ona822
27.09.09, 14:56
Słuchajcie, tak jak w temacie jestem w kropce.Chodzi o moich
dziadków.Mimo,że są stosunkowo młodzi, od dawna zachowują się bardzo
staroświecko i dziwnie.Choć to co wydarzyło się dwa tygodnie temu
przebiło wszystko.
Może najpierw trochę o mnie i naszych relacjach.
Dziadkowie mają sześcioro wnucząt i jednego prawnuka.Z nas wszystkich
tylko ja się nimi interesowałam i można nawet powiedzieć
opiekowałam.Mimo, że mieszkają w sąsiednim mieście spotykaliśmy się
często, woziłam ich do lekarzy,opiekowałam się, pomagałam w
porządkach i po prostu spędzałam dużo czasu.Reszta wnuków ograniczała
relacje do spotkań na święta i telefonów na imieniny.Działo się to
dlatego, że nikt nie odczuwał potrzeby przebywania z nimi, głównie
przez ich złośliwe charakterki.Ja jednak miałam poczucie, że to
trochę mój obowiązek,żal mi nawet ich było, że mało kto sie nimi
interesuje, a poza tym nie uważałam, że są do konca źli.
Dwa tygodnie temu dostałam wreszcie urolp, 10 dni.Weekend spędziłam
nad morzem z koleżankami, a resztę z dziadkami, a mianowiecie
zaprosiłam ich do pięknego domu należacego do mojej przyjaciółki,
domu w lesie.Chciałam żeby pooddychali świeżym powietrzem, rozerwali
się , pospacerowali.Byli dości sceptycznie do tego nastawieni, długo
ich namawiałam, ale w końcu po usłyszeniu pomyślnej prognozy pogody
dali sie namówić.Bardzo się ucieszyłam, bo w tym ich małym i ciasnym
mieszkaniu nie ma czym oddychać.No i się zaczęło.Atakowali mnie na
każdym kroku-że niedobry obiad, że powinnam tu przyjechac ze swoim
chlopakiem, którego oczywiście mimo prawie 30 lat nie mam, że oprócz
dobrej pracy i samochodu niczego nie mam, że to pewnie przez to że
mam za dużo kilogramów.Moja psiapsiółka która przyjechała na parę
dni była w szoku, stwierdziła że takich ludzi dawno nie spotkała.Na
zmianę mi dokuczali, raz dziadek, raz babcia.Nie wytrzymałam w końcu,
wybuchnęłam i powiedziałam oczywiście dość delikatnie co o tym myślę,
obrazili się strasznie, zarzucili totalny brak szacunku, powiedzieli,
że jestem okropną wnuczką i kazali natychmiast wracać do domu, bo i
tak przyjechali tu z łaski dla mnie, bo pewnie nikt ze mną by tu nie
przyjechał!Wczoraj mielismy imprezę rodzinną, na której się nie
pojawili bo stwierdzili, bo ja na niej byłam.Jest mi bardzo przykro,
nasłuchałam się okropnych rzeczy, z drugiej strony nie czuję sie
winnam i jestem nawet na nich zła.Reszta rodziny jest w szoku, że tak
potraktowali najukochańszą wnuczkę.Co robić, jak się zachować?oni
czekają, że ich przeproszę, ale ja nie czuję się winna.
Na razie wyciągnęłam wniosek, że za okazane dobre serce dostaje się
po tyłku i żeby poznac kogoś trzeba z nim zamieszkać