ralston 08.10.03, 10:19 Poprzedni wątek z dowcipami dobił już setki. Zakładam nowy dla łatwiejszego czytania Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
ralston Medycyna 08.10.03, 10:20 Lekarz do lekarza: - Mam dziwny przypadek. Pacjent powinien już dawno zejść a on zdrowieje. Kolega: - Tak, ... czasem medycyna jest bezsilna. Odpowiedz Link Zgłoś
ralston Hrabia 09.10.03, 16:34 Przychodzi hrabia do lekarza i mówi: - Panie dokotrze, proszę mi powiedzieć, za każdym razem jak przychodzę do mojej małżonki i wie pan, chcę z nią pofiglować, to raz mi się robi zimno, a raz gorąco. Co to może być? - Uuuuu, to pewnie przemęczenie - odpowiada lekarz - A jak często pan chodzisz do swojej małżonki? - No jak często.. - zastanawia się hrabia - Raz w zimie, a raz w lecie.. Odpowiedz Link Zgłoś
ralston Psychiatra I 09.10.03, 17:02 Przychodzi mężczyzna do psychiatry i mówi: - Panie doktorze, a po mnie to takie diabełki latają! I zaczyna się gwałtownie otrzepywać, a lekarz na to: - Tylko nie na mnie! Nie na mnie! Odpowiedz Link Zgłoś
ralston Psychiatra II 09.10.03, 17:02 Przychodzi pan do psychoanalityka i twierdzi, że ma kompleks niższości. Siada na kanapce, psychoanalityk go pyta o dzieciństwo, o kontakty z rodzicami, z rówieśnikami. Po dwóch godzinach badań psychoanalityk wykrzykuje: - Wiem, wiem, wiem! Pan nie ma kompleksu niższości, pan jest po prostu gorszy! Odpowiedz Link Zgłoś
ralston Na ryby... 09.10.03, 17:19 Józek stary wędkarz, chce zaprosić Staśka na ryby: -Stasiek jedź ze mną w sobotę na ryby .. - Józek, ale co ty mi proponujesz, przecież ja nigdy w życiu żadnej ryby nie złowiłem, bo nie umiem.. - A co tu umieć? Nalewasz i pijesz.. Odpowiedz Link Zgłoś
ralston Zaklęcie 10.10.03, 13:29 Stary mężczyzna przychodzi do czarownika i prosi, żeby usunął klątwę, która wisi nad nim od 30 lat. Czarownik mówi, ze owszem, usunie, ale dopiero wtedy, gdy pozna dokładnie słowa klątwy. - To brzmiało mniej więcej tak: "I czynię was mężem i żoną" Odpowiedz Link Zgłoś
ralston Russmówki 22.10.03, 16:27 Grupa rosyjskich turystów przyjezdza do Anglii . Gdy maja wyruszyc zwiedzac miasto przewodnik ich uprzedza: - Badzcie ostrozni w zadnym wypadku nie oddzielajcie sie od grupy. Tutaj wszedzie sutenerzy stoja. No jesli sie zgubicie - szukajcie rosyjskiego konsulatu No ale jak to zwykle na wycieczkach zawsze ktos musi sie zgubic.. do takiego wlasnie zgubionego podchodzi jakis mezczyzna - Do you want a white woman? - No, no! - krzyczy mezczyzna - Do you want a black woman? - No! - Do you want a man?! - No!!! - Do you want an animal?!! - NO!!! I WANT RUSSIAN CONSUL! - Possible, but very expensive.. . Odpowiedz Link Zgłoś
piecyk.gazowy Takie dowcipy... 23.10.03, 11:29 Takie dowcipy to sztuka dla sztuki... Polecam gorąco (jak na piecyka przystało) swój zbiorek: www.voytek.enter.net.pl/TDD.pdf (450 kB). Odpowiedz Link Zgłoś
ralston Muchy 27.10.03, 11:46 Kobieta wchodzi do kuchni i widzi meza z packa na muchy... "Co robisz kochanie ?" odpowiada "poluje na muchy..." "Zabiles jakas? " "Tak 2 muchy-samice i 3 muchy-samce." Zaintrygowana zona pyta,"Jak rozrozniasz samca od samicy ?" On odpowiada, "3 siedzialy na puszce od piwa a dwie na telefonie." Odpowiedz Link Zgłoś
