Dodaj do ulubionych

tak tu cicho....

12.01.04, 19:07
Mam nadzieje ze to znaczy ze u was lepiej... odezwijcie sie jak wam idzie.
U mnie niestety coraz gorzej. :-(
Pozdrawiam...
Obserwuj wątek
    • pasibrzuszek1 Re: tak tu cicho.... 12.01.04, 20:45
      U mnie, mozna powiedziec, lepiej.Ale czy dobrze? Chyba nie, bo choc sie
      trzymam jako tako, ciagle o tym mysle, zeby sie napchac...Chyba pierwszy raz w
      zyciu snilo mi sie, jako glowny watek,obzeranie sie. Czy to nie szczyt?
      pozdrawiam
      • horlaa Re: tak tu cicho.... 12.01.04, 20:51
        nie wiem co pisać: od dziś próbuję wrócić do bardziej racjonalnego odżywiania.
        jestem na etapie kryzysowym :)
        jak się coś okaże, dam znać.
        jedyne co obecnie działa, to po prostu ZNALEŹĆ SOBIE ZAJĘCIE. wpisuję plany do
        kalendarza, przepisuję adresy, piszę mgr, robię herbatę. cokolwiek. wiem, że
        to działa. jak najwięcej roboty, zajęte ręce. sprzątam.

        polecam.
        dobra metoda.

        ciąg dalszy oczywiście nastąpi. :)

        TRZYMAJCIE SIĘ KOTKI!!!
        i żadnego pisania "gorzej", "źle" itp. macie mysleć pozytywnie, proszę ja Was!
        to działa!!!!!! mimo że na początku jest super trudno, to potem zaczyna
        działać. mówię wam. :)

        buzki
        pozdrowionka
        piszcie, piszcie
        • negritha Re: tak tu cicho.... 12.01.04, 21:16
          Ech, dobrze ze chociaz u was lepiej...:-) Byle tak dalej!
          Niestety zajęc to ja mam az nadto, mam tyle roboty, kolos za kolosem, wszyscy
          moi znajomi zakuwaja rowno, a ja nic! Wiem co mam robic, wyznaczam sobie
          realne cele, ze zrobie to i to, po czym nie jestem w stanie niczego zaczac a
          tym bardziej skonczyc.. Czuje ze to wszystko jest dla mnie za trudne, jedzenie
          mnie obciaza rowniez intelektualnie, nie umiem sie skupic, nauka mi nie idzie,
          nie rozumiem wielu rzeczy, ktore kiedys wydawaly sie banalne... nie pamietam
          zebym przez ostatni miesiac czula sie choc troche szczesliwa, wszystko widze
          na czarno, dawno nie bylam tak zdolowana, nic mi sie juz nie chce, nawet
          plakac. ... nie wiem, moze po sesji, moze w nowym semestrze bedzie lepiej,
          bede miala wkoncu czyste konto i uczucie ze zaczynam cos od nowa, ze jakos
          przetrwalam kolejny semestr i moze bedzie lepiej. Mam nadzieje. :-)
          Pozdrowienia dziewczyny!
          • horlaa Re: tak tu cicho.... 12.01.04, 22:16
            będzie dobrze. :)
            po sesji to już w ogóle.
            poza tym: będzie więcej światła i słońca, co też istotne. ;)

