Dodaj do ulubionych

... a może dowcip (2)

08.10.03, 10:19
Poprzedni wątek z dowcipami dobił już setki. Zakładam nowy dla łatwiejszego
czytania
Obserwuj wątek
    • ralston Medycyna 08.10.03, 10:20

      Lekarz do lekarza:
      - Mam dziwny przypadek. Pacjent powinien już dawno zejść a on zdrowieje.
      Kolega:
      - Tak, ... czasem medycyna jest bezsilna.
    • ralston Hrabia 09.10.03, 16:34
      Przychodzi hrabia do lekarza i mówi:
      - Panie dokotrze, proszę mi powiedzieć, za każdym razem jak przychodzę do
      mojej małżonki i wie pan, chcę z nią pofiglować, to raz mi się robi zimno, a
      raz gorąco. Co to może być?
      - Uuuuu, to pewnie przemęczenie - odpowiada lekarz - A jak często pan
      chodzisz do swojej małżonki?
      - No jak często.. - zastanawia się hrabia - Raz w zimie, a raz w lecie..
    • ralston Psychiatra I 09.10.03, 17:02
      Przychodzi mężczyzna do psychiatry i mówi:
      - Panie doktorze, a po mnie to takie diabełki latają!
      I zaczyna się gwałtownie otrzepywać, a lekarz na to:
      - Tylko nie na mnie! Nie na mnie!
    • ralston Psychiatra II 09.10.03, 17:02
      Przychodzi pan do psychoanalityka i twierdzi, że ma kompleks niższości.
      Siada na kanapce, psychoanalityk go pyta o dzieciństwo, o kontakty z
      rodzicami, z rówieśnikami. Po dwóch godzinach badań psychoanalityk
      wykrzykuje:
      - Wiem, wiem, wiem! Pan nie ma kompleksu niższości, pan jest po prostu
      gorszy!
    • ralston Na ryby... 09.10.03, 17:19
      Józek stary wędkarz, chce zaprosić Staśka na ryby:
      -Stasiek jedź ze mną w sobotę na ryby ..
      - Józek, ale co ty mi proponujesz, przecież ja nigdy w życiu żadnej ryby nie
      złowiłem, bo nie umiem..
      - A co tu umieć? Nalewasz i pijesz..
    • annabl Re: ... a może dowcip (2) 09.10.03, 17:31
      hmm
      pozdr. :)
      Ania
    • ralston Zaklęcie 10.10.03, 13:29
      Stary mężczyzna przychodzi do czarownika i prosi, żeby usunął klątwę, która
      wisi nad nim od 30 lat.
      Czarownik mówi, ze owszem, usunie, ale dopiero wtedy, gdy pozna dokładnie słowa
      klątwy.
      - To brzmiało mniej więcej tak: "I czynię was mężem i żoną"
    • ralston Russmówki 22.10.03, 16:27
      Grupa rosyjskich turystów przyjezdza do Anglii .
      Gdy maja wyruszyc zwiedzac miasto przewodnik ich uprzedza:
      - Badzcie ostrozni w zadnym wypadku nie oddzielajcie sie od grupy. Tutaj
      wszedzie sutenerzy stoja. No jesli sie zgubicie - szukajcie rosyjskiego
      konsulatu
      No ale jak to zwykle na wycieczkach zawsze ktos musi sie zgubic.. do takiego
      wlasnie zgubionego podchodzi jakis
      mezczyzna
      - Do you want a white woman?
      - No, no! - krzyczy mezczyzna
      - Do you want a black woman?
      - No!
      - Do you want a man?!
      - No!!!
      - Do you want an animal?!!
      - NO!!! I WANT RUSSIAN CONSUL!
      - Possible, but very expensive.. .
    • piecyk.gazowy Takie dowcipy... 23.10.03, 11:29
      Takie dowcipy to sztuka dla sztuki...

      Polecam gorąco (jak na piecyka przystało) swój zbiorek:
      www.voytek.enter.net.pl/TDD.pdf (450 kB).
    • ralston Muchy 27.10.03, 11:46
      Kobieta wchodzi do kuchni i widzi meza z packa na muchy...
      "Co robisz kochanie ?"
      odpowiada "poluje na muchy..."
      "Zabiles jakas? "
      "Tak 2 muchy-samice i 3 muchy-samce."
      Zaintrygowana zona pyta,"Jak rozrozniasz samca od samicy ?"
      On odpowiada, "3 siedzialy na puszce od piwa a dwie na telefonie."
    • all2 Z archiwum Spółdzielni 'Społem' 28.10.03, 21:42
      Z archiwum Spółdzielni "Społem":

      Skarga z 1987 roku: Poprosiłam o mleko z żółtym kapslem, ale ekspedientka nie
      chciała mi go sprzedać, tłumacząc, że jest to mleko jutrzejsze, z jutrzejszą
      datą na kapslu. Proszę mi wyjaśnić, dlaczego mleko w dniu 3 maja datowane jest
      na 4 maja i czy ekspedientka mogła odmówić mi sprzedaży tego mleka - Halina
      Mikołajczyk.
      Wyjaśnienie kierowniczki: Mleko tłuste z żółtym kapslem dostarczane jest w
      południe i jednocześnie jest awansem na dzień następny. Proszę przyjść jutro, a
      będzie!

      ***
      Skarga z 1983 roku: Jako mistrz z 1948 roku stwierdzam - dziura w szynkowej z
      powodu złej pracy nadziewarki. Zwyczajna zamiast na drobnym sicie była mleta na
      piątce. Jakiś niefachowiec tu pracuje - T.Cieślar.

      ***
      Skarga z 1983 roku: Kolejka zaczyna się już przed sklepem, a obsługa odmawia
      uruchomienia drugiego stanowiska kasowego, mimo że w sklepie są cztery
      pracownice. Dwie siedzą sobie na zapleczu i piją herbatę. Ponadto kierowniczka
      ubliżała mi przy wpis... (tu książka skarg jest nieco pomięta i naddarta, jakby
      ktoś ją klientowi z całej siły wyrwał - przyp. red.)
      Wpis kierowniczki: NIEPRAWDA!!! KŁAMSTWO!!! Jako kierowniczka oświadczam, że w
      sklepie była duża kolejka spowodowana świeżą dostawą tak atrakcyjnych towarów
      jak olej, margaryna, cukier. Ekspedientki nie nadążały z noszeniem towaru.
      Ponadto klient ten jest wyjątkowo konfliktowym klientem, który to wiecznie ma
      dużo nieuzasadnionych pretensji i sam ubliża!!!

      ***
      Skarga z 1985 roku: Około godz. 11.30 przyszłam do sklepu mięsnego, aby ustawić
      się w kolejce. Oczywiście nic już nie było o tej godzinie, ale ponieważ dostawa
      poranna jest zawsze dzielona na sprzedaż przedpołudniową (o godz. 8) i
      popołudniową (o godz. 16), liczyłam, że jakiś towar zostanie o godz. 16
      wyłożony. Było nas takich 20 osób. Pytaliśmy ekspedientki, czy warto stać, ale
      nie wiedziały, co będzie, tylko że na pewno będą wyłożone parówki z porannej
      dostawy. Czekaliśmy więc w ciemno do 16. Kiedy wystawiono towar, okazało się,
      że wszystkiego jest b. mało. A parówki z porannej dostawy w ogóle wyparowały.
      Domagaliśmy się kontroli komisyjnej zaplecza i tego, co tam zostało odłożone,
      ale nie pozwolono nam na te społeczną inicjatywę - R. Korpal, A. Bedkowska, S.
      Jędrzejczyk, D. Kozłowska.
      Wyjaśnienie kierowniczki: Parówki zostały sprzedane na żywienie zbiorowe dla
      kolonii.


      ***
      Skarga z 1985 roku: Kupiłam nieświeże drożdże, pół kilo. Nie chciano mi ich
      wymienić - Walewska.
      Wyjaśnienie kierowniczki: Klientka przedstawiła do reklamacji drożdże kupione
      rzekomo w naszym sklepie 3 dni temu. Tymczasem były one zapakowane w prawdziwy
      papier pakowy, którego to papieru sklep nie posiada od pół roku - a więc
      drożdże nie nasze.

