14:13
        to podobnie jak ja... :)
        tyle, ze nasza "preria" byly tereny nad bialka, pomiedzy warszawska,
        i mickiewicza... kamieni dostarczalo torowisko kolejki
        przy "trumiarni" na koncu orzeszkowej...
        my z "miasta" walilismy rowno "wsiokow" ze skorup...
        bilismy sie o lake, gdzie mozna bylo kopac pilke, palic ogniska i
        pierwsze papierosy... :)
        to chyba byl ten czas, kiedy lektura obowiazkowa byli "chlopcy z
        placu broni"... :)

        ormond napisał:

        >Jako wyrostek na Nowym Miescie (wiek okolo 13 lat), bralem
        > udzial w bitwach z "banda" rówieśników z Bazantarni.
        >
        > W tym czasie geografia tej czesci Bialegostoku byla zupelnie inna.
        > Pomiedzy Noweym Miastem (ktore w zasadzie konczylo sie na ulicy
        > Pulaskiego na ostatnim przystanku 10-tki), ciagnela sie pusta
        > przestrzen az po Starosielce, przedzielona torami kolejowymi.
        > Zwalismy ja preria i byla naszym wielkim placem zabaw. Od strony
        > miasta byl Bazantarnia, a tam mieszkali nasi wrogowie - oni tez
        > uzurpowali sobie prawa do NASZEJ prerii.
    • summa Re: Przerażające... 09.02.08, 16:51
      ralston napisał:
      > miasta.gazeta.pl/bydgoszcz/1,35608,4889877.html?as=1&ias=4&startsz=x
      >
      > Czytam i oczom nie wierzę...


      ale jak sie poczyta forumowe komentarze do artykuł, to trochę to inaczej
      wygląda... Zdaje się, że autorka ma skłonnosć do konfabulacji.
      • annabl brr Przerażające... 10.02.08, 20:00
        a na Zielonych Wzgórzach, po różańcu, za czasów przebojów Madonny (co za
        okropieństwo, że też ktoś dopuszcza ją do głosu, ale do rzeczy..) więc po
        różańcu, przy użyciu takiego fajnego łańcuszka doczepianego do "jeansów" zielone
        biło się ze słonecznym i było wiadomo, że zawsze po różańcu lepiej szybko iść do
        domu. w tych bitwach prawie-ustawianych nie brałam udziału, jakoś się nie
        wyrywałam. pamiętam, że chodziło o to, że ktoś wyznawał się w depeszach a ktoś w
        metalice, i wystarczyło.

        a z gorszych rzeczy to mam traumatyczne przeżycie, jak 44 podstawówka się
        jeszcze budowała i musiałam chodzić do 43. i po lekcjach nie wolno było
        przechodzić przez placyk z czarną lokomotywą bo można było "dostać".

        no. a koniec końców i tak załatwił mnie własny kolega z klasy przed moim własnym
        blokiem. niezapomniane wrażenie otrzymania kopa prosto w twarz z czarnego buta
        zwanego glanem.

        dziewczynki w bydgoszczy zdaje sie mają po prostu chęc się lać.
        • ralston Re: brr Przerażające... 11.02.08, 10:18
          Z kolei w dzisiejszych wiadomościach informacja- trzech nastolatków
          zakatowało pięćdziesięciolatka. Poziom brutalizacji nam rośnie...
          • annabl Re: brr Przerażające... 12.02.08, 00:48
            jak pisałam wczoraj tego posta to wyskoczyła mi wiadomość na newsletterze, że
            gdzieś tam, oczywiście w Iraku, wyleciały w powietrze 33 osoby a 35 jest rannych.
            i tak co pół dnia wyskakuje, coraz to z innym miastem.

            cieszę się czasem, że tak los się złożył, że nie urodziłam sie w Kenii. albo
            kurcze w Korei Północnej.
            • ralston Re: brr Przerażające... 12.02.08, 09:44
              No tak, jak się spojrzy z tej perspektywy, to narodziny w Polsce to
              jak los wygrany na loterii...
              • annabl Re: brr Przerażające... 17.02.08, 08:14
                jes !
                • ralston Re: brr Przerażające... 17.02.08, 12:56
                  A nawet: jesjesjes!
                • ormond Re: brr Przerażające... 17.02.08, 14:01
                  Slusznie, mozna sie przeciez urodzic w Zimbabwe albo Etiopii, mozna tez w
                  Bangladeszu, Iraku albo na Bialorusi czy Kamczatce.
                  Mozna tez sie wcale nie urodzic, to ci dopiero pech!

                  annabl napisała:

                  > jes !
                  • annabl Re: brr Przerażające... 17.02.08, 21:47
                    ja przed 79 nie pamiętam żebym sie rodzila, ale mozliwe, ze cos mi umknelo

                    ;)

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka