Gość: On_Wa-wa
IP: *.waw.pl
12.01.04, 10:19
Cześć
Chciałbym podzielić się sytuacją jaka rozpanoszyła się w moim domu i która
czego nie ukrywam doprowadziła mnie do wściekłości i rozpaczy.
Otóż mam psa jamnika o pięknym imieniu Kredka oraz kota nazywanego przez
domowników Panna Kicia.
Na początku tej historii gdy przywiozłem kota ze wsi Kredka ciągle na niego
warczała i go gryzła. Nie wiedzieliśmy za bardzo co robić ale z czasem ostre
pazurki Panny Kici wyrównały jakoś tę sytuację.
Gdy skończyły się te awantury zaczęła się rozwijać współpraca w
nieoczekiwanym kierunku.
Otóż kot wskakuje na stół w kuchni, szafki, parapety i zrzuca wszystko co
można zjeść na ziemię a tam następuje zgodny podział łupów i uczta.
Ostatnio była u mnie dziewczyna na kolację i została na noc. Już przy
kolacji gdy tylko byliśmy sobą zajęci Panna Kicia wskakiwała na stół i
zrzucała wszystko z jej i tylko z jej tależa na podłogę.
Śmiechu było co niemiara i bardzo pomógł on co przyznaję w dalszej części
wieczoru i nocy.
Jednak do rzeczy. Moja dziewczyna przyniosła do łazienki taki mały kuferek i
wypakowała z niego różne kosmetyki jakie kobiety lubią nosić ze sobą.
Ułożyła wszystko ładnie na półce.
W nocy wydawało mi się że słyszę jakieś hałasy ale byłem bardzo zajęty a
później zbyt rozleniwiony aby wstać.
Rano dziewczę poszło do łazienki i słyszę krzyki i płacz.
Biegnę wpadam do środka i co widzę.
Tubki, tubeczki, pokrywki od słoiczków, szminki wszystko pogryzione i
wylizane jak język lub języki były długie.
Kremy na noc, na dzień, pod oczy, na szyję, na dekolt i inne których nie
wynienię zniknęły, a właściwie ich zawartość.
Dziewczyna patrzyła na mnie przaz zapłakane oczy a mnie było głupio i serce
mnie się krajało jak na to patrzyłem.
Śniadanie zjedliśmy w milczeniu a złodziejaszków ani widu ani słychu.
Wyparowali.
Dziewczyna szybko wyszła a ja siedzę w coraz bardziej podłym nastroju.
Szybko przemienił się on w rozpacz.
Kto mnie zechce z takim złodziejskim teamem?