      ***
      Skarga z 1987 roku: Jestem siostrą PCK. Mam pod opieką sześć samotnych kalek i
      mam zezwolenie na kupowanie dla nich poza kolejnością. Odmówiono mi sprzedaży
      wafli, natomiast sprzedano trzem innym osobom z kolejki po 14, 15 i 10 sztuk -
      Marcinkowska.
      Wyjaśnienie kierowniczki: Zgodnie z wytycznymi ministra w sprawie zasad obsługi
      poza kolejnością wyjaśniam, że opiekunka PCK nie miała prawa do zakupu poza
      wszelką kolejnością - które to prawo mają wyłącznie inwalidzi wojenni i
      wojskowi - a jedynie miała prawo do stania w kolejce dla uprzywilejowanych,
      zamiast w kolejce zwykłej. Z uwagi na to, że zarówno w kolejce zwykłej, jak i w
      kolejce dla uprzywilejowanych stała znaczna ilość klientów i nie wyrażali oni
      zgody na sprzedaż wafli siostrze PCK, klientce odmówiono sprzedaży poza wszelką
      kolejnością. Tak więc nie było żadnej winy ekspedientki - wszystkim
      uprzywilejowanym przysługuje obsługa poza kolejnością, ale tylko jeśli staną w
      kolejce dla uprzywilejowanych. I w tej kolejce powinna pani - jako siostra PCK -
      stanąć. Jest jeszcze zwykła kolejka, dla nieuprzywilejowanych. W niej stać pani
      nie musi.

      ***
      Skarga z 1979 roku: Złe zachowanie kasjerki. Kasjerka robiła się manikurę w
      sklepie żywności. Kiedy prosiłam o mleko nic nie odpowiedziała, manikura
      trwała. Drugi raz prosiłam. Sugerowałam, że to nie miejsce do manikury.
      Odpowiedziała niegrzecznie i znowu zaczęła z manikurą. Czekam na tłumaczenie z
      Urzędu Dzielnicowego. Przepraszam, że niedokładnie piszę po polsku - Kay
      Withers.

      ***
      Skarga z 1988 roku: Na wystawie odkryłem naboje do syfonów, jednak w sklepie
      nie chciano mi ich sprzedać, wykazując przy tym arogancję i chamskie odzywki -
      Jerzy Waka.
      Dopisek kierownika: Klient nie miał żadnej racji. Wchodząc do sklepu,był już
      zdenerwowany. Ubliżał mojej pracownicy. Chciałem uspokoić tego klienta,
      tłumacząc sytuację obecnego braku naboi, lecz klient w dalszym ciągu miał
      pretensje i ubliżał. A co do wystawy, stoi tam tylko puste pudełko po nabojach.

      ***
      Pochwała z 1988 roku: Pragnę złożyć dyrekcji podziękowanie za zmianę dawnego
      personelu z kierownictwem na czele w naszym sklepie. Personel obecny jest
      fachowy i miły. Odnoszę wrażenie, jakbym był obsługiwany przed wojną - inż.
      Stanisław Wiśniewski, kombatant.

      ***
      Skarga z 1988 roku: Podejście p. ekspedientki do stoiska nabiałowego trwało od
      godz. 7.40 do 8.00 - Lutkowski.
      Wyjaśnienie kierowniczki: Mieliśmy przyjęcie towaru,a klient był bardzo
      niecierpliwy. Mimo dużej kolejki, która spokojnie oczekiwała, domagał się
      obsługi.

      ***
      Pochwała z 1988 roku: Dziękuje za rodzynki, które kupiłam w tym sklepie, a
      nie mogłam dostać od 2 lat w całym śródmieściu. Szczególnie dziękuję pani
      sprzedawczyni, która z uśmiechem odważyła mi żądaną ilość - Dominika Pytkowska.

      ***
      Skarga z 1989 roku: W dniu dzisiejszym w sklepie pusto i brudno. Obsługa
      skandaliczna. Nie pozwolono nam kupić oleju, wykazując się skrajną arogancją -
      Henryk Jodko, Alicja Moczulska.
      Dopisek innej osoby: Obywatele ci żądali, aby olej sprzedawać bez ograniczeń -
      na co kolejka, w której i ja stałem, prosiła aby dawać po 1 litrze, bo nie
      starczy. Wybuchła awantura, bo obywatele ci stwierdzili, że skoro jest
      urynkowienie i demokracja, to oni wezmą, ile chcą, a inni ich nic nie obchodzą,
      po czym złośliwie wpisali się do książki - Krzysztof Jakubowski.

      ***
      Skarga z 1987 roku: O godz. 8.30 na stoisku było około 17 kg baleronu. O godz.
      9 baleron został wykupiony. Ja oraz inni klienci zażądaliśmy dodatkowego
      wydania wędlin z chłodni. Ekspedientka wyszła na zaplecze i stwierdziła, że
      kierowniczka zabrała klucze do chłodni. Poszła po nią. Kierowniczka
      oświadczyła, że nic w chłodni nie ma. Jednak z wcześniejszego zachowania
      ekspedientki (znaczące mruganie okiem) wynikało, że towar jest. Jako klienci
      zażądaliśmy komisyjnego sprawdzenia zawartości chłodni, ale odmówiono nam tego,
      twierdząc, że to nie nasza sprawa. Kwestionujemy prawo kierowniczki do bo w tym
      wypadku zamykanie jej nie miałoby przecież sensu - Gotlib Stefania, Teresa
      Mudzka, Anna Dobrowolska.
      Wyjaśnienie kierowniczki: Była wolna sobota. Dostałam dorzut wędliny - 30 kg
      baleronu. Nie wprowadziłam wagowych ograniczeń, ażeby sprzedaż odbyć bez
      jakichkolwiek zatargów ze strony klienta. O godz. 9 skończył się więc towar. A
      w chłodni naprawdę nic nie miałam.

      ***Pochwała z 1983 roku: Występuję do dyrekcji Społem, aby obsłudze sklepu
      przyznać nagrodę, np. imienia Wokulskiego. Nabywałem komplet garnków za 7400
      zł. Pan, który mnie obsługiwał, był niezwykle uprzejmy i fachowy,poświęcił mi
      b. dużo czasu i wspólnie ze mną oglądał aż trzy komplety, żeby dobrać bez
      wgnieceń i uszkodzeń. Więcej takich sklepów i życie będzie jak w innych
      krajach - Krzysztof Stachurski, woj. zamojskie.

      ***
      Skarga z 1985 roku: Ekspedientka odmówiła mi sprzedaży 1/2 kg szynki na
      dziecinną kartkę, tłumacząc, że nie jest to kartka zarejestrowana w tutejszym
      sklepie. To prawda, ale przecież mamy 31 lipca i zostały jeszcze tylko trzy
      godziny handlu. I gdzie ja potem lipcową kartkę zrealizuję? Mam dzieci 2 i 4
      lata. Czy ludzkie podejście nie obowiązuje? - Prokop.
    • all2 Z archiwum Spółdzielni 'Społem' 2 28.10.03, 22:01
      Skarga z 1985 roku: Ekspedientka odmówiła mi sprzedaży 1/2 kg szynki na
      dziecinną kartkę, tłumacząc, że nie jest to kartka zarejestrowana w tutejszym
      sklepie. To prawda, ale przecież mamy 31 lipca i zostały jeszcze tylko trzy
      godziny handlu. I gdzie ja potem lipcową kartkę zrealizuję? Mam dzieci 2 i 4
      lata. Czy ludzkie podejście nie obowiązuje? - Prokop.
      Dopisek innej osoby: Uważam powyższy wpis za złośliwy i arogancki. Ekspedientka
      miała słuszną rację. Nie chcemy, aby sprzedawano obcym osobom z nie
      zarejestrowanymi kartkami, bo za mało jest wędlin. - Mrówka.
      Wyjaśnienie kierowniczki sklepu: Klientka Prokop była bardzo zdenerwowana,
      gdyż inne osoby z kolejki nie pozwoliły jej obsłużyć.

      ***
      Skarga z 1988 roku: Odmówiono mi sprzedaży 1 kg ptasiego mleczka. Zaznaczam, że
      mam II grupę inwalidzką i oświadczenie komisji lekarskiej. Ekspedientka nie
      uznała tego, była bardzo agresywna. Resztkami sił stałam w bardzo długim ogonku
      i otrzymałam 23 dkg. Zaznaczam, że jestem po bardzo ciężkiej operacji i
      wszędzie jest to zaświadczenie respektowane - Czesława Gorkowska.

      ***
      Skarga z 1978 roku: Zamiast kawy podano mi w waszym barze cienka lurę - K.
      Wojdak.
      Dopisek inspektora nadzoru: Proponuję organizowanie comiesięcznych narad z
      bufetowymi, które legitymują się negatywnymi wynikami naparów kawowych.

      ***
      Skarga z 1988 roku: Weszłam do sklepu i co widzę... Na stoisku mięsnym nie ma
      żadnej wędliny. Uważam, że przed świętem 22 lipca powinno być lepsze
      zaopatrzenie. Co mają jeść ludzie pracy? - Alicja Kozakowska.

      ***
      Skarga z 1978 roku: W czwartek o godz. 13.45 szczególnie "miła i kulturalna"
      była pani Sawicka, która nie wiadomo z jakich powodów znalazła się w salonie
      perfumeryjnym. Ordynarny stosunek do klienta, odsyłała do pracy pod Forum.
      Uważam zachowanie ekspedientki za katastrofalne i żądam satysfakcji - Iwanicka
      Jadwiga.
      Dopisek innej osoby: Jestem świadkiem tej scysji i stwierdzam, że zarzuty tej
      obywatelki są bezpodstawne. To klientka zachowywała się prowokująco i
      arogancko - mówiła podniesionym głosem per ty i wysyłała ekspedientki do pracy
      w PGR - Jadwiga Kołodziejczyk.
      Wyjaśnienie kierowniczki: Sytuacja spowodowana była niesłuszną pretensją
      klientki, która żądała od ekspedientki otwarcia i powąchania oryginalnie
      zapakowanej wody francuskiej Jean po 800 zł. W związku z odmową wszczęła
      awanturę.

      ***
      Skarga z 1988 roku: Odmówiono mi sprzedaży miodu z wystawy (podpis nieczytelny).
      Wyjaśnienie kierownika wpisane pod skargą: Miód znajdujący się na wystawie
      będzie sprzedany po zmianie dekoracji. Jest już sporządzona lista na te
      towary, ale klient stwierdził, że tyle to on nie będzie czekał.

      ***
      Skarga z 1988 roku: My, niżej podpisani klienci ze zwykłej kolejki, składamy
      skargę na kierowniczkę, która odmówiła naszej prośbie o zmianę zasad obsługi
      kolejki uprzywilejowanej. Nie wyraziła zgody, by na pięć osób ze zwykłej
      kolejki obsługiwać jedną z uprzywilejowanej. Obsługiwała jeden na jeden. Towaru
      dla nas nie starczyło (tu następuje dziesięć podpisów).
      Dopisek pod skargą: My, ludzie z kolejki uprzywilejowanej,wyjaśniamy,że jesteśmy
      inwalidami wojennymi, starymi bojownikami o Polskę i prosimy o nieuwzględnianie
      ww. PASZKWILU - Jerzy Hys.

      ***
      Skarga z 1984 roku: Pani ekspedientka nie obsługuje w kolejności klienta,
      gdyż twierdzi, że klient powinien najpierw się wyszumieć -
      Ewa Rakowska.

      ***
      Skarga z 1985 roku: Nie mogę się doprosić u kierowniczki sklepu, żeby zamawiała
      biały ser na wagę (ten z Mławy, który kiedyś był). Jeszcze raz więc bardzo
      proszę, aby był w tym sklepie ser biały na wagę, a nie w kostkach. Niech ja już
      nie słyszę "nie dostajemy sera na wagę" - J. Tender.
      Wyjaśnienie kierowniczki: Nie dostajemy sera na wagę.

      ***
      Pochwała z 1979 roku: Zostałem nadzwyczaj grzecznie obsłużony przez panią
      ekspedientkę Marię, za co pragnę wyrazić wyrazy uznania dla całego personelu
      na czele z p. Kierowniczką - Tadeusz Grajek, Ursus.

      ***
      Skarga z 1988 roku: Chciałam kupić kilogram cukru i kawę, pokazując legitymację
      II grupy inwalidztwa. Pani ze stoiska cukierniczego nie chciała mnie obsłużyć
      poza kolejnością. Wreszcie gdy mnie załatwiała, cały czas ubliżała, co
      spowodowało podburzenie stojących w kolejce ludzi. Na skutek jej zachowania
      jakiś wulgarny typ wyrwał mi kawę i wrzeszczał koło ucha, że ma w dupie moją
      legitymację inwalidzką - Stanisława Ostrowska.
      Dopisek innej osoby: Byłem świadkiem. Klientka, rzekomo inwalidka, odgrażała
      się, że nas tu wszystkich urządzi. Sama sprowokowała taką, a nie inną reakcję
      stojących w 30-osobowej kolejce. Nie mam nic przeciwko ludziom z przywilejami,
      ale czy muszą robić zakupy akurat po 16, gdy normalni ludzie wychodzą z pracy,
      i przeszkadzać. Poza tym kawa jest używką, a nie artykułem pierwszej potrzeby -
      Miałkowski.

      ***
      Skarga z 1983 roku: Zamiast 3 kg cukru ekspedientka sprzedała mi 3 kg mrówek
      faraona (podpis nieczytelny).
      Dopisek kierowniczki: Klient był w stanie nietrzeźwym.

      ***
      Pochwała z 1980 roku: W sklepie jest bardzo uprzejma i szybka obsługa, aż
      przyjemnie postać chwilę w kolejce - Beata Malaszko.
      Dopisek: My, klientela stojąca obecnie w kolejce, dołączamy się do pochwał (tu
      następuje 10 podpisów).
      Kolejny dopisek: Jako kierownik sklepu dziękuję za słowa uznania -
      Wojciechowska.

      ***
      Skarga z 1983 roku: Nie chciano mi sprzedać szampana, choć pijanemu
      jegomościowi sprzedano w tym czasie wino. Dlaczego? - Bożena Zycholak.
      Wyjaśnienie kierowniczki: Zacznę od początku. O godz.14 przywieziono do naszego
      sklepu cukier, który miał być sprzedawany bez kartek. Wieść szybko rozeszła się
      po mieście i spowodowała szturm. Do godz. 18 sprzedaliśmy 4 tony. Na moich
      oczach rozgrywała się prawdziwa bitwa. Jednocześnie musiałam policzyć utarg. W
      tym kotle wywiesiłam więc na dziale z alkoholem kartkę jakąkolwiek, nie patrząc
      nawet, co tam napisane, że przerwa albo remanent i uciekłam na tyły na
      zaplecze. Była godz. 18.50, kiedy do mojego pokoju wszedł pijany olbrzym.
      Domagał się wina. Nie targowałam się, bo na biurku miałam rozłożone 13
      milionów. Podałam mu butelkę. Zobaczyła to klientka, której już obsłużyć nie
      mogłam, i się wpisała.

      ***
      Skarga z 1984 roku: Mimo iż nie mam kartki zarejestrowanej w tym sklepie,
      proszę o sprzedanie mi 30 dkg kiełbasy krakowskiej, ponieważ bardzo mi
      zależy - Wajdzik Alina.
      Dopisek kierowniczki: Odmawiam ze względu na stany zerowe wędlin.

      ***
      Skarga ze stycznia 1983 roku: Biały ser kładzie się na wagę, trzymając w
      dwóch palcach, którymi to palcami liczone są potem pieniądze. Proszę to
      zmienić - Janik.
      Dopisek ekspedientki: Osobiście uważam, że nie ma innej możliwości jak
      podanie sera palcem.

      ***
      W dniu 3 lipca 1989 sprzedawano dywany podgumowane. Ekspedientki
      poinformowały, że będą wpuszczały kolejno z obu kolejek. Mimo że stałam na
      początku kolejki uprzywilejowanej, dywanu mi nie sprzedano. Ekspedientki
      zachowały się b. brzydko. Zostałam przez jedną popchnięta z całej siły,
      a kiedy upadłam, siłą mi dywan wydarła.
      Dopisek kierowniczki: Serdecznie Panią przepraszamy za zaistniały incydent.
      Ekspedientce zwrócono uwagę o nietakim stosunku do klienta - Zdanowska.

      ***
      Skarga z 1983 roku: Na wystawie są wystawione różne sery żółte, ale w sklepie
      nie ma ich w sprzedaży. Co to za zwyczaj reklamowania towaru, którego nie ma w
      sklepie. Proszę o wyjaśnienie - Tadeusz Kędzielski.
      Wyjaśnienie kierownika: Sklep bierze udział w konkursie. Zrobiono więc wystawy
      konkursowe, na których umieszczono atrapy towarów. Samych towarów od dłuższego
      czasu niestety brak w sprzedaży.
    • ralston Owsiki 29.10.03, 10:24
      Przychodzi facet do lekarza.
      Panie doktorze, jak się leczy owsiki ?
      - A co, kaszlą ?
      • chatka_ Re: ponoć autentyk ;) 29.10.03, 12:20
        Któregoś tam pięknego wieczoru jeździliśmy z kolegami w poszukiwaniu
        klem do akumulatora - bo samochód nie chciał odpalić.

        Trafiliśmy w końcu na stacje benzynową naszego monopolisty, za kasą urocze
        dziewcze więc kolega podchodzi (wiadomo dziewcze to dziewcze) i pyta się:

        - Są klemy?

        Pani obslugująca z rozbrajajacym uśmiechem również pyta:

        - do rąk czy do twarzy?
    • ogabignac Re: ... a może dowcip (2) 29.10.03, 16:01
      Do małej wioski przyjechał seksuolog.
      Najpierw od 10 miał spotkanie z kobietami a
      o 12 weszli panowie.
      Wygłosił prelekcję potem odpowiadał na pytania z sali.
      Wreszcie na koniec zrobił mały sonaż na temat jak często...
      Na pytanie kto robi to codziennie odpowiedziało nieduże
      grono najmłodszych.
      Potem kto raz w tygodniu - tu odpowiedzi było najwięcej.
      No i dla formalności kto raz w miesiącu? Zero odpowiedzi.
      Kto raz na pół roku? Tak samo.
      A kto raz w roku?
      I z końca sali zerwał się goćciu - Ja! Ja!
      No dobra ale z czego pan tak się cieszysz? - zapytał doktor.
      - Bo to już jutrooo!
    • evista Re: ... a może śląski - raz !? 30.10.03, 00:25
      Babcia przechodzi jezdnię w niedozwolonym miejscu.
      Widzi to policjant:
      - Na zebry, babciu, na zebry!
      - Ty idź na zebry, śpiku jedyn, jo móm renta!
    • ralston Rolex 03.11.03, 15:41
      Bogaty prawnik z renomowanej kancelarii zaparkowal swojego nowiutkiego
      mercedesa przed glównym wejsciem do biurowca.Kiedy wysiadal z niego,
      szykujac sie do zademonstrowania swojego cacka kolegom z pracy, tuz
      obok przejechala nagle wielka ciezarówka urywajac cale drzwi...
      Mecenas blyskawicznie wyciagnal komórke i wezwal policje, a kiedy po
      chwili zajechal
      radiowóz, zaczal natychmiast opisywac policjantowi swoja szkode:
      - Czy pan wie jaka ponioslem strate?! Mój nowy samochód, dopiero co
      kupiony,
      zostal calkowicie zniszczony. Nigdy juz nie bedzie taki sam. Niewazne,
      ile roboty i pieniedzy pochlonie naprawa, nie bedzie juz nigdy
      pelnowartosciowy... Kiedy na chwile przerwal, policjant wtracil sie:
      - Wy, prawnicy, to jednak jestescie materialistami.
      - Dlaczego pan tak uwaza?
      - Dlaczego? Przeciez razem z drzwiami urwalo panu tez cale lewe ramie - a pan
      ciagle tylko o tym samochodzie!
      - Jezu Chryste, jeszcze i mój Rolex!
    • ralston Czad 04.11.03, 14:01
      Dwaj mali chłopcy stoją przed kościołem, z którego wychodzą właśnie nowożeńcy.
      Jeden mówi:
      - Patrz jaki teraz będzie czad!
      Po czym biegnie do pana młodego i woła:
      - Tato, tatusiu..!
    • nickolau Re: ... a może dowcip (2) 04.11.03, 21:10
      przychodzi facet do seksuologa.co panu jest?onanizuje sie mlotkiem.????.a
      kiedy odczuwa pan najwieksza przyjemnosc?kiedy nietrafie.
    • ralston Komary 05.11.03, 12:41
      Pewien bizmesmen chcial kupic dom na wsi. Znalazl piekna okolice, nad jeziorem,
      niedaleko lasu. Obawial jednak sie, ze bedzie tam duzo komarów. Zapytal wiec o
      komary chlopa z pobliskiej chalupy:
      - To nie jest problem. Sadzam tesciowa przed drzwiami, smaruje jej twarz miodem
      i wtedy wszystkie komary leca do niej. Biznesmena to zgorszylo:
      - Na milosc Boska! Przeciez ona sie zadrapie do samej krwi!
      - Eeee... nie da rady - jest sparalizowana!
    • ralston Bedziesz nastepny 05.11.03, 12:43
      Zawsze jak bylem mlodym kawalerem, gdy spotkaly mnie jakies zgrzybiale ciotki
      na weselach, to poklepywaly mnie po ramieniu i mówily:
      - Bedziesz nastepny.
      Przestaly jak na pogrzebach zaczalem robic im tak samo.:)
      • asiia Re: Bedziesz nastepny 07.11.03, 02:16
        Oj Ralston, to nie jest śmieszne.
        Naprawdę masz takie ciotki?
        • ralston Re: Bedziesz nastepny 07.11.03, 08:49
          Nie. To dowcip był. Tylko mi pierwszą linijkę wcięło: "Mówi kolega do kolegi:"
    • ralston Portfel 06.11.03, 17:37
      telefon do radia, pozdrowienia na zywo:

      Znalazlam dzis czarny skórzany portfel, a w nim 50 tys. zl, 1000$ i
      2000 euro. Byla w nim kartka z nazwiskiem wlasciciela tego portfela.
      Jest to niejaki pan Kowalski zamieszkaly na ul. Wieczorka, Warszawa.
      Chcialabym pieknie poprosic, zebyscie zagrali mu jakas piekna piosenke...
      • saunne all2 08.11.03, 10:16
        dowcipy ze Spółdzielni Społem zupełnie mnie rozbroiły :-)
        Idę pokazać mamie.
        • all2 Re: all2 08.11.03, 11:10
          Saunne, ale to nie były dowcipy :)))
          • saunne Re: all2 08.11.03, 14:41
            no właśnie... Niby o tym wiem, ale jakoś tak wydaje mi się to niemożliwe...
    • all2 Re:Ukradzione... 08.11.03, 16:48
      z innego forum, ale nie mogłam się powstrzymać ;)

      Pewien Chińczyk, udał się na zakupy do osiedlowego sklepu
      spożywczego:
      - Dziń dobly, ci jest mąka?
      - Nie ma mąka - odpowiada sprzedawczyni, zmierzywszy obcokrajowca
      wzrokiem.
      Chińczyk chwilę wpatruje się w panią jak zaczarowany, kiedy ta już,
      już chce mu zacząć tłumaczyć na migi, pyta niepewnie:
      - A ciemu pani uziwa mianownika ziamiast dopełniacia?
    • all2 Re: Ogłoszenia o pracy 16.11.03, 22:23
      Ogłoszenia z cyklu dam pracę

      "Do kopania rowów z doświadczeniem"

      "Kucharza - tytana pracy"

      "MAŁO INTELIGENTNYCH ZATRUDNIĘ"

      "Zatrudnię samochody do przewozu zrzyn i trocin. Praca całoroczna"

      "Sprzątaczkę z doświadczeniem i wyższym wykształceniem"

      Sprzątaczko-sekretarkę zatrudnimy"

      "Kosmetyczkę wnętrz"

      "Kucharkę ze znajomością języka hiszpańskiego"

      "Sekretarkę na gwałt"

      "Studenta V roku studiów, uregulowany stosunek do służby
      wojskowej, do hurtowni. praca trudna i źle płatna"

      "Samotnego do kurnika. Od zaraz."

      "Myślącego mechanika samochodowego"

      "Do hotelu w dziurze nad morzem na pokojówki osoby z
      wykształceniem średnim i znajomością jeżyków obcych"

      "Panią na 1/2 etatu do rożna"

      "Do apteki - dwóch mężczyzn, najlepiej małżeństwo"

      "Zatrudnię rodzinę do pracy w oborze. Wymagane doświadczenie."

      "Uczciwego prawnika oraz zdrowego psychicznie informatyka
      zatrudni biuro adwokackie"

      "Bezpruderyjną panią do kserowania nocami"

      "Z ciemna karnacja do sprzedaży kebabu"
      • aand Re: :)))))) n/t 16.11.03, 22:26

      • awee Re: Ogłoszenia o pracy 16.11.03, 23:17
        :)))))))


        to kontynuując:

        Młodych, obrotnych do pracy przy karuzeli

        Zatrudnię do masażu topless. Język mile widziany.

        Wegetarian do pracy w zakładach mięsnych.

        Zakład betoniarski zatrudni na stałe. Praca - murowana


    • freewolf Z cyklu opowieści z wojska: 17.11.03, 00:27
      Myśmy na szkoleniach mieli dopracować ewakuację regionu przy klęsce
      żywiołowej - każda pięcioosobowa grupa miała być oceniana osobno.. pomysły
      miały się nie powtarzać... cóż... wylosowaliśmy piąty numerek (ostatni).
      Przeżyliśmy w wykonaniu innych grup pożar, powódź, trzęsienie ziemi i pobliski
      wybuch wulkanu - wykorzystali nam wszystkie pomysły - kiedy do nas doszło
      kolega - przewodniczący grupy wstał i z kamienną twarzą powiedział
      (odpowiednio budując napięcie): "Pewnego dnia mgła podniosła się znad pól, z
      których równymi szeregami wyszły kartofle-zabójcy"...

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka