Gość: fizia
IP: 57.66.12.*
05.02.02, 10:35
Od niedlugiego czasu mieszkamy oddzielnie. On mial skonczyc swoj "romans", ja
mialam nabrac do niego zaufania. I wczoraj ona u niego byla - ja sie o tym
dowiedzialam. On nie odbieral telefonow. Wyslalam wiadomosc. Po tym jak wyszla -
po polnocy - rozmawialismy przez telefon ponad godzine. Prawie nie spalam. Ona
bywa u niego czesciej niz ja - on woli przyjezdzac do mnie (dosc czesto). Z
jednej strony czuje sie znowu oszukiwana, z drugiej - nie wyobrazam sobie, jak
mialby mi mowic, ze sie z nia bedzie widzial.
Czy mozna przestac "sledzic", szukac potwierdzenia swoich przypuszczen, nabrac
zaufania, czy mozna sie uspokoic, pozbyc sie niesmaku? Czy ja sie normalnie
zachowuje, czy to juz choroba? Troche sie zagmatwalam, ale mam taki metlik w
glowie... taki dol...