            trzymam kciuki mocno!
          • ultra75 Re: tak tu cicho.... 12.01.04, 22:21
            Negritha, moge sobie wyobrazic, jak sie czujesz, bo mnie taki dwumiesieczny dol
            dopadl w pazdzierniku. Nic mi sie nie chcialo, wstanie z lozka to byl wyczyn
            prawie ponad moje sily (gdyby nie praca, to chyba cale dni spedzalabym
            w "wyrku"!) i tylko czarne mysli w glowie. I nagle przeszlo, z dnia na dzien.
            Naprawde. Nie wiem, jak Cie pocieszyc, chyba tylko moge Ci napisac taki banal,
            ze za jakis czas powinno byc juz troszke lepiej. Pomysl sobie, ze niedlugo juz
            bedzie cieplej, dni sa coraz dluzsze i w ogole - na mnie to zawsze dziala, bo
            nienawidze zimy.
            A co u mnie? Kolejny, chyba juz 1000 w mojej karierze WIELKI PONIEDZIALEK od
            ktorego zaczynam normalnie sie odzywiac :-). Na razie nie jest ani dobrze ani
            zle, bo od rana nic nie zjadlam - po prostu najzwyczajniej sie boje, ze jak
            cokolwiek zjem, to znowu sie zacznie. Wiem, ze to jest dobre wyjscie, ale z
            dwojga zlego wole juz tak, niz sie obzerac. Pozdrawiam wszystkich serdecznie.
            • emilyy1 Re: tak tu cicho.... 13.01.04, 16:13
              mimo optymistycznego poczatku nowego roku - zle :((( czytanie Waszych
              wypowiedzi troche podnosi na duchu.. :)
              • negritha Re: tak tu cicho.... 14.01.04, 17:30
                mnie tez pomaga... odkad pisuje na tym forum i czytam posty, zdaje sobie
                chociaz sprawe ze mam problem a to juz cos ;-)
                Dziekuje za odzew, dziewczyny! Co do tego co napisala ultra75 to mam nadzieje
                ze rzeczywiscie nagle ten nastroj sie skonczy... w istocie miewalam
                czesto "dolki" ale nigdy nie trwaly one tak dlugo....stad watpliwosci...
                Obzeram sie jak to juz napisalam prawie od miesiaca, mialam tylko dwa dobre
                dni...ale dzis jest znowu lepiej. Skonczylam obiad, zjadlam paczke suszonych
                sliwek (probuje tak jak Ty, horlaa - z suszonymi owocami zamiast slodyczy:-) )
                sliwek i juz chcialam biec do sklepu, ale jakims cudem sie powstrzymalam i
                teraz jestem baaardzo z siebie zadowolona... wiem ze juz dzisiaj bedzie dobrze.
                Byle wiecej takich dni... nie mowie juz sobie "od jutra dieta", ale "nie bede
                przesadzac" :-) I oby jak najdluzej, powodzenia wszystkim!!
                pozdrawiam
                • horlaa Re: tak tu cicho.... 14.01.04, 22:13
                  gratulacje negritha!!! i o to właśnie chodzi!
                  trzymaj tak dalej!!!

                  ;)
                • pasibrzuszek1 Re: tak tu cicho.... 15.01.04, 08:28
                  Ciesze sie, ze Ci lepiej.
                  • negritha Re: tak tu cicho.... 15.01.04, 20:45
                    Dzieki dziewczyny :-) Wasze slowa mnie mobilizuja do walki :-)
                    Dzis tez nie bylo zle. Mialam ochote nie isc na angielski i pojsc
                    na "wyzerke"... ale powstrzymalam sie, zjadlam rano jedna drozdzowke, po
                    poludniu 2 batony (przed tym nieszczesnym angielskim)i normalne rzeczy w
                    normalnych ilosciach...nie wiem ile bylo to kalorii ale sadze ze zmiescilam
                    sie w przedziale 2100-2200 a to przeciez normalnie :-) Nie jest to tyle do ilu
                    zawsze dazylam (staralam sie jesc nie wiecej niz 1500kcal) ale to jest po
                    prostu normalna dawka dla mlodej osoby i tak sie staram na to patrzec :-) Nie
                    wiem jak bedzie jutro bo mam malo zajec a duzo siedzenia na uczelni ale jestem
                    dobrej mysli bo dzisiaj uslyszlam smieszny cokolwiek "komplement". Moj
                    prowadzacy cwiczenia mowi o grubosciach roznych linii rysunkowych i
                    mowi: "linia moze byc szeroka jak ta, lub wąska jak pani (zwrocil sie do mnie)
                    Hehe po raz pierwszy uslyszalam ze jestem "wąska" ;-))
                    pozdrawiam :-)

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka