millefiori
01.03.09, 08:13
Przeczytalam fascynujacy wątek w sprawie Bożoleja, zachwyciłam sie,
poadorowalam, a przy okazji szuflada z pamieci mi wyleciala z hukiem.
Wiec tak: szpule byly dwoch (a moze i trzech?) srednic. Tasmy, o ile
pamietam, zaleznie od namotu, mialy godzine do dwoch odgrywania.
Co do dlugosci tasmy, to pamietam wlasnoreczne montaze tejze. Lepiło sie ją
przy uzyciu deficytowej tasiemki w kolorze bialym. Jak tasiemki zbraklo, to
znakomicie sprawdzal sie zmywacz do paznokci, lepil, przy odrobinie wprawy,
bezsladowo i skutecznie. Aha, pamietam, ze tasmy, ktore czesto w czasie
odgrywania wciagalo w czeluscie magnetofonu, celem odzyskania nagran
odprasowywalo sie zelazkiem, tez bardzo skutecznie.