all2 Z archiwum Spółdzielni 'Społem' 28.10.03, 21:42 Z archiwum Spółdzielni "Społem": Skarga z 1987 roku: Poprosiłam o mleko z żółtym kapslem, ale ekspedientka nie chciała mi go sprzedać, tłumacząc, że jest to mleko jutrzejsze, z jutrzejszą datą na kapslu. Proszę mi wyjaśnić, dlaczego mleko w dniu 3 maja datowane jest na 4 maja i czy ekspedientka mogła odmówić mi sprzedaży tego mleka - Halina Mikołajczyk. Wyjaśnienie kierowniczki: Mleko tłuste z żółtym kapslem dostarczane jest w południe i jednocześnie jest awansem na dzień następny. Proszę przyjść jutro, a będzie! *** Skarga z 1983 roku: Jako mistrz z 1948 roku stwierdzam - dziura w szynkowej z powodu złej pracy nadziewarki. Zwyczajna zamiast na drobnym sicie była mleta na piątce. Jakiś niefachowiec tu pracuje - T.Cieślar. *** Skarga z 1983 roku: Kolejka zaczyna się już przed sklepem, a obsługa odmawia uruchomienia drugiego stanowiska kasowego, mimo że w sklepie są cztery pracownice. Dwie siedzą sobie na zapleczu i piją herbatę. Ponadto kierowniczka ubliżała mi przy wpis... (tu książka skarg jest nieco pomięta i naddarta, jakby ktoś ją klientowi z całej siły wyrwał - przyp. red.) Wpis kierowniczki: NIEPRAWDA!!! KŁAMSTWO!!! Jako kierowniczka oświadczam, że w sklepie była duża kolejka spowodowana świeżą dostawą tak atrakcyjnych towarów jak olej, margaryna, cukier. Ekspedientki nie nadążały z noszeniem towaru. Ponadto klient ten jest wyjątkowo konfliktowym klientem, który to wiecznie ma dużo nieuzasadnionych pretensji i sam ubliża!!! *** Skarga z 1985 roku: Około godz. 11.30 przyszłam do sklepu mięsnego, aby ustawić się w kolejce. Oczywiście nic już nie było o tej godzinie, ale ponieważ dostawa poranna jest zawsze dzielona na sprzedaż przedpołudniową (o godz. 8) i popołudniową (o godz. 16), liczyłam, że jakiś towar zostanie o godz. 16 wyłożony. Było nas takich 20 osób. Pytaliśmy ekspedientki, czy warto stać, ale nie wiedziały, co będzie, tylko że na pewno będą wyłożone parówki z porannej dostawy. Czekaliśmy więc w ciemno do 16. Kiedy wystawiono towar, okazało się, że wszystkiego jest b. mało. A parówki z porannej dostawy w ogóle wyparowały. Domagaliśmy się kontroli komisyjnej zaplecza i tego, co tam zostało odłożone, ale nie pozwolono nam na te społeczną inicjatywę - R. Korpal, A. Bedkowska, S. Jędrzejczyk, D. Kozłowska. Wyjaśnienie kierowniczki: Parówki zostały sprzedane na żywienie zbiorowe dla kolonii. *** Skarga z 1985 roku: Kupiłam nieświeże drożdże, pół kilo. Nie chciano mi ich wymienić - Walewska. Wyjaśnienie kierowniczki: Klientka przedstawiła do reklamacji drożdże kupione rzekomo w naszym sklepie 3 dni temu. Tymczasem były one zapakowane w prawdziwy papier pakowy, którego to papieru sklep nie posiada od pół roku - a więc drożdże nie nasze. *** Skarga z 1987 roku: Jestem siostrą PCK. Mam pod opieką sześć samotnych kalek i mam zezwolenie na kupowanie dla nich poza kolejnością. Odmówiono mi sprzedaży wafli, natomiast sprzedano trzem innym osobom z kolejki po 14, 15 i 10 sztuk - Marcinkowska. Wyjaśnienie kierowniczki: Zgodnie z wytycznymi ministra w sprawie zasad obsługi poza kolejnością wyjaśniam, że opiekunka PCK nie miała prawa do zakupu poza wszelką kolejnością - które to prawo mają wyłącznie inwalidzi wojenni i wojskowi - a jedynie miała prawo do stania w kolejce dla uprzywilejowanych, zamiast w kolejce zwykłej. Z uwagi na to, że zarówno w kolejce zwykłej, jak i w kolejce dla uprzywilejowanych stała znaczna ilość klientów i nie wyrażali oni zgody na sprzedaż wafli siostrze PCK, klientce odmówiono sprzedaży poza wszelką kolejnością. Tak więc nie było żadnej winy ekspedientki - wszystkim uprzywilejowanym przysługuje obsługa poza kolejnością, ale tylko jeśli staną w kolejce dla uprzywilejowanych. I w tej kolejce powinna pani - jako siostra PCK - stanąć. Jest jeszcze zwykła kolejka, dla nieuprzywilejowanych. W niej stać pani nie musi. *** Skarga z 1979 roku: Złe zachowanie kasjerki. Kasjerka robiła się manikurę w sklepie żywności. Kiedy prosiłam o mleko nic nie odpowiedziała, manikura trwała. Drugi raz prosiłam. Sugerowałam, że to nie miejsce do manikury. Odpowiedziała niegrzecznie i znowu zaczęła z manikurą. Czekam na tłumaczenie z Urzędu Dzielnicowego. Przepraszam, że niedokładnie piszę po polsku - Kay Withers. *** Skarga z 1988 roku: Na wystawie odkryłem naboje do syfonów, jednak w sklepie nie chciano mi ich sprzedać, wykazując przy tym arogancję i chamskie odzywki - Jerzy Waka. Dopisek kierownika: Klient nie miał żadnej racji. Wchodząc do sklepu,był już zdenerwowany. Ubliżał mojej pracownicy. Chciałem uspokoić tego klienta, tłumacząc sytuację obecnego braku naboi, lecz klient w dalszym ciągu miał pretensje i ubliżał. A co do wystawy, stoi tam tylko puste pudełko po nabojach. *** Pochwała z 1988 roku: Pragnę złożyć dyrekcji podziękowanie za zmianę dawnego personelu z kierownictwem na czele w naszym sklepie. Personel obecny jest fachowy i miły. Odnoszę wrażenie, jakbym był obsługiwany przed wojną - inż. Stanisław Wiśniewski, kombatant. *** Skarga z 1988 roku: Podejście p. ekspedientki do stoiska nabiałowego trwało od godz. 7.40 do 8.00 - Lutkowski. Wyjaśnienie kierowniczki: Mieliśmy przyjęcie towaru,a klient był bardzo niecierpliwy. Mimo dużej kolejki, która spokojnie oczekiwała, domagał się obsługi. *** Pochwała z 1988 roku: Dziękuje za rodzynki, które kupiłam w tym sklepie, a nie mogłam dostać od 2 lat w całym śródmieściu. Szczególnie dziękuję pani sprzedawczyni, która z uśmiechem odważyła mi żądaną ilość - Dominika Pytkowska. *** Skarga z 1989 roku: W dniu dzisiejszym w sklepie pusto i brudno. Obsługa skandaliczna. Nie pozwolono nam kupić oleju, wykazując się skrajną arogancją - Henryk Jodko, Alicja Moczulska. Dopisek innej osoby: Obywatele ci żądali, aby olej sprzedawać bez ograniczeń - na co kolejka, w której i ja stałem, prosiła aby dawać po 1 litrze, bo nie starczy. Wybuchła awantura, bo obywatele ci stwierdzili, że skoro jest urynkowienie i demokracja, to oni wezmą, ile chcą, a inni ich nic nie obchodzą, po czym złośliwie wpisali się do książki - Krzysztof Jakubowski. *** Skarga z 1987 roku: O godz. 8.30 na stoisku było około 17 kg baleronu. O godz. 9 baleron został wykupiony. Ja oraz inni klienci zażądaliśmy dodatkowego wydania wędlin z chłodni. Ekspedientka wyszła na zaplecze i stwierdziła, że kierowniczka zabrała klucze do chłodni. Poszła po nią. Kierowniczka oświadczyła, że nic w chłodni nie ma. Jednak z wcześniejszego zachowania ekspedientki (znaczące mruganie okiem) wynikało, że towar jest. Jako klienci zażądaliśmy komisyjnego sprawdzenia zawartości chłodni, ale odmówiono nam tego, twierdząc, że to nie nasza sprawa. Kwestionujemy prawo kierowniczki do bo w tym wypadku zamykanie jej nie miałoby przecież sensu - Gotlib Stefania, Teresa Mudzka, Anna Dobrowolska. Wyjaśnienie kierowniczki: Była wolna sobota. Dostałam dorzut wędliny - 30 kg baleronu. Nie wprowadziłam wagowych ograniczeń, ażeby sprzedaż odbyć bez jakichkolwiek zatargów ze strony klienta. O godz. 9 skończył się więc towar. A w chłodni naprawdę nic nie miałam. ***Pochwała z 1983 roku: Występuję do dyrekcji Społem, aby obsłudze sklepu przyznać nagrodę, np. imienia Wokulskiego. Nabywałem komplet garnków za 7400 zł. Pan, który mnie obsługiwał, był niezwykle uprzejmy i fachowy,poświęcił mi b. dużo czasu i wspólnie ze mną oglądał aż trzy komplety, żeby dobrać bez wgnieceń i uszkodzeń. Więcej takich sklepów i życie będzie jak w innych krajach - Krzysztof Stachurski, woj. zamojskie. *** Skarga z 1985 roku: Ekspedientka odmówiła mi sprzedaży 1/2 kg szynki na dziecinną kartkę, tłumacząc, że nie jest to kartka zarejestrowana w tutejszym sklepie. To prawda, ale przecież mamy 31 lipca i zostały jeszcze tylko trzy godziny handlu. I gdzie ja potem lipcową kartkę zrealizuję? Mam dzieci 2 i 4 lata. Czy ludzkie podejście nie obowiązuje? - Prokop. Odpowiedz Link Zgłoś
all2 Z archiwum Spółdzielni 'Społem' 2 28.10.03, 22:01 Skarga z 1985 roku: Ekspedientka odmówiła mi sprzedaży 1/2 kg szynki na dziecinną kartkę, tłumacząc, że nie jest to kartka zarejestrowana w tutejszym sklepie. To prawda, ale przecież mamy 31 lipca i zostały jeszcze tylko trzy godziny handlu. I gdzie ja potem lipcową kartkę zrealizuję? Mam dzieci 2 i 4 lata. Czy ludzkie podejście nie obowiązuje? - Prokop. Dopisek innej osoby: Uważam powyższy wpis za złośliwy i arogancki. Ekspedientka miała słuszną rację. Nie chcemy, aby sprzedawano obcym osobom z nie zarejestrowanymi kartkami, bo za mało jest wędlin. - Mrówka. Wyjaśnienie kierowniczki sklepu: Klientka Prokop była bardzo zdenerwowana, gdyż inne osoby z kolejki nie pozwoliły jej obsłużyć. *** Skarga z 1988 roku: Odmówiono mi sprzedaży 1 kg ptasiego mleczka. Zaznaczam, że mam II grupę inwalidzką i oświadczenie komisji lekarskiej. Ekspedientka nie uznała tego, była bardzo agresywna. Resztkami sił stałam w bardzo długim ogonku i otrzymałam 23 dkg. Zaznaczam, że jestem po bardzo ciężkiej operacji i wszędzie jest to zaświadczenie respektowane - Czesława Gorkowska. *** Skarga z 1978 roku: Zamiast kawy podano mi w waszym barze cienka lurę - K. Wojdak. Dopisek inspektora nadzoru: Proponuję organizowanie comiesięcznych narad z bufetowymi, które legitymują się negatywnymi wynikami naparów kawowych. *** Skarga z 1988 roku: Weszłam do sklepu i co widzę... Na stoisku mięsnym nie ma żadnej wędliny. Uważam, że przed świętem 22 lipca powinno być lepsze zaopatrzenie. Co mają jeść ludzie pracy? - Alicja Kozakowska. *** Skarga z 1978 roku: W czwartek o godz. 13.45 szczególnie "miła i kulturalna" była pani Sawicka, która nie wiadomo z jakich powodów znalazła się w salonie perfumeryjnym. Ordynarny stosunek do klienta, odsyłała do pracy pod Forum. Uważam zachowanie ekspedientki za katastrofalne i żądam satysfakcji - Iwanicka Jadwiga. Dopisek innej osoby: Jestem świadkiem tej scysji i stwierdzam, że zarzuty tej obywatelki są bezpodstawne. To klientka zachowywała się prowokująco i arogancko - mówiła podniesionym głosem per ty i wysyłała ekspedientki do pracy w PGR - Jadwiga Kołodziejczyk. Wyjaśnienie kierowniczki: Sytuacja spowodowana była niesłuszną pretensją klientki, która żądała od ekspedientki otwarcia i powąchania oryginalnie zapakowanej wody francuskiej Jean po 800 zł. W związku z odmową wszczęła awanturę. *** Skarga z 1988 roku: Odmówiono mi sprzedaży miodu z wystawy (podpis nieczytelny). Wyjaśnienie kierownika wpisane pod skargą: Miód znajdujący się na wystawie będzie sprzedany po zmianie dekoracji. Jest już sporządzona lista na te towary, ale klient stwierdził, że tyle to on nie będzie czekał. *** Skarga z 1988 roku: My, niżej podpisani klienci ze zwykłej kolejki, składamy skargę na kierowniczkę, która odmówiła naszej prośbie o zmianę zasad obsługi kolejki uprzywilejowanej. Nie wyraziła zgody, by na pięć osób ze zwykłej kolejki obsługiwać jedną z uprzywilejowanej. Obsługiwała jeden na jeden. Towaru dla nas nie starczyło (tu następuje dziesięć podpisów). Dopisek pod skargą: My, ludzie z kolejki uprzywilejowanej,wyjaśniamy,że jesteśmy inwalidami wojennymi, starymi bojownikami o Polskę i prosimy o nieuwzględnianie ww. PASZKWILU - Jerzy Hys. *** Skarga z 1984 roku: Pani ekspedientka nie obsługuje w kolejności klienta, gdyż twierdzi, że klient powinien najpierw się wyszumieć - Ewa Rakowska. *** Skarga z 1985 roku: Nie mogę się doprosić u kierowniczki sklepu, żeby zamawiała biały ser na wagę (ten z Mławy, który kiedyś był). Jeszcze raz więc bardzo proszę, aby był w tym sklepie ser biały na wagę, a nie w kostkach. Niech ja już nie słyszę "nie dostajemy sera na wagę" - J. Tender. Wyjaśnienie kierowniczki: Nie dostajemy sera na wagę. *** Pochwała z 1979 roku: Zostałem nadzwyczaj grzecznie obsłużony przez panią ekspedientkę Marię, za co pragnę wyrazić wyrazy uznania dla całego personelu na czele z p. Kierowniczką - Tadeusz Grajek, Ursus. *** Skarga z 1988 roku: Chciałam kupić kilogram cukru i kawę, pokazując legitymację II grupy inwalidztwa. Pani ze stoiska cukierniczego nie chciała mnie obsłużyć poza kolejnością. Wreszcie gdy mnie załatwiała, cały czas ubliżała, co spowodowało podburzenie stojących w kolejce ludzi. Na skutek jej zachowania jakiś wulgarny typ wyrwał mi kawę i wrzeszczał koło ucha, że ma w dupie moją legitymację inwalidzką - Stanisława Ostrowska. Dopisek innej osoby: Byłem świadkiem. Klientka, rzekomo inwalidka, odgrażała się, że nas tu wszystkich urządzi. Sama sprowokowała taką, a nie inną reakcję stojących w 30-osobowej kolejce. Nie mam nic przeciwko ludziom z przywilejami, ale czy muszą robić zakupy akurat po 16, gdy normalni ludzie wychodzą z pracy, i przeszkadzać. Poza tym kawa jest używką, a nie artykułem pierwszej potrzeby - Miałkowski. *** Skarga z 1983 roku: Zamiast 3 kg cukru ekspedientka sprzedała mi 3 kg mrówek faraona (podpis nieczytelny). Dopisek kierowniczki: Klient był w stanie nietrzeźwym. *** Pochwała z 1980 roku: W sklepie jest bardzo uprzejma i szybka obsługa, aż przyjemnie postać chwilę w kolejce - Beata Malaszko. Dopisek: My, klientela stojąca obecnie w kolejce, dołączamy się do pochwał (tu następuje 10 podpisów). Kolejny dopisek: Jako kierownik sklepu dziękuję za słowa uznania - Wojciechowska. *** Skarga z 1983 roku: Nie chciano mi sprzedać szampana, choć pijanemu jegomościowi sprzedano w tym czasie wino. Dlaczego? - Bożena Zycholak. Wyjaśnienie kierowniczki: Zacznę od początku. O godz.14 przywieziono do naszego sklepu cukier, który miał być sprzedawany bez kartek. Wieść szybko rozeszła się po mieście i spowodowała szturm. Do godz. 18 sprzedaliśmy 4 tony. Na moich oczach rozgrywała się prawdziwa bitwa. Jednocześnie musiałam policzyć utarg. W tym kotle wywiesiłam więc na dziale z alkoholem kartkę jakąkolwiek, nie patrząc nawet, co tam napisane, że przerwa albo remanent i uciekłam na tyły na zaplecze. Była godz. 18.50, kiedy do mojego pokoju wszedł pijany olbrzym. Domagał się wina. Nie targowałam się, bo na biurku miałam rozłożone 13 milionów. Podałam mu butelkę. Zobaczyła to klientka, której już obsłużyć nie mogłam, i się wpisała. *** Skarga z 1984 roku: Mimo iż nie mam kartki zarejestrowanej w tym sklepie, proszę o sprzedanie mi 30 dkg kiełbasy krakowskiej, ponieważ bardzo mi zależy - Wajdzik Alina. Dopisek kierowniczki: Odmawiam ze względu na stany zerowe wędlin. *** Skarga ze stycznia 1983 roku: Biały ser kładzie się na wagę, trzymając w dwóch palcach, którymi to palcami liczone są potem pieniądze. Proszę to zmienić - Janik. Dopisek ekspedientki: Osobiście uważam, że nie ma innej możliwości jak podanie sera palcem. *** W dniu 3 lipca 1989 sprzedawano dywany podgumowane. Ekspedientki poinformowały, że będą wpuszczały kolejno z obu kolejek. Mimo że stałam na początku kolejki uprzywilejowanej, dywanu mi nie sprzedano. Ekspedientki zachowały się b. brzydko. Zostałam przez jedną popchnięta z całej siły, a kiedy upadłam, siłą mi dywan wydarła. Dopisek kierowniczki: Serdecznie Panią przepraszamy za zaistniały incydent. Ekspedientce zwrócono uwagę o nietakim stosunku do klienta - Zdanowska. *** Skarga z 1983 roku: Na wystawie są wystawione różne sery żółte, ale w sklepie nie ma ich w sprzedaży. Co to za zwyczaj reklamowania towaru, którego nie ma w sklepie. Proszę o wyjaśnienie - Tadeusz Kędzielski. Wyjaśnienie kierownika: Sklep bierze udział w konkursie. Zrobiono więc wystawy konkursowe, na których umieszczono atrapy towarów. Samych towarów od dłuższego czasu niestety brak w sprzedaży. Odpowiedz Link Zgłoś
ralston Owsiki 29.10.03, 10:24 Przychodzi facet do lekarza. Panie doktorze, jak się leczy owsiki ? - A co, kaszlą ? Odpowiedz Link Zgłoś
chatka_ Re: ponoć autentyk ;) 29.10.03, 12:20 Któregoś tam pięknego wieczoru jeździliśmy z kolegami w poszukiwaniu klem do akumulatora - bo samochód nie chciał odpalić. Trafiliśmy w końcu na stacje benzynową naszego monopolisty, za kasą urocze dziewcze więc kolega podchodzi (wiadomo dziewcze to dziewcze) i pyta się: - Są klemy? Pani obslugująca z rozbrajajacym uśmiechem również pyta: - do rąk czy do twarzy? Odpowiedz Link Zgłoś
ogabignac Re: ... a może dowcip (2) 29.10.03, 16:01 Do małej wioski przyjechał seksuolog. Najpierw od 10 miał spotkanie z kobietami a o 12 weszli panowie. Wygłosił prelekcję potem odpowiadał na pytania z sali. Wreszcie na koniec zrobił mały sonaż na temat jak często... Na pytanie kto robi to codziennie odpowiedziało nieduże grono najmłodszych. Potem kto raz w tygodniu - tu odpowiedzi było najwięcej. No i dla formalności kto raz w miesiącu? Zero odpowiedzi. Kto raz na pół roku? Tak samo. A kto raz w roku? I z końca sali zerwał się goćciu - Ja! Ja! No dobra ale z czego pan tak się cieszysz? - zapytał doktor. - Bo to już jutrooo! Odpowiedz Link Zgłoś
evista Re: ... a może śląski - raz !? 30.10.03, 00:25 Babcia przechodzi jezdnię w niedozwolonym miejscu. Widzi to policjant: - Na zebry, babciu, na zebry! - Ty idź na zebry, śpiku jedyn, jo móm renta! Odpowiedz Link Zgłoś
ralston Rolex 03.11.03, 15:41 Bogaty prawnik z renomowanej kancelarii zaparkowal swojego nowiutkiego mercedesa przed glównym wejsciem do biurowca.Kiedy wysiadal z niego, szykujac sie do zademonstrowania swojego cacka kolegom z pracy, tuz obok przejechala nagle wielka ciezarówka urywajac cale drzwi... Mecenas blyskawicznie wyciagnal komórke i wezwal policje, a kiedy po chwili zajechal radiowóz, zaczal natychmiast opisywac policjantowi swoja szkode: - Czy pan wie jaka ponioslem strate?! Mój nowy samochód, dopiero co kupiony, zostal calkowicie zniszczony. Nigdy juz nie bedzie taki sam. Niewazne, ile roboty i pieniedzy pochlonie naprawa, nie bedzie juz nigdy pelnowartosciowy... Kiedy na chwile przerwal, policjant wtracil sie: - Wy, prawnicy, to jednak jestescie materialistami. - Dlaczego pan tak uwaza? - Dlaczego? Przeciez razem z drzwiami urwalo panu tez cale lewe ramie - a pan ciagle tylko o tym samochodzie! - Jezu Chryste, jeszcze i mój Rolex! Odpowiedz Link Zgłoś
ralston Czad 04.11.03, 14:01 Dwaj mali chłopcy stoją przed kościołem, z którego wychodzą właśnie nowożeńcy. Jeden mówi: - Patrz jaki teraz będzie czad! Po czym biegnie do pana młodego i woła: - Tato, tatusiu..! Odpowiedz Link Zgłoś
nickolau Re: ... a może dowcip (2) 04.11.03, 21:10 przychodzi facet do seksuologa.co panu jest?onanizuje sie mlotkiem.????.a kiedy odczuwa pan najwieksza przyjemnosc?kiedy nietrafie. Odpowiedz Link Zgłoś
ralston Komary 05.11.03, 12:41 Pewien bizmesmen chcial kupic dom na wsi. Znalazl piekna okolice, nad jeziorem, niedaleko lasu. Obawial jednak sie, ze bedzie tam duzo komarów. Zapytal wiec o komary chlopa z pobliskiej chalupy: - To nie jest problem. Sadzam tesciowa przed drzwiami, smaruje jej twarz miodem i wtedy wszystkie komary leca do niej. Biznesmena to zgorszylo: - Na milosc Boska! Przeciez ona sie zadrapie do samej krwi! - Eeee... nie da rady - jest sparalizowana! Odpowiedz Link Zgłoś
ralston Bedziesz nastepny 05.11.03, 12:43 Zawsze jak bylem mlodym kawalerem, gdy spotkaly mnie jakies zgrzybiale ciotki na weselach, to poklepywaly mnie po ramieniu i mówily: - Bedziesz nastepny. Przestaly jak na pogrzebach zaczalem robic im tak samo.:) Odpowiedz Link Zgłoś
asiia Re: Bedziesz nastepny 07.11.03, 02:16 Oj Ralston, to nie jest śmieszne. Naprawdę masz takie ciotki? Odpowiedz Link Zgłoś
ralston Re: Bedziesz nastepny 07.11.03, 08:49 Nie. To dowcip był. Tylko mi pierwszą linijkę wcięło: "Mówi kolega do kolegi:" Odpowiedz Link Zgłoś
ralston Portfel 06.11.03, 17:37 telefon do radia, pozdrowienia na zywo: Znalazlam dzis czarny skórzany portfel, a w nim 50 tys. zl, 1000$ i 2000 euro. Byla w nim kartka z nazwiskiem wlasciciela tego portfela. Jest to niejaki pan Kowalski zamieszkaly na ul. Wieczorka, Warszawa. Chcialabym pieknie poprosic, zebyscie zagrali mu jakas piekna piosenke... Odpowiedz Link Zgłoś
saunne all2 08.11.03, 10:16 dowcipy ze Spółdzielni Społem zupełnie mnie rozbroiły :-) Idę pokazać mamie. Odpowiedz Link Zgłoś
saunne Re: all2 08.11.03, 14:41 no właśnie... Niby o tym wiem, ale jakoś tak wydaje mi się to niemożliwe... Odpowiedz Link Zgłoś
all2 Re:Ukradzione... 08.11.03, 16:48 z innego forum, ale nie mogłam się powstrzymać ;) Pewien Chińczyk, udał się na zakupy do osiedlowego sklepu spożywczego: - Dziń dobly, ci jest mąka? - Nie ma mąka - odpowiada sprzedawczyni, zmierzywszy obcokrajowca wzrokiem. Chińczyk chwilę wpatruje się w panią jak zaczarowany, kiedy ta już, już chce mu zacząć tłumaczyć na migi, pyta niepewnie: - A ciemu pani uziwa mianownika ziamiast dopełniacia? Odpowiedz Link Zgłoś
all2 Re: Ogłoszenia o pracy 16.11.03, 22:23 Ogłoszenia z cyklu dam pracę "Do kopania rowów z doświadczeniem" "Kucharza - tytana pracy" "MAŁO INTELIGENTNYCH ZATRUDNIĘ" "Zatrudnię samochody do przewozu zrzyn i trocin. Praca całoroczna" "Sprzątaczkę z doświadczeniem i wyższym wykształceniem" Sprzątaczko-sekretarkę zatrudnimy" "Kosmetyczkę wnętrz" "Kucharkę ze znajomością języka hiszpańskiego" "Sekretarkę na gwałt" "Studenta V roku studiów, uregulowany stosunek do służby wojskowej, do hurtowni. praca trudna i źle płatna" "Samotnego do kurnika. Od zaraz." "Myślącego mechanika samochodowego" "Do hotelu w dziurze nad morzem na pokojówki osoby z wykształceniem średnim i znajomością jeżyków obcych" "Panią na 1/2 etatu do rożna" "Do apteki - dwóch mężczyzn, najlepiej małżeństwo" "Zatrudnię rodzinę do pracy w oborze. Wymagane doświadczenie." "Uczciwego prawnika oraz zdrowego psychicznie informatyka zatrudni biuro adwokackie" "Bezpruderyjną panią do kserowania nocami" "Z ciemna karnacja do sprzedaży kebabu" Odpowiedz Link Zgłoś
awee Re: Ogłoszenia o pracy 16.11.03, 23:17 :))))))) to kontynuując: Młodych, obrotnych do pracy przy karuzeli Zatrudnię do masażu topless. Język mile widziany. Wegetarian do pracy w zakładach mięsnych. Zakład betoniarski zatrudni na stałe. Praca - murowana Odpowiedz Link Zgłoś
freewolf Z cyklu opowieści z wojska: 17.11.03, 00:27 Myśmy na szkoleniach mieli dopracować ewakuację regionu przy klęsce żywiołowej - każda pięcioosobowa grupa miała być oceniana osobno.. pomysły miały się nie powtarzać... cóż... wylosowaliśmy piąty numerek (ostatni). Przeżyliśmy w wykonaniu innych grup pożar, powódź, trzęsienie ziemi i pobliski wybuch wulkanu - wykorzystali nam wszystkie pomysły - kiedy do nas doszło kolega - przewodniczący grupy wstał i z kamienną twarzą powiedział (odpowiednio budując napięcie): "Pewnego dnia mgła podniosła się znad pól, z których równymi szeregami wyszły kartofle-zabójcy"... Odpowiedz Link Zgłoś